Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
649 670
-

Zobacz także:


Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
avatar Cammax
+8 / 24

Lepszy znajomy po zawodówce mający własną firmę, niż patusy po podstawówce/czy po czymkolwiek mający piątkę dzieci żyjący tylko z zasiłków, które i tak przepiją.

Ten znajomy przynajmniej na czymś się zna, bo byle kto nie utrzyma firmy. A na czym zna się patologia? Chyba tylko na libacjach i rozmnażaniu się.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Albert_Einstein
-2 / 6

@VenarNarco Może i jest, ale to ty masz komentarz poniżej poziomu i komplet minusów.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
V VenarNarco
+1 / 5

Niestety na tym portalu i na innych za dużo jest opłaconych ludzi szerzących określoną odgórnie narrację.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar koszmarek66
+3 / 5

No i w zasadzie mamy tu gotowe rozwiązanie problemu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
W wwer
+6 / 8

Ale co ci zabroni robić to co znajomi? To znaczy założyć swoją firmę i robić biznes?
Wybrałeś studia jakie wybrałeś to wegetujesz. Łatwo na studiach, trudno w życiu.
Ja już pracowałem w czasie studiów i byłem w stanie sie utrzymać. Zarabiałem więcej niż moi rodzice razem wzięci. Ale nie studiowałem na kulturoznawstwie czy filozowii - wybrałem studia techniczne.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A adamis62
+13 / 17

A ja myślę, że studia czy zawodówka nie mają żadnego znaczenia jeśli chodzi o styl życia. Ten nie wypływa z wykształcenia, czy też jego braku, tylko z osobowości. Znam sporo ludzi z obu grup. I w jednej i w drugiej jest sporo porządnych ludzi, i sporo prostackich prymitywów. Ci po studiach zazwyczaj mają bogatszy zasob słów. I natym kończą się różnice.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S sprzedajMitaniejAlboWryj
+5 / 5

@adamis62 coś w tym jest... Wiem po sobie....poszedlem do technikum z myślą "przecież nie pójdę do zawodówki", niestety wybór kierunków był mocno okrojony. Więc padło na ekonomik (druga opcja to agrobiznes). Po technikum poszedłem na studia, logistyka. Za wszelką cenę chciałem sam się utrzymywać wkoncu, więc dostałem pracę w stoczni jachtowej w Gdańsku. Nieźle zarabiałem tam jak na tamte czasy (lata 2011-2016, 4000-5500 na łapę, oczywiście umowa na najniższą, reszta pod stołem). Stać mnie było na opłacenie studiów, pokoju i wyżywienie, mógł się też czlowiek wybawić . Zaczynałem jako pomocnik rurarza. Po 2 latach prowadziłem robotę, byłem odpowiedzialny za "orurowanie" statku. Wszystkie systemy, od wody pitnej po paliwo. Jakoś mi się to spodobało... Zrezygnowałem ze studiowania logistyki i poświęciłem się pracy fizycznej która czasami była naprawdę ciężka. Ale widziałem w tym przyszłość. Jakoś pod koniec 2016 roku postanowiliśmy z dziewczyną wyprowadzić się do Niemiec, spróbować czegoś nowego. Początek nie był łatwy, dostałem pracę na start jako pomocnik elektryka na budowach

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar mygyry87
+1 / 9

Bo studiować trzeba w kierunku w którym ma się możliwości zawodowe i predyspozycje a nie studiować byle co i marzyć, że jakoś to będzie, gdy będę miał papier.
Co gorsza połowa osób myśli, że jak studiuje to nie musi pracować, bo jego stać a efekt jest taki, że nikt nie chce później zatrudnić 25 latka z zerowym doświadczeniem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R rentier
+1 / 1

studia nie są po to aby dobrze po nich zarabiać tylko żeby czesne płacić :-)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S stts
+3 / 5

Kurczę, gdzie ci wszyscy biznesmeni po zawodówkach, o których tyle się czyta w internecie? Wśród moich znajomych po zawodówkach zdecydowanie więcej jest jednak tych, którzy obecnie uczęszczają do szkół wieczorowych, żeby zdać maturę i skończyć studia, niż tych, którzy rozkręcają własne firmy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S seriooo
+1 / 1

Jak widzę mit człowieka o zawodówce, który rozkręca niesamowity biznes o żyje jak król, ma się bardzo dobrze. Sukces się zależy od tego jaką kto szkołę skończył ale to czy ma pomysł na siebie, odwagę i determinacje. Nie ma takiej szkoły ani zawodu który dawałby gwarancję sukcesu. Można ukończyć AGH i być świetnie opłaconym inżynierem, można skończyć zawodówkę i zarabiać dobrą kasę jako mechanik. Można też zrobić doktorat na UJ i być nikim.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M mamarok
+2 / 2

tak, szkoła zawodowa to wylęgarnia biznesmenów.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S Shenes
0 / 0

@wwer no pewnie nic mu nie broni robić to samo, ale może chciał robić w życiu to co lubi i dlatego poszedł na dane studia i nie spodziewał się, że tak mało będzie zarabiać.. łatwo kogoś oceniać, ale to jednak duży dylemat wybrać czy chce się robić to co się lubi, czy męczyć się dla dużych pieniędzy

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
W wwer
0 / 0

@Shenes
No skoro robi to co lubi to nie powinien narzekać...

Nie spodziewał się, że będzie mało zarabiać? Słaby argument. Idąc na studia zazwyczaj wiesz, jakie są zarobki w zawodzie, który wybrałeś (no chyba, że masz jakiś niekonwencjonalny pomysł i kulturoznawstwo jest Ci potrzebne do jego realizacji)

Poza tym - ja wybrałem zawód, który mnie bardzo interesował i fascynował. Natomiast po kilkunastu latach pracy zawód jest... zawodem i dochodzisz do, moim zdaniem słusznego wniosku, że ma on po prostu słuzyć do zarobienia pieniędzy na resztę - tę WAŻNIEJSZĄ OD PRACY ZAWODOWEJ resztę życia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ZONTAR
0 / 0

Tytuły nie mają już za bardzo znaczenia, a gdziekolwiek mają znaczenie, zazwyczaj lepiej się nie zbliżać. Będziesz otoczony bandą ludzi których jedynym osiągnięciem jest papier.
Studia są narzędziem, idziesz tam zdobyć wiedzę w danej dziedzinie, która przyspieszy start. Cała reszta nie różni się niczym od zawodówki. Albo idziesz do pracy, zdobywasz doświadczenie i umiejętności, z czasem możesz wiele osiągnąć jeśli dobrze się przykładasz, albo olewasz temat i nic nie osiągniesz. To nie komuna, gdzie po studiach dostawałeś robotę z przydziału. Rynek pracy jest ten sam. Nie ważne jakie masz umiejętności, wystarczy sprawdzić oferty, stawki, wymagania i oszacować, czego nam brakuje. Na studia idziesz tylko po to, aby uzupełnić wiedzę i spełnić oczekiwania rynku pracy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem