Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
93 115
-

Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
avatar ludek_z_lasu
+2 / 10

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar komivoyager
+5 / 5

@ludek_z_lasu nie wiem za co te minusy, za prawdę?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kea1111
-3 / 3

@ludek_z_lasu
Katolicyzm w Japonii przetrwał kilkaset lat bez kapłanów. Handluj z tym.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar haes82
+2 / 2

@kea1111 Bez kapłanów? W takim razie warto zaryzykować u nas.

A tak serio - jak najbardziej mógł. Tyle tylko, że stanowił (i stanowi do dziś) ogromną mniejszość w społeczeństwie, za to niesamowicie zaangażowaną. Coś takiego, jak nasi świadkowie jehowy. Jako religia którą wyznaje ponad 90% społeczeństwa bez intensywnej indoktrynacji w szkole i wsparcia państwa w kilka pokoleń zostałby sprowadzony do 2-3% wyznawców. I taki układ może przetrwać faktycznie stulecia, ale bez szans na upowszechnienie się i zdominowanie społeczeństwa.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 14 kwietnia 2020 o 17:58

K kea1111
-1 / 1

@haes82
Nie warto próbować religii bez kapłanów. Jesteś antyklerykałem, więc nie zrozumiesz. Nie wiesz, co by było gdyby. Może byłoby coś przeciwnego- ludzie sięgnęliby w końcu do porządnych źródeł na temat Kościoła i byłoby więcej katolików? Może nawet twory takie jak sliko nie zabierałyby głosu, bo wiedziałyby, że to, co piszą, mija się z prawdą? Owa "intensywna indoktrynacja" nawet nie jest indoktrynacją- gdyby tak było, to byłoby mniej antyklerykałów.
Z drugiej strony- zgodziłabym się na taki układ, żeby nie było lekcji religii w szkole, ale żeby lekcje historii były prowadzone na bardzo wysokim (światowym) poziomie i żeby uczniowie korzystali z dobrych źródeł, opartych na wiedzy zawartej w książkach wydanych przez takie uniwersytety jak Oxford, Cambridge czy Harvard lub autorów, którzy są wykładowcami tych trzech uniwersytetów. Gdyby tak było, to nie trzeba by było lekcji religii- ludzie sami garnęliby się do Kościoła.
Świadkowie Jehowy to po prostu sekta.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K killerxcartoon
+1 / 1

@kea1111
W czasach głupoty było to możliwe.
Japonia w połowie XIX wieku wyszła na wprost z XIV wiecznego feudalizmu prawie na wprost w XX wiek. Feudalizm miał się jeszcze całkiem dobrze do lat 50 XX wieku na prowincji i w górzystych rejonach . Zresztą takie naleciałości nadal są obecne w tamtejszej kulturze.

A upadek religii to skutek rozwoju wiedzy . Nie ma już tajemnic jakie magicznie usiłował wyjaśniać kapłani i szamani czyli kościół , a w raz z wiedzą można dostrzec bzdury nielogiczne w twierdzeniach religijnych i jej filozofii. I tego nie da się już zmienić bo religia jest powiązana z głupotą i brakiem wiedzy ludzi jaką sprawnie podsycają i wykorzystują kapłani dla własnych korzyści ...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 2 razy. Ostatnia modyfikacja: 14 kwietnia 2020 o 19:15

K killerxcartoon
0 / 0

@kea1111
Wystarczy religię zastąpić religioznawstwem i poznać dogmaty kilku większych obecnych religii i kilku jakie zniknęły wraz z rozwojem i zmianami w tych religiach oraz wiedza antropologiczna i archeologiczna jak się rozwijały kulty i kultury.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kea1111
-1 / 1

@killerxcartoon
1. Ale była tam grupa chrześcijan, która przetrwała.
2. Upadek religii nie jest skutkiem rozwoju wiedzy. Na to złożyło się wiele czynników. Wiara katolicka z naukami przyrodniczymi działają na dwóch polach, poza tym to dzięki wierze katolickiej powstała nauka w obecnym kształcie. I błagam- żadnych dywagacji na temat tego czy owego, bo na teologii katolickiej się w ogóle nie znasz.
3. Tu masz trochę racji, tyle, że musiałoby być pełne omówienie (tzn. jakie konsekwencje dla społeczeństwa to przynosiło). Nie rozwijam wypowiedzi, bo nie mam na to czasu, także na razie zadowól się tym. Jutro Ci opiszę dokładnie co i jak.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K killerxcartoon
0 / 0

@kea1111
Tępienie chrześcijaństw w Japonii nastąpiło po powstaniu chłopskim na półwyspie Shimabara w okresie. Edo w latach 1637–1638. A skończyło się wraz rozpoczęciem okresu Meiji 1868 a dokładniej po uporania się z ostatnimi buntownikami samurajów chcącymi zachować system feudalny czyli zdławienia buntu Satsumy w 1877 na Kiusiu. Choć nadal chrześcijan uważano tam za drugi sort, a takie traktowanie skończyło się dopiero po II wojnie światowej.

Przetrwał tylko w terenach górzystych słabo dostępnych w podziemnych strukturach. I mylisz się że nie było kapłanów... W dużej mierze to idee protestantyzmu jaki nie wymagał kapłanów w formie zhierarchizowanej i każdy znający biblię może głosić słowo boże ,
Przetrwał też dość archaiczny jak na 1877 katolicyzm w podziemnej nieformalnej formie struktury.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kea1111
-1 / 1

@killerxcartoon
To nie był protestantyzm. Po prostu udzielano tylko dwóch sakramentów- chrztu oraz ślubu, bo te mogli dać.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K killerxcartoon
0 / 0

@kea1111
i tak jest w niektórych odłamach protestantyzmu... i tam nic więcej nie ma ....

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kea1111
-1 / 1

@killerxcartoon
Ale też jest zgodne z tym, co katolicyzm zna, gdyż ślubu udzielają sobie małżonkowie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K killerxcartoon
0 / 0

@kea1111
Powiedz to księdzu to cie opluje bo wychodzi ze to zbędne pasożyty

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kea1111
-1 / 1

@killerxcartoon
Nie opluje, bo taka jest nauka Kościoła xDD Wiesz, jak w Średniowieczu ślub brano, gdy proboszcz nie chciał się zgodzić? Niedoszli małżonkowie biegli do proboszcza, pukali do niego, a kiedy wyszedł, to na jednym tchu mówili przysięgę, zanim on cokolwiek zdążył powiedzieć. I nie miał już nic do gadania xDD

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K killerxcartoon
0 / 0

@kea1111
Jak ci klecha takie bzdury opowiada.. to wierz dalej.

Ślub to akt prawny a nie pierdzielnik religijny i uroczystość. Casus prawa rzymskiego , każdy kto stawał się ekwitą lub proletariuszem lub był do niego nobilitowany a stan ten na ogół obcy otrzymywał po służbie wojskowej lub dzięki protekcji dostawał swoje prawa a jednym z nich było możliwość poślubienia rzymianki , a w wypadku posiadania żony uznania praw żony i dzieci z nią zrodzonych i co ważne w wypadku większej liczby żon prawa otrzymywała tylko pierwsza żona i tylko dzieci z nią zrodzone reszt była plebsem albo nadal była niewolnikami i nie miała żadnych praw w tym do dziedziczenia i majątku W wiekach dawnych śluby udzielali kapłani albo wodzowie , tak też było w średniowieczu z tym że od czasu chrystianizacji maił prawo potwierdzać to tylko kościół. Pogańskich zwyczajów nie uznawano. Dzieci bowiem ze związków pozamałżeńskich nie miały prawa dziedziczenia. Od czasów schizmy kościoły podzieliły się na wschodni i zachodni a z czasem uznano tez wzajemnie takie małżeństwa i prawa dzieci. Z żydami różnie bywało w niektórych krajach przez pewien okres uznawano takie potem żydów pozbawiono praw a nawet wygnano czy eksterminowano. Z protestantami też tak było najpierw nie uznawano potem zaczęto uznawać. w czasie kontrreformacji przestano co skończyło się wielką wojną.
Bywały też wyjątki i Król udzielał w dawnych czasach ślubów a potem mógł uznać związek choć z czasem raczej w to się nie mieszał , zwłaszcza po wojnie o preogatywy miedzy papiestwem a cesarstwem za Barbarossy, i od tego czasu praktykowali znacznie częściej uznawanie nieślubnego bękarta za prawowitego następce i dziedzica niż śluby czy ich udzielanie. Drugim wyjątkiem był kapitan na morzu gdy na statku nie było duchownego.

Zgodnie z prawem kanonicznym na wprost wywodzącym się z rzymskiego po uzyskaniu święceń i prawa udzielania ślubów nie można już tego cofnąć wiec udzielaniem pokątnych potajemnych wiążących ślubów zajmowali się za odpowiednia opłata albo kapitanowie i wypływano w krótki rejs albo wędrowni mnisi i zakonnicy często nawet tacy co opuścili zgromadzenia. Pamiętaj ze do ślubu trzeba świadków i oni są najważniejsi .

Co do plebsu i niewolników .. często nie wnikano w sprawy ślubów bo nikogo to nie interesowało , nie mieli przecież majątku a często nawet prawa do niego .


Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kea1111
0 / 0

@killerxcartoon
1. Pisałam o ślubie w Kościele Katolickim, gdzie jest sakramentem, który małżonkowie udzielają sobie nawzajem i nie musi być przy tym księdza;
2. To nie "klecha", tylko osoba, która na Średniowieczu zna się chyba lepiej od ciebie- wiedzę tę zaczerpnęłam z książki Regine Pernound.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K killerxcartoon
0 / 0

@kea1111
I H ci z tego małżeństwa jak zakwestionują twoje prawa do dziedziczonego majątku?
Są u nas nadal kulty pogańskie z szamanem jaki udziela ślubu ... problem w tym że nie maja one umocowania prawnego

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kea1111
0 / 0

@killerxcartoon
1. Nie zakwestionują. Nie mogą. Ślub to ślub.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K killerxcartoon
0 / 0

@kea1111
Zakwestionują przy spadku i tylko uznane przez państwo religie są obecnie uznawane za małżeństwa. Inaczej zgodnie z prawem jest to związek w konkubinacie i taka "Żona" nie ma prawa do spadku w wypadku śmierci "męża" co do dzieci musi on uznać je za swoje i widnieć jako ojciec w akcie urodzenia.
Nadal tego nie rozumiesz?
Miedzy innymi dlatego do końca lat 80tych czyli do konkordatu brało się dwa śluby jeden w kościele drugi w urzędzie stanu cywilnego . I tylko ten z urzędu stanu cywilnego był formalnym prawnym ślubem . Od czasu konkordatu już nie jest to potrzebne bo państwo uznały śluby kościelne (katolicki, żydowski , prawosławny , protestancki) Ich kapłani są zobowiązani pod groźba kary na mocy prawa cywilnego do zgłoszenia aktu ślubu wraz z danymi małżonków i świadków do urzędu i nie trzeba powtarzać aktu prawnego przed urzędnikiem. A urzędnik wprowadza je do systemu PESEL.


Przeraża całkowity brak wiedzy prawnej ludzi w Polsce ... Nawet podstaw nie ogarniają

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 15 kwietnia 2020 o 18:56

K kea1111
0 / 0

@killerxcartoon
Ty o stanie prawnym w Polsce, a ja- o nauce Kościoła Katolickiego.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K killerxcartoon
0 / 0

@kea1111
Wybacz jestem ateista i antyteistą ..
Jeśli to nie akt prawny to po kiego ci ślub? możesz żyć normalnie z dziewczyną i nikt tego teraz tobie nie zabroni.... to nie średniowiecze gdy było to karane czy islam gdy za to kamienuje się kobiety

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kea1111
-1 / 1

@killerxcartoon
Ale nie rozmawiamy o akcie w prawie cywilnym, tylko o sakramencie. To są dwie, różne rzeczy. Oddziel je. Jesteś antyklerykałem i ateistą, więc z góry zakładam, że nie zrozumiesz, po co jest sakrament małżeństwa.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K killerxcartoon
0 / 0

@kea1111
A po h ci sakrament? zresztą jak nie ma świadków i klecha nie wpisze go do ksiąg parafialnych to tak jak by go nie było... nie....

kiedyś sakrament był waśnie takim aktem prawnym .. potem jak upadły królestwa jakie były powiązane z kościołem i powstały państwa republikańskie rozstały się z kościołem ostatecznie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 15 kwietnia 2020 o 20:04

K kea1111
-1 / 1

@killerxcartoon
A pisałam, że nie zrozumiesz, po co jest sakrament? Nie będę stawiała diamentów przed wieprze.
Jeżeli w drugiej części piszesz o rewolucji we Francji, to gratuluję przykładu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
X xyper
-1 / 3

you wish ;)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P konto usunięte
-3 / 5

Już tak było - w ZSRR i pewnie jest w KRLD. W Sowiecji nawet specjalna choroba, zwana "schizofrenią bezobjawową".

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar haes82
+2 / 2

@Purple_Piper Dlaczego mówisz o religiach bez Boga jak o ateizmie?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P konto usunięte
-4 / 8

@haes82 Bo nie może być społeczeństwa "żywego" bez religii. To nie będzie działać, chyba, że stworzy się erzac. I nie przekonuj mnie - ja, jako ateista, uważam, że religia to najlepszy, najprostszy i najtańszy sposób implementacji zasad moralnych, zwłaszcza wśród tzw. szerokich mas.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar haes82
+3 / 5

@Purple_Piper To jest akurat kompletna bzdura. To znaczy zależy jakie zasady masz na myśli. Bo jeżeli o te najbardziej fundamentalne (nie kraść, nie zabijać, nie oszukiwać, odnosić się z szacunkiem do starszych, nie poniżać innych, być empatycznym itp.) to albo "siedzą" one w naszych preinstalowanym software (jak to jets w większości zwierząt), albo też są warunkowane przez nacisk społeczny i strach np. przed policją albo odrzuceniem społecznym.

Natomiast cała reszta (typu: "Nie współżyj przed ślubem", "gnoić ludzi homo gdzie się da i jak się da", "nie używaj antykoncepcji", "nie jedz mięsa w piątek", "rodzić nawet dzieci bez głowy, bo każde życie jest święte" itp) to faktycznie tylko społeczeństwo odpowiednio silnie nasiąknięte religią jest w stanie je zaakceptować i uznać za wartościowe. Bez religii giną.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 14 kwietnia 2020 o 14:03

P konto usunięte
-4 / 4

@haes82 To nie bzdura, ale fakt - może się nie podobać, ba, słabsi umysłowo nie są w stanie tego pojąć, ale implementacja wartości podstawowych bez religii jest trudna, a wręcz niemożliwa. Wyjątkiem są elity.

Jakie spustoszenie czyni to w społeczeństwie pokazał właśnie przykład demoludów - "nie kradnij" jest tu interpretowane wyraźnie wybiórczo i bardzo luźno. Nic nie siedzi - wystarczy zobaczyć, jak różny jest stosunek do starszych, dzieci czy kobiet w innych Cywilizacjach.

Pisałem o wartościach podstawowych, a nie o pierdołach. Kiedy zaczniesz czytać ze zrozumieniem?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar haes82
0 / 2

@Purple_Piper

Dekalog czy inne "prawidła" religijne mówiące nam jak żyć nie są żadnym źródłem moralności - są raczej skodyfikowanym zestawem tego wszystkiego, co i tak siedzi u podstaw każdego cywilizowanego społeczeństwa. To nie jest tak, że Żydzi się zabijali i okradali dopóki nie dostali dekalogu.

Co do demoludów - kiepski przykład. Przypominam - w "KATOLICKIM" kraju z 98% ochrzczonych i chodzących na religię (na salkach, ale frekwencja była większa niż dziś), jakim jest Polska, też takie rzeczy się działy. Bardziej próbowano oszukać system i wyciągnąć maksimum dla siebie. Dziś po prostu łatwiej to zrobić równie dobrze bez kradzieży - kwestia bardziej systemu gospodarczego aniżeli jakiejkolwiek religii.

Zresztą, religia nie ma nic do rzeczy. Wystarczy zajrzeć do krajów silnie zlaicyzowanych - np. Czech czy Islandii, gdzie ludzie bez podpowiedzi księży jakoś wiedzą jak się zachować. W Polsce też pomimo tego, że coraz więcej ludzi nie wierzy wcale albo wierzy powierzchownie (księdza traktując nie jako przewodnika i duszpasterza, ale bardziej dostawcę usług religijnych a'la ślub czy chrzest) jakoś nie widać zorganizowanego wzrostu przestępczości - wręcz przeciwnie.

Zatem sorry. A co do "czytania ze zrozumieniem" - czytałem i nawet na początku zdawało mi się, że rozumiem, ale jakoś ciężko mi było pojąć, że ktoś jeszcze może sądzić, że bez religii ludzie kradliby się i zabijali. Dlatego zahaczyłem o te jak wspomniałeś "pierdoły".

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P konto usunięte
-5 / 5

@haes82 Żyłeś w realnym socjalizmie za Gomułki? Pamiętasz czasy Gierka? Stan wojenny? Na czym opierasz swoją wiarę w powszechność implementacji religii? Słyszałeś kiedyś o indoktrynacji szkolnej? Słyszałeś o Pawliku Morozowie?

Znasz "test zgubionego portfela"? Wiesz, jak wypadli Czesi?

Islandia, jak by na to nie patrzeć, jest luterańska, a tzw. laickość to kwestia ostatnich 40 lat. To za mało, żeby zaobserwować zmiany socjologiczne.

Znasz jakieś ateistyczne państwo, które istniało dłużej niż 150 lat?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar haes82
+1 / 1

@Purple_Piper
Jeżeli chodzi o test zgubionego portfela - mniej więcej jak u nas:
https://www.latimes.com/science/la-sci-people-are-honest-lost-wallets-experiment-20190620-story.html

Co do ateistycznego państwa - zależy jak na to patrzeć. Jeżeli chodzi o państwa, w których nie wierzy się w żadnego Boga to od razu mi się narzucają kraje dalekiego wschodu typu Chiny czy Japonia (religie nonteistyczne). Jeżeli chodzi o państwa bez religii - faktycznie, kiepsko, bo takowe dopiero się tworzą.

Urodziłem się w stanie wojennym, pamiętam jeszcze długie kolejki do sklepów, powszechne niedobory wszystkiego, Jaruzela i Kiszczaka, załapałem się też na religię na salkach (frekwencja - 100% tych, którzy chodzili ze mną do klasy, w pokoleniu moich rodziców było identycznie).

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P konto usunięte
0 / 0

@haes82 Ja na religię nie chodziłem, a było to za Gierka, bo maturę zdałem w stanie wojennym. :) Wygląda na to, że mogłem być w "pokoleniu Twoich rodziców". I nie czułem się ani sekowany, ani wyobcowany. ;) Może dlatego, że opinię innych zawsze miałem w rzyci, a nie czułem specjalnej chęci tworzenia wspólnoty.

Jeśli masz pomysł, jak lepiej, taniej i prościej zaimplementować zasady etyczne, to go dobrze przemyśli i opisz, a udowodnię Ci, że nie będzie ani lepiej, ani taniej, a już na pewno nie prościej. Ja nie piszę o rozbuchanych dotacjach dla KK w Polsce, bo to nie ma nic do rzeczy, ale o skuteczności podania moralności religijnej.

Państwa bez religii nie utrzymają się - dla przeciętnego "Seby", czy "Janusza", groźba wiecznego potępienia albo reinkarnacja w dżdżownicę będzie zawsze skuteczniejsza, niż wzniosłe teksty o wspólnocie, wartościach cywilizacyjnych i tradycjach kulturowych.

Pozdrawiam.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar haes82
0 / 0

@Purple_Piper Akurat przeciętny Seba i Janusz to kościół ma w dupie, a księża nie będą mówili mu jak żyć. Ja wierzę w to, że zasady moralne wbudowane są w człowieka. Polecam "Bóg, Darwin i Ewolucja", która bardzo szczegółowo tę kwestię omawia i chyba jest najlepszą książką z zakresu relacji między religią, a społeczeństwem jaką kiedykolwiek czytałem. Chociaż od biedy wystarczy już przeczytać "Boga Urojonego" (troszkę przereklamowana książka, Dawkins lekko odpływa momentami) - też troszkę rozjaśni.

A co "imlementacji zasad moralnych" jeszcze raz mówię: nie trzeba tego specjalnie robić. Wzorce w społeczeństwie mamy, naciski społeczne też, do tego dochodzą wyewoluowane przez miliony lat struktur w mózgu umożliwiające współżycie w grupie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 15 kwietnia 2020 o 9:13

P konto usunięte
0 / 0

@haes82 Mylisz się - przeciętny Seba nie morduje. Kościółek może i mieć gdzieś, ale nie morduje. Ciekawe, że nie przeszkadza mu to kraść, a przecież kara w kodeksie jest zbliżona.

Przeczytaj "Kapitał" Karola Marksa - to naprawdę świetna książka, z idealnie postawioną diagnozą, ale niestety z kuracją całkiem do niczego. A to kuracja jest najważniejsza.

Dawkinsa nie polecaj - on był funkcjonalnym idiotą zaślepionym nienawiścią do religii.

Trzeba robić - brak implementacji właściwych wzorców najlepiej widać w degeneracji społeczeństwa rosyjskiego. Pokładanie wiary w "naciskach społecznych" to podstawowy błąd. Żaden nacisk nie poparty "siłą wyższą" prędzej czy później przestaje działać. Wzorce ewoluują, a jakie to struktury w mózgu odpowiadają za tolerancję czy przestrzeganie przepisów - na przykładzie Wahabitów i Noworuskich?

Ewolucję wzorców dokładnie widać na przykładzie Luteran, którzy z ortodoksyjnych chrześcijan - z powodu braku oparcia w Tradycji - stoczyli się do czegoś, co Luter nazwałby "apologizowaniem sodomii i relatywizmu", a ja zauważę tu jeszcze breivikizm.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar haes82
0 / 0

@Purple_Piper Za Marksa dziękuję, cały czas mam "na celowniku", ale kolejka książek do przeczytania jest długa. Z pewnością jednak wcześniej czy później na niego trafię. Zmobilizowałeś mnie aby dać go wyżej na liście "to read".

Jeżeli chodzi o Dawkinsa - sporo ludzi go nie rozumie. Polecam przeczytać wszystkie jego książki począwszy od "Samolubnego Genu" ("Fenotyp rozszerzony" można sobie odpuścić, za trudny i techniczny), a "Boga Urojonego" zostawić na koniec. Wtedy właśnie widać jak na dłoni o co Dawkinsowi chodzi. Sprawia wrażenie twardego, agresywnego i bezkompromisowego, ale to nie nienawiść do religii nim kieruje, ale ciekawość świata, szacunek do metody naukowej, fascynacja obrazem i złożonością świata, jaki widzimy przez "szkiełko i oko" oraz coś, co nazwałbym "uczciwością intelektualną". Religia zaś jest wrogiem tego wszystkiego, co on (i ja też) uważa za wartościowe, zaciemnia obraz, zakłamuje wizję świata i cofa nas w rozwoju intelektualnym o stulecia w imię własnych interesów. W zasadzie inteligentny człowiek dojdzie do tych samych wniosków, co Dawkins przeczytawszy wszystkie iego jego książki oprócz "Boga Urojonego".

Co do Seby - dlaczego nie morduje? Bo tak go nauczyła pani na religii, że nie wolno? W takim razie dlaczego kradnie? Czyżby tutaj pani od religii niezbyt szczegółowo omówiła to przykazanie? A tak serio: morderstwo jest rzeczą dużo gorszego kalibru, dużo gorzej akceptowaną społecznie, z dużą wykrywalnością, trudniejszą do zorganizowania i chyba każdy człowiek o ile nie ma jakiejś anomalii, ma blokadę (jeszcze raz powtarzam - WRODZONĄ) przed popełnieniem tego. Z kradzieżą podobnie. Jestem ateistą, znam mnóstwo ateistów, ale do głowy żadnemu z nas nie przyjdzie aby coś komuś po prostu ukraść. I można wymienić mnóstwo innych powodów aby tego nie robić aniżeli siódme przykazanie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P konto usunięte
-2 / 2

@haes82 Co do Dawkinsa, to nie pojmuję, o co mu chodzi. Walka z religią dla samej walki, jest bez sensu. Religia nie jest wrogiem, co pokazują przykłady Kopernika, Mendla czy Lemaitre`a. Oczywiście nie piszę tu o wahabickim Islamie ;) A już samo to nadużycie, dyskwalifikuje go dla mnie całkowicie - ponieważ widać, że nie chodzi mu o prawdę, ale o Правдy. IMO on sam tworzy coś na podobieństwo religii, opartej na (bezpodstawnym) poczuciu wyższości intelektualnej i nienawiści do "źródła wszelkiego zła". Nienawiść nigdy do niczego dobrego nie prowadzi, a poczucie wyższości kończy się przeważnie segregacją albo eksterminacją. To nie dla mnie.

Co do Marksa - to nie jest "dobra książka", którą bym polecał, chociaż na pewno szczyt tzw. ideologii ekonomii realnego socjalizmu, czyli jak zrobić, żeby coś nie działało, wiedząc, dlaczego nie może tak działać.

"Seba" nie zabija, bo kiedy był mały, to go straszono. Czy diabłem, czy piekłem, to nie ma znaczenia, ale to lepsze, niż więzieniem, zwłaszcza, kiedy już siedział za kradzież. Mentalność socjalistyczna pozostawiła w społeczeństwie prawdziwe spustoszenie: "państwowe, czyli niczyje", "bogaty musi kraść", "okraść złodzieja, to nie kradzież" itd. I kradnie, pomimo religii i oświaty. Całe szczęście, nie mieliśmy u siebie trójek czekistowskich, jak Rosjanie, bo mogłoby być gorzej.

Zrozum, nie chodzi o przykazanie, bo Seba nie musi wiedzieć, że takie jest - chodzi o to, czym skorupka nasiąkła.

Gdyby nasze państwo tyle samo energii i pieniędzy, jak na wtłaczanie ludziom do łbów sloganów o demokracji, przeznaczało na etykę, mogłoby być lepiej. Nie ma wrodzonej blokady przed mordowaniem. ŻADNEJ. Są blokady kulturowe i Cywilizacyjne.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
Z zasysacz1
0 / 0

borat to raczej słaba postać w poszukiwaniu sensu czegokolwiek :D

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar haes82
+1 / 1

@zasysacz1 po pierwsze, to nie Borat. Po drugie, i Sasha Baron Cohen ("Borat), i Andrzej Grabowski ("Ferdek Kiepski") i Rowan Atkinson ("Jaś fasola") to inne postacie niż grani przez nich na ekranie debile.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar PIStozwis
0 / 0

@zasysacz1 Ja pierdziu. Borat. Hahaha.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kea1111
-2 / 2

Nie będzie tak, że wszyscy ludzie będą ateistami. Nasze mózgi zaprogramowane są do wiary w siłę wyższą.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar haes82
-1 / 1

@kea1111 Nie są. Są zaprogramowane do szukania wyjaśnień. W czasach, kiedy cała wiedza ludzkości była na poziomie obecnego 5-latka, wystarczało wyjaśnienie głupie. Dziś już nie wystarcza.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kea1111
0 / 0

@haes82
Jutro dam odpowiednie artykuły. Dziś nie mam już czasu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem