Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
233 244
-

Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
avatar Symulakr
+6 / 6

Jeśli w wymaganiach jest napisanie, że chcą pracownika mogacego pracować w stresie, pod presją to z marszu nalezy unikać zatrudnienia w takim mordorze, już lepiej w kiosku ruchu czytać gazety

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Xar
-1 / 3

@Symulakr wiesz, to chyba zalezy gdzie. Np. w teorii kazdy kierowca pracuje w stresie i pod presja, a niektorzy to zwyczajnie lubia. Podaj mi przyklad dobrze platnej pracy gdzie nie pracujesz w stresie - odpowiedzialnosc masz tam gdzie pracujesz, to i raczej stres tez

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Symulakr
+3 / 3

@Xar jest wiele zawodów, tylko trzeba być rozeznanym i nie zawęzić się do tego co promują, czyli prac w stresie typu korpo, urząd, czy nawet praca informatyka. Duże pieniądze nie są warte zmęczenia, stresu, zniszczonego wyglądu jako konsekwencja wczesniej wymienionych. Mój znajomy rzucił dobrze płatną pracę, ale w dużym stresie i presji na rzecz zakładu meblowego. Ma około 30% niższą pensję, ale ma chwile odpoczynku,a po pracy czas i siy dla siebie. Inny znajomy pracuje w bibliotece, inny jako tatuazysta,a koleżanka ze studiów w księgarni i zanic by tego nie zamieniła.
Dobrze płatna praca bez stresu to zazwyczaj wolny zawód, pisarz, grafik działający na własną rekę, decydujący o ilości zebranych zleceń do wykonania. Jaki jest pożytek z dużych pieniędzy jeśli są okupione stresem, presją i brakiem wolnego czasu? Dwa tygodnie urlopu w Dubaju?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Pomylilem_Strony
0 / 0

@Symulakr wszystko zależy od psychiki, można to też wyćwiczyć. Ja kiedyś miałem znaczne problemy z stresem, ale postanowiłem z tym walczyć. Zacząłem coraz bardziej odcinać się od tego emocjonalnie, w międzyczasie pojawił się stres związany z życiem osobistym, od którego nie mogłem uciec. W dużej mierze się odciąłem i po prostu idę do przodu, mam teraz teoretycznie bardzo stresującą pracę, ale rusza mnie to mniej niż stres związany ze studiami, czy pierwszą pracą jeszcze na studiach. Cały czas prę do przodu, staram się być możliwie najlepiej przygotowany, kiedy mogę odpoczywam, zawsze mam plan rezerwowy, do tego mam oszczędności (teraz mniejsze, bo nieruchomość kupuje), które pozwalają mi przetrwać ewentualne perturbację. Dzięki temu mam wszystkie korzyści związane z "stresującą pracą" i zero wad, a nawet się przy tym bawię, ponieważ to co kiedyś mogło mnie sparaliżować ze stresu teraz jest nawet ciekawe. To tak naprawdę ludzie nadają "stres" sytuacjom, idąc do pracy nikt Tobie głowy nie urwie, a zarabiając 30% można 2 razy szybciej oszczędzać i nawet jak się noga podwinie żyć z lepszych oszczędności.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Symulakr
0 / 0

@Pomylilem_Strony Zgadzam się, można wytrenować psychikę do pułapu wręcz ataraksji, jednak ja, personalnie cenię sobie spokój i inwentarz sił po 15, 16, by w ciągu dnia jeszcze pograć, poczytać ect. Miałem szansę na studiach zostać na uczelni, ale warunkiem były np okoliczności pisania pracy u pewnego zgreda, który za źle postawioną kropkę by cię od razu zdyskwalifikował. Uznałem, że ten wyścig szczurów na wyboistej drodze nie był tego wart. Moją pierwszą pracą była praca w UK, w wakacje po maturze. Owszem, była ona w firmie członka rodziny mojego znajomego, były bardziej cieplarniane warunki, ale nie ukrywam, za dobrą pensję ceniłem sobie ten okres. Nie chciałem zostawiać jako jedynak rodziców, dlatego nie emigrowałem do krainy herbaty o piątej po południu. Dlatego, zostając w Polsce głowiłem się jaki mieć wolny zawód. I gdy już taki znalazłem cieszę się, że jestem freelancerem. Presja i widmo szefa to nie dla mnie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Pomylilem_Strony
0 / 0

@Symulakr hehe ja również o pracy uczelniach mógłbym pisać godzinami, na szczęście ten etap kariery mam za sobą (chociaż nie wykluczam powrotu, kiedy trochę mi się "wyczerpie ambicja", ponieważ przy nakładzie 2-3 godzin dziennie można całkiem nieźle dorobić) i pozwoliło mi to na otworzenie "kilku drzwi", które z kolei pozwoliły otworzyć następne. Generalnie wybieram prace, które daję potencjał do nauki, dzięki czemu nie angażuje czasu prywatnego na rozwój. Też aktualnie pracuję bardziej na własny rachunek i udało się zredukować czas pracy do około 7 godzin/dzień (czasami jest miesiąc, kiedy trzeba nadgonić, czasami miesiąc spokoju i wszystko można załatwić nawet w 4 godzin, średnio około 7) w perspektywie widzę szansę na 6 godzin, przez najbliższe 10 lat mam nadzieję zejść do 4 godzin. Niemniej i tak jest to intensywna praca i (dla kogoś o niższej tolerancji na stres) bardzo stresująca. Większość przychodów oszczędzam, uczę się jak to inwestować (ale intensywne działanie rozpocznę za 2 lat, teraz muszę się odbudować oszczędności po zakupie nieruchomości - niemniej skromne kwoty, które inwestuję mają całkiem spoko zwrot), dlatego jest spoko. Generalnie uważam, że można trochę intensywniej popracować, ale w celu uzyskania kapitału (który będzie dobrze ulokowany), a nie na konsumpcję. Tak czy inaczej nie rozumiem ludzi, którzy więcej pracują, żeby pojechać na ekstra wakacje (jak się trochę pomyśli to można fajnie i tanio załatwić to we własnym zakresie, a nie jechać na gotowe), kupić lepszy samochód (liczyłem wielokrotnie i dalej nie jest to rentowny zakup), lepszy telefon (który za 2 lata będzie stary), więcej ciuchów (które również generują koszty na utrzymanie) itp. Na tym rzeczywiście można się wypalić, ale jak ma się cel to warto "pocisnąć" kilka lat i później odcinać kupony, trzeba mieć w życiu plan.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem