Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
Jeśli twoja pensja wystarcza
tylko na mieszkanie, dojazd
do pracy i wyżywienie To niczym nie różnisz się od niewolnika, któremu te wszystkie rzeczy musiał zapewnić właściciel
by Lifted
+
779 791
-

Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
T tonik888
-2 / 22

Różni się i to bardzo. Najważniejsza różnica jest chyba taka, że niewolnik nie mógł szukać sobie innego pana, podczas gdy pracownik ma możliwość szukania lepszej pracy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B blahblahbluh
-2 / 6

@tonik888 Jeżeli tylko to cię różni od niewolnika, to gratuluję.

A tak na poważnie - szukaj lepszego "pana" w sytuacji, gdy masz żonę, dwójkę dzieci i hipotekę na mieszkaniu, a niekoniecznie pracujesz w fachu, gdzie przyjmują od ręki.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Taymishi
+5 / 7

@blahblahbluh Jeśli Twoja pensja jest głodowa to się nie zakłada rodziny nie bierze hipoteki i innych kredytów tylko poprawia jakość życia, by potem móc się utrzymać, a nie najpierw bierze kredyty a potem myśli jak żyć :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B blahblahbluh
+1 / 5

@Taymishi Jeśli w chwili założenia rodziny i zakupu mieszkania twoja pensja nie jest głodowa, jest całkiem całkiem, ale potem staje się głodowa - przez inflację, plan Balcerowicza, podatki, daniny, zusy i generalny brak podwyżek - to powiedz mi: co wtedy? Topisz dzieci, jak niechciane kocięta, żonę oddajesz teściom, a mieszkanie zwracasz bankowi, żeby "poprawić jakość życia", czy pchasz ten wózek, póki sił starcza?

Ciekawe, że osoby urodzone po '90, które w większości przypadków nie zdążyły jeszcze pierwszego dzieciaka zrobić, założyć firmy, a czasem nawet skończyć studiów są pierwsze do krytykowania i radzenia ludziom, jak żyć. Proszę, radź ludziom jak żyć. Ludziom, którzy w dorosłość wchodzili, gdy Polska wchodziła w kapitalizm, a gospodarka kwitła. Którzy otwierali firmy i zaczynali zarabiać porządne pieniądze, a wkrótce potem spłodzili najmądrzejsze dzieciaki, urodzone po 1990, które doskonale wiedzą co, komu i kiedy doradzić. Doradź temu pokoleniu, które straciło swoje firmy przez "zamrażanie gospodarki", coraz wyższe podatki, które przeżyło wyprzedaż i likwidację zakładów pracy, co wiązało się z eksplozją bezrobocia, falą samobójstw i szeroką biedą.

Przekaż tę radę tym, którzy już mieli wtedy rodziny, a obecnie wciąż muszą je utrzymywać. Jeszcze raz skrytykuj ich za to, że gdy dobrze zarabiali, to wzięli kredyt i założyli rodzinę.

Bo nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ale hipoteki przy głodowej pensji nikt ci nie udzieli.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Taymishi
+1 / 3

@blahblahbluh Skoro widzisz, że Ci źle się wiedzie to można się przekwalifikować, można się rozwinąć. To nie kwestia bycia "mądrym dzieciakiem" tylko po prostu ROBOTY. Wy - ludzie prlu- jedyne co umiecie robić to narzekać, że inni mają lepiej, że się nie da. Przerażeni wyimaginowanymi konsekwencjami. Jakoś miliony ludzi żyło w tamtych czasach i nie mają tego problemu co opisany na democie. Przynajmniej ja nie znam zbyt wielu rodzin gdzie dwie osoby pracują i nie starcza im do pierwszego :) chyba ze maja bardzo ambitne zajecia mama kasjerka a ojciec sprzątacz.. no ale wtedy cóż.. każdy jest kowalem swojego losu :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K krickin
+1 / 1

@blahblahbluh Zawsze możesz szukać będąc w poprzedniej pracy i pójść na rozmowę i poczekać na wynik zanim się zwolnisz.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B blahblahbluh
-1 / 1

@krickin Można. Można tak szukać i czekać latami. Co to zmienia w sytuacji faktycznej, oprócz szukania?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B blahblahbluh
-1 / 1

@Taymishi Po pierwsze - ani w democie, ani w moim komentarzu nie było napisane, że komuś "nie starcza do pierwszego". Jest duża różnica między "nie starcza do pierwszego", a "trzeba kombinować, wiążemy koniec z końcem, ale komfortu ekonomicznego nie ma". Nie musisz znać wielu rodzin, którym nie starcza do pierwszego, wystarczy że mieszkasz nieco bardziej na zachód Polski i już w zasadzie będziesz musiał mieć szczęście, żeby spotkać taką rodzinę. Ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że znasz co najmniej kilka rodzin, które nie jeżdżą co roku na wakacje do Hiszpanii/Włoch/itp., ponieważ nie jest to w ich zasięgu finansowym. Pozwoliłam sobie tu abstrahować od kwestii, że twoja znajomość jakiejkolwiek liczby rodzin niczego w tym temacie nie przesądza, ponieważ ani nie jesteś GUSem, ani też nie znasz reprezentatywnej liczby rodzin.

W kwestii milionów, to bym była raczej ostrożna - kwestia bezrobocia i ubóstwa postbalcerowiczowa dotknęła milionów. Wystarczy policzyć ilość zakładów pracy, które w wyniku tego zostały zamknięte, zsumować liczby zatrudnianych tam pracowników i już wychodzą miliony. Nawet nie trzeba dodawać im żon i dzieci. To, że obecnie nie widzisz tych ludzi wynika między innymi z faktu, że te miliony w dużej mierze wyemigrowały za robotą na Zachód, wykonywać ambitne zajęcia a'la kasjerka i sprzątacz. Ale chyba zgodzimy się, że z punktu widzenia "zdrowej" gospodarki państwa nie na tym powinno to polegać.

Owszem, jeśli zbyt mało zarabiasz, albo straciłeś pracę, to możesz się dokwalifikować. Ale znowu wypowiadasz się z punktu widzenia dzisiejszych realiów. Jeszcze 15 lat temu nie było faktycznych szans na to, żeby się przebranżowić. Nie było kursów, szkół dla dorosłych, punktów rzetelnej pomocy społecznej. Ty miałeś problem, a państwo miało cię w dupie. Dostało hajs za sprzedaż zakładu, a ludzie - niech się martwią o siebie. Viva la capitalisme! To, że w ten sposób państwo pozbawiło się nie tylko linii produkcyjnych, ale i ludzi - to były problemy dla kolejnych rządów.

Bycie mądrym dzieckiem nie polega na wyszczekaniu i mówieniu "a trzeba było zrobić tak i tak". Są to rady równie sensowne, co radzenie czternastowiecznej Europie szczepionki w ramach ochrony przed dżumą. Co z tego, że rada całkiem niegłupia, skoro w żaden sposób nie dało się jej wtedy zrealizować? Czasy były inne. Świat wyglądał inaczej. Może i dość sztampowe hasła, ale prawdziwe. W latach 90-tych kwestia przebranżowienia była poza zasięgiem - nie istniały instytucje zajmujące się przebranżawianiem.

Zbyt łatwo przychodzi ci ocenianie po pozorach. Zbyt mało czasu i uwagi poświęcasz na zbadanie faktów. Dowód? Stanęłam w obronie ludzi, którzy wchodzili w dorosłość w latach '80/'90. Od razu wysnułeś wniosek, że jestem człowiekiem prlu. Trafiłeś, jak kulą w płot. Teraz pozwolę sobie dać upust cesze naszego pokolenia - i dam ci radę: zanim ocenisz drugiego człowieka, oceń jego możliwości w ramach sytuacji, w której się znajduje. Również te epokowe, bo one bardzo często decydują o tym, jaki młot dostanie do rąk kowal swojego losu. Lub 'czy' go dostanie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar lasek0110
0 / 2

@blahblahbluh I to nieśmiertelne pie*dolenie nieudaczników. Jest XXI wiek, wiedza leży praktycznie na ulicy. W Internecie znajdziesz nawet instrukcję, jak zbudować zasraną bombę atomową, więc zdobycie wiedzy na dowolny temat i w dowolnym zakresie jest prostsze, niż kiedykolwiek. Masz "darmowe" (opłacane z podatków, ale to pominę) biblioteki i czytelnie, internetowe księgozbiory, jest masa dofinansowań na kursy i szkolenia z praktycznie każdej dziedziny. Więc nie pie*dol, że się nie da. Nie da się wtedy, kiedy jesteś głupszy, niż sam o sobie myślisz. Nie da się przebranżowić, jeżeli twój intelekt jest na tyle niski, że ogarnięcie kursu kładzenia płytek przekracza twoje zdolności intelektualne. Zdarza się, ludzie nie są równi - są mądrzejsi i głupsi. Co więcej - jak zdecydowałeś się na dwójkę dzieci je*iąc za minimalną u jakiegoś typowego polaka, to sam odpowiadasz za swój los. A za wysokie podatki i grabież pieniędzy uczciwie pracujących podziękuj pięknie dwóm organizacjom przestępczym - OPZZ i NSZZ "Solidarność". Ja mam odwagę powiedzieć ludziom w twarz, że AWS i UW, a aktualnie PO i PiS, zrobiły ich w ch*ja, a oni są debilami, bo od 30 lat nie potrafią dziadostwa wysłać tam, gdzie jego miejsce - na szafot pod topór.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 15 sierpnia 2019 o 0:41

Q qaro1
0 / 2

@tonik888
Ćśśś... Przeszkadzasz innym użytkownikom czuć się uciemiężonymi bohaterami dramatycznymi. Zróbmy im przyjemność i niech sobie ponarzekają...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B blahblahbluh
-1 / 1

@lasek0110 W niezbyt elegancki sposób wykazałeś się brakiem umiejętności czytania ze zrozumieniem. Mowa jest o latach 90-tych i pokoleniu, które wtedy dobrze - przez tylko parę lat - zarabiało. Po pierwsze - wówczas XXI wiek dopiero nadchodził. Po drugie - wtedy Internet w Polsce był mniej dostępny, niż materiały na bombę atomową. Siłą rzeczy księgozbiory internetowe odpadały. Dalej: kursów i szkoleń nikt nie robił. "Kurs" był mniej więcej synonimem programu nauczania w szkole, czy na studiach.

Wiem, że próbowałeś zabłysnąć - "ale jej dowalę, jak jej napiszę w ostrych słowach, że pier%#li". Ale czasami niechaj myśli wyprzedzą słowa i pozwolą sobie przetrawić przeczytany tekst. Owszem, dzisiaj masz możliwości. Masz takie możliwości, że jak siedzisz na dupie i narzekasz, bez żadnych prób zmiany swojego losu - to zasługujesz na taki los. Ale jeszcze nie tak dawno nie wyglądało to w ten sposób.

Dobitnie udowodniłeś brak czytania ze zrozumieniem "decydowaniem się na dwójkę bachorów jebiąc za minimalną u jakiegoś typowego polaka". Prawdopodobnie nawet udowodniłeś brak czytania w ogóle. Bo gdybyś przeczytał, to byś zauważył, że mowa tu była o ludziach, którzy zdecydowali się na dzieci w chwili, gdy zarabiali całkiem nieźle, bo koniunktura żarła, a balcerek jeszcze nie. To były czasy tańczącego kapitalizmu, które szybko zdechły. Dzieci nie.

Porównywanie tamtych realiów do doby obecnej przypomina feminazistki, które uważają, że gwałt to zarówno wymuszony stosunek seksualny, jak i męska uprzejmość w stronę kobiety. Świadczy o poziomie umysłowym porównującego.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B blahblahbluh
0 / 0

@qaro1 Widzę, że kolega z gatunku tych "nie chce mi się czytać, więc zerknę czy jest gównoburza, a potem będę pławić się w blasku tego, który użyje więcej przekleństw obsmarowując adwersarza".

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
Q qaro1
+1 / 1

@blahblahbluh
Przeczytałam większość tej gównoburzy. A Ty najwyraźniej jesteś bardzo zaangażowany(a) skoro o drugiej w nocy próbujesz udowodnić, że jesteśmy bardzo nieszczęśliwi. Ja już dawno zauważyłam, że Polacy bardzo lubią czuć się uciśnieni, bo najlepiej im idzie walka o wolność, jak wolność już jest, to hm... o co by tu powalczyć?... Już wiem, ponarzekajmy, że mamy nadal za mało wolności, bo to nam wychodzi najlepiej!
Zawsze są możliwości zmiany swojej sytuacji dla tych, którzy potrafią je dostrzec i wykorzystać. Teraz jest o tyle łatwiej, że jest internet, wspomniane kursy itp. (a demot pije do obecnych czasów, nawiasem mówiąc, a nie do lat 90-tych, których tak się uchwyciłeś). Ja np. nie potrafię znaleźć dla siebie sposobu na dostatnie życie, kompletnie nie mam głowy do interesu, ale to jest moja własna słabość i nie zamierzam obwiniać wszystkich dookoła - rządu, systemu, szefa i jasnego Swarożyca, że nie opływam w dostatki. Prawa wolnego rynku są trochę jak prawa dżungli - silniejszy i sprytniejszy ma więcej.
Inna strona medalu jest taka, że im więcej posiadamy, tym bardziej jesteśmy w pewnym sensie zniewoleni przez nasze rosnące wyimaginowane potrzeby. Poczytaj sobie książki R.Koperskiego o jego wędrówkach przez Syberię. Spotkał tam ludzi, którzy posiadali trzy rzeczy na krzyż i nie potrzebowali do szczęścia nic więcej - to jest dopiero wolność! W naszym konsumpcyjnym świecie nie potrafimy sobie tego nawet wyobrazić. Jeżeli jesteśmy niewolnikami, to przede wszystkim naszych potrzeb.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar pawelkolodziej
-1 / 1

@tonik888 przecież to mit,lepsza praca w efekcie okazuje sie taka sama jak ta poprzednia

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Taymishi
0 / 0

@blahblahbluh "..które nie jeżdżą co roku na wakacje do Hiszpanii/Włoch/itp., ponieważ nie jest to w ich zasięgu finansowym" - tak i ja tego nie rozumiem :) po prostu nie czaje. Sam pracuje i wiem ile się wydaje, ile się zarabia i szczerze mówiąc - moim zdaniem oczywiście- żeby w tych czasach pracować za mniej niż 2.5 tyś zł to trzeba być nierobem albo idiotą. Facet na pierwszym lepszym magazynie dostaje więcej. Kasjerka też nie zarabia najniższej... xD Więc mamy dwoje ludzi, którzy razem mają 5 tyś zł. Jeśli z takimi pieniędzmi przez cały rok nie potrafisz odłożyć na wakacje no to znaczy, że coś jest z Tobą nie tak albo zyjesz zbyt ekstrawagancko. A 2.5 tyś zł to i tak są smieszne pieniądze. - tak zdaje sobie sprawe, że ludzie za tyle pracują i tak długo jak będą, tak długo pensje nie wzrosną co doskonale obrazuje policja. Jeszcze 4 lata temu policjant zarabiał 2.2. tyś zł. Teraz zarabia 3.2, a od 2020 bedzie 3.5. W przeciągu 4.5 roku o 1.5 tyś zł w górę... czemu? Bo ludzie przestali chcieć pracować za takie śmieszne pieniądze. I dalej nie chcą więc dalej będzie pensja rosła.

"że twoja znajomość jakiejkolwiek liczby rodzin niczego w tym temacie nie przesądza" - tu się zgadzamy, bo to może być błąd statystyczny, ale widzę jakie są pensję dla ludzi którzy chcą pracować - mówię tu o takich bez wykształcenia - kierowca, magazynier, wojskowy, kasjerka- I nie rozumiem jak dwoje ludzi którzy mają miesięczny budżet 5-6 tyś może mieć kłopoty finansowe.


Oczywiście, że nie popieram migracji. Dużo ludzi traciło pracę i firmy, wiem bo moja rodzina również tak miała. Firma brata mamy splajtowała i wyjechał na zachód. TYLKO ŻE w tym momencie nie wykonuje "ambitnego" zawodu kasjera. Tylko zaczął się tam uczyć, języka, zrobił wykształcenie i teraz żyje lepiej niż "klasa średnia" w Polsce. WSZYSTKO zależy od Ciebie. TO czy chcesz się rozwinąć czy po prostu szukasz wymówek że jest ciężko :D Cięzko to mają dzieci w afryce, a nie w Polsce xD

=/
" W latach 90-tych kwestia przebranżowienia była poza zasięgiem" - Polska ma ok 40 milionów ludzi i jak to jest, że większości się udało i żyją a reszcie nie? Przecież nasi rodzice i dziadkowie żyli w tamtych czasach. Też potracili prace gdy zamykali fabryki, gdy likwidowali województwa. Jak to jest, że idąc na studia widzisz wiele osób w wieku np 30-50 lat którzy... dalej się uczą :) Po prostu się ROZWIJAJĄ. I będą coś z tego mieli. Nawet jeśli kiedyś nie było takiej możliwości to od co najmniej 10 lat jest. Możliwości są duże.Tylko trzeba naprawdę CHCIEĆ i na to pracować.

Ależ ja nie oceniam ludzi po pozorach i zdaje sobie sprawę z tego, ze czasy i okolicznosci determinują nasze zycie w duzym stopniu. Ale nie w 100%. Po prostu dla mnie to pier*olenie nierobów. Ludzie którzy wchodzili na rynek pracy powiedzmy w wieku 16-20 lat w latach 90. Teraz mają 36-40 lat - około. I W CZYM TO PRZESZKADZA? Czemu nie mogą się przebranżowić? Rozwinąć? Otworzyć firmę? Iść na studia? Uczyć się w domu? Ja rozumiem jak są ludzie którzy mają 55-60 lat. Okej, dla takich jest już po prostu za późno - przynajmniej w większości. Ale nie czaje jakim cudem człowiek mając 35-45 lat ma czelność siedzieć i mówić że się nie da XD - a to głównie tacy ludzie narzekają. Dla mnie to po prostu śmiech na sali. Wiedza leży na ulicy, nawet nie musisz książki czytać zeby ja znalezc.

Reasumując. Tak, kiedyś nie było takich możliwości, ale one już od jakoś 10 lat są. Pracowników brakuje... tylko że.. ludziom się nie chce :). Zamiast ruszyć dupę i próbować się rozwijać - jasne ze to bedzie ciezkie- przebranżowić lub doszkalać w czasie wolnym, weekendowo, po prostu poporacować na SWOJĄ przyszłość to wolą usiąść przed PC czy TV i zacząć narzekać, że się nie da :D

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B blahblahbluh
-1 / 1

@qaro1 O drugiej w nocy pisałam, bo byłam w podróży i miałam do wyboru to, albo stalkowanie współpasażerów. To jest to, czego się uchwyciłam - patrzenie na kontekst sytuacji, a nie "a bo janusz lubi w malkontenctwo".
Prawda jest taka, że wolny rynek jest jak prawo dżungli, ale pełna prawda jest taka, że wolnego rynku u nas nie ma. O własne słabości można obwiniać szczerze tylko tych, którzy naprawdę tylko siedzą i narzekają, nie próbując w żaden sposób poprawić swojej egzystencji. Ale ci, którzy harują jak woły, tylko po to, żeby 70% ich dorobku zabrał rząd - im chyba należy się prawo do odrobiny narzekania. Łatwo jest przywalić stereotypem "Polacy lubią narzekać", "Polacy nie są przedsiębiorczy". Tylko w momencie, gdy ustawodawstwo promuje zagraniczne przedsiębiorstwa - dofinansowaniami, ulgami, kruczkami, zwolnieniami z danin; a jednocześnie rodzimy biznes po pierwszym roku taryfy ulgowej odzierany jest ze wszystkiego, to te stereotypy nie dość, że są krzywdzące (jak śmianie się z osoby niepełnosprawnej, że kuternoga), to jeszcze odbierają chęci do krzesania z siebie resztek sił na biznes.

Prawdziwa wolność to jest zdolność do zapewnienia sobie bytu swoją własną pracą. Jeśli zarabiasz na tyle, że jesteś w stanie utrzymać pięć jachtów, trzy wille i dwadzieścia samochodów - jesteś równie wolnym człowiekiem, co człowiek dziczy, który swoją pracą jest w stanie zapewnić sobie byt. Jesteśmy niewolnikami, bo nasza praca nie pozwala nam na zapewnienie sobie bytu. Najlepszym papierkiem lakmusowym dla wolności jest wojna. Jeśli jako przeciętny Kowalski - niezaangażowany w wojnę jako żołnierz - jesteś w stanie ją przeżyć bez kradzieży - to jesteś wolnym człowiekiem. Jeśli twoja praca sprawia, że jesteś w stanie wyżywić siebie i swoją rodzinę, a drugi człowiek jest gotów oddać ci owoce swojej pracy w zamian za owoce twojej pracy - to twoja praca jest pożyteczna i czyni cię wolnym. Stan posiadania nie ma tu nic do rzeczy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B blahblahbluh
0 / 0

@Taymishi Cieszę się, że co do zasady się zgadzamy.

Jedyną uwagę mogę tu dodać kalkulacyjną:
Załóżmy, że małżeństwo na rękę dostaje 5000 (celem ułatwienia rachunków). Wynajem mieszkania w Krakowie to lekko licząc 2000 zł miesięcznie. Rachunki 500 zł, wyżywienie - tak, żeby nie jeść śmieci: 2x400 zł. Wychodzi nam 3300 zł miesięcznie "na życie", 1800 zł reszty. Po odjęciu dentysty raz na pół roku, leków i innych drobnych wydatków a'la kino raz na kwartał, w ciągu roku powinni uzbierać 18 000 zł. To wystarcza na więcej, niż Hiszpanię.

Pojawia się jedno drobne "ale". Dzieci. Dzieci to studnia bez dna. Z tych 18 000 zł zrobią 500 zł i to nawet przy pięćsetplus. Nie odłożysz na Hiszpanię. Możesz powiedzieć, że w takim razie należy się wstrzymać z dziećmi i zrobić je sobie w lepszej sytuacji finansowej. Może ty możesz czekać. Mężczyźni mają ten komfort. Ale kobieta nie. Kobieta lat 25 powinna urodzić pierwsze dziecko, dla dobra swojego i dziecka (przyczyny medyczne - ogółem najlepszy biologiczny czas na rodzenie dzieci to przedział 15-20, kobieta która rodzi po 30 roku życia ma większe szanse na powikłania okołoporodowe - za dużo pisania). Obecnie kobiety pierwsze dziecko rodzą około 30 roku życia. Abstrahując od kwestii powikłań okołoporodowych, szans na poronienia i wzrost szans na dziecko z zespołem Downa - kobieta po 30-tce długo nie poczeka.

Więc jeżeli małżeństwo na poziomie 5k nie jest małżeństwem dwudziestolatków, to niekoniecznie czekanie wchodzi w grę. A dzieci oprócz pieniędzy pochłaniają czas, który można poświęcić na dokształcanie się.

Inną kwestią jest też to, że może i kasjerka w Biedrze czy inny człowiek na etacie zarabia obecnie 3k+, ale przedsiębiorcy to inna kwestia. Oni mogą brutto wyciągać i kilkanaście koła, tylko po to, żeby po opłaceniu składek, pensji pracowników itd. zostać z 2k na koncie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Taymishi
+1 / 1

@blahblahbluh Co do dzieci to dla mnie sprawa jest prosta. Nie stać mnie? To nie robię. A jeśli robię no to nie muszę od razu 2-3. Mogę jedno. Poza tym teraz są te wszystkie śmieszne dodatki socjalne co też w jakiś sposób "odciąża". Co do czasu, no to owszem. Ja nie mówię, że to będzie łatwe, że przyjdzie w rok czy dwa. Ale twierdzę na podstawie dowodów anegdotycznych - ludzi mi znanych z rodziny i znajomych, że ludzie którzy zaczęli to robić naprawdę i na serio to im się udało. Nie udało się tym, którzy siedzieli i jęczeli, że jest źle i nic poza tym nie robili. I te 5k to naprawdę mało. Żeby mężczyzna zarabiał tak małe pieniądze to dla mnie jest niepojęte. Na głupiej "budowie", zwykłym magazynie już masz 3k lub więcej w zależności od miasta. Kierowcy 3.5 w górę. A do tego nie musisz mieć żadnego wielkiego wykształcenia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 15 sierpnia 2019 o 21:30

Q qaro1
0 / 0

@blahblahbluh
"Ale ci, którzy harują jak woły, tylko po to, żeby 70% ich dorobku zabrał rząd - im chyba należy się prawo do odrobiny narzekania." - ja wcale nie twierdzę, że jest różowo, cudownie i wszyscy kąpiemy się w tęczy. Mnóstwo rzeczy mnie wkurza, mnostwo rzeczy powinno się zmienić. Więc - prawo do odrobiny narzekania - tak. Też czasem narzekam i się wściekam. Ale niewolnictwo? No błagam. Może lepiej było w PRLu kiedy nawet paszportu się w domu nie miało i trzeba było uważać z kim o czym rozmawiasz żeby nie zostać wrogiem ludu? Chyba że ktoś marzy o jakiejś "absolutnej" utopijnej wolności, to to od razu mówię, że nie istnieje.
"Jeśli zarabiasz na tyle, że jesteś w stanie utrzymać pięć jachtów, trzy wille i dwadzieścia samochodów - jesteś równie wolnym człowiekiem" - bardzo wątpię. Wtedy prawdopodobnie harujesz od rana do nocy, rodzinę (jeśli ją masz) widzisz na zdjęciach, masz na glowie prowadzenie firmy, mafię i mnóstwo innych sepów, którzy chcą cię oskubać, dziękuję serdecznie za taką wolność.
"Jesteśmy niewolnikami, bo nasza praca nie pozwala nam na zapewnienie sobie bytu. " - a co to znaczy? bo zaraz potem piszesz: "Jeśli twoja praca sprawia, że jesteś w stanie wyżywić siebie i swoją rodzinę, a drugi człowiek jest gotów oddać ci owoce swojej pracy w zamian za owoce twojej pracy - to twoja praca jest pożyteczna i czyni cię wolnym.". Ja tak właśnie mam. Tylko, ze zyję skromnie, na wiele rzeczy mnie nie stać. I ten gość z demota też tak ma. Tylko że on chce więcej. I może więcej, bo NIE JEST niewolnikiem. Tylko musi na to znaleźć sposób, nikt mu tego na tacy nie poda. A niewolnikiem to go czynią jego roszczenia.
"Jeśli jako przeciętny Kowalski - niezaangażowany w wojnę jako żołnierz - jesteś w stanie ją przeżyć bez kradzieży - to jesteś wolnym człowiekiem." - hm, skąd to wzięłaś? Jakiś cytat? Bo jeśli to Twoja myśl, to brzmi jakbyś przeżyła wojnę. Kto może czuć się wolny w czasie wojny?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B blahblahbluh
0 / 0

@qaro1 Nie rozumiesz istoty pracy. To, że twoja praca nie wystarcza na rozwój finansowy nie jest w żadnym kontekście dowodem. Żebyś mógł choć odrobinę zrozumieć, o co w temacie chodzi, przeczytaj sobie Rerum Novarum.

To, że wątpisz w wolność człowieka zamożnego - również nie jest dowodem. Jeżeli jego podatki są wydawane roztropnie - to państwo nie ma problemów z mafią, bo służby są w stanie ją likwidować jeszcze na poziomie osiedlowych gangów. A jeśli państwo nie zabiera ci 70% pensji, to nie ma potrzeby żebyś harował od rana do nocy i rodzinę oglądał tylko na zdjęciach. Dobrym przykładem na możliwość pozautopijną istnienia takiego systemu są Stany lat 30 i 40. Udało się zlikwidować mafie, udało się obniżyć podatki, koniunktura żarła aż miło, a własną pracą naprawdę szło się dorobić. Dopiero późniejsze ruchy socjalistyczne, wzrost podatków i uzależnienie finansów państwa od banków doprowadziło do kryzysu 2008, co - jak pojedziesz do USA i tak okazuje się, że klasa średnia i wyższa średnia znoszą nieźle: na polskim gruncie amerykańska middle i uppermiddle to jak polska klasa wyższa i to ta dużo wyższa.

Odpowiedź na twoje ostatnie pytanie dot. cytatu jest zawarte w ramach cytatu, więc pozwolę ci wykazać się zdolnością czytania ze zrozumieniem i nie odpowiem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
Q qaro1
0 / 0

@blahblahbluh
"Jeżeli jego podatki są wydawane roztropnie - to państwo nie ma problemów z mafią, bo służby są w stanie ją likwidować jeszcze na poziomie osiedlowych gangów" - ha, ha, ale wiesz że to jednak jest utopia?:) Akurat u nas podatki niestety nie są wydawane roztropnie, ale to co piszesz, to są marzenia o krainie mlekiem i miodem plynącej. "Stany lat 30 i 40. Udało się zlikwidować mafie," - tak, a Pięć Rodzin się nawróciło i odtąd byli przykładnymi obywatelami. Rząd USA współpracował z mafią w czasie wojny, więc ta 'likwidacja" była tylko pozorna. Nikt nei wątpi, że USA zawsze było potężne i bogate jako państwo, tylko że oni nie musieli przez pół wieku budować, kurła, socjalizmu z Wielkim Bratem! To zresztą nie jest przedmiotem dyskusji, bo oczywiste jest, że w wielu krajach jest lepiej niz u nas. Ale kto Ci broni tam jechać? Trudne, pewnie, ale dzisiaj da się. Zresztą nie trzeba wyjeżdżać, ciekawe skąd się biorą ludzie, chociażby ci, którym sama znam - pracujący cięzko, owszem, zarabiający dobrze lub bardzo dobrze, którym starcza na o wiele wiecej niż mnie, plus atrakcyjne wakacje 2-3 razy w roku. Ale to ciągle mało, jasne, wmawiajcie sobie, że to niewolnictwo. Jeżeli my jesteśmy niewolnikami, to co powiedzieć o Polakach 40, 50, 60, czy nawet 70 lat temu? Nie opowiadała mamusia, czy babcia jak to wtedy było? Byś tak ponarzekała sobie publicznie, to byś się wkrótce dowiedziała jaka pogoda na Syberii jest.
"Odpowiedź na twoje ostatnie pytanie dot. cytatu jest zawarte w ramach cytatu" - to zdanie nie jest ani gramatyczne, ani zrozumiałe. Albo pisz jasno, albo nie oczekuj od innych "czytania ze zrozumieniem".

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
N niejestembotem4321
+12 / 26

Racja współcześni pracodawcy mogą cię głodzić, bić i nawet zabić bez jakiejkolwiek odpowiedzialności, bo NICZYM się nie różnią się od właścicieli niewolników.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar kiraftw
+5 / 13

@niejestembotem4321 Mijasz się z prawdą i to mocno. Generalnie niewolnik kosztował i jego cena to mniej więcej średnia cena nowego samochodu z niższej klasy, czy kupujesz nowy samochód tylko po to by go zezłomować? Fakt posiadania niewolnika czy niewolników, świadczył o zamożności PANA. Oczywiście gorzej się miały kobiety, ale tutaj też współczesna popkultura nam trochę wypaczyła pojęcie niewolnictwa seksualnego (tak jakby dziś nie było tego problemu), ponieważ dla przykładu, czy ten okrutny PAN pójdzie do domu publicznego i będzie grzmocił zadbaną prostytutkę, czy wybierze murzynkę, która na plantacji bawełny od świtu do nocy w pocie czoła pracuje (murzyni spoceni śmierdzą) oraz ma wszelkie niedoskonałości związane z pracą, pryszcze, odciski, piersi jak wymiona u krowy? Żeby była jasność nie twierdze, że psychopaci się nie trafiali co gwałcili swoich niewolników oraz ich mordowali, ale nie było to coś popularnego, to dzisiejszy świat w tak negatywnym świetle przedstawia niewolnictwo i daje iluzje wyboru współczesnemu szaremu człowiekowi, że kiedyś było gorzej, a dziś możesz zmienić prace, wyjechać na zachód itd.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M Morphixx
+1 / 1

@niejestembotem4321 #januszebiznesu owszem

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B boomfloom
+1 / 5

@kiraftw Każdy śmierdzi jak się spoci. A zabicie jednego niewolnika, żeby pozostałych dwustu utrzymać w ryzach ma sens ekonomiczny. To też świadczy o zamożności - tak samo jak zapalanie cygara banknotem stuzłotowym.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B blahblahbluh
+1 / 3

@boomfloom W ryzach niewolników nie utrzymywał terror. Tak, jak napisał @kiraftw - popkultura znacząco nam wypaczyła pojmowanie niewolnictwa, zwłaszcza starożytnego. Główną przyczyną posłuszeństwa niewolników był fakt, że ucieczka, czy nieposłuszeństwo nic by nie dały. Żeby znowu byli wolnymi ludźmi musieliby uciec setki kilometrów od swojego pana, poza granice państwa, w którym byli niewolnikami. Wtedy nie było samochodów, które umożliwiały taką ucieczkę. Jak zrobiłeś 20-30 km w ciągu doby, to i tak nieźle ci poszło. A musiałeś liczyć się z tym, że każdy obywatel Rzymu, czy Grecji, który cię spotka, potraktuje cię jak niewolnika - albo bezprawnie przywłaszczy, albo pojmie cię i zacznie szukać twojego właściciela.

A zapalenie cygara banknotem stuzłotowym nie świadczy o zamożności, tylko o głębokim skretynieniu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar pawelkolodziej
-1 / 1

@niejestembotem4321 mentalność, sposób patrzenia na świat i sposób patrzenia na drugiego człowieka u współczesnych pracodawców jest taki sam jak u niegdysiejszych poganiaczy niewolników

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B Britta1
-1 / 3

Człowiek potrzebuje jeszcze ubrania, opieki medycznej, odpoczynku (TAK, TO DZIWNE ZAPEWNE, ALE POTRZEBUJE). Mam wrażenie, że jedynie przyroda to zapewniała, jak jeszcze nie było cywilizacji. Prometeusz nie był jednak takim fajnym gościem jak mówią

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 14 sierpnia 2019 o 9:07

A alibabazlasu
-2 / 2

@Britta1 nie zapewniała , bo jak nie było cywilizacji to człowiek musiał pracować tylko po to by zdobyć i przetworzyć pożywienie do jadalnego poziomu musi pracować 44 godziny ,przy czym dość często mówimy tu o zagrażającym życiu polowaniu , ja jednak wole swoją pracę gdzie nie ryzykuje swojego życia trwa ona jedynie 440 godzin tygodniowo , a po jej zakończeniu za zarobione pieniądze mogę sobie kupić gotowe do spożycia jedzenie .wśród ludów niecywilizowanych jedynie około 60 % ludzi dożywa 15 roku życia a średnia to około 30-40 lat dla porównania w Polsce to 74-82 lata . Tak więc nie , przyroda niczego nigdy nie zapewniała i wszystko trzeba jej było wydrzeć siłą

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B Britta1
0 / 0

@alibabazlasu Cejrowskiego chyba nie ogládałes. On miał jakis odcinek o Amazonii, i z tego, co pamiętam tydzień pracy ludzi żyjących jak przed początkiem cywilizacji jest o połowę krótszy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A alibabazlasu
0 / 0

@Britta1 oficjalne statystyki i wyniki badań

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B Britta1
0 / 0

@alibabazlasu Może podasz cos konkretnego? Bo ciekawe kto badał ilosć roboczogodzin u ludów, których nawet nikt nie odwiedza lub żyły zanim wynaleziono statystyki. Kto im spisywał te statystyki? Mamut czy tygrys szablozębny?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 17 sierpnia 2019 o 10:33

A alibabazlasu
0 / 0

@Britta1 nie ma podstaw twierdzić że życie dzikich ludzi 10 tys lat temu wyglądało inaczej niż dzisiaj , chcesz mi powiedzieć że kiedyś jedzenie leżało sobie a ziemi i wystarczyło je podnieść ? że kiedyś nie było drapieżników chcących cię zabić i zjeść ? że kiedyś się nie zabijali ? że nie było chorób i zaraz ? że nie było srogich zim i okresów suszy ? że wściekł bizon na którego się polowało nie chciał cię stratować i zabić ? wszystko to było , są zapisy kopalne świadczące o suszach o srogich zimach o powodziach o masowych wymieraniach . nie ważne czy pracował dokładnie 44 godziny w tygodniu czy mniej , liczy się to że on ryzykuje swoim życiem za każdym razem jak idzie do lasu/sawanny po jedzenie a ja NIE liczy się to że ja mam leki na choroby które dla niego są wyrokiem śmierci ,liczy się to że ja mam wodoszczelny ciepły dom a on ma bieda szałas . Możesz sobie myśleć co chcesz ale wiedz że moje twierdzenia jako te bliże prawdy ,bardziej przemyślane , pozbawione emocjonalnego romantyzmu w stosunku do natury są zwyczajnie lepsze od twoich bajek o dzikim człowieku który żyje wśród natury a ona mu wszystko zapewnia

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B Britta1
0 / 0

@alibabazlasu Cywilizacja wytworzyła się, bo mogła, a nie dlatego, że była czyms dobrym. Nikt nigdy nie wstal i nie powiedział: To ja stworzę cywilizację, ale jej istnienie rozpoznano po jakims czasie, gdy człowiek rozwijał swe umiejętnosci. Rozwijał, bo musiał. Wprawdzie na początku chodziło o to by łatwiej było żyć, ale w momencie gdy pojawiły się wojny i zależnosć jednego plemienia od drugiego, daniny, haracze, to pojawiła się nierównosć społeczna, która w pewnym momencie oznaczała walki gladiatorów lub ofiary z ludzi. tym co "zawodowo" walczyli z drapieżnikami też bys powiedział: "ludzie pierwotni mieli gorzej!"??
Niewolnicza praca, praca w gułagach, obozach koncentracyjnych, to wszystko nie mialo miejsca, gdy bylismy uzależnieni od natury, a nie od siebie nawzajem. A nie przestrzeganie BHP w wielu krajach? A wojny? Taki żołnierz ma isć zabijać i ginąć, nawet nie wie w jakiej sprawie. Nawet ludożercy byli zdziwieni liczbą ofiar I WS, że "po co ludziom tyle mięsa!". Policz ile ludzi ginie w wypadkach komunikacyjnych (nie ze swojej winy), ile od zabójstw, ile od wojen, od głodu, chórób i z przepracowania.
Serio myslisz, że drapieżniki "dałyby radę"?
Bo może gadasz bajeczki o tym jaka to cywilizacja jest dobra? Jest dobra jesli ktos tak założy, że ma taka być. Dobro nie jest przypadkowe. "Przypadkowe" jest tylko zło
A nie wiemy czy zamysłem cywilizacji jest cos innego niż chęć zdobycia władzy i pieniądza przez nielicznych. Trzeba by zbadac intencje i możliwosci tych co ją tworzą, a więc nas wszystkich, by wiedzieć, czy jest dobra czy zła.
Póki co to możemy zniszczyć planetę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 3 razy. Ostatnia modyfikacja: 17 sierpnia 2019 o 17:58

A alibabazlasu
0 / 0

@Britta1
o prosze bardzo o to przykład szympansiej wojny
https://en.wikipedia.org/wiki/Gombe_Chimpanzee_War
proszę bardzo struktura stadna typowo zwierzęca żadnej cywilizacji , żadnego prawa ,żadnego pisma,języka brak ,jedzenia nie uprawiają ale wojny już tak .
może i wielu ludzi ginie codziennie w wielu podanych przez ciebie zdarzeniach losowych ale jest tak dla tego że ogólnie jest nas dużo 7,53 miliarda i jak już policzysz ile to jest w skali całej ludzkości to wyjdzie ci że co roku umiera ze wszystkich możliwych powodów w tym i ze starości około 9 na 1000 osób (czyli nawet nie 1 %)
http://www.ciekawostki.fotouslugi.net.pl/matematyka/ile-osob-umiera-codziennie-na-naszej-planecie/

a to już nie tak dużo w porównaniu ze śmiertelnością dzikich ludów
https://www.researchgate.net/publication/4780476_Longevity_Among_Hunter-_Gatherers_A_Cross-Cultural_Examination
https://onlinelibrary.wiley.com/doi/abs/10.1111/j.1728-4457.2007.00171.x

i nie mówię że cywilizacja jest dobra , mówię że jest po stokroć lepsza od jej braku a powrót do życia w jakiejś lepiance czy tam szałasie w środku lasu niczego nie poprawi a jedynie wszystko pogorszy
a tutaj inne przypadki wojen zwierząt
https://www.nationalgeographic.com/news/2016/01/160130-animals-insects-ants-war-chimpanzees-science/

a tutaj jak masz mocne nerwy delfinek masturbujący się rybą której wcześniej odgryzł głowę :)

https://www.youtube.com/watch?v=2iZ1ywBK2X4

nie ma to jak delfinie zabawy :)


Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B Britta1
0 / 0

@alibabazlasu Tylko, æe jakos to nie zwierzéta zaøatwiajá 50 mln innych szympansów podczas jednej wojny. Ja wøasnie twierdzé, że zwierzęta byłyby takie same jak my, ale brak cywilizacji im to uniemożliwia. Smiertelnosć dzikich to głównie smierć niemowląt i to własnie ona regulje poulację. Gdyby nie antybiotyki, to u nas byłoby podobnie, ale oprócz tego dochodzą czynniki, o których mówiłam. Nie chce mi się szukac danych, ale ilosć osób, które gina na skutek cywilizacji przewyższa straty od drapieżników. Z chorobami to jest różnie, bo antybiotyki powstrzymały bakterię, ale tylko na jakis czas, bo ewoluuje new deli itp. Więc ta cywilizacja choć prawie zniszczyła planetę, to może sobie nie poradzić z głupia jakąs bakterią. Czyli dwie skórki za wyprawkę. Nie wiem, czy lepianki nie były lepsze. Ciągle tego nie rozstrzygnełam

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D daclaw
-3 / 11

Ciekawy parados - oczekiwać od systemu, jakkolwiek rozumianego, że zapewni królewskie życie w nagrodę za ściągnięty z chomika dyplom licencjata, ale na "niewolnictwo" utyskiwać.

Trzeba było się uczyć i/lub czymś się na poważnie interesować.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Ashardon
-4 / 10

Nie Korwinuj za bardzo. Właściciel NIC nie musiał - mógł, co najwyżej chcieć. Dziecięce pi***lenie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B blahblahbluh
-3 / 5

@Ashardon Nie udawaj, że umiesz w punchline'y.

Właściciel musiał, jeśli chciał mieć pożytki z niewolnika. Jeśli chciał sobie kupić niewolnika, tylko po to, żeby go zapuścić i sprzeniewierzyć w ten sposób pieniądze, to rodzina mogła go uznać za prodigi i ubezwłasnowolnić.

Niedouczone gadanie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Ashardon
0 / 0

@blahblahbluh Dlatego napisałem wyraźnie - Pan mógł CHCIEĆ. Niewolnik nie miał ŻADNYCH praw w stosunku do swojego pana. To logiczne, że właściciel w jakiś sposób musiał o niego dbać, ale twierdzenie, że obecnie mamy gorzej, niż niewolnicy, to pi***lenie życiowych niedorajd.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B blahblahbluh
0 / 0

@Ashardon Znowu błąd.

Pan nie miał zobowiązań względem niewolnika, ale miał zobowiązania względem rodziny. Musiał dbać o majątek rodzinny, poszerzać go i polepszać jego stan. Niewolnik był częścią masy majątkowej, więc nie różnił się w tym aspekcie od konia, czy wołu. Pan mógł nie chcieć karmić niewolnika, pan mógł chcieć nocami mu zdzierać skórę z pięt, ale pan musiał utrzymywać go w dobrym stanie - tak, jak konia. W przeciwnym razie ubezwłasnowolnienie.

Nie wiem, czemu ludzie na hasło "niewolnik" wyobrażają sobie murzyna z obrożą na szyi, zapierdzielającego po polach bawełny. To było niewolnictwo amerykańskie, dość późne i prymitywne. Niewolnik w Rzymie, Grecji, Egipcie - to zupełnie inna para kaloszy. Chociaż w przeciwieństwie do amerykańskich niewolników nie miał statusu człowieka, to taki niewolnik nierzadko przechadzał się w jedwabiach po cesarskich pałacach, faktycznie dzierżąc władzę i manipulując władcą. A nawet jeśli nie stał aż tak wysoko, to rzadko kiedy przypominał tych zbieraczy bawełny, o których przeciętny Janusz myśli.

Popkultura zakłamała ten obraz i to dosyć drastycznie. Wystarczy przeczytać kodyfikacje Justyniana, Instytucje Gajusa, Digesta i trochę ten obraz zaczyna wyglądać inaczej.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Alarma
-3 / 11

Różni się tym, że możesz się wziąć do roboty i zmienić ten stan rzeczy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar pawelkolodziej
0 / 2

@Alarma nie w tym ustroju, to da tylko więcej pieniędzy twojemu pracodawcy, tobie nie ...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Alarma
+1 / 1

@pawelkolodziej Jeśli wzięcie się do roboty oznacza branie nadgodzin to pewnie masz rację. Ale chodziło mi tu raczej o zainwestowanie swój rozwój, niemarnowanie czasu na telewizję, seriale, picie piwa, bezsensowne granie w gry komputerowe itd. Można spróbować zrezygnować z pewnych rozrywek po to, żeby zaoszczędzić trochę grosza(alkohol, papierosy, imprezy, przekąski, można zacząć kupować tańsze odpowiedniki innych produktów lub wyeliminować pewne produkty np. kolę na rzecz wody, którą w ostateczności możesz pić z kranu). Kasę oraz czas, który zaoszczędzisz można przeznaczyć inwestycję w wiedzę, umiejętności i doświadczenie. W ten sposób budujesz swoją przewagę na rynku pracy i dzięki temu możesz wybić się ponad stan rzeczy opisany w democie poprzez awans w firmie lub zmianę pracy. Dalej możesz wcale nie podnosić konsumpcji, albo podnieść ją nieproporcjonalnie w stosunku do wzrostu zarobków i dalej inwestować tą kasę w siebie, po to, żeby potem spróbować założyć coś swojego. Uważam, że praca na etacie jest pewnym środkiem do celu jakim jest założenie działalności gospodarczej i uwolnienie się od tego o czym pisze autor.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M mwa
-2 / 12

Cóż, jeśli żywisz się zupą z brukwi i mieszkasz w nieogrzewanym wieloosobowym baraku bez ogrzewania i toalety, jeśli pracujesz 14 godzin na dobę 7 dni w tygodniu a Twój pracodawca może według własnego widzimisię pobić Cię, zabić czy wyr uchać Ci żonę, to tak, niczym się nie różnisz od niewolnika.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A AnitkaLubiWbijacNoze
-1 / 1

Dobrze, że zaczynacie sobie przynajmniej z tego zdawać sprawę, niewolnicy :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S S_Jupiter
0 / 2

Każdy kto jest ucywilizowany to w stopniu mniejszym bądź większym jest niewolnikiem, nie ma ludzi 100 % niezależnych, Ci co mają dużo kasy też są uzależnieni bo płacą większe rachunki, podatki, paliwo, jedzenie, gdyby zabrakło tych wszystkich dóbr, hipermarketów, jubilerów, dużych zakładów pracy, zostaliby wywaleni z wysokich stanowisk, to chyba ucierpieliby najbardziej, ale nie żal mi ich, już od kilku lat nie

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
H HieronimaLucinda
0 / 0

Chcialabym nie byc niewolnikem, nie wstawac rano do roboty za miske zupy. Znacznie bardziej odpowiadaloby mi zycie pana. Ale pije wieczorem bacardi z cola i wtedy wszystko mi sie myli i wydaje mi sie ze juz umarlam i jestem w niebie i pije to bacardi przy jednym stole z Bogiem, niewolnikami i panami...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem