Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
2161 2217
-

Zobacz także:


Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
avatar bartoszewiczkrzysztof
+22 / 46

Nieładnie tak, ja bym polecił kalarepę, z pobliskiego warzywniaka.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Lambdrone
+8 / 28

Jem to na co mam ochotę. Jak mam ochotę spróbować czegoś wegańskiego, to biorę wegańskie. Ale przez jakiś czas jeszcze pozostanę wszystkożercą i to od zmian w świecie będzie zależeć, czy przestawię się zupełnie na weganizm.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 11 lutego 2021 o 12:02

avatar polski_niewolnik
-4 / 12

@Lambdrone Biorąc pod uwagę w jakich toksycznych czasach żyjemy możesz nie mieć za bardzo wyboru.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar maggdalena18
+8 / 10

@Lambdrone Wegetarianizm rozumiem, weganizm uważam za głupotę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Lambdrone
+6 / 6

@maggdalena18 no, właśnie. Szybciej bym się przestawił na wegetarianizm.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar maggdalena18
-1 / 1

@Lambdrone Ja naprawdę nie wiem, co złego jest w jedzeniu jajek od kur, które sobie biegają swobodnie. Miałam kiedyś kury, biegały po łące, podwórku, spały w kurniku i znosiły mega eko jajka. To co w tym złego i czemu z tego rezygnować?
I o ile można znaleźć zamiennik mleka w postaci "mleka" owsianego, kokosowego itp., to o tyle nie wierzę w żadne zamienniki jajek.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M michalSFS
+25 / 73

Ktoś się zapytał - a tu ból d...
Ja jestem mięsożercą, a korzystam z wielu przepisów kuchni wegańskiej.
Po prostu są smaczne, a lubię poszerzać kulinarne zdolności i uczyć się nowych potraw.

Czepianie się kogoś, że jest vege to ten sam poziom, co czepianie się vege, że ktoś je mięso.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M michalSFS
+11 / 21

@tawarisz12
Zdaję sobie sprawę.
Jednocześnie jednak wbrew pozorom kuchnia roślinna też może być niekorzystna dla środowiska. Weź pod uwagę liczbę zabiegów ochronnych (herbicydy, fungicydy, insektycydy), regulatory wzrostu, nawozy mineralne. Spaliny w trakcie pracy. Zwykłe sady jabłoniowe wymagają kilkunastu zabiegów w ciągu sezonu. Zanieczyszczenie powietrza, zanieczyszczenie wód. No, może to nie efekt cieplarniany, ale szkodliwość też jest duża. Dla planety jesteśmy pasożytami.

Więc nie popadajmy w skrajności. Faktycznie prawie każde nasze działanie szkodzi planecie.

Do tego produkujemy tony śmieci. Zmieniamy zbyt często elektronikę (przynajmniej inni, bo ja nie jestem gadżeciarzem). Tu jest spore pole do popisu. Zero Waste można praktykować na wielu obszarach. Podobnie jak inne proekologiczne działania.

A sama wołowina - przypuszczam, że u nas jej się dużo nie je. Ja może zjem dwa steki w ciągu roku. Ciekawe jak to USA wygląda:)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A argento
+7 / 7

Ale zwierzeta tez musza cos jesc XD

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P pawel89def
+6 / 10

@michalSFS
Ale produkcja mięsa wymaga też produkcji paszy roślinnej - na wyprodukowanie kilograma wołowiny potrzeba 7 kilogramów zboża (źródło poniżej) - więc wszystkie wymienione przez Ciebie problemy związane z produkcją roślin są dodatkowo zwielokrotnione przy produkcji mięsa.

https://www.globalagriculture.org/report-topics/meat-and-animal-feed.html

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M michalSFS
+7 / 9

@pawel89def
Wiedziałem, że ktoś o tym napisze. Wszystko zgoda. Trzoda nie żywi się powietrzem.

Niemniej wciąż uważam, że nie powinniśmy popadać w jakieś skrajności.
Zawsze w ramach ochrony roślin możemy wziąć się za spożywanie owadów - szkodników. Powszechne w kuchni afrykańskiej, a ostatnio temat modny:)

Trzeba żyć na tyle ekologicznie, na ile się da, ale nie kamienujmy kogoś za to, że lubi zjeść steka z wołowiny.

Raczej trzeba pokazywać, że kuchnia roślinna jest różnorodna i smaczna. Dużo też zależy od sposobu przyrządzenia, i przyprawiania. Zresztą jak rozmawiam z ludźmi, to my i jemy więcej warzyw niż większość (tak przynajmniej można wywnioskować) i korzystamy ze znacznie większej ilości gatunków niż przeciętny zjadacz chleba. Z mięsa jednak nie zrezygnuję:)

Staram się nie wtrącać komuś do diety. Raczej cisnę za inne zachowania - np. zaśmiecanie lasów, wyrzucanie śmieci na ulicy, itp.

Czego obaj tak naprawdę chcielibyście? Żeby całkowicie wyeliminować produkcję zwierzęcą? Czy chodzi o tą nieszczęsną wołowinę, nie ekologiczną, a przeze mnie nie za bardzo lubianą?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P pawel89def
0 / 2

@michalSFS ja również nie mam zamiaru rezygnować mięsa, co nie zmienia faktu że kuchnia oparta na mięsie jest bardziej szkodliwa dla środowiska.

Pytasz czego bym chciał? Tylko tego, żeby merytoryczna dyskusja opierała się na rzetelnych argumentach :-) Twoją wcześniejszą wiadomość można było odczytać jako "ok, produkcja mięsa jest nieekologiczna, ale produkcja roślin też jest nieekologiczna, więc w sumie na jedno wychodzi".

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M michalSFS
+3 / 5

@pawel89def
Nie no, nie na jedno. Źle skonstruowałem wypowiedź. Tylko po prostu produkcja roślinna bywa gloryfikowana, a w praktyce nie jest tak kolorowo.
Jemy, bo musimy. I to, i to:)
Nie zawsze znamy sposób produkcji (na szczęście).

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Laviol
-1 / 3

@pawel89def, znowu ktoś, kto nie ogarnia całości i dało się wcisnąć kit. Jak zauważył @michalSFS produkcja roślinna też jest obciążona wadami produkcji. "Dowcip" polega na tym, że obecnie cała produkcja rolna - rolnictwo przemysłowe - jest szkodliwe. W naturze świat roślin, zwierząt roślinożernych i drapieżników żyje na tym samym terenie. Roślinożercy zjadają rośliny, ale ich odchody nawożą ziemię i karmią rośliny. Kiedyś rolnik miał krowy, które tanio wypasał na łaće, którą one przy okazji nawoziły, a to z obory rozrzucał na polu i tak nawoził ziemię. Obecnie hodowla zwierząt rozdzieliła je od łąk i roślin na paszę, a trzymanie głównie w oborach spowodowało problem utylizacji ogromnej ilości odchodów. Za to pola z roślinami na paszę nawozi się sztucznie, a nie naturalnie. I tu się pojawia kolejny problem - takie nawożenie prowadzi do zaniku próchnicy, która karmi rośliny i działa jak gąbka i utrzymuje wodę w glebie, a to wszystko do pustynnienia gleby. Jak zapewne się domyślasz w piasek można lać wodę bez limitu, a i tak będzie jej mało. Dodaj do tego fakt, że krowy żywiące się suchą paszą muszą dostać więcej wody, niż te, które żywią się świeżymi roślinami z łąki.
Do wszystkich tych problemów dodaj to, że kiedyś (150 - 200 lat temu) średnia droga naszej żywności wynosiła ok. 150km, obecnie to ok. 6 tys. Przy czym wtedy był on głównie ekologiczny, dziś wcale. Trzeba zatem doliczyć całą wodę zużytą przez przemysł na środki transportu oraz te wymyślne, zautomatyzowane, wyłożone białymi kafelkami obory.
Rozwiązaniem nie jest podnoszenie ceny mięsa do zaporowej, wymuszanie weganizmu, mięso produkowane w laboratoriach, tylko powrót do produkcji ekologicznej czyli zgodnej z procesami zachodzącymi w naturze.
Działanie niezgodne z naturą prędzej czy później się zemści. Na amerykańskich preriach przez tysiące lat pasły się miliony bizonów (szacuje się je nawet na 60 mln). Potem przyszedł biały człowiek, bizony wybił i wprowadził swoje rolnictwo.
Skończyło się to tak https://pl.wikipedia.org/wiki/Dust_Bowl
Jeśli oglądałeś "Interstellar" to przypomnij sobie co było powodem całej akcji filmu i ten wszechobecny pył. To wcale nie jest takie si -fi jak by się wydawało. To niestety całkiem realna przyszłość, jeśli nie pójdziemy po rozum do głowy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar AIkanaro
-3 / 3

@tawarisz12 Zdajesz sobie sprawę, że to bełkot wymyślony przez wege bojowników?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Laviol
0 / 0

@kierowcazetora, fakt, mam wykształcenie przyrodnicze, ale rolnikiem nie jestem. Ok, może z tym suchym nie tak jest. Nie tylko Unia, także inni rządzący są za rozwiązaniami przemysłowymi, bo są na pasku przemysłu. Przestawienie rolnictwa na ekologiczne i jego odprzemysłowienie oznaczałoby dla niego ogromne straty.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M michalSFS
+1 / 1

Zasadniczy problem żywności eko jest taki, że jest droższa, wciąż mimo wszystko niszowa i nie trafi do szerokiej grupy odbiorców. Szybko to raczej nie zmieni się. A szkoda.

Obornik tak - używa się powszechnie do nawożenia pól. To jednak nie załatwia wszystkich potrzeb. Unia chce wracać do zakładania miedz, coś tam brzęczy o rolnictwie ekologicznym, ale jej polityka przez lata prowadziła do ich niszczenia i monokultury upraw. Co z kolei przyczynia się do "zmęczenia gleby", większego ryzyka wystąpienia chorób i szkodników, a to z kolei zwiększa zużycie pestycydów. Błędne koło. W dodatku wiele organizmów uodparnia się na ŚOR, kolejne zabiegi są mniej skuteczne i trzeba zmieniać substancje aktywnie czynne.

Także tu, i tu niszczymy :/

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P pawel89def
0 / 0

@Laviol zarzucasz mi, że nie ogarniam całości i dałem sobie wcisnąć kit? Sam porównujesz współczesną produkcję mięsa to świata 200 lat temu. 200 lat temu na świecie był 1mld ludzi, a spożycie mięsa na osobę znacznie niższe. Mięso jedzono od święta, a dziś mięso jemy codziennie.

Wydaje Ci się, że obecnie można by zaspokoić popyt na mięso w taki sposób, że rolnik wypasa krówki na łące, którą nawozi potem krowim nawozem? Złudzenia. To chyba Ty nie ogarniasz całości i dałeś sobie wcisnąć kit ;-)

Na amerykańskich preriach pasło się nawet w do 60 mln krów i to niby taka wielka liczba? Współcześnie na świecie hodowane jest 1500 mln krów (w samych Stanach 94mln), które do tego ubijane są po 18 miesiącach, w porównaniu do kilkunastu lat, które bydło żyje na wolności. (Dust Bowl to faktycznie ciekawe wydarzenie, nie wiedziałem o nim, dzięki!)

Jeśli chcesz, żeby mięso produkowane było "ekologicznie, zgodnie z procesami zachodzącymi w naturze" to równocześnie będzie tak jak przeciwko czemu protestujesz: mięso będzie znacznie droższe i będzie go w diecie ludzi mniej.

Ja sam jem mięso i nie jestem jakimś fanatykiem, zdrowa dieta musi być zróżnicowana - ale fakty są takie, że produkcja mięsa jest dla środowiska wielokrotnie bardziej obciążająca niż produkcja żywności roślinnej i po prostu trzeba mieć tego świadomość.

Dokładając do tego fakt, że ze względów czysto zdrowotnych jedzenie dużej ilości mięsa nie jest zalecane (piramida żywieniowa), to nikomu się nic złego nie stanie, jak od czasu do czasu spróbuje czegoś wegetariańskiego, a już na pewno nie ma co robić afery, jak ktoś spyta o przepis na wegańskie pączki ;-)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 12 lutego 2021 o 11:07

P pawel89def
0 / 0

Bez względu na to, czy hodowla jest ekologiczna, czy przemysłowa, krowa musi zjeść 7 razy tyle paszy, ile mięsa z niej powstanie. Zatem wszelkiem problemy jakie powoduje produkcja żywności są zwielokrotnione przy produkcji mięsa.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 12 lutego 2021 o 11:11

M michalSFS
+1 / 1

@pawel89def
Wszystko sprowadza się do tego, że jest nas po prostu za dużo:) Ludzi.
Inna sprawa, że my jeszcze coś interesujemy się tematyką w skali globalnej. Wpływem na planetę. Przypuszczam, że wiele osób w jakiś sposób ogranicza swoją szkodliwość.

Tam gdzie jest bida, ludzie nie mają takich rozważań. Byle przetrwać.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 12 lutego 2021 o 12:34

avatar Laviol
0 / 0

@pawel89def, jednak nie ogarniasz, a ja nawet nie wiem od czego zacząć, żebyś zrozumiał, bo to cały obecny system jest wywalenia w powietrze.
Uprzemysłowienie rolnictwa spowodowało nadprodukcję żywności w krajach I świata. Skutkiem tego są dopłaty do rolnictwa, bo koszty są bardzo wysokie. Za żywność płacimy 2 razy - przy kasie i podatkach - żywność wcale nie jest taka tania jak nam się wydaje. Owa klęska urodzaju prowadzi do różnych innych skutków - np. zalewanie innego rynku i upadek tamtejszych producentów. A już samo uprzemysłowienie rolnictwa doprowadziło do spadku zatrudnionych w rolnictwie ok. 50% społeczeństwa, do kilku - kilkunastu (USA ok.4%, Polska niecałe 12%). Przy automatyzacji i robotyzacji przemysłu spada liczba miejsc pracy - to skutkuje wzrostem ilości i wysokości socjali (doprowadziło wręcz do koncepcji bezwarunkowego przychodu podstawowego), co oczywiście wiąże się z podwyżką podatków.
Dalej, uprzemysłowienie i związane z tym wysokie koszty wymusiły koncentrację areału i powstanie gospodarstw wielkoobszarowych i monokulturowych. Skutkami powstania wielkoobszarowych gospodarstw są choćby odpływ ludzi z miast do wsi i wzrost urbanizacji (o szkodliwości urbanizacji jak chcesz, szukaj sam, a jest tego sporo), oraz zwiększanie się polaryzacji ekonomicznej społeczeństwa.
Monokultury to raj dla patogenów i szkodników co wymusiło opryski chemiczne oraz prace nad nowymi odmianami - w efekcie mamy przymus kupowania corocznie nasion, bo prawa patentowe - wyższe koszty produkcji żywności. Nasiona to życie, jeśli ktoś posiada na nie patent, to dla ludzi nie jest to dobra informacja. Sztandarowe produkty tej branży czyli GMO transgeniczne, to kolejne problemy - patogeny i szkodniki się uodparniają, pojawiły się superchwasty odporne na Roundup (glifosat). Tu masz streszczenie raportu, który pokazuje, że GMO, które ponoć ma pomóc wykarmić ludzkość, to nie takie cacko z dziurką https://studylibpl.com/doc/810220/wp%C5%82yw-upraw-gmo-na-ekonomik%C4%99-gospodarstw-rolnych--%C5%9Brodowisko https://studylibpl.com/doc/810220/wp%C5%82yw-upraw-gmo-na-ekonomik%C4%99-gospodarstw-rolnych--%C5%9Brodowisko
Zapewne nie wiesz, że w Indiach w związku z uprawą bawełny Bt i bankructwami ponad 250tys. rolników popełniło samobójstwo, a sytuacja jest na tyle poważna, że rząd zaangażował się w dystrybucję nasion zwykłej bawełny, bo w wielu stanach nie sposób było kupić nasion innych niż GMO.
O pustynnieniu gleby od nazwożenia sztucznego już pisałam. Zaledwie po kilkudziesięciu latach już pierwsze takie pola zaobserwowano we Francji. Rekultywacja gleby to koszt 20-200tys,zł. Kto za to zapłaci jak się okaże konieczne?
I grzech największy takiego rolnictwa - prawie wszystko jest oparte na ropie i jej produktach, a kiedyś jej zasoby się skończą. Jak wyprodukujemy żywność na zatrutym piasku? Z czego skoro zanikają tradycyjne odmiany, których nasiona można było wykorzystać? I kim skoro współczesny rolnik nie rozumie już natury i bez tez tych produktów przemysłu sobie nie poradzi?
Nie zapomnijmy o tym, że sama żywność jest skażona chemią i nas podtruwa. Europejczycy mają już glifosat w swoich organizmach, a on wcale nie jest biodegradowalny i nieszkodliwy jak twierdziło Monsanto.
Rolnictwo sprzed 200 lat było słabo rozwinięte, ale wtedy też dalekie od działania zgodnego z naturą. Dziś znamy inne sposoby - takie które powstały w oparciu o pracę i dorobek takich ludzi jak Masanobu Fukuoka https://uprawiaj.pl/rewolucja-zdzbla-slomy-masanobu-fukuoka czy Sepp Holzer https://www.taniaksiazka.pl/permakultura-seppa-holzera-holzer-sepp-p-467264.html Ja ją czytałam, pewnie w przeciwieństwie do Ciebie.
Powinniśmy przejść na lokalne rolnictwo permakulturowe. Nie powiesz mi, że mięso od krowy, która hodowana była w sąsiedzkiej permakulturze będzie droższe od tej z wielkiej farmy która mogła znajdować się nawet nie tylko w drugiej część kraju, ale nawet w innym kraju, a pasza mogła pochodzić nawet z innego kontynentu, bo to byłoby wbrew logice.
Do tego

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Laviol
0 / 0

Do tego dodajmy idiotyczny sposób gospodarowania przestrzenią i ziemią. Ciągamy żywność i artykuły przemysłowe po całym świecie i w tym celu budujemy wielkie porty, lotniska, drogi itd. zabierając i przy okazji niszcząc ziemię, na której moglibyśmy produkować żywność.
Jesteśmy trochę na uboczu i nie wszystkie problemy dotknęły nas tak jak np. USA czy innych krajach. Jeśli Ci mało, to polecam francuski film dokumentalny, który bardziej przybliży Ci współczesne problemy w rolnictwie oraz rozwiązania.
Rozwiązania lokalne na globalny bałagan https://www.youtube.com/watch?v=8h-Zlhf0984
@michalSFS, i bardzo dobrze, monokultura jest szkodliwa, jak pisałam powyżej. Unia miedze chroni jako miejsce pozostawione dzikim gatunkom roślin i owadów. Niech choćby tam coś zakwitnie i pozwoli owadom zapylającym przeżyć do momentu, aż zaczną kwitnąć uprawy. Te monokultury, to jeden z powodów wymierania pszczół i innych zapylaczy. W którymś ze stanów USA sady brzoskwiniowe zajęły tak wielkie powierzchnie, że praktycznie nie ma takich owadów i przyjeżdżają tam obwoźne pasieki.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M michalSFS
+1 / 1

@Laviol
Oczywiście dobrze, że się ocknęli. Zwróciłem uwagę, że przez lata to było niszczone.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Laviol
+1 / 1

@michalSFS, wybacz, odebrałam to jako krytykę niszczenia monokultur czyli odwrotnie od twoich intencji.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P pawel89def
0 / 0

@Laviol Dzięki za te liczne ciekawe informacje, o wielu z nich nie wiedziałem. Dzięki Tobie dowiedziałem się o koncepcji permakultur.

Natomiast raczej nie widzę sprzeczności z tym co ja pisałem - bez względu na formę uprawy produkcja dużej ilości mięsa generuje te same problemy co produkcja roślinna, ale zwielokrotniona, bo wymaga większych terenów na wypas / uprawę pasz.

Wydaje mi się wręcz, że nadprodukcja mięsa i jego nadmierne spożycie wpisuje się w zespół problemów, o których piszesz. W przeszłości ludzi spożywali znacznie mniej mięsa, i nie sądzę żeby w takiej lokalnej permakulturze, w której krowy swobodnie się wypasają mogli sobie pozwolić na produkcję takiej samej ilości mięsa. Zresztą, poza zbilansowanym rolnictwem, dobrze by było zostawić trochę przestrzeni na świecie naturze poza rolnictwem.

Zastanawiam się jednak na ile nie ma tu drugiej strony medalu - o ile rolnictwo masowe niesie wiele problemów, to przykładowo - historycznie klęski głodu nawiedzały świat, a w XX wieku mimo gwałtownie rosnącej populacji ludzi ten problem występuje co najwyżej lokalnie. Może jednak jest w tym zasługa rozwiniętego rolnictwa? Może to dzięki tym dotacjom i nadwyżkom żywności jesteśmy przygotowani na mniej urodzajny sezon?

Albo - skoro uważasz, że mięso od krowy hodowanej w sąsiedzkiej permakulturze będzie tańsze niż od tej z wielkiej farmy, to czemu żywność ekologiczna jest droższa od tej "zwykłej"?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Laviol
0 / 0

@pawel89def , „Dzięki za te liczne ciekawe informacje, o wielu z nich nie wiedziałem. Dzięki Tobie dowiedziałem się o koncepcji permakultur.”
Nie ma za co, miło, że doceniasz. Mało kto wie to wszystko – za mną stoi 5 lat studiów przyrodniczych i lata dociekania i szukania wiedzy.

„Natomiast raczej nie widzę sprzeczności z tym co ja pisałem - bez względu na formę uprawy produkcja dużej ilości mięsa generuje te same problemy co produkcja roślinna, ale zwielokrotniona, bo wymaga większych terenów na wypas / uprawę pasz.”
Nie przeczę, że na produkcję mięsa trzeba x razy więcej produkcji roślinnej. Obecnie generuje ona problemy (chemizacja, pustynnienie itd.), ale przy ekologicznej to zostaje wyeliminowane. Co do potrzebnej ilości jest to kwestia odpowiedniego wykorzystania przestrzeni. Ludzie mieszkają piętrowo, składują swoje rzeczy piętrowo, nawet parkują auta piętrowo, a żywność produkują tylko parterowo. Permakultura, to szerokie pojęcie, dotyczy właściwie każdej dziedziny, natomiast część dotycząca rolnictwa bywa też nazywana food forest i jest inspirowana piętrową budową lasu. Obecnie oddzielne tereny zajmują pola uprawne, sady, łąki itd. Holzer na jednym polu wysiewa np. koniczynę i zboże (stare odmiany niewymagające oprysków) dzięki czemu po zbiorach pole staje się pastwiskiem. Ma wiele patentów na to jak lepiej to wszystko urządzić. Sama testuję u siebie różne rzeczy np. z jednej grządki zbieram zioła i owoce (porzeczki, agrest), bo zamiast zwykłych krzewów posadziłam szczepione na pniu, a dołem zioła. Zamiast biegać z motyczką ściółkuję ziemię słomą/skoszoną trawą. Nie bawię się w kompostownik, tylko kompostuję in situ – jak to dzieje się w naturze.
„Wydaje mi się wręcz, że nadprodukcja mięsa i jego nadmierne spożycie wpisuje się w zespół problemów, o których piszesz. W przeszłości ludzi spożywali znacznie mniej mięsa, i nie sądzę żeby w takiej lokalnej permakulturze, w której krowy swobodnie się wypasają mogli sobie pozwolić na produkcję takiej samej ilości mięsa. Zresztą, poza zbilansowanym rolnictwem, dobrze by było zostawić trochę przestrzeni na świecie naturze poza rolnictwem.”
Otóż to, produkujemy i konsumujemy zbyt wiele, co nam szkodzi. Na wiele sposobów. Mam nieodparte wrażenie, że jesteśmy spasani jak było, byle tylko wepchnąć nam tę nadwyżkę żywności – wszystkie te reklamy czy programy kulinarne.
I jeszcze jedna rzecz, o której się nie mówi porównując jedzenie mięsa i roślin – kaloryczność żywności. 100g mięsa syci na długo, 100g zieleniny to tyle co nic. Jakoś to się pomija, jakby sugerując, że zjadanie mięsa zamienia się 1:1 na zielone. Już nie wspomnę o tym, że w diecie jarskiej jest mnóstwo roślin spoza naszej strefy klimatycznej i której sprowadzanie generuje wiele zanieczyszczeń i zużywa zasoby nieodnawialne.
Zauważ, że natura produkuje za darmo, a w dodatku drogą sukcesji naturalnej dąży do osiągnięcia maksymalnej biomasy. Jeśli tylko są odpowiednie warunki, to będzie to las. W permakulturze jest mnóstwo miejsca na dziką naturę. Holzer zapytany kiedyś czy nie przeszkadzają mu dzikie zwierzęta wchodzące w szkodę, odpowiedział, że nie, bo ma tyle wszystkiego, że i dla nich wystarczy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 15 lutego 2021 o 12:37

avatar Laviol
0 / 0

„Zastanawiam się jednak na ile nie ma tu drugiej strony medalu - o ile rolnictwo masowe niesie wiele problemów, to przykładowo - historycznie klęski głodu nawiedzały świat, a w XX wieku mimo gwałtownie rosnącej populacji ludzi ten problem występuje co najwyżej lokalnie. Może jednak jest w tym zasługa rozwiniętego rolnictwa? Może to dzięki tym dotacjom i nadwyżkom żywności jesteśmy przygotowani na mniej urodzajny sezon?”
Dawne rolnictwo było ekologiczne, bo bez chemii, a nie dlatego, że zgodne z procesami naturalnymi. Dlatego było mało wydajne. W dużym stopniu też monokulturowe, z mniejszą ilością uprawianych gatunków roślin i ich plennością. Zapewne kojarzysz Irlandię i głód spowodowany zarazą ziemniaczaną.
Jednym z problemów monokultury jest wrażliwość na utratę całych plonów (głód lub bankructwo), a nie grozi przy permakulturze, która jest multikulturowa. Prawdopodobieństwo, że stracisz wszystkie plony i zwierzęta jest prawie zerowe. A niestety patentowanie nasion, tym bardziej GMO powoduje zawężenie ilości odmian. To się może skończyć tak jak w ‘Interstellar’. Niszczenie bioróżnorodności to głupota. Ale dobry biznes dla przemysłu posiadającego prawa do odmian. Zarabiają oni, zamiast rolnicy.
„Albo - skoro uważasz, że mięso od krowy hodowanej w sąsiedzkiej permakulturze będzie tańsze niż od tej z wielkiej farmy, to czemu żywność ekologiczna jest droższa od tej "zwykłej"?”
Po pierwsze, prawo popytu i podaży – jest jej mało w porównaniu. Po drugie, gospodarstwa ekologiczne bardziej przypominają to rolnictwo niezbyt wydajne sprzed tych 200 lat skrzyżowane z wadami obecnego – wysokie koszty, niż permakulturę. Np. krowy Holzera to stare, włochate rasy, nie potrzebują obór z wodotryskiem.
Na koniec, skoro lubisz wiedzieć, to dwa materiały, że można inaczej:

Ścieżka do Wolności 1 z 2 Ogródkowa Rewolucja https://www.youtube.com/watch?v=tBPfPZYACQM
Nauka metody Back To Eden część 1 https://www.youtube.com/watch?v=XA2Gi4qCW8M

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Ata11
-5 / 5

@pawel89def pisząc o świniach jeszcze miałbyś rację, ale o bydle, to "trzecia prawda".
W Polsce bydło mięsne hoduje się przede wszystkim ekstensywnie. Cały rok przebywa na pastwiskach, czasami nawet bez wiaty. Zimą jest dokarmiane sianem i sianokiszonką. Trwałe użytki zielone (łąki i pastwiska) w większości przypadków nie dadzą się przerobić na grunty orne (= produkcję żywności dla ludzi), więc gdyby nie bydło (rzadziej owce, kozy, konie), to hodowały by się na nich motylki, bo jakoś ciężko przestawić ludzi na jedzenie trawy i siana.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Suzzzi86
+10 / 12

ja kupuję wegańskie jogurty z uwagi na laktozę, ale to... co powiecie na to??? to już chyba jest lekka przesada, moim daniem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 11 lutego 2021 o 12:55

avatar Arktoz
+3 / 5

Napisali wegańskie żeby rozmyć niepewność nabywców. One wszystkie są wegańskie.
@mooz
Poproś nauczycielkę biologii o dodatkowe korepetycje. Bakterie do zwierząt nie należą.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P pejter
+2 / 8

Bo to nie są żadne nietolerancje tylko skutki randapów, konserwantów, które działają jak antybiotyki i pasteryzacji mleka

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar lokutus
+5 / 19

Tylko czemu wszystkie prod wege itd maja krztalt kotleta kielbasy itd i pisze ala cos tam Qrwa poco

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Albiorix
+6 / 10

@lokutus sałata jest produktem wege i ma kształt sałaty.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Albiorix
+1 / 1

@kierowcazetora @lokutus każda "po prostu roślina" i każdy produkt roślinny może być jedzony tak przez wegan jak i przez resztę ludzkości. Nie ma sensu ani potrzeby marketingować sałaty jako "wegańskiej" ale weganie mogą ją jeść, wiedzą o tym i kupują jak każdy. Więc jedyne produkty które jest sens oznaczać specjalnie jako wegańskie to te, które są atrakcyjne tylko dla wegan - bo zastępują mięso, mleko, ser, jajka czy inne rzeczy których weganie się wyrzekli. Są też rzeczy wegańskie, marketingowane dla wszystkich - ciasta, czekolady, mnóstwo rzeczy. Zwykle ich wegańskość jest wtedy gdzieś wspomniana z boku mniejszym drukiem bo co sprzedasz weganom to stracisz na innych klientach którzy pomyślą że wegańskie jest mniej smaczne niż z prawdziwym masłem etc.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
W warszawiaczanka
+2 / 2

@Albiorix Kiedyś rozmawiałam z weganinem, który tłumaczył mi, że jak wykorzystasz zwierzęta do produkcji roślin to te rośliny już wegańskie nie będą. Więc możesz trafić na niewegańską mąkę, bo ktoś zaorał pole przy użyciu konia, albo niewegańskie warzywa, bo nawożone obornikiem. To jest dopiero wyższa szkoła definicji wegańskości.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar cysiek63
-5 / 9

A to coś takiego istnieje?!

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D DAREKJP
-2 / 2

@Ichna - tych paczków nie można zaliczyć do wegańskich. Przecież drożdże należą do. świata zwierząt…

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E Enemira
+1 / 1

@DAREKJP Grzyby do świata zwierząt? O.o
Z jakiej racji?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar polm84
+11 / 11

No nie dokonca prawda, a wlasciwie wcale nie prawda. Nawet nie 50 lat temu (Bo ja pamietam ok 30) na karzdej wsi byla conajmniej 1 rodzinka co miala nie tylko krowye, ale tez koze. I mieli he tylko dlatego, ze dziecko nie tolerowalo laktozy. Co do miesa to znam osobiscie wielu ludzi, ktorym np. Nie przelewalo sie I musieli miec diete weganska. I zyli.

Pozatym, kazdy zajada co chce I dopuki nie wymusza czegos na innych to co za problem? A ta Pani swoja odpowiedza pokazala ogromny poziom chamstwa I NIC poza tym.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
V Vkandis
+5 / 9

@rafik54321 - wegański = bez jajek, mleka, masła. Wegański =/= wegetariański.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar polm84
+3 / 3

@rafik54321 weganie (orginalni) nie jedli/pili niczego pochodzenia zwierzecego ani nie nosili ubran z materialow odzwierzecych.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Cagenicolas
+5 / 7

@Vkandis bez tych składnikow to juz nie jest pączek tylko cos innego

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
V Vkandis
+1 / 1

@Cagenicolas - no mniej więcej jak "stek sojowy".

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E Enemira
+1 / 3

@rafik54321 O tak, wyzywanie innych przez ich nawyki żywieniowe xD
Czekam aż ludzie zaczną się wyzywać za to, że ktoś woli niebieski od zielonego czy o inne takie bzdury.
O ile nie jestem nazywana przez wegetarianina czy weganina mordercą, to niech robi co chce, serio, kogo to obchodzi. Rozumiem ich chęć do ochrony żywych stworzeń. Sama zastanawiałam się nad wegetarianizmem, ale doszłam do wniosku, że i tak zabijam żywe stworzenia i tak. Tak niestety działa ten świat, że o ile nie jesteś roślinką (i to też nie każdą), to aby żyć musisz zabijać.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar BorekL_R
+10 / 14

Tak swoją drogą, podpisywać się imieniem i nazwiskiem pod takim rynsztokiem słownym, to jest dla mnie mniej zrozumiałe niż "wegański pączek"...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M michalSFS
+4 / 4

@BorekL_R
Tak jest wszędzie. Jestem na spotted swojego miasta i jest dokładnie to samo. Pomijając sprawę karygodnych "błenduf", takie wiązanki lecą faktycznie co dzień. Używane chyba dla ekspresji. Też czasem przeklnę, stracę cierpliwość, używam wulgaryzmów. U niektórych to jednak k..., j....,ch... są traktowane jako kropki i przecinki (których z kolei komentujący już niekoniecznie używają).

Nie pamiętam czy kiedyś (te 20-30 lat temu) społeczeństwo było tak wulgarne. Teraz to już niemal "język urzędowy".

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Lambdrone
0 / 0

@michalSFS Nie wiem, czemu akurat w Polsce się tak dużo przeklina, kiedy nie ma do tego powodu. Moim zdaniem, to prowadzi do cofania się języka w rozwoju. Też przeklnę w komentarzu, ale nie używam takich słów jak k..., ch..., p... jak znaków interpunkcyjnych, tylko jako środek ekspresji albo na zasadzie żartu. Czy na wszystko koniecznie musi być jakieś dosadne określenie?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M michalSFS
0 / 0

@Lambdrone
Język uwstecznia się, co da się zauważyć literaturze współczesnej i klasycznej. W szczególności widać to również po osobach wykształconych. Oczywiście uogólniam, ale kiedyś osoba po studiach wyróżniała się nie tylko wiedzą, ale także językiem. Teraz posłuchasz mgr inżyniera po kierunku X, potem Seby bez matury siedzącego całe dnie pod monopolowym. I trudno ci się zorientować, kto jest kto. Rynsztok.

Nie wiem, nie jestem jakimś oj-ojem, ale pomimo wszystko nadmiar wulgarności razi mnie. Gdy słyszę atrakcyjne kobiety, które co drugie słowo używają k... to stają się dla mnie z miejsca mniej atrakcyjne. U siebie też staram się tego pilnować.

Czy Ciebie (Was) też to razi?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Lambdrone
0 / 0

@michalSFS Mimo że jestem w gówniarskim wieku, nadal mnie razi ogromna wulgarność. Chyba już się rodzi taki trend w literaturze, a w filmach pojawia się od dość dawna. Kiedyś "Psy" uważano za brudny film z uwagi na - zdaniem krytyków - infantylne bluzgi. Ale takie bluzgi też w PRL-u były w prywatnych rozmowach, lecz różnica była taka, że nie pojawiały się w sztuce. Będą wycinać coraz mniej słów, które dziś nie nadają się do emisji w TV. Kiedyś wyrażenie "w ch*j" będzie zwyczajowo używane w programach (oprócz filmów) w godzinach dziennych jak słowo "dupa", które kiedyś też pikano, co nie znaczy, że od razu będę stale mówił "w ch*j". Też nieczęsto używam słowa "zajebisty", mimo że KRRiT od pewnego czasu przymyka na nie oko.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M michalSFS
0 / 0

@Lambdrone
A wiesz, ja jestem po 30-tce i to "zajebiste" funkcjonowało również u nas. Nie było jednak dozwolone i przyzwolone społecznie. Jak na studniówce, przed kamerami kilka osób w ten sposób zachwalało imprezę, to później afera była na całą szkołę. Chyba nawet rodziców wzywali:) Tak mi się przypomniało.

Też klnę, też używam brzydkich słów, nie jestem święty. Czytam książki, w których wulgaryzmy bywają uzasadnione. Tylko, że nigdy nie są przecinkami.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Lambdrone
0 / 0

@michalSFS Trend, o którym mówiłem, że się pojawia w literaturze, to wulgaryzmy używane jak przecinki, których co niektórzy w necie nie stawiają wcale. Nie mam nic przeciwko, jeśli bluzgi są użyte z sensem, ale nie lubię tych, które są niczym nieuzasadnione

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P pawel89def
+16 / 34

Dziewczyna po prostu spytała, a odpowiedź tej rudej bardzo chamska - jej przecież nikt do niczego nie zmusza. Niech ludzie nauczą się pozwalać innym żyć po swojemu...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G gemini1234
0 / 8

Kup sobie kalarepkę, posyp cukrem pudrem i masz pączka wegańskiego.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B Bubu2016
+6 / 6

Ależ umysłowa bieda...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J konto usunięte
0 / 0

Jak był chory, to długo nie pożył, więc fakt, w zaokrągleniu wszyscy byli zdrowi.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
C chariot_4
0 / 8

Raju, a ktoś ją zmusza? Jedna osoba o coś pyta, a ktoś wyskakuje z pretensjami, że czemu ja widzę ten niegodny mnie komentarz. :/ Wkurzający tacy komentujący są. I wegańskie rzeczy często są dobre, dostęp do nowych rzeczy jest na korzyść każdemu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E El_Polaco
-5 / 13

Ale się dziunia popisała. Jak nie ma czegoś sensownego do powiedzenia, to niech zamknie dziób, a takie komentarze wsadzi sobie w część ciała, którą wymieniła. Co z tego, że ktoś jest wegetarianinem, weganinem czy mięsożercą. Dopóki nie przekonuje kogoś na siłę, nie widzę problemu. I to, że szukam czegoś, co odpowiada moim gustom kulinarnym, uważam za normalne.

Ja np. nie cierpię cebuli i tłustego mięsa. Słonina czy smalec odpadają, a kotlety mielone muszą być bez cebuli. I co? Na mnie też naskoczy jakiś burak, że mi się w d...e poprzewracało? To mogę mu polecić kilka rzeczy, które lubię i są popularne w niektórych krajach, a w Polsce niekoniecznie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B bsch
+7 / 9

Wszyscy krzyczą o wolności, a jak przychodzi co do czego to chcieliby wszystkiego zakazywać, ma być wolność, ale taka jaką my chcemy. Jak ktoś chce kupować wegańskie pączki a inni chcą je sprzedawać to niech sobie ku*wa nimi handlują. Żałosne.
PS. Mam nietolerancję laktozy, czy mimo to mam ją spożywać i siedzieć cały dzień na kiblu, bo jakiś random z neta twierdzi że to wymysły?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M michalSFS
+6 / 6

@bsch
Masz żyć tak jak JA chcę. I koniec. Nawet jednak wtedy znajdę coś, żeby się przyczepić. Tak to wygląda:)
Wolność nasza, a nie wasza:)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M Mirrra
+3 / 3

@bsch Noż kureczka kochana, o tym właśnie sobie dziergam pod nosem. Jakim cudem weganizm ma być cholernym stylem życia dla bogatych?? Owszem, jest, ale zwykle nie wyborem. Ci, co mają nietolerancje pokarmowe nie mogą jeść pewnych produktów i tyle, inaczej się nie da, no chyba że porządnie "się zesra", jak chce tego autor, ale dla kogo ma to być przyjemne?
Czy to tak w jeżową stronę innym trudno skumać?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D Dreji
-2 / 6

@bsch Przypominam że to weganie,wegetarianie i inne eko wege świry robią protesty,manifestacje,narzucają innym swoje poglądy wyzywając od faszystów i morderców a nie mięsożercy ,więc poraz kolejny hipokryzja poziom enty ze strony krzykaczy piewców wolności i cwaniaczków którzy krzyczą żyj i dać innym

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B bsch
+1 / 1

@Dreji no pewnie, oto przykład jak sprowadzić każdą dyskusję do poziomu gimnazjalnych przepychanek - "a u was Murzynów biją" i "bo to oni zaczęli". Mentalność janusza i grażyny.

Jedni chcą jeść mięso - niech jedzą. Inni chcą jeść tylko wege(tariańskie) - niech jedzą. No ale widzę że jesteś przekonany/a, że osoba która zadała zwykłe pytanie o pączki wyzywa innych od faszystów na manifestacji. Ale nawet jeśli tak - może chodzić i krzyczeć, to jest właśnie ta wolność. Tak samo mięsożercy mogą na manifestacjach krzyczeć, że wszyscy powinni jeść mięso a weganie to debile. Jedni i drudzy mogą też pisać chamskie komentarze w necie - zostaną ocenieni przez innych użytkowników oraz administrację. Jeśli ktoś czuje się obrażony - może szukać sprawiedliwości w sądzie (bo, uwaga kolejne hasło cwaniaczków, twoja wolność kończy się tam gdzie zaczyna się moja).

W tym wypadku padło normalne pytanie o pączki, a w odpowiedzi poszła agresywna wiązanka i to właśnie komentuję. Gdyby sytuacja była odwrotna - mięsożerca byłby atakowany przez wege, to mój komentarz do tej sytuacji byłby identyczny. Może kiedyś zrozumiesz.

W swoim notatniczku wrogów publicznych pewnie już mnie zapisałeś/aś jako fanatycznego weganina, no i muszę Cię zmartwić - jem mięso codzinnie i nie lubię kuchni wegańskiej.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
N niobe66
-4 / 6

W sumie to chyba się nie da zrobić wegańskich pączków... Wszak drożdże to jednak żywe istoty.. Nie są nawet sklasyfikowane jako rośliny... Także, ten ,tego...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M Mirrra
+2 / 6

Wspaniale, przypominają mi się wszystkie piękne wulgaryzmy, których z łaski swojej nie przytoczę, ponieważ pewnie macie już i tak je w swoich głowach. Weganizm to, sorry, najczęściej nie wybór. Niektórzy chcieliby zjeść tego durnego pączka w tłusty czwartek jak na tradycję przystało, ale nie chcą potem chorować przez tydzień. "W dupach się poprzewracało"? Serio? To jest jedyne wytłumaczenie? Weź sobie kobieto do ręki pierwszy lepszy produkt z półki w supermarkecie - to jest właśnie skutek pchania chemii do wszystkiego co się rusza i nie rusza, za 5 lat co drugi Europejczyk będzie miał alergie pokarmowe na większość produktów i wtedy nie będzie, że się "w dupach poprzewracało", chyba że dosłownie, w toalecie, ale będziesz dalej wsuwała i się śmiała w przerwach od toaletowych przyjemności, bo to przecież tylko "styl życia". Do jasnej cholery! Wegetarianizm to wybór, a nie weganizm! Może ja polecę słownik?
Ale zatruwanie jedzenia nikogo nie wzrusza, nie tak jak brak polsatu czy tvn przez pół dnia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P profix3
-1 / 5

Żeby było śmieszniej, to wtedy dzieciaki były zdrowsze. A teraz jak nie astma, to uczulenie, albo nietolerancja tego lub tamtego i ogólna cherlawość.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
L Lemyjones
+5 / 7

Cały problem polega na tym, że fanatycy próbują narzucać swoją ideologię wszystkim w okolicy. W tym wypadku fanatykiem jest osoba mięsożerna, która na normalnie postawione pytanie odpowiada od razu z agresją.
W wielu przypadkach działa to w drugą stronę tzn agresywni są weganie.
W zasadzie nieważne o jakie poglądy chodzi czy feminizm, gender, LGBT, weganizm, religię. Chodzi o fakt, że czesto niewielki procent ludzi reprezentujący te grupy to agresywni frustracji, którzy myślą że ich racja jest TĄ JEDYNĄ SŁUSZNĄ. Jeśli natomiast ktoś ma inny pogląd niż oni powinien popełnić samobójstwo bo jego myślenie jest błędne, przez co cała egzystencja bezsensowna.
Ja natomiast hołduje zasadzie "żyj i daj żyć innym" co dla mnie w tym przypadku znaczy, niech każdy żre co chce.
Poza tym jakbym był weganinem też chciałbym wiedzieć które wege pączki są najlepsze.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A aariadna
+6 / 6

Poważnie? Ludzi tak boli dieta innych, że na normalne pytanie odpowiadają z takim jadem? I mam rozumieć, iż jest to bardziej akceptowalne społeczne niż to że ktoś nie je produktów pochodzenia zwierzęcego? Komuś się poważnie pomieszały wartości :

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
W wwer
0 / 0

@aariadna
No właśnie - zapytaj człowieka vege gdzie można zjeść najlepszego steka to zobaczysz co się będzie działo.
Np. Sylwia Spurek chce zakazać promowania mięsa - to gdzie tu wolność?

A ja - jak to gdzieś przeczytałem lubię vegańskie jedzenie bo dobrze się komponuje z mięsem :D

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E eGzu
+2 / 2

Wzór na nazwę wegańskiej potrawy:

wegański/a [mięsna potrawa]

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Lambdrone
+1 / 1

@eGzu I jeszcze -e jak w 'wegańskie żeberka'.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P paul123
-4 / 14

zabawne... każda normalna restauracja ma wegańskie dania, każda pizzeria ma wegańską pizzę itd. Wszystko, żeby weganie sami czy w grupie znajomych znaleźli coś dla siebie. A czy ja jak pójdę do wegańskiej restauracji, to będą mieli w ofercie choć ze dwa dania mięsne?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Arktoz
+2 / 2

@paul123
W normalnej restauracji mogą być ze dwa dania bez dajmy na to orzechów, bo ludzie z alergią ich nie jedzą, więc to są ich jedyne opcje. Gdyby był sklep w którym celowo unikają orzechów ze względu na klientelę, nie było by tam "dwóch opcji" z orzechami, wiesz czemu? Bo osoba bez alergii może i tak zjeść wszystkie opcje tam dostępne.
Jak można reprezentować otwarcie taki niż intelektualny? Przecież do zrozumienia tego na prawdę nie trzeba wiele...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
W wwer
0 / 0

@agnieszkax
Jeśli veganin przyjdzie do mnie w gości to jak mu podam kotleta to sie obrazi - dlaczego jeśli ja pójdę do weganina nie mogę dostać tatara?
I przecież nie każę mu jeść mięsa, ale MÓGŁBY USZANOWAĆ MOJĄ ODMIENNOŚĆI MOJE ZWYCZAJE ŻYWIENIOWE!!!
Czy może to działa tylko w jedną stronę?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar agnieszkax
0 / 0

@wwer Może dlatego, że nie chce się w ŻADEN sposób przyczyniać do zabijania zwierząt. Właśnie mięsożercy jakoś nie pojmują związku przyczynowo-skutkowego: mięso przemysłowe na talerzu oznacza, ze gdzieś istniała ZGODA na męczarnie i zabijanie, w której oni nie chcą współuczestniczyć. Że wegetarianin zwykle nie chce mieć do czynienia ze zwłokami zwierząt, a już szczególnie u siebie w domu. Po prostu różny rodzaj wrażliwości. Pomijam tutaj wegetarian ze względów zdrowotnych.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar agnieszkax
0 / 0

G. prawda.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D Dabronik
-1 / 9

Co to się porobiło żeby mniejszość dyktowała większości, czarnuchy, LGBTZAQWE, weganie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S Shirubia93
+3 / 5

Aha. Czyli że teraz mamy przyklaskiwać jakiemuś dziewuszysku, które jest ordynarne i myślała, że chamską odpowiedzią zabłyśnie? Brawo. Klaskajmy. Szczyt osiągnięć.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M michalSFS
+1 / 1

@mudia
Czemu wszystkim?
Mnie nie boli. Jak pisałem sam korzystam z niektórych przepisów wegańskich, bo są dobre.
Poczytaj poprzednie komentarze.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 12 lutego 2021 o 13:12

T tudrut
0 / 0

@mudia Mam totalnie gdzieś kto i co je. Mam totalnie gdzieś wszystkich jedzących mięso, mających ból dupy o niejedzenie go. Mam totalnie gdzieś niejedzących mięsa, mających ból dupy o jedzenie go. Skrajność jest zazwyczaj choojowa, prawda często bywa koło środka.

Natomiast co do "zazdrości"... Często widzę potrawy wegańskie, które nazwę wzięły od potraw niewegańskich. NIGDY na odwrót. Więc kto tu komu zazdrości? Hmm?
Weganie nie mogą wymyślić swoich oryginalnych dań?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 2 razy. Ostatnia modyfikacja: 12 lutego 2022 o 4:28

E elefun
+1 / 1

Nikomu niczego nie narzucam, jeśli ktoś lubi VEGE, jego sprawa, chociaż jest to po części kaprys i zapewne w obliczu głodu, człowiek zje od trawy po psa, ale nie mów, o produktach bez laktozy!
Wiesz ile jest obecnie dzieci, które rodzą się z nietolerancją laktozy? Wiesz jaki to problem dla rodziców, kiedy dziecku nie możesz dać zwykłego mleka, serka, kaszki z mlekiem? Masz pojęcie?
Skąd to się bierze? Właśnie z fatalnej jakości "mleka", a raczej z tego białego płynu z marketu, który nazywamy mlekiem, a pijąc ten syf, przekazujemy to dzieciakom. Dlatego proponuję oddzielić specyficzne zachcianki VEGE, od CHORÓB, gdzie ktoś jest zmuszony do pewnych zachowań.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 11 lutego 2021 o 22:05

H Hornecik
+1 / 3

Jak nie masz ochoty to nie szukaj wegańskich, ale czemu przy***dalasz się do kogoś, kto ma sobie ochotę szukać wegańskich pączków? W czym ci przeszkadza? Prześladuje jak ateizm katolików?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar kszysztow
-1 / 1

**********ć q***

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D DAREKJP
-3 / 3

W sumie nie mam nic przeciwko weganom, denerwuje mnie tylko to nazewnictwo: wegański kotlet, wegańskie mleko, wegańskie pulpety. To jest wg mnie debilizm - mięsa nie jedzą, a ciągnie ich do mięsnych nazw…

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Cascabel
+3 / 3

@DAREKJP Od kiedy pamiętam istniał kotlet jajeczny, kotlet warzywny i tym podobne nazewnictwo. Wykonywane identycznie jak mielony o podobnym wyglądzie - i innym smaku.
Jakie masz inne nazwy, jakieś pomysły?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P pluszczek
-2 / 2

A może im smakowało mięso, ale zrezygnowali ponieważ nie chcą się przyczyniać do zabijania zwierząt itp.
A "Owoce Morza" to rośliny czy zwierzątka? ;-):-)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Cascabel
+1 / 1

@pluszczek Dla wegan i sporej części wegetarian - tak jak ryby, zwierzątka.
Większości, bo są przypadki w których w świadomości rzeczy "postne", czy "jarskie" funkcjonują w świadomości jako wegetarianie. Nie jest to prawidłowe, ale się zdarza...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P pluszczek
+2 / 2

W tych komentarzach w demotywatorach, najwięcej jest dyskusji a nie komentarzy. Zresztą w dyskusji w których nikt nigdy nikogo nie przekonał :-)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E Enemira
0 / 0

@pluszczek To fakt, ale to właśnie dzięki dyskusjom dowiadujemy się czegoś o sobie i innych.
Ważne, by zachować sensowność argumentów, nie atakować drugiej strony i zrozumieć, że celem nie jest przekonanie drugiej strony na siłę, tylko skłonić ją do zastanowienia się nad problemem z innej strony.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K Ktos606
0 / 0

Gejów pod Grunwaldem nie było

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
1 13Puchatek
-1 / 7

Naprawdę irytują mnie takie teksty.

Nie jestem weganinem ani wegetarianinem i pewnie już nie będę - ale jak ktoś jest, to nie łapię: przeszkadza Wam to w czymś?

Gość zadaje konkretne pytanie - nie znacie odpowiedzi? Ja też nie znam, więc się nie wypowiadam. Proste. Żyj i daj żyć innym, człowieku…

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P pawel1481
+2 / 2

Ta laska wygląda tak na oko na mniej niż 20 lat. A wypowiada się, jak było 50 lat wcześniej...
Nie wszystko było z "mięsem" bo być nie mogło, mięso nie było tak łatwo dostępne jak dzisiaj. Mimo, że np. na wsi ludzie hodowali zwierzęta, to nie jedli cały czas mięsa...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar bartico6
-1 / 1

sperma

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E Enemira
0 / 0

@bartico6 Cóż za elokwentna wypowiedź. Dziękuję za to, że mogłam się dowiedzieć o Pana/Pani zdaniu na temat wegetarianizmu i weganizmu. Cieszę się, że użył/a Pan/Pani w swojej wypowiedzi sensownych argumentów, nie obrażał/a rozmówcy, nie używał/a wulgaryzmów, a przede wszystkim, że nie mówił/a Pan/Pani nie na temat pokazując albo swój brak zrozumienia tematu, albo infantylną uciechę z napisania słowa "sperma" pod demotem opisującym coś zupełnie innego.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar bartico6
0 / 0

@Enemira podpaski

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Xardas132
0 / 0

Kiedyś ludzie naparzali się maczugami i komu to przeszkadzało? A tam na serio to jak ktoś się powołuje na to, że kiedyś to było to mam przed oczami Janusza co nadal myśli, że Ziemia jest płaska.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R reevox
0 / 0

ja tankuję wegańskie paliwo, zakładam wegańskie opony, oglądam wegańską telewizję i robię wegańskie kupy. z tym chwaleniem się weganizmem jest jak z chwaleniem się studiowaniem prawa. wytrzymasz max 10 minut żeby się nie pochwalić komuś.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Itakpowiem
-3 / 3

Prawdę prawi ten mem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem