Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
44 65
-

Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
avatar Mizantropix
0 / 0

Z ciekawości. Prośba o niewielkie doprecyzowanie.

Chodzi o świadectwo osoby wierzącej odnośnie do tego, w co wierzy? Czy świadectwo osoby wierzącej na temat potwierdzalnych naukowo i doświadczalnie zjawisk, które próbuje tłumaczyć przez pryzmatwłasnej wiary?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
I Iiyrryyr3iit
+3 / 7

Jak chcesz dyskutować na temat czegoś czego nie ma. Taka dyskusja jest bez sensu

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A alitejophobia
+4 / 6

Moim zdaniem "czucie Boga" może oznaczać poczucie przynależności do dużej, silnej grupy. Zaś odczuwanie z tego powodu szczęścia pochodzić może z przekonania o swojej wyjątkowości skoro najdostojniejszy z bytów, nawiązał ze mną relację.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 17 lutego 2021 o 15:38

A alitejophobia
+2 / 4

@Rydzykant Ja nie oceniam czego to dotyczy. Próbuję wyjaśnić pochodzenie odczucia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A alitejophobia
+2 / 4

@Rydzykant W piramidzie Masłowa nie ma podziału na osoby indywidualne i stado. Każdy musi najpierw przetwać, fizycznie istnieć, a potem reszta.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Kocioo
0 / 4

@alitejophobia To na pewno nie to, to nie jest poczucie przynależności do grupy... piszę tu o osobach które na prawdę "czują Boga" i czują się szczęśliwi.. Nie jest to też przekonanie o swojej wyjątkowości... wręcz przeciwnie. Sądzę teżze takie osoby sa we wszystkich religiach... ludzie, którzy czuą coś więcej.
Ja do nich nie należę... ale spotkałem takie osoby w moim życiu. Być możę... to jest to o czym wspomniał @Rydzykant że chodzi o potrzebę samorealizacji.. ale chyba bym tego tak nie zakwalifikował.

Dlatego ze znam takich ludzi i wiem że sa autentyczni nigdy nie przyłączę się do tłumu linczującego wiarę. i takich ludzi , często też ich bronię. ..Tolerancja polega również na tolerowaniu tych, którzy wierzą. Czego nie toleruję to fanatyzm zarówno ten religijny jak i ateistyczny... .. zaciekłość w zwalczaniu się nawzajem. .. to już charakter... a nie wina religii czy jej braku. Sadzę że fanatyzm jest największym złem na tej planecie . Czy to fanatyzm religijny czy każdy inny polityczny, światopoglądowy... każdy fanatyzm , który każe widzieć drugiego człowieka jako kogoś gorszego.. ...gupszego.. tylko dlatego ze wierzy czy nie wierzy... czy jest za PiSem czy za PO.... itp.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A alitejophobia
+1 / 3

@Kocioo Widzisz, ty twierdzisz, że to na pewno nie to, a ja twierdzę, że to jednak to. ;)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Kocioo
-1 / 5

@alitejophobia Świat byłby nudny jakby wszyscy twierdzili to samo... nie byoby o czym gadać.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A alitejophobia
0 / 2

@Kocioo :D Dobra konkluzja.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
7 7th_Heaven
0 / 2

@Rydzykant religia nie jest potrzebą. Religia może ewentualnie zadowalać niektóre specyficzne potrzeby, ale z równie dobrym skutkiem może je zadowalać coś innego. W przeciwnym razie wszyscy ateiści na świecie odczuwaliby niedosyt o brak spełnienia, a tak nie jest

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R Rydzykant
-2 / 2

@Kocioo
Określenie "potrzeba samorealizacji" na szczycie piramidy potrzeb umieścił Maslow. Jednocześnie na swoich wykładach wspominał, że istnieją "doświadczenia mistyczne" które znajdują się ponad jego piramidą. Doświadczenia te występują we wszystkich religiach, a co ciekawe, czasem pojawiają się także u ludzi nie związanych z żadnym sformalizowanym kultem. "Czucie Boga" z cała pewnością należy odróżnić od chodzenia na niedzielne msze "bo sasiedzi też chodzą". Jest to zdecydowanie inny poziom.
Niestety większość ateistów wiarę sprowadza w najlepszym przypadku do czyjejś "potrzeby przynależności" albo do zjawisk jeszcze prymitywniejszych. Istotnych aspektów nie zamierzają dostrzec.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R Rydzykant
-2 / 2

@7th_Heaven
A co to znaczy "potrzebna"? Czy odbiornik TV jest potrzebny? Czy falaszka wódki albo zwiedzanie zabytkowych budowli jest potrzebne?
Ateiści, bardziej lub mniej świadomie, wybrali czego "potrzebują". Podobnie postąpili ludzie wierzący. Rozpatrywanie, która z grup ma rację, jest błędne z samego założenia. Bowiem potrzeby ludzkie są różnorodne. Z powodu epidemii turysta cierpi, nie mogąc pojechać do Pompejów, natomiast alkoholik cierpi bo w czasie "godzin dla seniora" nie może iść po wódkę. Każdy z nich ma "potrzeby". Drugi może tej potrzeby (tego "niedosytu") całkowicie nie odczuwać.

Moim zdaniem, możemy jedynie oceniać, czy dana potrzeba i jej zaspokojenie jest szkodliwe dla reszty społeczeństwa, czy nie. Religijność fanatyczna jest szkodliwa, wiąże się z krzywdzeniem ludzi o innych poglądach. Historia udowodniła że fanatyczny ateizm jest równie niebezpieczny. Wystarczy poczytać o "osiągnięciach" Czerwonych Khmerów.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
7 7th_Heaven
0 / 0

@Rydzykant o czym ty piszesz? Bo w każdym razie nie o tym co ja. Przyjrzyj się: napisałam RELIGIA NIE JEST POTRZEBĄ a nie że religia nie jest potrzebna. Dalej. Napisałam że religia może realizować pewne potrzeby, oraz że te same potrzeby może realizować coś innego.
Reasumując: jeśli religia realizuje Twoje potrzeby to jest ci potrzebna.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
T tobimadara
0 / 2

Świadectwa pojedynczych osób są zupełnie niewiarygodne. Już bardziej wiarygodne są statystyki, chociaż też możemy dojść do absurdów typu, że mniej rozwodów występuje w katolickich rodzinach, mimo że ma to inne przyczyny niż ingerencja absolutu.

Co do tego, że wierzący "czuje Boga" i co sprawia, że czuje się szczęśliwy, to np. na wyjazdach typu rekolekce spotykają się ludzie o podobnych poglądach, są dla siebie mili, panuje atmosfera akceptacji i mogą wtedy uważać, że "czują Boga". Wydaje mi się, że to jest po prostu ta spełniona potrzeba akceptacji.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
I Iiyrryyr3iit
+1 / 3

Właśnie. Gdy człowiek jest słaby. Świat wydaje mu się groźnym czy złym miejscem. Boi się śmierci czy choroby wtedy szuka pocieszenia. Fajnie, że jest ktoś kto tym steruje, bo ja jestem jak dziecko i potrzebuję opiekuna, który za mnie podejmie decyzje i się mną zaopiekuję. Na takim wyjeździe spotyka ludzi którzy mają tego samego przyjaciela. Gadają z nim a teraz tez z innymi. Parząc na to z boku widzisz debili ale im jest dobrze, bo czują Boga

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P pejter
+1 / 3

Wielu ludzi upatruje interwencji boskiej w ich życiu, ponieważ stało się to i to więc to musiał sprawić Bóg, bo nie ma przypadków...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar belzeq
+3 / 7

@pejter Skoro nie ma przypadków, to powinni również dziękować bogom za złamaną nogą, nowotwór, etc.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P pejter
+4 / 4

@belzeq No i dziękują przeważnie jak już wyzdrowieją, mówią, że to było potrzebne do zmiany życia, przewartościowania itd np R. Pazura opowiadając o swoim wypadku i nawróceniu.

Albo ksiądz mówił, że ktoś dostał raka i rodzina zaczęła się modlić, rak się cofnął, więc przestali się modlić wtedy rak nawrócił i chory zmarł, a przyczyną śmierci było zaprzestanie modlitwy

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar belzeq
+2 / 6

@pejter Ciekawe ile kotów (dziewic?) poświęcił Nergal. żeby wyzdrowieć mimo braku modlitw?
A może (to chyba herezja) wyzdrowiał dzięki nauce, jak tysiące innych "nieomodlonych"...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P pejter
+3 / 3

@belzeq O, właśnie słyszałem historię o tym jak to miał w szpitalu księdza za ścianą, ten ksiądz zmarł i już to tłumaczyli po swojemu, ze Bóg poświecił tego księdza w intencji nawrócenia Nergala

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar belzeq
+2 / 4

@pejter Wzruszająca historia. Tylko czekać na beatyfikację, toż to prawie jak Kolbe. Chociaż ofiara raczej daremna, bo Nergal chyba się nie "nawrócił".

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
-1 / 3

Nie żebym był bóg wie jak wierzący, ba, jestem antyklerykałem. Czyjaś wiara mnie nie uwiera, ale to co KK robi... Ale nie o tym.

Zacznijmy od tego że wiara, jest wiarą właśnie dlatego że NIE MA dowodów. Gdyby były naukowe dowody, były logiczne podstawy, to wiara nie byłaby wiarą, a wiedzą.
To podobnie jak z UFO. Część ludzi wierzy że istnieją kosmici, inni nie. Gdybyśmy znaleźli np statek kosmitów, to wiara tamtych ludzi przestałaby być wiarą, a faktem.
Podobnie jakby bóg zszedł w swoim majestacie i odpierdzielił taki cud, że zniknąłby smog na całym świecie XD, to wtedy też wiara nie byłaby wiarą, a faktem.

Dlatego nie wiem co chcesz osiągnąć tym demotem. Wiara z definicji jest iracjonalna. A bóg ma rzekomo obchodzić różne prawa fizyki lub używać ich jako własnej mocy (zależy kogo spytasz).

Odrębną kategorią są fanatycy religijni (tych to wypadałoby w wariatkowie zamknąć). A chyba do tych konkretnie osób uderzasz. Bo normalna osoba wierząca, wierzy, ale dopuszcza myśl że prawda może być zupełnie inna, dopuszcza myśl o własnym ewentualnym błędzie. Fanatycy nie dopuszczają takiej myśli.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A alitejophobia
+1 / 1

@rafik54321 No właśnie, a co jest złego w wiedzy, że wiara jest tą lepszą opcją? Skoro "wiara jest irracjonalna z definicji", jak piszesz, to jak to się ma do prawdy, którą podobno opisuje? Czy irracjonalność nie jest zaprzeczeniem prawdzie?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 17 lutego 2021 o 15:43

avatar rafik54321
+1 / 3

@alitejophobia a czy jest jakakolwiek potwierdzona WIEDZA o tym co jest "po drugiej stronie"? Jest jakikolwiek dowód na to że niczego tam nie ma?
To nie jest kwestia co jest lepsze czy gorsze. Wiara jest uzupełnieniem tego czego nie pojmujemy wiedzą. Tak było od zarania dziejów. W starożytności ludzie nie wiedzieli że słońce to olbrzymi obiekt, złożony z gazu, a napędzany fuzją jądrową. Więc wierzyli że to bóg słońca Apollo. Pojawiły się dowody, wiara upadła.

Ale też wiara może potem mieć oparcie w nauce.
Tutaj masz materiał o takim zjawisku.
https://www.youtube.com/watch?v=Pn2meI8A8KM
A tu po krótce nakreślę sytuację.
Ignaz Semmelweis, wyszedł z hipotezą (a więc w zasadzie z wiarą) że istnieją "turpie cząstki" przenoszone na dłoniach, lekarzy którzy prowadzili sekcję zwłok. Ówczesne środowisko naukowe, wyśmiało tę hipotezę jako totalną bzdurę oraz uznali to jako zarzut iż rzekomo mają brudne dłonie.
Dziś wiemy że Ignaz Semmelweis miał rację, a jego hipotetyczne trupie cząstki, dziś nazywamy bakteriami, wirusami czy grzybami.

Wiara może być słuszna, może być błędna. Wiara w coś jest trochę potrzebna nauce, po to aby stawiać wyzwania do zbadania. Napędzać ciekawość. Czy to w co wierzymy jest prawdziwe, wtedy możemy badać, dociekać i się zastanawiać. Czasem wiara się potwierdza i staje się wiedzą, a czasem nauka obala wiarę i też de facto mamy w rezultacie wiedzę.

Podobny przykład mamy z współczesną fizyką. Podajże bozony Higgsa również odnaleziono nieprzypadkowo. Ktoś coś wyliczył, ktoś uwierzył że taka cząstka istnieje, szukano jej i znaleziono.

A części wiary, póki co nauka nie potrafi zweryfikować :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A alitejophobia
0 / 2

@rafik54321 Właśnie dlatego, że nie można znaleźć dowodów, stawia się tezę, że nic nie ma. Dowody przedstawia się z szacunku do prawdy, a gdy ich nie ma, nie stawia się tez.
Wytłumacz mi proszę jak bozon Higgsa może udowadniać lub choć sugerować istnienie Jezusa, Allaha, Wisznu i Sziwy lub innych obiektów kultu?
I którego z nich, skoro podobno istnieje tylko jeden?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
0 / 2

@alitejophobia Brak dowodów na istnienie, pozwala postawić HIPOTEZĘ. To dowód na brak czegoś pozwala postawić TEZĘ.

Przykładowo. Zdjęcia np Plutona nie ukazują rozbudowanej fauny i flory. Czy to jest dowód na brak życia? No niezupełnie. Bo kto wie co jest głęboko pod powierzchnią Plutona? Warunki tam panujące są bardzo nieprzyjazne dla życia które znamy, ale jednocześnie znamy drobne stworzenia które mogłyby sobie jakoś (bardzo słabo ale jednak) radzić - niesporczaki. Przynajmniej jakiś czas.

Nie wiem czy odróżniasz hipotezę od tezy:
- hipoteza, niepotwierdzone założenie, stawiane na podstawie sugestii, przesłanek lub intuicji,
- teza, udowodniony naukowo fakt, który nie posiada błędów, już jeden udowodniony fakt który nie pasuje do tezy, obala tezę.

Więc pytam po raz kolejny, jaki masz DOWÓD że nie istnieje jakaś siła wyższa? Brak dowodu, nie jest dowodem.

A ja nie chcę ci udowadniać że bozon jest dowodem istnienia siły wyższej.
Bo wiara =/= bóg czy religia. Oczywiście można praktykować wiarę religijną, ale wiara sama w sobie nie musi być religijna.
Bo wiara jako taka, to założenie że coś istnieje BEZ posiadania wiedzy czy dowodów na poparcie tego założenia.

Dlatego wiara, sama w sobie nie jest zła.

Znowu, a czemu zakładasz że "w którego z nich"? A pomyślałeś że może każdy z nich jest tym samym, tylko w różnym kształcie, wyznawany przez różnych ludzi i w różny sposób nazywany?
Wolę tak myśleć.

Więc w kolejnym komentarzu, nie zawężaj wiary (jako takiej) do religii.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A alitejophobia
0 / 2

@rafik54321 Definicja tezy (wiki): "twierdzenie, dla którego przedstawia się uzasadnienie. W ujęciu matematycznym jest to część twierdzenia, którą należy udowodnić, opierając się na przyjętym założeniu.".
Czyli najpierw stawiasz tezę, a potem musisz ją udowodnić. Brak dowodów teoretycznie nawet obala tezę. Dlatego nie uznaje się za naukowy fakt, jeśli dana teza nie została potwierdzona. Tezę stawia się, gdy się spodziewa znalezienia dowodów.
Dzięki temu odkrywasz prawdę.

Ty prawdopodobnie nie odróżniasz tezy od wierzeń.

A czy ty masz dowód, że nie mam zielonych spodni? Żeby postawić tezę że je mam powinieneś mieć przesłanki wskazujące, że tak. Jeśli ich nie masz tylko w to wierzysz. Ciężar udowodnienia tezy np. o istnieniu istoty, ciąży na stawiającym tezę, a nie tych, którym się ją przedstawia. Dzięki temu odkrywamy coraz więcej prawdy o rzeczywistości.

Bo nie możesz tego udowodnić i teza, na mój gust, nie ma na to przesłanek.

Nadal nie rozumiem jak wiara może być drogą do prawdy, skoro nie potrzebuje uzasadnienia swojego stanowiska. Jedynym uzasadnieniem tu by było założenie, że wiara =/= prawdzie.

Zakladam, bo wiar jest sporo. Nie zajmuję się stawianiem tez religijnych.

Nie zawężam wiary do religii, tylko pytam o relację: wiara-prawda.



Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
0 / 2

@alitejophobia twoja definicja pasuje do lekcji języka polskiego. Tam faktycznie stawiasz tezę a potem ją uzasadniasz.
Ale my tu mówimy o nauce.
Tu ze słownika
https://sjp.pl/teza
i nas powinien interesować punkt 2.
Bo punkt 1, jest "potoczny" i lepiej tu wpisuje się definicja hipotezy
https://sjp.pl/hipoteza

Czy mam dowód że nie masz zielonych spodni? Nie. Nie mam żadnych podstaw aby zakładać cokolwiek, możesz je mieć, możesz nie mieć. Więc nie stawia się tu żadnych hipotez czy tym bardziej tez.

Oj oporny z ciebie człek.
To jeszcze raz, bo prościej się nie da.
Wiara jest czymś N I E P O T W I E D Z O N Y M. Więc ciężko powiedzieć czy jest czy nie jest prawdziwa (w sensie że obiekt wiary np istnieje). Dopiero po zweryfikowaniu możemy powiedzieć że jest lub nie jest prawdziwa.
Dodatkowo wiara nie jest hipotezą, to nie są synonimy. Mogą występować równorzędznie, zależnie od okoliczności, ale NIE SĄ tym samym. Można wierzyć i nie sprawdzać wiary. Można wierzyć i ją weryfikować. Jedno drugiego nie wyklucza.

Bo na upartego, jak jesteś taki uparty, to i definicję prawdy można by sobie wykręcać do góry nogami. Bo czym prawda jest? Jeśli tym co możesz zobaczyć, usłyszeć, zmierzyć, to prawdą są impulsy elektryczne w mózgu XD, matrixem zapachniało :P .
I tu się zaczyna rozjazd, bo prawda nie jest dokładnie tym samym co fakt. Prawda często to wrażenie subiektywne. Fakt, jest niemalże obiektywny. Fakt dotyczy wydarzeń, prawda - wrażeń.
Więc tu zaczynamy wchodzić na tak grząski grunt, będziemy się opierać na najdrobniejszych niuansach, które i tak niczego nie przyniosą.
Więc nie mam zamiaru się tu dłużej rozdrabniać.

Początkowo zapytałeś czemu wiara ma być lepsza od wiedzy, a ja ci odpowiedziałem że nie jest ani lepsza ani gorsza, bo jest po prostu czymś innym. A ty tu próbujesz mnie przekonać że boga nie ma, bo nie ma dowodów i wiedza jest lepsza XD... Coś tu grubo poszło nie tak.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A alitejophobia
0 / 2

@rafik54321 Uzasadniam ją definicją słowa "teza". Nie mow mi, że naukowa definicja nie jest naukowym określeniem słowa.
"założenie, które ktoś zamierza uzasadnić.", " twierdzenie lub część twierdzenia wymagające dowodu". Np. twierdzenie Pitagorasa też wymagało dowodów.
Czym definicja, którą przytoczyłeś różni się od mojej?

Więc skoro nie masz przesłanek, nie stawiasz tezy, tylko co najwyżej możesz w to wierzyć, przecież o tym właśnie piszę.

Z ciebie oporny człek, skoro nie rozumiesz terminologii, którą sam się posługujesz.
Ja ci przytoczyłam definicję tezy czyli jakiegoś zalożenia. Prościej się nie da, ale nie łapiesz.
Powtarzam ci, że w nauce ciężar udowodnienia spoczywa na stawiającym tezę, a nie jego sluchaczach, dlatego szybciej poznalibyśmy prawdę, gdyby stawiający tezę, że Słońce jest Apollem musiał to udowodnić. Inaczej nigdy nie poznamy prawdy, bo stosując twoją metodologię, w toku niekończącej się dyskusji stawiający tezę będzie w nieskończość żadał, by słuchający udowadniał mu, że każde zdanie, które twórca tezy postawił, nie jest prawdą.

W tym momencie poczucie, że ma rację u stawiającego tezę, bez udowadniania jej, może służyć conajwyżej jego dobremu samopoczuciu.

Nie ja jestem uparta, skoro nawet definicji przytoczonej przez SJP nie ufasz.

Prawda jest stanem faktycznym, a nie niesprawdzonym założeniem, że to w co wierzę, nią jest. Prawdopodobieństwo jest małe. I nie ma co pokazywać języka. nie panujemy nad emocjami, co? ;)

Owszem, prawda jest tym samym co fakt.

Owszem prawda, jej poznanie jest stanowiskiem obiektywnym.

Co tu możesz się rozdrabniać, po prostu wierzenie to tylko wierzenie i nie musi mieć cokolwiek wspólnego z prawdą.

Teza np. o istnieniu Boga/bogów nie ma dowodów, nie jest więc wiarygodna, to się zgadza.

wnioski: Moja teza jest prawdziwa, bo nie możesz udowodnić, że jest nieprawdziwa czyli mam zielone spodnie, bo nie możesz udowodnić, że ich nie mam.

Logiczne! xD

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 17 lutego 2021 o 19:09

avatar Kocioo
-2 / 2

@Nance92 Tezę że mózg ludzki może projektować rzeczywistość można obalić w sekundę, powstał ponad 13 miliardów lat później niż rzeczywistość którą mógłby kreować. Nie ma dowódów że mózg coś kreuje, wszystko oparte jest na tzw "double slit experiment" i załamania funkcji molekularnej fotonów w falową w zależnosci czy występuje element świadomej obserwacji. Ciekawy temat ale nie jest on na
dowodem. Nasz mózg kreuje indywidualną rzeczywistość właściciela. Nasze
decyzje zmieniają naszą rzeczywistość w ramach rzeczywistości w której żyjemy. Zobrazujmy to na przykładzie gry. Kreator programuje grę... program to prawa fizyki. Według tego programu, stałego i niezmiennego od początku z czystej enerii powstaje wszechświat, początek rzeczywistości.. powstaje czas i przestrzeń ,z czystej energii powstają pierwsze pierwiastki hel wodór.. z nich powstaja mgławice z nich gwiazdy i w wyniku erupcji gwiazd powstaje materiał naszej rzeczywistości, tworzą się planety i tworzy się życie.. które też ewoluuje z prostych form do bardziej skomplikowanych aż do powstania świadomości, najpierw własnego istnienia , potem istnienie wszechświata i swojego w nim miejsca.
Gra się odpaliła.... i usiedi do niej świadomi gracze którzy mogą kreować swoją rzeczywistosć w najdoskonalszym hologramie jaki znamy. Możemy kreować rzeczywistosć tylko w ramach tego hologramu w którym żyjemy. Mamy wolna wolę w bardzo matematycznym hologramie i możemy z niej korzystać. My jesteśmy wolnym graczem w dynamicznej tak idealnie dopracowanej ... że tylko geniusz mógł znaleźć zasady na kórych powstała.. to co postrzegamy jako niedoskonałośc jest właśnie doskonałością tego świata tak idealnie matematycznie skomponowanego.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem