Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
506 514
-

Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
avatar Xar
+40 / 42

Mlody dynamiczny zespol oznacza, ze gdy ktos tylko zalapie wystarczajaco doswiadczenia zeby przyjeli go gdzies indziej to od razu spierdziela ;D

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Andrzej70
+15 / 15

@Xar Również to, że dyskryminacja nie jest im obca w stosunku do osób starszych. Kiedyś usłyszałem od młodej rekruterki takiej ambitnej przed 30-stką, że nie ma z kogo wybierać bo zgłaszają się albo bez doświadczenia albo starzy. Na pytanie co oznacza "starzy" odpowiedziała, że tacy powyżej 35 lat. Ja miałem wtedy 38 lat koledzy w zespole 39, 49, 50 koleżanki 33, 35, 36 i szef 60 więc tylko 1 osoba by się załapała do pracy i to taka która była od załatwiania rzeczy administracyjnych bo reszta była merytoryczna z doświadczeniem i odpowiednimi uprawnieniami do tej pracy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
T truskawka90
+40 / 42

No jaki wymagający i bezczelny ch...j. Zarabiać chce burżuj.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Lamp79
0 / 16

W dupach się poprzewracało. Kiedyś człowiek chodził do roboty a po wypłacie nic za nią nie mógł kupić bo półki w sklepach puste...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
F fak_dak
+22 / 24

@falsen Ale przyznasz że to trochę dziwna taktyka namawiać pracownika do zmiany pracy na taką o mniejszym wynagrodzeniu. No bo chyba nie strzelila focha by ukryć że proponują dużą kasę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
F fak_dak
+14 / 18

@falsen Może ja jestem jakiś nie teges, ale jak ktoś mi składa propozycję pracy, to pierwsze o co pytam to ile płacą. Chyba jestem materialistą, bo wydaje mi się, że pieniądze to główny powód dla którego ludzie pracują. Satysfakcja, rozwój, samorealizacja stoją dopiero na kolejnych pozycjach.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
F falsen
-1 / 7

@fak_dak nie wiem, czy jesteś nie teges, ale na pewno nie czytasz ze zrozumieniem. To ile płacą widać w ich ofercie, tak samo, jak to że nie mają widełek. Gościu dostał zapytanie, sprawdził ofertę i dał odpowiedź, że mu nie pasi.
Pieniądze to powód podstawowy, ale nie główny. Ja pracuję 5 min z buta od domu, wozem 30 sek (sytuacja niespotykana w zasadzie), kasa mi pasuje, więc jak mi ktoś zaproponuje robotę, w której będę zarabiał tysiaka, a może nawet dwa więcej, ale musiał jechać godzinę w jedną stronę, w korkach się cisnąć, to na to leję, bo wolę każdego dnia mieć 2 dodatkowe wolne godziny, niż wracać do domu w korkach zjepany i przez dodatkową godzinę łapać oddech. Satysfakcja, rozwój i samorealizacja pojawiają się wtedy, kiedy kasa ci pasuje, a nie kiedy kasa tylko wystarcza żeby pospinać podstawowe opłaty i wyjście na browara.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar olmajti
+6 / 6

@fak_dak "Może ja jestem jakiś nie teges" możliwe. jak mi składają propozycję pracy to zaznaczam ile musiałbym dostać żeby taką propozycję rozważyć. no ale jeśli ktoś woli akceptować warunki zamiast je stawiać... :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D dural46
+4 / 4

@falsen Podstawowy i główny to synonimy, jeśli jeszcze nie wiesz.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
F falsen
-4 / 12

@dural46 Jeszcze nie wiem. Ty pewnie kończyłeś tylko szkołę PODSTAWOWĄ, a ja Szkołę GŁÓWNĄ Handlową - i nie zamieniłbym się wiedzą tylko dlatego, że to synonimy. Synonimy to określenie znaczeniowo równoważne lub na tyle bliskie, że mogą się zastępować ALE TYLKO W ODPOWIEDNIM KONTEKŚCIE.Jeśli jeszcze nie wiesz. I błagam, nie ciągnij tego, bo GŁÓWNYM tematem tu poruszanym są pieniądze, a PODSTAWOWYM mającym źródło w memie była kultura komunikacji.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D dural46
+4 / 4

@falsen Porównywanie nazw szkół (które są nazwami abstrakcyjnymi, umownymi wymyślonymi przez kogoś) do znaczenia pojęć ewidentnie pokazuje, że nie znasz elementarnych słów więc się dalej nie kompromituj.

A więc dla pojętnych inaczej:
"Główny" oznacza mający największe znaczenie. Podstawowy oznacza coś koniecznego bez czego nie można spełnić innych warunków. A więc również coś, co ma największe znaczenie. I w kontekście tego demota te określenia jak najbardziej się równoważą.
Autor pracuje dla pieniędzy, więc pieniądze mają dla niego
1. Największe znaczenie
2. Bez pieniędzy nie ma co rozmawiać o innych kwestiach, takich jak benefity czy atmosfera pracy
Więc obydwa słowa sprowadzają się do jednego znaczenia - Najważniejszy.


Więc jeśli chciałeś mi dosrać to przykro mi, nie udało ci się. Na szkole podstawowej ewidentnie skończyło się u ciebie, bo nie znasz elementarnych pojęć.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 4 września 2020 o 1:16

A aberg
0 / 0

@fak_dak Zawsze moim pierwszym pytaniem jest co będę robić, później o godziny pracy a na koniec pytam się o płacę. Bez sensu najpierw pytać się ile płacą skoro nie wiesz nawet jaki byś miał zakres obowiązków. Ale to może ja jestem nie teges.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
F fak_dak
+1 / 1

@aberg Zwykle ktoś proponujący pracę mówi, że ma dla mnie taką, a taką pracę w określonym zakresie. A wówczas ja pytam za ile. To nie jest tak, że nie wiedząc co miałbym robić, pytam o wynagrodzenie. Ale też nie owijam w bawełnę i nie udaję, że ma to dla mnie znaczenie marginalne. W rozmowie o pracę temat płacy jest jednym z najważniejszych i jak rekruter unika odpowiedzi na to pytanie, to znak, że trzeba dać sobie spokój.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
F falsen
-3 / 3

@dural46 widzę, że brniesz w swoją głupotę. Szkoła podstawowa uczy podstaw - stąd jej nazwa, a nie z ministerialnego konkursu na nazwę. A te podstawy to bardzo niewielka część wiedzy, którą rozgarnięty człowiek głównie wykorzystuje w życiu. U ciebie jak widzę jest inaczej, bo jak pani w szkole podstawowej powiedziała ci, czym są synonimy, to do końca życia będziesz twierdził, że to słowa o bezwzględnie równoważnym znaczeniu. A tymczasem szkoła podstawowa daje tylko podstawy do zdobycia głównych umiejętności w życiu niezbędnych. Których jeszcze nie posiadłeś jak widzę. Zatrzymałeś się na podstawach i twierdzisz, że to twoje główne umiejętności - ok, twoja sprawa.

Popatrz na pomnik - ma podstawę, na której stoi, ale głównie widać całą resztę. A jak jeszcze ci mało (tak to tłumaczą w przedszkolach): etymologia słowa główny pochodzi od głowy, głowa jest na samej górze, a podstawa to coś co się stawia pod, czyli jest na dole. A więc podstawom do głównych rzeczy jest tak daleko, jak stopom do głowy - dociera, czy narysować?

A jeśli chodzi o pracę i zarobki, to pieniądze są celem podstawowym, który pozwala na osiągnięcie celu głównego: spokoju, szczęścia, czy dużego domu (każdy sobie wybiera, ale podstawa do ich zdobycie jest jedna).
Tak więc Jasiu, mimo, że są to słowa bliskoznaczne, to w zależności od kontekstu MOGĄ oznaczać to samo, ale (tak jak moim zdaniu, do którego się przyssałeś) MOGĄ i oznaczają coś innego. Tak jak oznaczają co innego na powyższych przykładach.

I widzę, że odkryłeś słowo "elementarny" - jemu zdecydowanie bliżej do słowa "podstawowy". Stąd w szkole PODSTAWowej uczy się PODSTAW z ELEMENTarza.
I nie, nie chciałem ci dosrać - zwyczajnie niosę kaganek oświaty.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
F fil79
0 / 0

@falsen on nie dostał oferty bo nie dostał informacji ile będą mu płacić. To właśnie oznacza brak widełek. Pani się dziwi że wypłata jest najważniejszym to jej facet odpowiedział

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Andrzej70
+10 / 10

A o czym może pogadać ktoś od HR? Zada Ci pytanie w stylu: "jak byś się czuł jako puszka zupy Cambel" .
Taka osoba nie chce pamiętać, że pracownik to osoba która wykonuje pracę na rzecz i pod kierownictwem innej osoby w zamian za wynagrodzenie. Jest to układ gdzie pracodawca zarabia na pracy osoby świadczącej pracę a ta osoba otrzymuje za nią po prostu pieniążki. Wszystko pozostałe może być jakąś formą bonusa.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
F falsen
+2 / 4

@Andrzej70 na takim "średniowiecznym" podejściu wiele firm sporo traciło i nadal traci. Ale zarówno HR jak i pracodawcy już są trochę lepiej ogarnięci i zyskują powoli świadomość, że pracownikowi opłaca się zapewniać odpowiednie warunki i to nie tylko płacowe (owocowe czwartki to niestety taka boczna tego odnoga w firmach, które nie ogarnęły o co w tym chodzi).

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
F fak_dak
+16 / 16

@orajo Ludzie nie przychodzą do pracy tylko dla kasy. Oni przychodzą GŁÓWNIE DLA KASY. Naiwnością jest przekonanie pracodawcy, że dla pracownika przychodzenie do pracy to taka życiowa przygoda lub pasja. Oczywiście kierowanie się zarobkami w wyborze pracy nie sprawia, że pracownik będzie od razu niesumienny, leniwy czy miał ogólnie obowiązki w tyłku. Wręcz przeciwnie, jeżeli świadomie wybierze pracę satysfakcjonującą go finansowo, będzie bardzo dbał by jej nie stracić. Ja weźmie coś jak leci, bez negocjowania stawek, to jest ryzyko, że trafi się mu coś lepszego i wówczas bez żalu odejdzie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
F falsen
+10 / 10

@orajo widzisz, to zrewiduj poglądy. Bo pracownik, który z miejsca informuje, że dla niego najważniejsza jest kasa, jest najbardziej wiarygodny. Jeśli kasa się zgadza, to weźmie na klatę większość zadań i nie będzie marudził. A jak dostanie lepiej płatną propozycję, to uczciwie przyjdzie po podwyżkę i albo ją dostanie, albo nie. Jeśli pracodawca jest z niego zadowolony, to podwyżkę mu da - jak ma łeb na karku. Jeśli nie da, to oczywiste, że gościu weźmie lepiej płatną pracę, bo byłby głupi, gdyby tego nie zrobił. A pracodawca będzie musiał zatrudnić nowego, na którym więcej straci przez okres szkoleń w pół roku, niż by tamtemu zapłacił podwyżki i miał go w 100% wydajności. Rozumiem, że ze strony pracodawcy najlepszy jest pracownik, który jest oddany dla zespołu i nie przychodzi po podwyżki. Ale taki pracownik podwyżek nie dostaje, frustracja w nim narasta i pewnego dnia odchodzi wkur*iony. Albo kładzie lachę na robotę i odwala ja byle jak - czyli byle nikt się nie mógł przyczepić, że nie odwalone. A taki pracownik to może dobry jest przy kopaniu rowów, bo swoje 10m dziennie przekopie i nic nie spiertoli.
Tak jak ty chcesz ufać pracownikom, tak pracownicy chcą ufać że ich ciężka praca zostanie odpowiednio opłacona. Ale żaden pracodawca nie przychodzi do pracownika z propozycją podwyżki. Więc zejdźmy na ziemię z tych bajeczek o oddaniu i zaufaniu w relacjach pracodawca-pracownik. Jeśli ktoś chce zarabiać X, to będzie zapierdzielał jak mu dasz X i będziesz miał z niego pożytek. Jak leje na kasę, ale chce mieć +7 dni urlopu, to mu je daj. Bo inaczej będzie pracował na 20% i zamiast 7 dni stracisz z jego pracy 57 dni.
Tak to wygląda z punktu widzenia pracownika na niezależnym stanowisku kierowniczym, w którym sam zwalniam i dobieram kadrę od lat. I tych co na kasę lecą po latach cenię najbardziej, bo sytuacja z nimi jest jasna i nigdy osoba z takim podejściem nie należy do tępaków.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
O orajo
-2 / 2

@falsen Przesadzasz, sam nie raz dawałem pracownikom podwyżki czy premie, bez ich prośby. Ale to wynika z efektów pracy, kondycji firmy i podejścia do ludzie.
Cała sytuacja z wynagrodzeniami silnie zależy od branży. W IT zarobki są tak napompowane, że nawet jeśli mam super pracownika to nie dam mu 100% podwyżki bo mnie na to nie stać, bo te 100% to będzie np. 10 czy 15k. A jeśli inna firma dorwie super kontrakt za granicą, to mu tyle zapłaci, byle mieć zasoby i nic na to nie poradzę. Dlatego wbrew temu co piszesz ludzie patrzący tylko na kasę (pomijam osoby w trudnej sytuacji, ale w IT niewiele jest takich osób), zawsze dadzą się podkupić, bo zawsze będzie ktoś to na gwałt będzie szukał ludzi, wiec nie są dla Ciebie dobrym długoterminowym pracownikiem, rozumianym jako inwestycja w szkolenia, wiedzę itp.
Napisałeś "zostanie odpowiednio opłacona", a ile to jest odpowiednio opłacana? 5, 10, 20k? Każdy jest inny, ma inne kompetencje, wiedzę, doświadczenie itp., ale nie zmienne każdemu się wydaje, że jest mistrzem świata i okolic i mu się należy.
Oczywiście w branżach, gdzie nie ma tak dobrej sytuacji finansowej i ludzie nie mają tylu opcji zmiany pracy sytuacja będzie zupełnie inna.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
F falsen
+4 / 6

@orajo tak, IT niestety rządzi się trochę innymi prawami, ale tak się składa, że sam pracuję w IT i da się pracownika utrzymać. Ale jak ma gdzie indziej dostać 3x tyle, to sam go wypchnę...
Ale piszesz trochę sprzeczności, bo najpierw, że dajesz sam podwyżki, a później, że nie stać cię na stawki rynkowe. A prędzej, czy później, jak dobrego pracownika chcesz zatrzymać, to na takie stawki musisz patrzeć i nie dziwić się, że pracownik ich oczekuje. Bo jak dobremu nie płacisz tyle ile zapłaci inny, to ty jesteś tym, któremu się bezpodstawnie wydaje, że jest pracodawcą roku, a pracownicy do sępy.

A stawki ustawia rynek, nie ja je wymyślam, ty też nie musisz - każdy jest inny, ale wymagania i umiejętności akurat w IT można ubrać w tabelki. I to, co komu się wydaje, to akurat w IT szybko można zrewidować.

Cóż interesy pracownika i pracodawcy są finansowo rozbieżne - można je zetknąć tylko w jeden sposób, ale nikt go nie stosuje, mimo, że każdy gada, że by zapłacił, jakby była dobra sytuacja. Prawda taka, że najlepszymi pracownikami są ci frajerzy, którzy się nie ogarną na czas ile są warci na rynku. I na takich warto chuchać i dmuchać, aż się nie połapią, jeśli nie jesteś firmą, która może płacowo konkurować.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Ashardon
+2 / 2

@orajo IT to zupełnie, ale to zupełnie inna bajka, niż pozostałe rejony zatrudnienia. Zarobki duże, więc niektórzy pracownicy rzeczywiście szukają wyzwań, a nie tylko pieniędzy.
Zdecydowana większość rejonów zatrudnienia, to kasa, kasa, kasa.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Rithven
+2 / 2

@orajo widełki powinny być zawsze. Bo 3-12 oznacza, że nie mniej niż 3. Jak porównasz firmę 3-12 z 5-7 to wiesz...wybrałbym 5-7. Wbrew pozorom ludzie na rynku pracy też znają własną wartość / wielu nie chce być niewolnikami za miskę ryżu. Zresztą - co to za widełki 3-12 na konkretne stanowisko z konkretnymi zadaniami? Takie widełki oznaczają po prostu "firmę janusz abiznesu" który łapie pracowników którzy nigdy więcej niż 3 nie dostaną. Firma dobrze zarządzana ma dobrze rozeznany rynek i wie kogo chce i wie ile chce zapłacić.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M mieteknapletek
+1 / 1

@falsen
"Bo pracownik, który z miejsca informuje, że dla niego najważniejsza jest kasa, jest najbardziej wiarygodny. Jeśli kasa się zgadza, to weźmie na klatę większość zadań i nie będzie marudził. "
zalezy od pracownika, ja osobiscie wole pracowac przy ciekawym projekcie majac warunki do rozwoju za mniejsze wynagrodzenie niz pracowac nad nudnym projektem wykorzystujacym przestarzala technologie, w toksycznym otoczeniu gdzie nie mam szans na rozwoj

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B boomfloom
+2 / 2

@orajo "Jeśli pracownik przychodzi tylko dla kasy, nie patrzy na projekty, charakter i warunki pracy i wiele innych czynników, to wtedy naprawdę bez sensu jest jego zatrudnianie." No ok, ale co jeśli pracownik kieruje się Twoimi wartościami i znajdzie propozycję pracy gdzie projekty, charakter i warunki pracy są lepsze niż u Ciebie? Też przecież odejdzie.

Ja patrzę na całokształt, ale muszę znać wszystkie zmienne (w tym wynagrodzenie), żeby podjąć przemyślaną decyzję. Na początku zmieniałam pracę średnio co roku, bo pieniądze były większe (podwoiłam wypłatę w trzy lata), a reszta mniej więcej tak samo. Byłabym idiotką gdybym nadal robiła za pół darmo, bo szef się nie poznał na mojej wartości, a głupio odejść.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
F Fizdryg
+1 / 1

@orajo A ja na przykład mam 5 firm w 5 lat i po kolei:
*1. Przedsiębiorstwo naftowe- masa ludzi i w tej masie ja- ogarnięty, pracowity młody, zdolny,
Kierownik się pyta
-"kiedy będziesz mechanikiem?"
-"jak mi będzie przysługiwał kurs na mechanika"
Umowy nie przedłużyli bo firma podupadała i nie przedłużali nikomu i jeszcze zwalniali.
*2. Komis samochodowy- przyuczenie 3 dni i jazda na głęboką wodę. Niby nic poważnego ale wyniki miałem bardzo dobre. Jak wcześniej pracowity, z wysoką kulturą osobistą, chodziłem na nadgodziny jeśli trzeba było. Miałem poszerzyć swoje kwalifikacje o ubezpieczenia. Dostałem bardzo dobrą ofertę od znajomego, 1000 zł piechotą nie chodzi więc bez zastanowienia zmieniłem pracę.
*3. "Manager" w serwisie samochodowym. Praca fajna, częste wyjazdy za granicę, nadgodziny, oczywiście zawsze kultura na wysokim poziomie, punktualność jak zawsze i ogarnięcie tego burdelu który pozostał po poprzednim "zarządcy". Znałem każdy zakamarek serwisu, wiedziałem gdzie jest każda jedna śrubeczka do części zamiennych, nierzadko miałem ręce brudne od pomagania mechanikom. Skończyło sięna tym że dostałem niesłuszny opier... od szefa gdzie najbardziej zabolały mnie słowa "masz wszystko w dupie".
Następnego dnia oddałem klucze od firmy i telefon służbowy. Prosili żebym wrócił no ale warunki już znałem więc dzięki wielkie.
*4. Praca za granicą w Austrii. Praca sezonowa ale na stałe, czyli kilka razy do roku po miesiąc- 2 miesiące.
Jak już pisałem, pracowitość, zaangażowanie, j.angielski w stopniu dobrym, możliwość nauczenia się niemieckiego. Prawko kat B co dla pracodawcy było bardzo ważne. Stawka wyższa niż u pracowników którzy dłużej pracowali ze względu na moje zaangażowanie i cechy osobowe. Po kilku wyjazdach postanowiłem załapać w Polsce coś na stałe z "dobrymi" zarobkami.
*5. Mechanik maszyn i urządzeń. Żadna praca nie jest mi straszna, Na studiach mechanicznych rysunki, schematy i myślenie technologiczne przychodziło mi bardzo łatwo więc tu też po 3 tygodniach ogarnąłem co z czym się je. Obecnie pracuję tu już 19 miesięcy i jak na razie jestem zadowolony. Jestem świadomy tego że z moimi kwalifikacjami na Podkarpaciu ciężko jest wyrwać dobrą pracę bo częściej pracodawca woli zatrudnić 2 mniej ogarniętych gości niż jednego super ogarniętego za łączną ich stawkę albo i więcej.
Niestety wiedza dwóch laików nie sumuje się więc nie ma z nich pożytku.

Ja nie chcę pracować za jałmużnę, nie chcę być niewolnikiem którego można je..ać jak psa i dla tego szukałem lepszej oferty. Czasami żałuję swoich decyzji ale daję z siebie ile mogę bo lubię.
I jeśli jesteś pracodawcą to musisz się liczyć z tym że ktoś może przyjść do ciebie z kosmicznymi kwalifikacjami z osobistych powodów i również z osobistych powodów może zrezygnować z kosmicznych warunków pracy.

Pozdrawiam

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
T tajakjejtam
0 / 0

Widełki bardzo prosto podać sensowne a nie 3-12 k. Ot junior 3-5, średniak 5-8, senior 8-12 (lub inną konfiguracja, chodzi o zasadę) oraz jakie wymagania na jaki poziom. Jak ktoś spełnia wszystkie dostaje max w swojej randze.
Świeży pracownik NIGDY, PRZENIGDY nie przyjdzie ze względu na miłą atmosferę czy owocowe czwartki, może przyjść z pozytywnym nastawieniem tylko i wyłącznie wtedy jeśli z jakiegoś względu lubi, podziwia firmę (np. jest to IBM, który ładnie wygląda w CV, więc nawet jak jest do d... to opłaca sie chwilę popracować). Jeśli nie ma sentymentu do firmy - a jest nowy więc nie ma - najpierw kalkuluje czy mu się opłaca, potem dopiero przyzwyczaja się do atmosfery, poznaje projekty, ludzi i w dalszej perspektywie decyduje czy zostaje na stałe czy jednak ucieka, bo np. pieniądze fajne ale przełożony chory na głowę. Albo projekty uwalone na amen i nie ma co zbierać, a pracodawca szuka jelenia do wlepienia mu kar umownych (autentyk). Jak ktoś ma decydować o tym czy lubi daną firmę i w niej zostanie na lata po samych opisach w internecie, czy tam plotkach jakie słyszał od znajomych? Musi tam pracować przez chwilę, żeby zdecydować, tak samo pracodawca musi go zobaczyć w akcji żeby przekonać się, czy potrafi wszystko co wypisał w CV, czy też jest dobrym bajkopisarzem. Także wynagrodzenie to pierwsza i najważniejsza informacja dla nowego pracownika.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
F falsen
+1 / 1

@mieteknapletek pewnie, że zależy od pracownika. I całe szczęście, bo dzięki temu świat się kręci i osoby o różnych preferencjach mogą znaleźć pracę, a projekty o niższym budżecie zobaczyć światło dzienne. Ale do powtarzalnych, nudnych i nierozwojowych projektów nie potrzeba pracowników za najwyższe stawki, więc ci, co za kasą lecą, nawet tam nie spojrzą - dzięki temu jest miejsce dla innych. I to nie jest tak, że ktoś ma kasę jako podstawowe kryterium, to całkowicie leje na całą resztę. Raczej chodzi mi o to, że jest zmotywowany do cięższej pracy i jest wydajniejszy sam z siebie. A nie o to, że będzie toksyczne środowisko znosił.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M mieteknapletek
0 / 0

@tajakjejtam
atmosfera sie liczy jak najbardziej, pieniadze motywuja tylko do pewnego momentu, w pewnym momencie 100zl w jedna czy w druga nie zrobi ci roznicy. a mila atmosfera w pracy jak najbardziej

do tego liczy sie tez projekt, nie sama firma
majac w portfolio projekty wykrozystujace topowe technologie (blockchain, ML itp) mozna spokojnie przebierac w ofertach i podbijac stawki
stad czasami lepiej podjac gorzej platna prace w malej firmie, jesli to da mozliwosc zbudowania lepszego cv

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
T tajakjejtam
0 / 0

@mieteknapletek wszystko się zgadza, ale jeśli różnica wynosi więcej niż 100 zł, dużo więcej niż 100 zł, to jednak pojawia się pytanie czy może nie warto zmienić pracy, bo w nowym miejscu atmosfera też może być całkiem fajna i też może mają owocowe czwartki, więc uważam że jednak pieniądze są głównym motywatorem, o ile pracownik nie dobił do ściany i więcej nie dostanie na rynku. Wtedy przebiera w projektach i benefitach szeroko pojętych. W Polsce jednak większość osób nie ma takiego luksusu, że zarabiają tyle ile by chcieli albo nawet więcej niż by chcieli, dlatego patrzą na widełki, żeby im się to wszystko po ludzku opłacało - dojazdy, opłaty, podatki i żeby jeszcze mieć za co przeżyć.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M mieteknapletek
0 / 0

@tajakjejtam
mowiac o 100zl chodzilo mi o przenosnie, tak naprawde kwota jest zalezna od twoich dochodow i poziomu zycia ja np gdyby mi zaproponowano 5000zl wiecej za prace w nieciekawej i toksycznej atmosferze odmowilbym. i jak najbardziej nie dobilem "do sciany".
druga sprawa, wieki temu na zajeciach mialem omawiana terie Herzberga, dzieli ona rozne czynniki na dwa rodzaje. higiene i motywatory. higiena to czynniki ktorych brak demotywuje cie do pracy, i tutaj wlasnie wchodzi miedzy innymi wynagrodzenie i motywatory to te ktore cie motywuja do lepszej pracy i tam wymienia mozliwosci rozwoju osobistego awans czy poklepanie cie przez szefa po plecach czyli uznanie

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P pawcio68
+3 / 5

gdyby rządzącym zależało na Polakach to zmienili by prawo tak, by każdy oferując pracę musiał podać na starcie "widełki" jeśli chodzi o wynagrodzenie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar mooz
+4 / 4

Od prawie 20 lat mieszkam w Anglii, jestem inżynierem pracującym nad bardzo zaawansowanymi technologiami, mam osiągnięcia na skalę światową. Kilka lat temu strzelił mi do głowy głupi pomysł powrotu do Polski. Wysłałem CV do kilku firm, odzew był nawet całkiem dobry, wybrałem dwie najbardziej obiecujące i zostałem zaproszony na dwie rozmowy kwalifikacyjne. Za nic nie chcieli powiedzieć na jakie mniej więcej zarobki mógłbym liczyć, ale ponieważ to standard w naszym kraju, wziałem urlop, wsiadłem w samolot i przyleciałem do Polski. Podczas rozmów w obydwu firmach byli zachwyceni moimi umiejętnościami i doświadczeniem, zaproponowali mi pracę. Zapytałem o stawki. Nie będę ich publikował, ale to były tak śmieszne kwoty, że zacząłem się zastanawiać czy nie było tam gdzieś ukrytej kamery. Podejrzewam że w Polsce niejedna sprzątaczka zarabia więcej od tego co mi zaoferowali.
Wyleczyło mnie to bardzo skutecznie z pomysłu powrotu do Polski, zostaję w Anglii.

P.S. Tak, wiem głupi byłem że dałem się nabrać jak dziecko.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 3 września 2020 o 21:42

R rododendron90
-3 / 3

Nie pisz takich długich komentarzy bo gary same się nie zmyją

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M mieteknapletek
0 / 0

@mooz
zawsze mozesz szukac pracy w w polsce z anglii,
ja pare razy dostalem ogloszenia od agentow szukajacych ludzi wlasnie do pracy w polsce, i zarobki wcale bardzo nie odbiegaly od tego co zarabiam w uk
z tym oczywiscie ze byla to praca w wiekszym miescie a w uk pracuje na zadupiu ale to szczegol

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar mooz
0 / 0

@mieteknapletek
Tak właśnie szukałem, przez internet, ale na rozmowę kwalifikacyjną musiałem już polecieć do Polski.
Może teraz jest już lepiej z podawaniem zarobków, ale wtedy nie dało się ich w żaden sposób wyciągnąć, to były okolice roku 2012.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M mieteknapletek
0 / 0

@mooz
ja w ofercie mialem podana kwote, ale jej nie sprawdzalem
z drugiej strony z tego co slyszalem wielu agentow czesto zawyza oferty zeby wygladalo to na bardziej atrakcyjne. kilka razy mialem sytuacje gdzie pytajac o ich oferte okazywalo sie ze gorne widelki sa nawet o 10 procent nizsze od tego co zadeklarowal agent

Odpowiedz Komentuj obrazkiem