Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
Gratulacje 
przeszedł Pan 3 etapy rekrutacji, 
pokonał 200 kandydatów
by dantul
+
1647 1706
-
Dodaj nowy komentarz Zamknij
avatar polkom
-1 / 7

hehe. mocne

Odpowiedz
avatar ~XXXBezrobotny
-5 / 21

Jako bezrobotny szukam pracy i zauwazylem ze coraz czestsza praktyka posrod prywatnych pracodawcow jest zatrudnianie na 6 miesieczny staz za 930zl i zwalnianie po tym czasie by wziasc nastepna osobe na pol roku, wiec taka robote brac i sie cieszyc bo ciezko o cos dobrego teraz, a przynajmniej za godna wyplate :]

Odpowiedz
avatar ~ktosiekkk
19 / 39

Na pewno brać a nie braść? Skoro wziąść to dlaczego nie braść?

avatar ~dsafnujb
6 / 12

Ale to właśnie wyjaśnia, dlaczego XXXBezrobotnego nikt nie chce zatrudnić. Gościu nawet po polsku nie umie pisać.

avatar dodawajka
34 / 40

Duże bezrobocie=pracownicy są wyzyskiwani. Małe bezrobocie=pracodawcy są wyzyskiwani i to pracodawcy muszą szukać dobrego pracownika. Dlaczego jest duże (oficjalne) bezrobocie? Bo często nie opłaca się zatrudnić człowieka na umowę o pracę. Na przykład: 4300 to całkiem niezłą sumka, prawda? Tyle musi zapłacić pracodawca przy umowie o pracę, aby pracownik dostał 2500 na rękę. Różnica kolosalna. Prawda? Po zlikwidowaniu podatku dochodowego (z którego faktyczne dochody do budżetu są minimalne) oraz przymusu płacenia składek po kilku miesiącach okazałoby się, że bezrobocia praktycznie nie ma a i tak brakuje rąk do pracy. Dlaczego? Polska stałaby się rajem podatkowym i setki tysięcy firm przeniosłoby się do Polski. Ale oczywiście politycy PO/PiS/SLD/PSL/TR tego nie zrobią, bo brak bezrobocia oznacza, że nie można z nim walczyć i w ten sposób podbijać sobie poparcia. Kolejna sprawa- zbyt dużo przepisów. Dlaczego nie mogę po prostu wyjść na ulicę ze stolikiem i zacząć sprzedawać np. alkohol? W mojej rodzinie wódki/whisky się praktycznie nie pije a wiadomo- w prezentach się często dostaje. Ja bym sprzedał- byłbym zadowolony bo wpadłoby $. Klient by kupił tanieji też byłby zadowolony. Ale nie- trzeba doj*bać koncesję, zezwolenia, zusy srusy.

Odpowiedz
avatar dodawajka
19 / 21

Tak geniuszu? To na czym by ci bogaci zarabiali, gdyby inni byli biedakami? Moi rodzice przez lata płacili i będą płacić na ZUS (chyba, że upadnie wreszcie) i co za to dostaną? Gówno. Emeryturkę, która starczy może na pokrycie podatków. Gdyby odkładali tyle kasy ile wyrzucają do ZUSu to na starość mogliby sobie zafundować chatę w Chorwacji i tam mieszkać przez połowę roku. Kto mówi o braku podatków? Podatki muszą być (po spłacie długu wystarczy ok 15% obecnych podatków) aby utrzymać wojsko, policję, sądy i szczątkową administrację Ale jak rozumiem ty wolisz płacić na armię 600 tyś urzędników, na nierobów itd.

avatar Screenshot
13 / 13

@wacht jedyne, co system socjalny, pomoc rządowa, redystrybucja i inne socjalistycznie bzdury są w stanie zapewnić biednym - to przewaga liczebna. No i stabilizacja - bo mogą być pewni, że państwo zadba, by nie przestali być biednymi.

avatar ~dziadu40
11 / 13

wacht pewnie sam na państwowej posadzie siedzi dlatego takie głupoty wypisuje. Likwidacja podatków przyczyni się do spadku bezrobocia, a co za tym idzie wzbogacenia się społeczeństwa. Tylko że tusku z ferajną nie chcą bogatego polaka, oni wolą biednego, przestraszonego i wyzyskiwanego polaka, bo takim łatwiej sterować i wciskać kity za pomocą tvn-u jakim to rajem jest polska.

avatar dodawajka
6 / 6

Tak jasne bo uwierzę, że za 40 lat dostanę emeryturę z ZUS hahahaha

avatar solarize
7 / 7

@ms: Akurat dodawajka ma niepodważalną rację mówiąc, że wypłata pracownika by wzrosła po likwidacji podatku dochodowego. To jest oczywiste. Scenariusz by wyglądał tak: pan A pracuje sobie z podatkiem za kwotę 2000zł na rękę. Podatek zostaje zlikwidowany. Pracodawca podtrzymuje panu A pensję 2000zł na rękę i zostaje mu w kieszeni drugie tyle (to co musiałby oddać na podatki). W związku z tym decyduje się on na zatrudnienie drugiego człowieka, aby jeszcze więcej produkować i mocniej pomnożyć zysk. Pan A ma teraz kolegę (i automatycznie ciut lżejszą pracę, bo ilość ludzi w firmie wzrosła, a liczba zleceń wzrośnie inercyjnie, nie tak skokowo, czyli jest mniejszy zapieprz). Pan B, czyli jego kolega, zarabia tyle co pan A. Ponieważ tysiące innych firm także zdecydowało się na taki krok, bezrobocie zostało zlikwidowane. Po roku pan B stwierdza, że lepiej będzie mu się pracować gdzieś indziej, bo tam w pracy mają basen. W firmie zostaje tylko pan A, a pracodawca pana A dowiaduje się jak super ciężko jest teraz znaleźć dobrego pracownika (nie ma bezrobocia, wszyscy mają już pracę, trzeba przebić stawkę innych firm). Pan A korzysta wtedy z sytuacji i niedługo potem sam decyduje się zwolnić, albo przynajmniej to zasymulować. Pracodawca w obliczu pozostania bez pracowników i kompletnego rozpadu firmy na kolanach prosi pana A, aby został i uprzejmie wziął od niego podwyżkę. I oto: TADAM! Większa wypłata.

avatar ~ms
-5 / 5

solarize pisze: "Pracodawca decyduje się on na zatrudnienie drugiego człowieka, aby jeszcze więcej produkować i mocniej pomnożyć zysk." A po co mu drugi pracownik? Żeby go dokarmiać? Kto mu kupi te jego wyprodukowane towary? Przecież całkowity popyt na dobra i usługi w krajowej gospodarce będzie dalej taki sam! Bo dalej będzie dokładnie tyle samo pieniędzy w gospodarce - i to co do jednego grosza! Różnica będzie tylko taka, że pieniądze będą wydawać wzbogaceni właściciele kapitału, (na nowe Ferrari za milion) a nie urzędnicy (na nowe autobusy za milion). Dla gospodarki nie ma znaczenia czy milion pójdzie na autobusy czy na jedno Ferrari (choć pewnie dla przeciętnego obywatela jest różnica czy jedzie Ikarusem czy Solarisem). Tak czy siak PKB wzrośnie o dokładnie tyle samo. O jeden milion. PS Uwaga językowa. Nie używaj słów których znaczenie jest Ci obce. Nie będziesz przez to postrzegany jako osoba mądrzejsza, ale wręcz przeciwnie - "liczba zleceń wzrośnie inercyjnie". Wyraz "inercyjnie" znaczy tyle co: bezczynnie, bezwładnie, bezwolnie, biernie, drętwo, immobilnie. Zapewne nie to miałeś na myśli, ale rzeczywiście tak będzie - biernie, drętwo i bez żadnych znaczących zmian popycie. Inercyjnie - bo zakupy będą dalej w ujęciu pieniężnym na identycznym poziomie.

avatar dodawajka
4 / 4

@ms Jeżeli zlikwidujemy podatek dochodowy i przymus płacenia składek na ZUS to oczywiście wynagrodzenia nie wzrosną diametralnie z dnia na dzień. Początkowo będzie to zapewne niewielki wzrost ALE pracodawcy będą mogli zatrudnić nowych pracowników, aby zwiększyć produkcję. Dodatkowo po zniesieniu tych podatków do Polski napłyną firmy, które będą tutaj się rozliczać a także produkować i zatrudniać pracowników. Spowoduje to zmniejszenie bezrobocia, przez co o dobrego pracownika będzie znacznie trudniej i to on będzie mógł stawiać warunki, bo jak nie tu to pracę znajdzie gdzie indziej. A co do twojego czepialstwa się "inercji". Inercja to bezwładność i solarize raczej napisał to co chciał napisać. Zapotrzebowanie na dany produkt, co za tym idzie liczba zamówień będzie rosło powoli podobnie jak płace w miarę spadku (a raczej w miarę coraz większych problemów ze znalezieniem odpowiedniego pracownika).

