Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
445 461
-

Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
avatar Saladyn1
+12 / 48

Urzędnicy powinni pójść siedzieć, a odszkodowanie dla kobiety powinno płynąć z ich kieszenie a nie z kieszeni państwa. Nie wiedzieli niby kto jest właścicielem działki chociaż ta płaciła za nią podatki. Niby nie wiedzieli kto jest właścicielem bo księgi zginęły, chociaż sąd 3 miesiące wcześniej wskazał właściciela. I sprawa skończy się tak ze babka będzie się latami sądzić o odszkodowanie, które zapłaci podatnik, a urzędasowi włos z głowy nie spadnie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R raviK
+3 / 3

@Saladyn1 nie. masz wyjaśnione czemu. poczytaj.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Saladyn1
-2 / 2

@raviK Gdzie mam wyjaśnione czemu? U MG02? Przecież on olał kompletnie to co było w źródle pod demotem, a tam masz napisane że:

1 Babka płaciła i miasto to potwierdziło.
2 Była sprawa sądowa o ustalenie własności która trwała 10 lat i skończyła się we wrześniu 2019 pomyślnym wyrokiem dla kobiety.
3 Miasto znało właściciela bo brało udział w spraw sądowych i powinno wiedzieć o wyroku.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R raviK
+1 / 1

@Saladyn1 : i masz rację, sorki, wygląda na to ze miasto faktycznie znało co najmniej pełnomocnika właścicielki.
Tylko popatrz sobie kilka komentarzy niżej na fotę tej "posiadłości" z roku 2017 (wtedy stan był jeszcze niezły w porównaniu z późniejszym). Trudno jakąś rozwalającą się ruderę nazwać domem rodzinnym, a po stanie posiadłości widać, że była porzucona i zaniedbana.
Innymi słowy miasto przegięło pałę samo się podkładając a gościówa płacze na pokaz w celu zawyżenia odszkodowania i narobienia szumu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Saladyn1
+1 / 1

@raviK Oczywiście. Też bym tak robił. Tylko ze z drugiej strony postępowanie miał trwać 10 lat, ja nie wiem czy ładowałbym jakiekolwiek pieniądze w coś co teoretycznie mogą mi zabrać, więc to ją trochę tłumaczy.

ale to i tak nie ważne bo ziemia była jej o czym miasto wiedziało i powinna dostać informacje o wywłaszczeniu od której powinna móc się odwołać.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M MG02
+53 / 71

Kolejne raz czytam płacze o przejęciu tej działki. Warto poznać drugie dno całej historii... Rudera zarośnięta chaszczami nazwana ładnie "przedwojennym drewnianym domem rodzinnym" od ponad 30lat stała opuszczoną. Jakieś 10lat temu połowa "domu" zawaliła się po pożarze wywołanym przez koczujących tam bezdomnych. Zostały tylko 3 ściany i kilkanaście dachówek na dachu. O rondzie wiadomo było conajmniej od 7 lat, a miasto bezskutecznie próbowało znaleźć właściciela, bo po śmierci rodziców tej pani nikt nie uregulował formalności w księdze wieczystej. Jakieś 5 lat temu przez środek działki poprowadzono chodnik i jakoś wtedy właścicielka nie interesowała się swoją nieruchomością. Pani nie uregulowała formalności z przejęciem spadku po rodzicach, o czym powinna wiedzieć chociażby jej córką- adwokat, która już zaciera ręce jak wysokie odszkodowanie uda się jej ugrać. Prace porządkowe trwały na tym terenie od początku roku więc był czas na rekację. Pani najzwyczajniej wyczekała do ostatniego momemetu, żeby ugrać wyższe odszkodowanie. W związku z brakiem możliwości ustalenia właściciela miasto zabezpieczyło budżet na rekompensatę za działkę i przejęło nieruchomość. Jeśli Pani udowodni, że faktycznie była właścicielem do dostanie odszkodowanie zgodnie z rynkową wartością nieruchomości. A powinna być wstanie to zrobić bo twierdzi że od 6 lat płaci podatek od nieruchomości. Płacze w mediach to zwykła próba zawyżenia wartości tej sterty desek i gąszczu krzaków.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 31 października 2021 o 14:44

avatar Borden
+31 / 41

@MG02 dzięki za komentarz. Naprawdę piękna manipulacja. Jak można nie wiedzieć, że czyiś dom rozbierają. A no tak, że jeśli to była rudera i nikt się nią nie interesował od lat to można.
Granie na uczuciach w Polsce jest na wysokim poziomie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
+22 / 28

@MG02 też właśnie mi się ta historyjka z demota kupy nie trzyma. Bo co jak co, ale akurat nieruchomości zwykle są tak absurdalnie udokumentowane że to się w pale nie mieści i ot tak nie dałoby rady sobie strzelić placu budowy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P PitBull9010
-2 / 10

@rafik54321 to jeszcze mało w tym kraju widzieliście...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
+1 / 3

@PitBull9010 właśnie w tym rzecz, że prędzej biurokracją sobie zablokujesz możliwość budowy czegokolwiek z działką, niż otrzymasz "dzikie" pozwolenie.

Kwestie ewentualnych oszustw czy przestępstw w podrabianie dokumentów itp to zupełnie inna para kaloszy i takie kwiaty też występują.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Saladyn1
+3 / 13

@MG02
Kwestia podatków:

"Nie wiedzieliśmy do kogo należy ta działka, nie mieliśmy takich informacji w dokumentach. Myśmy wiedzieli w wydziale podatków i opłat, że ona rzeczywiście płaci. Natomiast nie mogliśmy tej sprawy przekazać do działu geodezji. Nie ma takiego systemu - mówi Dariusz Nowak, rzecznik Urzędu Miasta Krakowa."
sprawa własności i wiedzy rausza o właścicielu:

"Pani Anna twierdzi, że urzędnicy musieli wiedzieć kto jest właścicielem działek bo... przez lata walczyli o nie w sądzie. W związku z zaginięciem ksiąg wieczystych pani Anna musiała wykazać przed sądem, że teren od lat należy do jej rodziny. Udało się to, sprawę wygrała, ale zanim wyrok stał się prawomocny miasto rozpoczęło inwestycje.

- Przez ponad dziesięć lat, na każdej sprawie sądowej był na sali przedstawiciel urzędu miasta, a teraz oni mówią, że nie wiedzieli, że taki wyrok zapadł. We wrześniu 2019 roku zapadł wyrok przyznający nam działki, a już w grudniu tego samego roku wydano decyzję o budowie ronda na naszym terenie. To wygląda tak, jakby przegrali w sądzie, więc wzięli sobie siłą - tłumaczy pani Anna."


Nie ma absolutnie żadnego znaczenia czy stał tam pałac czy drewniana chatka czy 3 ściany. Skoro była to jej własność nie powinni jej zabierać bez jej wiedzy. Skoro sprawa o ustalenie własności toczyła się 10 lat to babka nie zabrała się za to na ostatnią chwilę. Skoro urząd potwierdza że rzeczywiście ktoś płacił to powinien dowiedzieć się po co to robi. Skoro sądzili się z nią w sądzie to wiedzieli że rości sobie prawa do tej ziemi i pewnie wyrok w sprawie też znali.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Ortomen
-2 / 14

@MG02 Dziękuję osobo o "moralności" urzędnika za ujawnienie się. Zakładam, że tak samo zareagujesz, gdy zostawisz SWÓJ portfel na siedzeniu w autobusie, wówczas po np. 48 godzinach całą jego zawartość z dokumentami może przejąć znalazca? Bo nie interesowałeś się?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M MG02
+5 / 11

@Quant_
Ani miasto ani właścicielka nie wspominali o żadnym procesie. Pani Anna wyraźnie powiedziała przed kamerami, że była zaskonczona tym, że na jej działce trwają jakieś pracę. Chyba mówimy o innych sprawach, bo miasto przed rozpoczęciem prac przejęło działkę na własność na podstawie specustawy o budowie dróg. O jakim więc przegranym procesie o przejęciu własności mówimy? No chyba, że sąd przyznał prawo własności tej pani a później do księgi wieczystej przez pomyłkę wpisał jako właściela miasto kraków.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 2 razy. Ostatnia modyfikacja: 31 października 2021 o 16:47

M MG02
+4 / 8

@Ortomen
Ciekawe porównanie. Zgubiony portfel do.... porzuconej nieruchomości. Twoje pytanie niespecjalnie ma sens w odniesieniu do tej sprawy, ale odpowiem. Tak, jakbym zgubił portfel to tylko i wyłącznie moja wina i zaniedbanie. Nawet nie liczyłbym na to, że ktoś zwróci portfel z zawartością tylko od razy zablokowałbym karty płatnicze i zgłosił na policję utratę dokumentów.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Ortomen
-2 / 4

@MG02 Skoro Twoim zdaniem wina leży po stronie właściciela, to zaakceptuj, że ktoś weźmie kredyt na Twoje dokumenty, albo zapłaci Twoimi kartami płatniczymi, a należność zostanie pobrana z Twojego rachunku.
Złożysz reklamacje w swoim banku wskazując jako WINNEGO złodzieja, czy weźmiesz odpowiedzialność na siebie? Gdzie jest granica moralności?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M MG02
+4 / 6

@Ortomen
Dlatego właśnie trzeba zgłosić na policję zaginięcie dokumentów.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Ortomen
-2 / 4

@MG02 Naiwność twoich poglądów udowadnia, że do tej pory życie obeszło się z Tobą łagodnie.Nie życzę Tobie utraty domu, mieszkania lub dokumentów i starcia z procedurami lub tak zwanym "prawem". Ale dopiero takie przeżycia otworzyłyby Tobie oczy. Na razie masz komfort głoszenia poglądów, które dotyczą krzywdy u innych ludzi.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M MG02
+1 / 3

@Ortomen
Życie obeszło się ze mną jak się obeszło, bo dbam o sprawy formalne tak jak się to powinno robić żeby uniknąć problemów. Portfel do tej pory zginą mi dwa razy. Pierwszy raz ktoś wyją z niego pieniądze i wrzucił z dokumentami do skrzynki na listy. Dzięki mu wielkie za to, dokumenty odesłał mi poczta. Drugi raz najprawdopodobniej zwinęli mi go kieszonkowcy w autobusie i go nigdy nieodzyskałem. W obu przypadkach zgłosiłem zaginięcie na policję i na wszelki wypadek dalej, trzymam zaświadczenie o utracie dokumentów. Po niedawnym przejęciu spadku załatwiłem formalności związane z wpisem do księgi wieczystej, a odpis z pieczątką sądową trzymam w domu. Tak więc ani utraty działki ani cudzego kredytu się nie obawiam.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G globus24
+1 / 9

@Saladyn1 gdyby tak było to niektóre inwestycje byłyby zamrożone latami bo dzisiaj nie ma obowiązku meldunkowego więc niektórych właścicieli możnaby było sobie szukać latami... jeśli dom jest ruderą i nik się nim nie interesuje to miasto powinno przejąć działkę i zabezpieczyć środki na odszkodowanie w wysokości wartości rynkowej nieruchomości... i w momencie kiedy ktoś się upomina to wypłacić kasę... proste...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
W waclawpl
+1 / 3

@globus24 No widzisz, to nie takie proste. Jeśli nie ma obowiązku meldunkowego, to mogę mieszkać i w Australii, a własność w Polsce jest moja i póki wpływają co roku pieniądze z tytułu podatku gruntowego to wara władzy centralnej i samorządowej od mojej włąsności. To, że państwo nie jest w stanie zapewnić mechanizmów do utrzymania kontaktu z właścicielami ziemi, to nie mój problem. Poza tym, z powyższych komentarzy i szybkiej lektury wyłania się raczej odwrotny obraz: miast doskonale widziało o problemie, ale postanowiono zagrać o wszystko. Teraz, rondo powstanie i co najwyżej właścicielom gruntu trzeba będzie zapłacić odszkodowanie. Tylko to nie jest w porządku.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M MG02
+2 / 2

@Saladyn1
Może podać lin.k do cytowanego tekstu?
Serio pytam, bo od 2h szukam informacji o wspomnianym przez Ciebie postwpowaniu sądowym i nigdzie nie znalazłem informacji, że takie miało miejsce. Jedyne co znalazłem, to, że rondo było planowane od 2017, a budowa rozpoczyna się dopiero teraz bo miasto wyrokiem sądu przejęło działkę w styczniu tego roku.
Tak przy okazji to to co na tej działce stało ma duże znaczenie, bo od tego zależy decyzja o wywłaszczeniu i wysokość odkszodowania. Tam nie było nic co można by nawet porównać do domu, więc moim zdaniem odszkodowanie należy się jedynie za grunt.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Ortomen
-1 / 1

@MG02 Przeczytaj fragment specustawy drogowej:
"Decyzja staje się ostateczna, jeżeli w terminie 14 dni od dnia jej doręczenia żadna ze stron nie wniosła odwołania albo jeżeli w trakcie biegu terminu na wniesienie odwołania wszystkie strony postępowania zrzekły się prawa do wniesienia odwołania".

W praktyce "doręczenie" to wrzucenie listu lub awizo do skrzynki, zaś Ty możesz być w tym czasie na urlopie, w szpitalu lub w zagranicznej delegacji, lub kwarantannie.

Tracisz prawo do swojej działki i domu po 14 dniach od urzędniczej decyzji To, co jaki porządek masz w księdze wieczystej nie ma żadnego znaczenia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G globus24
-1 / 5

@waclawpl wyobraż sobie ile by trwało wywłaszczenie pod 200 km odcinek autostrady... jeśli właścicielka ruiny dostała lub dostanie pieniądze w wysokości wartości rynkowej działki to nie ma tematu... co innego gdyby chodziło o zamieszkały dom, i ktoś wyjechałby na wakacje, wraca i nie ma gdzie mieszkać... ale w tym przypadku o budynku ni było mowy... tam nie było domu... a właścicielka próbuje ugrać trochę grosza robiąc z siebie ofiarę bo jej rodzinny dom zniszczyli...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
W waclawpl
-1 / 1

@globus24 Ale rozumiesz, że tu nie chodziło o wywłaszczenie tylko podjęcie przez miasto świadomej decyzji rozpoczęcia inwestycji na czyimś gruncie ze złamaniem prawa? Właśnie o to w całej tej zabawie chodzi: najpierw powinno być przejęcie gruntu, a dopiero później prace budowlane. A tak nie było.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar PMY
+2 / 6

@MG02 Nieistotne. To czyjaś WŁASNOŚĆ i władzy wara od tego. Co najwyżej właściciela mogła ukarać grzywną za bałagan.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G globus24
-3 / 3

@waclawpl żeby oceniać sytuację to trzeba by ją było znać.... nie wiem jak to wyglądało od strony władz ale jedno jest pewne... Właścicielka terenu łże jak z nut.... pamiętam jak pierwszy raz widziałem tą sprawę w tv.... płakała przed kamerą że tu nie chodzi o pieniądze tylko o to że ona chciała wyremontować dom bo iał wartość sentymentalną... i że ona w ogóle nie miała pojęcia że tam ma być coś budowane bo nikt ją nie ostrzegł.... tak.... nie wiedziała.... obok stał dom w duuuużo lepszym stanie i został zburzony... i tamten sąsiad nie ma żadnych pretensji tylko na nią miasto się uwzięło.... i na jej ruinkę

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G globus24
-2 / 2

@PMY własność własnością ale istnieje coś takiego jak wywłaszczenie pod budowę autostrady, drogi czy jakiegoś innego obiektu użyteczności publicznej... gdyby w takich przypadkach prawo własności decydowało to w Polsce nie mielibyśmy nawet 1 km autostrady... wykup po cenach rynkowych i ani grosza więcej przerwał wreszcie złodziejski proceder z przed lat. gdzie znajomki burmistrza, wójta, czy Starosty, wiedząc wcześniej o planowanej inwestycji i jej przebiegu wykupywali szczere pola od ludzi za bezcen a później, miasto, gmina, powiat czy GDDiK negocjowało z gościem cenę wykupu bo zażyczył sobie jakiejś chorej ceny

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
W waclawpl
+1 / 1

@globus24 Tylko że to nie ma nic do rzeczy, bo statystycznie kręci większość ludzi na świecie. Determinujące są potencjalne zyski, bo jednym wystarczy profit kilku złotych, a innym mała fortuna żeby się zeszmacić. Ot, ludzka natura.

Powtarzam raz jeszcze: miast podjęło świadomą decyzję. Czytałem o sprawie w 3 miejscach, wszędzie wskazywany jest prawomocny wyrok w sprawie owa pani kontra miasto, przyznający rację tej pierwszej tj. że grunt jest jej, a nie miasta. Prawo ma być prawem, dla każdego, a już szczególnie urzędnicy powinni dbać o jego przestrzeganie. To że właścicielka gruntu robi szopkę to jej sprawa, ale nie zmienia to faktu, że wszystko wskazuje na to, że ziemia należała do niej, a miasto postanowiło ruszyć z inwestycją bez zagwarantowanego statusu prawnego obszaru inwestycji. Nie ważne czy był tam średniowieczny zamek, pałac z XVII wieku czy rozpadająca się latryna. Grunt nie był ich i nie mieli prawa nim rozporządzać, tylko tyle i właśnie to jest sednem sprawy. Nie co było na gruncie, a to do kogo należał w chwili gdy ruszyły prace budowlane.

Bo wiesz co teraz będzie? Jako podatnicy, mieszkańcy za owe rozpadające się 3 ściany z dykty i chrustu co to tam niby stały, zapłacą jak za kamienicę na rynku w Krakowie. Bo oprócz rynkowej ceny gruntu, kobiecina wygra w sądzie odszkodowanie i jeśli kwota jej nie zadowoli, to będzie pchała sprawę do Trybunału Sprawiedliwości, a tam samorządowi wlepią ładnych kilka baniek. Euro. No a jeśli prawdą jest, że babka jest prawniczką, to jest to pewny scenariusz. Właśnie dlatego, należy trzymać się prawa. Należało poczekać, wywłaszczyć jak ustawodawca przewidział i dopiero wtedy brać się za budowę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G globus24
-1 / 1

@PMY z tego co wiem a troszkę szperałem w internecie to sprawa toczyła się od 8 lat... a właścicielka doskonale wiedziała co się kroi i utrudniała sprawę żeby wyłudzić jak najwyższe odszkodowanie... poszukaj a googlach.... obok stał dom który był prawdopodobnie zamieszkały, a przynajmniej tak wyglądał i o tamtym właścicielu nie zapomniano tylko o tej biednej pani? Myślę że tu chodziło tylko o pieniądze.... Pani chciała kasę za dom który sobie pewne wyceniła na 500 tys zł. a miasto zapłaciło tylko za działkę bo domu już nie bylo

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D daclaw
+9 / 11

Nieuregulowane sprawy spadkowe albo inne własnościowe. "Ale przeca już 50 lat tak żyjem, nic się nie dzieje, to po co się jakimiś papierami przejmować?".

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Saladyn1
0 / 4

@daclaw od 10 lat się sądzili z miastem. We wrześniu 2019 wygrali, a w grudniu 2019 miasto wydało decyzje o budowie ronda.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
C Cylindryk
+4 / 12

To bardzo się interesowała tą nieruchomością, skoro przez tyle czasu nie zauważyła, że coś się dzieje na niej... a nie, czekaj, pewnie to pustostan był czy coś, o nieustalonym właścicielu przez niedopełnienie formalności spadkowych, przez co spadek przepadł, razem z nieruchomością, na rzecz miasta. A miasto zrobiło to co uznało za stosowne - postawiło rondo. Proste.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M Maras78
-5 / 9

Sprawa jest prosta. Nie twoje, nie ruszaj, ale banda komuchów tego nie rozumie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G globus24
-1 / 3

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G globus24
+5 / 7

próbowałem kilkakrotnie wrzucić fotkę tego domu, a właściwie rudery bez dachu... zarośniętej krzakami ale mi się nie udało... ale można to zobaczyć na googlach. skrzyżowanie ulicy centralnej i sołtysowskiej w Krakowie... od razu mówię że widać tylko resztki domu ponad krzakami i to tylko z jednej strony

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
Z zenonKasprzak
+3 / 3

Rodzice mojego kumpla też tak mieli.
Po czym się okazalo że duza część działki sprzedali miastu na początku lat .90, a kasę zwyczajnie przepili

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
7 7th_Heaven
0 / 6

A to nie jest tak, że jak się przez ileś tam czasu nie przyjmie spadku to tak, jakby się go odrzuciło? Serio pytam bo nie wiem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
7 7th_Heaven
-1 / 1

Brak odpowiedzi ale minus za samo pytanie. LowcaKomedii znów nie ma co robić z wolnym czasem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
7 7th_Heaven
0 / 6

Tak jeszcze w woli ścisłości: nie "widok zastał panią" tylko "pani zastała widok".

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
7 7th_Heaven
-3 / 3

@cobysciechcieliwiedziec świadomie tak piszę. Dla mnie to brzmi logicznie i spójnie. Nie lubię stosować na siłę archaizmów i nie specjalnie przekonuje mnie fakt, że moja forma "nie jest historycznie uzasadniona". Dla mnie to jest jedyna sensownie brzmiącą forma tego wyrażenia, które swoją drogą jest bardzo powszechne.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
C cobysciechcieliwiedziec
-1 / 1

@7th_Heaven Dlaczego poprawiasz innych, skoro sama/sam nie piszesz poprawnie, tylko tak jak Tobie pasuje?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
7 7th_Heaven
-1 / 1

@cobysciechcieliwiedziec nikogo nie poprawiam. Napisałam jak jest poprawnie a co kto z tym zrobić jego sprawa. Różnica taka, że mój "błąd" jest "nie historyczny" ale poprawny, natomiast wyrażenie że "widok zastał kobietę" jest nielogiczne i śmieszne, bo żeby kogoś w jakimś miejscu zastać trzeba na dane miejsce przybyć.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
T tyska881
+2 / 2

Nie było właściciela, tylko posiadacz samoistny.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem