Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
47 56
-

Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
avatar koszmarek66
+3 / 3

A ich brak to życie dewastuje

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Nace92
-4 / 8

@koszmarek66 Mylisz się.
Raz na kilka milionów, względnie kilkaset tysięcy trafia się zaledwie jedna osoba, która naprawdę żyje. Cała reszta to tło. 99% ludzi żyje stereotypami, utartymi schematami, żyją ograniczeni przez kulturę, prawo, uprzedzenia, własny charakter.
Z biologicznego punktu widzenia 99% ludzi żyje tylko po to, żeby się rozmnożyć i pracować na etacie.
Mnożą się i raz na jakiś czas wydadzą na świat jednostkę, która rzeczywiście "żyje", a pracą na etacie są tylko trybikiem w większej maszynie.
Statystycznie, z populacyjnego punktu widzenia życie jakiejś tam rodziny spod Pcimia nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Są tylko tłem, szarą masą, ludźmi których siła robocza służy budowaniu jutra przez jednostki bardziej wybitne.
I to właśnie dla takich ludzi jest tworzone prawo i to te jednostki tego prawa muszą tak naprawdę przestrzegać. Dla takich ludzi jest kultura i ograniczenia społeczne.

Podobnie z miłością. Większość z nas jest niewolnikiem uczuć, wcale nie jesteśmy z osobami, które naprawdę kochamy. Prawdziwej miłości doświadczają naprawdę, naprawdę nieliczni. To wyjątkowi szczęściarze. Wbrew pozorom prawdziwa miłość to nie to uśmiechnięte, wesołe małżeństwo z obrazka. To tylko konstrukt społeczny, w którym obie strony wmówiły sobie szczęście. To tylko iluzja.

99% ludzi to tylko siła robocza. To wyznacza ich wartość w społeczeństwie.
W dodatku im więcej ludzi na ziemi tym bardziej to będzie widoczne.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 2 razy. Ostatnia modyfikacja: 7 sierpnia 2020 o 22:31

B ban__
+4 / 4

@Nace92
Moje pierwsze odczucie po przeczytaniu było takie, że jakoś Ci współczuję. Bez urazy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Nace92
-1 / 1

@ban__ Ale ja wcale się nie dziwię. Postawa wyłamania spoza schematów na ogół wzbudza w reszcie agresję. Jeśli jest Ci tylko przykro to i tak reagujesz łagodnie na ten tekst. Większość mnie raczej zaatakuje. Zależy jak na to spojrzeć. Statystycznie większość osób wokół mnie to zwykłe ktosie. Jeśli ktoś z nich jutro zginie w wypadku - karuzela jedzie dalej. Komuś przytrafi się tragedia - karuzela jedzie dalej.

Zdaję sobie sprawę, że społeczeństwo to pewien konstrukt i to społeczeństwo będzie atakowało każdą jednostkę, która wyłamie się spoza schematu. To oczywiste.
Ale całe życie słyszymy, że coś powinniśmy. Że powinniśmy sobie znaleźć partnera, że powinniśmy mieć dzieci, że powinniśmy znaleźć lepszą pracę, że powinniśmy to i tamto.
Pozornie żyjemy szczęśliwie, tak naprawdę nigdy nie żyjąc.
Większość ludzi nigdy nie skorzysta z przytłaczającej większości możliwości jakie oferuje ten świat, a wszystko tylko dlatego, bo są ograniczeni przez kulturę, społeczeństwo i własny charakter.

Ale raz na jakiś czas przychodzi na świat człowiek, który to pier...oli. Gotów jest porzucić rodzinę, która go krępuje, znajduje sobie przyjaciół podobnych sobie, którzy zastępują mu rodzinę. I taki człowiek podejrzewam jest o rzędy wielkości szczęśliwszy, niż nawet najszczęśliwszy ojciec wracający do swoich dzieci.

Świat oferuje ogrom niesamowitych możliwości, z których przejażdżka własnym Ferrari to tylko przedsionek tak naprawdę, bo nie chcę tutaj szczęścia sprowadzać do drogiej fury, ale niech to posłuży jako taki odnośnik.
Pierwszym ograniczeniem jakie stoi przed większością ludzi to strach przed podjęciem ryzyka. Praktycznie większość populacji z kretesem przegrywa już w przedbiegach życia, bo nigdy nie będą w stanie wyzbyć się tego strachu.
Co zabawne, bo to ryzyko w wielu przypadkach naprawdę się opłaca. Gdyby pokonać tylko pierwszą barierę do prawdziwego życia, czyli ten strach przed ryzykiem to mamy już znacznie więcej możliwości.
Większość ludzi jest tak przywiązana do przeciętności przez ten strach, że wręcz atakują każdego kto żyje wyżej od nich. Ludzie nie lubią tych, którym się powodzi, bo podświadomie czują, że Ci ludzie osiągnęli to ryzykiem, na które oni nie potrafią się zdobyć. Bo na przykład rzucić stabilny etat na rzecz założenia firmy to krok, na który wielu się nigdy nie zdobędzie. Ludzie mają w głowach masę różnych pomysłów, które nigdy nie zostaną zrealizowane tylko dlatego, bo się boją. Ale ten strach wynika z wychowania chociażby i konstruktów społecznych. Bo jeśli zewsząd słyszysz, że przeciętne życie jest OK to po prostu w to wierzysz.
Co ciekawe zauważam obserwując ludzi - a jestem dość dobry w obserwowaniu ludzi, nie chwaląc się oczywiście - że w miłości właśnie ludzie postępują również do bólu schematycznie. Dam sobie łeb odciąć, że większość ludzi w głębi nie jest zadowolona ze swojego partnera, ale lata przywiązania i widmo społecznego ostracyzmu oraz znowu - strach przed tym, że lepsza kiepska stabilizacja, niż ryzyko, powoduje, że nie mamy ochoty dalej szukać. Bo ryzyko jest zawsze ryzykiem i w istocie można szukać do usranej śmierci i nigdy nie znaleźć. I ten strach tak skutecznie paraliżuje nasze zmysły, że wręcz czujemy autentyczne szczęście w tych naszych średnio udanych związkach. Musimy sobie to szczęście wmówić, bo inaczej byśmy zwariowali.

To co ludzie pokazują na zewnątrz, a co myślą wewnątrz o sowim życiu to często tak dwie różne sprawy, że zdziwiłbyś się. Sam sobie odpowiedz najuczciwiej jak potrafisz, sam sobie przed lustrem - jak bardzo jesteś zadowolony ze swojego życia. Nie czarujmy się proszę.
Większość z nas nosi w sobie nieopisany żal i zazdrość. W głębi nienawidzimy tych, którzy mają odwagę podejmować ryzyko. W głębi często nienawidzimy siebie samych właśnie z tego powodu, że ten strach nas paraliżuje. Paraliżuje do tego stopnia, że wolimy sobie przed lustrem 1000 razy powtórzyć, że jesteśmy szczęśliwi, niż podjąć jakąkolwiek walkę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Nace92
-2 / 2

@ban__ Są ludzie, którzy pieprzą konwenanse. Oczywiście społeczeństwo ich atakuje na podobnej zasadzie jak organizm atakuje wirusa. Człowiek wolny w społeczeństwie jest jak wirus, dlatego jest atakowany.
Ze społecznego punktu widzenia taki wirus jest zły, bo burzy cały konstrukt i zagraża jego stabilności.
A ja osobiście uważam, że jesteśmy gatunkiem wyjątkowym z innego powodu, niż tylko wysoka inteligencja.
Jako jedyny gatunek na ziemi możemy postąpić egoistycznie. Możemy odłączyć się od tego systemu.
Pies, kot, czy inny szczur nie może świadomie podjąć decyzji o odłączeniu się od stada. Ma zaprogramowane z góry co ma robić, aby gatunek przetrwał. Działa w ściśle określonych warunkach.
Tylko człowiek może egoistycznie przerwać cykl rozmnażania i życia w opartym na zasadach społeczeństwie.

To uważam jest piękne. Jako jedyni możemy być egoistami i skorzystać z możliwości jakie daje ten świat. Mogę świadomie powiedzieć - nie, mam was w dupie. Chcecie rozmnażajcie się, bądźcie odpowiedzialni, zamknijcie się w ścianach ograniczeń. W końcu chodzi tylko o to, by gatunek przetrwał. Nic innego się nie liczy. Celem jest tylko przetrwanie. Czy chodzi o coś innego? Nie. Większość ludzi żre i żyje i ma się dobrze.
Ludzie na ogół nie mają innego celu. Nie czarujmy się. Czasem ludzie przyjmują pozorne cele, ale te okazują się być często - no powiedzmy sobie uczciwie - dosyć płytkie.

Zobacz, kilka lat temu zginął Polak, który wspinał się na Himalaje. Osierocił dzieci, zostawił żonę. Wylała się fala hejtu. Nieodpowiedzialny człowiek - zadecydowało społeczeństwo.
Ale tak na prawdę jakie to ma znaczenie. Ten człowiek przez chwilę żył, był wolny. W dupie z tymi jego dziećmi i żoną. Swoje zrobił, dzieci spłodził, gatunek przeżyje. Karuzela jedzie dalej. Przy założeniu, że nie ma życia po śmierci co go to interesuje. Jeśli jego dzieci będą bystre wyniosą ze śmierci ojca więcej, niż nie jedno dziecko pozornie przykładnego i odpowiedzialnego ojca. Ile dzieciaków z pozornie normalnych rodzin to wraki emocjonalne, albo społecznie upośledzone jednostki?

Ja sobie zdaję sprawę, że tak postawiona sprawa społeczeństwa musi wzbudzić niechęć i atak ze strony tegoż. To oczywiste, że organizm atakuje wirusa, który zagraża spójności całego konstruktu.
Ale tak naprawdę jestesmy jedynym gatunkiem na ziemi, który świadomie może zakończyć własną historię.
Jedynym gatunkiem, który może sobie świadomie powiedzieć "żyjmy jakby jutra miało nie być, a ostatni gasi światło".

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B ban__
+1 / 1

@Nace92
Przeceniasz się:) We mnie nie wywołujesz negatywnych emocji, a należę do zdecydowanej większości ktosiów, tej która "żre, żyje i ma się dobrze". Ludzi z dystansem, przede wszystkim do siebie. Agresja? Atak? Poważnie? Jeśli już to uśmiech, z perspektywy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E ewilq83
+3 / 3

@Nace92 To o czym piszesz to chyba tylko strach, przed zmianą, odrzuceniem, krytyką. Można kierować się tymi wszystkimi zasadami i żyć pełnią życia. W moim odczuciu jest wręcz odwrotnie, to bez tych zasad to nie jest życie, ale każdy powinien znać siebie i wiedzieć co mu daje szczęście. Ja osobiście nie umiałabym być szczęśliwa gdybym była pozbawiona tych cech. Owszem bez sensu jest żyć tak aby zadowolić innych, aby nie wyjść z określonego schematu, ale wiesz można kierować się w życiu tymi zasadami i robić swoje, by móc być szczęśliwym ale też być dobrym człowiekiem.

@ban__ Ja też jakoś nie odczułam agresji czy chęci ataku, sumienie mi nie pozwoliło ;))

Odpowiedz Komentuj obrazkiem