Zmodyfikowano 2 razy. Ostatnia modyfikacja: 23 lutego 2014 o 21:36

avatar Screenshot
3 / 3

@wacht zdechnę z głodu przez deflację? A wiesz w ogóle, czym jest deflacja? Może wyjaśnię: jest to ogólny spadek cen. To oznacza, że jeśli przez cały rok będę zarabiał wciąż 1000zł, a mamy 5% deflacji, to pod koniec roku moja wypłata jest warta 5% więcej, niż na początku - mimo braku jakiejkolwiek podwyżki płacy! To oznacza, że mogę albo kupować 5% więcej (i na przykład lepiej się najeść) albo odłożyć tyle, o ile jestem do przodu. Nie muszę wcale długo oszczędzać, żeby odłożyć sobie na rower - więc kupię rower, który i tak jest tańszy niż pół roku temu, i nie muszę dyndać do roboty na piechotę - zaoszczędziłem więc czas i energię, bowiem (przynajmniej mnie) jazda rowerem mniej męczy, niż chodzenie. Skoro mam więcej czasu i energii, mogę np. spędzić więcej czasu z rodziną, albo wziąć dodatkowe pół etatu i dorobić sobie kolejne 500zł na miesiąc... za co kupię jeszcze więcej, albo zacznę odkładać na samochód - który z miesiąca na miesiąc konsekwentnie tanieje. Mogę też zainwestować ten czas w siebie i zwiększyć kwalifikacje, dzięki czemu zarobię 2000zł zamiast tysiaka - kupię jeszcze więcej, zaoszczędzę jeszcze więcej, prędzej kupię sobie samochód... @ms nawet sam John Maynard Keynes zdzieliłby Cię w papę za te dokumentne brednie. Popyt i podaż mogą się drastycznie zmienić mimo stałej ilości pieniądza - wystarczy (im większy, tym większa zmiana popytu i podaży) wzrost wydajności pracy, inaczej mówiąc, redukcja marnotrawstwa czasu/energii/surowców etc. Większa wydajność oznacza, że tym samym kosztem produkuje się więcej, bądź niższym kosztem tyle samo, zależy jak do tego podejść. Ważne, że prowadzi to do wzrostu podaży przy danej cenie, bo dzięki większej wydajności rośnie opłacalność. Jako że podaż przekracza teraz popyt, zaczynają się obniżki cen. Podaż trochę spada, popyt trochę rośnie - i znów się spotykają, tyle że przy tej niższej cenie, a większej ilości sprzedanych dóbr. Takie przemiany zachodzą stale w różnych dziedzinach, drobnymi kroczkami wchodzą mniejsze i większe usprawnienia... Efekt jest taki, że bez zmiany ilości pieniądza (której zwiększanie jest zresztą obrzydliwym rabunkiem) rosną podaż i popyt. Jeśli patrzeć "z zewnątrz" - samoistnie! A taki jeden szczególik - zatrudni drugiego, żeby produkować więcej, a chce produkować więcej, bo liczy, że więcej sprzeda i odbierze klientów konkurentowi - i niech on się martwi tym, że popyt póki co nie rośnie. Tak się składa, że wcale nie darzy konkurencji uczuciami cieplejszymi niż swoich pracowników. Oto dlaczego ubzdura sobie, by zwiększyć produkcję!

avatar ~ms
-3 / 3

@ dodawajka Piszesz: "Początkowo będzie to zapewne niewielki wzrost ALE pracodawcy będą mogli zatrudnić nowych pracowników, aby zwiększyć produkcję" A wytłumacz mi dlaczego mieli by zwiększać produkcję kiedy popyt jest w ujęciu pieniężnym dokładnie taki sam? Co potem mieli by zrobić tymi dodatkowymi dobrami których nikt nie kupi i których nikt nie potrzebuje? Niszczyć? To bez sensu! Piszesz: "po zniesieniu tych podatków do Polski napłyną firmy" Brawo! I to był by dobry argument gdyby dziś duże firmy zagraniczne płaciły w Polsce podatki - niestety nie płacą. W rzeczywistości już jesteśmy państwem ultraliberalnym dla niczym nieskrępowanego zachodniego kapitału, w którym można robić najdziksze numery. Fundacja Republikańska w zeszłym roku na podstawie oficjalnych sprawozdań finansowych (!) zrobiła raport jakie podatki realnie płacą duże zagraniczne firmy w Polsce, i tak: Biedronka 1%, Kaufland 0%, Carrefour NIC a otrzymał nawet 14 mln zł zwrotu :D. I tak jest wszędzie! Polecam choćby przejrzeć ten raport! Polskie państwo jeszcze często dotuje (!) zagraniczny kapitał za nasze pieniądze. Postawiliśmy tysiące blaszaków których jedynym celem jest maksymalna eksploatacja polskich pracowników za najnędzniejszą dopuszczalną prawem pensję albo i nawet za mniej(!) - na śmieciówce. Nawet kierownik niskiego szczebla zarabia średnio 3500zł netto w Polsce, tyle co jest zasiłku miesięcznie w większości krajów Unii. A ceny produktów są niemal takie same jak w Unii. __ Zawsze mnie dziwiło dlaczego ludzie w Polsce wbrew tysiącom dowodów wierzą, że lekarstwem na dziki kapitalizm jest jeszcze bardziej dziki kapitalizm (co widać nawet na tym forum). Polityka pro socjalna sprawdza się znakomicie w Skandynawii. Uczyniła ona z Norwegii, Szwecji, Danii, Finlandii jedne z najbogatszych państw świata, są to też (co powinno dziwić liberałów) państwa najmniej zagrożone korupcją i bardzo wysoko plasujące się w rankingach swobody prowadzenia działalności gospodarczej! Neoliberalizm prowadzi do modernpańszczyzny gdzie panem jest właściciel dużego kapitału a my pachołkami. Polecam wykłady i książki prof. Witolda Kieżuna (są na YT) który w kilku eleganckich ruchach demaskuje polski system gospodarczy, (który nawet zna osobiście twórców polskiej transformacji ekonomicznej Sorosa i Sachsa). Wnioski z tych informacji polecam wyciągać osobiście. __ @ Screenshot a skąd weźmie się ten wzrost wydajności pracy - czy robotnicy będą zasuwać dwa razy szybciej? Czy pracodawca bez podatków lepiej zorganizuje cykl produkcyjny? Czy okaże się lepszym managerem? No skąd niby ten wzrost wydajności pracy? A dalej by było śmieszniej zaprzeczasz sam sobie: "Takie przemiany zachodzą stale w różnych dziedzinach, drobnymi kroczkami wchodzą mniejsze i większe usprawnienia." To w końcu zależą od niższych podatków, czy te przemiany zachodzą stale w różnych dziedzinach - a przyczynami są lepsze metody zarządzania i organizacji pracy itp. Ja nie słyszałem o sytuacji by po zdjęciu jakiś podatków nastąpił (choćby o jeden promil) wzrost wydajności pracy. NIGDY. Może ty znasz taki przykład??? Widzę, że gdzieś usłyszałeś nazwisko Keynesa szkoda, że nie podzielasz jego dorobku naukowego :( . Ale może poczytaj dokładnie Adama Smitha - wybrane cytaty z niego dla ciebie: "Państwo (panujący) powinien spełniać trzy główne zadania: ochrona przed przemocą i inwazja innych państw, ochrona każdego obywatela przed niesprawiedliwością lub uciskiem oraz obowiązek budowy i utrzymania infrastruktury oraz instytucji publicznych. Publiczne instytucje naukowe i edukacyjne są niezbędne z kilku powodów. Po pierwsze, edukacja prywatna odpowiada na istniejący popyt. W związku z tym ma charakter ściśle użytkowy i nie jest w stanie utrzymać aparatu służącego ogólnym badaniom naukowym. Po drugie, instytucje publiczne mogą stosunkowo najmniejszym kosztem zapewnić wyposażenie jak największej liczby obywateli w wiedzę na pewnym minimalnym poziomie. Oba działania mają szereg korzyści dla całego społeczeństwa." (d

avatar ~ms
-2 / 2

CD... "Nawet najniższa kategoria zwykłych robotników powinna zarobić co najmniej dwa razy tyle, ile potrzebuje na własne utrzymanie, aby każdy był w stanie wychować dwoje dzieci." Tak widział liberalne państwo twórca liberalnej ekonomii! __ Inercja to: bezwładność, bezruch, bezczynność, immobilność, zastój. Wiec czy coś może rosnąć jednocześnie będąc bezwładne i w bezruchu? No błagam was - miejcie litość dla logiki choć tutaj.

avatar dodawajka
1 / 1

Po usunięciu tych obciążeń (i oczywiście regulacji prawnych dot. działalności gospodarczej) 1. pracownicy zaczną zarabiać trochę więcej 2.ze względu na większą konkurencję pracodawcy będą musieli obniżyć ceny (bo w końcu przy praktycznie takich samych dochodach pracowników pracodawca wydaje mniej i ma większe zyski, zawsze znajdzie się taki, który stwierdzi, że lepiej będzie obniżyć cenę, żeby więcej sprzedawać).Poza tym gdzie ty widzisz ten dziki kapitalizm? W dzikim kapitalizmie biorę np. wspomniany wyżej alkohol z domu i idę sprzedawać, a nie staram się o koncesje, zezwolenia i zabawę w papierkologię. Fakt, firmy zagraniczne płacą małe podatki ALE jednak nadal płacą (a jak jest z małymi firmami? bo ty wymieniłeś same molochy- po likwidacji podatków i znacznym uproszczeniu papierkologii wiele małych i średnich firm także mogłoby się tu przenieść. Socjal świetnie działa? Jakoś mi się to nie widzi. Każe państwo oferujące socjal jest masakrycznie zadłużone i cały czas zadłuża się coraz bardziej (Nie przytaczaj mi tu państw, które siedzą na ropie bo ich nie można porównywać do Polski)

avatar solarize
2 / 2

@ms: Inercja, w odniesieniu do przedmiotów i zjawisk: bierność, bezwładność, bierne poddawanie się, w odniesieniu do ludzi może znaczyć także: niezdarność, niezgrabność, próżniactwo, lenistwo (te znaczenia odpadają, bo to nie było o człowieku, przedmiot nie może być niezdarny, leniwy, itp.). Jeżeli przedmiot jest bierny: nie wykonuje on samodzielnych zmian w swoim ruchu, kształcie i działaniu bez oddziaływań z zewnątrz, które mogą wykonać tą zmianę na tym biernym przedmiocie (jeśli trzymasz kubek jest on biernie trzymany w twojej dłoni, jeśli trzymasz włączoną wiertarkę nie pozostaje ona bierna). Jeżeli przedmiot jest bezwładny: porusza się już nadanym pędem, należy dodać do niego energii z zewnątrz, aby zmienił kierunek lub zwiększył prędkość, można otrzymać od niego energię jeśli zmniejsza się jego prędkość (innymi słowy bezwładny obiekt jest rozpędzony i można go rozpędzać mocniej, co wymaga siły i czasu lub korzystać na jego rozpędzeniu spowalniając go, tak jak korzysta się na pędzie wody w rzece za pomocą elektrowni wodnej). Przykłady z życia wzięte: prąd jest inercyjny, ale w makroskopowym ujęciu (i dodaniu ograniczeń postrzegania przez człowieka) można go często upraszczać do nieinercyjnego, to jest, jeśli trzymasz dwa druty, a drugie dwa końce władujesz do kontaktu, to w twoim odczuciu natychmiast kopnie cię 230V. Wiatrak natomiast, jest inercyjny dla ludzkiego postrzegania. Włączenie wiatraka pobiera prąd natychmiast, ale wiatrak rozpędza się tym prądem biernie poruszany (sam wiatrak jest bierny, prąd powoduje ruch). Wkrótce osiąga oczekiwaną prędkość. Wyłączony wiatrak także zachowuje się inercyjnie: biernie i bezwładnie jeszcze przez jakiś czas wieje, spowalniany stopniowo przez powietrze i opory mechanizmu. Takie jest znaczenie tego słowa: "inercja". Wystarczy?

avatar wacht
-2 / 4

@Screenshot no niestety to co napisałeś dowodzi tylko że znasz definicję deflacji. Tyle przeczytałeś i tyle wiesz. Ale kompletnie nie wiesz jaki wpływ na gospodarkę ma deflacja. Nawet hiperinflacja jest lepsza niż deflacja. Poczytaj, poucz się i zrozumiesz że deflacja to czapa dla gospodarki. Gdy w gospodarce panuje inflacja system jest stabilny. Gdy panuje deflacja gospodarka staje się niestabilna i ciężko tą stabilność odzyskać. Dam ci wskazówkę... mówisz że wartość pieniądza wzrośnie i że za mniej kupisz sobie więcej. A jak myślisz co się stanie z płacami? Skoro samochody tanieją to i zarobek na nich mniejszy prawda? A co jeżeli samochody zostały wyprodukowane po kosztach 20k zł a teraz są warte 10k zł? Hm? No to ci podpowiem firma upada, upada wszystko ponieważ wszystko się kręci tylko i wyłącznie gdy jest inflacja. Jak jest deflacja to wszystko musi upadać z takiego powodu że koszty produkcji są zawsze większe niż koszt sprzedaży więc nie opłaca się produkować nawet chlania i dlatego zdychasz z głodu. Poucz się głąbasku a potem dyskutuj.

avatar Screenshot
0 / 0

Firmy poupadają, bo spadnie jednostkowy koszt produkcji - a dzięki temu cena? No trzymajcie mnie! Skoro tak, to powinniśmy sztucznie marnować więcej drewna do produkcji mebli, więcej stali do produkcji narzędzi, celowo zachwaszczać pola uprawne i rozbijać co trzecią wyprodukowaną żarówkę - bo dzięki temu koszty wzrosną, ceny wzrosną i wszystko będzie się kręcić... Co za bzdury. Nie myślisz chyba, że ceny spadają "same"? Ceny spadają, dopóki sprzedawcy mogą sobie na to pozwolić - więc w absolutnie najgorszym dla siebie przypadku sprzedadzą po cenie produkcji, żeby nie zalegało. To raz. Dwa, jeżeli mam pracownika i postawię go przy nowocześniejszej maszynie, dzięki której produkuje o 40% więcej w tym samym czasie, a przy okazji jest mniej odpadów, mniej bubli i ogólnie korzystniej się układa stosunek zużytej energii i materiałów do owocu pracy, to bez obcinania płac maleje udział płacy w cenie pojedynczego produktu. Po co więc jeszcze bardziej obcinać płace? Nie ma po co. Zresztą nie mogę ot-tak obciąć sobie płacę o połowę, bo stracę siłę roboczą. Kopną mnie w tyłek i pójdą w diabły. A nawet, jeśli zdecyduję się obniżyć płace o tyle, o ile obniżyłem cenę (np. 10%), to ZANIM zdążę obniżyć płacę - oni nieco zyskają na zwłoce. Przez jakiś czas wartość ich zarobków będzie wyższa niż normalnie. W przypadku inflacji jest na odwrót - zanim pracodawcy dostosują płace do wzrostu cen, męczymy się na mało wartych pensjach. Zresztą niezbyt chętnie podnoszą płace, po kiego więc ich w ogóle do tego zmuszać? Niech się żre z innymi i obniża ceny - pracownicy skorzystają na tym tak samo, jak na podwyżce, a przynajmniej nie zniszczy się oszczędności. Tak, one są naprawdę ważne. Jeśli nie zgromadzisz cegieł, nie zbudujesz domu. Chyba, że znajdziesz hipnotyzera i każesz sobie wmówić, że masz te cegły. Wtedy mamy cudną bańkę, wypisz, wymaluj bańka mieszkaniowa sprzed paru lat z USA - Kaczyński chce zresztą napompować identyczną w Polsce. I skończ mi truć o stabilności - jak wiadomo, trup jest o wiele bardziej stabilny od żywego człowieka, a jednak wolę pozostać przy życiu...

avatar wacht
-2 / 2

Kyrie elejson.... chłopie jakiś ty głupi! Ydź do kogokolwiek po studiach w tym kierunku i zapytaj czy deflacja jest ok. Szwajcaria walczy z deflacją, to samo Japonia... ciekawe czemu? Ani jeden ani drugi naród nie jest głupi. A porównanie do trupa kiepskie bo tutaj nie chodzi o stabilność fizyczną tylko gospodarczą, rozumiesz czubku czy może jesteś niestabilny psychicznie?

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 24 lutego 2014 o 20:04

avatar Screenshot
0 / 0

Tylko dlatego NIE zamierzam studiować żadnych kierunków ekonomicznych, by John Maynard Keynes nie nakładł mi swoich bredni śmierdzącymi łapskami prosto z zaświatów i ustami profesorków wyszkolonych w sercu PRL. Ale widzę, że nie uniknąłem tego w internecie. Już wolałbym mieć do czynienia z Marksem, bo ten przynajmniej otwarcie powiedziałby, że przedstawia najprostszą i najskuteczniejszą drogę do zniszczenia gospodarki rynkowej, zamiast wmawiać, że przedstawia oto receptę na wszelkie zło tego świata...

avatar ~ms
-1 / 1

@ dodawajka Przeregulowanie prawne działalności gospodarczej (i w ogóle wszystkich dziedzin życia ) jest zjawiskiem niekorzystnym - w tym cię popieram. Prawo musi być zrozumiałe i jednoznaczne. Dalej jestem bardziej "sceptyczny" co do twoich teorii. "przy praktycznie takich samych dochodach pracowników pracodawca wydaje mniej i ma większe zyski" Wiem to doskonale, zresztą już Ci o tym pisałem, że zmieni się podział majątku który zostanie przy właścicielach biznesu a nie przy większej części społeczeństwa (ilość majątku będzie w taka sama - w stanie inercji - to od dziś moje ulubione słowo ;D ). A Jak znajdzie się taki biznesmen, który stwierdzi, że lepiej będzie obniżyć cenę, żeby więcej sprzedawać - to po obniżeniu ceny zyska tyle samo. Prosty przykład: Jasio obniżył cenę jabłek z 2 zł na 1 zł. Obniżył cenę o połowę więc popyt wzrósł dwa razy (popyt rośnie liniowo - dla zdecydowanej większości dóbr ). Jasio zamiast sprzedawać 2 jabłka po 2 zł, sprzedaje 4 jabłka po złotówce. Pytanie: Ile złotych na tym zyskał Jasio? __ Alkohol możesz sprzedać, bez żadnej koncesji czy zezwolenia o ile robisz to sporadycznie czyli działalność jest niezorganizowana! Nawet benzynę możesz sprzedać komuś na drodze komu skończyło się paliwo - i to bez zgody min. gospodarki! Jak chcesz handlować alkoholem na skalę przedsiębiorcy to koncesja i zezwolenie na sprzedaż detaliczną też jest czystą formalnością. Wykładasz 4000 zł i masz handel na 2 lata. Akurat coś o tym wiem bo moja ciotka restauratorka robiła to nie raz. "Fakt, firmy zagraniczne płacą małe podatki ALE jednak nadal płacą" Jak płacą jak nie płacą? O Kurde! Wytłumacz mi to? Skoro nawet trzeba im dopłacać??? __ "po likwidacji podatków wiele małych i średnich firm także mogłoby się tu przenieść." To pan Szwed, pan Niemiec z panem Anglikiem przeniosą do Polski swoje sklepiki osiedlowe i wybiorą dla swoich rodzin droższa edukację, niesprawna służbę zdrowia, nieudolne sądownictwo i policję i brak porządnej państwowej emerytury na starość? Widziałeś takiego wariata? Ja widzę póki co trend odwrotny Polacy jadą do cywilizowanych państw które gwarantują usługi społeczne na dobrym poziomie - tam otwierają mikro biznesy i to w Anglii polki rodzą najwięcej dzieci! Co dziwne niemal nikt nie jedzie prowadzić realnej firmy na: Antyle Holenderskie, Dominikę, Kajmany, Samoa, do Liberii, Panamy gdzie podatków nie ma wcale lub są minimalne - choć firm wirtualnych - do prania forsy - jest tam całkiem sporo. Niestety większego pożytku z nich nie ma. "Nie przytaczaj mi tu państw, które siedzą na ropie bo ich nie można porównywać do Polski" - Po pierwsze CAŁA (i powtarzam CAŁA) kasa z Norweskiej ropy i gazu idzie na Norweski Państwowy Fundusz Majątkowy(Jeden z największych i najskuteczniejszych inwestorów na świecie! ), ani jeden petrodolar nie wchodzi bezpośrednio do budżetu! Pudło! Po drugie jakie to surowce naturalne ma Dania? Może jakieś tajne kopalnie klocków Lego? Bo rozwija się nie gorzej od Norwegii? @ solarize dawno się tak nie uśmiałem :D Widzę, lubisz jechać w totalny absurd. Monty Pythoni mogli by kupić od ciebie ten skecz z redefiniowaniem inercji. Dobre :D "Prąd jest inercyjny" - purnonsens w stanie czystym :D

avatar wacht
-2 / 2

@Screenshot no bo ty jesteś lepszy ekonomista niż Szwajcarscy i Japońscy ekonomiści. Na dodatek jesteś mądrzejszy niż nie jeden uczony. Tak i doprowadziło cię do to tak wielkiego majątku że zamiast leżeć na karaibach siedzisz u mamusi i dajesz rady innym.

avatar Screenshot
0 / 0

Japońskich ekonomistów wolę nie słuchać, bo na co jak na co, ale na zbyt szybki rozwój Japonia ostatnimi laty narzekać nie może. A cóż mają mówić ekonomiści z żyjącej z banków Szwajcarii? Tak się składa, że Friedrich August von Hayek dostał nagrodę Banku Szwecji im. Alfreda Nobla (Noblowi nie przyszedł do głowy pomysł wyróżniania ekonomistów). Ludvig von Mises ufundowania owej nagrody wprawdzie dożył, ale najwyraźniej nie zdążył się załapać. Załapał się za to Friedman.

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 25 lutego 2014 o 16:33

avatar solarize
1 / 1

@ms: Co do inercji samego prądu, to polecam artykuły o inercji prądu, czyli bezwładności elektromagnetycznej, ściśle związanej z prawem Lenza. Tutaj pierwszy lepszy artykulik: http://pirogronian.salon24.pl/559313,elektromagnetyczna-bezwladnosc Można także zasięgnąć podręczników z fizyki, zapewne będą bardziej szczegółowe. Dalej jednak nie będę brał udziału w tej dyskusji, ponieważ ewidentnie widzę, że argumenty się niektórym z Was wyczerpały i rozpoczęliście błazeńską serię wzajemnego obrażania się, w którym nie będę brał udziału, ponieważ jest poniżej mojego poziomu.

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 25 lutego 2014 o 18:47

avatar evilone
11 / 11

tylko dodać: dostajesz tyle, ponieważ mamy jeszcze 200 ludzi którzy chcą ta robotę. podatki mordują pracę i mordują płace zwiększając bezrobocie i Tusk o tym wie. na dzień dzisiejszy należy zliwidować wszystkie podatki i zamienić je na jeden, ściągalny w 100%, stabilny, prawie bezobsługowy i do budżetu trafią miliony przy ściągnięciu z ludzi tych samych podatków, najlepszy jaki wymyśliłem to podatek kaskadowy od nieruchomości dokładny procent byłoby łatwo obliczyć, ponieważ istnieje już spis wszystkich nieruchomości i ich wartość jest co jakiś czas szacowana, obsługa ograniczyłaby się do oglądania powiadomień z komputera gdzie nie wpłynęły pieniądze od jakiejś nieruchomości, babć które wklepywałyby do systemu nowe i usuwały już nieistniejące nieruchomości z niego, ludziom żyłoby się lepiej i taniej, można byłoby zatrudniać ludzi do pracy a nie księgowych do liczenia podatków.

Odpowiedz
avatar JanuszTorun
4 / 6

Gratulacje. Przeszedł pan 3 etapy rekrutacji, pokonał 200 kandydatów i tylko jeden kandydat pokonał pana. Jest pan zatem zwycięzcą spośród tych wszystkich, którzy nie dostaną tej roboty.

Odpowiedz
avatar ChaserJohnDoe
-1 / 15

Jak mnie takie lewackie demoty wnerwiają.

Odpowiedz
avatar ~korwin_never_win
3 / 5

jak chciałem dac komentarz korwina to pisało mize niedozwolony znak - jak wstawić korwina z komentarzem????

avatar ~hajerprzodowy
2 / 2

Zawsze można się zatrudnić w kopalni kasa ładna co prawda kosztem zdrowia

Odpowiedz
avatar ~dziadu38
-1 / 9

I durny polaczek ukłoni się, ucałuję rękę i będzie siedział cicho zadowolony że ma pracę.

Odpowiedz
avatar jamarkus
3 / 5

Umowa zlecenie !! wooow hurra a juz się bałem że umowa o dzieło

Odpowiedz
avatar maverick3001
1 / 5

Mi się udało do banku dostać na analityka, a etapów to było znacznie więcej zależy jak to liczyć. Selekcja CV, rozmowa telefoniczna ok 20 minut, później po angielsku przez tel. ok 5 minut, zaproszenie na testy: testy numerologiczne, analityczne, ze spostrzegawczości i z angielskiego, później zaproszenie na test werbalny on-line, następnie rozmowa z babką z HR, później mnie zaprosili na rozmowę z managerem i ostatni etap rozmowa z dyrektorem. I najlepsze jest to że tylko tam aplikowałem i za 1 razem się udało.

Odpowiedz
avatar wacht
-5 / 11

Och, no naprawdę musisz być zajebisty. Teraz jeszcze przecharujesz z rok, kupisz BMW i każda laska twoja.

avatar ~stilluncivilizedpollack
0 / 0

@ maverick3001 "testy numerologiczne" gdzie ty pracujesz? W banku u wróżbity Macieja? Serio pytam? PS Po amerykańskiemu to spikasz wery łell, ale z "babka z HR" to po polsku zwykła "baba z kadrowości" albo "kadrowa". Wiem, wiem, ten polski jest taki nienowoczesny, że zamiast human resources jakieś kadry tylko oferuje. Normalnie wstyd po polsku mówić.

avatar maverick3001
0 / 0

@ stilluncivilizedpollack - tak się składa że to bank międzynarodowy i placówka międzynarodowa, nie zajmująca się wiele działalnością w Polsce, jest bardzo wiele osób, które nie znają polskiego i dlatego TRZEBA porozumiewać się po angielsku. Więc czasem rzeczywiście wstyd mówić po polsku, bo jeżeli obok są osoby które nie znają tego języka, to jest to trochę nieuprzejme... P.S. Rzeczywiście nie "testy numerologiczne", tylko numeryczne, po prostu używaliśmy Numerical Reasonig i źle przetłumaczyłem.

avatar wacht
-1 / 1

Acha... nie zajmują się działalnością w Polsce? No to typowa firma która szuka taniej siły roboczej. I ty taką tanią siłą roboczą jesteś bo robisz przy produktach które na zachodzie są wiele warte a dostajesz marną Polską płacę. Najpóźniej za 2-3 lata zrozumiesz o co chodzi z międzynarodowymi korpo w Polsce.

avatar ~SPRAWIEDLIWOŚĆC
4 / 4

A czego się spodziewaliście? Teraz pracownik fizyczny będzie zarabiał więcej, a taki co pierdzi w stołek za biurkiem dostanie dużo mniej.

Odpowiedz
avatar SirRAF
1 / 1

..|.. to ja wolę siedzieć w Anglii...

Odpowiedz
avatar ThomasHewitt
6 / 6

To chodźmy pracować na czarno, oszczędności zakopujmy w ogródku, na stare lata żyjmy z nich i się cieszmy.

Odpowiedz
avatar Warmonger
3 / 3

Jeżeli na jedno stanowisko jest 200 kandydatów, to faktycznie, na wysoką pensję nie ma co liczyć.

Odpowiedz
avatar ppg2006
0 / 0

To właśnie pokazuje jak Polacy przez komunę chwytają się każdej pracy.. zacznijcie sami dbać o siebie... 1000 zł brutto to ok. 800 zł. Jak można tyle zarabiać przez miesiąc? Godzina pracy jest warta 5 zł? Dajcie spokój...

Odpowiedz
avatar ~Smerf Maruda
0 / 0

Tak, to jest smutne ale prawdziwe! Ja sam z braku pracy (mimo tytułu mgr inż.) złożyłem papiery na staż do starostwa. Byłem pierwszego dnia jedynym kandydatem, mieli oddzwonić na następny dzień kiedy mam się na rutynowe badania zgłosić. Nie miałem jednak znajomości i oczywiście dostał się ktoś inny - co ciekawe zamiast stażu dostał od razu umowę (zaraz po przyjęciu na staż). Najśmieszniejsze jest jednak to, że starostwo dalej poszukuje stażysty do tego stanowiska, a ja jestem jedynym zarejestrowanym w PUP bezrobotnym z odpowiednim wykształceniem.

Odpowiedz
avatar wacht
0 / 2

Tytuł z naszych marnych Polskich uczelni jest nic nie warty.