Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
257 333
-

Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
F ferdyn12
+41 / 53

Widzę, że dzięki dyskusji nad tą konwencją pojawiła się nam nowa tradycja. Jak chodziłem do podstawówki i przedszkola to było dużo zajęć na których omawialiśmy tradycje, jak je kultywujemy, itp. Tradycji bicia kobiet sobie nie przypominam.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J jonaszewski
-3 / 13

@Purple_Piper Stara jak świat i podobnie jak wiele innych tradycji kultywowana już tylko przez najbardziej oddanych fanatyków.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P konto usunięte
+3 / 13

@jonaszewski Wcale nie taka stara. Kiedyś bita kobieta po prostu odchodziła albo przyrządzała idiocie jakieś "ziółka" z tojadu, czy wilczej jagody. Tradycję tę wprowadziły dopiero plemienne religie Bliskiego Wschodu, razem z odpowiedzialnością zbiorową, zemstą plemienną, lewiratem i innymi podobnymi wynalazkami.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar zgrit22
+2 / 16

@Purple_Piper "Kiedyś bita kobieta po prostu odchodziła" gdzie? Do mopsu?
Zawijała dziatwy i adios?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P konto usunięte
+1 / 17

@zgrit22 Do rodziny albo i dalej. Widziałeś kiedyś przemoc domową u ludów pierwotnych? Przed MOPS-ami było życie, a nawet cywilizacja.
Świat ma więcej lat od PRL-u.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar KulturaOryniacka
+2 / 12

@Purple_Piper nie widziales przemocy wobec kobiet u lubow pierwotnych? Do ksiazek!

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar zgrit22
+1 / 1

@Purple_Piper
U praludzi ryzyko śmierci w wyniku przemocy to 1/3, obecnie 1/100 000, 33 tyś razy więcej było, jeśli kobieta nie była bita to tylko dlatego, że była świadoma, że wszystko będzie uyebane jej krwią...
Do rodziny? Teraz to niby żaden problem, a nie są w stanie przedsięwziąć takich kroków...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P konto usunięte
+3 / 3

@KulturaOryniacka Proszę więc o jakieś książki dotyczące "przemocy domowej" u Buszmenów i Pigmejów. Reszta ludów raczej pierwotną nie jest, ponieważ to ludność "po transformacji.

@zgrit22 Chodzi o "przemoc domową", co prosto wynika z wątku.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar zgrit22
0 / 0

@Purple_Piper
No to chyba jasne, że przemoc domowa nie mogła istnieć bez domów...
Były kultury gdzie kobiety były w relatywnie uprzywilejowanej pozycji, w wielkiej jaskini gdzie wszyscy byli jedną wielką rodziną i każdy z każdym się bzykał...
...ale tam gdzie się wykształcały rodziny zamknięte w swoich czterech ścianach, tam silniejsi zawsze jeździli po słabszych, a wszyscy "mili" się po prostu nie rozmnażali...
Co do książek o Buszmenach itp. to prowadzenie jakichkolwiek badań nad nimi to nie jest łatwa sprawa, a już na pewno nie wpuszczą Ci Cejrowskiego do domku co by mu pokazać jak rozwiązują swoje problemy...
Wprowadzać w błąd, w kontekście badań nad przemocą u ludzi pierwotnych, może też fakt, że kobiet zasadniczo nigdzie się nie morduje i kobiece szkielety zwykle wskazują na brak udziału przemocy w ich śmierci.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P konto usunięte
0 / 0

@zgrit22 Dlatego piszę o kulturach pierwotnych. A takie znam dwie, może trzy. Wszystkie inne są "wtórnie pierwotne".

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar zgrit22
0 / 0

@Purple_Piper no dobra, ludzie pierwotni raczej nie mieli warunków do przemocy domowej i w tym miejscu może masz rację, że jej nie było (ale nasza wiedza o nich wciąż jest dosyć mglista, a ja raczej nie ufam w dominację dobroci u praludzi)...
...ale Twój zarzut z pierwszego posta to jak zarzucić ludzkości wykreowanie tradycji jazdy po alkoholu kiedy pojawiła się taka możliwość, no nie ma takiej tradycji, jest taka możliwość i jest wręcz oczywiste, że ludzie z niej korzystają.
A praludzie nie byli od nas lepsi dlatego, że nie wsiadali za kółko po alkoholu ;p

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P konto usunięte
0 / 0

@zgrit22 W kulturach zbieracko-łowieckich, gdzie mężczyźni polowali, a kobiety "zbierały", to właśnie kobiety miały lepszą znajomość "trujących roślin". A "dać brutalowi trutkę", nie stanowiłoby problemu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar zgrit22
-1 / 1

@Purple_Piper to prawda, miały lepszą znajomość trucizn i sam akt otrucia nie stanowiłby problemu...
A i tak tego nie robiły...
Rozmnażali się zawsze głównie brutale, nawet teraz w XXIw. zajébiście wyraźnie widać jakie cechy są premiowane w kontekście rozmnażania się...
Tysiące lat temu byliśmy mniej zezwierzęceni?
Ludzie byli brutalni, świat był brutalny...
Co by się stało jakby wytruły praktycznie wszystkich swoich mężczyzn? Ktoś by sobie je siłą wziął... a ich dzieci zarżnął jak lew, który po pokonaniu poprzedniego alfa, zaczyna od wymordowania jego potomstwa, life is brutal...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P konto usunięte
0 / 0

@zgrit22 Masz na to jakieś dowody, czy to tylko Twoje widzimisię? Zachowania Pigmejów i Buszmenów kompletnie przeczą tym tezom.

Człowiek był za słaby, żeby żyć w brutalnym świecie, dlatego w pewnym momencie wykształcił zachowania społeczne. I one były inne u łowców zbieraczy, niż znamy z "popularno-naukowych" programów.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar zgrit22
0 / 0

@Purple_Piper
Można rzec moje widzimisie, oparte na różnych książkach, w równym stopniu o psychologii jak i historii...
I na tyle informacji o badaniach nad takimi grupami, żeby wiedzieć jak jedynie poszlakowe są wyniki ich obserwacji...
Ty nazywasz tradycją (wynikającą z jakichś religii) coś, co dla mnie jest naturalnym ujściem naszego, rozchodzącego się we wszystkich kierunkach, potencjału.
Tam gdzie się pojawiały domy i rodziny, tam musiała się pojawiać przemoc w wielu z nich, ludzie mogą żyć w strukturach, które warunkują szacunek dla kobiet, ale te struktury mają swoje ograniczenia, a jak już ludzie wejdę poziom wyżej, to nie uwierzę, że będą tworzyć same rodziny przepełnione miłością i szacunkiem, to nierealne, jesteśmy na to zbyt różnorodni...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P konto usunięte
0 / 0

@zgrit22 O Buszmenach i Pigmejach? Daj namiary na te książki, a chętnie poczytam.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar zgrit22
0 / 0

@Purple_Piper Nie, nie czytałem żadnych książek skupiających się na tych dwóch konkretnych grupach, chociaż i o nich trochę było...
W świecie zwierząt taka drobna przemoc w stosunku do samicy jest powszechna, normalny mechanizm podporządkowania sobie słabszej istoty, więc z pewnością nie jest to wymysł religijny

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P konto usunięte
0 / 0

@zgrit22 A to jedyne, żyjące współcześnie "plemiona pierwotne". Gdzie było, bo jestem ciekawy. Człowiek tym się różni od zwierząt, że tworzy cywilizacje.

Jakaż to "przemoc wobec samic" jest u orek?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar zgrit22
0 / 0

@Purple_Piper ci ludzie pierwotni tym się właśnie różnią od nas, że nie tworzą cywilizacji. Jak zacząłem myśleć o orkach to uświadomiłem sobie, że te różne gatunki ptaków i ryb jakie znam, które próbują sobie pewną dozą przemocy podporządkować partnerki, łączy to, że należą do nas...
Wychodzi na to, że szeroko pojęta cywilizacja generuje problem przemocy wobiec płci słabszej i może masz rację co do ludów pierwotnych, że nie mieli takiej potrzeby.
Niezależnie od rozwoju religii, a od rozwoju społeczeństwa ze wzrastającą liczbą rolników, którzy zamknięci w swoich czterech ścianach, sfrustrowani życiem, jedyne na kim mogli się wyładować to na członkach rodziny, rzeczywiście religie premiujące męskość mogły to napędzać, ale ten proces i tak musiał postępować, bo ze wzrostem cywilizacji kobiety i tak znajdowały się w sytuacji wzajemnego uzależnienia od męża, nie mogły sobie od tak odejść, zwłaszcza mając już dzieci...

Co do książek z grubsza w tej dziedzinie godna uwagi jest "Czary, wyrocznie i magia u Azande" jak dobrze pamiętam, a na pewno "Sapiens" Harrariego, to zdecydowanie najprzyjemniej czytająca się książka popularno-naukowa jaką w życiu dorwałem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P konto usunięte
0 / 0

@zgrit22 Ależ tworzą - Cywilizacja, to nie tylko postęp techniczny.

Przemoc tworzy jednokierunkowa zależność.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar zgrit22
0 / 0

@Purple_Piper co do definicji cywilizacji ciągle toczą się spory jak dobrze pamiętam. Co to za cywilizacja, która może przez dziesiątki tysięcy lat stać w miejscu? Jeśliby zostawić ich w spokoju to i za milion lat będą analfabetami, jeśli to jest cywilizacja, no to cóż, o inny typ mi chodziło...

A zapomniałem zapytać, bo chyba wypadałoby poczytać trochę o przynajmniej jednym z tych ludów pierwotnych, ale trochę nużąco zwykle działają na mnie autorzy z tych dziedzin (uwielbiam historię, ale rzadko kiedy jest dobrze opisana), jaką byś polecił napisaną w taki sposób, żeby była naprawdę wciągająca?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar zgrit22
0 / 0

@Purple_Piper
Porypało mi się z tymi sporami co do cywilizacji, chodzi tylko o sam moment, w którym się cywilizacja zaczyna...
Więc oczywiście pomyliło mi się, no ale w dalszym ciągu można wyraźnie rozgraniczyć cywilizacje pierwotne zbieraczy-łowców, od tych które poszły na przód i o te ostatnie mi chodziło, nie o cywilizację, a o rozwój cywilizacji.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Melotte
+32 / 38

Kodeks karny zabrania pod groźbą kary jakiejkolwiek przemocy wobec kogokolwiek. Jakiejkolwiek wobec kogokolwiek. Mówi o tym kilka artykułów m. in. 156, 198, 199 i 207.

Kto nie jest w stanie tego pojąć bez szczegółowej interpretacji, że zabrania się przemocy wobec kobiet, wobec wysokich, wobec osób noszących ubrania w rozmiarze L, wobec blondynów, wobec osób mających włosy krótkie itd?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
I ironidem
+11 / 25

@Melotte
Dokładnie, więc nie potrzebujemy żadnej dodatkowej konwencji.
Sama konwencja jest po prostu próbą przemycenia określonej ideologii pod płaszczykiem (jak to zwykle bywa) pięknych słówek.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 22 lipca 2020 o 15:22

W wwl545a
+6 / 10

@Melotte A może twórcy konwencji uznali że kobiety nie podlegają tym przepisom... czyli że nie są one osobami...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Melotte
+4 / 4

@ironidem Ano właśnie.

@wwl545a Nie wiem (i po tym, co napisałeś trochę się obawiam ich ewentualnego rozumowania) co twórcy konwencji mieli na myśli, ale my w Polsce mamy ustawy zabraniające przemocy nie tylko wobec ludzi, ale i wobec zwierząt oraz dewastacji przedmiotów. Więc niezależnie od intencji pomysłodawców oraz ich ewentualnych prób wyodrębnienia kobiet z ogólnej populacji ludzkiej ja jako kobieta czuję się chroniona prawnie w Polsce na wszelkie możliwe sposoby.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 22 lipca 2020 o 22:13

W wwl545a
0 / 2

@Melotte Szukam "logicznego" rozwiązania konieczności tworzenia oddzielnych norm prawnych skoro już są normy dla ludzi, dla zwierząt itp. Taka konieczność pojawia się w momencie kiedy obecnie istniejące prawo nie obejmuje danej grupy...
Inną kwestią jest "choroba" gremiów politycznych, które próbując udowodnić potrzebę ich istnienia wymyślają ciągle to coraz nowsze i dziwniejsze (zajmujące się sprawami mało istotnymi, lub już gdzie indziej uregulowanymi) regulacje (np. dyrektywa opisująca schodzenie z drabiny, krzywizna banana itp.)

Zgadzam się z Tobą, że obecnie istniejące normy prawne są wystarczające, a jedynie należy pracować nad egzekwowaniem tych norm.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar DarthKarl
+12 / 28

nie mamy tradycji bicia kobiet, ale jak czytam takie brednie, to zastanawiam sie, czy w ten sposob nie rodzi nam sie nowa swiecka tradycja....

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
Z ZimaIdzie
+10 / 10

@Jezuita
No nie, na to wychodzi. Przykro mi...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
I ironidem
+19 / 27

Może warto zamiast tego steku bzdur zainteresować się dlaczego Polska chce się wycofać?
I nie tylko Polska ma zastrzeżenia.
Vide Wikipedia: https://pl.wikipedia.org/wiki/Konwencja_o_zapobieganiu_i_zwalczaniu_przemocy_wobec_kobiet_i_przemocy_domowej#Krytyka
Ale jak to zwykle na demotach, lepiej zamiast podejść merytorycznie to od razu należy wylać pomyje na pomysłodawców.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 22 lipca 2020 o 15:16

avatar ZONTAR
-1 / 3

@ironidem Niestety ludzie łykają wszystko jak pelikany. Mamy piękny przykład w postaci wielkiego poparcia BLM czy LGBT, bo medialnie rzuca się populistyczne hasełka równości i dobroci wobec innych. Tu nie jest inaczej. Wszyscy przeczytają, że to przeciw przemocy wobec kobiet i już popierają. Po co szukać jakichkolwiek informacji? Na co to komu?
Jednym z poważniejszych zarzutów jest zbytnie wkraczanie w ideologię gender. Zaczęło się od całkiem poprawnego rozdziału płci (sex, cecha biologiczna) i roli społecznej (gender, identyfikacja i sposób życia). Problem w tym, że posunęli się w tym dosyć daleko i jednocześnie robią to niezgodnie z wieloma przyjętymi zasadami. W praktyce najpierw musimy ustalić rolę społeczną kobiet i mężczyzn aby później dzielnie zapobiegać przydzielaniu konkretnej roli społecznej na podstawie płci. To wszystko jest tak ładnie skonstruowane aby prawnie uzasadnić możliwość identyfikacji płciowej wedle uznania.

Jeszcze smutniejszy jest fakt, że tyle ludzi potrzebuje jakiejś specjalnej, międzynarodowej umowy, a bez niej to pewnie już nic zrobić się nie da, pies pogrzebany. Idę po pasa zlać babę, bo mi się smutno zrobiło.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
X Xyf
0 / 16

To ta konwencja która "przy okazji" zmienia definicję małżeństwa i rodziny pod dyktando zjadaczy alfabetu ? To tak jak z 10cioma przykazaniami - niby to zbiór przydatnych życiowych zasad, ale jednak z przemyconym religijnym zamordyzmem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P phoenix84
+13 / 31

Te konwencje natychmiast należy wypowiedzieć, bo potem się rodzą takie jełopy i publikują takie durne demoty. Mam dość jak większość mężczyzn dyskryminacji mężczyzn w mediach, publicznych uczelniach, podczas dotacji, podatków, zasiłków... Większość sprawców przemocy domowej to kobiety, ale że najwięcej piszczą to robi się z nich ofiary - nie ma w tym kraju JEDNEGO męża, który nie był wykorzystywany przez swoją żonę czy to finansowo, czy seksualnie czy metodą na dziecko czy przemocą psychiczną, sporo nawet doświadczyło przemocy fizycznej... Prawo ma być takie samo dla wszystkich, a nie wieczne przywileje dla wiecznie uciśnionej cycatej płci!

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 22 lipca 2020 o 15:32

P konto usunięte
-3 / 13

@phoenix84 Sorry, Winnetou, jestem tutaj! Nie czuję się wykorzystany, ani wykorzystywany.

Szok i niedowierzanie?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D dr_E_Konom
0 / 4

@Purple_Piper Anka! Nie rób sobie jaj... :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P konto usunięte
+1 / 3

@dr_E_Konom Anka to moja żona. Czuję się inwigilowany.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D dr_E_Konom
+3 / 3

@Purple_Piper Serio? Ale trafiłem. :) No to nie pozostaje mi nic innego jak serdecznie Cię z tego miejsca pozdrowić oraz Twoją małżonkę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
L lithium222
+1 / 7

@phoenix84 Paaaaanie odstaw te leki, ooooodsatw mówię. A tak poważnie, co wy niektórzy ludzie macie z tą dyskryminacją :D 21 wiek, wolność wyboru, otwarte rynki, możliwość decydowania o sobie. Ale NIE. Dyskryminacja :D

Tak, tak wszyscy męzczyźni wykorzystywani ojojojojku. No ojojku. Skoro nie znasz żadnego, to znaczy, że sie obracasz w patologii. Co to znaczy ,,metoda na dziecko"? to nie wie doroły chłop skąd się dzieci biorą?? To niech zinwestuje w dobre gumki jak nie wie. Dzieciak sam nie powstaje. Finansowo? Tak, tak większość sama wybiera paprotę, której trzeba usługiwać i kupować prezenty, a potem zdziwieni :D Wybacz rozrzutność widać przed ślubem. No ajk jest wykorzystywany seksualnie przez współmałżonka, to chyba coś nie halo w związku? Znaczy co? Nie potrafi wyartykułować nie? Czy na siłę i wbrew woli? Gwałt jest karalny, przypominam.

I jakie przywileje, bo spadnę z krzesła? hahahah gdzie te przywileje, ja się pytam :D Bo tak czytam o nich i czytam zwłaszcza od tych #ironia dyskryminowanych #ironia męzczyzn i ich nie dostrzegam, no gdzie :D

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P konto usunięte
+1 / 1

@dr_E_Konom Dzięki. :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
T tooptek
+1 / 7

@lithium222 No to Ci odpowiem... Sądy rodzinne, przyznawanie dotacji, wiele szkół przy rekrutacji za płeć żeńską przyznaje dodatkowe punkty. Jesteś pięknym przykładem victim blamingu, białorycerstwa i wszystko za co mamy tak przesrane. Myślisz że kobiety nie udają przed ślubem? Mając dobre intencje wobec człowieka i zakochane serce ciężko się dopatrzeć spisku. Co do gumek to pamiętaj, że takowe pękają, a kobieta nie zawsze weźmie tabletkę-po.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
L lithium222
+1 / 5

@tooptek Oj i te wieczne ,,sądy rodzinne" :D sprawdź sobie z łaski swojej ilu ojców w ogóle wnioskuje o opiekę nad dzieckiem i ile takich spraw jest pozytywnie rozpatrywanych. Wyobraź sobie, że wielu ojców nie chce mieć dzieciaka na ,,pełen etat". Co więcej coraz popularniejszy jest model: opieki naprzemiennej. Baa w ostatnim czasie coraz mocniej promowany jest urlop tacierzyński (nie mylić z ojcowskim). Nie ma zbytniego zainteresowania. Dalej opiekę rodzinną moze wciąż ojciec i matka.. nadal biorą matki w zdecydowanej przewadze. Dlaczego? Postaraj odpowiedzieć sobie sam.

W naszym ,,cudownym" kraju najpierw dzieckiem głównie obarcza się kobietę. Tak obarcza się, bo to nie tylko słodka zabawa, a później dziwi się, że panuej rozumowanie dziecko=matka. Tu się musi zmienić mentalność społeczeństwa, ale ona się nie zmieni dopóki panowie nie zaczną się bardziej angażować.

,,Wiele szkół przyznaje dodatkowe punkty". Tych szkół jest mało. I jest to patologiczne, ale już bez przesady, ze to strasznie dyskryminuje męzczyzn w Polsce. no bo ile tu masz takich szkół? :D Jak żyje większość kobiet i tak wybiera kierunki, którymi męzczyźni nie są zainteresowani. Na siłę i sztucznie, próbuje się zachęcić kobiety do określonych kierunków. Niepotrzebnie.

Zatem wy macie przesrane? Nie rozśmieszaj mnie i nie rzucaj tu jakimś victimblaimingiem czy białorycerstwem (tfu te nowomodne zwroty), bo akurat na zwyrola i psychola w swoim życiu może każdy trafić. I kobieta i męzczyzna. A problem przemocy psychicznej to realny problem dotykający nie tylko męzczyzn. Jak jednak czytam, jak to WSZYSCY mężczyźni są poszkodowani i jak to WSZYSCY cierpią w małżeństwie, to poważnie się zastanawiam nad zdrowiem psychicznym osoby piszącej. I to nie jest złośliwe. Takie coś świadczy o problemach emocjonalnych/ urojeniach danej osoby i to pasuje przedyskutować z
terapeutą.

I nie ma tygodnia, żebym nie przeczytała artykułu, jak to partner/ byłb partner/ zatłukł partnerkę często na oczach dzieci. To chyba coś w ludziach jest mocno posrane i to nie tylko w kobietach, prawda?
Tak, tak nagle wszystkie gumki pękają :D :D Decydujesz się na seks: miej z tylu głowy, ze moze być z tego dzieciak. Nie chcesz w ogóle dzieci pozostaje ci wazektomia. Proste. Za to sporo męzczyzn stosuje pewien trik: gumki źleee, bo niewygodnie i ona niech bierze hormony. no to przepraszam całą decyzję o swojej dzietności oddają w ręce drugiej osoby. To kogo wina? :D

Zatem dalej czekam na te przywileje i życie usłane różami, bo jak narazie argument a) dzieci mnie nie przekonują. Co to w ogole za pomysł, zeby cały trud wychowania spadł na mnie? A tatuś był weekendowym rodzicem, no rewelacja :D b) punkty, które gdzieś tam zainstniały, ale nie są normą. Wybacz, nie lubię jak jedna z płci tworzy sobie wydumane problemy i wydumaną dyskryminację. Dotyczy to również kobiet.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
T tooptek
+2 / 4

@lithium222 ależ kochana takeigo pojecia jak opieka naprzemienna nie w prawie rodzinnym. Walczą o to panowie(nie tylko) z różnych fundacji. WSZYSTKO co opisałaś wszystkie zastrzeżenia pasują do okreslenia współczesnej p0lki. Ja Ci mowie jako facet co przeżyłem i bazuje na własnym doświadczeniu. A ja proponuje zamiast myslenia moze byc z tego dzieciak piekne Duńskie rozwiązanie, legalna aborcja dla Pań i aborcja prawna dla Panów. Jednak w Europie wschodniej to utopia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
L lithium222
-1 / 3

@tooptek Yhmm nie ma. Dwójka moich znajomych właśnie ten rodzaj opieki ustaliła dla swoich dzieci podczas rozwodu. I to nie jedyny przypadek ,,w mojej okolicy". Zatem, może wystarczy chcieć? Bo skoro w takim zapyziałym miejscu w którym ja mieszkam się udaje, to co dopiero w większych miastach? Nie wypowiedziałeś się nic w temacie o urlopach tacierzyńskich oraz opiekuńczych. Dlaczego? Zatem nie zmieniaj mi tu tematu na jakieś ,,polki srolki", bo się ośmieszasz. Żadne ideologie mnie nie interesują, a przez życie patrzę w normalny sposób.

inna kwestia, to czy przerzucanie dzieciaka z miejsca na miejsce tydzień po tygodniu będzie dobre dla jego psychiki. Zobaczymy za kilka lat, jak pokolenie takich dzieci dorośnie. No niestety dziecka nie rozedrzesz i coś trzeba ustalić.

Ludzie sami sobie tworzą ograniczenia i rzekome dyskryminacje. Powtarzam mamy 21 wiek. Wolność wyboru.

A ja proponuje dorosłym myślenie. A nie rozwiązanie w stylu: ,,ups zrobiłem dziecko? No coś ty ja go nie chcę". Chcesz produkować Piotrusiów Panów z zerową odpowiedzialnością za swoje czyny? No to ta cywilizacja długo nie pociągnie. Nie wpychasz kutolka, nie ma dzieciaka. Wpychasz licz się z konsekwencjami. Ciężko przetrawić, ze życie to nie same przyjemności, a mogą być konsekwencje? Trudno. Czas się nauczyć. Tak, aborcji na życzenie też jestem przeciwna. Seks służy rozmnażaniu, czlowiek jako istota zaawansowana stworzył antykoncepcję, która pozwala nam sie nim cieszyć i zapobiegać powstawaniu potomstwu. Jednak moze zawieźć i o tym nalezy myśleć. Tylko.. po co :D

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
T tooptek
+1 / 3

@lithium222 No i widzisz, do takiego porozumienia można dojść tylko jeżeli mamusia wyrazi zgodę. Między rodzicami nie może być konfliktu (mama alienuje dziecko= konflikt). A co mam Ci powiedzieć na temat urlopu?
Ja z kolei znam wiele par gdzie kobieta lepiej zarabia i ona po powrocie do pełni sil szla do pracy a facet zostawał w domu. Tak wiele osób zbadało opiekę naprzemienna i jest to najlepsze możliwe rozwiazanie dla psychiki dziecka przy rozwodzie. Tylko w Polsce ciężko z tematem bo wtedy nie płaci się alimentów, ewentualnie dzieli sie koszty typu przedszkole na pol.

"No to ta cywilizacja długo nie pociągnie. Nie wpychasz kutolka, nie ma dzieciaka."

Nie robisz na finał loda, zostajesz z brzuchem.
Sądząc po słownictwie jakiego używasz nie masz wiećej jak 15 lat.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
L lithium222
-2 / 4

@tooptek Widzę, że kolejny, który nie potrafi na zagadnienie popatrzec szerzej. No to ci tłumaczę: w naszym społeczeństwie dzieckiem obarczona jest przede wszystkim kobieta. Mężczyźni się nie garną na urlopy tacierzyńskie, z dzieciakiem ktoś musi zostać po porodzie, zostaje kobieta. Krzyczymy o dyskryminacji? Nie normalna sprawa. I dalej, jak dziecko choruje matka bierze wolne, jak dziecko jest chore dzwonią do matki, czy to ze szkoły/ przedszkola itp. Rozumiesz? Odpowiedz sobie szczerze, czy miałeś równy podział obowiązków ze swoją kobietą zanim się wszystko posypało. Czesto panowie nagle dostrzegają, że jest dziecko i że chcą mieć dziecko na 24 godziny, chociaż wcześniej ,,jak się w związku dobrze układało takiej chęci jakoś nie wyrazali". Czym się tłumaczą ojcowie, ze nie biorą wolnego ,,bo dzieciak coś tam"? Niższą pensją/ odpowiedzialniejszą pracą etc. Nawet wyobraź sobie, że wtedy, gdy robią dokładnie to samo co zona. dlaczego? Bo im tak wygodnie. Dlaczego jeszcze? bo w naszym społeczeństwie do dziecka z automatu przypisana jest kobieta. Wiele kobiet pracuje na równi z męzczyznami, ale domem dziecmi obarczone sa bardziej.

Zatem, jeżeli mamy taką postać rzeczy i takie społeczeństwo, to nagle oczekujesz, że przy rozwodach ojciec dostanie dzieciaka na równi? No nie dostanie. (ja takie rozwiązanie popieram, żeby nie było, ale patrzę na sytuację obiektywnie i na myślenie ludzi)

Nie da się mieć ciastko i zeżreć ciastko.

Chłopie nie zbadało.Pisałam wyraźnie jak wpłynie takie coś na DOROSŁYCH. Rozumiesz? Nie na dziecko. Dziecko mające ,,dwa domy" jest skołowane, nie ma swojego miejsca na ziemi, a nie daj jeszcze rodzice się nie dogadują to tragedia gotowa, bo jedno wymaga co innego, a w drugim domu panują inne zasady. Psychika dziecka działa dobrze, jeżeli rodzice nie zachowują się jak banda obrazonych na siebie oszołomów. I to niezaleznie od tego jaki układ wybiorą. Opieka naprzemienna tak samo zadziała wtedy jak rodzice mieszkają blisko siebie. A znając złosliwość pewnych osób..

O przepraszm dorosly się obraził. Powinnam napisać: penisa, członka. Pasuje? :D Ja się ciąży nie obawiam, zatem zachowaj sobie swoje rady dla partnerki. I osobiście preferuję wspólny orgazm. A twoje życie, twoja sprawa.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Ptakirobiacwircwir
-3 / 3

@phoenix84 Spytałeś wszystkich mężczyzn żonatych czy żona ich nie wykorzystuje ? Ojca swojego też spytałeś czy go twoja matka nie wykorzystywała ? Jak mężczyźni są takimi ofiarami to dlaczego większość więźniów to mężczyźni ?
Wykorzystywanie mężczyzn finansowo ? A no tak, wiem jak to wygląda. Żona zapieprza przy dzieciach, chodzi na wszystkie wywiadówki, była na wychowawczym, bierze opiekę jak dziecko chore, sprząta i gotuje. Ma jednak mniej płatną pracę niż mężczyzna, więc logiczne jest, że go wykorzystuje. No przecież nie jest to tak, że się podzielili obowiązkami i za wypełnienie obowiązków mężczyzny NALEŻĄ się jej pieniądze. No skądże znowu, wiadomo, że kobieta ma zarabiać tak samo jak mężczyzna i nadal zajmować się domem jak kobieta..

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ZONTAR
+1 / 1

@lithium222 Akurat pewne formy dyskryminacji są jak najbardziej stosowane. Są tym chociażby parytety płciowe (czy rasowe) zapewniające miejsca chociażby na uczelniach, władzach czy w zarządach firm na podstawie płci/rasy w imię ich "równości". Do tego dosyć powszechnie daje się fory kobietom w "męskich" profesjach aby zachęcić je do nich. Efekt jest właściwie odwrotny do zamierzonego. Zamiast mieć w danej profesji równe traktowanie niezależnie od płci i faktycznie grono osób o równych kwalifikacjach, to w grupie kobiet jest dużo więcej takich, których kwalifikacje byłyby nieakceptowalne u mężczyzn. Tym sposobem krzywdzi się te kobiety, które same by na to zapracowały bez specjalnego traktowania.
Wyobraź sobie, że rekrutujesz się do jakiejś firmy. Jesteś dobrym specem, przechodzisz wszelkie rozmowy i egzaminy ze świetnymi wynikami i dostajesz robotę. W pracy jest 90% facetów, z których praktycznie wszyscy są świetnymi fachowcami. Sama jesteś też świetnym fachowcem, więc się z nimi dogadujesz i bez problemu możesz z nimi pracować. Niestety należysz do 10% kobiet z czego połowa ma gorsze kwalifikacje i została zatrudniona po dobroci aby zwiększyć żeńską kadrę. To przypina Ci łatkę tej gorszej, bo w końcu połowa kobiet w tej firmie ma kiepskie kwalifikacje.

Sam się z tym spotkałem i nawet gadałem z kilkoma koleżankami. U mojego dawnego pracodawcy bardzo chętnie zatrudniano kobiety. W samym moim zespole na 6 osób były 2 kobiety mimo, że w samej branży mniej niż 5% to kobiety. Jak to więc zrobili, że mają tak dużo kobiet w firmie? No niewątpliwie byli mniej wybredni przy rekrutacji i to było widać. Najczęściej jak ktoś się obijał, robił coś niesamowicie wolno, nie przykładał się do pracy czy awanturował się z innymi bez zachowania jakichkolwiek profesjonalnych standardów, to były to te kobiety zatrudnione dla "równości" płci. Oczywiście to sprawiło, że większość pracowników raczej niechętnie podchodziła do współpracy z kobietami na czym najbardziej cierpiały te, które niczym nie ustępowały facetom w branży.
Prawem świata nie zmienisz w co jednak wiele ludzi wierzy. Podobnie masa ludzi sądzi, że wykreślenie kilku słów ze słownika sprawi, że przestaniemy rozróżniać rasy i zniknie problem różnic rasowych.

Przy tym wszystkim nie sądzę żeby to jakkolwiek szkodziło mężczyznom. Przywileje dla kobiet szkodzą głównie kobietom. Patrz - gorsze oferty pracy na tych samych stanowiskach. Zatrudnienie młodej kobiety jest obarczone dużo większym ryzykiem finansowym ze względu na obowiązujące prawo. Większość pracodawców chce być w miarę uczciwa i nie chcą obarczać wszystkich pracowników kosztami ciąży współpracowniczki, więc koszta dzielą tylko na kobiety. Ot cała filozofia. Podobnie faceci nie zatrudniają się do pracy tylko dla świadczeń w trakcie ciąży, a zbyt wiele kobiet tak właśnie robi. Znowu kosztami obarcza się kobiety. Jak wejdzie prawo tej samej płacy, to znajdzie się kolejna metoda aby to obejść, chociażby nie będą już kobiet zatrudniać. Tak samo jest z samotnymi matkami. Prawnie są chronione przed wyrzuceniem na bruk. Efekt? Mało która wynajmie mieszkanie, bo prawo będzie stało po jej stronie gdy przestanie opłacać rachunki i czynsz. Większość ludzi nie wynajmie mieszkania samotnej matce jeśli nie przedstawi papierów potwierdzających, że ma miejsce do ewentualnej eksmisji. Wielu po prostu nie wynajmie aby uniknąć ryzyka.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J J_R
+1 / 1

@lithium222 Skoro faceci mają się nad sobą nie użalać, to i baby mają siedzieć cicho i uważać, żeby zupa nie wyszła za słona.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
L lithium222
-1 / 3

@J_R Ponieważ? :D

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
L lithium222
-1 / 3

@ZONTAR Dzisiaj rozmawiałam z mężem, sam mi powiedział, że w jego firmie mówiło się, żeby nie zatrudniać kobiet. Młodych kobiet. Moje koleżanki miały ogromny problem ze znalezieniem pracy, zwłaszcza jak były młodymi mężatkami i WSZYSTKIM sugerowano ,,że pewnie ciąża". Zatem nie wyskuj mi tu z litanią jak kobiety są promowane na rynku pracy, bo: nie są. Mamy z automatu przes**, bo możemy zajść w ciążę, albo inaczej, to normalne, ze chcemy założyć rodzinę (uwaga mężczyzn to też dotyczy). Tak wygląda realny świat. Sama powoli mam dość mojego miejsa pracy, ale ... jestem tu już trochę, jest stabilnie i to dobre miejsce na: dziecko. Czyli jako kobieta odkładam ambicje na bok, bo są też inne cele.

A wystarczy zrobić tak, żeby pracodawca nie był obarczany kosztami. Tyle. no dziwne, żeby kobiety w ciąży zostawiać bez środków do życia :D Zastanów się tak nad tym realnie.

Czy męzczyźni poświęcają tyle z powodu rodziny? Nie. Moja koleżanka bardzo chciałaby już dziecko, ale ma swój zakład wypracowany fach i nie wie co zrobić. Na razie jeszcze pracuje, żeby pozyskać sensowne pracownice, ale jak twierdzi, to może jeszcze potrwać. Czy męzczyzna się przejmuje takimi sprawami?

Nie.

I to jest normalne. Ale jakoś nie widze jojków kobiet co po chwile: jak to im ciężko.

Kobiety też potrafią być świetnymi fachowcami i nie zawsze są zatrudniane ,,bo kobiety". Jak ktoś jest dobry, to to udowodni sobą. nie muszę sobie wyobrazić, mam szowinistów w grupie. Mam ich gdzieś, liczą się moje wyniki. W pracy nie muismy się lubić. Gorszym problemem są ,,znajomości".

Zatem jak ktoś: podchodzi niehętnie do pracy z kobietami, bo jakaś tam inna randomowa baba była beznadziejna, to wybacz: świadczy o takiej osobie i jej zacofaniu :D

Nie ma gorszych ofert na tym samym stanowisku. To mit. Po prostu są osoby, które godzą się na pracę za niższą stawkę i mniej się cenią, co jest związane z odmiennym wychowaniem dziewczynek. Jednak, jeżeli jesteś fachowcem i jesteś w czymś dobry/ dobra nie ma bata, żebyś dostawał mniej.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ZONTAR
0 / 2

@lithium222 Chcesz mi zaprzeczyć pisząc dokładnie to samo, co sam napisałem? No brawo.

Dlaczego to pracodawcę mamy obarczać kosztami utrzymania kobiety w ciąży, której dał pracę? On to dziecko zrobił? Jest wiele lepszych mechanizmów, które by nie stawiały kobiet na przegranej pozycji.
1. Całkowite rozdzielenie ciąży od chorób. Ciąża to nie jest niechciane i losowe zjawisko, większość ludzi tego chce i to planuje, więc nie powinn być traktowana jak losowe wypadki. Jak państwo ma to utrzymywać, to przynajmniej powinno pokrywać 100% kosztów nieobecności z powodu ciąży, a nie zwalać sporo z tego na pracodawcę.
2. Planowanie dzieci powinno wiązać się z planowaniem budżetu. Skoro nie potrafisz przed zrobieniem dziecka wspólnie z facetem zadbać o zabezpieczenie finansowe, to może warto z dzieckiem poczekać? Dlaczego to pracodawca ma być odpowiedzialny? Co on ma do tego?
3. Osobiście uważam, że wypłaty podczas ciąży powinny być ustandaryzowane i niezależne od wykonywanej pracy. Jak masz kiepską pracę, to nie będziesz na tym stratna, ale jak zarabiasz dużo więcej, to masz też dużo więcej możliwości odkładania i niskie świadczenia w trakcie ciąży nie powinny być problemem. To by chociażby rozwiązało problem naciągania ZUSu gdy kobiety zakładają działalność opłącając najwyższą składkę i zaraz po tym robiąc sobie dziecko.

Posiadanie dzieci to odpowiedzialność. Skoro ktoś nie potrafi nawet zaplanować sobie budżetu planując dziecko, to nie powinien w ogóle mieć dzieci. W razie ciąży powinien przysługiwać standardowy urlop bezpłatny w określonym wymiarze. Jeśli ciąża będzie gorzej przebiegać i będzie wymagała więcej czasu wolnego od tego standardowego urlopu, to wtedy powinna być już pokrywana przez NFZ - powikłania już nie są normalną częścią ciąży i mogą być traktowane jak wydarzenie losowe, którego nie planowaliśmy. Kwestię zasiłku w trakcie ciąży powinno rozwiązywać państwo. Jeśli ma funkcjonować, to państwo powinno to pokrywać z któregoś funduszu, a nie z kieszeni pracodawcy.
Dodałbym, że już lepiej by było wypłacać określoną sumę każdej kobiecie w ciąży zamiast tych pińcet plusów. Na dziecko trafi najwyżej kilka miesięcznych wypłat w najtrudniejszym okresie, najlepiej nawet tego nie uzależniać od urlopu gdy kobieta pracuje. Po prostu niech będzie coś rzędu tysiaka miesięcznie do ręki w trakcie ciąży, ewentualnie waloryzowane odpowiednio. Kobieta sama dziecka sobie nie zrobi, odpowiedzialnością faceta jest zadbać o finanse gdy kobieta jest w ciąży. Póki co nie mamy możliwości się zamienić, więc tak powinno być. Ewentualnie wcześniej zgromadzić zapasy gotówki na ten okres, a państwo co najwyżej powinno wspomagać. Jak nie będzie to uzależnione od pracy i urlopów, to kobiety nie będą miały motywacji do podejmowania pracy dla samego świadczenia i jednocześnie będą miały motywację do pozostania w pracy tak długo, jak będą mogły, bo do świadczenia będzie się dodawać ich normalna pensja.

Cały problem polega na tym, że państwo nie ma swoich pieniędzy i najchętniej płaci z kieszeni obywateli. Czym niby jest podniesienie pensji minimalnej? Państwo nic nie dało. Państwo jedynie kazało wszystkim płacić więcej za najprostszą wykonywaną pracę. Urzędy oczywiście też podniosą przez to pensje swoim pracownikom, ale wyższe pensje w gospodarce oznaczają wyższe wpływy z podatków, które to pokryją. Dla rządu to nie ma różnicy, a wysoka płaca minimalna wygląda ładnie na papierze sztucznie podwyższając poziom życia w kraju. No a że ceny zaraz ją dogonią to już nikogo nie interesuje.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P phoenix84
0 / 0

@Purple_Piper Z jednej strony to że się nie czujesz, nie znaczy, że nie jesteś. Po drugie to, że się nie czujesz znaczy, że nie potrzebujesz pomocy i to jest OK, ważne byś nie blokował pomocy dla innych i nie pogłębiał antymęskiej patologii prawnej. Po trzecie... Jakby Ci przyszło do głowy się ożenić, to po 3 latach już będziesz wiedział o czym mowa, a podczas rozwodu będziesz błagał, żeby dyskryminacja mężczyzn się już skończyła. Pamiętaj - wszystko co mają kobiety - mają od mężczyzn - same nie zarabiają, a jak zarabiają to wszystko przepierdzielają na bieżąco - albo mężczyźni dali im to dobrowolnie i to jest ok, ale często zabrały im to siłą z pomocą dyskryminującego prawa.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
L lithium222
-1 / 3

@ZONTAR Po prostu ty to w śmieszny sposób przedstawiłeś jako ,,przywileje kobiet, które mogą jej zaszkodzić". Co jest wybacz śmieszne.

Ad 1. Niekoniecznie, to jak najbardziej i losowe przypadki. Co więcej tu nie chodzi o ochronę matki, a dziecka. To płód jest najbardziej narażony, np. na toksyny w miejscu pracy matki. Wielokrotnie to pracodawcy wolą wysłać pracownicę na L4 niż tworzyć jej specjalne miejsce pracy. Kobiety różnie znoszą ciąże, pomijam ciąże zagrożone, miałam koleżankę która połowę ciąży wymiotowała. Nie taki zapach i już, większość jedzenia w kosz. W pewnym momencie powaznie się o nią martwili ponieważ jej organizm przyjmował tylko wodę. Zatem to zależy od konkretnej kobiety.

Ad 2. Wypowiedziałam się na ten temat już. Zatem wybacz, przeczytaj moją wypowiedź.

Ad. 3. Nie zgadzam się. Jeżeli dobrze zarabiam i zapieprzam pół życia na to, żeby być w miejscu, w którym jestem dlaczego amm być karana i zrównywana z osobami, które nie wykazywały ambicji?

Wybacz, ale fajnie się opisuje. Tak jak ty opisujesz, zwłaszcza z pozycji męzczyzny, ktorymu to nie grozi. Mamy ogromny spadek dzietności i będzie jeszcze gorzej i byłoby jeszcze gorzej, gdyby kobiety ponosiły jeszcze więcej kosztów z tym związanych. Dziecko nie jest dla niej, ale również i dla męzczyzny. Zatem jeszcze silniej karać kobiety, bo na pewnym etapie zdecydowały się na potomka?

zatem tak, znam przypdaki kobiet pracujących do samego końca. Nawet i przy toksynach. W końcu jej fanaberia prawada? :D

Urzędy nie podniosły płacy pracownikom. Wzrosła płaca minimalna, nie z automatu proporcjonalnie zarobki innych osób. Reasumując jak ktoś zarabiał 2500 brutto, czy 2250 to owszem mu podniesli, ale jeżeli już 2700, czy więcej: nie. Zwłąszcza budżetówka ma to gdzieś.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ZONTAR
0 / 2

@lithium222 Kwestię warunków da się rozwiązać. Oczywiście praca nieodpowiednia dla osoby ciężarnej oznacza, że w odpowiednim momencie musi przejść na urlop. Sęk w tym, że już w momencie podejmowania pracy danego typu mniej więcej wiesz, czy będziesz mogła pracować do 7 miesiąca ciąży, czy będzie trzeba szybko iść na urlop, bo nie ma odpowiednich warunków. To jest do przewidzenia. Tym bardziej pracodawca może być zobligowany do określenia sytuacji z góry podczas zatrudniania. Nie mamy warunków, w razie ciąży pracujesz max do 2 miesiąca i na bezpłatny urlop. Sama decydujesz, czy Ci to odpowiada (może nie chcesz mieć dzieci, może potrafisz się zabezpieczyć finansowo na ten okres, może facet zarabia wystarczająco aby pokryć koszta życia). To wszystko da się zrobić. Chodzi tu o to, aby odpowiedzialność za ciążę była po stronie osoby w ciąży - wtedy każdy będzie traktowany równo. Zajdziesz w ciążę - ponosisz konsekwencje. Nie zajdziesz, nie ponosisz. Obecne prawo zwala konsekwencje na pracodawcę, więc naturalnie pracodawca je wyciąga wobec wszystkich kobiet niezależnie od tego, czy będą 3 razy w ciąży w ciągu następnych 4 lat, czy nigdy nie będą. To jest szkodliwe oczywiście dla tych drugich.

Dzieci mogą się brać z wpadki, ale to jest raczej mniejszość. Większość ludzi świadomie decyduje się, w którym momencie dopuszczą do ciąży i losowy jest jedynie czas. Czy zajdziesz za miesiąc, czy za pół roku - to już nie ma dużego znaczenia.

Ad. 3. Czy równe świadczenia socjalne są karą? Raczej w to wątpię. Zauważ, że płacisz dokładnie tyle samo, co mężczyźni o tych samych zarobkach. Masz też podobne ryzyko losowych kontuzji i chorób do mężczyzn, ale jednak masz naturalnie mniej losową sytuację długiej niezdolności do pracy, która może wystąpić kilka razy w ciągu życia. Płacisz tyle samo mimo, że naturalnie będziesz pracować mniej. Czy w takim razie nie powinnaś płacić dodatkowej składki pokrywającej zasiłek ciążowy, który mężczyznom nie przysługuje? O to mi w tym chodzi. Kobiety nie płacą dodatkowej składki adekwatnej do ich zarobków pokrywającej dodatkowy zasiłek w przypadku ciąży, więc ZUS w obecnej formie nie powinien w ogóle wypłacać zasiłku podczas ciąży. Nie na obecnych zasadach. Zasilłek nie zależy od zarobków, a od opłacanych składek, a przecież nie płacisz składki ciążowej. Płacisz chorobowe dokładnie tak samo jak mężczyźni czy kobiety, które nigdy nie planują mieć dzieci. W tym właśnie rzecz. O ile choroba czy wypadek może zdarzyć się każdemu, o tyle mamy zasadniczą pulę ludzi, którzy nie będą mieć nigdy dzieci i nie muszą się ubezpieczać dodatkowo. Z tego powodu ewentualny zasiłek w trakcie normalnej ciąży (bez powikłań czy chorób) powinien być wypłacany przez państwo z osobnego funduszu w formie zasilku socjalnego - fundowanego przez ogół społeczeństwa. Podobnie do 500+. No i tu sama sobie odpowiedz, dlaczego miałoby to być zależne od dochodu? To ma być wsparcie dla kobiet w trakcie ciąży, a nie zastąpienie ich dochodu. Pińcet plus też nie płacimy adekwatnie do zarobków zakładając, że kobieta chociażby rezygnując z pracy dla wychowywania dziecka zasługuje na pensję, jaką dostawała w pracy. To by było nienormalne.

> Dziecko nie jest dla niej, ale również i dla męzczyzny. Zatem jeszcze silniej karać kobiety, bo na pewnym etapie zdecydowały się na potomka?
Dlaczego karać kobiety? Zachodząc w ciążę masz faceta. Zmniejszenie wpływów dotyka całe gospodarstwo domowe, a nie tylko kobietę. Kwestia wzięcia na siebie odpowiedzialności pozostaje do ustalenia w domu. Może facet zarabia wystarczająco, może weźmie nadgodziny, może razem odkładaliście sobie pieniądze na ten okres i nie musicie się martwić? Akurat ten argument jest taki sam, jak wypłacanie większego 500+ tym, którzy zarabiają więcej, bo przecież poświęcenie czasu na dziecko jest dla nich droższe. No nie. Stawka jest stała, im lepsze masz warunki i koszta życia, tym więcej masz możliwości na zabezpieczenie finansowe.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ZONTAR
0 / 2

@lithium222 Co do podniesienia minimalnej - niewątpliwie. No ale średnia wzrosła i to się dla rządu liczy.
Co do problemu z dzietnością, to osobiście uważam go za przesadzony. Z perspektywy gospodarki problemy mamy dwa.
1. ZUS jest praktycznie w całości oparty o wpłaty ze składek przez co mniejsze wpływy ograniczają możliwości wypłat. To jest już problem samego systemu, bo system emerytalny powinien "przechowywać" nadmiary z czasów wyżu demograficznego (czy dobrej koniunktury) w formie pasywów i aktywów, które by upłynniał w gorszych czasach. Fundusz emerytalny w czystej postaci to po prostu kupno jakiegoś promila gospodarki. Czy się gospodarka rozwinie, czy inflacja podniesie ceny - wartość mojego udziału w gospodarce pozostaje taka sama i mogę ją upłynnić na starość. Tak to ma działać z założenia. Zmiany systemowe i zmiany u władzy zrobiły niezły bałagan i przez to mamy problem. Sęk w tym, że problemem są zbyt małe wpływy ze składek, a nie zbyt mała liczba płatników. Jak 10 nowych osób trafi na rynek i 5 podejmie się pracy za średnią krajową (mniej więcej 50% ludzi zdolnych do pracy pracuje w Polsce) to będziemy mieli płatników składek opłacających ZUS od 28 tysięcy miesięcznie. Jak będziemy mieli chociażby 3 nowe osoby, z czego jedna nie podejmie pracy, a dwie będą wysoko wykwalifikowanymi specjalistami zarabiając po 14 tysięcy, to składki na ZUS będą praktycznie takie same (pomijam tu kwestię 30 krotności ZUS, tu byśmy potrzebowali 2,5 osoby). To jest dowód na to, że nie liczba urodzeń i przyrost naturalny, a faktyczne perspektywy dzieci mają znaczenie. Dlatego chociażby nie popieram 500+, bo statystyka jest nieubłagana. Z biednych rodzin bez środków na utrzymanie znacznie rzadziej wychodzą dzieci o predyspozycjach do wysoko płatnych zawodów. Jednocześnie nie ważne, czy rodzice nie pracują i żyją na zasiłkach, czy rodzice faktycznie pracują chociażby w pracy biurowej, ale ich dochody ledwo pokrywają koszta życia. W obu przypadkach wskazuje to na jakiś problem z zaradnością życiową. Czy to zbyt duże koszta i marnotrawienie pieniędzy, czy faktycznie brak kompetencji aby się w ogóle utrzymać.
2. Inny problem leży w brakach niskiej kadry, głównie taniej siły roboczej. Tu faktycznie programy typu 500+ czy innych zasiłków moją coś pomóc, ale niewiele. Dużo lepszym wyjściem jest jednak opieranie się na imigrantach. Ci będą pracować często za mniej podejmując się takich prac, a jednocześnie odpadają nam koszta ich edukacji i wychowania, bo przyjechali już dorośli i pracujący. To głównie przez to wiele zachodnich krajów sprowadzało wiele imigrantów. Tu nie chodzi o zwiększenie wpływów ze składek emerytalnych, a zwiększenie puli prostych pracowników. Od dawna wiadomo, że kraje rozwinięte dążą do zmniejszenia populacji w naturalny sposób. Praktycznie każdy rozwinięty kraj się stopniowo zmniejsza. Ludzi jest mniej, a jednak pracują efektywniej, są średnio lepiej wykształceni i więcej osiągają. Braki pojawiają się, gdy potrzeba kogoś do prostej i kiepsko płatnej pracy, do której już nikt z rozwiniętego społeczeństwa się nie kwapi. Nie wszystko da się w pełni zautomatyzować i pozostają nam niestety zajęcia, które są prymitywne i niezbyt płatne. Tu trzeba jednak zachować sporo rozwagi, bo inaczej budujemy system oparty niemalże na niewolnictwie. Tworzymy bardzo niską klasę robotniczą, która wykonuje tanie usługi dla klasy średniej i wyższej. Tak działają póki co Indie czy Chiny, ale i tak powoli zaczynają zmniejszać znaczenie siły roboczej zwiększając efektywność pracy. Jak mamy dużo obywateli o niskich kwalifikacjach, to oni konkurują o dostępne stanowiska pracy i pracują za niskie kwoty. Jak jest ich mniej, to podnoszą swoje wymagania, ale jednocześnie mogą podnosić efektywność inwestując w lepsze narzędzia i metody pracy. Pakowanie się w duży przyrost naturalny często bywa kotwicą dla gospodarki.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ZONTAR
0 / 2

@lithium222 Tu już odbiegam trochę od tematu, ale jest jednak dosyć ciekawe.
Aby podnieść ogólnie standard życia w społeczeństwie musielibyśmy zwiększyć produktywność wszystkich ludzi. To mniej więcej znaczy, że musimy pracować mniej aby wykonać tą samą pracę. Możemy tak zmniejszyć wymiar pracy i mieć więcej czasu dla siebie, a możemy zwiększyć nasze możliwości i mieć więcej - lepszy dom, warunki, samochód i tak dalej. Problem w tym, że podniesienie wydajności i konsumpcji w całej gospodarce jest powolnym procesem, więc naturalną koleją rzeczy jest zmniejszanie się populacji. Potrzebujemy mniej rąk do pracy, żyje się nam lepiej, dzieci stają się już kwestią aspiracji życiowych, a nie musem do spłodzenia kolejnego pokolenia pracującego na nas. Jak pozostanie nas tyle samo (liczba zgonów równa liczbie narodzin), to mamy dwie opcje. Albo wszyscy będą dobrze wykwalifikowani, wszystko będziemy automatyzować i będziemy mieli bardzo dużą produktywność oraz konsumpcję, albo część z tych dzieci będzie z tego wyłączona robiąc tanie i prymitywne rzeczy dla reszty społeczeństwa - ich konsumpcja i produktywność będą niskie. Oczywiście obrana droga zależy głównie od tego, w jaki sposób kontrolujemy przyrost naturalny i w których kręgach jest on wyraźny. Jeśli dzieci od urodzenia mają dobre warunki do rozwoju, to będziemy dążyć do wysokiej produktywności. Jeśli są w rodzinach ubogich o małych możliwościach, to będziemy produkować dużo klasy robotniczej lub pasożytów socjalnych.

Zrzucenie odpowiedzialności finansowej za rodzicielstwo na rodziców jest jednym z mechanizmów, które ograniczają dzietność u rodzin o kiepskich możliwościach. Te socjale nie biorą się z powietrza. Odciążamy w ten sposób resztę społeczeństwa, które może mieć więcej możliwości. Dobrym przykładem są tu różne żłobki i tego typu miejsca. Często ludzie pracujący o względnie dobrych dochodach nie mają z kim zostawić dziecka i ktoś musi z pracy zrezygnować. Obciążenia finansowe są na tyle duże, że nie opłąca się pracować. Natomiast osoby o niskich zarobkach i gorszym statusie społecznym dostają pomoc i pierwszeństwo dostępu do żłobków mimo, że ich produktywność jest dużo niższa.

Już gdzieś podawałem przykład znajomych, gdzie facet zarabia 5 razy tyle co żona. Koszt żłobka był niewiele mniejszy od jej pensji na rękę. Po co miała więc pracować? Facet tym bardziej nie mógł tego zrobić, bo by stracili 5/6 dochodu. Nawet w przypadku chorób dziecka był problem. Skoro jej zarobki wynoszą 20% jego zarobków, to on biorąc L4 na dziecko zarobi mniej o całą jej pensję. Finansowo bardziej się opłacało aby ona ciągle brała L4 w razie chorób dziecka, ale to jest nieco szkodliwe dla jej rozwoju. Podzielili się mniej więcej po połowie tylko przez to, że braku jej pensji nie odczują aż tak bardzo, ale finansowo są stratni na tym. Właściwie przez pewien czas ona pracowała tylko po to, aby utrzymać się w branży i licząc na to, że trafi się jej jakiś awans, bo jej dochód w większości równoważy koszta prywatnego żłobka, transportu itp.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
L lithium222
-2 / 2

@ZONTAR Nie zawsze wiesz. Fajnie, że wydaje ci się, że można tak wszystko super zaplanować :D No rewelacja po prostu :D Czasem jest tak, że kobieta w ciąży nie może siedzieć za długo w jednym miejcu i nagle praca biurowa odpada, bo jej tak napie** krzyże, że nie daje rady. I co panie mądry? :D To niesamowite jak uważasz, że kobieta ma kontrolę nad tym jak będzie reagowało jej ciało w trakcie ciąży i czy ciąża będzie np. zagrożona ryzykiem czy też nie :D

Na urlop możesz iść od trzeciego miesiąca. Jaki drugi miesiąc? To nie jest tak, że kobieta dowiaduje się o ciąży i fruu może iść na urlop.

Nie zawsze kobieta jest z ojcem dzieckia. I co wtedy? Może ojciec zginąć tuż przed, może mu się coś stać w trakcie. Zostawiamy kobietę z dzieckiem na pastwie innych osób? Dzieci są potrzebne państwu. Dlatego państwo dba o dzieci. Nie tak jak tobie sie wydaje o matki :D Co wiecej stwarzany jest jakio taki socjal i jako takie zabezpieczenie, żeby kobiety się na te dzieci decydowały.

Zatem fajnie rozkoszny jesteś, ze kobiety decydowałyby się na darmowy urlop przez ...jakieś 18 miesięcy? A opłaty? wynajem, zycie? Plus jeszcze przerwa w pracy, w ciągłości zawodu? Może jak panowie zaczną przechodzić na urlopy tacierzyńskie szala się nieco przechyli, na chwilę obecną: kobieta musi mieć swoje własne zaplecze finansowe i w tym: samodzielnie wypracowane.

Socjalu nie popieram i 500 plus równiez uważam za patologię.

Polski system emerytalny, ZUS w Polsce jest ogólnie chory. To już temat na osobną dyskusję.

A co do twojego ostatniego akapitu ostatniego komentarza: zupełnie rozumiem tą rodzinę. Ona nie ma pewności, czy epwnego dnia on nie zawinie żagli zostawiając ją na lodzie lub najnormalniej w świecie kopnie w kalendarz, pracując zachowuje ciągłość i swoją niezależność. Może jej się to kiedy przydać, chociaż tego oczywiście nie życzę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ZONTAR
0 / 0

@lithium222
> kobieta musi mieć swoje własne zaplecze finansowe i w tym: samodzielnie wypracowane.
Ogrom kobiet nie pracuje lub rezygnuje z pracy dla wychowania dzieci, więc żaden z tego mus. Bardzo dużo tych najuboższych kobiet zajmuje się w domu dzieckiem zamiast pracować. Nie ma tu żadnej złotej zasady. Wszystko zależy od oczekiwań od życia. Jedni zadowolą się jedną, skromną pensją na 3-4 osoby, a inni będą chcieli dużo więcej aby nie tylko przeżyć, ale korzystać z życia.

Sprytnie pomijasz całkowicie moją propozycję oddzielnego funduszu przeznaczonego na ciąże. To minimalna krajowa nie wystarczy na utrzymanie siebie w ciąży? Dlaczego więc kobietom zarabiającym minimalną nie wypłacamy więcej niż jej dochody?

O tych tacierzyńskich już kiedyś gadaliśmy i nie ma co tego powtarzać. To jest indywidualna sprawa. Jak się ze swoim facetem umówisz, tak będzie. Zależnie od środowiska wygląda to skrajnie inaczej.

Co do ostatniego akapitu, takie obawy miała jak im się ileś lat temu wpadło. On niedługo po studiach, ona jeszcze na. Jakoś tak wyszło, że ani nie oczekiwał aborcji, ani nie uciekł - starał się jak mógł, wynajął jakieś lokum dla nich (wcześniej mieszkali osobno na stancjach), od kilku lat maja dosyć duży apartament i całkiem dobrze im się wiedzie. O ucieczkę raczej nie ma się co martwić, a kwestia śmieci czy wypadków, to już kwestia ubezpieczeń. Mamy osobne programy pomocy samotnym matkom, ale znowu - nie powinny być pomocą kosztem innych. Jak wcześniej wspominałem, jeśli samotna matka ma prawo wynająć coś i nie płacić, a właściciel ma obowiązek pokrywać koszta mediów, to jest to patologia. To nie państwo opiekuje się daną osobą (chociażby dzieląc koszta na społeczeństwo), a wybiera sobie ofiarę, która ma ją wspomóc. Dokładnie to samo jest z pracodawcami, w końcu oni pokrywają wypłaty za pierwsze 33 dni nieobecności.

A co z przerwą w ciągłości zawodu? Osobiście uważam, że to nie powinno mieć jakiegokolwiek przelicznika. To właśnie z powodu ewentualnej ciąży i opieką nad dzieckiem kobiety mają obniżony wiek emerytalny czy liczbę lat składkowych. Co do samej ciągłości zawodowej - co to za filozofia? Czym różni się kobieta, której nie było przez prawie rok (da się i ponad rok L4 + macierzyńskiego) od tej, która po prostu nie pracowała? Dlaczego jednej mamy liczyć staż pracy podczas nieobecności, a drugiej nie? Kiedyś wspominałem koleżankę, która miała już ponad 5 lat "doświadczenia" w pracy z czego nie przepracowała nawe 2. Miała tyle nieciągłości, że nawet nie bardzo wiedziała, co się w firmie dzieje. No i też mało ją to interesowało, bo po macierzyńskim i najwyżej kilku miesiącach pracy znowu znikała z kolejnym dzieckiem. Piątki dzieci się dorobiła pobierając w tym czasie coś rzędu 10 tysięcy brutto (pewnie 8k zasiłku), a jak już wracała do pracy, to miała przywileje, których pracujący bez przerwy przez 4 lata nie mieli. No i powiedz mi, że to nie była po prostu ciepła posadka aby mieć kasę w trakcie wychowywania dzieci.

Kwestia dodatków do emerytury czy wypłat zasiłków socjalnych z wydzielonego funduszu to jedno. Kwestia różnych przywilejów kosztem pracodawców czy wynajmujących mieszkania to już całkiem inna rzecz. To brzmi podobnie jak domeldowywanie za komuny. Ten nie ma gdzie mieszkać, a należy mu się lokum. To wciśniemy go rodzinie X, bo ta się dobrze ustawiła i ma spore mieszkanie.

Jeszcze co do tej koleżanki dbającej o karierę, od kilku lat pracuje w okienku w banku za najniższa krajową, a jej aspiracją jest dorwać wyższe stanowisko jak się kiedyś zwolni. Jej pracodawca nie daje dowolności zmian, więc pracuje wtedy, gdy musi. Stąd jej facet (z nienormowanym czasem pracy) pracuje tak, aby mógł się zajmować dzieckiem, gdy ona jest w pracy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 27 lipca 2020 o 3:28

L lithium222
-2 / 2

@ZONTAR Czy zgrabnie omijam? Nie. Po prostu uważam, że świadczenia powinny być takie same. Nie chcę być dodatkowo karana za to, że jestem kobietą w stosunku do mężczyzny. Jeżeli wypracowałam sobie określoną stopę życiową (swoją własną pracą), to uważam, że nawet takie 80 % niech będzie (zresztą jest przez kilka miesięcy), a nie jakaś tam najniższa krajowa. To tym bardziej zniechęci męzczyzn do brania urlopów tacierzyńskich i dalej będziemy mieć dysproporcję matka=dziecko, rodzice się rozwodzą dzieci z automatu lądują u matki. To wszytko jest powiązane.

Obniżony wiek emerytalny dotyczy tak na prawdę wybranyh państw. Czyli Rosji, ukrainy, Mołdawi i Białorusi. Cały zachód ma normalny, równy wiek emerytalny, zatem wystarczy zmiana partii i może się to zmienić. wcześniejsza emerytura jest profitem tylko w przypadku, gdy kobieta ma wybór, czy chce na nią iść czy nie. Inaczej z automatu skazywana jest na niższą. Można zwolnić kobietę wracającą z macierzyńskiego. To wina pracodawcy, że jej nie zwolnił. Tak, wyobraź sobie, że kobieta nie ma takiej ochrony. Wracając z macierzyńskiego moga jej powiedzieć papa.

Co do koleżanki, to niezły mają żłobek za prawie 2 tyś zł... To już by im się bardziej opłacało nianie opłacić. Dziecko przestanie chorować, czyli matka nie będzie musiała wiecznie brać L4. Biorąc wiecznie L4 na jaki ona awans niby liczy? A akurat ojciec raczejj łaski nie robi zajmując się swoim własnym dzieckiem :D Tak to przedstawiłeś, jaby to było coś wyjątkowego.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ZONTAR
+1 / 1

@lithium222 Widzisz dalej się nie rozumiemy.
> Po prostu uważam, że świadczenia powinny być takie same.
Co znaczy takie same? Masz na myśli pokrywanie okresu ciąży u mężczyzn z funduszu chorobowego? Faktycznie, są takie same o ile mężczyźni zaczną rodzić. Póki co jednak kobiety z tego samego świadczenia mają pokrywane to samo (choroby, wypadki) plus ciążę. Statystycznie kobiety dużo dłużej są na zwolnieniu chorobowym właśnie z tego powodu i statystycznie wpłacają mniej, pobierają więcej. Możemy to uznać za formę tego społecznego funduszu fundowanego przez wszystkich dla kobiet za rodzenie dzieci, ale to nadal nie odpowiada na pytanie, dlaczego pracodawca ma być tym obciążany. Jeśli już tak ma być, to ciąża nie powinna być liczona do tych 33 dni pokrywanych przez pracodawcę i powinna od początku nieobecności być pokrywana z ZUSu.

> Jeżeli wypracowałam sobie określoną stopę życiową
Znowu w tym rzecz. Nie zapłaciłaś nic więcej ponad to, co płacą mężczyźni. Masz tak samo jak każdy inny mężczyzna czy bezdzietna kobieta pokrycie chorób. Jak już wcześniej wspomniałem, system ubezpieczeń opiera się na tym, że ubezpieczamy się od niechcianego. Z założenia ludzie dążą do uniknięcia wydarzeń dla nich niekorzystnych i ubezpieczają się w razie, gdyby się zdarzyły. Wciąganie do tego ciąży tworzy różne patologiczne sytuacje, które później trzeba łatać. Chociażby od pewnego czasu kobieta musi mieć pełny rok składkowego aby dostać pełne świadczenia będąc na samozatrudnieniu. Inaczej kobiety często zmieniały stawkę na maksymalną na miesiąc przed zwolnieniem. Wypadków się nie planuje i nie przewiduje, ciążę tak. Wypadków unikamy, ciąży nie. O ile jest to jakieś zabezpieczenie w przypadku DG, to nie obowiązuje to na umowe o pracę, więc nadal zatrudniając kobietę nie wiesz, czy za miesiąc nie pójdzie na L4, bo już była w ciąży. Gdyby pracodawca mógł machnąć ręką to jeszcze nic, ale on musi jej płacić przez te pierwsze 33 dni zwolnienia. Stąd właśnie wielu średnich pracodawców niechętnie zatrudnia kobiety. Mali są częściowo kryci, bo ZUS pokrywa świadczenia od początku, ale znowu dla małego pracodawcy taka sytuacja już jest ciężka. Jedynie duże firmy mogą sobie na to pozwolić, bo tych kobiet w ciąży jest niewielka garstka i ma mały wpływ na całą firmę.

> To tym bardziej zniechęci męzczyzn do brania urlopów tacierzyńskich
A to niby czemu? Jaki to ma związek ze zwolnieniem chorobowym? Czy teraz mężczyźni biorą zwolnienie w trakcie ciąży? Czy biorą pierwsze miesiące po porodzie? No nie. Zarówno zwolnienie w trakcie ciąży jak i kilka miesięcy po niej (2,5?) są tylko dla kobiet. Jedynie końcówkę macierzyńskiego można przenieść na ojca i do tego można wziąć jakiś tam urlop na opiekę nad żoną w okolicach porodu, ale to tyle. Ja tu mówię o okresie zwolnienia przysługującym tylko kobietom i pokrywanym z ogólnego funduszu oraz kieszeni pracodawcy.

> Obniżony wiek emerytalny dotyczy tak na prawdę wybranyh państw.
Tak samo wliczanie ciąży do chorób.

> Można zwolnić kobietę wracającą z macierzyńskiego.
Można, ale trzeba się postarać. Raz, że przez pełny miesiąc wypowiedzenia (więc zazwyczaj aż do dwóch miesięcy) i tak musisz jej płacić mimo, że od prawie roku jej nie było i często nie opłaca się jej wdrażać. Dwa, że musisz mieć jasny powód zwolnienia i nie może nim być ciąża. Może to być redukcja etatów, ale trudno to udowodnić gdy przed chwilą się kogoś zatrudniło na takie samo stanowisko. To jest taka szara strefa. Niby można, ale może i przed sądem będzie się trzeba z tego tłumaczyć.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ZONTAR
+1 / 1

@lithium222 Co do koleżanki... Pensja minimalna jeszcze w zeszłym roku to było niecałe 1700 na rękę. Nie wiem ile miała dokładnie, ale niewiele więcej. Z zawodu ekonomista, pracuje w obsłudze klienta w banku od iluś lat bez żadnych awansów, a podwyżki ma na poziomie minimalnej. Trudno się dziwić, że jej facet zarabiający 5 razy tyle nie widzi w tym żadnego sensu. Zajmuje się dzieckiem dla dziecka, ale ekonomicznie im się to nie opłaca, bo jej pensja jest mniej warta niż te 20%, które on traci na zwolnieniu. A ile kosztują żłobki? Wyobraź sobie, że we Wrocławiu jest łacznie około 7 tysięcy miejsc w żłobkach, większość dofinansowywana przez miasto. Z dofinansowaniem to koło 400-500zł miesięcznie. Oczywiście trzeba na to zasłużyć, najpierw samotne matki, dzieci bezrobotnych i biedni. Stąd znajomi nie załapali się na te dotowane i mogli jedynie posłać do prywatnego, a tam już ceny podchodzą pod 2 tysiące miesięcznie.

Po prostu za dużo zarabiają jako rodzina, więc muszą tyle płacić albo mieć kogoś cały czas w domu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Bimbol
+11 / 17

@ferdal
Ja podejrzewam że nie przeczytały jej osoby przeciwne wypowiedzeniu konwencji stambulskiej. :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
Z zdebik
0 / 8

Phoenix84 niesamowity glos rozsadku wsrod kretynskich komentarzy!

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E eragonpp1111
+10 / 12

"27 lipca 2018 roku Trybunał Konstytucyjny Bułgarii wydał orzeczenie, w którym wypowiedział się przeciw ratyfikowaniu przez kraj Konwencji. Według tego orzeczenia, Konwencja zaciera granice między płciami, a jej zapisy są wewnętrznie sprzeczne[12]. 25 lutego 2020 parlament Słowacji sprzeciwił się ratyfikacji Konwencji. Słowaccy krytycy podkreślali, że nie zajmuje się ona jedynie zapobieganiem przemocy wobec kobiet, ale wprowadza nową definicję małżeństwa[13].

Konwencji zarzuca się[kto?], że jest sprzeczna z uprzednio ratyfikowaną przez Polskę Konwencją o Prawach Dziecka, co zarazem implikuje wewnętrzną sprzeczność Konstytucji RP (art. 9), dyskryminację w działaniach anty-przemocowych, możliwość wyłączania z profilaktyki działań antyprzemocowych kobiet stosujących przemoc wobec kobiet, a także możliwość wpływu zapisów Konwencji na zafałszowywanie badań naukowych i wzrost korupcji, na skutek nieprecyzyjności jej zapisów[14], sprzeczność z Traktatem o Unii Europejskiej i prawem jej państw członkowskich[15].

Fundacja Ordo Iuris w raporcie z 2014 roku zarzuca Konwencji ignorowanie lub marginalizację istotnych czynników warunkujących zachowania przemocowe, takich jak uzależnienia (w szczególności alkoholizm), rozpad rodziny i innych wspólnot wzajemnego wsparcia, czy też obecność przemocy i przedmiotowego przedstawiania kobiecej seksualności w mediach. Zamiast tego autorzy Konwencji mają dopatrywać się źródła przemocy w istnieniu różnic w społeczno-kulturowych formach wyrażania się kobiecości i męskości (określanymi mianem stereotypów). Rozwiązania konwencyjne, zdaniem krytyków, mają zatem otwierać furtkę do kwestionowania i negacji tradycyjnego modelu rodziny[16][17]."


Źródło: wiki

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S snap171
+1 / 3

szdziennik? Aż tak głupi jesteście?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
I ICoTyNaToPowiesz
-2 / 4

Tu nie chodzi tylko o przemoc wobec kobiet.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
T tomek_s
+1 / 1

Spoko. Jeszcze jedna reklama mgtow.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S solonaryba
+2 / 2

dla powców można opluć i pobić każdego powołując się na tęczową lub niebieską flagę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S solonaryba
+3 / 5

kolejny gównowiedzący twórca szkalującego Polskę demota. Swoje problemy i traumy z dzieciństwa lecz u psychiatry, tutaj nie rozwiążemy twoich problemów z ojcem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
F feroxa
-5 / 5

Niestety godzi w bicie baby i gwałcenie dziecka czy udostępnienie go sąsiadowi- nie przejdzie u tradycjonalistów.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
F Flaviush
0 / 0

Ktoś ma problem z zachowaniem szacunku dla drugiej osoby, że aż potrzebuje ustawy do tego?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem