Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
Jestem z rocznika 1982, wyż demograficzny. Klasy liczyły po 35 dzieci! cztery klasy a, b, c, d. Plan lekcji na dwie zmiany: I półrocze klasa A i B na rano, klasa C i D na popołudnie. W II półroczu zamiana
by anekra9511
+
1928 2068
-

Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
avatar samodzielny68
+42 / 90

Super. Są też miejsca na świecie, gdzie klasy liczą i 60 uczniów. Tylko PO CO?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 30 sierpnia 2019 o 14:03

R remp
+16 / 72

nie no spoko, po co narzekac na komusze standardy, trzeba po prostu znowu do nich przywyknąć. Tydzień w tydzień jakaś pseudorządowa żenada nam o tym przypomina.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Adam85
+15 / 65

Autor wychodzi z założenia, że skoro my mieliśmy źle to po co nasze dzieci mają mieć lepiej.

Dobrze, że nie wszyscy tak mają bo dalej tkwili byśmy w PRLu

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
N noddam
+8 / 56

@Adam85 Autor nie wychodzi z założenia, że mieliśmy źle, tylko, że warunki były zbliżone do dzisiejszych ale nikt nie płakał, że jest źle. Był czas i na naukę i na zabawę. Teraz nawet jak dzieciaki zaczyna o 8 i kończy o 15-16 to nie uczy się, bo "nie ma czasu", a raczej mu się nie chce bo fb i inne media społecznościowe są ciekawsze od nauki. Cały rok nic nie robi a potem płacz, że dziecko nic nie umie i to pewnie wina nadmiaru materiału. A gdzie tam jakaś autorefleksja...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M Meph
-5 / 23

@noddam Pieprzysz. Sytuacja która obecnie jest w szkołach i która będzie przez najbliższe trzy lata to sztucznie stworzony problem, który w ogóle by nie istniał, gdyby Zdanowska nie zaczeła fantazjować o reformie edukacji. Jakie są spodziewane benefity z tej reformy? Jakie zalety przeważają nad stworzonymi problemami? Mnie gimnazjum pozwoliło się odciąć od słabej podstawówki, z której nie mogłem się dostać do dobrego liceum. Po gimnazjum trafiłem do jednego z najlepszych LO we Wrocławiu. Po prostu cała ta zmiana jest bez sensu, pieniądze są wydawane w błoto, doświadczenie nauczycieli w pracy z młodzieżą w określonym wieku jest wywalane w błoto, a sami uczniowie muszą uczyć się w systemie zmianowym, jak za PRL. Brawo Partia!

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S konto usunięte
+1 / 1

@remp @anekra9511 W miescie z którego pochodze. Wyz demograficzny na który sie zalapalem i mialem podobnie. Nawet gorzej bo bylo to jeszcze w stanie wojennym. Kiedy do przeladowanej 1000-latki wowczas (ok 600 osób) dobilo kolejne kilkaset, zycie uczniow i nauczycieli bylo na tyle uciazliwe, ze zle komuchy wybudowaly nowa szkole.
To byla ostatnia nowa szkola w tym miescie.Po 89-tym zaledwie zaadaptowano dwa budynki (likwidujac poprzednie) tyle dla oswiaty. Wiecej dla ducha.... Bowiem w tym czasie powstaly w miescie, dwa nowe snktuaria :)
To samo miasteczko dzis... Technikum mojej córki (zespól szkól) gdzie klasy 30-sto osobowe byly od dwóch lat na porzadku dziennym w tym roku powitalo 26 klas pierwszych! Dwukrotnie wiecej niz normalnie. No raczej za wesolo nie jest.
PS Nie pytajcie gdzie samorzad ? Bo on jest nowy :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar samodzielny68
0 / 2

@lasek0110 Naprawdę uważasz, że 'normalny poziom' (albo cokolwiek innego normalnego) bierze się z nostalgii za czasami wczesnego Gierka?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R raven000
+32 / 72

Kurna, gdzie wy mieszkaliście że tak was życie skrzywdziło?
Jestem rocznik '81 fakt było w podstawówce na początku 3 klasy "a,b,c" po 29 osób, później dodano czwartą (gdzie po 3 latach przeniesiono tych najsłabszych z pozostałych klas) . Nigdy nie mieliśmy zajęć po południu, zawsze na rano, max 7 lekcji.
Jedyne zajęcia popołudniowe to był basen w ramach W-F w technikum bo w naszej szkole go nie było.

Lubię wypomnieć tamte czasy ale trollowania aby wybielić obecną władzę to nie trawię.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
I Ironiks
+4 / 18

@raven000
Dlaczego od razu trollowania? Ja też w podstawówce (wczesnej, klasy 1-3) chodziłem jeden semestr na rano, a drugi na 12.00, 13.00 itd. zależy jak przypadło. Wówczas też lekcje kończyły się około 16, w więc może nie jest to 19.00 jak gdzieś tam pokazano, ale mówimy tu o małych smykach, a nie licealistach. W Technikum z kolei bywały dni, że od rana miałem po 8-9 lekcji i też z przerwami wychodziło, że lekcje kończyły się około 16, a więc zimą praktycznie ciemno było jak człowiek szedł do szkoły i ciemno kiedy z niej wychodził... Jednak właśnie; fejsbuków i innych pierdół wtedy nie było; ledwo w szkołach był internet (w technikum), a domowy to najczęściej jeszcze łączenie się przez modem na chwile... Oczywiście były gry i różne inne rzeczy mogły człowiekowi zabierać czas, ale jakoś tak też udało się wszystko skończyć i żyje się dalej, normalnie bez traumy, że w szkole było źle...Między mną a @anekra9511 (zakładając, że pisze faktycznie o sobie) jest tylko rok różnicy, a więc te same czasy w szkole.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kradosan
+2 / 16

A kto mówi, że kogoś życie skrzywdzilo, ktoś ma tu problem ze zrozumieniem przekazu pisanego

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Xar
+2 / 20

@Ironiks mowisz o dzieciakach, ktore konczac o 16 byly odbierane przez rodzicow
Ciekawe jak 14latek konczacy szkole o 19 ma dojechac do domu, gdy nie ma komunikacji miejskiej, albo dojezdza do szkoly np. 30km autobusem ktory ostatni jest po 17?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
I Ironiks
+3 / 19

@Xar
Z mojej perspektywy akurat mogę powiedzieć, że chodziłem do szkoły sam i wracałem sam od 7 roku życia. Może nie była to Warszawa czy Poznań, a dwudziestotysięczna miejscowość niedaleko Ostrowa Wlkp. zatem dystans może nie jakoś zabójczy, ale z 15-20 minut trzeba było iść, bo jednocześnie komunikacji miejskiej w tamtym czasie nawet nie było (jedynie PKS rozwożący ludzi na pobliskie wsie). Nie było nawet wtedy za bardzo zwyczaju, że kogoś odbierali rodzice; jeśli akurat ktoś miał po drodze, albo musiał jechać gdzieś na wieś (a na autobus czy inny transport nie było już szans) to ok, a tak to po prostu normą było, że się szło pieszo. Oczywiście nie użalam się z tego powodu, ani nic z tych rzeczy, ale pokazuję tylko, ze jeśli takie są akurat czasy to się da. Teraz po prostu wszyscy są już tak przyzwyczajeni do dobrego, że jak przychodzi jeden gorszy rok albo jakoś trudniejszy okres to płacz i lament bo "dzieci" sobie nie poradzą. W liceum ma się minimum 15 lat jak dobrze kojarzę, a i dalej tym ludki starsze przecież :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Xar
-1 / 25

@Ironiks moja kuzynka, rocznik 2005 wlasnie idzie do 1 LO. Poszla z tym rocznikiem, gdzie w szkole byly mieszane 6 i 7 latki w klasie 1. Takich dzieci jest okolo 30% w skali kraju. I oni maja teraz wlasnie 14 lat i sa skazani na ponoszenie negatywnych konsekwencji tego, ze ktos zrobil nieprzemyslana reforme na hurrra

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar olmajti
+17 / 19

@Xar wskaż mi reformę w tym kraju która była przemyślana :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
Y y0u
+1 / 7

@olmajti oba skoki na kasę z OFE, rąbneli tyle i żadnych konsekwencji, pewnie z PPK będzie niedługo to samo.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar olmajti
+3 / 7

@y0u ale ja nie piszę o przemyślanej reformie z punktu widzenia polityków tylko społeczeństwa. po za tym PPK chyba nie wypali bo wg badań połowa etatowców ma w dupie PPK i ma zamiar odstąpić (bo jak wiadomo są domyślne) od 'programu' :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
N nawrotki
+2 / 8

@raven000 Nie czuję się skrzywdzony. W podstawówce, przez dwa lata zajęcia zaczynałem koło południa, a zajęcia kończyłem po 18, najpóźniej kończyłem o 19 z hakiem. Później trafiłem do klasy, gdzie większość stanowiły osoby dojeżdżające z okolicznych wiosek i zajęcia miałem od 7:30 do maksymalnie 14:10, szkoła organizowała dojazdy i odwózkę dzieci do wiosek, ja miałem 10 minut piechotą, były osoby, które chodziło po 2 kilometry, pd pierwszej klasy chodziłem do szkoły sam.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R RaistlinMG
+3 / 5

@Xar Ja rocznik 89, od 4 klasy podstawówki dojeżdżałem do szkoły. A wtedy ma się jakieś 8-9 lat. I to nie mała mieścinka a Gdynia. I wtedy w podstawówce już dojazd autobusem to 15-20 minut był, jeśli trafiło się na odpowiedni i nie chciało się kombinować innymi ( a nieraz to robiłem). Następnie w gimnazjum, czyli wiek o który wypominasz 14-16. To tak znałem już komunikacje że nie miałem problemu nią jeździć. Też już w tym wieku, a wcześniej wychodziłem sam na rower. Więc nie przesadzajmy z tym że takie dziecko nie jest samo w stanie dojechać do szkoły, czy wrócić. Wystarczy nie być leniwym i to robić. W szczególności że teraz ma się telefony, które każdy może mieć przy sobie i telefon/lokalizacja/internet są w każdej chwili dostępne. A osobisty telefon miałem dopiero w gimnazjum.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Hannya
+3 / 5

"moja kuzynka, rocznik 2005 wlasnie idzie do 1 LO. Poszla z tym rocznikiem, gdzie w szkole byly mieszane 6 i 7 latki w klasie 1. Takich dzieci jest okolo 30% w skali kraju. I oni maja teraz wlasnie 14 lat i sa skazani na ponoszenie negatywnych konsekwencji tego, ze ktos zrobil nieprzemyslana reforme na hurrra"

@Xar Reforma łącząca sześcio- i siedmiolatki weszła w życie w 2014 r. i dotyczyła roczników 2007 i 2008. Mieszany rocznik idzie teraz do piątej (?) klasy sp.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B beebear
+2 / 4

@Ironiks
oczywiście, że się da jeżeli trzeba - jeżeli faktycznie służy to jakiemuś celowi i poprawie jakości nauki. Problem w tym, że poprawy nie ma i nie będzie, bo zmiany są wyłącznie fasadowe. Ktoś (minister) bierze naprawdę sporą kasę za to, żeby wykonywać swoją pracę. Nie ma więc co się dziwić, że jest rozliczany ze swoich decyzji, przy czym jakość życia dzieci, rodziców, jest jednym z kryteriów tego rozliczenia. Nie kupuję argumentu "bo kiedyś tak było i przeżyliśmy" - w takim razie minister Zalewska, która brała kasę za wymyślanie tej reformy, mieszka w chałupie krytej gontem i ogrzewanej piecem kaflowym zamiast w Brukseli - w końcu kiedyś ludzie też mieszkali i się dało.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Xar
+1 / 3

@RaistlingMG a co w sytuacji, gdy mlodziez musi do szkoly dojechac autobusem podmiejskkim, albo z mniejszej miejscowosci? Moze byc tak, ze ktos dostal sie do dobrej szkoly(albo po prostu jedynej o takim profilu w miescie - ze chce d otej konkretnej), a ma ostatnie polaczenie powrotne o 18. Co ma zrobic, jak ma lekcje do 19? Jakos tak wszyscy radosnie mowia o przypadku, gdy jest polaczenie komunikacja miejska - a co wtedy, gdy tego polaczenia nie ma o godzinie 19?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B buddookann
+1 / 1

@raven000 Ja też miałem w klasie 35 ludzi i na 12.00 do szkoły. Na chłopski rozum probem z ilością dzieci miały rozwijające się miasta gdzie zjeżdżali ludzie . Pewnie mieszkałeś w mieście które nie przyciągało nowych obywateli.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Adamus101
+1 / 1

@raven000 Kurna. Jestem rocznikiem 80 i byłem w klasie G. Byla jeszcze H ale tam tylko ok18 dzieciaków. Mieszkałem w 42tyś mieście z sześcioma podstawówkami. Moja szkoła była największa.Oczywiście najbliższe małe miejscowości też dojeżdżały. Były lekcje na 8 były też na 11. W średniej mialem lekcje na13 do19. Czy ich wybielam? Nie. Tak było. Teraz mieszkam w miejscowości 6tyś ludzi. Mój syn właśnie jest w pierwszej LO. Co śmieszne wielki budynek i jedna pierwsza, jedna trzecia a czy coś wyżej to nie wiem bo chyba się kończyło na 3 czy tam 4tej klasie. Technikum wypełnione dzieciakami. Zawodowa w połowie. Tak to wygląda w moim mieście.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R raven000
+1 / 1

@Adamus101 @buddookann miasto ok 60 tyś, wtedy wojewódzkie, 10 szkół podstawowych, 5 LO, 4 szkoły zawodowe (liczne profile, różne technika, zawodówki).
I jakoś się dało, nie było problemów więc ciężko powiedzieć iż to nie było miasto do którego nie ściągali ludzie. Bo jeszcze podstawówka to przyjezdnych było jak na lekarstwo, to później to ludzi z bliższych i dalszych okolic było już multum.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Adamus101
-1 / 1

@raven000 no fajne czasy były. ludzi tylu że wszystkich to nawet się z widzenia nie znało. Ale te czasy z milionami dzieciaków minęły. I tak jak piszesz dało się. Teraz też się dało bo przecież nie zaprzeczysz. Będzie ciężej w części szkół ale się dało. Oczywiście narzekanie jest było i będzie bo to leży w człowieczej naturze" Dałoby sie lepiej zorganizować? Oczywiście. Można było bardziej zje. Bać? Oczywiście. Jedna strona dała Pu. py najbardziej i to nie pisiory tylko czerwonogwardziści. Jeśli dobrze pamiętam w 2012 czy 13 rudy pozamykał 1200szkół. ktoś to tu pamięta? Na ryj wyje. Bał 35tyś czerwonogwardzistów a reszta do dzisiejszego dnia z połykiem by go przywitała. Dziwne? No dziwne. Te liczby podaje z głowy i mogą być 10% w tą czy inną str. Ten rok będzie trudny(dla części szkół i uczniów) ale byłoby łatwiej gdyby armia nauczycieli zamiast siedzieć śpiewać i popijać kawę ogarniałaby tematy i resztę pierdów. No mam takie zdanie bo mój syn podczas ich walenia w c.ja zdawał egzaminy. Takie reformy wymagają zaangażowania wszystkich w oni się wypieli bo to zaraz za górnikami najbardziej zarobiona grupa pracowników. Za rok będzie lepiej Za dwa będzie normalnie. Za 3 pierwsze owoce. Piszę to jako rodzic pierwszoklasisty którego szkoła może przyjąć bez problemu setkę dzieciaków do pierwszych klas.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Xar
+16 / 44

I na ktora bylo to popoludnie? 12-15 w podstawowce?
https://img7.demotywatoryfb.pl//uploads/201709/1506619435_3oz8b2_600.jpg
W 1990 moi pradziadkowie korzystali z wychodka. Zabrac wszystkim ludziom toalety w domu, niech zaiwaniaja na dwor sr*c bo bo kiedys ludzie tak robili. To ta sama mentalnosc, zamiast cos uleprzyc, to nie, tkwic w syfie bo tak bylo. Mentalnosc niewolnika ktory chce zycie tylko przebiedowac

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Xar
+6 / 22

@Ironiks zwroc uwage,ze wtedy bylo inne podejscie do chociazby wypadkow komunikacyjnych. Kazda sytuacja jest inna i nie nalezy wszystkich wrzucac do jednego worka. Isc 2km przez las w porze nocnej przy drodze krajowej nie nalezy zapewne do najfajniejszych doswiadczen, gdy to jest droga ktora trzeba pokonywac codziennie. I nie byloby tego problemu, gdyby ktos nie dal ciala i nie robil nieprzemyslanej reformy na sile. Co innego jak ktos sie w kloace znajdzie na wlasne zyczenie, ale tutaj mowa o ludziach, ktorzy po prostu mieli pecha, ze urodzili sie w konkretnym roczniku ktorego spotkal dotyk anty-Midasa w postaci naszego pieknego rzadu

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kkij
+11 / 15

@jankowskijan Proponuję, żebyś skorzystał ze swojej rady

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P przytycki
+23 / 25

Tak, tak. Było wspaniale.
Wiesz, jestem trochę starszy. U mnie na poziomie pierwszej klasy było 10 równloegłych klas, bo to nowe osiedle było, jedna szkoła na dość dużą okolicę. Potem spadło do 7-8 równoległych klas. I owszem, mieliśmy naukę na zmiany. Ale mimo, że wspominam te czasy z nostalgią, jak to się zwykle pamięta lata szczenięce, zauważam, że było to beznadziejne rozwiązanie. Rano dzieciaki biegały samopas (rodzice w pracy), ciężko się było zebrać do szkoły. Pierwsza lekcja i tak była stracona, bo dzieciaki jeszcze myślami były na boisku. Ostatnie lekcje też były stracone, bo wszyscy na pysk padali o siedemnastej, czy osiemnastej. Zwłaszcza w zimę, kiedy ciemno się robi koło czwartej, siedzenie w szkole to był koszmar.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K K64
+22 / 22

Po pierwsze. U mnie w szkole były lekcje po południu, ale max. do 16. Po prostu były dni kiedy miałem 5 lekcji i wtedy były albo rano, albo po południu i były dni kiedy było 7-8 lekcji i wtedy były zawsze rano. Teraz niektóre szkoły mają mieć zajęcia nawet do 19-20.
Po drugie. Jak sama nazwa wskazuje to ma być reforma, czyli ma być lepiej, a nie tak samo jak było, więc porównywanie do sytuacji sprzed 30 lat jest nietrafione.
I po trzecie. Ten stan z zajęciami po południu dla części szkól, które funkcjonowały samodzielnie, a nie w ramach zespołów, będzie stanem permanentnym. I nie chodzi wcale o brak nauczycieli, a o brak pomieszczeń do prowadzenia zajęć. Jeżeli jakaś szkoła była budowana lub remontowana w ostatnich kilkunastu latach, to z założeniem, że ma mieć miejsce dla 6 roczników, jeżeli to była szkoła podstawowa, a dla 3 jeżeli liceum. Teraz w tych samych klasach będzie się musiało zmieścić odpowiednio 8 i 4 roczniki. Chyba, że ktoś zna jakąś magiczną sztuczkę, żeby 2/3 pomieszczeń gimnazjów teleportować i dokleić do podstawówek, a 1/3 do liceów.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E everycim
+4 / 4

Dwóch kolegów i dziewczyna którzy niedawno chodzili do szkoły w mieście o wielkości 45k osób i tak miało zajęcia na dwie zmiany i kończyli czasem po 18. Lekcji czasem mieli 5, czasem 8, ale nie oznaczało to że zaczynali je od rana. No i kumpel który wracał autobusem wracał czasem przed 21 i na 8 następnego dnia szedł do szkoły. Nie mówię że reforma była dobra, ale wszyscy zachowują się tak jakby każda szkoła kończyła wcześniej o 15, a tak nie było. Warto też dodać że mój brat po 8 klasach w liceum (nie najgorsze, nie najlepsze) kończy codziennie o 14.30.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J jeszczeNieZajety
+8 / 14

Ale mialo byc LEPIEJ !!!

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J jankowskijan
+1 / 5

@jeszczeNieZajety to, że ktoś powiedział, że będzie lepiej, to nie znaczy, że trzeba ślepo mu wierzyć

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B beebear
0 / 2

@jankowskijan
ale można go rozliczyć z obietnic. Szczególnie jeżeli jest poltykiem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Plaskaflaszka
+1 / 1

@jeszczeNieZajety W sumie, w mojej szkole nie jest ani lepiej ani gorzej. Nic nowego nie zrobili, rok temu miałam podobny plan i tyle. Jak szkoła nie umie sobie poradzić to nie wina systemu. Chociaż z drugiej strony niektórzy nauczyciele mają przesrane, pare dni po 10 godzin lekcyjnych w pracy

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar hek_sa
+16 / 18

Jestem z rocznika 195X, w klasach było po 45-50 osób,z pomocy naukowych na biologii mieliśmy jeden mikroskop, na chemii - tablicę Mendelejewa na ścianie, było super, nikt nie narzekał.
Tylko to było 50 lat temu. Teraz warunki do nauki są inne, inne są wymagania. I o ile nie neguję konieczności reformy szkolnictwa, o tyle uważam że powinna być przeprowadzona z głową. Sam wyraz reforma, w swoim znaczeniu, sugeruje ulepszenie, poprawienie czegoś( w tym przypadku oświaty) A to, z czym mamy do czynienia w tej chwili, na pewno reformą nie jest.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J jonnytomalla
+1 / 15

@raven000....Rocznik 1972, Stalowa Wola ...Szkoła Podstawowa nr .6 im Władysława Broniewskiego.
Klasa ? Ano 4 F ...a że nazwisko na W numer w dzienniku 34. Lekcje od 13.40 ...do nawet coś po 18 było. To był wyż demograficzny .Bez 500+ ..może to głupie co napiszę ale wtedy rodziny chciały mieć dzieci. Było nie łatwo a jednak przychodziliśmy na swiat po mimo że do dziś się smieją ze za komuny często prąd wyłaczali :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
C chesusrzuw
+14 / 16

Też jestem z wyżu, też miałem podobny plan lekcji i ilość uczniów w klasie. To była patologia. Jako dzieci żyliśmy w skrajnie patologicznym, biednym kraju, dlatego powinniśmy walczyć o lepszą przyszłość dla naszych dzieci, żeby one mogły żyć NORMALNIE.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
N niejestembotem4321
+11 / 17

Nie chce mi się komentować głupoty autora... Ten system nie działa wystarczy spojrzeć na wyniki matur i kompetencje studentów, a jeśli takie zjawisko coraz gorszych wyników widać w CAŁEJ polsce to nie wina uczniów tylko SYSTEMU, który na razie g*wno zmienił wpychając trzy lata gimanzjum w dwa podstawówki i rozciągając 3 lata liceum na 4, technikum na 5. Ta reforma nic nie zmieni oprócz wk*rwienia nauczycieli, rodziców uczniów 8 i 7 klas i obecnego 1 rocznika szkół średnich. Obudzcie się to, że coś kiedyś działało to nie znaczy, że teraz też działa zwłaszcza, że cywilizacja ludzka rozwija się wykładniczo, a nie liniowo, więc za 20 lat będzie większa różnica niż gdyby porównać 1999 do 2019.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Gats
+2 / 2

@niejestembotem4321
Jeszcze ktoś uwierzy w Twoje trollowanie więc skomentuję.

A kiedy wprowadzano gimnazja to wiesz co mówiono?
Że to bezużyteczny etap przejściowy między podst a szkołą średnią.

A później człowiek w 1-szej liceum powtarzał materiał z gimnazjum:)

Jakie rozciąganie liceum? Jakie wpychanie w podstawówkę?
Przecież 4 lata liceum i 8 podstawówki to system który zaczął się po wojnie!
https://pl.wikipedia.org/wiki/Liceum_og%C3%B3lnokszta%C5%82c%C4%85ce

Twoi rodzice tak się uczyli, spytaj.

Zmień bajeczkę 16-LATKU bo śmierdzisz trollem na kilometr.

Albo jesteś debilem - taka jednostka chorobowa.

Kiedy Ty srywałeś na nocniku ja kończyłem to gimnazjum które zachwalasz i stwierdzam - gimnazja były poronioną reformą.

Ale co Ty możesz o tym wiedzieć... NIe było wtedy FB to nikt nie pamięta jak narzekano na WYRYWANIE DZIECI Z ICH ŚRODOWISKA, W KTÓRYM PRZEBYWALI PRZEZ 6 LAT PODSTAWÓWKI.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
N niejestembotem4321
0 / 0

@Gats Widzę, że mnie ni zrozumiałeś. Reforma dodania gimnazjów-beznadziejna reforma, reforma likwidacji gim: jeszcze bardziej beznadziejna reforma. Dlaczego tak uważam? Bo dodawanie gimnazjów i usuwanie gimnazjum nic nie daje oprócz negatywnych skutków, więc kolejny raz psucie jest idiotyczne.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
N Nope34970
+11 / 17

Drogi autorze. Nie znam Cie jako człowieka. Jednak wal się ^^
Mam 18 lat. Chodzę do liceum. Gdzie jest ograniczona liczba miejsc na jedną klasę. A to czemu? Bo moja szkoła nie zalicza się pod system edukacji narodowej bo jeden z naszych inteligentnych polityków stwierdził, że szkoła Plastyczna powinna podlegać pod kulturę. No to podlega. Mam lekcje CODZIENNIE od 7-18.dodatkow na obiad mam max 25 minut przerwy. Ja pieprzam 11h dziennie. Gdy ty w pracy ile? Max 12. A teraz sobie proszę dolicz moje prace domowe, zadania. Szkice i obrazy do zrobienia. Sprawdziany i inne cholerstwa. Już policzyłes? Jeśli nie. To już Ci tłumacze. Mam średnia co roku 4.56. To nie dużo. Ale sypiam po max 3/4h tylko dlatego, że nasze państwo ma takie widzimisię co do edukacji. Najzabawniejsze jesd to, że jak moja szkoła prosi o dofinansowanie, to nieee, bo my nie podlegamy pod MEN, no ale jeśli już mają nałożyć jakieś nowe reformy. To nie ma w tym nic strasznego.
Autorze, z całym poważaniem. Jednak nie wypowiadaj się, jeśli twój jedyny zakres widzenia do zwykłe szkoły i licea. Gdzie idzie bachornia nie do końca doedukowana i idą tam tylko po to.aby rodzice dostawali 300+, poniewaz jasna rzeczą jest to. Ze i tak niczego się nie nauczą.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Plaskaflaszka
-1 / 7

@Nope34970 Nie powiem że rozumiem Twój ból, bo nie rozumiem, ale z tym ,,zwykłe szkoły i licea" dowaliłeś, wiesz? To wcale nie tak że z tych ,,zwykłych szkół i liceów" wywodzi się większość pracujących? No i, za przeproszeniem do Twojej osoby (chyba), ale co masz po tej szkole plastycznej? Pójdziesz na nauczyciela plastyki? Podczas gdy po ,,zwykłej szkole" ktoś pójdzie na bardziej pożyteczny kierunek? Nie miej bólu dupy do innych, to był Twój wybór, inni wybrali normalne szkoły które są dla nich lepszą przyszłością

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
N Nope34970
0 / 2

Częste pytanie. Po mojej szkole mam i maturę i zawód. Mogę iść na studia na architekturę, rojektanta, a także na medycynę. Tak naprawdę mogę iść wszędzie, tylko to zależy jedynie ile będę się uczyć. Osoby po mojej szkole są psychologami, chirurgami plastycznymi, architektami wnętrz, konserwatora i zabytków, a nawet jeden chłopak jest policjantem. Plastyk otwiera o wiele więcej drzwi niż mat-fiz, lub biol-chem

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Plaskaflaszka
+2 / 2

@Nope34970 Hmmm...nie? Wszędzie się liczy matura, jeżeli mowa o studiach. Jak ktoś z ogólniaka zda maturę lepiej od Ciebie, to też ma te wszystkie wybory. Dla przykładu.

Żeby iść na studia medyczne musisz dobrze zdać rozszerzoną matmę/biologię + rozszerzoną chemię/fizykę. W sumie tego uczą w każdym liceum, a rozszerzenia też takie są. Więc ostatecznie potem też mogą iść na chirurga.

Z całą resztą też tak jest, więc nie masz się czym szczycić. Jak ja polazłam do technikum na informatykę, to również mogę sobie iść na studia medyczne, kto mi broni? Muszę jedynie dobrze zdać maturę i mogę tam iść. Tyle żę jeżeli w technikum zdam egzaminy zawodowe to już mogę iść gdzieś pracować z tytułem technika, zaś po liceum tak się raczej nie da. W sumie, wychodzi na to że Twoje liceum jest takie samo jak wszystkie inne, tyle że zamiast zadań domowych w zeszycie, musisz coś narysować ;p

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Plaskaflaszka
+1 / 3

@Zawszedoprzodu92 tak. Zwłaszcza po dodaniu reformy. Kiedy to mają 24 godziny pracy w tygodniu na 25 możliwych. Godzin, nie godzin lekcyjnych

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D dncx
+7 / 9

Jako rocznik połowy lat 70, w 1983 roku wylądowałem w szkole. I.. nigdy nie było nas więcej niż 24-25 uczniów. Drugiej zmiany NIE BYŁO. Czasami chodziliśmy do szkoły na 9 czy 10. Ale w większości na 8. Czas na kolegów było o tyle o ile oni też tak kończyli. Ale porównywanie tamtych czasów do obecnych jest absurdalnym nadużyciem. Ale, jeśli już porównywać, to.. mam dzieci, które też teraz chodzą do szkoły i na pewno za krótko są w szkole. A potem musza i tak 2-3 godziny spędzić przy odrabianiu zadania. Czyli tak jakby nadal były w szkole. Więc lepiej by było by prace szkolną odrabiać w szkole pod okiem nauczyciela niż rodzica, który niekoniecznie musi się znać na zadaniu. Zwłaszcza w starszych klasach, gdzie właściwie lekcje przynosi się do domu. Rozumiem w domu prace dodatkowe, wypracowania, jakieś akcje, itp. Ale przynoszenie do omu zajęć, których nauczyciel nie dał rady zrobić na lekcji jest absurdalne. Jednak dziecko jeśli uwinie się przed zmrokiem z prcą to może pójść z kolegami na plac zabaw czy jak jest starsza to chodzą do parku czy grać w piłkę. Ale jeśli ktoś przychodzi do domu o 13 czy14, a potem kończy zadania domowe o 17, jak od października jest ciemno, to w zasadzie gdzie ma wyjść? Dlatego szkołą w obecnym kształcie jest i tak obciążeniem dla dziecka o tyle o ile czas wolny musi poświęcić na kończenie, co nie było zrobione w szkole.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Hermes_Trismegistos
+3 / 3

Na wszystko mieliście czas oprócz przyswojenia Netykiety.
Rozumiem. Pracując z płytami perforowanymi nie mogliście wyłączyć Caps Locka:)

W technikum też zdarzały mi się dni "na drugą zmianę" czasem niestety zaczynające się dwiema lekcjami WF. pamiętam, ze była to miła odmiana od wstawania o 7:00. Ale to było dość dawno temu i być może od tego czasu ludzie przyzwyczaili się do wygodniejszego rozkładu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D dncx
+3 / 3

@Hermes_Trismegistos W szkole średniej też miałem zarówno na 7 rano, jak i na 12.30 (basen, a potem z mokra głowa do szkoły). Zawsze jednak wolałem zaczynać o godz. 7.15 niż o 12.30. Raz, ze kończyłem koło 13 i mogłem normalnie dojechać na wieś do domu. Kończąc po 17 musiałem godzinę czekać na autobus do siebie albo jechać innym i potem 3 czy 4 km iść na nogach z miejscowości sąsiedniej. Sama radość. Ale to było na początku lat 90 ubiegłego wieku. No i człowiek jest starszy. Wydaje mi się ,ze grubą przesada jest by 6 czy 7 letnie dzieci chodziły na zajęcia na 11 czy 12, przy czym i tak idą do szkoły o 7-8 bo ich rodzice idą do pracy, a nie ma kto z nimi zostać. A tak właśnie było, kiedy moje dziecko w latach 2016-2017 chodziło na 2 zmianę (1-2 klasa). Rozumiej jeszcze stare konie 14-15 letnie, czy w szkole średniej. Sprawa jednak rozwala się właśnie o te najmłodsze dzieci. I to one dostają po tyłku najbardziej.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 2 razy. Ostatnia modyfikacja: 5 września 2019 o 20:30

avatar Gats
+1 / 1

@dncx ??
Rocznik 89, zerówka i klasy na pewno 1-sza, od 7 do 8 rano świetlica po dojechaniu autobusem szkolnym trasą kilkanaście km.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D dncx
+1 / 1

@Gats No to współczuje. To jest okropne tak długo siedzieć w tym budynku. A Ty czułeś się dobrze? Pamiętasz to? Bo moje dziecko woli iść rano do szkoły i przyjść po południu, ale mieć jednak trochę z dnia, niż siedzieć cały dzień w szkole i przyjść do domu na kolację, kąpiel i sen. Jak w obozach pracy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J jonaszewski
+10 / 10

Zawsze mi się wydawało, że postęp polega na ułatwianiu sobie życia.
Nawiasem mówiąc, ja też jestem z podobnego rocznika i jakoś nie miałem takich problemów ani też nie znam nikogo, kto by je miał. Przeciwnie, nasze lekcje zawsze kończyły się stosunkowo wcześnie. Wcześniej niż dziś.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar madeleinepl
-5 / 7

Rocznik 88 chodziłam na 2 zmiany w klasie po 32- 34 osoby, klasy do f. Kończyliśmy koło 17:00. Do szkoły chodziliśmy pieszo, miasto wojewódzkie więc nie małe, jedna koleżanka czasem jechała autobusem najczęściej jak mocno padało. Jak się szło na popołudnie to się z dzieciakami umawialiśmy rano. Nieraz nawet rano człowiek lekcje robił, bo czasu było sporo.
To nic strasznego. Zwalmy na reformy- nieprzemyslane- niepodwarzalny fakt, ale jak by był okres wyżu demograficznego to co by było? Czego by się naród czepiał? Sytuacja jest jaka jest. Żeby mogli być lepiej czasem musi być gorzej, trudniej a może po prostu niekomfortowo... Nauczycieli możnaby zatrudnić więcej, ale co to da skoro sal lekcyjnych bedzie za mało? Nie pojawią się znikąd... Na pewno są szkoły gdzie się tego nie odczuje ale są i takie gdzie system zmian będzie konieczny.
Co do zakresu materiału... 3 lata gimnazjum zmieścić w 7 i 8 klasie, 3 lata liceum w 4 a 4 lata technikum w 5- no i w czym problem. Przecież przed poprzednią reforma dokładnie tak było. Materiał 7 i 8 klasy został rozciągnięte na 3 lata gimnazjum a w szkołach średnich (również zawodówkach) został ściśnięty - materiału więcej a czasu mniej.
Cierpliwości, bo na te zmiany na lepsze niestety trzeba trochę poczekać... Nie da się wszystkim naraz dogodzić. Oby tylko zmiany faktycznie były pozytywne i ostateczne.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
I IceShapedGod
-4 / 6

Bo panie nie było tych głupich pożeraczy czasu: telewizji, komputerów, smarkfonów, gier, itp. gówna

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Cascabel
+8 / 8

Będzie czas na facebooka i instagrama. W tramwajach i pociągach. Nie będzie go na naukę.
Dzieciaki z mojego miasta jeżdżą do liceów do sąsiedniego. Kończąc lekcje o 15 :30 mają pociąg o 17, w mieście są o 17:30. Kończąc lekcje o 19, pociąg mają o 22 a w mieście są o 22:30. I tak z dworca muszą odebrać je rodzice, bo ostatni autobus pod miasto jedzie o 17. Dzieciak sąsiadów ma farta: do miasta zabiera go sąsiad pracujący w mieście. Ale on pracuje od ósmej do szesnastej.
Wcześniej mieszkałam pod miastem: o godzinie 17 autobusy zaczynają jeździć co dwie godziny.
Normalnie dzieciaki mieszkałyby w bursach, ale one są przystosowane do przyjęcia trzech roczników, a nie czterech.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar darek1423
+8 / 10

To ,że ty miałeś beznadziejnie nie znaczy ,że wszyscy tak mają mieć. Jak słusznie ktoś zauważył równie dobrze można by zabrać wszystkim kibe w domu i postawić wychodki na dworze. W końcu "Kiedyś tak było i ludzie nie narzekali". Reforma powinna z założenia coś polepszyć ,a nie pogorszyć (warunki nauki).

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S stypson
+2 / 2

Czyli to c*ujowa zmiana, a miała być dobra. 4RP=PRL bis.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
Z ZimaIdzie
-1 / 1

W gimnazjum miałam parę razy w tygodniu do 17:15, a jestem dużo młodsza od autora demota.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 5 września 2019 o 18:24

D dominek82
-1 / 1

Przestańcie się mazać.Zapierd@l@ć do szkoły

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
C Crollo
+1 / 1

Gdyby rząd w 2012 roku nie nakazał samorządom usunąć setek szkół średnich to teraz były by miejsca. Głupota usuwać szkoły bo przez 3-4 lata był niż demograficzny w szkołach średnich.... I przez to uczniowie też cierpieli w tym ja bo nas upchano 3 szkoły w 1

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
W WinterValkyrie
+4 / 4

Jestem uczennicą liceum. Mam czas na czytanie książek, siedzenie na telefonie. I to aż 2 godziny dziennie - w autobusie. 3 razy w tygodniu kończę lekcje o 17.20, a potem trzeba wrócić do domu (na miejscu jestem o 18.30), zrobić zadania, przygotować się do sprawdzianu, a na nastęony dzień na 9 do szkoły. Nie najwcześniej, ale trzeba odespać poprzedni dzień, więc rano nic nie zrobię. Więc jeśli mam wybór między piątkami, brakiem czasu wolnego i chęci do życia, a spacerami, jakimiś zajęciami i chwilami dla siebie kosztem średniej - wybór jest oczywisty. Nie dziwcie się, że uczniowie mają coraz gorsze wyniki w nauce, skoro nie mają czasu je poprawić. Jestem osobą raczej zdolną, ale jeśli wiem, że mam dla siebie 2-3 godziny dziennie, to nie chcę ich przeznaczać na naukę, bo dopiero co spędziłam 7h w szkole, w ławce, bez ruchu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J jaroslaw1999
0 / 0

ja za swoich szczenięcych lat nie miałem szkoły na popołudnie. mam wrażenie, że te powielanie demotów w tym temacie to są fejki

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar lukson997
-4 / 4

Polać mu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar karolsk8er
0 / 2

Janusz.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
W Wanda_co_nie_chciala_niemca
+1 / 1

Kiedyś było mniej nauki. Nie wyobrażam sobie mieć od popołudnia np. 9 lekcji. W technikum tyle nauki było.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P profix3
+1 / 3

Też pamiętam, szło się do szkoły na 11, wracało 15, 16. Nikt nie kwitł do 19. Ponoć program był mniej przeładowany, ale tego nie jestem pewien bo nie znam obecnego.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R rdaneel
0 / 2

ale taki cyrk zrobiono wtedy administracyjnie na zasadzie "a bo dla sportu połączymy dwa roczniki"?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
C Canzas69
+3 / 5

No tak czyli jeśli ty miałeś źle to inni też mają mieć źle? XD Co to za głupie myślenie. Widać że stary dziad.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K konradstru
-1 / 1

To Ty stara dupa jesteś...
Już niedługo czterdzieści lat minęło...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M MarcinProgramista
+1 / 1

To nawet nie chodzi o myślenie autora typu "ja miałem przesrane, to moje dzieci też będą miały przesrane, dadzą radę" (co jest żałosne). To chodzi o to, że gdyby nie rozpieprzenie systemu edukacji przez PiS, to zwyczajnie wszystko byłoby dobrze. Wystarczyłoby żeby pisowskie psy trzymały swoje brudne łapska z dala od sprawnie działającego systemu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S seybr
0 / 2

Powinniśmy poprawiać warunki bytu. Demot to takie pieprzenie, my mieliśmy to czemu oni mają mieć lepiej. My jedliśmy mięso raz na tydzień, oni też mogą. Świat przyspieszył i nic tego nie zmieni, chyba że wojna wybuchnie. Kiedyś rodzice pracowali 8h i do domu. Teraz tak nie jest, ja sam pracuje na etacie, wracam do domu i keta swoje zlecenia. My rodzice mamy mniej czasu. Rodzice moi mieli łatwiej. Mieszkam na wsi. Szedłem na autobus i jechałem. Wracałem do domu. Miałem swój klucz od domu. Rodzice w pracy. Weź teraz tak zostaw dziecko w pierwszej klasie. Trzeba odprowadzać bo takie mamy prawo. Moje dzieciaki rano wstają z nami. My do pracy a one do szkoły. Potem albo idą do moich rodziców albo do domu. Szkoła jest na wsi. Szkołą dla dzieci na popołudnie, to chory pomysł. Dziecko wracające po takim dniu jest bardziej zmęczone. Jak to bywa, nauczyciel zada masę lekcji. Bywa, że odrabiam z nimi angielski, polski czy matematykę. Bo pani ma w dupie czy rodzić zna angielski. Akurat znam. Nauczyciel jest od jednego przedmiotu, rodzic od wszystkich. Chodziłem do technikum. Dojazd do szkoły. Miałem taki plan, że zaczynałem zajęcia o 8 a kończyłem o przed 18 nastą. Nie no pięknie, przyjedz i odrób lekcje. Czy to było normalne ? Dziecko nie jest dorosłym. Powinno jak najwięcej odpoczywać. Ale nauczyciele mają to w dupie. Przecież strajk był tylko dla kasy. Gdzie poprawa warunków nauczania, czy zmiana programu dostosowana do współczesnych wymogów. Mamy naukę nie wydajną. Uczymy się wielu nie potrzebnych rzeczy. Jest coś takiego jak specjalizacja. Ja do pracy potrzebuję pracownika w pewnym zakresie umiejętności. Nie potrzebny mi ktoś co wszystko umie, bo wtedy nic nie umie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S ShadeX15
+3 / 5

Ludzie którzy mówią że lekcje do 18 to coś co da się przeboleć mają racje.
Ale wydaje mi się że mają straszne nudne życie bez żadnego hobby.
Spróbujcie uprawiać jakiś sport kończąc tak. O dodajmy jeszcze iż np nie jesteście orłami z matmy i macie po szkole korki. Powodzenia, Przychodzie do domu tylko zjeść umyć się i spać.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Plaskaflaszka
-4 / 4

@ShadeX15 ja tam nie widzę problemu, w końcu dzieci nie mają codziennie od 8 do 18 lekcji. Z reguły jak masz hobby to możesz je wykonać od rana przed lekcjami albo po lekcjach. Jeżeli jedzie na 12, to zamiast do 12 spać to może zająć się hobby

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Cascabel
0 / 2

@Plaskaflaszka Ile masz zajęć sportowych na rano? Nawet interesując się rękodziełem, to spotkania cotygodniowe są o 16:30. A rysunek? (w 1lo dzieciaki zaczynały chodzić na zajęcia z rysunku z myślą np. o architekturze). A zajęcia językowe? W większości odbywają się wieczorami bo rano lektorzy pracują gdzie indziej....

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Plaskaflaszka
-1 / 1

@Cascabel co masz na myśli mówiąc ,,zajęcia sportowe"? Bo na przykład moja koleżanka ćwiczy pole-dance i chodzi na siłownię, po czym na pierwszych lekcjach czasem się usprawiedliwiała że nie zdążyła przez korek, bo jedzie z treningu (lekcja o 9). Jakoś dała radę.
No i z tego co wiem i wyszukałam w internecie, to jeżeli umiesz szukać, to znajdziesz co Cię interesuje od rana, Nie ma większych problemów

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Cascabel
+1 / 1

@Plaskaflaszka Pomyślmy, co uprawiano u mnie w klasie:
- piłka nożna - drużyna młodzików. Zajęcia popołudniu.
- piłka ręczna
- taniec towarzyski - mistrzyni polski.
- judo - wicemistrz polski
W przypadku takich grup zaawansowania, treningi były w jednym terminie. Nie możesz chodzić? Tracisz to na co pracowałeś latami. Na treningu pojawić się musisz, albo rezygnujesz.
A stawiam że liczyć będzie się większość.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
F fsubi
0 / 2

@Adam85; a kto mówi, że mieliśmy źle?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
N neltisen
-1 / 1

Jak ja chodziłem do szkoły, to ja i moi rówieśnicy marzyliśmy, żeby mieć zajęcia na popołudnie, można się było wtedy wyspać

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M Margot8
+1 / 1

Jestem rocznik 84. Przez 3 lata chodziłam do klasy G. :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A addiago
+1 / 1

adam 85 zgadzam sie. Jeśli ja miałem, źle to po co inni mają mieć lepiej.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Piotrex7
+1 / 1

ale też jest tak że kiedyś lekcje były ciekawsze a teraz te nasze dzieci uczą jak rozmnaża się pantofelek czy jak ulepić z plasteliny płaskorzeźbe

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B BigBigHouse
+1 / 1

Sraty pierdaty... to że autor demota miał ciulowo, to nie znaczy, że każdy ma mieć tak jak on. Mamy XXI wiek dlaczego mamy pogarszac sobie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D Damianeczek
0 / 2

My, urodzeni w przeszłości z nostalgią wspominamy tamten czas.
Nikt nie narzekał

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K karbaryl
+1 / 3

Pokolenie 60-90 zawsze ma się za jakiś pieprzony ósmy cud świata i biadolą jak to im ciężko było. I że niby następne pokolenia mają czuć jakiś wstyd bo dzisiaj jest lepsza technologia. A prawda jest taka że żal im dupę ściska że żyli w jeszcze bardziej robackim kraju trzeciego świata. Tyle że to wy sprzedaliście przyszłe pokolenia żeby zaspokoić swoje robactwo. To wy wybieraliście rządy które hojnie zrzucają na obecne i przyszłe pokolenia ciężar spłaty zobowiązań. Na szczęście ludzie są mądrzy i prędzej wyjadą i zrezygnują z obywatelstwa tego bantustanu niż będą się zarzynać dla tych co ich sprzedali i jeszcze wbijają im do głowy jakieś poczucie niższości.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kinga20w
+1 / 1

a u nas było klas do ł po 30 osób i wszyscy mamy się dobrze ;)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
O olcia483
-1 / 1

Do podstawówki chodziłam dziesięć lat temu i wtedy przez dwa lata był system dwu zmianowy bo dzieci dużo (klasy od A do F po 30 osób) A budynek za mały. Jakoś wtedy nikt nie narzekał ani nauczyciele ani uczniowie. A dziesięć lat to chyba nie jest aż taka prehistoria tylko społeczeństwo zrobiło się roszczeniowe

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P probeczka75
+1 / 1

Nie przypominam sobie wyżu w tym roczniku. Wyż był, ale kilka lat wcześniej (m.in mój rocznik), a później już były tylko spadki.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Marecki384
+2 / 2

Jestem rocznik 1979 i w 1986 poszedłem do 1 klasy.
Moja pierwsza podstawówka to była szkoła w Warszawie (Chodziłem tam 3 lata) były 4 klasy pierwsze - po roku ostały się 3 i częśc niedobitków z Klasy D porozsyłano po innych klasach.
Chyba w 2 klasie był remont i przez tydzień mieliśmy zajęcia na korytarzu o remoncie sali gmnastycznej wstyd mówić bo paprali się kilka lat.
W 1989 zmieniłem szkołę i poszedłem do małej podwarszawskiej podstawówki (300 uczniów - w innej podstawówce z tej samej gminy 300 uczniów to był jeden rocznik)
Klasy małe ciasne też na zmiany (chyba najgorzej było w 7 klasie bo w piątki na popołudnie i do tego już zaczynało się lato -każdy myślał tylko gdzie pójśc poimprezować co obejrzeć w tv)
Od połowy 7 klasy oddano nowe skrzydło szkoły no trochę luzu było - Tylko rodzice się wnerwili na dyrektorkę bo kazała kupować buty z białymi podeszwami

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Greg92PL
-1 / 3

Autor miał zapewne na myśli to,że kiedyś kupa ludzi chodziła na "drugą zmianę" i nie przeszkadzało im to w niczym. A wszyscy obecnie płaczą bo dzieci nie będą miały czasu(tylko na co, skoro każda doba ma 24 h a dzieciaki będą siedziały dokładnie tyle samo czasu co na 1 zmianie?).

Co do II zmiany czy wieczorowej szkoły - niektórzy walą zaocznie inżynierkę, magisterkę, pracują i jeszcze mają dzieci. I nie narzekają, bo nikt nie zmusza ich do studiowania - robią to dla siebie, bo CHCĄ. I jakoś nie płaczą a zaoczne studia cieszą się sporą popularnością...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
C Cainne
0 / 2

Było nas jedenaścioro, mieszkaliśmy w jeziorze... na śniadanie matka kroiła wiatr, ojca nie znałem, bo umarł na raka wątroby, kiedy zginął w tragicznym wypadku samochodowym, po samospaleniu się na imieninach u wujka Eugeniusza. Wujka Eugeniusza zabrało NKWD w 59. Nikt nie narzekał.

Wszyscy należeliśmy do hord i łupiliśmy okolicę. Konin, Szczecin i Oslo stały w płomieniach. Bawiliśmy się też na budowach. Czasem kogoś przywaliła zbrojona płyta, a czasem nie. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka odcinała stopę i mówiła z uśmiechem, "masz, kurna, drugą, nie"? Nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że wszyscy zginiemy. Nikt nie narzekał.

Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z gruźlicą, szkorbutem, nowotworem i polio służył mocz i mech. Lekarz u nasbywał. Chyba że u babci – po mocz i mech. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Jedliśmy muchomory sromotnikowe, na które defekowały chore na wściekliznę żubry i kuny. Nie mieliśmy hamburgerów – jedliśmy wilki. Nie mieliśmy czipsów – jedliśmy mrówki. Nie było wtedy coca-coli, była ślina niedźwiedzi. Była miesiączka żab. Nikt nie narzekał.

Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał karę. Dół z wapnem, nóż, myśliwska flinta – różnie. Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem piwo — jak zwykle. Potem ojciec wracał do domu, a po drodze brał sobie nowe dziecko. Dzieci wtedy leżały wszędzie. Na trawnikach, w rowach melioracyjnych, obok przystanków, pod drzewami. Tak jak dzisiaj leżą papierki po batonach. Nie było wtedy batonów, dzieci leżały za to wszędzie. Nikt nie narzekał.

Latem wchodziliśmy na dachy wieżowców, nie pilnowali nas dorośli. Skakaliśmy. Nikt jednak nie rozbił się o chodnik. Każdy potrafił latać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji, aby się tej sztuki nauczyć. Nikt też nie narzekał.

Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Czasem akurat wtedy nadjeżdżał jelcz lub star. Wtedy zdychaliśmy. Nikt nie narzekał.

Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Podobnie jak wybite zęby, rozprute brzuchy, nagły brak oka czy amatorskie amputacje. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego. Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na policję (wtedy MO), żeby zakablować rodziców. Pasek był wtedy pomocą dydaktyczną, a od pomocy, to jeszcze nikt nie umarł. Ciocia Janinka powtarzała, "lepiej lanie niż śniadanie". Nikt nie narzekał.

Gotowaliśmy sobie zupy z mazutu, azbestu i Ludwika. Jedliśmy też koks, paznokcie obcych osób, truchła zwierząt, papier ścierny, nawozy sztuczne, oset, mszyce, płody krów, odchody ryb, kogel-mogel. Jak kogoś użarła pszczoła, to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię. Jak ktoś się zadławił, to pił 3 szklanki mleka i przykładał sobie rozgrzaną patelnię. Nikt nie narzekał.

Nikt nie latał co miesiąc do dentysty. Próchnica jest smaczna. Kiedy ktoś spuchł od bolącego zęba, graliśmy jego głową w piłkę. Mieliśmy jedną plombę na jedenaścioro. Każdy ją nosił po 2-3 dni w miesiącu. Nikt nie narzekał.

Byliśmy młodzi i twardzi. Odmawialiśmy jazdy autem. Po prostu za nim biegliśmy. Nasz pies, MURZYN, był przywiązany linką stalową do haka i biegł obok nas. I nikomu to nie przeszkadzało. Nikt nie narzekał.

Wychowywali nas gajowi, stare wiedźmy, zbiegli więźniowie, koledzy z poprawczaka, woźne i księża. Nasze matki rodziły nasze rodzeństwo normalnie – w pracy, szuwarach albo na balkonie. Prawie wszyscy przeżyliśmy, niektórzy tylko nie trafili do więzienia. Nikt nie skończył studiów, ale każdy zaznał zawodu. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. To przykre. Obecnie jest więcej batonów niż dzieci.

(...)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 6 września 2019 o 20:33

F feroxa
+3 / 3

A ja nie pamiętam. Owszem, klasa 30 osob. Nauczycielka miała prawo gwizdnąć z otwartej dłoni a rodzic poprawić. Nie bylo opinii i orzeczeń. Nikt nie mial adhd, dysleksji czy dysmózgowii. Rodzice grzeczni nawet jeśli z szemranej dzielnicy. Dzieci mocno upośledzone lub zaburzone nie miały prawa do nauki (to od lat 90), do specjalnych szły lekkie upośledzenia lub dzieci "dziwne". Podstawy były łatwiejsze, normalne. Wladza nie wpierdzi...lała się nauczycielom. Jedynym dokumentem był dziennik. Jak bolała głowa lub miało się grypę to się szło do domu, obecnie trzeba pierdyliarda papierów i obecności rodziców. Pretensje głównie do władz.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R redtwo
+2 / 2

Mamy 2019 a wracamy do 1989 ? Uczyłem latach 90-tych w klasach ósmych: A,B,C,D,E,F a w każdej po 30 osób. To nie nauczanie tylko odbębnianie ...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Taktyczny
+2 / 2

Jak chodziłeś do szkoły to tez odkryto rewolucyjne wynalazki! Ogień! Koło! się ciesz ze wyprostowany chodzisz.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K KC82
+2 / 2

Też jestem z tego rocznika i klasy liczyły po 30 osób. Ale wszyscy zaczynaliśmy o 8.00 i dla nikogo miejsca nie brakowało.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
I Indalo
-1 / 1

Ale nieco starsi w większych miastach to chodzili i na 3 zmiany... 18h45 się kończyło i biegiem na dobranockę :) Żyją, funkcjonują i jest OK.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P pichu22
+1 / 1

Panie kolego.
Ja tez jestem z tego samego rocznika 1982. Również więc tzw. wyż demograficzny. Również mialem klasy w moim roczniku A,B,C,D. I to właściwie jedyne zgodności z tymi kłamstwami które piszesz.
Chodziłem do szkoły w mieście wojewódzkim, wiec takich jak ja nie brakowało, a mimo to nakwieksza klasa z tych czterech liczyła 24 osoby.
Nie natomiast ponad 30 jak piszesz.
Lekcje na dwie zmiany w tym czasie nie istniały.
Nie pisz bajek ze jedni na rano pół roku A następnie na popołudnie drugie pół roku.
Kłamiesz w jakimś celu, pewnie dlatego żeby oczernic aktualny system oświaty. Nie wnikam, bo jestem bezpartyjny.
Ale kłamiesz jak głupi dzieciak.
To nie jest miejsce żeby siać jakąś propagandę, wiec sobie daruj i przenieś się na inne portale.
P.S.
Od czterech lat każdego dnia przeglądam DEMOTYWATORY. Nigdy tak debilnego wpisu nie widzialem, a wierz mi widzialem różne.
Odkąd tu zaglądam zawsze sobie powtarzałem ze hak ktos przesadzi to założę konto i mu odpowiem. WYGRALEŚ!!!
Specjalnie dla Twojej głupoty założyłem konto i zdwmaskowalem Twoje kłamstwo pisane po to żeby zaistnieć.
Pozdrawiam

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P przemo112
-1 / 1

wielkie halo do 1 klasy majac 7lat.sam musialem chodzic i wracać. nikt sie nie przejmowal ze sie balem pół miasta na nogach przejść.matka w pracy ojciec to samo.i nie ma ze boli.rozpieszczone bachory teraz i wielkie halo

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
N neomagnet
0 / 2

Autor to typowy przykład dlaczego ludzie urodzeni przed 1990 rokiem NIGDY nie powinni sprawować żadnych urzędów w tym kraju, od najniższego szczebla urzędnika aż po prezydenta i premiera. Wychowany w komunie zawsze będzie ją wspominał. Potrzeba w końcu ludzi młodych, których nie dotknęła indoktrynacja i którzy komuny zwyczajnie nie znają. Starsi mają wyprane mózgi. Od takich ludzi notorycznie można usłyszeć że kiedyś to było tak, kiedyś było lepiej itd. Skoro było lepiej to czemu walczyliscie o wolność? A skoro walczyliscie to dlaczego teraz głosujecie na komunistów z PiSuaru?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A agronomista
+2 / 2

Ja też miałem swego czasu 30 osób w klasie, a w starszych rocznikach było jeszcze więcej. Fakt, do autobusu się nie można było zmieścić, i większość jeździła na stojąco.Na WF brakowało piłek dla wszystkich, gdy robiliśmy jakieś ćwiczenia, a bibliotece nie starczyło lektur dla każdego, ale nigdy nie było jakiś zmian i popołudniówek. Dopiero w liceum jeden dzień w tygodni, ale to już inny poziom, więc nie ma co narzekać.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A AnitkaLubiWbijacNoze
0 / 2

Wy kretyni, co mówicie, że mieliście ciężej, zbyt dużo lat to już słyszę. Młodsi ode mnie też narzekają, że jeszcze młodsi mają łatwiej. Przypomnę wam coś. Człowiek stworzył cywilizację techniczną po to właśnie, żeby sobie życie ułatwić, by praca zajmowała coraz mniej czasu, by mieć go coraz więcej. Jeśli twierdzisz, że muszę mieć ciężko, ponieważ Ty miałeś, to może lepiej Ciebie usunąć, bym Ja miała łatwiej? Dobrze się zastanów nad tym zdaniem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Rageman1990
0 / 2

Moim zdaniem im więcej uczniów jest w klasie to tym mniej nauczone są. W Społecznej szkole jak klasy liczą po kilka osób to raczej nie ma szans by taką szkołę opuścić będąc tumanem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Asheera
0 / 0

Rocznik 85 - podstawówka na 600 dzieci, w praktyce - około tysiąca. Klasy a, b c, d, czasem e. Na liscie 35 dzieci, których w ciągu roku szkolnego systematycznie ubywało - do ostatecznej liczby 24 w trzech ostatnich latach.

Zajęcia - popoludniowe byly norma, gdzie koniec byl o 16.40, albo 17, 20. Poczatek takich lekcji 14.20/13.30. Te dni lubilam zawsze najbardziej, bo moglam sie wyspac i przd szkola mialam jeszcze czas cos porobic. Droga do szkoly - 3km na piechote.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem