Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
532 586
-

Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
V volvosp6
+10 / 10

Chory kraj. Premier ma juz wszystkie choroby, po jeżdzie na kolei pendolino. Weneryczne też.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
+1 / 5

@miczaw Przeczytałem twoje postulaty, bardzo dobre pomysły, choć może niektóre granice warto by postawić gdzieś indziej. Ale to szczegóły. Co do demota, u nas to się nie sprawdzi. Bo taka nasza mentalność. Spójrzcie co się stało jak rowerzystom pozwolono jeździć całą szerokością jezdni. Ile razy w czasie wyprzedzania takiego łosia bym trzasnął - nie zliczę. Bo nagle mu się środkiem zachciało jechać. Oczywiście rowerzyści mają głęboko w **** wszystkie przepisy i jadą jak chcą (przez brak prawka). Tak samo będą robić piesi. Jak tylko usłyszą że zawsze mają pierwszeństwo to nawet się rozglądać nie będą. Do tego druga sprawa. Pieszy ma mieć pierwszeństwo bo bardziej oberwie w razie stłuczki. Ok niech będzie. To tak samo motocykl powinien mieć pierwszeństwo przed autem, auto przed tirem, a tir przed pociągiem. Jak dla mnie głupota! Dodałbym jeszcze jedną rzecz pokrewną do twoich postulatów. Brak konieczności robienia kursu na prawko, bo jak ktoś uważa że zda i faktycznie zda to po co mu kurs? A ci co nie umieją i tak się na kurs zapiszą. Do tego ci co jeżdżą bez uprawnień (bo ich nie stać, lub nie mają czasu) mogli by szybko i tanio je uzyskać (cena egzaminu + lekarz + wyrobienie plastiku to z 500zł).

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Soul_shade
0 / 0

@rafik54321 Ceny za prawo jazdy są wysokie, bo nie ma konkurencji. Egzaminu nie zrobisz sobie byle gdzie, więc ile by nie zawołali, i tak musisz zapłacić. Lekarz - nie masz wyjścia, chcesz mieć prawko musisz dostać papierek (a teraz jeszcze ceny lekarzy wzrosły czterokrotnie). Wyrobienie plastiku...no jak chcesz to musisz, z czegoś tych urzędników spłacać trzeba. I jedynie kurs prawa jazdy jest robiony przez prywatne firmy, ale jak odjąć ceny paliwa i podzielić przez ilość godzin to wychodzi na to, że jednak wcale nie są takie wielkie (jeśli nie ma klientów to instruktor nie zarabia kokosów na pojedynczych jazdach). To co do cen. Ale powiedz mi, serio myslisz, że ktokolwiek by taki kurs zrobił? Przecież każdy pomyśli "ja potrafię jeździć". Weźmie go do samochodu kolega/ktoś z rodziny, pokaże gdzie gaz gdzie hamulec i on już potrafi jeździć, nie potrzeba mu żadnych kursów. Takie rozwiązanie odpada, bo będzie na drogach fatalnie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
0 / 0

@Soul_shade a myślisz że taki sobie poradzi na manewrach bez kursu? Wątpię. Do tego jeszcze przepisy. Tych już się z pytań nie wykujesz :) . A tak swoją drogą 1000zł drogą nie chodzi (lub często nawet więcej).

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Kamelieon
+12 / 18

Oni są zwyczajnie ślepi, głupi i popie*doleni. To taki sam idiotyzm jak płacenie mandatu od średniej krajowej. Jakie tępe ch*je ich tam wybrali i dlaczego nikt nie sprawdza na co głosuje i co robi w sejmie jego kandydat?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~Glaurung_Uluroki
+9 / 9

Posłowie stwierdzili, że za mało ludzi ginie na drogach, więc trzeba poprawić statystyki. Za ustawą głosowały wszystkie partie sejmowe.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
F franciszekkimono
0 / 0

to jest dobrze przemyslane. potem dowalom fotoradarow i ograniczen do 30 bo stwierdzą że jest za dużo wypadków z udziałem pieszych.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~Glaurung_Uluroki
0 / 0

Dobrze kombinujesz. Nic tak nie łączy posłów, jak pieniądze.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J JaroWars
0 / 4

O ile wiem, to już teraz pojazd ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa pieszemu mającemu zamiar wejść na nieosygnalizowane przejście.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar aku666
-2 / 12

Pierdu pierdu, Po prostu boli cię dupa że jaśnie państwo w bawarach będzie musiało pieszy plebs puszczać przodem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M konto usunięte
0 / 8

@aku666 Raczej ciebie boli dupa, że nie masz prawa jazdy... Podobne głupoty może napisać tylko ktoś kto nigdy za kółkiem nie siedział i nawet nie potrafi sobie tego wyobrazić.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar aku666
-2 / 8

Czyli większość kierowców z cywilizowanych krajów zachodniej europy, skandynawii i stanów nigdy za kółkiem nie siedziało i nawet nie potrafią sobie tego wyobrazić.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K Kar4
0 / 2

@aku666 W "cywilizowanych krajach" nie ma przejść dla pieszych bez sygnalizacji świetlnej na 3 pasmowej jezdni, gdzie jest duży ruch na ulicy jak i na chodniku (np. w centrum Gdyni jest kilka takich przejść). W Niemieckich miejscowościach, na głównych ulicach jest dużo mniej przejść bez sygnalizacji świetlnej, takie są dopiero na drogach osiedlowych lub mało uczęszczanych. Dodatkowo w okresie jesienno-zimowym nasze przejścia są niewystarczająco oświetlone, a mokra jezdnia z koleinami i kałużami powoduje że spostrzegamy przejście 5 m przed, a tu jeszcze trzeba wypatrzeć panią maskującą się w czarnym prochowcu na nieoświetlonym chodniku. W Niemczech nie uświadczyłem tak fatalnie oświetlonych przejść.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar aku666
+1 / 1

@Kar4 W Niemczech jeździłeś wolniej w terenie zabudowanym.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K Kar4
+1 / 1

@aku666 w Niemczech można jechać legalnie 200 km/h po większości odcinków autostrad, później parę kilometrów 90 km/h do miejscowości (zero przejść bez sygnalizacji) i 1% drogi do pokonania w mieście. Nawet tam na długiej ulicy nie było przejść co 50 m, ludzie kulturalnie czekali aż samochody przejadą i przeskakiwali na drugą stronę do marketu - bo przejście z sygnalizacją było ok 100 m dalej. Mniej stresujące drogi. U nas pokonując taką trasę, to w zależności od szczęścia (czy są autostrady, ekspresówki, obwodnice) 10-40 %. to teren zabudowany.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 2 razy. Ostatnia modyfikacja: 26 lipca 2015 o 22:56

avatar Nace92
+2 / 10

To może ja. Jestem kierowcą właśnie 40 tonowego zestawu i pomimo tego, że jeszcze ten przepis nie obowiązuje to i tak od dawna, odkąd posiadam prawo jazdy kat. B puszczam pieszego gdy ten tylko ma zamiar przejść, oczywiście w miarę możliwości. Robię tak, bo wielokrotnie jako pieszy wkurza mnie to, że istnieje mnóstwo miejsc w Polsce, na których po prostu nie da się przejść na drugą stronę. Samochody jadą w nieskończoność, sznur aut długi na pierdylion kilometrów i nikt nie raczy się zatrzymać. Dopiero sukcesywne stawianie nóg na pasy, niejako "wymuszając" można przejść, a i tak człowiek ma wtedy wrażenie, jakby go kierowcy mieli zabić wzrokiem za same chęci do życia. Podobnie jest jak ja większym samochodem chcę włączyć się do ruchu - nikt mi nie ustąpi, nikt mnie nie wpuści, w 99% przypadków jestem zmuszony wymusić pierwszeństwo. Bo my mamy taką mentalność, my, polscy kierowcy, że jak mamy pierwszeństwo, to inni nas już przestają interesować. Wychodzimy z założenia, że skoro mamy pierwszeństwo to tamten sobie może poczekać... Dlatego jestem jak najbardziej za takim przepisem. W końcu będzie dało się przejść na pasach na drugą stronę jezdni, w końcu kierowcy zaczną dostrzegać, że pieszy też człowiek. Koniec z sytuacjami, że człowiek czeka 10 minut na pasach, bo nikt nie chce się zatrzymać. I tak, mówię to jako kierowca 40 tonowego zestawu, któremu autor demota podobno współczuje.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 26 lipca 2015 o 11:21

M konto usunięte
+5 / 5

@Nace92 Ale to o czym piszesz to jest właśnie przykład tej "wschodniej infrastruktury" do której pije autor demota. No bo co to za przejście, że jedzie non stop sznur samochodów a nie ma sygnalizacji czy kładki? Połącz to z sytuacją, że pieszy uważa, że zawsze może wejść na przejście i statystyki zabitych lecą w górę. Teraz sobie przepuszczasz pieszego, "oczywiście w miarę możliwości" jak piszesz, bo on grzecznie czeka, ale wyobraź sobie, że włazi pod koła, bo wydaje mu się, że 40 ton hamuje tak samo jak osobówka a ty go zwyczajnie nie zauważyłeś odpowiednio wcześnie, bo np. wychodził zza budynku, krzaków, drzewa itp. czyli nie miałeś takiej "możliwości". I co teraz panie zawodowy szofer bez wyobraźni na temat sensowności przepisów? Będziesz się w sądzie tłumaczył dlaczego zabiłeś na pasach? A dzieci kto nakarmi?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 26 lipca 2015 o 12:48

avatar Nace92
0 / 6

Nie kolego. Bo ja w przeciwieństwie do wielu innych kierowców, zbliżając się do przejścia dla pieszych i widząc choćby najmniejszy ruch wokół niego zwalniam do takiej prędkości, która umożliwi mi nagłe zatrzymanie się lub też co najwyżej "szturchnięcie pieszego". Zmorą na naszych drogach jest to, że my kierowcy przywykliśmy, że przejście dla pieszych to tylko przeszkoda na drodze, nie zwalniamy, nie rozglądamy się, po prostu jedziemy. Przejście dla pieszych to jest to miejsce, gdzie każdy kierowca powinien skupić swój wzrok maksymalnie na tym co się dzieje wokół tego przejścia. Wyobraź sobie przyjacielu dziecko. Dziecko nie zna przepisów. Dziecko Ci wbiegnie przed maskę i też się będziesz tłumaczył pierwszeństwem? Od dorosłego faktycznie można by wymagać, żeby trochę się zastanowił, ale tu nie chodzi o ten jeden przepis, a o mentalność kierowców, że przejście na pieszych to jest miejsce szczególnie niebezpieczne i należy tam zachować maksymalną ostrożność, będąc w pobliżu przejścia należy zachowywać się tak jakbyś spodziewał się wtargnięcia dziecka. Masz jechać tak, by w sytuacji awaryjnej zatrzymać się w miejscu bez gwałtownego hamowania. I uwierz, 40-tonowym kawałkiem żelastwa też się tak da.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 26 lipca 2015 o 13:12

avatar rafik54321
+3 / 5

@Nace92 i teraz ci dopiero udowodnię że twoje myślenie ma błąd. Piesi też będą uważać że mają pierwszeństwo i oleją to czy coś jedzie (bo na nich trzeba uważać). A komu jest łatwiej się zatrzymać w miejscu? Pieszemu czy TIRowi? Pomyśl sam. Czemu tramwaj ma pierwszeństwo? Bo duży i ciężki, jak trafi to zabije, a zatrzymać się mu ciężko (poza tym stoją w nim ludzie, jak zatrzymałby się w miejscu to by ludzie się w środku połamali albo gorzej). O tym mówi kolega mi3tek. Ja się rozglądam na przejściach, zwłaszcza po mojej prawej stronie.
Na serio dziwię się tobie. Niby zawodowiec, a 0 wyobraźni. Do wypadku dochodzi gdy obie strony nie uważają. Bo gdy jedna się zagapi to druga ustąpi. Różnica polega tylko na tym komu było wolno nie uważać.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar JanuszTorun
+3 / 3

@Nace92: "Wyobraź sobie przyjacielu dziecko. Dziecko nie zna przepisów...." ---- Wyobraź sobie przyjacielu, że dziecko nie powinno poruszać się po mieście bez dorosłych dopóki nie zna przepisów w takim zakresie, jaki je dotyczy. Dopiero, kiedy dorośli są PEWNI, że dziecko ZNA PRZEPISY (w takim zakresie, jaki jest mu potrzebny dla bezpieczeństwa), to może ono chodzić samo po mieście. I nie wystarczy, że rodzice zapytają dziecko, czy wie, jak należy się zachować. Muszą oni być pewni, że dziecko wie, jak stosować swoją wiedzę w praktyce. --- Jak chodzę z moją córką (6-letnią), to każę jej prowadzić mnie za rękę. Ma ona mówić, czy już można wejść na jezdnię, czy jeszcze nie. Jeżeli powiedziałaby, że wchodzimy, a ja widziałbym, że nie można, to trzymam ją za rękę. Na szczęście jej granica "tolerancji" na zbliżające się pojazdy daje spory zapas - jest ona bardziej ostrożna, niż jest to konieczne (i bardzo dobrze). A mimo tego nie puściłbym jej jeszcze samej na ulicę. Ta ostrożność musi "wejść w krew", musi być podświadoma. I NIGDY nie każę jej liczyć na pierwszeństwo. Życie, czy nawet zdrowie jest nieporównywalnie ważniejsze od jakiegoś pieprz*nego pierwszeństwa.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Nace92
-1 / 1

Nieistotne, jak Ty uczysz dziecko, nieistotne też jest to, że te dzieci nie powinny się tam same poruszać. Ale wielokrotnie jesteśmy świadkami, że się poruszają. Może też iść ktoś pijany, może iść ktoś mniej kontaktowy. I jasne możemy to sobie tłumaczyć "jego wina! Go tam nie powinno być!", ale to przejście dla pieszych, Ty zabijesz człowieka i to Ty z tym żyć będziesz musiał, a wtedy cała teoria, całe to gdybanie będzie sobie można za przeproszeniem - w dupę wsadzić. Ja mam szczerze dość takich teoretyków. Rzeczywistość jest jaka jest i trzeba się do niej dostosować. Nawet najbardziej przemyślana infrastruktura nie zastąpi, zwykłego, ludzkiego, zdrowego rozsądku.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar JanuszTorun
+1 / 1

@Nace92 ---- Jeżeli sądzisz, że ja jestem teoretykiem, to informuję, że jeżdżę samochodem od 32 lat - od 1983 roku. ---- Piszesz, że jeżeli kierowca potrąci kogoś, kogo w danym miejscu nie powinno być, to całe gdybanie można sobie w ... wsadzić, ... że cała infrastruktura nie zastąpi zdrowego rozsądku. I masz rację. Tylko, że... przecież właśnie o to mi chodzi - aby ludzie posługiwali się rozsądkiem. Ale wszyscy! Piesi również! Na razie jednak wszelkie apele o myślenie na drodze są kierowane wyłącznie do kierowców. Czy widziałeś jakikolwiek materiał w TV, który sugerowałby pieszym, aby uważali na drodze? Ja nie widziałem. Natomiast coraz częściej widać nawoływanie do kierowców, aby jeszcze bardziej uważali na tych, którzy sami na siebie nie uważają. ---- Piszesz, że masz dość teoretyków. Tyle, że właśnie wszelkie przepisy są tylko dziełem teoretyków. Wielu pieszych czuje się zwolnionych z myślenia, bo ich bezpieczeństwo mają im załatwić przepisy, które w ich mniemaniu dotyczą wyłącznie kierowców. ---- Ja absolutnie nie sugeruję, aby olać kwestię pieszych na drogach. Bynajmniej. Chodzi mi tylko o to, że skoro piesi poruszają się po drogach, to powinni oni (a właściwie nie oni, lecz my, bo przecież każdy kierowca również bywa pieszym) również czuć jakąś odpowiedzialność za swoje poczynania na drodze. ---- Piszesz, że infrastruktura nie zastąpi rozsądku. Całkiem nie zastąpi, ale w dużym stopniu może poprawić sytuację. Z pewnością bardziej skutecznie, niż wszelkie przepisy. O ile bowiem do przepisów niektórzy mogą się nie zastosować, to infrastruktura może oddzielić ruch pieszych od ruchu pojazdów do tego stopnia, że jedni drugim nie "wchodzą w paradę".

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 14 sierpnia 2015 o 20:39

avatar Nace92
0 / 0

@JanuszTorun Generanie masz rację, tylko ja jeszcze raz powtórzę. U nas mentalność kierowców jest taka, że nalepsza infrastruktura nie zapobiegnie w dużym stopniu tragediom. Trzeba by było całkowicie odseparować ruch pieszych od ruchu kołowego. Zmiany należałoby zacząć od zmiany mentalności, od zmiany nastawienia. Często jest tak, że jeździmy na stałych w miarę trasach, wiemy gdzie i kiedy możemy spodziewać się pieszego, a mimo to nie zachowujemy tam należytej ostrożności - mamy to po prostu gdzieś. Co zatem zmieni jeśli oznaczymy takie przejście pierdylionem lampeczek, ustawimy pół kilometra wcześniej tablice "Uwaga piesi", skoro i tak nikt nie zwolni, bo każdy ma gdzieś? Odseparować w całości ruchu z kolei się nie da, to niewykonalne na dzień dzisiejszy. Druga sprawa to fakt, że kierowcy to są ludzie pełnoletni, dorośli, przynajmniej teoretycznie odpowiedzialni. Natomiast do bycia pieszym nikt nie wymaga pozwolenia. Pieszym będzie świadomy, odpowiedzialny dorosły, ale też niepełnosprawny, upośledzony, czy dziecko. Trzeba to wziąć pod uwagę. Że nas kierowców się szkoli, uświadamia, bo aby być kierowcą przynajmniej teoretycznie trzeba mieć tą minimalną odrobinkę oleju w łepetynce, pieszy by być pieszym nie musi nic robić, po prostu wychodzi z domu. Jesteśmy narodem, któremu permanentnie sie gdzieś śpieszy, a który jednocześnie nie potrafi się sprawnie poruszać. Jeździmy jak po polu, kazdy widzi czubek własnego nosa, jestesmy wobec siebie nieuprzejmi, czy traktujemy koniec koncow siebie wzajemnie jak rywali na drodze. Póki to się nie zmieni to możemy sobie o infrastrukturze gdybać, pisać elaboraty. Oglądałem materiał kiedyś jak wygląda spacer po mieście w Skandynawii. Nie zauważyłem, by tamtejsze przejście diametralnie różniło się od naszego. Jezdnia, białe pasy, znak drogowy. A mimo to pieszy wchodził na przejście bez zatrzymania się, auta ustępowały, ruch był płynny. Zatem jak wytłumaczysz, że u nas niekiedy bez wymuszenia nie da się przejść na drugą stronę jezdni? Nie da się, bo kierowcy mają to w d..pie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Nace92
-1 / 1

rafik54321 Zero wyobraźni powiadasz? Gdybym tej wyobraźni nie posiadał to bym już dawno siedział za potrącenie człowieka na przejściu. Właśnie dlatego, że wykazuję się ponadprzeciętną wyobraźnią na drodze i zbliżając się do przejścia zdejmuję nogę z gazu, kładę ją na hamulcu i wytężonym wzrokiem i z uwagą obserwują otoczenie przejścia uniknąłem w ten sposób wielu sytuacji, które byłyby tragiczne w skutkach. Ale Ty wolisz sobie teoretyzować i mieć ból o to, że ktoś Ci się teraz będzie kazał przed przejściem zatrzymać i pieszego przepuścić! Zniewaga... straszne. Pieszego na przejściu dla pieszych puścić trza będzie... cebulak tej zniewagi nie zdzierży... przecież on musi jechać, śpieszy się, nie widzi, ślepy, piesi mu się pod koła zawsze ładują, a on przecież niewinny...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar JanuszTorun
+1 / 1

@Nace92 ---- Powtarzasz swoje zastrzeżenia do mentalności kierowców. I w wielu przypadkach rzeczywiście ta mentalność pozostawia wiele do życzenia. Jednak znacznie gorzej jest z mentalnością pieszych. Sam napisałeś o tym, że kierowcy muszą znać przepisy, powinni być odpowiedzialni. Do tego powinien ich przygotować kurs na prawo jazdy. Piesi żadnych kursów ani egzaminów nie muszą zdawać. Bardzo często są przeświadczeni, że niczego nie muszą. A telewizyjne spoty jeszcze ich utwierdzają w tym przekonaniu. Według spotów telewizyjnych - kierowca, to bandyta polujący na pieszych. I apele do tych "bandytów", żeby zwolnili, aby ratować pieszych. NIGDZIE, w ŻADNYM programie TV nie usłyszałem słów w stylu: Pieszy! Na drodze jeżdżą pojazdy. Weź to pod uwagę i upewnij się, czy nie wchodzisz prosto pod koła. Tymczasem powinno być właśnie odwrotnie. Ponieważ piesi nie zdają żadnych egzaminów, to właśnie im bardziej by się przydało telewizyjne "szkolenie". ---- Twoje słowa: "Co zatem zmieni jeśli oznaczymy takie przejście pierdylionem lampeczek, ustawimy pół kilometra wcześniej tablice "Uwaga piesi"..." --- No właśnie bardzo dużo zmieni. Może nie pierdylionem lampeczek, ale po jednej konkretnej lampie po każdej stronie drogi bardzo wiele by zmieniło, bo dałoby kierowcy możliwość zobaczyć pieszego przy przejściu. Znak "uwaga piesi" ustawiony pół kilometra przed przejściem pewnie nic by nie dał, ale taki znak ustawiony 50 metrów przed przejściem mógłby choć trochę poprawić sytuację, bo wbrew pozorom, nie każdy kierowca "ma to gdzieś". Sądzę, że nie od rzeczy byłoby tego rodzaju oznakowanie malowane na jezdni. Znacznie bardziej zwracałoby ono naszą uwagę, niż 50-ty znak na odcinku kilometra.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Nace92
0 / 0

Słuchaj no nie mam tak wielkiego stażu za kierownicą jak Ty, ale z racji zawodu już pewną sporą część większych miast było dane mi zobaczyć. Widziałem różne rozwiazania. Przejścia widmo, widoczne tylko w dzień, przejścia oświetlone mniej lub gorzej, przejścia z "pierdylionem" lampeczek i te z nieco mniejszą ilością tychże lampeczek, znaki poziomie, pionowe, wyświetlane, malowane, wywieszane i co tam jeszcze dusza zapragnie. I faktycznie jeden na kilkudziesięciu kierowców pewnie zdejmował nogę z gazu. Dlaczego zatem gdy ja zatrzymuję się przed przejściem dla pieszych, by przepuścić kogoś to wywołuję poruszenie, panikę, popłoch na drodze? Ja zatrzymuję się przed przejściem, a za mną wszyscy po hamulcach, a z naprzeciwka zanim ktoś zatrybi w ogóle co się dzieje to przejeżdza od 5 do 10 samochodów w zależności od natężenia. Wytłumacz mi to? Gdzie zatem Ci kierowcy, którzy nie mają tego gdzieś? Procentowo jest ich tak niewielka ilość, że na drodze ich właściwie nie widać. Jeżdżę codziennie i widzę, że ludzie nie zwalniają przed przejściem, nie przepuszczają pieszych - i to wierz mi - niezależnie od tego jak to przejście jest oznakowane i skonstruowane. Czy jest pojedyncze, czy dwuetapowe, czy miasto, wieś czy teren niezabudowany. Traktujemy przejścia jakbym ich nie było. Większość kierowców ani trochę nawet nie zwalnia, przejeżdżają przez zebrę ze stałą, niezmienną prędkością taką jaką poruszali się wcześniej. Widzisz, ja o mentalności, a Ty z uporem maniaka o infrastrukturze. To tak jakby powiedzieć, że nie człowiek zabija tylko pistolet. Nie infrastruktura zabija - człowiek w swej bezmyślności krzywdzi i zabija. Kultura jazdy na naszych drogach jest tragiczna, patowa wręcz. Nie ogarniam, niektórych ludzi na drodze. Wytłumaczcie mi dlaczego jesteśmy na drogach takimi cebulakami, dlaczego nie potrafimy się zdobyć na odrobinę wyobraźni, empatii, zrozumienia, uprzejmości i zwolnienia w tym durnym pędzie dzisiejszego świata.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar JanuszTorun
+1 / 1

@Nace92 ---- Mam pewne przypuszczenia, dlaczego w Polsce kierowcy jeżdżą po mieście inaczej, niż na zachodzie... Niemiec jeździ po mieście tyle, co do pracy lub do sklepu, więc często nie zajmuje to dużo czasu, a co za tym idzie - wolniejsza jazda nie wpływa znacząco na czas przejazdu - różnica najwyżej kilka minut. Przy dalszych podróżach - kilkuset-kilometrowych - jazda odbywa się po autostradach - z pominięciem miejscowości. W Polsce przy podróży przez kraj przejeżdżamy przez setki miejscowości, a i poza nimi jest ogromna ilość ograniczeń prędkości. Przypuszczalnie z tego powodu kierowcy próbują jak najmniej czasu stracić przy przejazdach przez miejscowości. Wcale nie twierdzę, że takie podejście kierowców jest słuszne, ale może to być wyjaśnienie sporej części zachowań. Co prawda, pojawiają się i u nas jakieś autostrady, więc zaczynamy mieć możliwość w miarę swobodnego przejazdu przez Polskę, przynajmniej częściowo. Jednak to właśnie jest kwestia infrastruktury, o której pisałeś, że ona niczego nie zmieni. Pojedyncze elementy infrastruktury wiele nie zmienią, ale globalna poprawa może dać sporo korzyści w kwestii bezpieczeństwa. Zwłaszcza skierowanie znacznej części ruchu pojazdów poza miejscowości, jak również podziemne (lub nadziemne) przejścia dla pieszych, które również separują ruch pieszych od ruchu pojazdów. Inna kwestia - ile czasu będzie potrzeba, aby poprawa warunków podróżowania samochodowego dała jakieś zmiany w mentalności zbudowanej przez dziesiątki lat.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
T timi14
+4 / 4

To spowoduje tylko większy chaos. Dali przywileje rowerzystom i co się dzieje? Rowerzysta zapie*dala ile wlezienie, wjeżdża na przejazd rowerowy bez patrzenia (w końcu ma pierwszeństwo), a jak ktoś go potrąci od razu wzywa policję. A jak my mamy zauważyć takiego zapie*dalacza? Tak samo będzie z pieszymi. Będą wpierdzielać się na przejście bo mają pierwszeństwo. Żadna z tych grup nie patrzy na swoje własne założenia. Jeżdżę sporo skuterem i mam sporo sytuacji ze mi wymuszają pierwszeństwo. Z tym ze ja nie pędzę na złamanie karku, potrafię się upewnić ze wszyscy mnie widzą.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Nace92
+1 / 7

@timi14 Bo zauważ przyjacielu, że miasto jest dla pieszych i rowerzystów, a nie dla kierowców. W mieście wszyscy winniśmy poruszać się takim tempem, aby w zasadzie "zazębiać" się, tworzyć płynny ruch. Ktoś chce przejść to zwalniam, puszczam, jadę dalej... bo u nas jest taka mentalność, że jak jadę drogą z pierwszeństwem to mnie inni nie interesują. Czy to pieszy, czy rowerzysta, czy inny pojazd, mamy taką mentalność, że jak jadę drogą z pierwszeństwem to wszyscy, którzy tego pierwszeństwa na mojej drodze nie mają niech sobie poczekają. Właśnie, jeździsz skuterem, ja zestawem tir, a mimo to uważam, że te zmiany są dobre. Bo o co w tym chodzi kolego... zbyt wysokie mniemanie rowerzystów to jedno, no trudno, taki mamy klimat, część z rowerzystów jest taka dlatego, bo uważają się za lepszych od innych, bo są "eko". Niemniej jednak uważam, że słabszy na drodze powinien mieć jakąś możliwość "obrony". Nie ma złotego środka na takie sytuacje, a faktem jest, że istnieją w wielu miejscach przejścia dla pieszych, gdzie właściwie bez stopniowego wymuszania nie da się z tego przejścia skorzystać. Bo naprawdę kierowcy w Polsce mają pieszego lub innego włączającego się do ruchu, gdzieś. Większość ludzi jeździ z założeniem "ja jadę, inni niech poczekają", ewentualnie niektórzy z nieco bardziej rozwiniętym sumieniem rzekną sobie głowie "oj, nie zdążyłem/nie zauważyłem, następny go puści pewnie..."

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M konto usunięte
+2 / 4

@Nace92 Otóż nie, miasto jest też dla kierowców, inaczej nie byłoby w nim dróg samochodowych, logiczne nie?. Tam gdzie jest wyłącznie dla pieszych lub rowerzystów, np. na starówce, drogach osiedlowych czy rowerowych, jest to wyraźnie oznakowane.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Nace92
0 / 4

@timi14 Szkoda, tylko, że kierowcy zachowują się jakby zarówno miasto jak i poza nim wszystko było tylko dla nich. Po co ta hipokryzja, zwalanie na złą infrastrukturę i inne bzdety jak w tej sytuacji ma znaczenie TYLKO I WYŁĄCZNIE nasza, polska mentalność za kierownicą. Nie lubimy być uprzejmi, nie lubimy się przejmować innymi, nie lubimy przepuszczać innych czy to na przejściu dla pieszych czy przy drogach podporządkowanych, po prostu nie lubimy sobie na drodze wzajemnie pomagać. Traktujemy się na drodze wzajemnie jak rywali, drogę jako permanentny tor przeszkód i wyścigowy w jednym. Wkurza mnie ta nasza, polska pieprzona hipokryzja, że zwalamy na wszystko i na wszystkich. Jesteśmy burakami na drogach, nie umiemy być uprzejmi, nie umiemy jeździć po partnersku, w ogóle prawie nie umiemy jeździć. Dzicz jest na tych naszych drogach. A Wy jeszcze macie czelność mieć pretensję bo w końcu ktoś chce was zmusić do zatrzymania się przed przejściem, bo pieszy chce przejść! No niesamowite! Ja sądzę, że największy problem tego przepisu jest taki, że w końcu nie będzie można bezkarnie sznurem aut jechać przez miasto nie puszczając pieszych i to powoduje u większości największy ból dupy, że będzie trzeba puszczać pieszego.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar JanuszTorun
+2 / 2

@Nace92: "... kierowcy zachowują się jakby zarówno miasto jak i poza nim wszystko było tylko dla nich..." ---- Gruba przesada. Z pewnością kierowcy nie uważają, że WSZYSTKO jest dla nich. Natomiast DROGI - JEZDNIE rzeczywiście są dla nich. Pieszym jezdnie nie są do niczego potrzebne. Są one budowane właśnie dla pojazdów. Jeżeli więc na jezdni kierowcy nie mogą poruszać się w miarę swobodnie (oczywiście bez przesady), to na cholerę nam w ogóle samochody i drogi? ---- Jeżeli piesi mają problem z przedostaniem się przez jezdnię z powodu ciągłego ruchu pojazdów, to z pewnością nie jest to zdrowa sytuacja. Jednak nadanie im absolutnego pierwszeństwa prowadzi do drugiej skrajności - samochody będą miały problem z ruszeniem z miejsca. W niektórych miejscach już tak jest. 2 lata temu byłem przez 2 tygodnie w Łebie. Tam latem w centrum ruch samochodów jest zdany całkowicie na uprzejmość pieszych. Od czasu do czasu piesi zatrzymują się, aby przepuścić samochody.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
+1 / 1

@Nace92 takim miejscem gdzie jest dla pieszych jest teren zamieszkały! Tam jest ostre zaniżenie prędkości i pierwszeństwo pieszego. W takie miejsca się Tirkiem nie zapuszczasz? Tam jest CYRK. Oczy do o koła głowy. Miasto jest też dla pojazdów. Rowerzysta to też kierowca jakbyś nie wiedział (odsyłam do kodeksu - ponieważ ma uprawnienia do kierowanie pojazdem, a takim jest rower). Na serio kultura wśród kierowców się poprawia, przede wszystkim wg mnie po przez "dziękowanie" migaczami itp. Ludzie są przez to skłonniejsi do uprzejmości. Kierowcy TIRów też czasem dają się w kość. Bo jedzie te 70km/h i koniecznie przy samym środku jezdni, aby tylko nie było widać co jest przed nim, byle nie dać się wyprzedzić bo on na haj lajfie jedzie XD. Może koloryzuję ale ile razy takie coś widziałem to się w głowie nie mieści. Wielokrotnie poza miastem widząc że ktoś się "czai za mną do wyprzedzania" to zjeżdżałem na pobocze (jeśli były warunki) by zrobić mu miejsce do wyprzedzania (gdy był duży ruch).

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar JanuszTorun
0 / 0

@Nace92 ---- Z jednym zgadzam się z Tobą całkowicie... "W mieście wszyscy winniśmy poruszać się takim tempem, aby w zasadzie "zazębiać" się, tworzyć płynny ruch" - Tu masz rację. Tylko, że nadanie pieszym absolutnego pierwszeństwa w każdej sytuacji nie zmierza do takiej płynności ruchu. Wg tego przepisu jeżeli widzisz pieszego blisko przejścia, to powinieneś zatrzymać się i go przepuścić. Jednak, jeżeli za Tobą nie jadą inne pojazdy, to takie zatrzymanie nie ma zbytniego sensu, bo za pół sekundy (jak przejedziesz) ten pieszy i tak będzie mógł przejść bez problemu. Prawdę mówiąc tego nie załatwią żadne przepisy. Wszyscy użytkownicy dróg musieliby zmierzać do takiej płynności. Wszyscy, to znaczy, że piesi również. Oczywiście - kierowcy powinni umożliwić pieszym przejście, w razie potrzeby zatrzymując samochód, ale również piesi nie powinni na siłę ładować się na drogę, zwłaszcza w sytuacji, kiedy do zaoszczędzenia mają pół sekundy. ---- I wbrew pozorom wcale nie jesteśmy tak bardzo dalecy od osiągnięcia takiej sytuacji. Tylko, że nikt nie widzi tysięcy tych, którzy na drodze zachowują się uprzejmie, którzy przepuszczają pieszych, którzy wpuszczają pojazdy z drogi podporządkowanej, którzy jeżdżą zachowując maksymalną ostrożność. O tym nikt nie mówi. Ale wszyscy usłyszymy w TV o tych (w gruncie rzeczy nielicznych) półmózgach, którzy jeżdżą jak popieprz*ni. Oni są bardziej zauważalni, a przez to mamy wrażenie, jakby stanowili oni większość.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Nace92
0 / 2

JanuszTorun, faktycznie to mimo krótkiego stażu za kółkiem ciężarówki zdąrzyłem objechać znaczną część większych miast Polski, a właściwie codziennie w drodze przejeżdżam przez setki mniejszych lub większych wsi i miasteczek. Wybacz, ale widzę jak zachowują się inni kierowcy. Gdy ja zatrzymuję się przed przejściem by przepuścić kogoś to z naprzeciwka musi przejechać 3-5 aut zanim ktokolwiek zatrybi co jest grane i że wypadałoby też się zatrzymać! To jest nagminne. Ja jestem wzrokiem traktowany przez innych kierowców jak kosmita, nienormalny! Pieszych przepuszcza! Karygodne! No niestety, ale taki obraz to na naszych drogach codzienność. A właściwie wracając do sedna tego demota, bo należy zauważyć do czego tak naprawdę pije ten demotywator. Ano do infrastruktury, która nijak ma się w tym momencie do rozkminianego problemu. Nie wszędzie da się wybudować tysiąc kładek/tuneli dla pieszych. Jedynie sygnalizacja na żądanie miałaby sens w wielu miejscach. Taka która cały czas nadaje sygnał zielony, a tylko na chwilowe żądanie pieszego wstrzymuje ruch aut. I to by faktycznie miało sens, niemniej jednak jest jak jest i należy się w jakiś sposób do tego dostosować. Ja jedynie piję do kultury, a właściwie jej braku na naszych drogach. Jak się ogląda nagrania z monitoringów jak pieszy zostaje potrącony to najczęściej pojazd na nagraniu jedzie ze znaczną prędkością co daje wystarczające powody, by domniemać, że my po prostu nie robimy sobie nic z przejść dla pieszych. Nasza prędkość w pobliżu przejść niczym nie odbiega od tej, którą rozwijamy poza ich obszarem. I nie ważne, jakie rozwiązanie infrastruktury dobierzemy. Chodzi też o zdrowy rozsądek, że w miejscach kolizyjnych, nawet jak mam pierwszeństwo to zdejmuję nogę z gazu i włączam tryb "szczególna ostrożność" połączona z "ograniczonym zaufaniem". Bo jak wcześniej wspomniałem... może to być dziecko, które nic sobie z sygnalizacji i ruchu drogowego nie robi, może iść pijany, może iść ktoś schorowany "niekontaktowy". Tu chodzi o wyczulenie się na miejsca kolizyjne jakim jest przejście dla pieszych. A u nas niestety tego brak. U nas panuje przeświadczenie, że jak mam pierwszeństwo to jestem pan i władca.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B Bezimienny62
0 / 0

@JanuszTorun Nadanie pierwszeństwa pieszym prowadzi do tego, że będą oni wchodzić pod samochody? Wybierz się w dzień wolny na dosłownie 15 minut na ul.Mickiewicza w Trn i spróbuj przejść w kilku miejscach przez jezdnie i policz ilu kierowców Cię przepuści a ilu pomyśli ''ten następny się zatrzyma'' albo ''mam wyebane'' czy też ''jezdnia dla samochodów!!!1111oneoneone''. Jeśli stoję przy przejściu i WYRAŹNIE widać, że chcę przejść, ale i tak kierowcy w odległości 15 metrów od przejścia p0pierd@lają 90km/h to z kim tutaj jest coś nie tak?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~Pat2014
-1 / 5

Problem jest nie w braku dróg , tylko problem jest w nas w naszej kulturze jazdy .

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
0 / 0

Która się poprawia. Jeździłem autem, motocyklem, rowerem i jestem pieszym. Powiem wam tak że faktycznie i obiektywnie motocykl ma najgorzej. Pieszy najlepiej. Jako pieszy tylko szukasz "dziury" by przejść. Rowerem to samo tylko patrzysz czy nic nie jedzie. Na te 2 grupy kierowcy są wyczuleni. Jedynie na motocykle są niewrażliwi. Lubią wyjeżdżać pod koła (najpewniej przez swoją reputację stworzoną przez pewne wąskie grono). A "puszkarze" są grupą odniesienia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~niehus
0 / 0

Wystarczy abyśmy wszyscy zwalniali przy zbliżaniu się do przejścia dla pieszych a często nawet nie będziemy się musieli zatrzymywać, bo pieszy będzie miał wystarczająco dużo czasu by przejść, a my za przejściem możemy przecież już jechać normalną prędkością.
To są zwykłe dobre obyczaje na drodze i szkoda, że trzeba to egzekwować za pomocą przepisów.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S Sagad
+1 / 1

W Anglii jest coś takiego jak "przejście z pierwszeństwem" dwa słupki, żółte migające lampy i dwie latarnie. Jeśli czeka pieszy samochód MUSI się zatrzymać, lub mandat.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M konto usunięte
+1 / 3

@Sagad Zgadza się, i tam to ma sens, bo to są specjalnie oznakowane przejścia i na tyle wyraźnie, że trudno nie zauważyć. W ten sposób przepisy służą bezpieczeństwu, ale wprowadzanie takiej zasady na wszystkie przejścia, zwłaszcza na takich drogach jak polskie, to typowy idiotyzm polskich polityków bezsensownie próbujących kopiować jakieś rozwiązania zachodnie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Nace92
0 / 2

@Sagad Przestańcie tak pitolić. 99% ludzi codziennie pokonuje te same trasy, rzadko kiedy jest tak, że codziennie jeździmy gdzie indziej. Zatem powinniśmy mniej więcej wiedzieć, gdzie i kiedy można się spodziewać pieszego. Po co to biadolenie. Czy już tak jesteście upośledzeni, że potrzebujecie pierdyliona migających światełek, żeby dostrzec przejście dla pieszych? A może wzrok nie ten? No tak, na kat. B nikt nie przykłada wagi do stanu zdrowia, ani predyspozycji do kierowania pojazdem. I potem mamy wysyp domorosłych fachowców-teoretyków za worek ziemniaków, którzy zamiast przyznać, że jeździć nie potrafią to będą winę zwalać na innych. Jakkolwiek uważam, że większość przepisów ruchu drogowego jest bzdurą, tak ten przepis jest wg mnie właściwy! Mówię to jako pieszy i jako kierowca 40-tonowego zestawu. Po prostu w końcu się ludzie nauczycie, że przejście jest dla pieszego i macie zasrany obowiązek zwolnić tam do takiej prędkości, by w razie czego mieć możliwość zatrzymania się bez stwarzania niepotrzebnego niebezpieczeństwa. Skoro nie umiecie traktować siebie-kierowców wzajemnie z szacunkiem, ani żadnego innego uczestnika ruchu to najwyraźniej trzeba co niektórych zmusić do tego prawnie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M konto usunięte
+1 / 1

@Nace92 Co ty bredzisz gościu o jakimś upośledzeniu, jak nawet pewnie takiego przejścia jak te w UK nie widziałeś. To jest bardzo dobre rozwiązanie jak i wiele innych stosowanych przez zarząd dróg na wyspach, jak np. inteligentne rozładowywanie korków przez dynamicznie modyfikowane ograniczenia prędkości albo możliwość przejścia przez pieszego na czerwonym świetle, ale ustępując pierwszeństwa pojazdom itp. W Polsce można mandat dostać nawet o 2 w nocy gdy w promieniu kilometra nie ma samochodu, ale tu przepisy wymyślają debile i ten pomysł jest kolejnym wymyślonym przez debila. A tym swoim "zestawem" to jeździsz chyba w euro truck simulatorze, bo jakoś nie wierzę żeby zawodowy kierowca takie bzdury gadał :]

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 27 lipca 2015 o 0:29

avatar Nace92
-1 / 3

@Sagad Nie musisz wierzyć, a ja nie mam zamiaru Ci tego udowadniać. Po prostu umiem jeździć, staram się być uprzejmy i nie utrudniać, a wręcz ułatwiać innym użytkownikom drogi, ale co Ty z kolei możesz o tym wiedzieć, skoro dostajesz bólu dupy, że będziesz musiał przepuścić pieszego na przejściu DLA PIESZYCH. Odwrócmy pałeczkę, na cholerę przytaczasz zachodnie rozwiązania skoro u nas nie jest problemem infrastruktura, a kompletny brak kultury jazdy. No chłopie, o czym my tu w ogóle rozmawiamy. Choćbyśmy zebrali do kupy najlepsze, najbardziej wydajne rozwiązania infrastrukturalne z całego świata i zastosowali u nas, sytuacja na drogach kompletnie nie uległaby zmianie, ponieważ Polacy są takim narodem, który po prostu ma w mentalność wbite cwaniactwo i obchodzenie wszelkich reguł. I widać to w każdej dziedzinie życia. Nieważne jak zorganizują ruch drogowy. Mamy taką mentalność, że traktujemy się na drodze wzajemnie na rywale, jak wrogowie co pokazuje dobitnie dyskusja tutaj prowadzona i święte oburzenie. Skoro nie potrafimy z uprzejmości przepuścić pieszego tam, gdzie zostało dla niego wyznaczone do tego miejsce to widocznie trzeba nas batem do tego zmusić, bo skoro znak wyznaczający przejście, zebra na jezdni i często lampa, która to przejście oświetla nie wystarcza to o czym tu mowa? Mają piesi na kolanach błagać kierowców "proszę przepuśćcie nas" ? Jaja sobie robisz? Podważasz to czy ja jestem kierowcą, a ja mógłbym śmiało zapytać, Ty w ogóle siedział kiedykolwiek w samochodzie? Widziałeś co się dzieje na naszych drogach? Bo sądząc po wypowiedziach co niektórych mam wrażenie, że jeździmy po innych drogach, żyjemy w innym świecie. Powtórzę raz jeszcze i ostatni. Nie lubimy na drodze być dla siebie uprzejmi, traktujemy się jak wrogów, widać to na wielu przykładach, korki, jazda na zamek, skrzyżowania, przejścia dla pieszych, w każdym z tych miejsc dochodzi do permanentnej konfrontacji kto pierwszy, kto komu zajedzie drogę, kto będzie cwańszy, kto szybszy, kto zdąży. Tak niestety jeździmy, traktując innych jak swoistych rywali, nie umiemy jeździć uprzejmie i po partnersku. Ja to widzę jeżdżąc pojadem który bądź co bądź nie ma odejścia jak osobówka. Włączenie się do ruchu niemal 18 metrowym pojazdem stanowi nie lada wyczyn, a na 90% dróg niewykonalne jest włączenie się do ruchu nie wymuszając pierwszeństwa. Naprawdę na palcach rąk można liczyć kierowców, którzy jadąc drogą z pierwszeństwem wpuszczą tira z podporzadkowanej, czy nawet nie tira a nawet inną osobówkę. Mamy to gdzieś, jedziemy przed siebie bo mamy wszystko w dupie, taka jest prawda. I tak samo jest z pieszymi. Stoją przed tym przejściem nieraz kilka, kilkanaście minut i nic, żaden jaśniepan nie zwolni nawet, bo dlaczego, po co, przecież pieszy to wróg, to rywal, nie można go przepuścić, bo dla polskiego kierowcy cebulaka to ujma, zatrzymać się i przepuścić pieszego, zwolnić i wpuścić kogoś z podporządkowanej, zachować odstęp i jechać na zamek. Dla polskiego kierowcy uprzejmość to ujma i miejsce ten pieprzony honor chociaż to przed samymi sobą przyznać. Powiem więcej ku zwieńczeniu, kiedyś w godzinach szczytu chciałem z głównej drogi skręcić w lewo, stałem na lewoskręcie. Świateł brak, z naprzeciwka sznur aut, niekończący się, pytam uprzejmie na CB czy mnie ktoś przepuści, bo czekam już dłuższą chwilę. Odpowiedź była dla typowej cebuli "czekaj psie cierpliwie" i tyle w temacie uprzejmości kierowców. Włóżcie te swoje bajki o złej infrastrukturze w dupę, bo póki się mentalność nie zmieni to nic się nie zmieni. Tyle ode mnie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 3 razy. Ostatnia modyfikacja: 27 lipca 2015 o 18:05

P konto usunięte
+1 / 1

No niestety, a z czasem nawet najbardziej cierpliwy i uprzejmy kierowca ma dość bycia dymanym na wprost po pasie do skrętu, objeżdżanym po parkingu, blokowanym na skrzyżowaniu przez baranów, którzy musieli wjechać i zostać na czerwonym. I zaczyna w końcu jeździć "jak wszyscy" :-/

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar JanuszTorun
+2 / 2

"... aby piesi mający zamiar wejść na przejście mieli pierwszeństwo przed pojazdem" -- I już w tym jest duża doza niejasności. Nie zawsze u pieszego widać ten zamiar wejścia na przejście. ---- Poza tym to właśnie przepis dający pieszym pierwszeństwo stwarza największe niebezpieczeństwo. Piesi przekonani o swoim pierwszeństwie często zupełnie ignorują jadące pojazdy, bo przecież pieszy ma pierwszeństwo. Na ten temat napisano już tyle, że niczego nowego tu nie wniesiemy. ---- Jeżeli jednak piesi otrzymaliby pierwszeństwo do tego stopnia, że mają prawo wchodzić na jezdnię zupełnie bez zwracania uwagi na jadące pojazdy (niektórzy już tak robią), a dbałość o bezpieczeństwo pieszych spoczywałaby całkowicie na kierowcach, to taki przepis sprowadza jazdę po mieście do prędkości 10-20 km/h. Czy jednak po to wymyślono samochody, czy po to są one udoskonalane przez wiele lat, aby były one środkiem wolniejszym od roweru?? ---- W tym wszystkim już WCALE nie chodzi o bezpieczeństwo, tylko o coraz wolniejszą jazdę, dla zasady. ---- Producenci kombinują, aby umożliwić szybszą jazdę zachowując bezpieczeństwo, a władze kombinują wyłącznie, jak jeszcze bardziej spowolnić ruch samochodowy. ---- Takie pytanie (retoryczne): Jakie kroki podejmują władze, aby umożliwić szybsze przemieszczanie się samochodami, przy zachowaniu bezpieczeństwa? Odp.: Nie podejmują ŻADNYCH takich kroków. Wszelkie kroki mające cokolwiek wspólnego z bezpieczeństwem (i to coraz mniej wspólnego) dążą wyłącznie do coraz wolniejszej jazdy. ---- I jeszcze jeden aspekt całej tej sprawy - Jeżeli wszystkie pojazdy będą jeździć 10-20 km/h, to będą przemieszczać się przez miasto znacznie dłużej, a to oznacza znaczne zwiększenie gęstości pojazdów będących równocześnie w ruchu na terenie miasta. Powoduje to również znaczące zwiększenie zużycia paliwa i zwiększenie emisji spalin, czyli są to działania anty-ekologiczne.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Nace92
-2 / 4

@JanuszTorun Żeś się nafilozofował. Teraz sytuację pieszy-kierowca przenieśmy na kierowca-kierowca. Mamy drogę z pierwszeństwem i drogę podporządkowaną. Czyż idąc Twoim tropem nadanie pierwszeństwa jednemu, zwalnia go z myślenia. Zatem mam prawo wpieprzyć się pod jadące pojazdy z drogi podporządkowanej i oczywiście mieć pretensję do tego, który miał pierwszeństwo, że śmiał tam jechać w ogóle?! Bo do tego sprowadza się Twoje rozumowanie. Pierwszeństwo pierwszeństwem, na naszych drogach jest problemem mentalność, nie umiemy jeździć po partnersku, nie umiemy i przedewszystkim NIE LUBIMY być uprzejmi na drodze. Traktujemy się wzajemnie jak wrogów, jak rywali, a drogę jak tor przeszkód i wyścigowy w jednym. Bezpieczniej będzie dopiero wtedy jak to się zmieni, mentalność. Przestańmy traktować pieszych jak zbędne przeszkody na drodze, a inne pojazdy jak rywali, a naprawdę będzie jechało się przyjemniej i bezpieczniej.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar JanuszTorun
+2 / 2

@Nace92 --|-- Widzę, że jednak niesłusznie przyjąłem założenie, że na temat mentalności wielu pieszych napisano już tyle, że nie ma co się na ten temat rozpisywać. Właśnie w tym cała różnica, że kierowca NIGDY nie czuje się zwolniony z myślenia. Nawet mając pierwszeństwo uważnie obserwuje ruch wokół siebie, tak daleko w przód i po bokach (a i z tyłu też), ile obejmuje wzrokiem. Tymczasem wielu pieszych w przeświadczeniu o swoim pierwszeństwie NAPRAWDĘ czuje się zwolnionych z myślenia. Myśleć za nich mają kierowcy. I ja chciałbym, aby nie tylko kierowcom, ale również pieszym dobitnie komunikować, że ich również na drodze obowiązują jakieś reguły. Ja bardzo często przepuszczam pieszych na przejściach, ale chciałbym, aby piesi dali kierowcom szansę na to, aby kierowca zdążył zareagować. Niech oni przechodzą z pierwszeństwem, tylko niech pozwolą kierowcom na zahamowanie. Ponieważ w razie wypadku pieszy jest znacznie bardziej narażony na obrażenia, to ostrożność po jego stronie powinna być znacznie większa, bo to chodzi o jego życie. Tymczasem praktyka pokazuje, że jest wręcz odwrotnie. Znacznie większą ostrożnością wykazują się kierowcy, którzy nie chcą mieć na sumieniu pieszego, niż pieszy względem własnego bezpieczeństwa. Wygląda to, jakby niektórym pieszym bardziej zależało na wyegzekwowaniu swojego pierwszeństwa, niż na własnym życiu. --|-- Mam wrażenie, że stanowczo zbyt dużo piszesz o tym, jacy to kierowcy są źli. Nie wrzucaj wszystkich do jednego wora. --|-- I jeszcze jedna bardzo istotna kwestia, której nie uchwyciłeś w moim komentarzu. Jeżeli piesi mają problem z przedostaniem się przez jezdnię, to warto byłoby zastanowić się, co zrobić, aby mogli sprawnie się przemieszczać. I tu jest pole do wprowadzenia takich rozwiązań, które to umożliwią. Niestety, JEDYNYM rozwiązaniem, jakie się stosuje, jest ciągłe spowalnianie ruchu samochodowego. Czy naprawdę nie ma innych metod na sprawniejsze przemieszczanie się pieszych? Jestem pewny, że są, tylko nikt się tym nie zajmuje.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~Szejny
0 / 0

Szczecin :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
Y youpiee
-1 / 3

w Polsce teoretycznie takie prawo obowiązuje od 1968 roku gdy podpisalismy międzynarodowy akt prawny jaki. była konwencją wiedeńską o ruchu drogowym. To że w ustawie prawo o ruchu drogowym aktualnie takiego zapisu nie ma nie znaczy że nie obowiązuje.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~adamus180260
+1 / 1

Zwolnienie z myślenia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
O osek09
-1 / 1

W europie zachodniej, nawet jak ciągnik jedzie wąską drogą, to kierowca raz używa mózgu, i zwalnia przy przejściach, dwa ma na tyle kultury by przepuścić pieszego, a u nas po komentarzu i opisie zdjęcia widać ze buractwo tylko by zapieprzało.
Macie traktować pasy jak skrzyżowanie z drogą o pierwszeństwie przejazdu, skoro umiecie włączać się do ruchu, to tak samo macie rozbić na przejść, zwolnić lub się zatrzymać przed...
A jakiś kretyn infrastrukturę wini nie własną głupotę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem