Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
67 72
-

Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
avatar Mlody1987bydg
+15 / 15

Ważne, że w rządzie pensje wzrosły

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar YszamanY
+11 / 11

wyluzuj, oni "dajo"

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar cysiek63
+12 / 12

Nareszcie ktoś napisał prawdę, bez spiny i narzekania że w budżecie pracują same lenie;

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar polm84
+16 / 16

Zawsze to mowie I Bede powtarzal. Nie potrzebuje wakacji w cieplych krajach ani samochodu sportowrgo. Ja moge nawet ulice zamiatac, Bo zadna praca nie hanbi, ale nich ta moja praca wystarczy mi na utrzymanie, Bez przymusu szukania dodatkowej, albo wyjazdow za granice, Bo brakuje.
Jestem pewien, ze jest wiele osob co mysli dokladnie tak jak ja I dlatego w PL nie mieszka.... :(

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ludek_z_lasu
+10 / 10

Proponuje hasło pis-u "niech jadą" ale tym razem to oni do San Escobar póki jest co ratować po tej szarańczy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G Gesser
+7 / 7

@Yarpen_Melitele
Proszę bardzo, z jakiego regionu jesteś?

Tu masz stronę Kuratorium Oświaty w Katowicach z ofertami pracy dla nauczycieli tylko dla woj. Śląskiego. Jest jakieś 1800 ogłoszeń. Jest to o tyle zabawne, że rok szkolny zaczyna się za niecały miesiąc, no ale co tam, przecież mogą wyjechać, zmienić pracę.

https://kuratorium.katowice.pl/index.php/praca-dla-nauczycieli/

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 3 sierpnia 2021 o 19:15

D Dragonet86
+4 / 4

@Yarpen_Melitele. Jakiś czas temu chciałam zmienić pracę i było akurat ogłoszenie w gminie o inżyniera budownictwa do wydziału inwestycji. W ogłoszeniu było napisane pomiędzy 2,5-4 tyś. Pomyślałam sobie, że jak za w miarę spokojną pracę to można pójść. Rekrutacja spoko, ale okazało się że pensja podana była brutto, a ta v górna granica to za jakieś piętnaście lat. Uczciwie nie można by przy takiej pensji przetargów prowadzić... Więc został prywaciarz, bo mi akurat żadne problemy nie są potrzebne.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S Syphar
+1 / 3

@Gesser Ale Ty wiesz, że to trzeba skończyć oprócz normalnego wyższego jeszcze 3 semestry jakiegoś śmiesznego "studium pedagogicznego" online, bo obecnie to jest online? Albo szukają nauczycieli językowych. OK. Tylko, że wymagania mają z kosmosu. Na całym cywilizowanym i mniej cywilizowanym świecie w zakresie języka angielskiego wystarcza Certyfikat TEFL. To, znając język biegle, robi się w 120 godzin + egzamin. Mam, robiłem, bo wygodna praca jak się po świecie chcesz poszlajać w okresie okołostudenckim. W Polsce - nie. W Polsce musisz mieć magistra anglistyki - 5 lat studiów + 2 lata studium nauczycielskiego, razem 7 lat kształcenia. 7 lat vs 120 godzin. Nikt normalny do takiej pracy nie pójdzie, bo po co? To lepiej z TEFL'em jechać do Chin do ichniej szkoły średniej uczyć za znacznie grubszą kasę niż tu przy niższych kosztach życia. Ale ja bym nawet i w PL szkole uczył, tylko, że jestem wystarczająco wykwalifikowany by w Australii uczyć obcokrajowców języka angielskiego, ale najwyraźniej nie jestem żeby uczyć dzieci w Polsce podstaw. To samo dotyczy informatyki, też (!) Microsoft Certified Systems Engineer + certy CISCO nie ma wystarczających kwalifikacji. Ciul, że ma wystarczające, żeby w Berlinie kierować szpitalną siecią komputerową. To widocznie mniej odpowiedzialne niż uczenie dzieci worda. Najpierw niech urealnią wymagania a potem marudzą, że nie ma chętnych.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G Gesser
+1 / 1

@Syphar
W Polsce mamy też coś takiego jak studia o profilu nauczycielskim, czyli robisz sobie pięcioletnią filologię angielską (czy fizykę, matematykę, germanistykę bądź cokolwiek innego) i już w tym są pedagogika, metodyka, elementy psychologii etc.

Idea jest taka, że nauczyciel ma być gruntownie przygotowany do pracy. Poza swoim przedmiotem ma mieć też wiedzę ogólną, stąd rosnące wymagania.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S Syphar
0 / 0

@Gesser Jaka jest przyczyna - wiem. Problem w tym, że nasze wymogi nijak nie są zgodne z wymogami reszty świata. Dotyczy to głównie przedmiotów zawodowych (stąd znikające zawodówki i technika) oraz języków, gdzie cała gospodarka + szkoły reszty świata uznają w tym zakresie certyfikację zawodową + dodatkowo przygotowanie pedagogiczne osobno (ale nie 3 semestralne... 120-200 godzin), a Polska wymaga pełnych studiów magisterskich.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
I Ironiks
-3 / 9

Jeżeli 70 tyś pielęgniarek jest w wieku 60 plus to chyba raczej nie jest to wina PiSu bo z racji słabej czy nawet pogarszającej się sytuacji w tej branży od kilku lat te pielęgniarki nagle się nie postarzały 4 razy szybciej. Oczywiście nie bronię tym stwierdzeniem PiSu ale chodzi o to, że taka sytuacja nie jest wynikiem ostatnich lat rządów tej ekipy tylko ogólnym stanem budżetówki. Taki problem będzie bo teraz żeby w budżetówce dostali nagle więcej to od kogoś należałoby to wziąć, a więc znów od tych co na budżetówce nie są. Jeśli z kolei te same branże w sferze prywatnej dają lepsze zarobki, a jednocześnie często lepszą jakość usług to należy się po prostu zastanowić czy ta budżetówka musi być taka obszerna. Może lepszym wyjściem jest prywatyzacja czego się da. Oczywiście teraz wiele osób stwierdzi, że szpitali czy całej służby zdrowia to nie można (choć jest to nieprawda), ale ok, może na początek edukacja i inne sektory, a administracja mogłaby przecież zostać bardzo mocno okrojona. Wówczas mając te same pieniądze na inne zawody które "muszą" być państwowe byłoby o wiele więcej do podziału. Problem jednak w tym, że obecna ekipa jak i poprzednie w dużej mierze pcha się wszędzie i musi wszędzie mieć swój udział, a to znaczy, że na wszystko to im pieniędzy nie wystarczy bo rząd swoich pieniędzy nie ma. Jak to kiedyś powiedział św Lech Kaczyński "jeśli ktoś ma pieniądze no to skądś musi je mieć", a więc można to też odnieść do rządu, że jeśli w budżecie są pieniądze to skądś muszą się tam znaleźć (a zatem komuś trzeba je zabrać). Tak więc nie będę za podnoszeniem pensji w budżetówce lecz bardziej za uwolnieniem wielu sfer budżetówki bo jak się okazuje wiele z nich właśnie w sektorze prywatnym jakoś wypada lepiej pod względem jakości i pensji. Często jednak ci, którzy są w budżetówce nie chcą prywatyzacji całego sektora bo wtedy trzeba się też bardziej napiąć i starać, a tak posadka pewna do emerytury, niewiele trzeba się rozwijać i jest spokój tylko jeszcze płacić więcej by mogli. Oczywiście może w przypadku ratowników medycznych czy pielęgniarek lekko nie jest nawet w budżetówce bo robota ciężka i wymagająca, ale już nauczyciele na przykład czy urzędnicy tym bardziej rękawów sobie nie wyrywają (przynajmniej wielu z nich).

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 3 sierpnia 2021 o 17:49

G Gesser
+4 / 4

@Ironiks
Można oczywiście sprywatyzować jak w USA.
Czytałem gdzieś bardzo fajną wypowiedź pary z USA. Żalili się, że robili w życiu wszystko tak jak powinni: byli ubezpieczeni, mieli oszczędności, inwestowali, odkładali pieniądze na funduszu emerytalnym. Kiedy jedno z nich zachorowało na raka ubezpieczalnia na wszelkie sposoby próbowała za to nie płacić, poza samymi kosztami leczenie były później jeszcze koszty rehabilitacji, więc zastawili dom, stracili przy okazji wkład własny, oszczędności rozeszły się w rok, posprzedawali wszystkie akcje i obligację i spieniężyli swój fundusz emerytalny.
I zostali z niczym.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 3 sierpnia 2021 o 20:50

avatar kondon
0 / 0

@Gesser W USA system może i jest prywatny, ale nie wolnorynkowy.
Żeby jakikolwiek system działał, to musi być konkurencja. Sam właściciel niewiele zmienia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
I Ironiks
+1 / 1

@Gesser
Dlatego akurat sektor zdrowia prywatyzowałbym najpóźniej, ale na przykład szkolnictwo już można praktycznie od ręki. Co do Twojej wypowiedzi to oczywiście są takie przypadki, że ubezpieczalnia człowieka wykiwa itd. ale szczerze mówiąc to państwowa "służba" zdrowia też często nie działa bo gdyby działała to nie byłoby żadnej potrzeby, żeby istniały fundacje, a codziennie widzę po kilka ogłoszeń żeby wysłać smsa tu czy tam, żeby pomóc danej osobie. Gdyby państwowy system działał to nie byłoby takich osób, którym trzeba pomagać nie mówiąc już o emeryturach gdzie całe życie ktoś pracuje, nie dożyje nawet pierwszej emerytury a pieniądze znikają i ile by nie było takich przypadków to w zusie ciągle dziura większa od Wielkiego Kanionu. Tak więc system prywatny nie jest idealny, ale być może byłby lepszy od obecnego. Rezygnując z tego wiele raczej nie tracimy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P pyrkacz
+1 / 1

@Gesser Ubezpieczenie np w USA zależne jest od stawki wykupu opcji. Przekładając na jęz. polski :zarabiasz 5000 pln - co miesiąc składka podstawowa ( w której skład wchodzi opcja ratowania życia, ale nie skutków wypadku czy choroby ) - to 40 pln.
Opcja wyższa - składka która obejmuje działania powypadkowe lub chorobowe ale z klauzulą czasową ( np max 3 mc rehabilitacji ) to już 150 pln miesięcznie
Wreszcie opcja max ze stawką 2000 pln miesięcznie która zawiera nawet leczenie choroby zakażnej załapanej od UFO. Za pieniądze ZUSowskie można sobie wykupić plaster. Jeśli jednak 1000 osobom odmówi się plastra , starczy komuś na kawałek bandaża.. Tak działa nasza służba zdrowia.
Nie ma kasy. Ludzie nie potrafią zrozumieć, że tak to działa. Bo skoro działało tyle lat, czemu nie działa do tej pory ?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar perskieoko
+8 / 8

Sam tego chciałeś, suwerenie!

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G Gesser
0 / 0

@perskieoko
Trudno się z tym kłócić.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S slagen
+1 / 1

Eeee. Średnio w budżetówce pensje rosną. W TVP widziałem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B Bongo123xyz
0 / 0

Ale za tą całą sytuację zostanie obwiniony najniższy personel tj. pielęgniarka, nauczyciel. Ludzie, którzy są bezpośrednio odpowiedzialni za taki stan rzeczy nigdy nie poniosą żadnej odpowiedzialności. Lepiej i łatwiej wyrzyć się na bogu ducha winnemu nauczycielowi bo on nie odda...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem