Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
174 192
-

Komentarze ⬇⬇


Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
avatar rafik54321
+1 / 21

A to już zależy jaki cel ma twoje życie...

Jeśli twoim celem jest po prostu przeżyć życie bez osiągania czegoś, to nie, nie ma ono sensu.
Jeśli twoim celem jest być szczęśliwym, to tak, bo swoim szczęściem możesz zarazić innych.
Jeśli twoim celem jest być naukowcem i wynaleźć np lek na raka, to tym bardziej ono ma sens.

A teraz sam sobie odpowiedz czy TWOJE życie ma sens.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J JustTheDud
+7 / 19

@rafik54321 Jaki sens ma bycie szczęśliwym? Jaki sens ma bycie naukowcem? Jaki sens ma wynalezienie "leku" na raka?

Co z tego, że ktoś będzie całe życie szczęśliwy i jeszcze będzie szczęściem "zarażał" innych? Co to na końcu zmieni? Umrze w sensowny sposób, albo nie umrze? Co z tego, że ktoś będzie naukowcem i przyczyni się do rozwoju techniki w znaczący sposób? Co to na końcu jego życia zmieni? Umrze w sensowny sposób, albo nie umrze? Jaki jest sens w wynalezieniu "leku" na raka? . Co to w kwestii końca życia wyleczonych ludzi zmieni? Umrą w sensowny sposób, albo nie umrą?

Bez wymyślania sobie bajeczek, albo wierzenia w już wymyślone, żadne życie, śmierć, czy istnienie nie ma sensu. Jedyne, co możemy być pewni, to to co sami możemy zaobserwować. Życie zwierząt na ziemi nie ma sensu. Rośliny pobierają podstawowe składniki odżywcze z gleby i pozyskują energię ze słońca, rozmnażają się, a potem giną. Zwierzęta roślinożerne rodzą się, jedzą zieleninę, mnożą się i giną. Zwierzęta mięsożerne rodzą się, jedzą mięso, mnożą się i giną. Bakterie, wirusy itp. Każde stworzenie rodzi się po to, by urodzić więcej stworzeń.

Wymyślanie sobie bajeczek o sensie życia to trik dla tych o słabym umyśle, których ego nie jest w stanie znieść tego, że ich życie może nie mieć sensu. Istnienie nie ma sensu, a sztuką jest to zaakceptować. Życie można by przyrównać do zabawy klockami lego. Mamy przed sobą tysiące klocków i to od nas zależy, czy coś zbudujemy, czy nie. Czy to będzie dom, czy samochodzik. Nikt nie wymyśla sensu zabawy klockami lego, bo to nie ma sensu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D dwuseta
-3 / 7

zgadzam się z Tobą.
i nie rozumiem tych minusów.
a jak innych życie nie ma sensu to niech skończą je.
Będzie mniej ludzi, moze życie sie jeszcze poprawi, a napewno planeta Ziemia bedzie szczęśliwa

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~huby7v98
+2 / 4

@rafik54321 Cel życia: "być szczęśliwym"? KTOS JUŻ W HISTORII GO OSIĄGNĄŁ? LOL

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D daro97
+2 / 4

Nie ma osoby, dla której głównym celem życia, nie jest bycie szczęśliwym.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B Bushido12
0 / 0

@JustTheDud nie zgodzę się z tym, że "Wymyślanie sobie bajeczek o sensie życia to trik dla tych o słabym umyśle". Nie wiem jak rozumiesz pojęcie osoba o słabym umyślę, ale ja rozumiem to tak, że jest to osoba, która po prostu nie radzi sobie z życiem. Jeśli po śmierci nie ma nic, to taka opcja dla tych osób jest idealna, ponieważ razem ze śmiercią skończą się ich wszelkie cierpienia.

Wg mnie to co zbudujemy z tych klocków nie zależy tylko od nas, ponieważ wiele czynników wpływa na nasze życie. Także, takie, które nie zawsze zależą od nas.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S Slepy_Szaman
0 / 0

@JustTheDud ja mam sens w życiu, wymasteriwać szmana na 102 lvl a potem mogę umierać.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
0 / 0

@JustTheDud a jaki ma sens bycie nie szczęśliwym? Będąc szczęśliwym jesteś zadowolony z siebie, swojego życia. To już ma sens.
Sens bycia naukowcem i wynalezienia leku? Sens jest nieoceniony - możliwość uratowania setek tysięcy ludzi. Równie dobrze mógłbyś powiedzieć że nie ma sensu gaszenia pożarów, łapania morderców itp.

Jest taki sens, że człowiek szczęśliwy ma szansę być produktywny. Może rozwinąć siebie w pełni, zamiast się cofać po przez smutek. Zarażając innych radością, wszyscy byliby zadowoleni i wszyscy mogliby być bardziej produktywni. W efekcie ulepszyć świat w odpowiednim kierunku.

Sugerujesz że celem życia jest śmierć? Śmierć jest końcem życia a nie celem.
Pralki nie buduje się z myślą "aaa, i tak wyląduje na śmietnisku". Buduje się ją w konkretnym celu - prania ciuchów. Dlaczego z ludźmi by miało być inaczej?

"Życie zwierząt na ziemi nie ma sensu. " - jest drobna różnica. Zwierząt - nie ludzi. Człowiek to nie zwierze. Ma rozum, bardzo rozwinięty rozum.
Każde zwierze wpływa na klimat, zmieniając go. W niezauważalny niemalże sposób, ale zawsze. Może to jest sens istnienia zwierząt? Modyfikacja klimatu.

"Wymyślanie sobie bajeczek o sensie życia to trik dla tych o słabym umyśle, których ego nie jest w stanie znieść tego, że ich życie może nie mieć sensu." - to akurat trik dla tych "pseudosilnych". Tych słabych, wgl często nie interesuje nic.
I niekoniecznie bajeczek. Sensem życia będzie to, co mu nadasz. Z twojego własnego wyboru. Ja żyję po to, aby być szczęśliwym z siebie, ze swoich najbliższych, jakoś ciut ulepszyć świat... Proste? Tak, proste. Ty wolisz (być może z lenistwa) uznać że życie sensu nie ma. Rozgrzeszasz się w ten sposób, bo przecież i tak na koniec końców umrzesz... Więc nie ma sensu robienie czegokolwiek.

"Nikt nie wymyśla sensu zabawy klockami lego, bo to nie ma sensu." - jest takowy sens. Kreatywność, jej rozwijanie. Rozwijanie zdolności logicznych (tj jak budować aby konstrukcja była wytrzymalsza).

@dwuseta @~huby7v98 zacznijmy od tego czym szczęście jest dla ciebie. Potem zadaj sobie pytanie czym może być dla innych (i dopuść myśl że dla każdego może to być coś zupełnie innego). Dopiero wtedy zadaj pytanie czy ktoś to osiągnął :) .

@Chasing_Cars_ rozszerzę twoje zdanie.
Ponieważ twoja logika absolutnie nie koliduje z klasycznym kanonem wiary o życiu wiecznym (pomijamy to czy faktycznie ono istnieje czy nie).
Księża wmówili ludziom że cierpienie to droga do zbawienia, bo Jezus cierpiał... Ale chyba do piekła idzie się za karę. Czyli za grzechy. Nie czyniąc grzechów powinno się iść do nieba. Ergo - do życia wiecznego.
A grzechy to złe czyny, tak jakby przestępstwa (choć często są to faktycznie zbrodnie kolidujące z prawem karnym).
Więc czy bycie szczęśliwym i spełnionym tu na ziemi ma od razu oznaczać potępienie? Chyba nie... I tak wolę myśleć ;) .
Znowu jeśli tutaj za życia pomogę komuś, ktoś się zmieni, przestanie np ćpać, albo przestanie mieć myśli samobójcze, to chyba będzie liczone tam na "górze" (przypominam - o ile owa góra istnieje, nieistotne w tej dyskusji) na plus. A nawet jeśli nie, to sam z siebie będę miał korzyść, bo będę zadowolony z siebie...

@Bushido12 Wyjaśniłem to już. Bo ważne jest nie to jak odchodzisz, ale to co po sobie pozostawisz. Takie myślenie (z którym już po raz kolejny się tutaj spotykam), że "ale dla ciebie to bez różnicy bo umierasz" jest nad wyraz egoistyczne. Ciągłe mówienie "ale nic po tym dla ciebie", owszem, ale to co pozostawisz będzie wymierną korzyścią dla innych. I ci inni pozostawią takowe korzyści dla jeszcze innych. To się nazywa choćby postępem (w aspekcie technicznym). Bo po co byłoby pozostawić projekt koła? Przecież jego wynalazca nie żyje a dla niego nie ma sensu aby istniało bo nie żyje :/ . Dochodzimy do absurdów...
Idąc tym tokiem myślenia, rozum jest zbędny, a ludzi należałoby cofnąć w rozwoju do poziomu małp.

"Jaki ma sens wynalezienie leku na raka, skoro wynajdując go nie zapobiegniemy śmierci?' - a skąd wiesz? Może owy lek by zał

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
H howmanytimes
0 / 0

Opracowac i wproeadzic w zycie lek na chirobe zwana starzeniem, czyli unaczej lek na nieśmiertelność. Ciekawe czo komus kiedys sie uda

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
+1 / 1

@Chasing_Cars_ no nie do końca. Pomaganie to chęć trochę jakby "ratowania" ludzi. Robisz to coś dla nich i czerpiesz satysfakcję z tego co ci się udało.
Wtedy faktycznie człowiek ma prawo być zadowolony z siebie, ale mówienie że pomaga się innym tylko dla siebie to chyba trochę przesada :/ . Że tak powiem masz tutaj zgrzyt. Bo pomagasz innym, ale jednocześnie robisz wszystko dla siebie, ale pomaganie to właśnie robienie czegoś dla kogoś... Więc trochę to nie tak ;) .

Osobiście nie wiem czy wierzę w boga... Czuję że coś jest po drugiej stronie, ale absolutnie nie jestem przekonany że owe coś, jest takie jak opisuje to religia.
Jednak nie ważne co tam jest czy czego nie ma - bycie dobrym człowiekiem tutaj nigdy ci nie zaszkodzi tam, po śmierci. Jak nie ma nic, to żadna różnica kim się było. Jak coś tam jednak jest, to bycie dobrym na bank zapunktuje ;) .

"więc zgodnie z wolną wolą, którą ponoć posiadam, wypisuje się z tej zabawy - po śmierci chcę po prostu nie istnieć i tyle :)" - a ksiądz by cię przeklnął. Dla mnie równie chorym jest tekst że samobójstwo to pewny bilet do piekła...
Bóg niby życie dał, więc człowiek może z nim zrobić co zechce. Tak jak dał wolę.
Więc za, niejako, "oddanie" tego daru miałby być potępiony? Tym bardziej że bóg jako istota która ponoć jest miłosierna powinna wybaczyć takowy czyn osobie która ma skrajną depresję, tak skrajną że nie wytrzymał... Czyżby bóg lubił gdy ludzie cierpią? A jeśli tak, to gdzie jego miłosierdzie? W wielu aspektach biblii bóg jest opisywany w super latywach, ale jego czyny są iście godne hitlera :/ . Choćby potop, rzeź niewiniątek (fakt że egipskich ale zawsze). Czemu mamy wierzyć? Osobiście nauczyłem się wierzyć czynom ludzi a nie ich słowom. Więc i boga tak traktuję.
Znowu wg mnie Jezus był/jest X razy lepszym "bogiem" niż ten bóg-ojciec. Dlaczego? Bo Jezus wybaczał absolutnie każdemu jak leci. To on był miłosierny, do tego stopnia że wstawiał się u boga za swoimi zabójcami. Jezus nikogo nie nienawidził.

To takie moje wnioski religijne XD

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B Bushido12
0 / 0

@rafik54321 Mogę sobie wmawiać, że zostawię coś po sobie, ale to tak na prawdę nie zmienia nic dla mnie, jako jednostki. Dla pozostałych to coś zmienia, ale też tylko na jakiś krótki czas. Po śmierci nawet nie będę tego świadom, że żyłem, więc równie dobrze mógłbym się nie urodzić, nic by to nie zmieniło. Jest to myślenie egoistyczne, natomiast nie da się i nie można zawsze myśleć o wszystkich. Żyjemy razem, umieramy osobno. Dochodzimy do absurdów, tak jak zauważyłeś.
Być może sensem naszego życia jest postęp? Nie wiem. Jeśli to jest jedyny sens naszego życia, to mi osobiście jest smutno z tego powodu, ponieważ mija się to nieco z moimi oczekiwaniami.
Chciałem też zaznaczyć, że taka postawa jest mi obca, a ten demot powstał dlatego, ponieważ obecnie nie widzę żadnego sensu życia w przypadku, kiedy to śmierć jest końcem. Być może kiedyś go znajdę.
Osobiście myślę, że śmierć nie jest końcem, a jedynie jakimś kolejnym etapem.
Zgadzam się w stu procentach z drugim akapitem twojej ostatniej odpowiedzi.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 2 razy. Ostatnia modyfikacja: 12 września 2017 o 15:36

avatar rafik54321
0 / 0

@Bushido12 "Jest to myślenie egoistyczne, natomiast nie da się i nie można zawsze myśleć o wszystkich. " - dlaczego zakładasz że zawsze masz myśleć o wszystkich? Część życia przeżyj dla siebie, a część dla innych. Gdy np synowi mówisz jakim facetem powinien być, aby był dobrym człowiekiem, to wtedy żyjesz dla niego. Kiedy wyjdziesz na dwór, wsiądziesz np na motocykl i jeździsz, a sprawia ci to przyjemność to żyjesz dla siebie. Troszkę egoizmu nie zaszkodzi, ale altruizm jest nie mniej potrzebny. Gdyby każdy patrzył tylko na siebie to psychopaci byliby porządani.

"Żyjemy razem, umieramy osobno." - powiedz to ludziom którzy umierali w komorach gazowych :( .

"Być może sensem naszego życia jest postęp? Nie wiem. Jeśli to jest jedyny sens naszego życia, to mi osobiście jest smutno z tego powodu, ponieważ mija się to nieco z moimi oczekiwaniami." - z tego co widzę to ty nie masz żadnych oczekiwań. Bo na końcu jest śmierć.

"Osobiście myślę, że śmierć nie jest końcem, a jedynie jakimś kolejnym etapem." - czyli de facto jesteś osobą wierzącą. To podwaliny pod osobę religijną. Tylko co będziesz wyznawał? Raj katolicyzmu, nirvanę buddyzmu czy może coś jeszcze innego?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B Bushido12
0 / 0

@rafik54321 Żyjemy razem, umieramy osobno to przenośnia, nie brałbym tego dosłownie. To nie jest tak, że nie mam żadnych oczekiwań. Przeczytaj dokładnie moją ostatnią wypowiedź.
Dlaczego uważasz, że jeśli myślę, że jest coś po śmierci, to od razu muszę być osobą religijną? Jest wielu naukowców - ateistów, którzy nie wykluczają życia po śmierci. A czy jeśli poglądy którejś religii są podobne do moich, to czy z automatu jestem osobą religijną i należę do którejś religii?

"To podwaliny pod osobę religijną. Tylko co będziesz wyznawał? Raj katolicyzmu, nirvanę buddyzmu czy może coś jeszcze innego?" To samo pytanie mogę zadać tobie, ponieważ też napisałeś, że uważasz, że jest coś po śmierci, a nie uważasz siebie za wierzącego.

Ja odpowiedziałem wyżej.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 2 razy. Ostatnia modyfikacja: 12 września 2017 o 16:16

B Bushido12
0 / 0

@Chasing_Cars_
"Bycie dobrym człowiekiem tutaj nigdy ci nie zaszkodzi tam, po śmierci. [...] Jak nie ma nic, to żadna różnica kim się było. Jak coś tam jednak jest, to bycie dobrym na bank zapunktuje ;)"
"- rozumiem całkowcie ten punkt widzenia, ale osobiście stronię od takich założeń. Może to tylko wrażenie, może błędne, ale czułabym się jakby nieszczera sama z. To podejsćie jest takie trochę asekuranckie. Nie myśl, że oceniam Ciebie, absolutnie, ja to tylko odnoszę do swojej osoby.".

Jeśli ktoś jest dobrym tylko po to, aby osiągnąć z tego jakieś korzyści to jest to na pewno nieszczere. Ta nagroda powinna być raczej miłym dodatkiem. Aczkolwiek nawet jeśli dla kogoś jest to jedyna motywacja, to mimo wszystko wiele poświęca, aby być dobrym, zapewne pomaga innym. Więc chyba nie ma też co osądzać takich ludzi. Dla kogoś, kto otrzymał pomoc chyba nie ma znaczenia, czy ktoś to zrobił z własnego serca, czy też z jakiegoś powodu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
-1 / 1

@Chasing_Cars_ mnie po prostu mierzi jak altruizm nazywa się egoizmem. Bo przecież pomagasz żeby czuć się lepiej...

"Może to tylko wrażenie, może błędne, ale czułabym się jakby nieszczera sama z. To podejście jest takie trochę asekuranckie." - i kto tu jest asekuracyjny? XD. Twierdzisz że raczej niczego po drugiej stronie nie ma, ale dopuszczasz myśl że jednak może być... Ale spoko, twoje życie ;) .

Niemiłosiernie wkurza mnie nazywanie samobójców egoistami, bo przecież przez nich rodzina cierpi, bo się zabił... Ale do k****y nędzy, gdzie byli ci ludzie co tak cierpią kiedy samobójca żył i CIERPIAŁ?! To chore. Ja widzę to tak. Samobójca, osoba która cierpi ból którego znieść nie może. Niczym będąc na torturach. I co, on ma sobie odmówić możliwości skończenia cierpień tylko dlatego żeby rodzina nie płakała na pogrzebie? On ma cierpieć całe życie aby rodzina nie cierpiała przez kilka tygodni/miesięcy? To dopiero egoizm...

Heh, mnie najbardziej śmieszy tekst "to jest wiara, tego nie zrozumiesz, trzeba wierzyć" - piękna definicja fanatyzmu. A ten, w żadnej formie nie jest dobry bo uświęca i wybiela środki.
A prawda zawsze jest prosta. Jeśli coś nie jest proste, znaczy że ktoś manipuluje lub ukrywa prawdę. Tyle.

Nie twierdzę że rzeź niewiniątek była słuszna. Każda plaga egipska była godna potępienia, wg mnie i ogólnej idei chrześcijaństwa. Mało tego, nawet innowierca powinien móc dostąpić zbawienia. Bo bóg powinien (jeśli jest sprawiedliwy) patrzeć tylko na to jakim człowiekiem była dana osoba. Czy krzywdziła ludzi z uśmiechem na ustach, czerpiąc z tego radość, czy wręcz przeciwnie. To się wg mnie liczy.

I tak dochodzimy do wniosku że bóg w całym swoim majestacie i doskonałości ma wielką wadę wynikającą z pozornej doskonałości - nie uznaje błędów czy porażek, ponieważ sam ich nie zna i nie rozumie. Stąd jego srogość i bezwzględność.
Tutaj Jezus wygrywa, z racji iż jest zarówno boski oraz nieomylny jak bóg, ale sam widział czym jest porażka i krzywda ludzi.

Łatwo ładnie mówić, ale to czyny weryfikują słowa. Łatwo powiedzieć "ja ci pomogę jak będziesz potrzebować", ale faktycznie pomóc, ruszyć tyłek o 3ciej rano bo ktoś ma ochotę się powiesić, to znacznie trudniejsze...

"Co do Jezusa, to wg mnie ta postać wyrosła na potrzebę aktualnych dla tego czasu sytuacji i nastrojów społecznych. Był po prostu odpowiedzią na zapotrzebowanie. Ludzie potrzebowali takiego dorodusznego, ofiarnego kozła, któremu włożą na barki odkupienie swoich win :) ale to inna kwestia." - może i tak, jednak pytanie jakim głąbem wtedy by musiał być sam Jezus że na to poszedł? Z góry musiał wiedzieć że to się źle skończy dla niego.

@Bushido12 idąc tym tokiem myślenia to też żyjemy osobno. Bo czemu nie?

" To nie jest tak, że nie mam żadnych oczekiwań. Przeczytaj dokładnie moją ostatnią wypowiedź." - i dlatego twoje życie nie ma sensu czy celu :) . Załóż sobie oczekiwania, odpowiedz sobie na pytanie czego chcesz, a wszystko nabierze sensu.

"Dlaczego uważasz, że jeśli myślę, że jest coś po śmierci, to od razu muszę być osobą religijną? " - nie. Stwierdziłem że jesteś osobą wierzącą. Wierzysz w życie po śmierci. A osoby wierzące najczęściej bywają jednocześnie religijne :) . Wierzysz, bo nie masz dowodów.

"To samo pytanie mogę zadać tobie, ponieważ też napisałeś, że uważasz, że jest coś po śmierci, a nie uważasz siebie za wierzącego." - tam użyłem tego słowa zamiennie z stwierdzeniem osoby religijnej (mój błąd) :/ .
Wierzę że coś jest, ale kompletnie nie mam zobrazowania co tam jest, jak wygląda.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B Bushido12
-1 / 1

@rafik54321 No cóż, nie wszyscy muszą rozumieć przenośnię.

Dalej mnie nie rozumiesz. Uważam, że nie ma sensu życie, które do niczego nie prowadzi. Ten demotywator to nurtujące mnie pytanie, czy takie życie, które kończy się wraz ze śmiercią może mieć sens.
Ponieważ ja uważam INACZEJ. Uważam, że śmierć nie jest końcem, a życie ma jakieś większe znaczenie niż tylko takie, żeby je przeżyć, a następnie położyć się w wieczny sen.

Mam nadzieję, że tym razem wyraziłem się w miarę jasno.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
-1 / 1

@Bushido12 a ja wyraziłem się ciemno?

I pytasz w democie o sens życia. Sens czyli cel.

I chyba za nic nie potrafisz pojąć o czym mówię, ale jaśniej już nie potrafię. Koniec tematu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B Bushido12
0 / 0

@rafik54321 tą wypowiedzą potwierdzasz, że w ogóle nie zrozumiałeś tego demotywatora. Nie pytam o sens życia, ale czy takie życie ma sens.

Cel to nie to samo co sens. Cel to coś, do czego się dąży. Sens to znaczenie czegoś.

Najłatwiej zrzucić na kogoś, że czegoś rozumie i uciec.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 12 września 2017 o 21:15

avatar rafik54321
0 / 0

@Chasing_Cars_ Odnośnie prawdy... Tutaj znowu można by przytoczyć przykład katastrofy w Smoleński (choć to śliski grunt :P ). No ale sprawa prosta i jasna nie jest, a w sumie powinna. Ile było katastrof i to rządowych których tematy były jasne po miesiącu czy dwóch. Czy w Smoleńsku był zamach? Nie wiem. Wiem że ktoś tu macza palce :P .

"nigdy nie twierdziłam, że religia jest mądra czy ligiczna :) więc nie mam nawet pomysło, jak te nielogiczności tłumaczyć." - jednak jeśli Jezus był czystym odpowiednikiem na zapotrzebowanie, to był zwykłym człowiekiem, a jako takowy kierował się rozumem oraz logiką. No chyba że był chory na beret XD.

W sumie może stąd się wzięła legenda o wampirach. Bo są dziedziczne choroby krwi - porfiria. Która bardzo przypomina wampiryzm. Chorzy są bladzi jak trup, nie znoszą światła słonecznego, ale też mniej oczywiste objawy jak ból brzucha...
Dodaj do tego człowieka chorego na łeb, który wbił sobie na banię że picie ludzkiej krwi mu pomaga... Wampirek gotowy :D.
Porfiria jest chorobą genetyczną, która ma o wiele większe szanse wystąpienia u osób pochodzących z kazirodztwa, a osoba cierpiąca na porfirię, ma 50% szans na przekazanie tej choroby potomstwu. Stąd może legenda o hrabie Draculi. Wszak u osób z królewskiej rodziny dość powszechnym było skrajnie bliskie pokrewieństwo.

Mnie zawsze nurtowało coś innego...
Początkowo Adam i Ewa byli w raju. W raju z którego szatan został wykopany, za to że nie chciał oddać czci ludziom których uważał za gorszych od siebie. I teraz pytanie za 100pkt. Jak szatanowi udało się wejść do raju aby kusić? Opcje są w zasadzie dwie: albo bóg nie jest taki super i popełnia błędy (które wykorzystał szatan), albo szatan jest zwyczajnie mocniejszy (ale wtedy de facto nie miał "skąd" czerpać swojej "mocy" bo było tylko dwóch ludzi i nawet do tej pory nie zgrzeszyli). Albo trzecia, nieco spiskowa opcja - bóg go wpuścił...

Żadna z tych opcji nie wpisuje się w oficjalny kanon.

Co jeszcze bardziej mnie intryguje to fakt iż wszystkich ewangelii była masa, ale oficjalnie praktykuje się tylko 4, dlaczego? Przecież wszystkie miałyby opisywać te same wydarzenia. To już manipulacja. Może Jezus był bardziej ludzki niż boski? Może miał żonę i dzieci, a owe dzieci wraz ze swoją dziedziczoną mocą czynią cuda? I przez to zostają świętymi... Nie wiem. Ale pasuje XD.
A jeśli to prawda, to władza kościelna padłaby na ryj, bo wtedy ludzie nie chodziliby do kościołów wyznawać wiarę a oddawaliby cześć świętym za życia, właśnie im jako potomkowi boga... Brzmi nieprawdopodobnie, ale w sumie ma dużo sensu... XD

Dodatkowo co interesujące to fakt że biblia była pierwotnie spisana w języku hebrajskim. Potem przepisana na grekę, potem na łacinę i dopiero ewentualnie z łaciny na polski. Czyli była min 3 razy tłumaczona, a każde tłumaczenie to ryzyko popełnienia błędu przy znaczeniu słowa. Choćby angielskie "love" i polskie "miłość", niby to samo, ale w języku angielskim słowo "love" ma szersze spektrum zastosowań. W angielskim rzadko kiedy mówi się "very like", raczej od razu używają "love". W efekcie łatwo przestrzelić znaczenie "bardzo lubię" jako "kocham"... Może inne ewangelie to prostują?

No a jak w przykazaniach kościelnych stało "dbać o potrzeby materialne kościoła" to nóż się w kieszeni otwiera :/ . Najzabawniejsze że fanatycy religijni wciskali mi kit że to było podrabiane wydanie (taa, jasne, załatwiane przez parafię na I komunii), a fakt że na stronie jakiejś parafii to wisi to też kit? XD

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
0 / 0

@Chasing_Cars_ Co do Smoleńska, oprzyjmy się na ewentualnościach które są pewne. Wraku nie oddano. MAK niby dalej prowadzi śledztwo, ale od lat żadnych nowości nie ma, można wywnioskować że wgl nie prowadzą śledztwa w praktyce.
Pomylono identyfikację zwłok, a wiadomo kto był w samolocie. Proste badania DNA i byłaby pewność.
Reakcja rosjan była nad wyraz szybka. Tak jak wszystkie wiadomości. W godzinę (jak mnie pamięć nie myli) był wielki przekaz że wszyscy nie żyją i wielka burza w mediach. Skąd media mogły o tym wiedzieć? Wątpię że rosyjskie służby ratunkowe dałyby mediom chodzić po miejscu katastrofy i sprawdzać, tak jak wątpię by ktoś oficjalnie im mógł o tym powiedzieć... Coś wąsko z czasem :/ .

Do tego w dziwny sposób samolot leżał po katastrofie - kołami do góry. Rozpiętość skrzydeł TU 134 to 35m (jeśli się nie mylę). Skrzydło zostało urwane na wysokości 7m nad ziemią. Jak ten samolot obrócił się na plecy i nie uderzył skrzydłem w ziemię? Poleciał w górę? To najpewniej byłby dość sterowny aby jakoś krzywo lecieć.
Do tego nie widziałem żadnej oficjalnej animacji jak owy lot miałby wyglądać :/ . Dziwne...

Ja myślę że prawdy dowiemy się za 70 lat, z tajnych rosyjskich akt... Tak jak z Katyniem :) . Też ruscy się X lat wypierali... Że to naziści...

Z tym że postać Jezusa przewija się w wielu ewangeliach, biblii, całym nowym testamencie... Spisywanych przez różnych ludzi - zbiorowa "zmowa"?

Osobiście wolę już myśleć że bóg po prostu nie jest doskonały, nie jest idealny i popełnia błędy :/ . Bo inaczej to aż chce się go znienawidzić...

Opętania. Hmm, w części na pewno tak. Ale części jak dotąd nauka nie potrafiła/ nie potrafi wyjaśnić. Co z tą częścią?

Czym jest fanatyzm? To bezkrytyczne wyznawanie jakiejś idei, bezkrytyczna lojalność, nawet w przypadku rażących niemoralnych zachowań.
Np święte wojny krzyżowe - czysty przykład fanatyzmu. Przecież tam wolno było zabijać niewiernych i było to święte prawko katolika XD. To chore. Fanatyzm jest zawsze chory, obojętnie czego dotyczy, bo to skrajność.

I dziwi mnie postawa księży która nie mówi o moralności czy etyce, a o samym wyznawaniu wiary.

Z tacą mnie ogólnie oburza ten fakt, ale nie odnośnie nawet tego kiedy z nią latają, ale że wgl latają.
Ofiara ma być dobrowolna, a latanie z tacą to subtelna forma nacisku. Bo się krzywo spojrzy, zaraz babcie moherowe tak samo i człowiek czuje się jak świnia bo nie dał :/ .
Dlaczego nie postawią skarbonki w kącie i kto chce to da. Anonimowo.

Ogólnie zauważyłem trend iż kościół stał się firmą urzędniczo-usługową. Normalnie cennik by mogli wywiesić: ślub/pogrzeb - 500zł, chrzciny/ I komunia/ bierzmowanie - 100zł, msza w intencji - 50zł... No rzesz kuw! Jak tak, to niech kasę fiskalną strzelą... I podatek. I jeszcze jak biegają z kolędą to tak samo dziad zapisuje kto przyjął a kto nie :/ . Po co to wiedzieć księżom? Żeby potem wywierać naciski aby więcej płacili za np ślub "bo niepraktykujący"? Bo nie dawał latami na tacę? To sobie odbiją :/ . Mało tego, przyjdź do księdza z kopertą to dostaniesz bierzmowanie bez bierzmowania... Korupcja po całości...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
0 / 0

@Chasing_Cars_ Ciężko o dowody w sprawie Smoleńska, jak sprawa jest zasypana toną muły od wielu lat, a na mule siedzą ruscy :/ .
To oczywiście żaden bezpośredni dowód na winę rosjan, ale jakby nie patrzeć jest to solidna poszlaka. Tym bardziej że znajdzie się kilku specjalistów którzy twierdzili że takie dowody mają, a znikali...
Ogólnie, na każdym kroku spotykamy sytuację "dziwne, ale możliwe"... Trochę sporo tych przypadków, nie sądzisz?
"Mam nadzieje, że ktoś kiedyś do tego dojdzie jak było." - tak jak mówiłem, za X lat, z tajnych rosyjskich akt, jak już nikomu nie będzie zależało na prawdzie XD...

"Większość jest dobra, część naiwna i niezrozumiała, część mnie bawi, kiedy widzę, że praktycznie żaden katolik ich nie stosuje, a zwłaszcza przedstawiciele kościoła:)" - a to swoją drogą prawda... Ci którzy nad wyraz skrupulatnie powinni przestrzegać idei chrześcijaństwa, lubują się w czymś całkowicie przeciwnym.

"cóż, wg boga opełniasz wielki grzech" - czy wg boga? Nie wiem. Czy wg jego opisu z książek które tłumaczono pierdyliard razy przez sprawców władzy kościelnej? Na pewno... A to wydatna różnica.
Jak to mówią - nie taki diabeł straszny jak go malują...

Jeśli iść o opętania to przechodzimy do egzorcyzmów, które niekoniecznie muszą objawiać się klasycznym opętaniem. Nie jestem pewny na ile to prawda na ile mit, jednak przypomina mi się historia małżeństwa egzorcystów Eda i Lorraine Warrenów, którzy dość oficjalnie zajmowali się takimi sprawami. W wielu przypadkach pod oficjalnym patronatem Watykanu. Część opętań udawało im się skutecznie przeprowadzić. I jeśli miałaby być to zwyczajna choroba psychiczna to egzorcyzmy byłyby całkowicie nie skuteczne w 100% przypadków :) . Można by zwalać że to jakaś manipulacja, że może nauka nie potrafiła diagnozować... Nie wiem.

Mnie bawi to, że sami księża stawiają się niejako w pozycji boga odnośnie moralności. Choćby pedofilia. Co robi parafia jak zorientuje się że jeden z księży "zbyt kocha" dzieci? Po cichu przenoszą go do innej :/ . A powinni go wykopać z kręgów kościelnych, potępić jego grzech i oddać go w ręce władz. Wtedy by mieli czyste ręce i faktycznie mogliby twierdzić że to wyjątek. Ale tego się nie robi, więc KAŻDY z nich jest po cześci pedofilem, bo tego nie neguje.

"przecież za taki pogrzeb kasują co najmniej 1000zł," - zależy od parafii XD.
Toruń wita :) . I to nie jest tak, że proboszcz ci powie stawki... Co ty. Tak to nie ma... Ty masz dać, a jak dasz za mało to się upomni o więcej... Za łatwo by było...
Osobiście jeśli kiedyś bym miał brać ślub to w sumie pokazałbym niezłego wała kościołowi XD. Takiego, że wziąłbym dosłownie kogokolwiek, czy to z rodziny, czy wynająć pachołka aby po prostu "udzielił" ślubu i czapka. Ważna jest przysięga a nie łebek który stoi na ołtarzu :/ .
W sumie ciekawe czy jakby się wyspecjalizować w tym i urządzić salę ślubną za połowę ceny kościelnej to czy byłby ruch XD. Strzelam że tak, zwłaszcza przy biedniejszych ślubach lub takich gdzie z różnych względów ktoś nie dostał bierzmowania...
Oczywiście wg kleru taki ślub nie ważny, a ja mu powiem "chu** ci do tego XD".

Wiadomo, że w kościele gruba koperta wszystko załatwia...
Mnie dziwi to że księża np dostają kasę od państwa (fundusz kościelny). Przecież to sami księża powinni zarabiać na swoją parafię. Pracują jako nauczyciele w szkołach - powinni swoją pensję przeznaczać na utrzymanie parafii. Dzieci nie mają (tj nie powinni mieć) więc tyle co chłopa ubrać i nakarmić XD. Bo przecież śpi w parafii/klasztorze.
A jak tak dobrze popatrzeć to z jednej mszy mają z tacy jakieś 500zł. A jak w niedzielę strzelą sobie z 5 mszy, to w miesiąc uciułają 10tys. + jeszcze specjale jak pogrzeby czy śluby...

Księża powinni być jak apostołowie, a tym Jezus (wg biblii) nakazał wszystko rozdać co mieli i iść z nim. Więc księża powinni brzydzić się pieniędzmi. Stronić od nich i brać dla siebie tylko tyle, ile to niezbędne, a resztę rozdać potrzebującym.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
0 / 0

@Chasing_Cars_ "cóż, religia katolicka zakłada, że nie można wierzyć z Boga po swojemu, masz wierzyć dokładnie tak, jak każe religia. " - ale to mówią księża, nie bóg...

Generalnie cała biblia jest pełna najdziwniejszych sprzeczności. A akceptowanie tego wszystkiego przypomina mi "dwumyślenie" z twórczości Orwella.

" Wiadomo, że większość takich stanów powodowane jest silnym wpływem religii i surowego wychowania, często dorastania w poczuciu niższości, wręcz poczuciu winy, bez powodu, powodem jest sam fakt bycia marnym, słabym i grzesznym człowiekiem w obliczu wielkiego Boga." - owszem. Ludzie wyznający wiarę potrafią być skrajnie krytyczni wobec wszystkiego co nie jest ich religią... Niczym terroryści w islamie - tylko środki inne.

"Te osoby widzą w sobie coraz więcej złęgo, mają wyrzuty sumienia o każdą bezbożną myśl, o same skłonności do grzechu, to przeradza się w paranoję, jednocześnie te osoby zdają sobie gdzieś w środku sprawę ze swojej niewinności, zdają sobie sprawę, że one przecież nie są złe, a ponieważ głęboko wierzą, nie są w stanie wytłumaczyć tego sobie inaczej, niż wpływem szatana." - ależ ten mechanizm nie istnieje wyłącznie przy głębokim wychowywaniu duchowym. Jest bardziej powszechny niż może ci się wydawać. W każdej patologicznej rodzinie ten mechanizm jest (w mniejszym lub większym nasileniu). W takiej rodzinie po prostu się miesza dzieci z gnojem :/ . W efekcie dziecko zaczyna tak samo siebie obwiniać o wszystko, nawet o rzeczy na które nie ma wpływu (jak np alkoholizm rodziców).

"Przytoczę za to ciekawą informację, wprost od psychologa: spora część homoseksualistów, któzy boją się ujawnić i nie mają akceptacji środowiska, zwłaszcza takich, wychowanych w głęboko religijnym otoczeniu, decyduje się właśnie na wstąpienie do stanu duchownego. " - interesująca hipoteza o której nie pomyślałem... Niejako rozwiązuje to kilka problemów księdza. Raz że na dzień dobry jest akceptowany i nikt nie będzie go oceniał pod kątem seksualności, dwa że taki homoś będzie wiecznie w otoczeniu tylko mężczyzn...

"Co do ślubu: w takim serialu "grey's anatomy" para głównych bohaterów wzięła ślub na karteczce :) tzn spisali sobie jeden drugiemu, słowa przysięgi swojego autorstwa i tę karteczkę w oprawce powiesili nad łóżkiem. Dla mnie jest to więcej warte, niż gusła szamana w złotych szatach." - forma nieistotna. Ważne jest to czy spełniasz ową obietnicę i przysięgę :) .

"problem z sakramentami jest taki, że jak ktoś chce być np pochowany z pogrzebem kościelnym, to będzie problem, jak masz w papierach np nieważny ślub. Oni się umieją zabezpieczyć. Poza tym zaraz by Cię od szatanów wyklęli z ambony :)" - a ja księdzu na to "a kim ty jesteś aby sądzić ludzi! Nie sądź a nie będziesz sądzony! Tyś sługa boży i powołaniem twym jest, jakoby uratować każdą duszę pragnącą dostąpienia łaski Pana!" XD... Ale mi chrześcijański pocisk poleciał XD...
W skrócie - ksiądz nie powinien mieć prawa odmówić pogrzebu. Bo nie jemu dane człowieka oceniać i jako ksiądz powinien zrobić wszystko aby KAŻDY miał jak największe szanse dostąpić zbawienia. A odmówienie takiej pomocy to powinno być uznane za grzech - jak choćby odmowa pochowania samobójcy z mszą kościelną...

" ja uważam, że wierni powinni sobie finansować swoje fanaberie. " - całkiem słusznie. Z tym że księża też są wiernymi...
Mój koronny argument za nie utrzymywaniem kościoła z podatków jest następujący...
Polska to kraj suwerenny, demokratyczny, kraj wolności wyznaniowej, więc wszystkie religie są równe. Jeśli mamy łożyć na wiarę katolicką, to powinniśmy również na inne. Na islam, na buddyzm, na kościół latającego potwora spaghetterii, na zakon rycerzy Jedi i inne. Wszak to wszystko są religie... To jak? Bulimy? Jak tak, to ja pierwszy sobie wymyślam kościół i wyciągnę łapę po kasę XD... A jeśli nie mamy utrzymywać takich czasem bzdurnych religii, to nie możemy żadnej - inaczej niektóre będą pokrzywdzone... Ot tyle...

" I nie przekonują mnie argumenty, że i tak nie odczuwam kwoty, któ

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B Bushido12
+8 / 14

@rafik54321 Te przykłady, które podałeś bym trochę zmodyfikował. Nie ma sensu / ma ono sens zamieniłbym na nie było udane / było udane.
Bo jaki ma sens bycie szczęśliwym, jeśli z chwilą śmierci przestaniemy istnieć? Jeśli nie będziemy istnieć, to czy nasze szczęście będzie cokolwiek znaczyć?
Jaki ma sens wynalezienie leku na raka, skoro wynajdując go nie zapobiegniemy śmierci? Co najwyżej chore osoby będą mogły żyć chwilę dłużej. Pewnie w tym momencie życia będzie to dla tych osób ważne, bo ludzie z reguły sobie je cenią. Czy tak na prawdę to coś zmieni? Z chwilą gdy przestaniemy istnieć będzie miało jakiekolwiek znaczenie to, czy żyliśmy 50 czy 80 lat? Czy będzie miało jakiekolwiek znaczenie to, że w ogóle pojawiliśmy się świadomi na tym świecie, jeśli po tej chwili znowu obrócimy się w wieczną nicość? W tym wypadku raczej nie.
Jeśli po śmierci nie ma nic, to tak na prawdę rodzimy się tylko po to, aby umrzeć. Sekundy jakie żyjemy i co zdążymy w tym czasie zrobić nie mają żadnego znaczenia. Nie będzie miało znaczenia co udało się nam osiągnąć, jakimi byliśmy ludźmi, co zostawiliśmy po sobie. Po pewnym czasie wszelkie ślady po nas znikną.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~KX
-2 / 6

@Bushido12 Doszedłem wiele lat temu do takich samych logicznych wniosków . .Jeżeli wyeliminujesz macierzyństwo (posiadanie potomstwa) życie nie ma ani znaczenia ani sensu a jedynym celem jest śmierć. Celem istnienia jest ewolucyjne doskonalenie przystosowawcze. I nic więcej...Jet krótkim błyskiem na zegarze czasu i nic więcej. Nie napawa to optymizmem jak sobie to uświadamiamy. I myślę że to poczucie nicości i pustki wywołane tym faktem sprawia że prze tyle wieków wymyślaliśmy jako ludzie tyle form bóstw kultów i przesądów jakie by tę pustkę wypełniły a przynajmniej choć w części odsunęło nas od takich rozważań i tego punktu widzenia rzeczywistości. Kontynuacją takiego postrzegania jest to ze nie ma grzechu i kary nie ma nagrody za życie nie ma sądu a jedyne kto może cie sądzić to inni ludzie tobie równi a jedyne co się liczy to TU i TERAZ . A to może doprowadzić do tego że dojdziemy do wniosku że po co harować całe życie na pracę dla innych by mieć jakąś marną emeryturę na starość gdy już jesteśmy schorowani i nie bardzo jest jak się cieszyć resztkami życiem bo się kończy. Lepiej być bezwzględnym i odebrać innym to na co masz ochotę. A to sprawia że ład społeczny runie i pojawi się anarchia...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~belzeq_na_wakacjach
+9 / 11

Oczywiście, że nie ma. Dlatego jest takie fajne :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~Savriel
+5 / 5

Wszystkie dobre rzeczy są irracjonalne (nie maja sensu).

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Arogh
0 / 2

Życie ma sens. Budujemy świat dla przyszłych pokoleń. I to od nas zależy, co po sobie pozostawimy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar PanGierwant
0 / 8

"A wszystko co istnieje musi mieć jakiś sens." Powiedz to gościowi, który stworzył fidget spinnery.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~DSoL
-2 / 8

@MyślicielKatolicki typowe myślenie kogoś kto żyje dla siebie. Skoro po śmierci nie ma nieba na które można zasłużyć żyjąc to po co żyć ? Gdybyście myśleli częściej co po sobie zostawicie na tym świecie dla przyszłych pokoleń, a mniej o sobie, to by wam Bóg nie był potrzebny.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~gbbbbbbb09b8
0 / 0

Znaczy nie zgadzam się z jedną rzeczą - fakt, istnienie we wszechświecie musi mieć sens, ale niekoniecznie sens musi mieć to, co człowiek robi,a to on powołuje do istnienia innego człowieka.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~MyślicielKatolick
+1 / 3

Może się nie jasno wyraziłem. Otóż - na dzień dzisiejszy - można z całą pewnością stwierdzić, że we wszechświecie, w którym toczy się nasz byt, jakikolwiek mechanizm przez nas zaobserwowany wyrażony jest w prostej zasadzie przyczynowo-skutkowej. Tzn. nic nie dzieje się bez jakiejś przyczyny. Nie można wskazać niczego, ani nikogo, żadnego mechanizmu czy też bytu (poza Absolutem doskonałym, którego konieczność istnienia jest zawarta w samej jego definicji, ale to inna kwestia), które nie ma przyczyny.

Stąd też następujący wniosek, że wszystko musi mieć jakiś sens. A reszta jest w poprzednim komentarzu.

Widzę dużo minusów, czyli zapewne tylko część mnie zrozumiała. Jak powiedział kiedyś pewien mądry filozof: "Nie z każdego drzewa zrobisz posąg Minerwy."

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B Bushido12
+1 / 1

@maksiking9 taka myśl nie jest niebezpieczna. Gdyby tak było, na świecie byłoby dużo więcej złych ludzi. Głównie w religiach przedstawiane jest życie po śmierci, więc według ciebie ludzie, którzy nie wierzą w bogów czy też w życie po śmierci, z automatu muszą być potencjalnymi zbirami?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Antymonachomachia
-2 / 6

Z egoistycznego punktu widzenia ma, ale tylko do czasu, aż żyjemy. Z punktu widzenia mniej egoistycznego, czyli własnych genów w postaci potomków oraz bezinteresownej miłości dla dalszej egzystencji organizmów - ma. I to wielkie.
Ale nie sadzę, aby nic nie było po śmierci.. po cholerę powstała cała ta energia, która tworzy nas i kosmos? Aby za jakiś czas przestać się rozszerzać i skurczyć się do średnicy jednego kwantu i znów wybuchnąć, tworząc nowy czas i przestrzeń? W ateistycznej wersji byłbym w stanie zastanowić się nad tym, że ten okres to żywotność matriks'a jaki jakaś forma inteligencji, niekoniecznie materialnej, sobie tworzy w nieznanej maszynie analogicznej do komputera ;P
Ciągnąć filozofię mogę dodać teistyczną wersję: ta forma inteligencji może być Bogiem (jeśli jest Miłością i Prawdą), a okres trwania matriksa nie jest mierzony w latach i kończy się sądem ostatecznym, po którym nie ma już czasu, ani przestrzeni, tylko ogół inteligencji-Miłości. Natomiast zło, wybierając własną drogę przestaje całkowicie istnieć lub pozostaje w więzieniu czasu i przestrzeni ze świadomością utraty Miłości i Prawdy, jako sensu istnienia świadomości ;) Zło pogrąża się w depresji braku Miłości - drugim piekle zwanym w Biblii jakoś inaczej, do którego wrzucono szatana, wraz z piekłem ;P To akurat jest w Biblii: piekło wrzucone do piekła (zwane "jeziorem ognia"), czyli druga śmierć.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar niki232
+4 / 4

Ma, ale trzeba dążyć do własnego szczęścia nie wyrządzając przy tym krzywdy innym.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Hermes_Trismegistos
0 / 0

@niki232 Krótko i na temat:) Do tego Avatar prawie jak z Watchmenów.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D daclaw
-2 / 4

Nie uzyskasz odpowiedzi na to pytanie, ponieważ ci, którzy widzą sens/cel w życiu, poświęcają mu całą swoją uwagę i nie mają czasu na bezproduktywne rozkminy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B Bushido12
-1 / 3

@daclaw wydaje mi się, że zarówno ty, jak i wiele innych osób nie zrozumiało tego demotywatora. Czytając komentarze mam takie wrażenie, że dla niektórych ten demotywator brzmi "Czy życie ma sens?", pomijając pierwszą jego część, która jest kluczowa.

Osoby, które nie mają czasu na takie rozkminy czym różnią się od zwierząt? Byle by jak najlepiej się żyło i można umierać. Tak właśnie ludzie są hodowani. Dać im jakieś zajęcie, byle by nie mieli czasu.chęci na różne rozkminy. Bo takimi łatwiej się streuje. Skoro możemy myśleć, to warto z tego korzystać i rozmyślać na różne tematy.

To co robimy zazwyczaj ma sens, przynajmniej życiu doczesnym. Natomiast jeśli popatrzymy szerzej, tj. także na to co się może dziać po śmierci, to to już takie oczywiste nie jest. I to jest sednem tego demotywatora.

Tak na marginesie cel to nie to samo co sens.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
N Noctis93
+1 / 3

Życie nie ma sensu,musimy nadać go sami.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~fdfsfsdf
+2 / 2

@Noctis93 To tak, jakbyś kazał mi się kopać z koniem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~Dobre_pytanie
-1 / 3

Życie jest pozbawione sensu bez względu na odpowiedź. Moje życie jest pozbawione sensu choć mógłbym sobie wymyślić wiele protez sensu życia (wynaleźć lek na raka, sprawić by świat był trochę lepszy itd...).

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~tobimadara
+4 / 6

Po prostu skoro i tak dziwnym zbiegiem okoliczności dostałem te kilka lat życia, to dlaczego by ich nie wykorzystać? Umrę i ostatecznie nic nie zyskam, ale też żyjąc nic nie tracę. Mogę wykorzystać to życie na pierdylion sposobów, stawiać sobie cele i je realizować i to jest piękne :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Prawiefajny
+3 / 3

Tak, życie ma sens. W sensie ogólnym, celem życia jest trwanie i rozwój. Jest to cel (sens) życia niezależny od jednostki. Innymi słowy, jest to nieświadomy grupowy cel wszystkich żyjących istot - trwanie i rozwój. Oczywiście ten powyższy sens życia nie musi być również sensem Twojego życia. Na poziomie indywidualnym każdy z nas może nadać swojemu istnieniu swój własny cel życia. Celem tym może być więc zbieranie bogactw, pomoc innym ludziom, lub cokolwiek innego (bardziej lub mniej wzniosłego). Czy świadomość tego, że śmierć, to definitywny koniec może mieć wpływ na poczucie sensu życia? Dla mnie nie, ale jak widać po komentarzach, dla wielu osób świat się wali z powodu takiej błahostki. Jest tylko jeden przypadek, kiedy ta wiedza mogłaby rzeczywiście mieć przełożenie na poczucie sensu życia i dotyczy to osób wierzących w Boga i w to co ich czeka po śmierci.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~Trwanie_i_rozwój
0 / 0

@Prawiefajny Sens istnienia od Himalajów po wirusy...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
N NieWazneJakSieNazywam
+1 / 1

Moim zdaniem życie nie ma sensu i koniec. Ale czy śmierć ma sens? Też nie. Więc robię jak mi mówią, a jak mi się znudzi, czytaj, jak śmierć będzie miała więcej sensu niż życie, to z sobą skończę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar y0u
+1 / 1

nawet jeśli nie ma to wiesz przynajmniej, że na końcu nie może być, aż tak źle zacytuję S.Lema "Po mojej śmierci będzie dokładnie to, co było przed moim narodzeniem: nic nie będzie" czyli krótko czego się boisz jeśli tak długo nie istniałeś (przy takim założeniu).

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B Bushido12
0 / 0

@y0u tylko że tego, czy nic nie było przed narodzeniem tak na prawdę nie wiemy. Ze wczesnego dzieciństwa też nic nie pamiętamy, nie byliśmy wtedy świadomi. Idąc tokiem rozumowania Lema, czy to oznacza, że wtedy nie istnieliśmy? Że nic wtedy nie było?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M marcinrondel
+1 / 1

Jeśli film ma koniec, to czy warto go oglądać.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B Bushido12
0 / 0

@marcinrondel tylko że po skończonym filmie można obejrzeć kolejny.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~trolletariusz
0 / 0

"Śmierć to jedyny wróg, pierwszy i ostatni. Wróg zawsze wygrywa. Ale i tak trzeba walczyć."

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Jellycrusher
+1 / 1

Życie ma taki sens, jaki mu nadasz. Albowiem życie ma mieć sens przede wszystkim DLA CIEBIE. A jeśli jeszcze zrobisz przy tym coś pożytecznego dla innych, będzie super. Tak czy siak, nie ma na świecie jakichś wymyślonych przyjaciół, którzy w jakiś magiczny sposób mogliby nadać sens twojemu życiu, wszystko zależy od ciebie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R Rattonowa
0 / 0

A dlaczego miałoby go nie mieć? Fakt, że ja umrę nie sprawi, że razem ze mną zniknie wszystko to, co w życiu zrobiłam. Jeśli teraz pomogę jakiemuś człowiekowi w trudnej sytuacji wyjść na prostą, to nie stoczy się on magicznie na dno tylko dlatego, że mnie już nie będzie, Czy to, że nie zostanę nagrodzona za ten czyn sprawi, że nie będzie on już miał sensu? A jeśli ten człowiek dzięki temu wybije się i znajdzie lekarstwo na raka? Czy oszczędzenie komuś cierpienie nie ma sensu tylko dlatego, że ten ktoś i tak umrze? A co z tym, czego taki chory nie zdąży zrobić, albo odwrotnie – z powodu bólu zrobi, choć nie powinien? Może jeśli dane mu będzie pożyć choć odrobinę dłużej uda mu się dokonać czegoś wielkiego, zostawić po sobie coś, co odmieni życie całych pokoleń. W takim wypadku fakt, czy nasz hipotetyczny ktoś będzie istniał po śmierci ciała, czy nie i tak nie ma wielkiego znaczenia.
Podobnie jest ze złymi uczynkami. Żadna kara nie zmieni już tego, co zrobiłam, ani nie wymaże konsekwencji tego czynu. Tak naprawdę na to, czy ktoś dopuści się morderstwa, kradzieży, oszustwa wiara w życie po życiu ma marginalny wpływ. Albo jest się przyzwoitym człowiekiem, rozumie różnice między dobrem, a złem i unika tego drugiego, albo się nim nie jest i tak, czy siak kogoś się skrzywdzi. Dla własnego interesu, dla wygody, czy dla przyjemności. Gdyby to wiara w życie po śmierci i ewentualne konsekwencje w nim warunkowała nasze czyny i decyzje, to przestępstwa popełniali by tylko i wyłącznie ateiści.
Mojemu życiu nadają sens decyzje, które podjęłam i rzeczy, które zrobiłam lub nie. To czy po śmierci trafię do miejsca, gdzie ktoś mnie poklepie za to po plecach jest bez znaczenia. Wręcz przeciwnie – zakładając, że śmierć jest ostatecznym końcem sama sobie daję ogromną motywację. Bo mój czas jest ograniczony. Jeśli nie zdążę naprawić, czegoś co schrzaniłam, czy zrobić, czegoś co powinnam, to nie dostanę drugiej szansy. Tym samym każdy czyn ma ogromne znaczenie, każda decyzja, każde słowo. Bo nie będę już miała szansy tego naprawić, czy zmienić. Nie będę mogła sobie powiedzieć „a, odpokutuje to sobie”, a efekty tych decyzji, czy słów będą jedynym, co po mnie zostanie. To naprawdę dobra motywacja, żeby starać się przeżyć życie najlepiej, jak się potrafi.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
T TomaszProblem
-2 / 2

Stań przed otwartym oknem, na 10 piętrze. Skocz. Nie zrobisz tego prawda? Chyba że jesteś pogrążony w depresji, to inna kwestia. Ale większość z was odczuje strach. Na tym polega sens życia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~gt67jvcfty
-1 / 1

Oczywiście, dla komarów, gwałcicieli, wampirów, długo by wyliczać. I żeby życie było, bo jakby nie było życia, to by nie było życia, żeby życie było.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~janek2768
+1 / 1

Jeśli po śmierci czeka nas nieskończony czas, to czy życie ma jakikolwiek sens?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
T trentilvbidt
+1 / 1

I to jest qrwa naprawdę ważne pytanie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem