Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
439 458
-

Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
L likkaq
-3 / 15

Ja tam lubię sałatkę z kurczaka, tylko też mam problem gdzie mu to rośnie?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kudlata111
+10 / 18

@likkaq A może sałatka z kurczakiem?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M MarcinProgramista
-3 / 11

A o "schabowym z kurczaka" nie słyszałaś?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 20 października 2019 o 22:59

J konto usunięte
+1 / 1

@MarcinProgramista
Ja słyszałem i nawet jadłem. :D

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
6 6agvv7
0 / 0

A o filetach z jajek słyszałeś..?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M marekjajos
+10 / 16

Osobiście polecam polędwiczki z kalafiora i szynkę pomidorową. Korzonki, znaczy, palce lizać.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
H HaveANiceDay1983
0 / 4

@marekjajos kolega chce być zwolennikiem przepisów EU i nazywać je bodajże krążki warzywne.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G konto usunięte
0 / 12

Wegański schab pochodzi od świni z downem... :o)))))

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Arbor
+17 / 29

Chodzi oczywiście o imitację schabowego. Osobiście uważam takie rzeczy za idiotyzm- jeśli ktoś deklaruje nie jedzenie mięsa, ponieważ uważa, że człowiek go nie potrzebuje, a zaraz robi sobie "sojowe schabowe" albo spożywa "wegańskie parówki", to znaczy, że sam sobie zaprzecza, bo zwyczajnie tęskni za mięsem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
W Wojtek1291
+15 / 17

@Arbor Coś w tym jest. Zgodnie z definicją to jest kotlet warzywny. Dopuszczałbym tez wersję mielony z warzyw/warzywny. Po co więc ten schabowy na siłę?
Jest też jedno, głębsze wyjaśnienie tego zjawiska i dotyczy nie tylko wegan, ale coraz większej części populacji. Ludzie przestają przykładać uwagę do znaczenia słów. Nie zastanawiają się co mówią i piszą, skąd dane słowo się wzięło i co oznacza. I potem wychodzą takie cuda jak wegański schabowy, albo ludzie żegnając się, mówią "siema" :P

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A konto usunięte
+11 / 13

@Wojtek1291 "Ludzie przestają przykładać uwagę do znaczenia słów. Nie zastanawiają się co mówią i piszą, skąd dane słowo się wzięło i co oznacza"
Powinieneś zostać dyplomatą. Tak ładnie napisać, że ludzie głupieją. Szacunek :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
W Wojtek1291
+7 / 9

@amroth7 Wiesz, kto to jest dyplomata? To człowiek, który potrafi powiedzieć spie*dalaj w taki sposób, że poczujesz ekscytację na myśl o czekającej Cię podróży :D

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M MarcinProgramista
-1 / 9

@Arbor Ja jem mięso nałogowo, ale wcinam też wegańskie parówki. Uważam, że są bardzo smaczne. Nazwa mi w ogóle nie przeszkadza, a co więcej łatwiej mi po niej wyszukać w sklepie tego, czego szukam (żarcie standardowo zamawiam z dowozem do domu). I uważam, że trzeba być lekko psychicznym, żeby robić z kwestii jedzenia problem polityczny...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Arbor
+3 / 7

@MarcinProgramista , jednym jest jeść wegańskie parówki dla smaku, a zupełnie czym innym jest jeść parówki wegańskie dlatego, że czuje się niedobór mięsa i szuka się zamienników, jednocześnie deklarując, jaki to weganizm jest zdrowy (i naturalny!) dla człowieka.

"I uważam, że trzeba być lekko psychicznym, żeby robić z kwestii jedzenia problem polityczny..."

Ja również. Niestety wegetarianie i weganie upolitycznili tę sprawę do absurdalnych rozmiarów. Pozostaje jedynie takie zachowanie krytykować.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R represjonowany_rewolucjonista
-3 / 5

@Arbor "zupełnie czym innym jest jeść parówki wegańskie dlatego, że czuje się niedobór mięsa i szuka się zamienników" czegoś równie bzdurnego jeszcze nt.weganizmu/wegetarianizmu nie słyszałem. Jak można czuć niedobór mięsa i szukać zamienników? Jak?! Zakładając nawet, że istnieje taki stan jak "niedobór mięsa" to nie można go zniwelować inaczej niż przez jedzenie mięsa.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Arbor
+1 / 3

@represjonowany_rewolucjonista , pisząc "niedobór mięsa" nie miałem na myśli potrzebę stricte fizjologiczną, a raczej psychologiczną. Tak, ludzie, którzy przestają jeść mięso, czują dyskomfort z powodu niejedzenia mięsa. Twierdzisz, ze tak nie jest?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Cascabel
0 / 2

@Arbor chodzi o wygląd. Znam też schabowe z kanii, albo schabowe z rydza - wygląda jak panierowany kotlet. Podobnie wygląda schabowe sojowe - jak zwykłe. Albo mielone z kalafiora.
Kotlet warzywny dla mnie wygląda całkiem inaczej.
Tak samo różnicę w wyglądzie widzę między schabowym z kurczaka, a kotletem z kurczaka.
Dodajmy, że samo słowo "schabowe" odnosimy do panierowanego kotleta, a nie do schabu. Wyraźnie zmienił się zakres znaczenia słowa - tak samo jak pochodzące od bigosiku danie bigos zupełnie wypatrzyło pierwotną charakterystykę dania.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J jonaszewski
+2 / 6

@Arbor Większość wegetarian nie je mięsa z powodów etycznych, ale nadal je lubi. Poszukuje się więc ulubionych smaków w produktach roślinnych, a żeby było prościej, nazywa się je tak samo jak oryginał. I tylko - nie wiedzieć czemu - część ludzi mięsożernych ma o to tak zwany ból dupy.

Idę o zakład, że ludzie, którzy nie jedzą mięsa, ponieważ go nie lubią, nie jadają też wegetariańskich "schabowych".

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R represjonowany_rewolucjonista
0 / 2

@jonaszewski Właśnie! To jest sedno sprawy! Jako niejedzący mięsa się pod tym podpisuję wszystkimi rękoma ;)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R represjonowany_rewolucjonista
0 / 2

@Arbor Z mojego doświadczenia jako niejedzący mięsa owy dyskomfort utrzymuje się przez jakiś czas. Jaki? To już zapewne kwestia indywidualna. U mnie to było około 6 miesięcy. Nic innego jak nałóg którego można się pozbyć.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Cascabel
0 / 0

@jonaszewski smak tego sojowego jest całkiem inny, tylko wygląd podobny. Bardziej kojarzy mi się z kanią. Nie jestem wegetarianką, ale nie lubię większości rodzajów mięs - przy schabowym mój przepis kończy się "oddaj innym mięso, wymieszaj bułkę tartą z jajkiem, usmaż, oto najlepszy kotlet na świecie".

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
T turbulence
+2 / 2

@Artur nie chodzi o tęsknotę za mięsem, uwierz mi, w ogóle mi nie tęskno; chodzi o to, aby ułatwić sobie nazwanie dania, po prostu. Kiedy robię mielone z kalafiora, to nazywam to tak, nie dlatego, że tęsknię za "tradycyjnym" mielonym (którego od zawsze nie znosiłam), tylko po to, żeby nie komplikować sobie życia jakimiś idiotycznymi, długimi roślinnymi nazwami typu kule kalafiorowo jaglane z dodatkiem ziół, cebuli i czosnku. I tylko o to w tym chodzi.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E Extraterrestrial
0 / 2

@Arbor
Dokładnie w punkt.. Wegetarianizm/weganizm to idea - na dodatek naukowo sprzeczna z ludzkimi odruchami. To, że nie jedzą mięsa nie oznacza, że się nie ślinią na boczek czy schab. Ciekawy tylko jestem, czy znajdzie się osoba, która istotnie wolałaby umrzeć, niż zjeść mięso :D Koń przykładowo umrze, bo nie jest przystosowany do jedzenia mięsa, ale czy wegetarianin/weganin wybiegnie na zewnątrz, żeby oj*bać trawę? Nie sądzę, ale chciałbym to sprawdzić ;)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J jonaszewski
0 / 0

@Extraterrestrial Głodny człowiek jest w stanie zjeść innego człowieka - ot, choćby po katastrofie lotu Fuerza Aérea Uruguaya 571. Doprowadzony do ostateczności będzie jadł nawet trawę i korę. Nie sądzę jednak, żebyś chciał wprowadzić ludzinę, trawę i korę do swojego stałego jadłospisu.

Nie widzę też sprzeczności z ludzkimi odruchami - rośliny zawsze stanowiły podstawę (ok. 80%) diety człowieka i jego przodków przez miliony lat. Mięso, początkowo w postaci robaków oraz padliny, było tylko jej kalorycznym uzupełnieniem. Zmieniło się to dopiero kilkadziesiąt tysięcy lat temu po upowszechnieniu hodowli, a i wtedy mięso jadano raczej od święta. Polecam zapoznać się np. ze średniowieczną dietą chłopską, głównie wegetariańską, tyle że z przymusu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 24 października 2019 o 9:32

E Extraterrestrial
0 / 0

@jonaszewski
"Było kalorycznym uzupełnieniem". "Mięso jadano raczej od święta". No i samo to, że stwierdziłeś, że robili to "z przymusu". To jakby mówi samo za się, że NIE jedzenie mięsa to po prostu wyrzeczenie. Ponadto zapoznałem się z ową dietą i powiem Ci, że jakimś dziwnym cudem ryby jadali - choć dla nich "ryba" to było określenie wszystkiego, co nie żyło na lądzie, i jadali je w dni postu. A ryba to, gdyby ktoś nie wiedział, mięso... Więc przykro mi bardzo, ale hipoteza z choć jednym sprzecznym do niej argumentem, potwierdzonym rzecz jasna, upada równie szybko, jak powstała :) Może więc wyjaśnisz mi dlaczego, według Ciebie, wyrzeczenie w postaci niejedzenia mięsa, to nie jest sprzeczność z ludzkim odruchem. No i też po co mamy kły, przecież roślin nie trzeba przytrzymywać, z tego co wiem nie wyszarpują się...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 28 października 2019 o 8:20

J jonaszewski
0 / 0

@Extraterrestrial Przez stwierdzenie "ludzki odruch" rozumiem, że Twoim zdaniem podstawą diety człowieka jest mięso, a rośliny mają ją uzupełniać - podczas gdy jest odwrotnie. Równie dobrze można by mówić, że jedzenie orzechów jest ludzkim odruchem, a ich odstawienie - wyrzeczeniem. Wszakże to również wartościowy dodatek. Chyba że się z jakiegoś względu nie zrozumieliśmy.

Nie wiem, co analizowałeś, ale współczesne wyobrażenia o dawnej diecie to półprawdy wymieszane z opisami szlacheckich stołów. Tu załączam bardziej wiarygodne źródło:

"Siedemnastowieczny ekonomista Jakub Haur zostawił dość drastyczny opis pożywienia współczesnego mu gminu:

Ledwie by pies powąchał, co ci niebożęta z głodu zażywać muszą, bo jeśli się który chłop ma dobrze, to sobie i czeladzi śmierdzącym jadło okrasi olejem. Jeśli zaś niedostatnio, gdy go i na taką nie stanie okrasę, to tylko z wodą samą, jałowo, lada chwasty nadgniłe, jarzyny z pośladami krup lub grubych klusków zażywają".

Jeszcze Oskar Kolberg (XIX w.) pisał:

"Rano w lecie, o ósmej godzinie: polewka z mleka z perkami [ziemniakami] i kawałek chleba. Na obiad albo perki i kluski, albo kapusta i groch, albo kasza i perki, albo też perki i pęczak (ziarno jęczmienne otłuczone ze skóry w stępie). W niedzielę, kto możny, gotuje sobie mięso, a do rosołu perki, pęczak albo jagły. Wieczór: polewka z perkami, tak jak było rano, tylko już bez chleba".

Ryb nie jadano jakoś często, nie wszędzie były dostępne.

Zęby nasze, w porównaniu z zębami drapieżników, to ślad po małpiej wszystkożerności. Raczej nie zagryziemy nikogo naszymi krótkimi kłami, nie mamy też trzonowców-łamaczy do miażdżenia grubych kości ani rosnących przez całe życie siekaczy. Mamy zęby, które ewoluowały raczej w kierunku uzupełnienia diety roślinnej mięsną, niż typowe uzębienie mięsożerców. Homo habilis miał dietę wyłącznie roślinną, a dopiero u Homo erectus wzbogacenie pokarmów o wysokokaloryczne białko z mięsa umożliwiło dalszy rozwój mózgu. Jeszcze u neandertalczyków szalenie trudno jest na pierwszy rzut oka dostrzec kły.
(Taka ciekawostka: dobrze rozwinięte kły mają owocożerne nietoperze rudawkowate - ciekawe, po co im, skoro śliwka nie ucieka?)

Podsumowując: jesteśmy wszystkożercami, a nasi przodkowie żyli na diecie roślinnej. Wzbogacenie jej o białka zwierzęce z owadów, padliny, a w przyszłości upolowanych zwierząt umożliwiło rozwój mózgu, który jest bardzo energochłonnym narządem. Współczesna kuchnia umożliwia jednak dostarczenie tej samej ilości energii z roślin i skomponowanie nawet "mięsnopodobnych" smaków dla tych, którzy ze względów etycznych nie jadają mięsa, ale lubią jego smak. Dla uproszczenia powstają zatem "wegańskie schabowe", bo dobry schabowy jest pyszny, tylko szkoda że trzeba dla niego zabić zwierzę. Istnieją jednak ludzie, którzy nie lubią mięsa, więc odstawienie go nie jest dla nich żadnym wyrzeczeniem, podobnie jak ja nie czuję się "pozbawiony" brokułów czy ostryg.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E Extraterrestrial
0 / 0

@jonaszewski
No właśnie, chyba się nie zrozumieliśmy, bo ja w ani jednym miejscu nie napisałem, że rośliny stanowią uzupełnienie pokarmu mięsnego, czy na odwrót. Zaznaczyłem jedynie, że wegetarianizm/weganizm jest po prostu ideą, która polega na wyrzeczeniu.

Nie do końca zdrowym wyrzeczeniu, bo takie osoby mają zazwyczaj niedobory witamin poprzez źle zbilansowaną dietę (a żeby zbilansować dietę opartą wyłącznie na pokarmach roślinnych... no.. trzeba się natrudzić i trzymać ściśle zaleceń dietetyka), czego nie ma w przypadku dodatku mięsa do diety, ponieważ wszelkie produkty odzwierzęce są pełnowartościowe i niczym nie trzeba się martwić.. Mam tutaj na myśli, że orzechy, o których napisałeś, da się zastąpić innym pokarmem roślinnym, ale orzechy zastąpić mięsa w żadnym wypadku nie mogą. Aha - i rosnące stale zęby (np. siekacze) są charakterystycznym tworem zwierząt roślinożernych, które nie wytwarzają korzenia zęba, aby umożliwić stałe ich odrastanie na skutek ich ścierania przez rozdrabnianie pokarmu.

Co do jedzenia ryb w średniowieczu - miałem na myśli chłopów żyjących na terenach przybrzeżnych. Owszem - ich dieta składała się głównie z produktów podanych przez Ciebie wyżej, ale nie odmawiali sobie oni ryb, jeżeli mieli okazję je spałaszować.

Co do ewolucji - uwzględniając teorię ewolucji, która nie jest potwierdzona, bo nie ma eksperymentu, który w kontrolowanych warunkach by ją potwierdził, człowiek nie pochodzi od małpy, ale wszystkie ssaki naczelne (tj. szympansy, orangutany itp itd..) mają wspólnego przodka. Tak samo neandertalczycy żyli na terenach razem z homo sapiens, ale to nie znaczy, że homo sapiens wyewoluowało z homo neandertalentis. Chociaż istnieją dowody na to, że utrzymywali ze sobą stosunki płciowe.

Co do kłów samego nietoperza - są na tyle cienkie i ostre, że nie nadają się do przytrzymywania wyrywającej się ofiary. Służą jako ostrza do krojenia - odpowiednik noża, tyle że zdecydowanie ostrzejszy. Ułatwia im to wyssanie miąższu z owocu za pomocą języka. I tyle.. Kły do zabijania i przytrzymywania ofiary są grube i ostre - i muszą takie być, żeby spełniały swoje zadanie. Nietoperzowi to niepotrzebne (EDIT: mówimy tu stale o nietoperzach z rodzaju rudawkowatych, np. rudawka wielka, bo oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszystkie są wyłącznie roślinożerne), bo kroi jedynie średnio-twardy owoc.. No i nie tylko żywi się owocami, ale i nektarem.

Co do stylizowania jedzenia dla wegetarian/wegan - nie mam nic przeciwko, ależ proszę bardzo, ogarnijcie sobie mięsopodobne smaki. Ale dlaczego dokonywana jest próba wykonania DOKŁADNIE takiego samego dania, jak w wypadku dań mięsnych? Chcę sałatkę - jem sałatkę. Chce kotleta - jem kotleta. Chcę, żeby moja sałatka smakowała jak schabowy - dodaje odpowiednich składników, żeby to osiągnąć jak najpełniej, starając się przy tym nie zatruć. Po prostu nie rozumiem po co produkty roślinne stylizować w taki sposób, żeby wyglądały na dania mięsne. I nie ma to sensu zarówno w wypadku etyki - zjem sobie roślinkę, która wygląda tak, jakby była podana prosto od zarżniętej krowy.. eee.. co?, jak i w wypadku osób, którym mięso zwyczajnie nie smakuje - ja osobiście nie chciałbym dostać na talerz mięsa, które wygląda przykładowo jak brokuły, bo po prostu momentalnie odechciałoby mi się to jeść (tak, nie lubię brokuł). Więc to nie jest na zasadzie, że to jest złe - ja po prostu kompletnie tego nie rozumiem.
Za złe natomiast uważam wciskanie wszystkim innym tej idei i nazywanie ich mordercami, porównywanie ich żołądka do cmentarza itp.. Bo to, że ktoś jest wegetarianinem/weganinem nie oznacza, że może każdemu wciskać swoje przekonania i jeszcze mieć pretensje typu: "Jak tak w ogóle można. Trzeba być chorym psychicznie, żeby tego nie dostrzegać". Nie przeszkadza mi ich styl - więcej mięsa dla mnie. Ale wkurza mnie niemiłosiernie, gdy widzę tę całą ich nagonkę...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 28 października 2019 o 17:02

avatar konradstru
+5 / 5

Najlepsze są kotlety sojowe a'la schabowy o smaku kurczaka.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J JohnsonFibonacci
+1 / 5

no bo z czego składa się świnka? je rośliny i pije wodę, jedząc świnie jesteś weganinem

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M marekjajos
+1 / 3

@JohnsonFibonacci Świnka, dla Pana wiadomości, jest wszystkożerna. Zje, co złapie lub człowiek jej da, podchodzi to nawet pod kanibalizm. Na własne oczy widziałem, jak świnia zeżarła kilkumiesięcznego kota, który z ciekawości wlazł na jej wybieg.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E eina
+9 / 9

Polecam schabowe z kani są pyszne!

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
I imilek1
+2 / 4

@eina Ba.. dzisiaj smażyłem:D

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E eina
+2 / 2

@imilek1 zazdroszczę :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
I imilek1
-1 / 3

@eina to idź do lasu zapolować na schabowego ;)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E eina
+1 / 1

@imilek1 w tym roku u nas coś nie mam szczecią do kani, nawet na targu nie było... za to borowików opór jak nigdy :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G golonkazmusztarda
0 / 0

@imilek1 myśliwi chodzą... a mięso zwierząt żywiących się naturalnie i biegających swobodnie a nie karmionych chemicznymi papkami z antybiotykami i sterydami na rozrost mięśni stojących całe życie w jednym miejscu jest po prostu nieporównywalne w smaku. Nie ma lepszego mięsa niż dziczyzna (fakt że trzeba umieć przygotować, a robi się to zupełnie inaczej niż z mięso plastikowej świni)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 2 razy. Ostatnia modyfikacja: 23 października 2019 o 11:22

K konto usunięte
-1 / 1

@eina to jest kania w panierce, a nie żaden schabowy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E eina
0 / 0

@kemotekk niby tak, ale nazwę "schabowy z kani" znam od dziecka i tak się jakoś przyjęła, szczególnie, że wygląda dokładnie jak świński schabowy...podobnie mówią schabowy z kurczaka, a przecież też z częścią świni nazywaną schabem nie ma nic wspólnego....

Na buty sportowe też mówi się "adidasy"- nawet jeśli są to Nike he he

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 24 października 2019 o 9:29

Y YessM
0 / 2

Kotlet schabowy sam w sobie jest nazwą błędną. Jak sama nazwa wskazuje, kotlet (od francuskiego cote), powinien być robiony z mięsa z żeber.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kudlata111
0 / 0

@YessM Masz na myśli "côtes"? bo cote co zupełnie nie na temat.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
Y YessM
0 / 0

@kudlata111 Francuskie la côte ma kilka znaczęń, jednym z nich są właśnie żebra

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J JancioWodnik123
-1 / 3

bo polskie brudasy wpieprzają tylko schabowe z mięsa a potem umierają na raka, pluje na was ;D

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
L lolczyslaf
-1 / 5

Wypie*dalać z tym wegańskim gów*nem. Generalnie popieram samą inicjatywę, jeśli ktoś to robi i nie wciska innym na siłę. Ale szlag mnie trafia jak widzę mięsne nazwy wegańskich potraw. Tak jakby w głębi duszy tęsknili za mięsem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R represjonowany_rewolucjonista
-1 / 3

@lolczyslaf Dlaczego? Dlaczego Cię to denerwuje? Co w tym takiego złego? To już nie ma innych problemów, rzeczywiście istotnych?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar cysiek63
0 / 0

@lolczyslaf Bo tęsknią, tylko za głośno krzyczeli a teraz wstyd by było mięso jeść

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar cysiek63
0 / 0

A ja się pytam, skoro zrezygnowali z mięsa, to po co robią parówki, kotlety i inne przypominające wyglądem i smakiem mięso potrawy?
Trawa nie smakuje?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem