Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
706 725
-

Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
D Dejmien86
+8 / 16

Krowy na wsi są. Tysiące. Tylko ich nie widać bo siedzą całe życie w zamknięciu karmione byle czym. Dające byle co.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar maggdalena18
+2 / 2

@Dejmien86 My mieliśmy małą oborę (na 4 sztuki bydła). I np. był byk i 3 krowy, to krowy pół dnia pasły się na łące. Poza tym karmione były np. sianem czy różnymi warzywami. Mleko od nich było przepyszne! Babcia dojarką doiła, potem cedziła przez pieluchę do bańki i ja pomagałam jej tę bańkę zanieść. Ona nalewała mleka kotom, a ja piłam jeszcze cieplutkie z wazówki. Piękne wspomnienia!

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Lambdrone
+3 / 3

Grupa Amerykanów w teście dostała takie pytanie: "Skąd się bierze mleko?" Jaka była odpowiedź wielu badanych? Ze sklepu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar pawelkolodziej
+11 / 13

Tak. I każdy będzie miał w swoim 37 metrowym mieszkaniu krowę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
H HopArt
+5 / 9

Wszystko i coraz więcej macie z zagranicy... Przecież w Polsce wszystko się niszczy z premedytacją. Jeszcze sobie nie zdaliście sprawy? Tu gdzie jestem często widzę wielkie stada... W Polsce nie ma się nic opłacać.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ellaella87
+11 / 13

Nie wiesz, o czym mówisz. Krowa to nie jest zwierzę typu pies czy kot. Żeby hodować bydło musisz mieć odpowiednie warunki (obora, stodoła), pole, na którym będzie się pasła i z którego będziesz gromadził dla niej pożywienie na zimę. Musisz też mieć odpowiednie narzędzia do tego, np. maszyny rolnicze. Poza tym, o krowę trzeba dbać, wyrzucać jej odchody, doić 2/3 razy na dzień. Ludzie na wsi coraz częściej pozbywają się tego obowiązku. Chyba, że ktoś nastawia się na dużą produkcję mleka wtedy hoduje dużo bydła. Gospodarstwa z 1, 2 krowami pomału zanikają, przynajmniej tam, gdzie ja mieszkam i wcale się temu nie dziwę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M Mrooffka
-1 / 5

@ellaella87 i bardzo źle robią, bo ja bym chętnie kupiła prawdziwe mleko prosto od krowy. Z takiego mleka masz śmietanę, mleko, możesz zrobić kwaśne mleko, masło a nawet ser. I myślę, że nie ja jedna dałabym 5 czy 6 zł za litr takiego mleka, bo żadne "żywe kultury bakterii" nie zastąpią bakterii z prawdziwego, surowego, nieprzetworzonego mleka. Coraz więcej ludzi chce jeść prawdziwe jedzenie, a nie przetworzoną, przemysłową pulpę, coraz więcej ludzi czyta skład produktów bo zdarzają się produkty gdzie masz więcej ulepszaczy niż jakichkolwiek naturalnych składników. Pamiętam te czasy gdzie u sąsiada moich rodziców można było kupić takie mleko, mizeria na śmietanie z tego mleka to był dopiero smak! Kwaśne mleko latem prosto z lodówki, ehh smaczne czasy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar bezn
+2 / 4

@Mrooffka zwierzęta to obowiązek 24/7. Mając stado i samemu pracując nie masz wakacji, świąt itp. o tym i.in. mówi ellaella87 nie dziwiąc się że zanikają gospodarstwa z jedną krową. Dodatkowo gospodarstwo rodzinne, tak aby było opłacalne i dawało dochód, to minimum 50 ha (niech mnie ktoś poprawi jeśli to się zmieniło). Mali rolnicy często dzielą prace pomiędzy etat i ziemię. W sumie trud pracy z ziemią i zwierzętami jednocześnie zna najlepiej ten, kto tego doświadczał nie tylko ,,na wakacjach u babci" gdzie to jest chwilowa atrakcja.Gospodarstwa nastawione na bydło mleczne są, rolnik także może sprzedawać część swoich produktów jeśli zadba o papierologię, radzę po prostu poszukać, być może w okolicy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
F Fahrmass
+2 / 2

@ellaella87 Wiesz, przeciętny mieszczuch widział krowę jedynie w telewizji, często na dodatek w jakiejś bajce, gdzie była maskotką. W najlepszym razie - podczas pobytu u babci lub w agroturystyce. Więc trudno się dziwić, że posiadanie krówki wydaje się czymś równie pięknym, jak bycie właścicielem pieska lub kotka.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M Mrooffka
+1 / 1

@bezn nie musisz mi prawić o trudzie pracy w ziemi bo wakacji to ja nie miałam nigdy żadnych właśnie przez ten trud pracy w ziemi. 2 tygodnie kolonii i w polu całe wakacje. Po szkole jak nie było zadań domowych też w pole. Pochodzę z rolniczej rodziny więc ten trud pracy poznałam na własnej skórze. Poza polem były kury, krowy, owce, kaczki i świnie. Teraz rodzice są już na emeryturze. W całej okolicy, teren typowo rolniczy nie ma ani jednej krowy, ludzie jeśli już mają jakieś zwierzęta to świnie albo kury, ale kury głównie na jajka dla siebie. Tu gdzie teraz mieszkam też nie ma żadnego miejsca gdzie możesz kupić mleko, ewentualnie na targu ale na dobrą sprawę nie wiem skąd pochodzi to mleko i jak było przechowywane więc nie kupuję. Wiem doskonale z czym się wiąże hodowla zwierząt ale nie powiesz mi, że nie opłaci się trzymać 2,3 krów dla tzw. miastowych, którzy za litr mleka zapłacą więcej niż za 10 litrów w skupie. U mojej siostry dopóki facet nie zmarł pół miasteczka chodziło do gościa kupować mleko i podobno nieźle sobie tym dorabiał do emerytury. Prawdziwy rolnik na emeryturze fioła dostaje bez obowiązków, widzę po moim ojcu. Teraz żałuje, że z dniem przejścia na emeryturę całość ziemi oddał w dzierżawę, podobnie jak budynki gospodarcze, w tym oborę. Trochę za późno na taki żal, bo dzierżawca te budynki przerobił pod siebie. A teraz to by chciał 2 krowy albo kozy ale za późno.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ellaella87
0 / 0

@Mrooffka Wszystko wspaniale, ale ty również nie wiesz, ile pracy trzeba włożyć w to, żeby jakiś miastowy zachwycał się nad litrem wiejskiego mleka. To jest po prostu nieopłacalne. Jak często kupowałbyś mleko po 5 czy 6 zł? Codziennie? Wątpię. Ja mam dostęp na co dzień do tego, o czym piszesz i uwierz mi nie zachwycam się tym jak Ty, bo mleko czy przetwory spożywa się raz na jakiś czas, a krowa daje dziennie 20/30 l mleka. Naprawdę wolę kupić litr raz na tydzień i mieć święty spokój i nie pracować jak pisze @bezn 24/7.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ellaella87
0 / 0

@Fahrmass Zgadzam się.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M Mrooffka
0 / 0

@ellaella87 pisałam właśnie wcześniej @bezn że doskonale wiem ile w to trzeba włożyć pracy, bo tak się składa, że moi rodzice to rolnicy, poza polem były hodowane krowy, świnie, kaczki, kury i czasami owce. Potrafię nawet krowę wydoić. Rodzice na emeryturze są od 10 lat i dzisiaj ojciec żałuje, że wszystko łącznie z budynkami gospodarczymi oddał w dzierżawę. Od dziecka nauczony ciężkiej pracy szlag to trafia, że nie ma co czasem zrobić, żałuje że nie zostawił łąki i obory. Ale za późno bo budynki dostoswał do siebie dzierżawca. I ja bym kupowała mleko codziennie, bo u mnie mleka schodzi litr dziennie, ser jem bardzo często. Gdybym miała dostęp do prawdziwego kwaśnego mleka to tak ja za dzieciaka szklanka dziennie obowiązek. 5zl za dobry produkt to nie jest dużo, zwłaszcza, ze chleb dzisiaj jest niewiele tańszy, a jakoś wszyscy kupują.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ellaella87
0 / 0

Moja historia jest podobna, poza częstotliwością spożywania mleka i jego produktów. Rozumiem, pozdrawiam :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ellaella87
+1 / 1

@Patrztutaj Nie wszyscy są brudasami. Trochę szacunku dla ludzkiej pracy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar bezn
0 / 2

@jeszczejak, skoro masz aktualniejsze dane podaj je, chętnie zaktualizuję wiadomości @Mrooffka, gdyby twój tata nie przepisał ziemi nie dostawałby pełnej krusowskiej emerytury tylko część i zgadzam się z elląellą87 - przecięta osoba ma takie idyliczne wyobrażenie o tej pracy, sama pewnie to wiesz. Chyba musiało by być więcej takich Mrooffek na danym terenie aby naprawdę człowiekowi opłacało się trzymać 2-3 krowy tylko dla kogoś. Zwierzęta to sporo pracy. Małorolni to przeciętnie osoby nie najmłodsze, sił do pracy coraz mniej. Nie ma zmiany pokoleniowej która wspomaga i przejmuje pałeczkę. Zgaduję, że sama jej nie przejęłaś i dobrze wiesz dlaczego :) Sentymentami nie załatwimy realnych problemów. @Patrztutaj zakładam, że trollujesz.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M Mrooffka
0 / 0

@bezn widzisz u mnie to było tak, że moi rodzice chcieli pozostać niezależni. Z emerytury rolniczej by nie wyżyli, a tak żyją z dzierżawy na dobrym poziomie. Gdyby któraś z nas została na gospodarstwie (a chciała siostra) musieliby być częściowo na jej utrzymaniu. Nie chcieli w ten sposób, bo sami utrzymywali najpierw pradziadków, później dziadków. Nie chodziło tu o pieniądze, a o poczucie, że o wszystko trzeba prosić innych. Nawet ja pamiętam te sytuacje z domu kiedy moja mama pytała babcie czy coś potrzebuje, a ona mówiła, że nie chce robić kłopotu. Rodzice tak nie chcieli i ja to rozumiem. Po ich śmierci sprawa jest otwarta, póki co chciałabym żeby żyli jak najdłużej. Nie wiem jak w innych miejscach ale u moich rodziców w okolicy było sporo tzw. małorolnych młodych, wierz mi, że nie każdemu rolnikowi zależy żeby jego dzieci zdobyły inny zawód. Tylko, że oni właśnie albo dokupują ziemi albo dzierzawią czyli pomnażają "ojcowiznę". Inwestują w swój warsztat pracy jak każdy przedsiębiorca. U moich rodziców ludzie zrezygnowali z hodowli zwierząt głównie dlatego, że potrzebne były budynki. Więcej ziemi, więcej towaru potrzebne więcej miejsca do przechowywania. Sąsiad rodziców właśnie tak zrobił, oborę zburzył, postawił chłodnię. Ojciec dzierżawcy też tak powiedział, rób pan co chcesz. Dzisiaj żałuje, bo ogródek warzywny mu nie wystarcza, a siły jeszcze ma za dwóch.

I nadal uważam, że takich Mrooffek jak ja jest dużo. Zobacz sobie na popularność sklepów że zdrową żywnością. Niedaleko mnie jest jeden, przechodzę tamtędy codziennie z psem i zawsze są klienci. Rzecz jasna sama tam chodzę po wszelkiej maści przetwory bez konserwantów, soki bez dodatku cukru, warzywa, słodycze, bakalie itp. Na targu w pobliżu o kury od Pani Heleny to się zabijają, udało mi się kupić tylko raz. Ludzie wracają na targi żeby robić zakupy u rolników, tu gdzie mieszkam jest ich sporo, w pobliżu 2 i zawsze pełno ludzi. Od rodziców czasami przywożę znajomym z pracy krew z kaczki, czasami ze 2 litry bo nikt nigdzie nie może kupić, a lubią czerninę (ja nie lubię). Przywożę pomidory, czasami uda mi się kupić jajka. Kumpel za to zbiera zamówienia na wyrób wędlin od sąsiada, który hoduje świnie tak jak hodowało się kiedyś. Wierz mi, że jest popyt. Gdyby mój ojciec miał te krowy i podjechał pod moją firmę sprzedałby wszystko. Ja wiem, ze to ciężka praca ale mam wrażenie, że w całym tym spożywczym syfie bardziej opłacalna niż kiedykolwiek.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
I invalid_user
0 / 0

@Mrooffka Zgadzam się. Co 2-3 tygodnie jeździmy na wieś do zaufanego gospodarstwa po mleko, jajka, sery, śmietanę czy masło. O miodzie czy kiszonkach nie wspominając. Często jemy nabiał, zdecydowanie wolimy wiejskie produkty niż to byle co ze sklepu. Btw, piękne zdjęcie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 4 lutego 2021 o 15:11

avatar bezn
+1 / 1

@Mrooffka zazdroszczę fajnej okolicy. U mnie widzę właśnie odwrót od tego typu podejścia. Targ świeci pustkami, jedynie może w sezonie ciepłym kupisz sadzonki roślin, może miód albo podrośnięte kurczęta na chów. Małych rolników wykupują duzi a wsie zamieniają się w ,,sypialnie". Jeśli ktoś coś chce kupić od rolnika to tylko ,,pocztą szeptaną" po znajomych. Ludzie już zwierząt prawie nie trzymają. Albo przerzucają się z hodowli ,,mieszanej" wyłącznie na uprawę pola i łapanie ,,sezonów" na różne zasiewy/zbiory. Dodam jeszcze, że inaczej patrzy się na na sytuację, gdy rolnik ma synów a inaczej, gdy córki, chociaż o tym się nie mówi głośno. A może to się zmienia? W każdym razie na pewno wiele zależy od potrzeb, regionu i podejścia samych ludzi. Jak widać u Ciebie jest inaczej.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
F konto usunięte
+1 / 3

No ale w sumie pretensje do rodziców tych dzieci. Ostatnio jedyna funkcja to wręczenie srajfona i opierniczanie nauczycielki przedszkola czy szkoły, że się na geniuszu bombelka nie poznała.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
L Libero908
+2 / 2

kiedyś jak krowa była zwierzęciem domowym to ludzie mieszkali w domach/chałupach, powiedz mi jak mam wrócić do tradycji i w bloku na 3 piętrze na 35m hodować krowę żebym mógł pić mleko,

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar wonskji
+1 / 3

No i właśnie przez takie durne myślenie wołowina jest dwa razy droższa od wieprzowiny a jej jakość jest mizerna. Wystarczy pójść do jakiegokolwiek mniejszego marketu typu orzech czy jakieś delikatesy i zerknąć na ladę mięsną. Droga wołowina, na dodatek zeschnięta i stara. A jak powiesz komuś po 50-ce, że lubisz wołowinę a nie daj boże cielęcine to chce Cię zabić bo "hurr durr krufka kiedyś utrzymała mnie i moją 16-osobową rodzinę jak to tak krufke jeść bluźnierco kwiii" na zachodzie ceny wołowiny nie rzadko są niższe niż wieprzowiny, jej jakość jest dobra i częściej gości na stołach, nikt nawet nie pomyśli o hamburgerze z wieprzowym kotletem tak jak tutaj ze zmielonym starym knurem razem z chlewem. I ludzie są zdrowsi bo wołowina jest zdrowsza, tylko w tym wspaniałym kraju całe życie żre się boczek i golonkę a potem 40 lat chłop 30 kg nadwagi i zapchane żyły.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B boomfloom
0 / 0

@wonskji "na zachodzie ceny wołowiny nie rzadko są niższe niż wieprzowiny" Naprawdę? Gdzie tak jest, bo na pewno nie w Wielkiej Brytanii czy Niemczech.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J Joker85
+1 / 1

mleko ze sklepu nie jest od krowy?:O

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J Julie_1491
0 / 0

Generalnie tolerancja na laktozę rozwinęła się jak ludzie wyemigrowali na północ i nie mieli takiego dostępu do światła, musieliśmy zacząć przyjmować wit. D w jakiś sposób. Pod równikiem duża większość ludzi ma nietolerancję laktozy po okresie dojrzewania. W tych czasach, kiedy suplementujemy witaminy, wzrasta odsetek ludzi z nietolerancją i na naszej półkuli.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Pufas
-1 / 1

Dobry pomysł, cofnijmy się w czasie tak aby to od krowy zależało czy nie umrzemy z głodu. Po za tym w czym masz problem załóż małe, samo wystarczalne agro i odetnij się od świata.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M Mass1910
0 / 0

to mleko nie jest z kartonu???

Odpowiedz Komentuj obrazkiem