Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
Życie staje się znacznie prostsze...
by Nace92
+
249 292
-

Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
W w0lnosc
-3 / 25

"Nie ma kary, ani nagrody".
Spoko. Komuniści to wpoili ludziom i Ci zaczęli mordy...
W końcu nie ma kary...

PS.
Nie twierdzę, że religia jest jedynym źródłem moralności, nie ustosunkowuję się do ŻADNEJ religii w tej wypowiedzi, zwłaszcza do Kościoła Katolickiego.
Stwierdzam tylko fakt (do czego @Nace92 przyznał mi rację: takie działanie jest NA SZKODĘ, zwłaszcza ateistów...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 19 listopada 2018 o 23:21

avatar Nace92
+7 / 15

@w0lnosc Nie ma to jak wyrwać z kontekstu kawałek wypowiedzi i dorobić doń ideologię.
Właśnie... ta ideologia. Komunizm to nie był brak wiary. Komunizm zwalczał wiarę z zupełnie innych powodów, niż te, które zasugerowałeś wyrywając moje słowa z kontekstu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Nace92
+4 / 12

@w0lnosc Podstawowym problemem jaki widzę w Twojej wypowiedzi jest uczepienie się w pierwszej kolejności wyrażenia "brak kary". Drugi problem jaki widzę to taki, że wyrażenie "brak kary" rozumiesz poprzez likwidację prawa - co w ogóle nie jest częścią mojej wypowiedzi.
Przecież wciąż istnieje prawo ludzkie, wciąż mogę trafić za kratki - zatem kara stricte nie zniknie.
Mówiąc "nie ma kary, ani nagrody" mam na myśli jedynie kontekst Boga. I nie mam na myśli jedynie skrajności. Mówiąc "nie ma kary" mam na myśli uwolnienie się od wielu innych nakazów i zakazów jakie narzuca religia. Ograniczenia jakie siłą rzeczy narzuca religia.
Człowiek religijny zazwyczaj sam siebie ogranicza, chociażby przez tak prozaiczną sprawę jak niejedzenie mięsa w piątki, albo w ogóle zakaz spożywania wieprzowiny przez muzułmanów.
Takich ograniczeń religia nakłada na człowieka całe mnóstwo. Ograniczenia te często stoją w całkowitej sprzeczności z ludzkimi pragnieniami i odczuciami. Człowiek religijny stosuje te zasady, ale wewnątrz czuje niepokój, zakłopotanie. Bo skoro mam ochotę na kotleta, to czemu mam go sobie odmawiać?
Oczywiście podaję kuriozalny, prosty przykład.

Innymi słowy hiperbolizujesz wyrwany przez siebie fragment mojej wypowiedzi i dorabiasz doń ideologię.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Nace92
+3 / 11

@w0lnosc Religia sama w sobie narzuca po prostu spore ograniczenia, których przestrzega człowiek religijny.
Zawierza on skądinąd często irracjonalnym zasadom całe swoje życie rezygnując być może z wielu ciekawych opcji przeżycia swojego istnienia.
Podam może przerysowany i wątpliwie moralny przykład, ale jeśli religia dla przykładu zabrania cudzołóstwa to człowiek religijny nigdy nie zazna wielu uciech cielesnych, które mogą, ale nie muszą nieść za sobą negatywnych konsekwencji prawda?
Czy przespanie się z 10-ciom pięknymi, fajnymi dziewczynami jest z natury złe? Niekoniecznie.
Ale prewencyjnie tego unikamy. Dlaczego? Bo generalnie system moralny zakorzeniony w naszej cywilizacji nas tego nauczył. Oczywiście nie będę się spierał teraz, by bzykanie 10 panienek jest dobre, czy złe. Podaję przykład pewnego ograniczenia, które nie musi, ale może pozbawić nas jakiejś części ciekawych doświadczeń.
Zatem człowiek religijny ogranicza sobie dostępne opcje w życiu. Rezygnuje z możliwości, na rzecz przeciętnej stabilności i bezpieczeństwa.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J jeszczeNieZajety
+5 / 7

@w0lnosc Oczywiście wcześniej żadnych mordów nie było. Wołyń to też pewnie bezbożni komuniści...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Nace92
+7 / 15

@w0lnosc Jakoś przyjąłeś dziwną narrację, jakoby religia była jedynym źródłem moralności u ludzi.
To zabawne, bo akurat religia jest jednocześnie tym aspektem naszego istnienia, które to było przyczyną największej ilości konfliktów w historii ludzkości.
Sam konflikt komunizm vs. religia jest dowodem, że religia jak nic na świecie nie jest tak konfliktogenne.

Przecież w obliczu przytłaczających faktów nt. religii można śmiało wysnuć wniosek, że gdyby nie religia, to na świecie nie doszłoby do 90% konfliktów do których doszło.
Przecież niemal każdy konflikt w historii ludzkości miał zabarwienie religijne, albo ideologiczne.

Przecież cały ludzki, wojenny "dorobek" to sytuacja, w której albo religia z kimś walczy, albo ktoś z religią...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 18 listopada 2018 o 0:13

avatar Gambini
+6 / 6

@w0lnosc @Nace92
Trochę to przypomina wiarę w św. Mikołaja, tylko dla dorosłych. "Bądź grzeczny, bo Mikołaj patrzy."

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
W w0lnosc
-4 / 4

@Nace92
"wyrażenie "brak kary" rozumiesz poprzez likwidację prawa "
Nie. Są osoby, które wiedzą, że dana czynność to złamanie prawa, ale "przecież go nie złapią".
Są osoby, które nie popełniają przestępstw, z powodu tego, że "wielki brat patrzy". Przynajmniej jedna osoba jest w grupie części wspólnej powyższych osób.
Sam zresztą pisałeś "Różnica polega na tym, że przed prawem ludzkim mogę skutecznie uciec - jest to wykonalne. Przed prawem boskim - w teorii nie ucieknę. Nieuchronność kary to coś co potrafi ciążyć na psychice.". Czyli rozumiesz to i mimo wszystko chcesz, by byli tacy ludzie...

Więc @jeszczeNieZajety @Gambini - jeżeli choć jednego człowieka przekonasz do tego, że nie ma kary i z tego powodu zacznie popełniać przestępstwa - czy warto? W tym momencie jest to działanie na swoją szkodę. Jeżeli jesteś deistą, agnostykiem lub ateistą - przekonywanie ludzi do takiego działania jest SZKODLIWE DLA CIEBIE. Zwłaszcza, że przyroda nie lubi próżni. Przykład Francji najlepiej to pokazuje. Muzułmanizm ma wtedy łatwiej, a dla pozostających w swojej innej wierze/niewierze jest to zguba. Jeżeli nawet kilku przygłupów nie popełnia przestępstw z powodu "Mikołaja dla dorosłych", po co go z tego wyciągać?

@jeszczeNieZajety - a i Wołyń był dokonany przezbezbożnych Komunistów. Narodowych. Dlatego się spikneli z Hitlerem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 3 razy. Ostatnia modyfikacja: 18 listopada 2018 o 8:39

avatar Nace92
+1 / 3

@w0lnosc Tu Ci dla odmiany przyznam rację. Masz ją w całej rozciągłości.
Moja myśl choć upubliczniona raczej nie znajdzie poklasku wśród zwykłych ludzi.

Tak, mam tego pełną świadomość, że zwykły, zwyczajny człowiek potrzebuje religii, bo inaczej nie potrafiłby zorganizować sobie życia. Potrzebuje religii jako zbioru zasad etycznych.
Tak masz rację.
Może moja myśl jest zbyt daleko posunięta. Mówię to przez pryzmat samego siebie.
Moje życie znacząco się zmieniło, gdy odrzuciłem krepujące dogmaty religijne, które w sposób zauważalny mnie ograniczały.
Lubię porównywać życie do ruchu drogowego.
Prawo drogowe jest potrzebne, bo większość z nas to osoby, które trzeba prowadzić za rączkę, bo inaczej robią głupie i nieprzemyślane rzeczy.
Ograniczenia religijne przyrównałbym do tej niekomfortowej świadomości, że gdzieś w krzakach stoi policjant z suszarką, albo, że któryś z samochodów jadących za mną to nieoznakowany radiowóz.
Niby jadę przepisowo, ale tak jakoś ciężko mi tą myśl znieść, bo jeden głupi błąd i jestem udupiony. To cholernie frustrujące.
To frustrujące, że musisz cały czas pilnować się, by nie zrobić czegoś źle - choć obiektywnie to co zrobisz wcale złe być nie musi.
Bo czy jazda 70kmh w terenie zabudowanym jest zła? Nie. Jest niezgodna z zasadami, ale nie jest z gruntu zła. To niebywały komfort psychiczny jeśli dostajesz wolną rękę i możesz pojechać tak jak uznasz za słuszne - być może nieco szybciej, albo nieco wolniej, ale masz ten komfort psychiczny, że dopóki nikogo nie rozjedziesz - nikt nie będzie Cie za to oceniał negatywnie.

Oczywiście przyznaję Ci rację wyżej, zdaję sobie sprawę, że zasady są potrzebne i promowanie takiego stanowiska jak moje może przynieść mi szkodę - tak mam tego świadomość.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~Seven_Heaven123
+4 / 6

@w0lnosc Inteligentnemu człowiekowi wystarcza przyjęty system moralny + ogólnie znane normy zachowań. Średnio inteligentnemu potrzeba prawa, gwarantującego porządek. Chyba jedynie nieokrzesany neandertalczyk potrzebuje magicznych istot wyższych, machających mu nad głową wyimaginowaną rózgą, aby wiedzieć, jak się ma zachowywać w społeczeństwie :/

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
W w0lnosc
-5 / 5

@~Seven_Heaven123 - Dlatego wśród laureatów nagrody Nobla było tylu wierzących.
"Opium dla mas", jak to mówił Wasz guru...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 18 listopada 2018 o 17:15

avatar hippe
+4 / 6

@w0lnosc
Religia - pomimo że mówi o boskiej karze i nagrodzie - zapisała się w historii ludzkości krwawymi zbrodniami. Komunizm był zbrodniczy, bo w wielu aspektach naśladował religię.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~Tylko_mówię
+1 / 1

@w0lnosc porównaj odsetek ateistów wśród zdobywców tej nagrody do ogółu społeczeństwa w ich czasach.
Fragment z Wikipedii, tam też są odnośniki:
Badania przeprowadzane w Stanach Zjednoczonych wśród tamtejszych naukowców dowodzą, że wiara w Boga jest odwrotnie skorelowana z posiadaniem wykształcenia naukowego. Według badań statystycznych z 1914 odsetek naukowców w USA negujących bądź wątpiących w istnienie Boga wynosił 58%[6], podczas gdy wśród naukowców „wybitnych” odsetek ten wynosił 70%[a]. W takich samych badaniach statystycznych powtórzonych w 1934 roku odsetki te powiększyły się odpowiednio do 67% i 85%[7]. Wpływ „wybitności” albo jej brak na religijność został dalej zbadany w 1998 roku. Wedle ankiety przeprowadzonej wśród członków National Academy of Sciences[b] (wśród jej 2100 członków i 380 zagranicznych współpracowników jest niemal 200 zdobywców nagrody Nobla[8]; dla porównania, wśród wszystkich absolwentów uniwersytetów Cambridge i oksfordzkiego od 1901 roku jest łącznie 140 laureatów[9][10]), 7% z nich wierzyło w Boga[11]. Badania statystyczne przeprowadzone w 1996 roku a opublikowane w Nature wskazały, że wśród naukowców 1/3 jest ateistami, 1/3 agnostykami, 1/3 teistami[12]. Badania statystyczne przeprowadzone w latach 2005-2006 ujawniły, iż jako niewierzący bądź wątpiący deklaruje się 64% naukowców (w tym 34% całkowicie odrzuca istnienie siły nadprzyrodzonej, a 30% twierdzi, że nie wie i nie ma możliwości poznania czy istnieje jakaś siła nadprzyrodzona)[13].

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~KX
-1 / 1

@w0lnosc Katolicy przez wieki w imię swojej wiary , zbawienia duszy i miłosierdzia, mordowali tych co nie podzielali ich poglądów, uważając że za to pójdą do nieba, bo tak twierdził papież, rozdając odpusty. Gdyby wam pozwolić nadal byście to robili. Religi to opium dla mas , mające ogłupiać społeczeństwo i podporządkowywać je władcom i szlachcie tak by się wygodnie i bez przeszkód rządziło.. Jesteśmy ostatnim europejskim społeczeństwem jakie się jeszcze nie zlaicyzowało.. Zachodni kapitaliści to widzą i wiedzą że do czasu jak się nie uwolnimy od tego to mogą nas bezkarnie okradać i oszukiwać... Kościół zresztą doi z Polski ile się da bo wie że eldorado się kończy .. Irlandia i inne kraje, przestały tolerować bezkarność i przywileje kościoła strugi pieniędzy idące do Watykanu wyschły z uwagi na odpływ wiernych wynikający ze skandali pedofilskich. Jeśli nie rozumiesz czym jest kościół Katolicki to jest to na wprost Imperium Rzymskie jakie przez wieki i z oporami realizowało plan podboju .

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B konto usunięte
+6 / 8

Ale jesteś odpowiedzialny sam za siebie. Nawet w katolicyzmie jesteś odpowiedzialny sam za siebie i swoje czyny.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Nace92
-1 / 5

@Bieszcz I w jaki sposób niby ta odpowiedzialność ma się przejawiać? Że masz wybór "z, albo przeciwko"?
To chyba nie mamy tej samej definicji odpowiedzialności.
Bo jeśli przestrzeganie przykazań Bożych nazwiemy odpowiedzialnością to tak jakby powiedzieć, że przestrzeganie kodeksu drogowego to bycie odpowiedzialnym kierowcą... kiedy jedno z drugim nie ma wiele wspólnego.

Ciężko mówić o odpowiedzialności, gdy zachodzi konieczność stosowania się do odgórnie przyjętych zasad. Odpowiedzialność jest wtedy gdy zasad nie ma, a mimo to wiesz jak postępować. Nie jest odpowiedzialnością, gdy ktoś Ci pokazuje palcem "nie zabijaj", albo "nie kradnij".
Odpowiedzialność jest wtedy, gdy możesz to bezkarnie uczynić, a jednak tego nie robisz, bo znasz konsekwencje.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 17 listopada 2018 o 23:45

B konto usunięte
0 / 4

@Nace92 Klepiesz bezsensowne frazesy gościu, Gdy "zasad nie ma" to nie ma się do czego dostosowywać bo i nie ma wzorców postępowania, to owe "zasady" budują kanon postępowania. Więc "Odpowiedzialność jest wtedy gdy zasad nie ma, a mimo to wiesz jak postępować." to bzdura. Zaś słuchanie lub niesłuchanie przykazań czy zaleceń KK niczym się nie różni od słuchania lub niesłuchania tego, co mówi świeckie prawo. Tu i tu możesz się nie słuchać i tu i tu za to zostaniesz ukarany. Zatem jeśli przestajesz wierzyć w jakąkolwiek siłę nadprzyrodzoną, nie masz żadnego "komfortu", czy "wolności psychicznej", bo podlegasz kodeksowi cywilnemu i karnemu Państwa Polskiego. Spróbuj coś drogiego ukraść lub kogoś skopać, mój "wolny psychicznie" przyjacielu, a zobaczysz, jak jesteś "wolny psychicznie", gdy zaczniesz obawiać się, czy już rozpoznano Cię na monitoringu, czy ofiara zgłosiła kradzież czy pobicie, czy już o Tobie wiedzą i czy już po Ciebie jadą, bo zorientowali się, że to Ty. Różnica między prawem a religią jest tylko taka, że religia dorzuca trochę więcej zakazów, a za swoje numery przed prawem odpowiadasz szybciej niż za ew. grzechy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 2 razy. Ostatnia modyfikacja: 18 listopada 2018 o 0:24

avatar Nace92
0 / 6

@Bieszcz Różnica polega na tym, że przed prawem ludzkim mogę skutecznie uciec - jest to wykonalne.
Przed prawem boskim - w teorii nie ucieknę. Nieuchronność kary to coś co potrafi ciążyć na psychice.

Poza tym nie rozumiesz do końca co mam na myśli.
Mógłbym zapytać od ilu rzeczy w życiu powstrzymałeś się tylko dlatego, bo tak stanowi Twoja religia.
I nie mam na myśli tu tak oczywistych rzeczy jak zabijanie, czy kradzież.
Ale te mniejsze, ale nadal istotne rzeczy, które sprawiają, że życie człowieka religijnego jest zazwyczaj bardzo przeciętne, przesadnie stabilne, pozbawione ryzyka, ale przy tym możliwości.
Zadałbym pytanie ile rzeczy potencjalnie omija Cię w życiu, bo narzuciłeś na siebie ograniczenia.

Mógłbym na przykład zapytać ile traci chłopak z dziewczyną powstrzymując się od seksu przed ślubem - chociażby, dla prostego przykładu.
Ilość tego typu ograniczeń, które narzucają religie jest ogromna. Katolicyzm ewoluował, kiedyś ilość ograniczeń, które kościół narzucał na wierzących była przytłaczająca. Dziś o większości zapomniano, ale to nie znaczy, że one nie istnieją.
A jak wpływa Islam na swoich wyznawców?
Nazywamy muzułmanów dzikusami, bo stosują się oni do zaleceń swojej religii, ale zapominamy, że chrześcijaństwo nigdy nie było lepsze, tylko zostało utemperowane.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Nace92
0 / 6

@Bieszcz Mógłbym też uciec się do przykładu, że każdej niedzieli tracisz godzinę na wizytę w budynku, do którego chodzisz zapewne nie tyle z wewnętrznej potrzeby, ale bardziej z religijnego poczucia obowiązku.
I nie mówię tego bezpodstawnie, bo nawet moja głęboko wierząca matka wiele razy podkreśla, że nie lubi chodzić do kościoła, ale na tyle wierzy w religijne zabobony, że jak mówi "idzie, bo tak trzeba".
Czyli godzina wyjęta z życia "bo tak trzeba". Pomijam też, że większość ludzi nie ma najmniejszego pojęcia po co tam idzie.
Oczywiście, jeśli chodzisz tam z wewnętrznej potrzeby to te słowa nie są skierowane do Ciebie. Jeśli spędzasz tą godzinę w kościele i pomaga Ci to w Twoim codziennym życiu - nie ma sprawy.
Ale jeśli choć raz poszedłeś tam, bo sumienie Cię zmuszało to straciłeś tamtego dnia godzinę, podczas, której mogłeś uczynić wiele innych ciekawych rzeczy, choćby to miałoby być nawet głupie pozmywanie naczyń, czy skoszenie trawnika.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 18 listopada 2018 o 0:38

W w0lnosc
-1 / 1

@Nace92 - ale to on traci. Inni tracą jeszcze więcej czasu ćpając. Jeszcze inni wspinając się w góry (przecież z logicznego punktu jaki ma sens iść w tą i z powrotem niczego nie zmieniając?).
"Pomijam też, że większość ludzi nie ma najmniejszego pojęcia po co tam idzie."
Idzie tam, bo mają taką potrzebę. Czy religijną, czy społeczną - nie ma to znaczenia. Czego wszyscy socjaliści patrzą innym co robią. Rób jak uważasz i nie przeszkadzaj innym, dopóki nie ograniczają Twojej wolności.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~Tylko_mówię
+1 / 1

@Bieszcz więc po co się modlić, po co robić cokolwiek związanego z religią?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B konto usunięte
-1 / 1

@~Tylko_mówię Wybacz, ale trochę o czymś innym rozmawiamy. @Nace92 Wybacz, ale z tego zrobił się spór, czy wierzyć, czy nie, a ja nie chciałem o tym gadać, ale tylko powiedziałem, że pozbywając się ew. religii, wcale się tak psychicznie nie uwalniasz. Dałem Ci przykład prawa, ale tak samo są zasady kulturowe, środowiskowe i etyczne. Samo pozbycie się religijnych z niczego nie uwalnia, bo są całe zestawy innych. Np. Ten chłopak i ta dziewczyna, nie mogący z powodu religijnego iść do łóżka, nawet jak nie mają tego dylematu, bo są niewierzący, kryja się przed rodzicami i sąsiadami z powodów kulturowych i środowiskowych. Wszystko działa dalej.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~7th_Heaven123
+2 / 2

@Bieszcz skąd pomysł, że chrześcijaństwo wymyśliło zasady? chrześcijaństwo tylko przygarnęło znane normy i przełożyło sobie na swój język. Nie wymyśliło kompletnie niczego nowego ponad to, co ludzie sami znali i do czego instynktownie nauczyli się stosować od wieków (przecież przed chrześcijaństwem nie mordowano się, nie rabowano, nie krojono żywcem na co dzień, prawda?). Są także na świecie rejony, gdzie nigdy o chrześcijaństwie nie słyszano, a jakoś panuje tam porządek. Nie wspominając o tym, jaki panował u indian, zanim ich chrześcijaństwo ucywilizowało... Dlatego (apropos bezsensownych fazesów) przestańcie proszę wrzeszczeć, że bez chrześcijaństwa nastanie anarchia i ogólne bezeceństwo...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Nace92
0 / 0

@Bieszcz Nadal nie rozumiesz, że jest spora różnica pomiędzy ukrywaniem się przed prawem ludzkim, czy rodzicami a próba obejścia rzekomego prawa boskiego.
Nie wiem, może Ty lubisz jak Ci ktoś patrzy na ręce gdy pracujesz. Ja np czułbym się dosyć niekomfortowo zdając sobie sprawę, że gdzieś tam nade mną jest koleś, który zna wszystkie moje myśli, tajemnice, poczynania. Już nawet nie w kontekście kary, czy nagrody, ale w kontekście zwykłej przyzwoitej prywatności.

Mnie to osobiście bardzo by ciążyło na wątrobie gdybym wierzył, że jest w tych przysłowiowych chmurach gość, który zna mnie na wylot - to trochę tak jakbym stał nad Tobą, gdy robisz dwójeczkę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B konto usunięte
-1 / 1

@~7th_Heaven123 O czym Ty mówisz? jakie Chrześcijaństwo i jakie jego zasady? Ja nie rozmawiam o tym, czy dobrze jest być Chrześcijaninem, czy ateistą. Tu mówię o tym, że pozbycie się wiary w JAKIEGOKOLWIEK BOGA nie uwalnia, jak jest napisane w democie "poczucia wolności psychicznej", bo jest cały system różnistych norm, zwyczajów, zakazów i nakazów w społeczeństwie na różnych płaszczyznach. To tak, jakby Azji T. (pseudo - Mellechowicz), nadzianemu na pal, uwolnić ręce, a on się cieszy, że je ma wolne........:)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 18 listopada 2018 o 19:45

B konto usunięte
-1 / 1

@Nace92 W naszym kraju moralność mamy raczej religijną, więc pozbycie się religii, doprawia ci spojrzeń, gdy jedziesz windą, nie pracujesz, nie chodzisz do kościoła, jest setki starych babć, miażdżących Cię spojrzeniem, bo odrzuciłeś Boga. Nacisk został przeniesiony z owego Boga, ana Babcie, ale kontrolę i sąd masz wciąż. że tak powtórzę: To tak, jakby Azji T. (pseudo - Mellechowicz), nadzianemu na pal, uwolnić ręce, a on się cieszy, że je ma wolne........:).....:)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 18 listopada 2018 o 19:53

avatar Nace92
0 / 0

@Bieszcz Nadal się nie rozumiemy. Ty próbujesz mi udowodnić, że mimo odrzucenia koncepcji Boga nadal jestem niewolnikiem - a ja wcale temu nie zaprzeczam.
Po prostu jeśli mogę zrzucić z siebie choć cześć ograniczeń - chętnie to uczynię.
Cały czas nie rozumiemy się w elementarnej kwestii - człowiek głęboko wierzący autentycznie wierzy w istnienie Boga, co wyzwala tzw bojaźń Bożą.
Jest to inna bojaźń, niż ta przed babcią aka osiedlowy monitoring.
Człowiek wierzący autentycznie wierzy i chce się podporządkować woli Boga, bo wierzy, że to dla niego dobre.
Woli babci spod piątki nie muszę się podporządkowywać, a niech się babsztyl patrzy na mnie niczym bazyliszek - ja mam ten komfort, że mogę ja mieć ostentacyjnie w dupie. Jeśli wierzę w Boga to w dupie go mieć nie mogę, więc jest pewnego rodzaju komfortem zrzucenie z siebie tego ograniczenia.

Jeśli naprawdę nie rozumiesz o co mi chodzi i uważasz, że klepię frazesy to nie widzę sensu dalszej przekonywania Cię... jeśli nie widzisz różnicy pomiędzy ograniczeniami jakie narzuca religia, a tymi narzucanymi przez prawo ludzkie i obyczaje to nie mam pytań.
Babcia spod piątki nie zagląda mi pod kołdrę czy biję niemca po kasku co noc. Z wiarą jest tak, że jak już wierzysz to wierzysz, że Bóg jest wszędzie i bywa to po prostu krępujące.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
7 7th_Heaven
+1 / 1

@Bieszcz być może źle Cię zrozumiałam. Niemniej i tak nie zgadzam się z porównaniem do nadzianego na pal człowieka... raczej do skrepowanego,.któremu uwolniono jedną kończynę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
F FenrirIbnLaAhad
+4 / 4

Nie mogę, "prawo" mnie ogranicza.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Nace92
0 / 4

@FenrirIbnLaAhad Ale to mimo wszystko nie przeszkadza w cieszeniu się życiem. Prawo ludzkie to tylko sposób na organizację społeczeństwa. Jak przejedziesz na czerwonym świetle i nikt nie zauważy to szybko o tym zapomnisz. Ale jeśli pomyślisz, sobie, że gdzieś tam na górze siedzi brodacz, który będzie Ci to pamiętał i kiedyś Ci to wypomni to już tak jakoś zaczyna to bardziej ciążyć na sumieniu... i to jest właśnie ograniczenie.
Mówiąc "ciesz się życiem" nie mam też na myśli "róbta co chceta". Mam raczej na myśli "Żyj zgodnie ze swoim sumieniem i ponoś konsekwencje swoich czynów". Czyli, jeśli chcesz przejechać na czerwonym świetle - śmiało. Jeśli się nic nie stanie, punkt dla Ciebie. Jeśli się coś stanie... to albo szybko uciekaj, albo ponoś konsekwencje. W każdym razie jesteś panem swojego życia, bo zawsze możesz dać nogę z miejsca zdarzenia i tylko Twoje własne sumienie i honor będą definiowały co uczynisz.

Komfortem psychicznym nazwiemy wtedy fakt, że żaden wieczny byt nie będzie oceniał Twoich czynów. Uczynisz to co uznasz za słuszne, bo jesteś kowalem własnego losu.
Jeśli żyjemy cały czas z taką ciążącą myślą, że wszystkie nasze występki zostaną nam wypomniane w "dniu sądu" to jest to w istocie cholernie przygniatające.
Ta niesamowicie ciążąca, mityczna nieuchronność kary za czyny, które niekoniecznie są obiektywnie złe.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 18 listopada 2018 o 0:06

F FenrirIbnLaAhad
+1 / 1

@Nace92 wiesz, rzuciłem to tak sobie na luźno :P

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
T TetsuAomi
0 / 0

@Nace92 "Ta niesamowicie ciążąca, mityczna nieuchronność kary za czyny, które niekoniecznie są obiektywnie złe." Serio uważasz, że człowiek obiektywnie ocenia co jest dobre a co jest złe? Żeby ocenić coś obiektywnie musisz mieć pełną świadomość każdej nawet najmniejszej konsekwencji. Używając twojego przykładu świateł: Ty jedziesz na czerwonym i nic ci się nie stało, gość za Tobą stwierdził, że w takim razie on też zdąży i dojdzie do wypadku, to czy dalej "punk dla ciebie"? Czy dalej obiektywnie była to dobra decyzja z samego faktu, że ty osiągnąłeś swój cel? W takim kontekście żaden człowiek nie jest w stanie ocenić "dobra i zła". Istnienie Boga nie wyklucza postawy "Żyj zgodnie ze swoim sumieniem i ponoś konsekwencje swoich czynów" a jedynie informuje Twoje sumienie co jest dobre a co złe i jakie są tego konsekwencje tak abyś mógł całkowicie świadomie podejmować decyzje i potem nie narzekał, że ty "nie wiedziałeś", "ty przecież chciałeś dobrze". Dla przykładu katolicyzm daje prostą informację: Konsekwencją każdego grzechu jest śmierć. Jednak istnieje droga uniknięcia śmierci, którą jest uwierzenie w to, że Jezus cię zbawi. I w tym momencie już nie stoi nad Tobą "wszechwiedzący byt, który nieustannie Cie ocenia", ale ktoś kto wyciąga rękę żeby Ci pomóc mimo że w świetle sprawiedliwości na to nie zasługujesz. I wtedy dopiero masz komfort psychiczny ponieważ z żadnym ze swoich problemów nie jesteś sam ale masz wsparcie kogoś wszechmocnego kto znając Cię wie co jest dla Ciebie najlepsze ;)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Nace92
0 / 0

@TetsuAomi Pomyślałeś może, że ja sobie nie życzę, by istniał ktoś kto "wie co dla mnie najlepsze"?
Pierwszą częścią wypowiedzi w zasadzie potwierdzasz to o co mi chodzi. Nie ma obiektywnego dobra i zła, a katolicy i ogólnie ludzie wierzący twierdzą, że jest. Dobrem jest Bóg, koniec kropka. Co za prostoliniowe i pozbawione polotu rozumowanie.
No i ta wiara, skądinąd do bólu naiwna, że jest jakiś Jezus, który jak mówisz - wyciąga pomocną dłoń.
A pomyślałeś, że są ludzie, którym dobrze jest bez tej pomocnej dłoni? Że są ludzie, którzy czują się komfortowo z myślą, że panują sami nad swoim życiem i naprawdę nie muszą sobie udowadniać własnej wartości poprzez umartwianie się dla mitycznej postaci, która może wcale nie istnieć.

To jest w gruncie rzeczy esencja, o którą mi chodzi.
Ja rozumiem, jak wspomniałem w innych postach wiele razy - że dla zwykłego szarego człowieka udźwignięcie ciężaru własnego jestestwa może być zadaniem niewykonalnym i całkowicie rozumiem i nawet na swój sposób szanuję, ze możesz potrzebować oparcia w postaci nadprzyrodzonej, ale proszę Cię weź pod uwagę, że są ludzie, którzy mają nieco mocniejszą psychikę, niż ustawa przewiduje i potrafią ogarnąć swoje życie bez walenia co wieczór zdrowasiek i proszenia o litość.
Że są ludzie, którzy wstają rano i po prostu robią swoje i cieszą się życiem bez konieczności psychicznego umartwiania się i życia w świadomości, że są pionkami w wielkiej boskiej grze i bez konieczności proszenia kogoś o litość, a gdy odnoszą porażki to po prostu ogarniają dupę i starają się ją przekuć w sukces, tak po prostu.
Zapytasz - to w ogóle możliwe bez Boga? Tak żyć? Normalnie? Uczciwie? Szczęśliwie?
Ano można! Wyobraź sobie, że można, cóż za przypadek!

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~IIIIII
-1 / 3

Człowieku, jaki komfort psychiczny???? O czym Ty mówisz? Komfort mam teraz, bo wiem, że będę po tamtej stronie, że moje życie nie skończy się tu, na Ziemi. Ta siła, o której piszesz nie odpowiada się po żadnej stronie. Ona jest wyłącznie sprawiedliwością. Za przyzwoite ( co niekoniecznie jest zbieżne z wymaganiami Kościoła) życie jest nagroda, a nadzieja na nią jest moim komfortem. Ty tego nie masz.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Nace92
-1 / 3

Komfortem psychicznym jest nadzieja na życie wieczne powiadasz... a wiesz chociaż jak to Twoje życie wieczne będzie wyglądać, czy po prostu naiwnie wierzysz, że "będzie fajnie" ?
Komfort psychiczny przed nieznanym? Komfort psychiczny polegający na tym, że musisz cały czas stosować się do zasad, żeby otrzymać wyimaginowaną być może nagrodę?

No, jeśli Ci to pomaga...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~Tylko_mówię
+2 / 2

Zdajesz sobie sprawę, jak życie wieczne musi być nudne?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
F FenrirIbnLaAhad
0 / 0

sprawiedliwością?! To niby sprawiedliwe że jedni muszą sie "wykazywać" całe życie, a inni umieraja przy porodzie, albo mając kilka lat, i trafiaja do nieba od tak?
Sarkazm off...

Nie, panie. Bóg, jeśli istnieje, nie jest ani sprawiedliwy, ani miłosierny, ani wszechmocny.
Więc dlaczego powinnismy go czcić?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 22 listopada 2018 o 11:27

G konto usunięte
+2 / 6

Niestety, nie masz racji. Takie podejście można propagować tylko wśród elit. Niestety, dzięki "wykształconym kretynom" zaczęło się propagowanie tej ideologi wśród przeciętniaków i plebsu, co doprowadza do upadku wartości cywilizacyjnych.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Nace92
-1 / 1

@Glaurung_Uluroki Być może mam utopijną wizję wolności, rzeczywistości, w której każdy wie czego robić nie powinien.
A wartości cywilizacyjne to co to jest? Rozumiem do czego dążysz, ale potrafisz mi zdefiniować obiektywnie właściwe, te prawidłowe wartości?
Czy nie jest tak, że każde pokolenie biadoli nad upadkiem, a potem i tak karuzela jedzie dalej?
Czymże ten upadek miałby być... aby upaść należałoby się uprzednio pierw wznieść, a skąd ta pewność, że osiągnęliśmy już jakiś szczyt wartości, by móc upaść?
A może to cały czas jest powolna, mozolna wspinaczka na ten utopijny szczyt rzekomych wartości cywilizacyjnych? Skąd masz tą pewność, że Twoje wartości są tymi najwłaściwszymi?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G konto usunięte
0 / 2

@Nace92 Osiągnęliśmy szczyt i staczamy się coraz szybciej.

Cywilizacja zaczyna upadek w momencie, kiedy w kulturze masowej bohaterskich rycerzy i królów, zaczynają zastępować bandyci i idioci, czyli honor i uczciwość zostaje zastąpiony głupotą i bezmyślnością. A patrząc na - en masse - filmiki na YT, widać to wyraźnie.

Szanuję Twoją wizję, ale wolność oznacza też odpowiedzialność, a do odpowiedzialności trzeba dorosnąć.

Pewności nie mam, ale wychowałem się w Cywilizacji, która w ciągu 500 lat zmieniła najbiedniejszy rejon Ziemi w najbogatszy, więc wartości tejże Cywilizacji są dla mnie najbardziej wartościowe.

Jeśli jednak poczytasz więcej moich komentarzy, zobaczysz, że nie pluję na wartości innych, bo staram się zrozumieć uwarunkowania.

Pozdrawiam.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~Tylko_mówię
0 / 0

@Glaurung_Uluroki słyszałeś o czym takim jak nonteizm?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G konto usunięte
-1 / 1

Tylko mówisz - słyszałem i co z tego? To doktryna obca mi cywilizacyjnie. Przejście obok problemu, to wyjście pociągające, acz niewystarczające.
Do którego posta konkretnie się odnosisz?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 19 listopada 2018 o 14:16

avatar ~Tylko_mówię
0 / 0

@Glaurung_Uluroki do tego stwierdzenia, że " Takie podejście można propagować tylko wśród elit". Chociązby buddyzm czy konfucjanizm temu przeczą. Obce nie znaczy złe.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G konto usunięte
0 / 0

Sądzę, że nie masz racji - tamte religie i oparte na nich Cywilizacje nie wypracowały pojęcia wolności osobistej. Nawet nie wiem, czy takie pojęcie jest w nich możliwe. To takie trochę przeszczepianie ideologii, a właściwie tworzenie własnej w opozycji do Tradycji i wartości własnej Cywilizacji. Tworzenie na siłę i na złość Kościołowi. A przynajmniej tak to wygląda z boku.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Arbor
+1 / 9

W czym człowiek wierzący miałby być ograniczany? Dlaczego nie ma mieć poczucia komfortu psychicznego?

Co do ostatniej kwestii: jeśli nie ma kary, ani nagrody, to nie ma również dobra i zła, ani konsekwencji dobra i zła. Można zabijać, kraść, gwałcić, kłamać, bo przecież nie ma to najmniejszego znaczenia- ostatecznie święty kończy tak samo, jak zwyrodnialec.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Nace92
+2 / 6

@Arbor Jak zwykle uciekamy do skrajności. Dlaczego gdy mowa o ewentualnym braku kary, od razu pojawiają się głosy o zabijaniu, gwałceniu, kradzieży.
Może tak więcej wiary w ludzi.

A potrafisz obiektywnie zdefiniować zło? Albo dobro? Bo ja nie.
No właśnie... dobro i zło są odczuciami subiektywnymi, dlatego rozumiane w odmienny sposób przez dwie osoby, mogą je ograniczać. Jeśli katolik uzna jakąś czynność za grzeszną to nie oznacza, że jest ona obiektywnie zła. Ba, wiara bardzo lubi ograniczać czynności, do których człowiek ma naturalne skłonności.
Powoduje to w zasadzie zgrzyt polegający na samoumartwianiu się.
Tak, tego słowa mi brakowało - umartwianie się. Wszystkie religie jakie znam polegają na pewnego rodzaju umartwianiu się, na poniżaniu się wobec wyższego bytu. To jakby nie było spore ograniczenie, bo taki człowiek najprawdopodobniej, nigdy nie osiągnie w życiu czegoś ponad swą przeciętność.
Człowiek głęboko wierzący - rzekłbym - ma skrępowane myśli, już sama myśl o grzesznej czynności wywołuje dyskomfort psychiczny u człowieka wierzącego.

Zabijanie, gwałt, czy kradzież budzą dyskomfort niezależnie czy wierzysz, czy nie. Są to czynności na tyle obiektywnie złe, że nawet człowiek z pokrętną moralnością odczuwa zgryz sumienia.
Gorzej jeśli sumienie zaczyna Cię gryźć przy prozaicznych codziennych czynnościach, na które ideologie religijne potrafią narzucić spore ograniczenia.
Ja Ci podam kuriozalny, być może zabawny przykład, ale wiesz jaki to jest niebywały komfort, gdy nie muszę robić specjalnych zakupów na piątek, bo cała rodzina troi się co zjeść, a ja po prostu wyciągam pento kiełbasy i jem? Oczywiście ktoś mógłby powiedzieć teraz, że to niepoważny przykład - no ale bądźmy uczciwi, tego typu zasad w samym katolicyzmie jest na pęczki, jest to element wiary i jakby nie patrzeć - ograniczający. Oczywiście od braku kiełbasy nie umrę, dyskomfort jest niewielki - ale jest.
Ja sam łapię się na tym, że przez 20 lat wpajano mi te zasady i nawet dziś, gdy od paru lat staram się od tego uwolnić nadal potrafię stanąć przed tą pieprzoną lodówką i zadać sobie pytanie "czy powinienem?"
Przez 20 lat tak mi przeżerano mózg tymi ograniczeniami, że czuję dyskomfort jedząc kiełbasę w piątek - co jest oczywistym absurdem, ale jednak.

Teraz zastanówmy się takich i podobnych zakazów i nakazów wnoszą do naszego życia ideologie religijne.
Czczenie bóstwa, poświęcanie mu czasu, obrzędy religijne, wyimaginowane zasady.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~Tylko_mówie
+1 / 1

@Arbor tu nie chodzi o to jak się kończy, tylko o to, kiedy i w jakich warunkach ten koniec nastąpi. Warto odwlekać ten moment jak długo się da i czerpać radość z życia. Warto więc sobie życie układać tak, aby nie umrzeć jako bezdomny w zimną noc.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~7th_Heaven123
+4 / 4

@Nace92 podam Ci lepszy przykład:
W niedzielę, kiedy nie jestem w pracy, kiedy mam kupę wolnego czasu, mogę sobie zrobić pranie, odkurzyć mieszkanie, przekopać ogródek czy wysprzątać samochód, mogę nawet przekopać ogródek i nie mam poczucia, że dnia świętego nie święcę, mam natomiast poczucie, że wiele zdegustowanych par oczu z sąsiedztwa przygląda mi się z dezaprobatą :) może nawet jakieś krzyże i czosnek w oknach wieszają...;P

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P poprostualex
+4 / 4

A podatki to co ? Taka kara za bycie zaradnym przedsiębiorczym i pracowitym, Wolność już nie istnieje .

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Gats
-5 / 5

Spoko, 300 lat temu też tak myśleli. Libertynizm wziął się właśnie z takich nurtów filozoficznych BOGA NIE MA, JEST NATURA, WSZYSTKO CO ROBIMY, JEST DYKTOWANE PRZEZ POPĘDY I INSTYNKTY.

Historycznie? Wielka Rewolucja Francuska
Obyczajowo? "120 dni Sodomy" de Sade'a"

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~Dalinar
-1 / 1

Takie myślenie jest bardzo niebezpieczne bo wszelkie zasady moralności schodzą na plan dalszy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~Tylko_mówię
+2 / 2

@lukson997 @Gats i kolega od komentarza wyżej: pojęcie nonteizm jest znane?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Nace92
0 / 0

Aaaa... rozumiem, że zasady moralne to są jakoś nierozerwalnie z Bogiem związane... ciekawe...
Religia w gruncie rzeczy tylko przywłaszcza sobie zasady moralne, ale te istnieją od zarania dziejów.
Już oczywiście pomijam ile wojen toczono w imię Boga i religii, więc coś z tymi zasadami moralnymi nie tak skoro ideologia, która rzekomo ma je krzewić jest jednocześnie tą, która wprowadza największe podziały wśród ludzi.
Na litość boską, wystarczy poczytać dowolną dyskusję na demotywatorach pomiędzy wierzącymi, a ateistami. O zgrozo dobrze, że jeszcze muzułmanów u nas nie ma, bo to by dopiero był kocioł.

Każda dyskusja przypomina jakiś istny cyrk, bo oto jedni próbują przekonać drugich, że gdzieś tam nad naszymi głowami istnieje mityczny koleś z brodą. I pal sześć, niech nawet istnieje i co z tego.
Sposób w jaki objawia się jego działanie skłania do pewnej refleksji jak do cholery może być on dobry.
I nie, nie ... nie mam tu na myśli chorych dzieci, czy biedy. Ale jak to jest, że zdelegalizowaliśmy faszyzm, nazizm, komunizm, a religie nie dość, że wciąż pozostają legalne to jeszcze mają przywileje. A spróbuj powiedzieć publicznie, że Bóg to c... to Cię do sadu podadzą o zniewagę, o obrazę uczuć religijnych.
Jedne z najbardziej zbrodniczych ideologii, które dzielą ludzi na lepszych i gorszych od niepamiętnych czasów są nie dość, że legalne, to jeszcze prawnie chronione.

Więc ja się pytam gdzie ta moralność, gdzie to zagrożenie, że jak wyzbędę się Boga to zatracę moralność. Bo ja bym chciał to zobaczyć, a niestety - no nie widzę, może ślepy jestem, za słabe okulary noszę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 19 listopada 2018 o 18:53

avatar lukson997
0 / 2

Co to za brednie ja czytam?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Lukki
0 / 0

Jeśli nie stoi po niczyjej stronie to dlaczego jedni są w czepku urodzonymi szczęściażami a drudzy żadnymi siłami nie mogą poprawić swojego losu?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~Tylko_mówię
0 / 0

@Lukki tym,że ktoś ileś pokoleń wcześniej dał ciała.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
H HieronimaLucinda
0 / 0

No wlasnie przez przypadek tak jest, a nie wedlug zaslug lub innych kryteriow bycia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Nace92
0 / 0

@Lukki A skąd jakieś dziwne przeświadczenie, że odpowiedzialna za to jest akurat jakaś boska siła, a nie po prostu, zwykły, najzwyklejszy przypadek.
Cóż za życzeniowe myślenie, że jeśli Bóg istnieje to musi stać po czyjejś stronie.
Obserwując świat i nomen omen przytoczone przez Ciebie zjawisko można odnieść wrażenie, że wszechświat - jakkolwiek rozumiany - dąży raczej do równowagi, a nie zwycięstwa jednych nad drugimi.
W końcu filozoficznie rzecz ujmując czymże byłoby dobro, gdyby nie było zła i odwrotnie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~Jajozanik
+1 / 1

Kłopot że jak spadniesz na samo dno, to nie będziesz miał w niczym oparcia, i popełnisz samobójstwo

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Nace92
-1 / 1

No co za skrajny brak wiary w ludzkie możliwości, że jak spadnę na samo dno no to już tylko ratunek w jakiejś mistycznej sile.
A może tak więcej wiary w siebie samego, zamiast mazgaić się i szukać oparcia w jakiejś wyimaginowanej sile rządzącej tym światem.
Może by tak właśnie dźwignąć odpowiedzialność za własne jestestwo i nie wycierać sobie gęby w chwilach słabości jakimś wyimaginowanym gościem z brodą, który rzekomo przyjdzie i poklepie po ramieniu.
Może tak więcej wiary w siebie i żadnego dna nie będzie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 19 listopada 2018 o 18:45

W Wreckedge
+1 / 1

Nie, nie ma wiecznej kary i wiecznej nagrody. Jest tu i teraz. I to my jako społeczność ustalamy wspólnie standard, również kary i nagrody. I jest kara i jest nagroda, ale zależą od nas, jako społeczeństwa, a nie od zmyślonego przyjaciela, który jeżeli akurat w niego wierzysz może Cię po prostu z kary zwolnić - miłosierdzie i zbawienie - niezależne os zasług i sposobu życia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Blacks
+2 / 2

@Wreckedge dokładnie, religie mają to do siebie, że głównie opowiadają o przeszłości i przyszłości, nigdy o teraz. W dodatku wieczna kara i wieczna nagroda to sprytne metody manipulacji, które mają utrzymać wierzącego przy danej religii, odnoszące się do lęku oraz nadziei.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
W Wreckedge
0 / 0

@Blacks Dokładnie. Bardzo zgrabnie to ująłeś.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~KX
+2 / 2

W dawnych czasach Kościół i stworzona religia służyła utrzymywania niewolników w posłuszeństwie by nie buntowali się przeciwko feudalnym panom. Do tego dochodziło wynarodowianie podbitych Krajów i ludności miejscowej zredukowanych do niewolników i ogłupianie ich . Taki układ zaczął w XVII wieku się kończyć. A w konwulsjach umierał na początku XX wieku w dwóch wojnach i umarł wraz z rewolucją Hipisów . Jacy powiedzieli nie władzy i nie dadzą się wykorzystywać i dać napuszczać na innych w imię cudzych interesów . kolonialne państwa podbite zaczynają odzyskiwać kruchą wolność jaka do dziś jeszcze w wiele miejsc nie zawitała. Nowoczesna cywilizacja wymaga wykształconych ludzi. Różnica miedzy bajkami tez religijnych a stanem wiedzy i technologi są nie do pogodzenia. My w Polsce mamy jeszcze dużą ilość słabo wykształconych ludzi na wsi i w małych miasteczkach . Mało tego nasi włodarze wrzucając religię do szkolnictwa laickiego w większej ilości niż przedmioty ścisłe sprawiają że nadal będziemy tanią siła robocza dla innych mocarstw . Obecny stan wiedzy podważa wszystkie tezy kościoła. Rozkodowaliśmy Genom większości organizmów i wiemy jak działa i funkcjonuje życie. Potrafimy je klonować i już częściowo programować. za kilka dekad będzie można dowolnie budować życie nawet takie jakiego wcześniej nie było. Rozwój protetyki sprawia ze osoby po urazach mogą mieć już sztuczne kończyny jakie mogą się poruszać ale nawet potrafią odczuwać dotyk czy ciepło. Implanty słuchu są już lepsze od naturalnego słuchu, A ponad dekadę temu wszczepiono osobie ślepej przetwornik w nerw wzrokowy i odzyskała pewną namiastkę widzenia..parę lat temu wszczepiono innej osobie znacznie lepszy i może już czytać gazetę. na MIT skaner przestrzennej aktywności wodoru potrafi w czasie rzeczywistym podawać z dokładnością do 1mm3 aktywność mózgu co pozwala na odgadniecie z 95% precyzją jaka w danym momencie literę czytamy. Czytanie myśli stało się faktem a nie SF. Rząd usa finansuje badania nad bezpośrednim interfejsem komunikacyjnym z mózgiem. Matrix i Ghost in the shell stają się coraz bardziej realne. Rozwój robotyki poszedł ogromnie do przodu na dodatek w połączeniu z rozwijająca się sztuczną inteligencją z dekadę czy dwie humanoidalne roboty będą miały znacznie lepsze możliwości niż my ludzie będzie można zbudować robota nie w rozmowie , kontakcie czy wyglądzie nie do rozróżnienie od człowieka. Być może za kilka dekad możliwy będzie humanoidalny robot z mózgiem człowiek . Co powiedzą na to religie i ich poglądy z przed paru setek czy tysięcy lat? Czy człowiek z jakiego zostaje mózg to nadal człowiek i ma dusze.. Czy robot tak samo inteligentny i rozumiejący tak samo jak my będzie tą duszę tez miał? to są pytania na XXI wiek a nie wracanie do rozstrzygniętych już naukowo problemów XIX z ewolucją. Gdzie ten wasz raj w chmurkach z aniołkami jak latamy tam samolotami a już byliśmy w kosmosie .

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~Krakus_AT
0 / 0

Jeśli Pana Boga nie ma, co daj Bóg, to chwała Bogu.
Ale jeśli Pan Bóg jest, co nie daj Bóg, to niech nas ręka boska broni!

Pamiętaj wolny człowieku.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D Dichlordiphenyltrichlorethan
0 / 0

Znalazł się "filizow". Taka teza jest analogiczna z uznaniem, że nie ma dobra i zła - a raczej dobrem i złem, jest to, co sobie sam złożysz. Myślę, że zdanie autora podzielało wielu psychopatów.

A religia nie zwalnia z odpowiedzialności za samego siebie. Wręcz przeciwnie - przypomina, że dzielisz świat z innymi ludźmi.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Nace92
0 / 0

@Dichlordiphenyltrichlorethan Widzę, że podobnie jak większość wiążesz nierozerwalnie moralność z religią, kompletnie zapominając, że religia to ideologia, która dzieli ludzi jak żadna inna.

Brak kary i nagrody w ujęciu boskim. Sugeruję, iż uwolnienie się od wiary daje komfortowe poczucie specyficznej wolności podejmowania decyzji. Nadal jesteś zależny od prawa ludzkiego, nadal jest dobro i zło, gdyż są to pojęcia dosyć uniwersalne, a nie przypisane do jakiejś konkretnej religii.
W zasadzie zaryzykuję stwierdzenie, że bliżej prawidłowej definicji dobra i zła będzie osoba całkowicie wyzwolona z wiary, niż ta, która w tej wierze trwa. Religie to ideologie, które dzielą ludzi i właśnie wprowadzają swoje własne pojęcia dobra i zła, dlatego to co w chrześcijaństwie jest dobre np w islamie już niekoniecznie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D Dichlordiphenyltrichlorethan
0 / 0

@Nace92 Widzisz pojęcia dobra i zła jako uniwersalne, bo odnosisz się do utopijnego świata, który ni istnieje. A co z tzw. "złem koniecznym"? Niestety historia pokazała, że często nie da się przed nim uciec, a jest ono wytłumaczeniem wielu zbrodni wykonywanych z "czystym sumieniem".
Wspominając jednak wciąż o karze i nagrodzie, nie wydaje mi się, żebyś specjalnie znał się na religiach. Przynajmniej nie na chrześcijaństwie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 28 listopada 2018 o 12:01

avatar Nace92
0 / 0

@Dichlordiphenyltrichlorethan No właśnie cały czas piszę, że dobro i zło to pojęcia bardzo subiektywne.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D Dichlordiphenyltrichlorethan
0 / 0

@Nace92 Napisałeś (edit: lub napisałaś): "Nadal jesteś zależny od prawa ludzkiego, nadal jest dobro i zło, gdyż są to pojęcia dosyć uniwersalne,(...)"
Dla mnie to brzmi, tak jakby niezależnie od kultury i religii znaczyły one to samo, czyli były obiektywne. Chyba gdzieś się źle rozumiemy. Proszę wyjaśnij.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 28 listopada 2018 o 14:40

avatar Nace92
0 / 0

@Dichlordiphenyltrichlorethan Dla zwykłych ludzi są uniwersalne do pewnego momentu. Nawet, jeśli zabijemy drugiego człowieka w obronie własnej - czasem dopadają nas wyrzuty sumienia. To zło uniwersalne, czujemy się z tym źle.
Ale w ujęciu całościowym, w skali makro wygląda to już zgoła inaczej. Tak ja to widzę.
Dlatego mówię "brak kary i nagrody", czyli każdy sam definiuje zło i dobro, bo przecież zależy to od kontekstu sytuacji, ale prawo jest prawem i jeśli jako ludzkość ustaliliśmy, że zabijanie jest złe to pewnego rodzaju obiektywne, uniwersalne pojęcia istnieją - przynajmniej teoretycznie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D Dichlordiphenyltrichlorethan
0 / 0

@Nace92 "Jako ludzkość" oczywiście ustalono, że zabicie kogoś jest złem, ale tyczy się to zazwyczaj "swoich". Tych drugich - obcych - zabijano w zasadzie do czasów przedchrześcijańskich bez wyrzutów sumienia. Przecież przed przybyciem misjonarzy na licznych obszarach panował kanibalizm - oczywiście względem obcych plemion. W sumie jeśli się zabijało kogoś ze swojego klanu, to zawsze trzeba się było liczyć z karą, z drugiej strony wiele narodów utrzymywało się z grabieży innych nacji - patrz Wikingowie, Mongołowie. Patrząc na historię Polski, taki najazd szwedzki nie był podyktowany raczej żadną religią, a zabijanie miał wpisane w koszta. Tak więc, to, że zabicie jednego było złem, nie znaczyło, automatycznie, że złem było każde inne zabójstwo. Zabicie wroga na wojnie zawsze było osiągnięciem pozytywnym. I można to zrozumieć w wojnie obronnej, jednak już w ofensywnym najeździe, bo sobie wódz zażyczył przejąć jakieś ziemie, nie widać tu jakiejkolwiek uniwersalnej sprawiedliwości.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 1 grudnia 2018 o 4:20

F FenrirIbnLaAhad
+1 / 1

Jeśli potrzebujecie jakiejś nagrody/kary w "życiu po śmierci" żeby się zmotywować do bycia dobrym tutaj, to już jesteście źli...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem