Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
Za dzieciaka
by plewcio
+
1456 1642
-

Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
avatar larkin123
+13 / 27

Trole, które nie rozumieją minusują... przykre :\
"Nie znam się, to się wypowiem."

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
I konto usunięte
+12 / 18

Po co miałbyś kupować sam ocet, była też musztarda. A szklanki od niej przydawały się bardzo.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar TrisMoszfajka
+1 / 9

Dobre. Fajnie że dinozaury jeszcze nie wyginęły :). Plus.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Albiorix
+4 / 8

Jakie tam dinozaury, ja to pamiętam a młody chłopak jestem, nawet 40-tki nie mam :)

avatar nike79
+6 / 12

Kupę mieli. Nawet za bardzo nie wiedzieli czym jest byle ser pleśniowy a pomarańcze się dostawało na mikołajki.

avatar Schymon
-4 / 12

A kto normalny teraz je ser pleśniowy ? Ja nie znam ani jednej takiej osoby.

D daclaw
-3 / 7

nike79: Jak można jeść pomarańcze? Do ust nie wezmę. Poważnie.

avatar nike79
+4 / 8

Ja jem i ser pleśniowy, i pomarańcze, ale co ja tam wiem, ja truskawki posypuję cukrem.:|

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 24 marca 2012 o 4:01

avatar Paszeko
+3 / 9

nike79 znajdź mi teraz ser typu camembert taki jak wtedy był o nazwie Royal. Tego sera nie ma już od wielu lat a mógł konkurować z najlepszymi serami francuskimi. Więc nie opowiadaj takich bredni. Były sery pleśniowe, twarde i dojrzewające więc nie było tak źle. Był ser Rokpol z zieloną pleśnią i był to naprawdę dobry ser. Nie było takiego wyboru ilościowego ale były i bzdurą jest pisanie, że nie. Ser biały (twaróg) miał też lepszy smak. Było mleko, które można było postawić na kwaśne i było pyszne. Ludzie robili wówczas zdecydowanie więcej przetworów a teraz "nikomu się nic nie opłaca" bo przecież jest w każdym sklepie. Byliśmy wolni od idiotyzmów typu Coca Cola i keep smiling. Nie było wyścigu szczurów a służba zdrowia działała chyba nieco sprawniej. Były rzeczy złe, zawsze takie są w każdych czasach ale było wiele dobrych i to nie jest kwestia tęsknoty za młodością tylko za normalnością. Od technicznego punktu widzenia na KAŻDYM produkcie była polska lub branżowa norma, która określała dokładnie skład, wykonanie itp KAŻDEGO towaru od masła po lokomotywy. Dla rzeczywiście najlepszych produktów był przyznawany znak jakości Q (międzynarodowy) lub 1 (krajowy). Były instytucje kontrolujące jakość wyrobów i czystość przy produkcji jedzenia. Nie do pomyślenia jest, żeby ktoś sprzedał komuś sól wypadową do produkcji wędlin. Z pierdla by już chyba nie wyszedł. Nie było tylu debili na drogach i nie mówię tu o wartości bezwzględnej ale o ilości procentowej. Wiadomo, nie było tylu samochodów. A czy mamy się z czego cieszyć bo tyle jest trupów z niemieckich szrotów na polskich drogach? Chyba nie. Ludzie młodzi mieli szacunek dla starszych nie to co dzisiaj. Nie było Internetu i jakoś się żyło bez niego. Ciężko było załatwić założenie telefonu, tak tak, tego archaizmu z gniazdkiem w ścianie. Owoce cytrusowe były nie tylko od święta. Fakt, że nie leżały na sklepowych półkach tylko wzmagał na nie apetyt. Pomarańcze wieszało się na choinkach. Nie wiem czy pamiętasz tamte czasy czy tylko znasz je z opowiadań. Pamiętam pomarańcze kubańskie, których ludzie nie chcieli kupować bo gardzili wszystkim co komunistyczne. Były to najsłodsze pomarańcze jakie w życiu jadłem. Niestety dostarczane były do sklepów za wcześnie, nie zdążyły dojrzeć i były jakie były. Jak poleżały kilka dni to były super. Ale były kubańskie to były BE! Przed pojawieniem się kartek na benzynę i kolejek na stacjach benzyna kosztowała tyle, że przeciętnie zarabiający człowiek mógł kupić jej 1000 litrów miesięcznie. Mógł ale nie kupował bo nie miał do czego wlać. I to była następna bolączka tego znienawidzonego systemu.

S skromny
+2 / 2

I tu jest największy absurd systemu: Jednego było za dużo, a innego za mało. Dlaczego ? Spróbujcie zagrać w grę ekonomiczną, gdzie macie z 15 surowców do zbierania, z czego część się wytwarza z innych. Dopięcie tego staje się wyzwaniem. To teraz dorzućcie do tego nagłe przypadki typu katastrofy, czy inne wydarzenia losowe.

avatar nike79
0 / 0

Trochę wspomnień się zachowało i właśnie królują w nich koszmarne kolejki obfitujące w awantury,
morderczy tłok w autobusach (tez awantury), korale ze srajtaśmy, wstrętne kosmetyki i ubrania dla całej rodziny szyte z tej samej zdobycznej beli materiału. Wcale nie było jakiejś wielkiej życzliwości. O kawałek szynki czy miejsce w PKS ludzie się chcieli pozagryzać.
Konsultowałam kwestię sera pleśniowego z rodzicielką. Owszem, istniał, ale dobrze pamiętam - nie był to łatwo dostępny produkt.;) I naprawdę, nie jest dla mnie zaletą, że trud zdobycia niektórych towarów wzmagał na nie apetyt czy radość z osiągnięcia celu. Stanie w kolejkach było okropne i nie wyobrażam sobie, że poświęcam ogrom czasu na "upolowanie" pożywienia wcale też nie zawsze takiej rewelacyjnej jakości (np. świetnie pamiętam śmierdzące przepalonym tłuszczem prażonki, brudne szklanki przy saturatorach, oranżadę z muchą albo twarde jak kamień stare groszki).
Nie miałam partyjnych, górników czy milicjantów w rodzinie. Na szczęście byli rolnicy, którzy żywili "miastowych".
Natomiast niewątpliwą zaletą tamtych czasów było poczucie bezpieczeństwa zatrudnienia.

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 25 marca 2012 o 4:46

avatar Paszeko
0 / 0

nike79, nie napisałem o życzliwości tylko o SZACUNKU MŁODYCH LUDZI DO STARSZYCH, którego dzisiaj próżno ze świecą szukać. Pisałem w innym poście o życiu towarzyskim, które kwitło w imię szukania nowych znajomości do załatwiania artykułów pierwszej potrzeby. Kwitł handel wymienny. Ja mogę załatwić kawę a ty mydło więc się wymienimy. Ja mam kogoś w masarni a ty w Polmozbycie. Tu mam ciocię, tam mam wuja, znajomości mam od.... Nie były to dobre czasy, przyjazne dla ludzi. Trzeba było wszystko dosłownie "załatwiać". To słowo, wynalazek tamtych czasów świadczy o tym jakie było podstawowe zajęcie szarego człowieka. Natomiast w kolejkach bywało różnie, zazwyczaj awantury były wówczas, gdy jakiś cwaniaczek się chciał wepchać poza kolejnością. Przy normalnej kolejce nie było zadrażnień, ludzie wykształcili w sobie zwierzęcą wręcz cierpliwość. Nie dlatego, że pogodzili się z sytuacją, nie! Dlatego, że okazywanie rozpaczy było jak gdyby po myśli władzy. A tego nie chcieliśmy za wszelką cenę, żeby władza była w jakimkolwiek stopniu zadowolona ze swoich poczynań. Zweryfikuj dogłębnie swoje wiadomości na temat tamtych czasów, przełomu lat 70-80 i późniejszych i to nie z jednego źródła.

avatar nike79
0 / 0

Nie napisałeś niczego co musiałabym jakoś specjalnie weryfikować z wielu źródeł. Masz rację w wielu
kwestiach, ale niektóre widzimy inaczej. Jeśli chodzi o kolejki, to pamiętam jak wypychano mnie z nich
niejednokrotnie, bo byłam dzieciakiem. Chamstwo też było i rozumiem dlaczego - na pierwszym miejscu
stawiano zaspokojenie podstawowych potrzeb, to normalna konsekwencja. Do spokoju ludzi w niektórych
sytuacjach mimo wszystko nie przypisywałabym ideologii a raczej pogodzenie się z losem. Może Twoje odczucia
były inne... Natomiast z tym szacunkiem do starszych, to trudne do obiektywnej oceny. Dawniej starych
rodziców wyrzucano z chałupy, żeby pozbyć się bezproduktywnej osoby, czyli gęby do wyżywienia (vide:
"Chłopi"). Znakiem czasów są niektóre amerykańskie mody, które się u nas przyjęły i myślę, że
nadmierna liberalizacja temu sprzyja. Fakt, dawniej na pewno bano się rodziców i nie było też społecznej
akceptacji dla "pyskowania". Ale czy oprócz kultury masowej nie odgrywa tu roli właśnie to, że dorośli
PRL-u popełniali jakieś błędy wychowawcze? Mnóstwo ludzi w miastach to byli chłopi przekwalifikowani na
robotników. Szli do pracy, dzieci biegały z kluczem uwieszonym u szyi po podwórzu i wychowywały się same.
Rodzice spędzali mnóstwo czasu w kolejkach i na "załatwianiu". To był początek tej zgnilizny obyczajowej.
I nie traktuj, proszę, moich wypowiedzi jako zajadłych ataków na tamte czasy. Były i dobre, i złe strony, co zauważam.

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 25 marca 2012 o 18:45

A adraxer12
+1 / 9

1."Co prawda nie było w sklepach tyle towaru co dziś,"
2."Ale w sklepach nic nie było....."
Ty weź się kurde zdecyduj. z 1 wynika że jednak coś było a z 2 że nic.

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 23 marca 2012 o 21:32

avatar Albiorix
+2 / 8

To oczywiste, że ludzie jakoś żyli, przez większość z kilkudziesięciu lat realnego socjalizmu się dało. Puste sklepy to wspomnienie najgorszych dołków tego systemu.

A akasha2580
+1 / 11

Wychowywałam się w tych czasach i uwierzcie:na śniadanie jadłam świeże bułeczki z prawdziwym masłem, jadłam dużo słodyczy i nie octem to popijałam więc nie siejcie propagandy gówniarze!

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E Elathir
+1 / 7

Masło? To chyba na wsi mieszkałaś, w miastach była na siłę propagowane margaryna. Choć z pieczywem problemów faktycznie nie było. Najgorzej było z mięsem, bo zanim wprowadzili kartki było strasznie drogie a potem racjonowane.

avatar Schymon
+1 / 7

A na co teraz stać przeciętnego robotnika ? Napewno nie kupuje codziennie masła, tylko najtańszą margarynę z biedronki.

avatar nike79
+1 / 3

Elathir, na wsiach były problemy z pieczywem. Wakacje na wsi wiązały się z tym, że rano ustawiałam się w kolejce po chleb, który dowozili po południu. Dla tych, którzy przyszli za późno - brakowało. A co do mięsa, to chyba z jego niedostępnością wiąże się ten zwyczaj, że schabowego jadło się od święta, czyli w niedzielę.

W waldekzopola
+2 / 4

Pamiętam z tamtych czasów szynkę w konserwie którą udało się zdobyć na święta. Na chleb rzeczywiście trochę trzeba było czekać ale przynajmniej u mnie masła nie brakowało.

avatar Paszeko
+2 / 2

Elathir, mięso było strasznie drogie? No co ty, chyba w sklepach "komercyjnych" za późnego Gierka. Drogie to jest teraz.

E Elathir
-1 / 3

No czasów Gomułki to pamiętać nie mogę, pisze o przełomie lat 80/90 i później. I było wtedy dużo droższe niż teraz, wtedy za typową pensję można było kupić może 1/5 tego co teraz.

avatar Paszeko
+1 / 1

Elathir, czasy przełomu lat 80 i 90 to nie socjalizm tylko już Polska wolna, solidarna, wałęsowa. Ja piszę o przełomie lat 70 - 80. Toż to komuna głęboka, usiana "propagandom" sukcesu!

E Elathir
+1 / 1

Tj. miałem na myśli lata od 82 do 90-tych czyli końcówkę komuny, czyli inaczej czasy Gierka i Jaruzela.

avatar nike79
0 / 0

Propaganda sukcesu była i wtedy, i jest dziś.

avatar Wilk1370
-3 / 5

za dzieciaka 5 tysięcy to była połowa wypłaty, więc prawdopodobnie skroiłeś tę kasę mamie z portmonetki

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D daclaw
+1 / 3

Dzisiejsze 5 złotych to 50 tysięcy "starych", nie 5.

avatar nike79
+1 / 1

Dacław, były też czasy, że 5 tys. "starych" to było pół pensji: http://www.gazetapodatnika.pl/artykuly/przecietne_wynagrodzenie_w_latach_19502009-a_81.htm

avatar Paszeko
0 / 0

daclaw, nie jest tu mowa o 2 połowie lat 80-tych tylko o końcu 70-tych i początkach 80-tych. Wszystkie jaja zaczęły się od czasów strajków, powstania Solidarności i stanu wojennego. pod koniec lat 70-tych zarabiało się około 2-3 tysiące zł. Było to mniej więcej 25-30$ po cenie czarnorynkowej. Oficjalna bankowa cena 1$ to było 25zł. Benzyna była po 2,50, chleb 4-5zł cukier 10,50 masło niebieskie 12.50, czerwone 17,50. Pierwsza polska pralka automatyczna kosztowała 10500 zł (PS 663 BIO). Rower "składak" kosztował 1950zł, bardzo dobre buty firmy "Salamander" 1700zł. Kurtka skórzana męska 2000zł. Garsoniera 25m2 w Krakowie około 1000$. Powstały "Pewexy" w których było również sporo polskich towarów za niebotyczne jak dla przeciętniaka ceny. Te polskie towary miały na metkach nadruk "made for PEWEX". Najtańsza polska wódka 0,5l "Zbożowa" kosztowała 75 centów, jeansy około 10$, telewizor KOLOROWY 20-22" około 500$. I takie to były ceny niektórych towarów w tamtych czasach.

P plewcio
+1 / 5

nie będę przytaczać całej historii polskiego komunizmu.
Demot pokazuje sytuacje, która nagminnie zdarzała się w polskich sklepach.
Fakt... ludzie wszystko mieli(teraz też mają... kiedyś nasi rodzice kombinowali - to chłopie jadłeś słodycze, A teraz tak nie jest ??
Ludzie byli szczęśliwsi ( tak - ale nie wszyscy, dla tego komuna upadła,
- żyli wolniej ( bynajmniej większość i z tym się zgodzę w 100 %
- rodzice więcej uwagi poświęcali dzieciom i swoim rodzinom. ( też prawda )
ALE
Co z tego??
Demot nie pokazuje historii komuny. JEST PLAKATEM!! Tak, że zanim zaczniesz komentować w stylu z dup.... itp zastanów się nad sobą. A komuna jak i każdy ustrój miał swoje plusy i minusy.

Ps. Mój św pamięci dziadek był partyjnym, moja rodzina na prawdę miała jak u pana boga za piecem... A słodycze dostawaliśmy, od znajomych którzy uciekli do NRD, A mimo to wole naszą chorą demokrację. Przynajmniej dopóki nas nie zaczną inwigilować korporacyjne mendy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
T Tanatos
+1 / 9

no to Ci gratuluję skoro dożyłeś dnia dzisiejszego pijąc tylko ocet zindoktrynowany matole. Wkurzają mnie tacy
kolesie, co piszą takie farmazony. Może się to wam wyda dziwne i niebywałe, ale ja w tych czasach jadłem szynkę,
polędwicę, prawdziwą mielonkę, pomarańcze, mandarynki, czekolady prawdziwe (choć były też
cyt:"czekoladopodobne") problem był tylko w tym, że po te produkty moja św pamięci babcia stała w "ogonku" od
czwartej rano. Mleko natomiast przynosił do domu roznosiciel. To prawda żywność była reglamentowana ale jakimś
nipojętym dzisiaj cudem za ilość tego mięsa żyliśmy cały miesiąc i nikt nie chodził głodny. I żeby nikt
przypadkiem nie posądził że moja rodzina miała jakieś układy to ojciec pracował (na BEZTERMINOWEJ umowie o
pracę) w KPKS a matka (na BEZTERMINOWEJ umowie o pracę) w zakładach mechaniki precyzyjnej Mera-Poltik. Jako dziecko chodziłem do przedszkola i nikt się nie zasłaniał brakiem miejsc czy wysokimi kosztami prowadzenia placówki. W tym przedszkolu obowiązkowo były obiady, które były BARDZO SMACZNE. Na skutek nieszczęśliwego wypadku złamałem tam nogę bo skakaliśmy przez ławki i nie uwierzycie - przyjęli mnie do szpitala i mi tą nogę złożyli i nie czekałem na operację 5 miesięcy bo się jakiemuś lekarzowi kontrakty pokończyły. i na dodatek nikt mi nie kazał tego złamania "rozchodzić". A jak jakiś k... się dodatkowo wyrazi, że np religia była zabroniona, to się go spytam, to niby jakim cudem mam jeszcze do tej pory indeks i świadectwo katechizacji oraz wszystkie sakramenty. Był też stan wojenny i godzina policyjna jakimś dziwnym cudem rodzice często wracali po 22 (zmiany) i byli czesto legitymowani ale nikt nikogo nie pałował tylko POPROSILI (- tak - używając słowa "proszę") dowód oraz przepustkę wystawianą przez zakłady pracy. Dzisiaj mam dziecko w drodze i jeśli myślałbym czy jestem w stanie zapewnić mu takie życie (materialne) jakiego sam doświadczyłem to wolałbym zostać kawalerem. Bóg sprawił, że się pojawi na świecie, to niech Bóg je teraz wykarmi Niech żyje "polityka prorodzinna" w tym pięknym kraju, rządzonym przez ... i tu seria inwektyw

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 2 razy. Ostatnia modyfikacja: 23 marca 2012 o 22:00

avatar argo21
+2 / 6

Szczęściarz... mnie do dziś zapach pomarańczy kojarzy się ze świętami (jak je "rzucili"). Owszem były grupy uprzywilejowane, które miały dostęp do luksusów (górnicy, mundurówki, klienci "sklepów za zółtymi firankami"), ale większość musiała dobrze kombinować; zdarzały się momenty odwilży i może je właśnie pamiętasz. Moja starsza siostra leżała w szpitalu i jak to chore dziecko miała "zachciewajkę" na banany. Zdobycie ich mogłoby służyć za scenariusz filmu sensacyjnego. Pamiętam ludzi nocujących na materacach pod sklepem, bo mieli przywieźć cukier i przewrócenie kiosku gdy rzucili szampon i papierosy... Dziś na szczęście to już brzmi tylko śmiesznie.

avatar Paszeko
+2 / 2

Na kartki mięsa z kością i bez było 2,5 kg na miesiąc. Pracownicy fizyczni mieli 4 kg. Zamieniało się to na wędliny lub cukier i to wszystko. Trzeba było stać w kolejkach kilka godzin żeby dostać lepszą wędlinę. Owoce cytrusowe, winogrona czy banany nie leżały w sklepach tylko trzeba było na nie trafić lub mieć znajomości w sklepach. I tutaj jest rozwiązanie wielkiej tajemnicy życia towarzyskiego Polaków w tamtych czasach. Żeby mieć znajomości w sklepach to się ludzie zapraszali do domów i nawiązywali mnóstwo kontaktów. Ten mógł załatwić to a ten tamto. Tak to wyglądało życie towarzyskie. Demot kiepski bo gdzieś tam dzwonią ale autor nie bardzo wie gdzie. Ocet był i herbata chyba turecka "Tumuruk" w blaszanych pudełkach. A dlatego był tak zapamiętany przez wszystkich bo sklepy były duuużo większe niż dzisiaj te osiedlowe kitki i coś trzeba było postawić na półkach. Stawiali ocet i tą herbatę. Masło było niereglamentowane i bez problemów tylko, że to masło miało smak masła a nie świńskiego łoju jak teraz... Były owoce i warzywa rosnące w kraju i ich smak też był zdecydowanie lepszy. Ale ktoś kto nie miał okazji spróbować jabłka "Koszteli" na przykład czy gruszki "Bery" ten nie ma pojęcia jak powinny te owoce smakować. Jedzenie było dostępne, było tanie i smaczne. Nie było luksusów ale nie było też tych wszystkich szajsowatych przedmiotów z którymi teraz na codzień mamy do czynienia. Bajki dla dzieci miały za zadanie edukować i uczyć wrażliwości a nie nienawiści tak jak dzisiaj. Przedmioty codziennego użytku były o wiele droższe w przeliczeniu na zarobki ale były wykonane solidnie i jeszcze do dziś w niektórych domach dobrze służą. Nauka religii odbywała się w Domach Katolickich, salkach katechetycznych i nikomu to nie przeszkadzało. Ludzie normalnie chodzili do kościoła i nikt z tego powodu nikomu głowy nie urwał. Jedynie gdy ktoś należał do PARTII, zajmował wyższe stanowisko, był "u władzy" to mógł mieć kłopoty z tego tytułu. Nie wszystko było złe i nie wszystko powinno być skasowane, zadeptane. Nie znaczy to, że tęsknię do tamtych czasów, nie, zdecydowanie NIE. Żal mi po prostu tego, co było wtedy dobre. Nie można patrzeć na tamte czasy tylko przez pryzmat filmów fabularnych. Ani ówczesnych ani obecnych. Niestety, przyszły nowe czasy, przejechały wszystko walcem i wywróciły. Zlepiono nowe i jakieś takie słabe, nijakie i wredne. Młodzi ludzie nie pamiętający "tamtych czasów" nie powinni się do nich odnosić, oceniać.

C Cabbage79
0 / 0

Miło poczytać takie wypowiedzi i widzieć że jeszcze nie wszystkim wyprało mózgi i potrafią dostrzec jak dużo plusów miał poprzedni system :)

T Tanatos
+2 / 2

sorry misiu ale strasznie mnie zdemotywowałeś tym demotem. Spełniłeś wszystkie wymogi tego portalu, żeby otrzymać
maksymalne i dożywotnie odznaczenie za najlepszy demot. Twój demot stymuluje, pobudza, prowokuje. Jesteś w tym nawet
lepszy od programisty microsoftu, który napisał te wszystkie komunikaty o błędach systemu.
akasha2580 - dobrze mówisz dać Ci ...octu ;-)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 23 marca 2012 o 22:10

T Tanatos
+1 / 1

Argo 21 - to nie brzmi śmiesznie traktuję Twoją wypowiedź jak najbardziej poważnie) było też tak jak Ty mówisz. Jedynym celem mojej wypowiedzi tutaj było wyłącznie uzmysłowienie ludziom młodym, że to co im media wtłaczają do głowy jest tylko manipulacją. Palmy świeczkę Panu Bogu (demokracji, przywilejom, łatwością zdobycia wielu rzeczy które nas interesują), ale też do cholery i Diabłu zapalmy ogarek (dla ludzi młodych taka pozostałość po świeczce)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A akasha2580
+1 / 1

Alleluja Tanatos:-)Z Tobą to bym się nie tylko octu napiła:-)A swoją drogą gratuluję odwagi posiadania dziecka.Ja się raczej nie zdecyduję gdyż pracuję na umowę zlecenie i mam mieszkanie 37m2 na kredyt, który będę spłacać do 65 roku życia więc hmm...zwyczajnie nie stać mnie na taki luksus.Za komuny moi rodzice mieszkanie po prostu dostali, tato pracował jako górnik to mu się należało z przydziału skromne 65m2.Ale to podobno ja mam szczęście że żyję w demokratycznym kraju;-)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D daclaw
-2 / 4

Ale jakoś nie umarłeś z głodu. I nikt konkretnie z głodu wtedy nie umarł. Całkiem pożywny musiał być ten ocet.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S spider68
-2 / 4

ciekawe jak to ludzie przeżyli na samym occie co?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E erwinlol
+3 / 3

kiedyś nie było w sklepie a dziś jest ale możesz popatrzeć tylko przez szybę bo drogo

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Aro_D
-1 / 5

Legendy dla gnoi z tym octem...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Paszeko
+3 / 3

W tamtych czasach "chińska porcelana" kojarzyła się ludziom z wyrobami najwyższej jakości. Od niedawna to co chińskie trzeba omijać szerokim łukiem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar nike79
-1 / 1

A tego przykładu z chińską porcelaną w tamtych czasach, to nie pojmuję. Ani to zasługa tamtych czasów w Polsce, ani wina obecnego systemu w Polsce, że współcześnie Chiny kojarzą się z bublami. Co masz nasz PRL do chińskiego komuno-kapitalizmu?

V Vlakis
-2 / 4

Hehe, obrońcy komuny rzucili się do zażartych ataków:-)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
C Cabbage79
+2 / 2

Idiotyczny demot. Jego autor to albo dziecko które nie żyło w poprzednim ustroju albo kłamca.

Nie wiem czemu się utarł ten stereotyp z octem. W sklepach było mniej niż teraz ale każdego było na to stać i jakość była lepsza.
W PRL spożycie mięsa i ryb było większe niż obecnie.

Gdyby nie łatwo dostępne kredyty i pożyczki to teraz ludzie mieliby jeszcze mniej niż za komuny.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar nike79
-1 / 1

Nie jestem pewna czy rzeczywiście spożycie mięsa i ryb było większe, ale jeśli tak, to mogło to
wynikać też z całkowitej niedostępności wielu produktów a co za tym idzie z ubóstwa kulinarnego
polskich kuchni. Dziś potrawy z różnych kuchni świata oraz większa świadomość zdrowego komponowania
posiłków mogą wypierać kotlety z naszych talerzy. Nie twierdzę, że tak było, ale należałoby
uwzględnić taką zmienną.

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 25 marca 2012 o 4:36