Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
872 878
-

Zobacz także:


Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
H Hostis_Humani_Generis
+13 / 17

Aż mi się ku_rwa płakać... no i masz, łzy lecą, ciulu. Problem jest tylko że niektórzy wety, sami nie pozwalają na obecność opiekuna. Sam mam słodkiego Bokserka, ma już siedem lat... aż się popłakałem...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M Maja123456
0 / 4

@Hostis_Humani_Generis Nie usypiaj! Nawet jak bedzie chory, walcz o to zeby byl jak najlepiej leczony, dostawal mocne leki usmierzajace bol i zyl do konca swoich dni normalnie. Jak przyjdzie jego czas, niech umrze tam gdzie czuje sie bezpiecznie, w domu. Ja wydalam mnostwo pieniedzy na jak najdluzszym utrzymaniu przy zyciu mojego zwierzaka i do konca brykal. Byl na mocnych lekach. Smierc przyszla nagle, ale zyl dluzej i mam nadzieje, ze byl szczesliwy. Ludzie ida na latwizne, bo latwiej jest zabic, niz poswiecic sie i pieniadze na jak najdluzsze zycie zwierzaka. Pamietajcie, jak jeden weterynarz rozklada rece, albo jego leczenie jest nieskuteczne, to idzcie do innego i tak do skutku! Zycie waszego zwierzaka zalezy od waszej determinacji i tego czy naprawde go kochacie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar maggdalena18
+1 / 1

@Maja123456 Uporczywe leczenie nie jest niczym dobrym. Zależy od choroby itd. Ale np. moja kotka miała guza, złośliwego. Usunięto większą część, bo tyle było możliwe. Była opcja chemii, ale podawanie jej zwierzakowi, który nic nie rozumie? Za duża męczarnia. Pożyła rok jeszcze, dopóki guz nie urósł, nie dał przerzutów i dopóki się nie męczyła. Uśpienie jest bardziej humanitarne od leczenia na siłę. Za eutanazją u ludzi też jestem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M Maja123456
0 / 2

@maggdalena18 Sa leki (nie pamietam w tej chwili jak sie nazywaja), dzieki ktorym zwierzak normalnie funkcjonuje i go nie boli i moze zyc. Oczywiscie, ze my wiemy co sie dzieje, ale zwierzak zyje i cieszy sie zyciem. Eutanazja czy ludzi czy zwierzat powinna byc wykonywana wylacznie w naprawde skrajnych przypadkach. W wiekszosci ludziom nie chce sie zajmowac chorym zwierzakiem i wybieraja zabicie go, taka jest prawda. I jeszcze tlumacza, ze to dla jego dobra.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar maggdalena18
0 / 0

@Maja123456 Tak, ale nie zapominaj o takim organie, jakim jest wątroba. Jej stan nie zawsze pozwala na przyjmowanie wszystkich leków. A silne leki przeciwbólowe już zwłaszcza ją wykańczają. Tak samo nerki. Jeśli są niewydolne, to to też wyklucza niektóre leki.
Łatwo powiedzieć, że są leki... Tak, są. I jest ich cała masa na różne schorzenia. Tylko nie zawsze można je podawać, a często jedna choroba wyklucza leczenie innej. Np. leki przeciwbólowe u mojej kotki nie spowodowałyby, że nie będzie przerzutów. Gdyby to tylko o ból chodziło, to nie byłoby dla mnie mowy o uśpieniu. Oczywiście przy dobrych parametrach wątroby.
I też łatwo Ci mówić o pieniądzach. Jeśli ktoś miałby wydawać miesięcznie pensję na leczenie zwierzaka, czy nawet po prostu jej większość, no to sorry, ale za co sam będzie żył i opłacał rachunki?
Ja w tym momencie mam psa po poważnej operacji, a dopiero skończyłam leczenie 17-letniej kotki, która miała poważne problemy z ciśnieniem, przez co oślepła. Wydałam już naprawdę kupę kasy, więc coś na ten temat wiem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M Maja123456
-1 / 3

@maggdalena18 Nie bylo mi latwo z pieniedzmi, ale wiedzialam ze leczenie mojego zwierzaka, zrobienie dla niego wszystkiego co mozna, bylo wazniejsze niz moje potrzeby. Pieniadze zawsze mozna jakos dorobic. Zawsze. Jak komus zalezy na kims, to zdobedzie pieniadze z podziemi. Moj zwierzak zmarl kilka miesiecy temu i do teraz borykam sie z zadluzeniem u znajomych. Coraz mniejszym, ale jednak. Wydalam przez kilka miesiecy na niego ok 10tys zl. Musialam z nim jezdzic w swieta, w weekendy na zastrzyki, a wtedy wiadomo ile kosztuja wizyty. Nie jestem bogata, to byl dla mnie bardzo duzy wydatek, ale wiedzialam ze nie powiem mu ze nie moge go leczyc bo nie mam pieniedzy. Zrobilam wszystko co mozna bylo i wiem, ze jesli ja moglam, choc naprawde duzo pieniedzy nie mam, to kazdy moze, wystarczy chciec. Zawsze mozna wziac dodatkowa prace, jakies prace zlecone, cokolwiek. Da sie, trzeba tylko chciec. Jak czlowiek kocha zwierzaka to poswieci sie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar maggdalena18
0 / 0

@Maja123456 Nie zawsze. Miej małe dziecko i bierz dodatkowe roboty, żeby przedłużyć psu życie o kilka miesięcy. Serio uważasz, że można olać dziecko i siedzieć wiecznie w pracy? Nie mam dzieci, a raczej mam zwierzęce dzieci, ale nie wyobrażam sobie czegoś takiego.
Jeszcze zależy, jaka praca, co i jak. Jak siedzi się wygodnie w biurze, to może nie jest się tak zmęczonym, nie wiem. Ja mam taką pracę, że czasami przychodzę do domu, kładę się i nie mam siły wstać nawet do toalety. Nie wyobrażam sobie, jak miałabym iść jeszcze gdzieś. A i są ludzie, którzy naprawdę liczą się z każdym groszem, że nie stać ich nawet na zaciąganie długów. Czym innym jest; leczymy, żeby wyleczyć, a czym innym: leczymy, żeby pożył jeszcze 2-3 miesiące. Ja przedłużyłam mojej kotce życie o rok. Może gdyby brała chemię, pożyłaby trochę dłużej, ale nie wyobrażam sobie takiego męczenia kota dla np. 3 miesięcy życia.
Kocham moje zwierzaki, ale dla mnie... No zadłużać się u ludzi, żeby zwierzak żył tylko parę miesięcy dłużej? Gdyby miał pożyć jeszcze długo, to co innego, ale tak? Moja kotka miała 13 lat, kiedy ją uśpiłam.
Gdybym miała dać 10tys. za jej wyleczenie, ale bez cierpienia!, żeby pożyła jeszcze kilka lat (jej matka ma teraz 17), to bym to zrobiła. Ale gdyby leczenie miało ją wymęczyć, a to robi chemia, czy żeby miała to wszystko znosić dla 3 miesięcy... No cóż, to nie moja logika. Trzeba wiedzieć, kiedy powiedzieć dość. No ale grunt, żeby nie dać zwierzakowi cierpieć.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M Maja123456
-1 / 3

@maggdalena18 Przede wszystkim, zanim wezmie sie zwierzaka, czy zdecyduje sie na dziecko, trzeba zadac sobie pytanie, czy mnie na to stac, zeby je utrzymac i zapewnic mu dobre, szczesliwe zycie. Trzeba wziac pod uwage czy mamy wystarczajaco luznych pieniedzy na to zeby zapewnic mu dobre jedzenie, miejsce w mieszkaniu, ew wizyty u weterynarza. Jesli nie mamy luznych 500zl do tysiaca zl miesiecznie, to nas na zwierzaka po prsotu nie stac. Tak samo decydujac sie na dziecko, musi byc nas na nie stac. Wtedy nawet choroba jest dla nas finansowo do udzwigniecia, ciezko, ale bedzie do udzwigniecia. Nie jestem w stanie ustosunkowac sie jak zwierzak ma raka, bo nie wiem wiedzy na ten temat. Mojemu zaczely siadac narzady i byl w stanie normalnie funkcjonowac dzieki bardzo mocnym lekom, ale zmarlby wczesniej jakbym o niego nie walczyla i nie chodizla od weterynarza do weterynarza, ktory moglby pomoc, bo kilku wczesniej nie mialo kompletnie pomyslu co robic i na chybil trafil dawali mu leki.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar maggdalena18
0 / 0

@Maja123456 1000zł miesięcznie? Co niby tyle kosztuje?
I czasami sytuacja życiowa się zmienia. Ktoś traci pracę, czy coś.
Tak czy siak, jak wspomniałam, wszystko zależy od tego, co konkretnie zaatakowało naszego zwierzaka.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M Maja123456
0 / 2

@maggdalena18 Duzy pies i jedzenie dla niego, plus srodki pielegnacyjne, zabawki itd. Wiadomo ze przy chomiku zmiescimy sie w 200zl miesiecznie, ale im wieksze zwierze, tym wieksze koszty utrzymania. Oczywiscie pisze o zbilansowanych posilkach, a nie pedigri.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar maggdalena18
0 / 0

@Maja123456 No w sumie tak, wielki pies może tyle kosztować. Nie będę negować, bo nie wiem za bardzo. Mam małego psa (14kg) i 2 koty, więc to mniejsze koszty.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K krzysiekzet
+12 / 12

Trzeba umożliwić psu kontakt wzrokowy z nami.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M Myslaca_istota
+10 / 10

Moja córka trzymała na kolanach swoją fretkę, kiedy ta dostała zastrzyk usypiający (miała raka). Fredzia przytulłaa się do niej.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar AVictor
+12 / 12

Coś w tym jest, uważam że każdy jak podejmie jakąś decyzję powinien wziąć za nią odpowiedzialność do samego końca, a nie marudzić że im ciężko i zwalać odpowiedzialność na innych.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar cheng54_
+8 / 8

Absolutnie racja. Myśmy żegnali naszą sunię całą rodziną, choć to było ciężkie i smutne.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
I islandor
+6 / 6

@tomek_s pies nie wie że za chwile umrze więc dla niego to jest zwykła chwila i uważam że warto mu dać tę chwilę będąc obok, jak w każdy inny czas. A tym bardziej jak cierpi z bólu

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
I islandor
0 / 0

@SmallPig kwestia indywidualna ale ja niewyobrażam sobie by nie byc przy moim przyjacielu gdy jest konieczność go uspienia. Oczywiście gdy jest taka mozliwość. bo np. przy rodzinnym drugim psie który prawdopodobnie przez pomyłke weterynarza w ciągu 1 dnia padł (wcześniej dawał rade przez pół roku na zastrzykach co około miesiąc) i na drugi dzień trzeba go było uśpić to niestety nie miałem możliwości być na miejscu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
I islandor
+3 / 3

Nasz 15 letni pies około roku dostawał zastrzyki wzmacniające. No ale z miesiąca na miesiąc było coraz gorzej. Gdy przyjechałem po pół roku do domu to Tuptuś nagle odżył, przez dwa dni był jakby o 5 lat młodszy. Tak jakby na mnie czekał?? A potem padł, sparalizowało mu lewą strone ciała, przestał jeść, robił pod siebie. Pojechałem do lecznicy, weterynarz powiedział że zastrzyk to może tydzień go wzmocni. Dostał zastrzyk, umówiłem się na drugi dzień i wróciłem z nim do domu by go rodzina pożegnała.
Głaskałem go gdy odchodził. I płakałem jak bóbr. Zasłużył na pożegnanie ze swoja rodziną

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 2 października 2021 o 18:41

Q Qooyon
0 / 2

Jako lekarz weterynarii, a nie jak się ktoś podpisał weterynarz powiem tak. Jeśli zwierzę podczas eutanazji szuka wzrokiem właściciela to znaczy, że jest to robione źle. Podanie "zastrzyku" odbywa się w pełnej ku.wa anestezji bez świadomości zwierzęcia. Podpisujesz się gościu wetenarz, aby na pewno nim jesteś?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S szyyszyy
+3 / 3

@Qooyon Jak usypiałam dwa lata temu kota, to najpierw dostał zastrzyk z narkozą. Weterynarz pozwoliła zostać przy nim do póki nie zaśnie, a potem zabrała kota do drugiego pomieszczenia i tam został poddany eutanazji. Wydaje mi się, że w democie zastosowano skrót myślowy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A azareel
0 / 0

@Qooyon Oczywiście, że chodziło o skrót myślowy. Jak tego nie wyczułeś, a chciałeś się tylko popisać "wiedzą", to słabo świadczy o twojej empatii i w ogóle o tobie jako człowieku. Logiczne, że najpierw się usypia, a potem podaje się np. Morbital. Jak tego nie skumałeś, to podaj nazwę lecznicy w której przyjmujesz, żeby ktoś przypadkiem nie trafił na takiego bezuczuciowego pajaca jak ty.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
H Hajna89
0 / 2

Mój Owczarek niemiecki miał niedowład tylnych łap na sam koniec bramy na posesji nie zamykaliśmy bo on nie miał siły na przednich chodzić nagle pies się zgubił okazało się że zaczołgał się do pobliskiego rowu przy ulicy ktoś przystanoł zgłosił fakt policji że pies w rowie zdążyłem jeszcze by go wyciągnąć przytulić i dać mu odejść po zastrzyku bo wet przyjechał na zgłoszenie policji odjechał w worku

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Suzzzi86
0 / 0

ja nie miałam nigdy psa, ale miałam świnkę morską, którą trzeba było uśpić. wiedziałam, że tak trzeba, ale ryczałam jak bóbr na samą myśl o tym, że mam oddać moje maleństwo, młodziutką, śliczną świnkę na wieczny spoczynek :( ostatecznie poszedł a nią mój ojciec, bo ja bym na miejscu chyba zemdlała. a że ojciec jest gruboskórny i żadne życie nie ma dla niego wartości, to mu nawet powieka nie drgnęła. do dzis mi to wypomina. usypianie zwierzaka boli i to bardzo :(

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar maggdalena18
+1 / 1

Moja 13-letnia kotka miała raka i już przerzuty, więc musiałam ją uśpić. Byłam przy podawaniu narkozy. Przy zastrzyku nie chciałam być. Ale do końca, dopóki była przytomna, byłam z nią. Nie wiem, jak można inaczej...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem