Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
1489 1534
-

Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
avatar ludek_z_lasu
+23 / 25

Najlepiej to wysalinować idiotę z polityki.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar perskieoko
+40 / 46

Myślę że "debil" to byłby komplement, dla tego gościa.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G gemini1234
+18 / 18

@perskieoko Oj, chyba to określenie jest już zarezerwowane dla innego "intelektualisty". Może użyć określenia "idiota"?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar AIkanaro
+15 / 15

@perskieoko Nie obrażaj debili. Niestety problem z ludźmi którzy maja mózgi wyprane wiarą w boga jest taki, że nie przetłumaczysz tego, że można i da się żyć bez religii i nie czyni to z Ciebie gorszego człowieka, ani nie sprawia automatycznie, że będziesz złym człowiekiem nie przestrzegającym prawa.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 28 marca 2021 o 3:21

L LUPUS1962
+6 / 6

@AIkanaro Ba, dodałbym, że gdyby wszyscy wierzący stosowali się do dekalogu, który w końcu jest wspólny dla trzech głównych religii (Chrześcijaństwo, Judaizm i Islam - bo wszystkie wyrosły na Starym Testamencie), to mielibyśmy raj na ziemi. A jakoś mają z tym problemy. Innymi słowy: "wierzący" to synonim "hipokryty".

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Mizantropix
+21 / 37

Przepraszam. Wiara nie koliduje z intelektem. Raczej z nim współpracuje. To religia bazująca na zidioceniu i bezmyślnym rytuale nie wymaga jego obecności, czego dowodem jest zobrazowany w democie osobnik. Świadomie wierzący człowiek nie śmie postawić znaku równości między "wierzę" i "wiem". Pustoreligijny, małointeligentny dewota zrobi to bez wahania i najmniejszego problemu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E embees1
+4 / 8

@Mizantropix Zależy o jaką "wiarę" chodzi.Bo wierzę,że wszystko trzyma się Ziemi dzięki grawitacji,choc jej nie widzęWierzę,że w kablu płynie prąd,choć go nie widzę itd.Ale wiara,że istnieje jakiś mityczny bóg,który wszystko stworzył jest taką samą wiarą jak wiara w Harrego Pottera czyli rzecz normalna, nie kolidująca z rozumem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Mizantropix
+1 / 7

@embees1 oczywiście masz rację. Wiara pozostaje tylko i wyłącznie w sferze indywidualnego wyboru. Tu każdy decyduje zgodnie z własnym uznaniem, w co chce wierzyć. Niemniej - jak wskazujesz - można wierzyć racjonalnie, ale można również w sposób głupi. Również - dokładnie tak jak piszesz, wszystko zależy od możliwości przesunięcia się z "wierzę" do "wiem" dzięki dostępnym narzędziom. Dziś - kwestia istnienia jakiegoś rodzaju istoty boskiej pozostaje wyłącznie w obrębie "wierzę" tak jak, chociażby założenie istnienia osobliwości ukrytej za horyzontem zdarzeń albo białych dziur. Modele zakładają ich istnienie, ale jak do tej pory nie ma żadnej możliwości potwierdzenia, czy faktycznie są. Podobnie jak nie było 1500 lat temu wiedzy i narzędzi potwierdzających istnienie bakterii. Sądzę, że nie przesadzę stwierdzając, że większa część dorobku naukowego ludzkości to przesuwanie się z "wierzę" do "wiem". Prawda?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Albert_Einstein
+3 / 5

@Mizantropix Nie, nie decydujesz w co chcesz wierzyć.
Wyobraź sobie, że stoisz na torze i jedzie na ciebie pociąg. Proste i ciekawe.

A teraz uwierz w to, że ten pociąg na Ciebie jedzie. Jeśli nie odskoczyłeś na bok, to znaczy, że w to nie uwierzyłeś.

Po przekroczeniu pewnego poziomu wiedzy i analizy faktów logicznych nie ma powrotu do wiary w bogów.
Innymi słowy nie mamy wpływu na to w co wierzymy. Wiemy albo wierzymy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 27 marca 2021 o 19:55

avatar Mizantropix
-1 / 3

@Albert_Einstein rozumiem Twój punkt widzenia, jednak ja widzę to odrobinę inaczej. Uważam, że jak najbardziej decyduje się o tym, w co się chce wierzyć. Ludzki mózg potrafi sobie nawet zbudować cały świat konsekwencji i zależności wobec jednej rzeczy, w którą uwierzy się ponad wszelką wątpliwość i w sposób fundamentalny. Na przykład taka prosta myśl jak - "Jestem dobrym człowiekiem, bo działam dla dobra innych". Ludzie potrafili mordować innych, niewinnych ludzi tysiącami i nadal wierzyć w to, że są dobrzy.

"Po przekroczeniu pewnego poziomu wiedzy i analizy faktów logicznych" - moim zdaniem - powinno się dojść wyłącznie do jednego wniosku. Mianowicie takiego, że wyczerpało się przydatność narzędzi do próby zbadania i zrozumienia określonego zjawiska. Reszta jest niczym innym jak tylko właśnie wyborem tego, w co chce się uwierzyć. Nawet logika jest tylko i wyłącznie narzędziem, którego reguły mają zasadność wyłącznie w naszej, trójwymiarowej przestrzeni osadzonej w wymiarze czasu. W dodatku tylko i wyłącznie w skali makro. W skali mikro - nawet fundamentalne prawa fizyki przestają niekiedy obowiązywać. Gdyby automatycznie likwidować istnienie czegoś, czego nie znamy i nie rozumiemy, odkrycia jak poniżej nie miałyby racji bytu, bo nikt by nawet o takiej możliwości nie pomyślał, z automatu uznając ją za błąd albo ignorując.

https://www.firstpost.com/tech/science/force-of-nature-scientists-discover-brand-new-type-of-particle-at-cern-9460771.html

Jak już wspomniałem - dla mnie wiara jest tematem indywidualnym. Nie oczekuję i nie potrzebuję, aby ktokolwiek się w tym zakresie ze mną zgadzał ani przyznawał mi rację. Za to z przyjemnością podejmuję polemikę w tym zakresie. Lubię poznawać punkty widzenia innych ludzi na ten temat. Dzięki za Twój. Pozdrawiam.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 3 razy. Ostatnia modyfikacja: 28 marca 2021 o 0:24

avatar Albert_Einstein
+1 / 1

@Mizantropix Również bardzo mi miło, dziękuję.

Ale w tej jednej małej kwestii wyboru wierzeń, lub nie chyba uparł bym się przy swoim. Skoro decydujesz w co wierzysz, mógłbyś nagle zacząć wierzyć w Allaha?

Komentarz ciekawy, artykuł wynik również, raz jeszcze dziękuję

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Mizantropix
+2 / 2

@Albert_Einstein będąc chrześcijaninem i pisząc całkowicie poważnie - uważam, że już w pewien sposób w Allaha wierzę. Już wyjaśniam, o co dokładnie mi chodzi. Wiara i dopuszczenie możliwości istnienia Boga to dla mnie osobna, oddzielna kwestia względem systemów religijnych świata. Ludzie niezależnie od miejsca na świecie od zarania dziejów budują jakiś system kultu wokół idei Boga. Zmieniają się nazwy, wyobrażenia, modele, rytuały, sposoby opisu i tysiące innych czynników, ale gdzieś w centrum tego wszystkiego kryje się jeden rdzeń. Założenie istnienia istoty wyższej - wielkiego inżyniera i kreatora. Dlatego uważam, że "religie" to w gruncie rzeczy próby usystematyzowania, zrozumienia i opisania tego samego. Boga. Niestety - tu dochodzimy do przejścia z wiary na religię. Sednem religii natomiast - jak powszechnie wiadomo i jak historia niejednokrotnie pokazała - jest de facto nie udowodnienie tego, że Bóg istnieje, ale tego, czyje wyobrażenia o Bogu są lepsze i która grupa ludzi ma rację a poprzez to, kto zgromadzi większe wpływy i władzę. Postawa "my mamy rację, a wy jesteście w błędzie" nie jedną wojnę spowodowała i jeszcze nie jedną wywoła. Co gorsza, okazuje się, że religia może osiągnąć stadium, w którym wiara w Boga staje się zbędna i jest utrzymywana wyłącznie jako wymówka do zagwarantowania stałości układu. O ile zatem nie mam problemu z wiarą w Allaha, jako jedną z prób opisania Boga, o tyle nie widzę żadnej możliwości zaakceptowania religii islamu z jej niekompatybilnością kulturową względem moich zasad i sposobu myślenia. Religie, często stojące w jawnej opozycji do elementarnych, jasnych i dawno już potwierdzonych naukowo kwestii, przyniosły światu zarówno wiele dobra, jak i niezmierzone zło. Działo i dzieje się tak do dziś dlatego, że religia wraz z jej rytuałami (jakiekolwiek by one nie był) to kwestia czysto ludzka. Ludzie natomiast są zdolni zarówno do rzeczy wspaniałych, jak i potwornych. Zapoznałem się z licznymi systemami religijnymi w swoim czasie i ostatecznie, świadomie i dobrowolnie przyjąłem chrześcijaństwo jako najbardziej tożsame z moją osobą. Katolikiem jestem wyłącznie z nazwy i w skutku decyzji rodziców. Wszystkie hierarchiczne struktury religijne gdzie pojawiły się władza i bogactwo w taki czy inny sposób wypaczyły się i skorodowały. Szczególnie dobrze widać to w historii dokonań i dzisiejszym obrazie watykańskiego konglomeratu finansowo - religijnego i jego lokalnej, polskiej delegatury. Temat rzeka ... Reasumując. Wiara w Boga to dla mnie jedno. Religie to kompletnie osobna kwestia, z której biorę to, co potrzebuję a od reszty staram się trzymać możliwie jak najdalej.

Życzę miłego wieczoru.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ZONTAR
+1 / 1

@embees1 Jest tu jedna, zasadnicza różnica. Idąc do szkoły nie powielasz wielu eksperymentów i odkryć, nie doświadczasz wielu rzeczy empirycznie. Opierasz się na autorytetach, nauczyciel jest zobowiązany przekazywać wiedzę, książki powinny być oparte o badania naukowe i faktyczną wiedzę. Jest to cały łańcuch zaczynający się na faktycznych badaniach i pracach naukowych, potwierdzeniu wielu rzeczy przez autorytety aż do książek i wykładów, które trafiają do nieświadomego użytkownika. Ty jedynie wierzysz, że ten łańcuch działa jak powinien i otrzymywana wiedza jest potwierdzona naukowo. Ty nie zaobserwowałeś atomów czy elektronów, ale ktoś to zrobił, ktoś powtórzył, ktoś potwierdził. Ty wierzysz, że zrobili to dobrze i że nikt tej wiedzy nie zniekształcił w całym procesie.
Religia natomiast nie ma tego procesu. Również masz autorytety i słowo spisane, ale nie ma procesu weryfikującego ich prawdziwość w naukowym kontekście. Źródłem wszelkich danych religijnych jest wiara i nikt nie może potwierdzić lub zaprzeczyć jej prawdziwości, bo nie jest ona obserwowalnym bytem. Tutaj nie wierzysz w to, że ktoś udokumentował i zweryfikował powstanie świata w 7 dni, a ksiądz jedynie przekazuje prawdę. Tu wierzysz w to, że jest jak ktoś powiedział bez jakiegokolwiek dowodu. Nie oczekujesz od księdza dowodów na to, że jego słowo jest potwierdzone naukowo. Wiesz, że nie jest.

Najlepszym przykładem mogą tu być płaskoziemcy. Uważają, że proces weryfikacji i przekazywania wiedzy jest fałszywy i prawda jest ukrywana. Nie ufają autorytetom i nie uznają tego, co inni uważają za zweryfikowane. Mogą natomiast przeprowadzić własne eksperymenty i spróbować dojść naukowo do prawdy. Mogą chociażby polecieć w kosmos i obejrzeć ziemię z każdej strony aby dowiedzieć się, czy jest dyskiem, czy nie. Mogą to zrobić.

@Mizantropix Wspominasz tu właściwie o teorii i hipotezie. Szczególnie hipotezy nie są nauczane, ponieważ nie zostały potwierdzone. Hipotezy są chyba najbliższe wiary. Możesz stworzyć sobie model naukowy zgodny z obserwowanymi wynikami i możesz wierzyć w jego prawdziwość. Tworząc taki model jednocześnie przewidujesz nieznane. Aby go potwierdzić musisz przeprowadzić wiele eksperymentów i zaobserwować wyniki, które przewidziałeś. Gdy jesteś w stanie połączyć wszystko w spójną całość, to tworzysz teorię. Teoria nadal nie jest prawdą wcieloną, jest naszą interpretacją zjawisk i ich relacji między sobą. Prawdą jest to, co obserwujemy, a teorią jest nasz sposób rozumienia. Często się zdarza, że nowe odkrycia podważają teorię i prowadzą do jej rozłamu. W ten sposób okazuje się, że nasza teoria działa tylko w danych warunkach i do opisania bardziej złożonej sytuacji wymagana jest bardziej rozbudowana teoria. W szkole uczymy się teorii, które są od dawna uznawane i potwierdzone naukowo, ale każda teoria może zostać podważona. Niektóre teorie i praktycznie wszystkie hipotezy są jednak już zbyt niepewne aby nauczać ich jako prawdę. Osoby zapoznające się z takimi hipotezami są świadome tego, że jest to tylko próba opisania czegoś, czego jeszcze nie rozumiemy. Główna różnica między wiarą religijną i wiarą w hipotezję dotyczy ich spójności. Żadna hipoteza czy teoria naukowa nie może przeczyć temu, co jesteśmy w stanie zweryfikować i zaobserwować. Wiada dotyczy wyłącznie tego, czego nie byliśmy w stanie jeszcze wykryć. W przypadku religii wiara bardzo często odbiega od tego, co byliśmy w stanie zaobserwować i przeczy wielu naukowym dowodom. Ludzie świadomi rozróżniają wiarę religijną od nauki i potrafią oddzielić dogmaty danej wiary od faktycznej nauki. To sprawia, że świetni naukowcy mogą wierzyć i praktykować religię, a jednak ta nie wpływa na ich wiarygodność.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Mizantropix
0 / 0

@ZONTAR w pełni się zgadzam :) Pozdrawiam.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S sokolasty
0 / 0

@embees1

Twoja wiara w grawitację, prąd itp jest weryfikowalna w odtwarzalnym eksperymencie.
Dowód na istnienie grawitacji możesz przeprowadzić w domu -> doświadczenie Cavendisha

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P pochichrana
0 / 0

@Mizantropix zadam ci pytanie.. no offense.. ale zawsze mnie to zastanawialo. Ludzie dali Religii bardzo wysokie miejsce w hierarhi.. ba nawet religie maja swoja autonomie z czym sie nie zgadzam. Dlaczego jednak wy wierzacy uważacie ze wasze wierzenia sa lepsze od innych.

Czy jesli Ci powiem ze rozmawiam z bogiem X, albo ze widze boga X, ktory jest moim przyjacielem to uznasz to za religie czy za chorobe psychiczna ?

Dlaczego wizje jednych koncza sie w szpitalu bez klamek, a wizje swoich nazywacie objawieniami ?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Mizantropix
+1 / 1

@pochichrana none taken :)

Nie odpowiem Ci za wszystkich wierzących. Nie mam ani takiej mocy, ani stosownych akredytacji. Mogę odpowiedzieć Ci wyłącznie za siebie. Nie uważam, że moja wiara jest pod jakimkolwiek względem lepsza od innych. Jeśli o mnie chodzi, to nie wiem, czy Bóg w którego wierzę nawet istnieje. Jak do tej pory - nigdy go nie widziałem ani nie słyszałem. Nie mam żadnego dowodu potwierdzającego istnienie Boga, ale nie jest to dla mnie wystarczający argument, żeby automatycznie przyjąć jego nieistnienie. Nauka wielokrotnie pokazała, że to nieprawidłowe podejście i udowodniono istnienie czegoś, czego miało nie być. Nawet atom miał być "najmniejszą, niepodzielną cząstką materii" a okazało się coś zupełnie innego. W przeszłości stanąłem przed wyjątkowo nieskomplikowanym wyborem. Wierzyć w istnienie Boga albo nie wierzyć. Wybrałem to pierwsze. Dlaczego? Bo mi z tym lepiej :) Nie obnoszę się ze swoją wiarą ani nie próbuję nikomu jej "wciskać". Jeśli ktoś zapyta - wyjaśniam. Tylko tyle.

Jeśli mi powiesz, że rozmawiasz z bogiem X, albo ze widzisz boga X, który jest Twoim przyjacielem, to poproszę Cię o udowodnienie jego istnienia. Jeśli będzie to niemożliwe, to po prostu pójdę w swoją stronę. Z pewnością nie będzie to religia, ponieważ religia to system, oprawa i aranżacja zbudowana wokół pewnej idei. No, chyba że przed czasem wydania oświadczenia zdążysz już zawiązać jakiś kult. :) Zostanie zatem założyć, że w coś tam sobie wierzysz. O ile Twoje działania podejmowane na bazie Twojej wiary nie będą wyrządzać szkody innym - wierz sobie, w co chcesz. Czy jakaś grupa ludzi uzna, że Twoje wizje będą objawieniami czy nie - to już ich, nie moja sprawa. Nie mam na to żadnego wpływu. To już tylko konsekwencja prywatnych wyborów ludzi. Zupełnie jak wiara w to, że socjalizm działa mimo niezbitych dowodów, że jednak nie :) Miłego dnia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 2 razy. Ostatnia modyfikacja: 29 marca 2021 o 13:09

W w0lnosc
+9 / 25

A ja się z nim zgadzam, tylko żądam więcej! Wyrzucić wszystkie przedmioty z "państwowego nauczania". Tylko wtedy trzeba będzie zlikwidować ministerstwo, kuratorium, ZNP i oddać pieniądze podatków podatnikom, na edukację. Już ja widzę, jak socjalista oddaje władzę ukradzioną ludziom.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
W w0lnosc
-3 / 5

@mieteknapletek wow, ale odkrycie...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D Demot249
+18 / 24

Oczywiście, że WYGRA RELIGIA !

- jak ostatnio powiedział jeden ksiądz - religia jest ważniejsza bo szykuje nas do życia wiecznego a inne przedmioty pomagają tylko w życiu doczesnym.

Z tym nie da się dyskutować w żaden sposób.

Skaczący bez wątpienia będzie dobrze przygotowany do życia wiecznego.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar butterfly2000
+28 / 30

Ja czasami myślę, że oni sobie tylko tak żartują, przecież nie może być tylu idiotów w jednym skupisku.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar bartoszewiczkrzysztof
+10 / 12

@butterfly2000 Kupiłaś mnie, tym komentarzem :-)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Banasik
+18 / 22

@butterfly2000 . Może być, to jest specyfika klubu. Np. w klubie szachowym jest więcej szachistów niż przeciętnie w społeczeństwie. Podobnie w klubie tancerzy czy alpinistów itd. Więc nie dziwi, że w klubie Poj@bani i Spi@rdoleni jest mnóstwo właśnie takich.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
7 7th_Heaven
+14 / 24

Gość jest ciemny czy tylko udaje? Wyprowadzając religie ze szkół można uczyć jej w salkach katechetycznych, przez tych, których religia jest pracą, którzy na niej zarabiają.
Kto i gdzie miałby uczyć fizyki?
Nikt nie chce likwidować nauki religii, chcemy tylko, by tą tresurę praktykowała i finansowała sobie firma jaką jest KK we własnym zakresie, bo ona na tym korzysta, nie państwo. Na nauce fizyki korzystamy wszyscy. Fizyka może dać nam nowe odkrycia. Religia co daje? Zabobony które nawet nie działają.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J Jury1974
+1 / 5

To nie może być prawdaaa!

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ludek_z_lasu
+4 / 4

@blenderek W końcu to buk żongluje bitami.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K Kacper6
+7 / 7

To się nie dzieje.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S sceptykiem_sie_urodzic
+16 / 16

Mam obawy że jedynie z wu-f i z religii miał autor tego zdania dobre oceny. Matematykę też trzeba usunąć ze szkoły. Pieniądze z wypłaty mogę przecież wpływać na konto księdza a on "pomoże je wydać" .....

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B Bongo123xyz
+12 / 12

Niech aktem wiary będzie włożenie palców do kontaktu... 230V zrobi mu elektrolizę jego wiary w mózgu.
Ciekawe czy wygra fizyka czy wiara...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar tema_lina
+19 / 23

Sellin nigdy rozumem nie grzeszył. Ale ta wypowiedź dyskwalifikuje go jako człowieka. Jeśli nie odróżnia bajek od rzeczywistości, w której się porusza, to powinien jak najszybciej zwolnić miejsce na ziemi. Nazwanie go w jakikolwiek obraźliwy sposób będzie nieadekwatne do stopnia nieświadomości było nie było chyba wiceministra polskiego rządu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D Djzordon
+1 / 1

@dbgoku Z automatu jesteś zapisany na religię. Możesz się jedynie wypisać. Oto powody dla których tego się nie robi:
- presja, bo co powie babcia dziadek czy sąsiad
- szkołom nie opłaca się tworzyć etyki dla 4-5 osób.
- tworzą się na planie okienka więc najczęściej etyka jest albo pierwsza albo ostatnia

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S staryy
+5 / 5

niech skoczy, nic lepszego nie zrobi

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
N niobe66
+2 / 2

Analogicznie di fizyki.. Viagra czy wiara :)))

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G GustawPiorun
+5 / 5

Przecież to fanatycy. Niech każdy wierzący skoro jest tak przekonany o istnieniu boga poświęci się aby to sprawdzić. Zastanawiające jest to że ci najbardziej gorliwi na łóżu śmierci modlą się najwięcej. Skoro pan bóg tak chciał to przyjmij dar śmierci jako błogosławieństwo.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A alitejophobia
0 / 0

Bo jest coś takiego jak dom parafialny przy kościele, a nie ma czegoś takiego jak dom fizyczny.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S swistu344
+2 / 2

Jaki kretyn

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S slagen
+1 / 1

I takie tłuki nami rządzą. To jest przerażające.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G Greglem
+5 / 5

Kosciol przeciez naucza same glupoty, wiec nic nie trzeba zmyslac.
Zamiana wafla w cialo, dzieci z dziewicy, "niewinny" schizofrenik, ktory nie chce sie bronic w wlasnym procesie, jako sprawiedliwy sedzia po smierci, chleb z powietrza, kobieta z zebra, "milujacy ojciec", ktory zabija swoje stworzenia na prawo i lewo w kazdym rozdziale starego testamentu ( ponad 4 miliony ludzi w opisach biblijnych).

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J jerry54
+3 / 3

Poziom zrycia beretu trudno osiągalny nawet w takim skansenie, jak Polska. Bije "Carycę" Suskiego:)))

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
I ivachled
0 / 0

religia wcale nie mówi, ani nawet sugeruje, że po skoku z wysokiego budynku pozostaniesz przy życiu

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
H hokek
+1 / 1

@corny181
1. kościół jest ale czy będzie to pewnie my się nie przekonamy ale może za 2-3 pokolenia
2. co do artykułów gw itp: jak KK i ich służalcze gnidy podkładają się codziennie z nową sprawą to sami dają pożywkę hienom. ukrywanie pedofili, dziwne zgony, święcenia włazów kanalizacyjnych, księża grożący bronią przenoszeni po parafiach zamiast do paki, wał poganiający wał. co się dziwić, że piszą? współczesny kościół powinien inkwizycję we własnych szeregach przeprowadzić, bo tak rozpasłej, bezczelnej i kłamliwej bandy to nie mieli od czasów borge'iów. Kościół albo się zmieni albo zniknie

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Maciar8i2
0 / 0

Uważam że religia nie powinna być w szkole. Jej miejsce znajduje się w kościele. Ksiądz prowadzący lekcje religii w szkole staje się tylko nauczycielem a nie "przewodnikiem". I tak jak z czasów szkolnych lubiłem religię bo: były to wolne zajęcia, często zupełnie luźne Ale też dało się fajnie podyskutować czy obejrzeć film to wolałbym żeby osoba wierząca chodziła do kościoła na religię czy po prostu na mszę niż uczyła się jej w szkole.. Ksiądz jako szkolny nauczyciel jest wrogiem przyswajania i pogłębiania wiary.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ZONTAR
+2 / 2

@Maciar8i2 W szkole powinien być uniwersalny przedmiot służący nabywaniu wiedzy o społeczeństwie. Nie mam tu jednak na myśli programu WOS, który sprowadza się do technikaliów systemów politycznych. Powinien istnieć przedmiot jak nauka o społeczeństwie, który na przestrzeni lat stopniowo skupia się na innych dziedzinach. Taki przedmiot powinien wychodzić z podstawowej etyki od najmłodszych lat, następnie zajmować się kwestiami praw człowieka, praw własności i ogólnie przyjętych konceptów społecznych, które aktualnie są elementarnymi częściami życia w społeczeństwie. To jest pewna forma formalizacji etyki. Ten sam przedmiot powinien uczyć nas prowadzenia dialogu, argumentowania, kierowania się logiką, a więc powinien uczyć nas relacji społecznych, unikania agresji i skupiania się na rozwiązywaniu konfliktów czy poszanowania innych przekonań. Jednocześnie może on uczyć o różnych preferencjach chociażby religijnych ucząc nas, że nie jesteśmy tacy sami, mami swoje życie, swoje przekonania i powinniśmy szanować zdanie innych nawet wtedy, gdy się z nim nie zgadzamy. Nauczyć się, że jest wiele religii, wiele podejść do życia, wiele filozofii jak i istnieją różne orientacje seksualne. To są indywidualne preferencje i powinniśmy je odpowiednio traktować z poszanowaniem wolności każdego z nas. Ten sam przedmiot w okresie dojrzewania może kłaść większy nacisk na edukację seksualną, w szczególnie na umiejętność komunikacji werbalnej i niewerbalnej. Wbrew skrajnie lewicowemu poglądowi, nasze życie nie jest w pełni sformalizowane, a chociażby na stosunek większość z nas nie wyraża jawnej zgody. Tego należy się nauczyć, a edukacja nie powinna ani obdzierać tematyki seksualnej z całej tajemnicy odbierając dzieciom możliwość jej odkrywania, ani nie powinna pozostawiać tego samym instynktom. Należy przekazać odpowiednią wiedzą aby rozumieć antykoncepcję, rozumieć konsekwencje i wiele innych rzeczy. Natura jest naturą, nie można z nią walczyć, ale można edukować, należy kłaść nacisk chociażby na antykoncepcję. Oczywiście na dalszym etapie nauki młodzież powinna być już w pełni świadoma, więc ten sam przedmiot powinien być kontynuowany bardziej pod kątem konceptów społecznych i naszego prawa. Jak działają podatki, jak działa rozdział władzy, skąd się wywodzą różne prawa i jaka jest argumentacja za takim, a nie innym systemem. Nie wciskać na siłę prawa, nauczyć podstaw i pokazać skąd się ono wzięło i dlaczego uznajemy dane prawa. Zarówno w kwestiach prawa podatkowego, prawa własności jak i prawa karnego.
Oczywiście na tym etapie edukacji można albo prowadzić zajęcia z przedsiębiorczości osobno, albo można je połączyć ze sobą. To już zależy od tego, czy taki podział ma sens. Powinniśmy jednak uczyć się samego języka prawnego i umiejętności zawierania umów. Od najmłodszego wieku godzimy się na różne regulaminy i zaznaczamy pola "przeczytałem i zgadzam się" bez czytania, wielu ludzi nie jest w stanie zrozumieć umowy ubezpieczeniowej czy nawet umowy o pracę. Takie rzeczy powinny być nauczane jeszcze w szkole przed wejściem w dorosłość jako finalizacja tego toku nauczania życia w społeczeństwie.
No a co z religią? Niech sobie będzie przedmiotem pozalekcyjnym. Może być realizowana przed lub po zakończeniu zajęć obowiązkowych, może być realizowana poza godzinami nauczania, może być realizowana w szkole lub w kościele. Niech szkoły i rodzice decydują o formie nauczania religii oraz jej obecności. Religia nie powinna być traktowana jako zastępstwo etyki, już dawno prawa religijne i etyka rozjechały się zbyt mocno, abyśmy mogli je traktować na równi. Religia nie powinna być pomiędzy zajęciami obowiązkowymi, a jej koszta nie powinny być pokrywane przez rodziców, którzy nie chcą posyłać dzieci na ten rodzaj zajęć. Niech to będzie umowa pomiędzy szkołą, rodzicami i kościołem. Sami mogą zadecydować, która z form będzie im odpowiadać. Kto nie chce, ten nie powinien być do niczego zmuszany czy zachęcany, nawet wizją okienka w nauczaniu gdy zrezygnuje z religii.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 28 marca 2021 o 3:02

avatar Maciar8i2
0 / 0

@ZONTAR - Myślę że mógłbym się zgodzić z większością tego co napisałeś. Natomiast jeżeli chodzi o religię w szkole to uważam że póki ona jest właśnie w szkole to będzie traktowana tak samo jak matematyka czy fizyka a przecież wiemy że tak być nie powinno. Dlatego moim zdaniem lepsze jest usunięcie lekcji religii ze szkoły (mówię o szkole państwowej której ja osobiście jestem wrogiem, szkoły prywatne oczywiście zrobią co chcą bo tam działa rynek, szkoła państwowa musi być neutralna jeżeli musi istnieć). Ksiądz nie powinien być szkolnym nauczycielem. Do edukacji seksualnej w szkole mam mocno mieszane uczucia. Jak nazwać kogoś kto gada z nieletnim o "seksie" i ogólnie o sprawach z tym związanych. Wolałbym ja jako rodzic mieć tę odpowiedzialność na sobie i przekazywać wiedzę. Jak wiadomo nauczyciele są różni i jeden matematyk umie dobrze przekazać wiedzę A inny nie potrafi tego robić. Tak jest w każdym przedmiocie. Jak w sferze matematyki nie ma miejsca na przekonania inne niż w tabelce tak w sferze życiowej i naturalnej mogą już być. Jeden będzie mówił że homo jest be fuj itd.. A drugi będzie wychwalał itd.. Nie będzie normalizacji w tym. Z całą reszta tego co napisałeś w większym stopniu bym się zgodził.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ZONTAR
0 / 0

@Maciar8i2 Wolałbym nie forsować zbyt radykalnych pomysłów, usunięcie całkowicie możliwości nauczania religii w szkołach wydaje mi się przesadą. Są inne zajęcia pozalekcyjne, więc jeśli rodzice i dyrektor tego chcą, nie widzę problemu w użyczeniu sali po godzinach lekcyjnych na prowadzenie zajęć pozaprogramowych.

Z edukacją seksualną jest jak z wieloma innymi tematykami, praktycznie cała etyka czy ta nauka o społeczeństwie jest narażona na wpływ indywidualnych przekonań nauczyciela. Jednym może się trafić skrajny konserwatysta, który będzie uczył niemalże prawd kościelnych, seksu po ślubie, kobiety do garów i tak dalej. Innym trafi się radykalna lewica, która wręcz będzie propagować wszystko, co odstaje od ogólnie przyjętego standardu w imię różnorodności. To samo dotyczy kształtowania poglądów, etyki czy edukacji seksualnej. Problem w tym, że rodzice nie są lepsi i wiele z nich także może wykonać bardzo złą robotę. Taki przedmiot byłby jednym z najtrudniejszych w nauczaniu, a zajmować się tym powinny wyłącznie osoby o odpowiedniej wiedzy i podejściu pedagogicznym. Przede wszystkim taki przedmiot nie ma służyć kształtowaniu poglądów wedle ustalonej foremki, a przekazaniu potrzebnej wiedzy aby samemu wysunąć wnioski. Dlatego też jedną z pierwszych kwestii byłaby umiejętność prowadzenia dialogu, dyskusji, argumentowania i poszanowania innych. Taki przedmiot od początku powinien uczyć nas formować własną opinię i powinien przede wszystkim zapewniać informacje, ale nie narzucać żadnych interpretacji. Tego brakuje zarówno w systemie edukacji jak i w dużej części naszego społeczeństwa, które woli papkę podaną na tacy i nie lubi myśleć samodzielnie. Problem w tym, że naszej władzy raczej zależy na takim bezmyślnym ludem, którym łatwo manipulować i nigdy do czegoś takiego nie dopuszczą. Wręcz przeciwnie, narzucić kolejne nauczanie w formie, która pozwoli lepiej kontrolować przyszłe pokolenia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Maciar8i2
0 / 0

@ZONTAR - Tu nie chodzi o radykalizm. Dla mnie jako osoby wierzącej to dla dobra wiary i kościoła lepiej by było żeby religii nie było w szkole państwowej. Przypominam że żyjemy w Polsce gdzie nic co państwowe nie działa. Państwowe nauczanie religii też nie dziala..

I tak samo z edukacją seksualną. Mnie w szkole średniej takiej edukacji uczyła Pani od geografii. Nic wartościowego tam nie usłyszałem. Sam przyznajesz że każdy nauczyciel tego przedmiotu może i napewno będzie inny więc nie może być normalizacji w tej kwestii. Okej.. powiedziałby się im że to jest program i masz to tak przedstawić. Ale szczerze wątpię w to że któraś ze stron będzie nauczać wbrew swoim przekonaniom i nie będzie nadawała własnego tonu wypowiedzi.
Uważam że jedyne kwestie poruszane w tym temacie powinny być na lekcjach biologii ewentualnie i tylko czysto technicznie.

No i moim zdaniem tą najważniejsza kwestia.. Jak nazwać osobę obcą i dorosłą która rozmawia z nieletnim o tych sprawach? Wiemy doskonale jak to jest z nauczycielami. Dla rodziców przeważnie są mili i tak dalej i nie wiemy dlaczego nasze dziecko mówi że Pani w klasie uwzięła się na nie lub na wszystkich. Miałem taką nauczycielkę która przed rodzicami była profesjonalistą w swoim zawodzie A po zamknięciu drzwi sali lekcyjnej zmieniała sie w dyktatora swoich poglądów. Rodzic nie miałby wpływu na to czego uczy się jego dziecko..

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ZONTAR
0 / 0

@Maciar8i2
> Jak nazwać osobę obcą i dorosłą która rozmawia z nieletnim o tych sprawach?
Pedagogiem. W tym właśnie rzecz, że do tej funkcji musieliby być dopuszczeni jedynie ludzie o odpowiednich cechach. Podobnie jest w wielu innych branżach, w których personalne poglądy nie mają prawa bytu. Niestety to wymaga wyższych płac i lepszej jakości nauczania.
U mnie nie było żadnej edukacji seksualnej, były jedynie dodatkowe zajęcia organizowane przez szkołę, na których kilka razy w roku szliśmy na wykłady do miejskiego ośrodka kultury. Te właśnie dotyczyły chorób wenerycznych, antykoncepcji, narkotyków i wielu drażliwych tematów, które nie były w programie nauczania szkoły, ale dyrekcja uznała to za wartościową wiedzę, którą należy przekazać w tym wieku. Obstawiam, że mieliśmy wtedy koło 14 lat, więc to już najwyższa pora na zdobycie takiej wiedzy. Szczególnie, że to były jeszcze czasy przed powszechnym dostępem do internetu i większość dzieciaków wiedziała tyle, co im koledzy powiedzieli.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Maciar8i2
0 / 0

@ZONTAR - Bardzo chciałbym uwierzyć że dałoby się to zrobić w każdej szkole państwowej. Nie wiem jaka jest ilość szkół w Polsce Ale raczej dużo i do każdej z tych osób musiałaby być ta idealna osoba na to stanowisko. Dodatkowo myślę że te osoby musiałyby być kontrolowane w jakiś sposób żeby właśnie nie schodzili ze ścieżki.
To jest ciężki temat. Napewno nie powinno być to obowiązkowe.
Ja jako rodzic wolałbym sam porozmawiać ze swoim dzieckiem o tych rzeczach. Nie zapominajmy też że to właśnie rodzic powinien wychowywać. Jeżeli jest jakiś problem z dzieckiem to owszem powinno się pójść do specjalisty.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ZONTAR
0 / 0

@Maciar8i2 Problem jest w tym, że rodzice są jacy są. Jest masa dzieciaków z patologicznych, prymitywnych lub nawiedzonych rodzin, jest też sporo rodziców bojących się podejmować takie tematy. Wielu z nich takiej wiedzy nie potrafi przekazać i boją się poważnych rozmów z latoroślą. Już pomijam to, że najwyraźniej większość tego społeczeństwa nie ma pojęcia o ekonomii czy prawie i nijak nie będzie w stanie przekazać wiedzy związanej z kształtowaniem systemów politycznych czy chociażby w kwestii różnych praw. Wielu rodziców pomyśli "to jeszcze dzieciak" i zdziwią się, gdy 16 latka zajdzie w ciążę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Maciar8i2
0 / 0

@ZONTAR - Wszystko jasne. Ja nie miałem takiej rozmowy z ojcem mimo że taka miała być. Ale to nie sprawiło że się nie dowiedziałem. Było bardziej na zasadzie odkryć.
Wiadomo że większość osób nie zna się na wszystkim. Ekonomia, podatki i tympodobne tematy muszą być w szkole. Niestety nie ma i mało kto wie jak wypełnić głupi PIT. Tu wolałbym zostawić temat polityki bo miła konwersacja i szkoda psuć jakby była nie zgoda(Chyba że coś ciekawego).
Na rodzicu powinna spoczywać odpowiedzialność za dziecko. I jak taka 16 latka czy młodsza zajdzie w ciążę to po części ich wina Ale też nie zawsze bo sytuację są różne.
Kiedyś kiedyś dziewczyny nie wiedziały nic o tym aż do momentu nocy poślubnej. W jakimś sensie jest to dobre bo i nie ma współżycia przed małżeńskiego i takiej rozrzutnosci swojej seksualności (oczywiście też zdarzały się wyjątki). Z drugiej strony to już są trochę inne czasy i ciężko żyć w niewiedzy i zawsze się czegoś można dowiedzieć chociaż z przypadku. Bardzo podstawową wiedza powinna wypłynąć od rodziców i to powinno być ich ambicją i odpowiedzialnością za późniejsze zachowanie swojej córki czy syna w danej sytuacji. Reszta przyjdzie sama.
Zwierzęta się tego nie uczą i same to wiedzą. Ludzie też. Ale nie jesteśmy typowymi zwierzętami i tworzymy zasady różne i dlatego trzeba rozmawiać ze swoim dzieckiem i podstawy wyłożyć na stół. Nieważne jak ciężki może być to temat lecz jak rodzic tego nie zrobi pierwszy to potem będzie to kolega czy koleżanka czy Internet A czasu i nabytej wiedzy się nie cofnie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ZONTAR
0 / 0

@Maciar8i2 No właśnie, zwykle się uda, ale czasem te odkrycia skończą się jakąś chorobą weneryczną, ciążą czy nałogami. Jeszcze gorsze jest to, że rodzice często tworzą zakazany owoc. Zamiast podejść poważnie do tematu i coś wyjaśnić, to zabronią brać narkotyków, spotykać się z tym szemranym kolegą z klasy i seks tylko po ślubie. To jak mówić dziecku, żeby nie dotykać ognia, bo się oparzy. Może i przyjmie do wiadomości, ale najczęściej i tak spróbuje aby się upewnić. Szczerze wątpię w to, aby większość rodziców miała wystarczające zdolności pedagogiczne do wychowania dziecka samodzielnie. Mieszkałem przez jakiś czas na młodym osiedlu z dzieciakami na każdym kroku i przynajmniej połowa w ogóle nie była wychowywana, a rodzice najwyżej potrafili karać czy wrzeszczeć na dziecko, które się nie słucha.
Widać to nawet u moich znajomych, gdzie facet i kobita są z całkiem innych rodzin. Ona zwykle stawia wymagania i ewentualnie podnosi głos na dziecko, a dziecko zaczęło ją naśladować i też się wydzierało czy stawiało żądania. Ojciec całkiem odwrotnie, bardzo spokojny i dosyć poważny gość, nigdy nie podnosi głosu i jak czegoś od dziecka chce, to dokładnie mu tłumaczy aby samo rozumiało co i dlaczego. Przy nim uczy się całkiem innych zasad i samo rozumie, dlaczego coś robi, nie czuje już przymusu i uczy się, że samymi żądaniami daleko nie zajdzie, musi umieć uzasadnić swoje potrzeby. Tu nie ma miejsca na "bo nie" czy "bo tak". Wielu ludzi jednak nie ma takiego głosu rozsądku w domu i wychodzi z tego takie dziecię, które najchętniej by się zawiązało w worku i wrzuciło do rzeki.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Maciar8i2
0 / 0

@ZONTAR - Zawsze to rodzic może się udoskonalić w formie przekazu tych informacji. Przeczytać jakiś poradnik czy nawet porozmawiać z kimś kto już to robił lub specjalistą.
Gdyby każdy był doskonały w każdej dziedzinie to swiat by przestał istnieć bo nikt by nie chciał pracować fizycznie tylko zarabiać umysłem.
Wiadomo że wychowanie dziecka to u każdego oznacza coś innego. Jeden jest bardziej nerwowy drugi nad wyraz spokojny. Jedni pracują cały dzień i muszą się odstresowac. Nie można wymagać od każdego rodzica że zawsze będzie się wzorowo zachowywał. Samo dziecko też różnie reaguje na to Co się do niego mówi i to tez zależy od wieku. Mam rodzeństwo i każde z nas jest inne A przecież rodzice Ci sami.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ZONTAR
0 / 0

@Maciar8i2 Niestety do samodoskolenia trzeba mieć chęci, a po statystykach w tym narodzie nie sądzę, aby większość miała ochotę się rozwijać.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Maciar8i2
0 / 0

@ZONTAR - Widać po wyborach co Polacy mają w głowach. Naszych rodaków rajcuje powtórka z komuny.. Ja bym powiedział tak: nie chciałeś chodzić na historię to historia przyjdzie do Ciebie.. I tak może być i pewnie jest z resztą rzeczy..

Odpowiedz Komentuj obrazkiem