Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
727 751
-

Zobacz także:


Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
avatar Arbor
+5 / 15

1. Oczywiście można wychować dobrze dziecko POMIMO pracy. Nie zmienia to jednak faktu, ze praca jest przeszkodą w dobrym wychowaniu dzieci.
2. Pełna zgoda. Dodałbym tylko: uważać, aby nie przerodziło się to w coś groźniejszego.
4. Niereagowanie w takiej sytuacji, to najgorsze, co można zrobić- jeśli mówimy tu o dzieciach, które już rozumieją proste komunikaty, nie o niemowlętach oczywiście.
5. Za pierwszym razem stanowczo pouczyć, że takich rzeczy się nie robi. Za drugim już klaps w tyłek.
6. Kłaść na talerzy wyłącznie warzywa- każde dziecko w końcu zgłodnieje, jednak z reguły rodzice miękną szybciej, niż upór dziecka.
7. Cóż... Tak żeście sobie dzieci wychowali. Ani ja i moi bracia rabanu w sklepie nie robiliśmy, ani nie robią tego teraz dzieci z mojej rodziny.
9. Udało się, udało. Problem polega na tym, ze większość rodziców nie potrafi utrzymać stanowczości i być konsekwentnymi- przy stanowczości i konsekwencji każde dziecko można nauczyć porządku.
10. Osobiście uważam, że połowa wychowania, to zastanawianie się nad tym, jak najmniej spieprzyć dzieciństwo swojemu dziecku, np. niszcząc mu samoocenę. Druga połowa, to wpojenie mu elementarnego systemu wartości i podstawowych umiejętności radzenia sobie w życiu. Z resztą sobie samo poradzi.

Tak to przynajmniej wygląda z mojej perspektywy. :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar kasia33
0 / 0

@Arbor, a punkty nr 3 i 8?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Arbor
0 / 0

@kasia33 , nie widziałem potrzeby odnoszenia się do nich. Bo przecież wszyscy kłamią i wszyscy rodzice miewają ciche dni. Co tu komentować?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E Eny78
-4 / 4

@Arbor za klapsa w tyłek leci minus

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Ezoteryczny_Misiak
+1 / 1

@Arbor do punktu 8 stanowczo trzeba się odnieść. Małe dziecko w pewnym wieku zdaje sobie sprawę, że jego stan wiedzy różni się od stanu wiedzy innych osób. Wtedy zaczyna kłamać, ale to jest forma zabawy i wykorzystania nowo poznanego odkrycia. Jak rodzic nie zareaguje to kłamstwo pozostanie właśnie tym - zabawą. Wtedy trzeba siąść z dzieckiem wytłumaczyć mu co robi i dlaczego jest to złe. Podobnie jest z kradzieżą. Każde dziecko kiedyś buchnie czy batonika ze sklepu czy zabawkę z przedszkola. Wtedy nie ma co się na dziecko gniewać, ale nie można też tego ignorować.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Arbor
+1 / 1

@Jasiek2r ,

5. Nie żyjemy pod kloszem- życie jest pełne krzywd. Jeśli dziecko odizolujemy od wszystkich przykrych rzeczy, to wychowamy ciepłą kluchę albo socjopatę. Są sytuacje, w których kara cielesna jest nie tylko słuszna, ale nawet niezbędna. Poza tym cywilizacja, to historia nieustannych krzywd.

6. Moja strategia nie jest "genialna". Normalne dziecko w końcu zgłodnieje na tyle, że zje warzywa. Po pierwsze podajesz przypadki skrajne, które przy zwykłych dzieciach nie mają miejsca, a po drugie nie napisałem, że trzeba dziecko zagłodzić na śmierć.

7. Niektórym przechodzi z wiekiem, a niektórzy wyrastają na bydło. Mało teraz 15-18 latków, którzy po ulicach łażą z głośnikiem, a w komunikacji miejskiej wydzierają się tak, że człowiek nie słyszy własnych myśli?

9. Wybacz, ale nie rozumiem konkluzji.

@Ezoteryczny_Misiak , masz rację, ale to już wydawało mi się na tyle oczywiste, że nie widziałem potrzeby dodawania komentarza, ale się oczywiście zgadzam. Trzeba też umiejętnie odróżnić u dziecka kłamstwo (celowe wprowadzanie drugiego człowieka w błąd) od bujnej wyobraźni- tę, jeśli jest w granicach zdrowego rozsądku, można dziecku wybaczać. Tak przynajmniej mi się wydaje.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Arbor
0 / 0

@Jasiek2r ,

5. Kara cielesna jest znacznie mniejszą krzywdą, niż kaleczenie dzieci bezstresowym wychowaniem. Dzisiejszy demoliberalizm wpaja ludziom, że klaps bardziej krzywdzi, niż głaskanie po głowie, kiedy dziecko zbroi. Paragrafy paragrafami, a życie życiem. Jesteś świadomy, ze dzisiejszy przerost jurysprudencji jest tak ogromny, że człowiek nieświadomie prawie codziennie łamie prawo? Twierdzisz, że kary cielesne są karygodne i je potępiasz? Kto potępi kaleczenie dzieci, które wyrastają na nieżyciowe łajzy z nadwagą, które w wieku 25 lat nie potrafią nawet załatwić sprawy w urzędzie i robi to za nich matka? To jest karygodne.

6. Co jest nierozsądne? Że dziecko nauczy się jeść warzywa? To właśnie folgowanie dzieciom, pozwalając im jeść tylko słodycze i wybrane produkty, jest zapewnianiem dzieciom nieodpowiedniego żywienia.

7. Może nie wiedzą, że robią źle, bo przez całe życie zachowuję się jak bydło w miejscach publicznych, a rodzice stwierdzili, ze z tego wyrosną? Oczywiście, że trzeba zaprotestować. Fakt jednak jest taki, ze przeważnie winą są braki wychowawcze.

9. Bycie konsekwentnym nie oznacza konsekwencji, a wytrwałość w postanowieniach. Chyba się nie rozumiemy, ponieważ ty zakładasz, że w tych wszystkich punktach (opisanymi przeze mnie) z dziećmi się nie rozmawia. Otóż rozmawia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Symulakr
0 / 0

@Arbor Hej, wybacz, że "znowu" do ciebie piszę, ale wbijając w demotywatora nie zgadzam się z twoim komentarzem. Nigdy nie dostawałem lania i jakoś nie wyrosłem na narkomana, człowieka łamiącego prawo, czy nie szanującego swoich rodziców. Rodzice tłumaczyli mi raczej przez zobrazowanie konsekwencji np. położysz dłoń na blacie kuchenki? Dostaniesz ciężkich oparzeń ręki i ślad będzie na całe życie.
A z innej beczki. Znam osobę z "surowego domu" Wiesz jak się skoczyło wychowanie przez "pas" i zimny wychów? że ta osoba jak tylko się usamodzielniła zerwała kontakty z toksycznymi rodzicami i jest wobec nich tak pyskowata po latach znoszenia pokory i kar, ze rodzice wyhodowali sobie wroga

Co do twardej szkoły życia to życiorysy socjopatów, tyranów i przestępców pokazują, ze właśnie nic tak nie tworzy potworów jak wtarde życie. To się w psychologii nazywa efekt lucyfera. stalin i hitler łatwo w życiu nie mieli i skończyło się to śmiercią milionów ludzi. Charles Manson też dorastał przy "twardej szkole życia".

Inny przykład z analogii do mojego pierwszego akapitu. Ojciec pewnego chłopaka z mojego miasta tak bardzo chciał mu pokazać szkołę życia od małego, że nie ma nic za darmo, ze gościu zatrudnił się w ... firmie konkurującego z firmą jego starszego. No i oczywiście awansował, bo obcy traktował go lepiej niż ojciec. To co krytykujesz to nieunikniona konsekwencja buntu i nienawiści do modelu wychowania jaki proponujesz. I piszę to jako osoba wychowana bezstresowo co" nie chodzi po ulicy z głośnikiem" nie pije, nie ćpa i szanuje swoich rodziców.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Arbor
0 / 0

@Symulakr , błędem logicznym, który zawsze się mi zarzuca w sprawie kar cielesnych jest to, że uważa się mnie za kogoś, komu wydaje się, że codzienne lanie pasem jest dobre. Nie- nie jest dobre. Wychowywanie przez pas często jest gorsze, niż tzw. bezstresowe wychowanie.

Twierdzę tylko i aż, że bywają sytuacje, w których jedyną właściwą reakcją wychowawczą jest kara cielesna. Nie zdarza się to często; czasami nie musi się wydarzyć w ciągu czyjegoś dzieciństwa nigdy. Powiem więcej- zbyt częste bicie całkowicie neguje słuszność kary cielesnej i traci ona swój sens i przekaz. Dodatkowo częste bicie świadczy wyłącznie o tym, że albo rodzic ma problem sam ze sobą, albo nie jest w stanie wywrzeć na dziecku swój autorytet, przez co nie ma w nim posłuchu. Podam osobisty przykład, który już tu kiedyś podawałem (jeśli go znajdę, to go po prostu wkleję):

Pasem po tyłku dostałem od ojca jakieś 3 razy w życiu. Pierwszy (i chyba najdotkliwszy) raz był, kiedy miałem jakieś 6-7 lat. Rodzice wyszli na zakupy, a w domu zostałem ze starszym (o 2 lata) bratem. Zaczęliśmy bawić się w ganianego. Okno naszego pokoju było dosłownie obok balkonu (znajdującego się od salonu). Ganiając się po mieszkaniu, pośpiechem (rzecz jasna) wskakiwaliśmy na balkon z okna i na odwrót. Problem polega na tym, że mieszkaliśmy na 7 piętrze, więc jakiekolwiek potknięcie oznaczało śmierć na miejscu. Zobaczyła nas uprzejma sąsiadka, ale nie zwróciła uwagi, bo bała się, ze któreś z nas się zlęknie i po prostu zleci. Kiedy rodzice wrócili do domu, to natychmiast o tym im doniosła. Cóż, po raz pierwszy dostałem takie lanie, że przez jakiś czas na tyłek nie mogłem usiąść. Po laniu była poważna rozmowa z rodzicami (spokojna, nieagresywna) i wytłumaczenie, że takie zabawy kończą się śmiercią. Lekcja została dobrze zapamiętana, a ból tyłka w pamięci utrwalił to na dobre i już nigdy nawet mnie nie kusiło, aby skakać przeskakiwać sobie z miejsca na miejsce na takiej wysokości.

Być może pas nie był potrzebny. Być może jednak niesforne dziecko nie uświadomiłoby sobie powagi sytuacji i za jakiś czas powtórzyłoby fajną zabawę, która tym razem mogłaby zakończyć się tragicznie. Jeśli dziecko dostaje po tyłku bardzo rzadko- właśnie w tak poważnych sytuacjach- to jest to dla niego takie przeżycie, że lekcja momentalnie do niego trafia. Oczywiście jeśli pas jest pozbawiony rozmowy i morału, to jest to pozbawione sensu, ponieważ dziecko zapamięta ból, ale przez długi czas nie będzie rozumiało jego przyczyny, aż w końcu niezrozumienie zamieni się w żal.

Druga sprawa jest taka, że jeśli mówimy o klapsie w tyłek, to najczęściej jest on bezbolesny- ma za zadanie zawstydzić dziecko, które zachowuje się źle.

Co do psychopatów- Stalin miał "przykre" dzieciństwo, ale nie przypominam sobie, żeby dzieciństwo Hitlera wypadało źle jak na ówczesne realia. Psychopaci lubujący się w mordach itp., to najczęściej oczywiście ci z wypaczonym dzieciństwem, ale psychopata psychopacie nierówny, a i nawet w takich sytuacjach nie jest to reguła. Kiedyś czytałem historię cudownego dziecka (chyba opowiadanie Mrożka, teraz sobie nie przypomnę), nad którym wszyscy czuwali i na niego chuchali. Żył w przekonaniu, że wszystko mu wolno, bo nie zaznał w życiu żadnej przykrości (w końcu był cudowny). Pewnego razu podpalił dom, w którym wszyscy spłonęli- dopiero wtedy dopadła go rozpacz i chciał to cofnąć- ale cofnąć już się nie dało. Do meritum: dzisiaj (pokolenie 15-20) żyje wielu małych, niespecjalnie niebezpiecznych psychopatów. Nie szanują nikogo, wchodzą na głowę własnym rodzicom, wkładają śmietniki na głowę nauczycielom, kradną i po kryjomu ćpają. Dzieciaki z zamena? (u nas "zamena" jest synonimem biedy i patologii) Nie- gówniarzeria, która w życiu nie zaznała biedy, pasa, ani nawet klapsa. 30 lat temu taki gówniarz od nauczyciela w-fu dostałby w pysk za nałożenie kubła nauczycielce na głowę i już nigdy nie odważyłby się więcej tego zrobić.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Symulakr
0 / 0

@Arbor Chyba wszystko wyjaśnione,ale niestety znam ludzi z demotywatorów, ze gdyby przeanalizować komentarze to zw zapobieganiu rozbisurmanieniu by dawali z liścia dziecku an dzień dobry i witali je z kamienną twarzą.

Co do hitlera to sprawa nie była do końca prosta. Matka go kochała, ale ojciec był paskudnym tyranem,a ponieważ z tego co dobrze pamiętam z tego co o nim czytałem to jego ojciec był fanem chyba monarchii habsburskiej, wiec hitler na odwrót w odwecie za notoryczne lanie w sumie za nic, bo często ojciec wracał pijany i musiał wyładować na nim swoje napięcie, podświadomie na złość ojcu przyjął inne idee.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar hek_sa
0 / 2

Znakomitym poradnikiem wychowania jest rozdział "Jak odpowiadać dzieciom na drażliwe pytania" w świetnym przewodniku po życiu" W oparach absurdu" Tuwima i Słonimskiego.Polecam!!
PS
.Ja wytrzymałam serię 57 pytań (kto czytał-zrozumie)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 29 stycznia 2019 o 19:52

H HieronimaLucinda
0 / 0

Uwielbiam Tuwima, sprawdze ten przewodnik.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J konto usunięte
+1 / 11

I pomyśleć, że kiedyś na połowę tych problemów wystarczył pas.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K Kreos
+4 / 6

@J_R A jeszcze wcześniej wygnanie z domu, a jeszcze wcześniej zrzucenie ze skały.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J konto usunięte
0 / 2

@Kreos Kiepsko wybrałeś hiperbolę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K Kreos
-2 / 2

@J_R Hiperbola to wyolbrzymienie a ja podałem autentyczne metody stosowane w dawnych czasach. Kiepsko uczyłeś się w szkole.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J konto usunięte
0 / 2

@Kreos Pas był metodą wychowawczą, do niedawna nawet z powodzeniem stosowaną w naszym kraju.

Wygnanie z domu nie było karą, tylko odrzuceniem, dzisiaj też możesz dziecko oddać do domu dziecka jak nie pasuje.

Zrzucanie ze skały (i inne wariacje zabijania nowonarodzonych z poważnymi wadami, np topienie w rzece) było stosowane w miejsce dzisiejszej aborcji, głownie wobec jednostek nienadających się do samodzielnego funkcjonowania lub w okresie głodu, kiedy matka nie miała z czego pokarmu wyprodukować i dziecko konało by z głodu (są ludy, które do dziś to praktykują).

Wcześniej zakładałem, że tylko hiperbolę słabo umiesz stosować, ale teraz widzę, że po prostu cienki w uszach jesteś, w d byłeś i g widziałeś, a o życiu masz pojęcie głównie z bajek Disneya.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K Kreos
-1 / 1

@J_R Czy odrzucenie przez rodzine nie jest karą? Nikt nie odrzucał dzieci, które satysfakcjonowały i spełniały oczekiwania tylko te, które w jakiś sposób zawiodły, więc dla dziecka była to kara. Poza tym całą twoja wypowiedź nie jest odpowiedzią na mój komentarz. Stwierdziłeś,że użyłem hiperboli, ja ci wytłumaczyłem,że to nie była hiperbola i to mnie uważasz za głupiego? Do ostatniego akapitu się nie odniosę bo nie chcę kopać leżącego.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J konto usunięte
0 / 0

@Kreos Dwa tygodnie nad tym myślałeś? Wow. Nie podałeś metod wychowawczych, chyba, że jesteś zwyczajnie skretyniały. Nie masz zielonego pojęcia o tym, o czym piszesz i jeszcze się upierasz. Dołącz do jakiegoś fanklubu brexitu, czy innego ONR, pasowałbyś tam poziomem intelektualnego deficytu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 2 razy. Ostatnia modyfikacja: 16 lutego 2019 o 22:52

K Kreos
0 / 0

@J_R Zapomniałem o tak małoznaczącej rozmowie jak ta (niesamowite,że można mieć życie poza internetem). Ponownie wszystko co piszesz to zwykły bełkot typu "jesteś głupi, nie znasz się, idź i gadaj gdzieś indziej" tak,że chyba czas zakończyć rozmowę, żebyś miał czas na odzyskanie utraconej żółci.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J konto usunięte
-1 / 1

@Kreos Co ja poradzę, że daty umiem dodawać i odejmować? Zresztą, o czym mam rozmawiać z człowiekiem, który nie jest dość rozumny, by przyznać się do błędu? Potrafisz poprawnie odgadnąć moją ocenę twojej osoby, ale to wszystko, na co cię stać.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
H huba13
+3 / 7

"Przeczekać", "nie reagować", "często zmieniać sklepy", czyli kolejny gównoporadnik jak wychowywać bezstresowo, czyli tak naprawdę nie wychowywać.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
V vlkuplzn
+5 / 5

@huba13
Lepiej zatłuc?
Sam mam takiego dzieciaka i samemu nie byłem lepszy. Jest grzeczna populacja, której aktywność życiowa kończy się gdzieś koło 30stki. Jest populacja, która w wieku po 80 lat tańczy kazaczoka, czy użala się, że z dwoma workami po 50 kg ziemniaków, to już mu ciężkawo. Jeden dzieciak dorwie kawałek kija i masz go z głowy na pół roku, inny musi wynaleźć w tym czasie proch, a zakupy to strata czasu.
Pierwszy będzie kasjerem, lub bankowcem. Drugi prawnikiem, czy naukowcem, gdzie rutyna i procedury zabijają. Potrzeba nam i takich i takich.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
H huba13
+2 / 2

@vlkuplzn
Ale czy ja mówię, że trzeba zatłuc? Jestem zwolennikiem teorii, że dzieci się wychowuje, a nie hoduje, czyli zamiast "przeczekać", "nie reagować", to jednak wytłumaczyć, a w razie konieczności w jakiś sposób niefizyczny ukarać, żeby dzieciak jednak zrozumiał, że pewnych rzeczy się nie robi. Dzięki temu nie muszę "często zmieniać sklepów". Nie muszę ich zmieniać w ogóle.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
V vlkuplzn
+2 / 2

@huba13

Prosto ci mówić, ale traf na 5-6 latka, który zna swoje prawa, inteligentny nad wyraz i nierozpieszczany od małego :) Są dzieciaki, nie chwaląc się genialne, co z nich wyrośnie to ciężka praca rodziców, bo równie dobrze mogą zostać Hanibalami Lecterami. Rodzice nie przeżyją życia za dzieci. Mogę im tylko pomóc.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
H huba13
0 / 0

@vlkuplzn

Dobrze prawisz.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar hek_sa
+5 / 5

Poczytałam komentarze i ..Ludzie ! trochę luzu! to są demotywatory! Czyżby poczucie humoru już całkiem umarło?
Jako uzupełnienie polecam lekturę
https://joemonster.org/art/2962

Odpowiedz Komentuj obrazkiem