Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
10 Years Challenge:
2009 2019
by opolko
+
236 252
-

Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
B bfgmatik
0 / 0

@Cathedra: błąd, dopiero po fakcie okazuje się, że bez Nerwosolu nie ujedziesz :)

avatar Cathedra
0 / 2

@bfgmatik

Nie, nie ma błędu. Przecież mówimy o nowoczesnych kobietach, wykształconych, światłych, które protestują przeciwko presji (rzekomej) społeczeństwa na posiadanie dzieci, które uważają, że rodzenie dzieci i opiekowanie się nimi jest nienowoczesne, ogranicza kobietę, które biorą udział w demonstracjach w obronie praw kobiet, w pochodach czarnych parasolek,w czarnych czwartkach (czy jakoś tak), doskonale znających się na antykoncepcji, domagających się aborcji na żądanie, śmiejących się do rozpuku z Karyn, które są tak głupie, że nie potrafią zapanować nad swoją rozrodczością i rodzą Brajanki i Andżeliki rok w rok. Słowem, mówimy o współczesnych, nowoczesnych dziewczynach, które pozjadały wszystkie rozumy, które śmieją się z matek z "gówniakami", i nagle...

P.S.
To zdjęcie to ŻART. Jakaś mama dla żartu pstryknęła sobie fotkę i zrobiła zabawny kolaż, ale za nic w świecie nie chciałaby cofnięcia czasu i zniknięcia jej dziecka. Niestety stado nastolatek nie zrozumiało tego, wzięło tę zabawę na serio.

B bfgmatik
0 / 2

@Cathedra: Nie masz do końca racji. W moim pokoleniu ludzi po trzydziestce, w środowisku, powiedzmy, klasy średniej, problem jest ogromny. Wszystkie koleżanki mojej żony (i niestety ona też) mają duży problem z macierzyństwem. I jest wiele dramatów. I wszystkie te kobiety chciały mieć dzieci a potem bardzo brutalnie zderzyły się z rzeczywistością. Co ciekawe, mężczyźni nie mają z tym takiego problemu, łatwiej akceptują to, że dziecko trzeba nakarmić, uśpić a jeszcze w międzyczasie pracować i tak dzień w dzień. Nastąpiło totalne odwrócenie ról i bardzo mocny zanik instynktów macierzyńskich w wyniku przemian kulturowych. Tak to niestety wygląda w moim otoczeniu czyli w dużym mieście wojewódzkim, w małżeństwach gdzie oboje rodziców próbuje łączyć pracę z wychowaniem dzieci. I o tym, że jest problem trzeba zacząć głośno mówić. Ja też nie wierzyłem, że kobieta może żałować urodzenia dzieci. Może, jeżeli nie wprost to gdzieś w podświadomości i potem to się ciągnie latami. Ale to jest też efekt robienia wody z mózgu przez określone "źródła opiniotwórcze".

avatar Cathedra
0 / 2

@bfgmatik

I tu trafiasz w sedno: feministki, które zaciekle walczyły z macierzyństwem, wyśmiewały je, rozsiewały pogardę wobec matek, teraz jak gdyby nigdy nic rozpisują się jak to kobiety nie mogą poradzić sobie z macierzyństwem. No pewnie, że tak! Te które na siłę starały się wykreować kulturę pogardy dla macierzyństwa - a część kobiet ten kit kupiła - teraz ogłaszają "a nie mówiłyśmy?". Przepowiednia samospełniająca się. No cóż, trudno, tak wygląda selekcja naturalna: te kobiety, które były słabe psychicznie i dały sobie wmówić feministyczne bzdety, uwierzyły w to wszystko, wyrządziły krzywdę samym sobie i teraz mają problem psychiczny z akceptacją samej siebie w roli matki.

Jak się komuś wypierze mózg, to potem jest problem z odnalezieniem się w swojej podstawowej, biologicznej roli.

Jedyna pociecha jest taka, że takie kobiety, tak bardzo podatne na manipulację, plastyczne charakterologicznie, nie przekażą swoich genów następnym pokoleniom, bo podjudzone feminizmem rezygnują z posiadania dzieci, lub przekażą swoje geny w niewielkiej puli - jedno dziecko (bo więcej to byłoby "zniewolenie kobiety").

Nawiasem mówiąc, w moim środowisku to tak nie wygląda, większość matek dobrze sobie radzi z dziećmi i to z dwoma, trojgiem. Widocznie to zależy od środowiska, od tego co, kto wyniósł z domu, i czy uległ propagandzie, że jak zostaniesz w domu z dzieckiem, to rzekom coś tracisz z życia. Serio? Co? Kolejnego drinka w barze? Kolejną partię bilarda?

Mimo wszystko uważam, że demot nie ma sensu, bo tak długo, jak długo mówimy o inteligentnych kobietach, to nie może być mowy o tym, że nie wiedzą co oznacza urodzenie i wychowanie dziecka.

avatar preskot
+2 / 4

Ja jestem jakiś inny, bo lubię swoje dzieci.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Omdko
+2 / 2

Widziałam to wcześniej, kobitka zrobiła to dla żartu... Ale jak zwykle iście wszechwiedzący internauci muszą drążyć temat jakie to matki są teraz nieporadne. A młodsze pokolenia uważają rodzicielstwo za zło konieczne -.-

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M monteskiusz1
+1 / 1

Pewnie, że dziecko zmienia życie, ale w większości na lepsze. I tak, nastolatkom i niedzieciatym przerażonym trudno zrozumieć, jak można zrezygnować z nocnych imprez na konto zarwanych nocy i zdeformowanej figury. I nie można mieć do nich o to pretensji, należy zrozumieć. Są nieświadome po prostu. Ale.... do figury się wraca (jak się chce), okres małego dziecka bardzo szybko mija, a ile szczęścia (prawdziwego), radości i SENSU dziecko nadaje, rozumie każda mama (wyjątki są wszędzie, przykładem mama Madzi). Tego trzeba doświadczyć, ale rozsądnie. Nie za wcześnie, nie za późno, nie w byle jakim związku bez ślubu (czyt. sercem i umysłem na dobre i na złe i w planie na całe życie). Czy któraś z matek tutaj (ale matek, nie podszywających się), żałuje, że nią została? I że przez kilka lat musiała wymienić kieliszek na nervosol? Tak, przez kilka, bo czas dla siebie powraca.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem