Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
1142 1167
-

Zobacz także:


Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
avatar rafik54321
+32 / 44

Konsekwencja i tyle... Trzon wychowania

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D diverus
+13 / 17

@rafik54321 Dokładnie o tym samym pomyślałem. Zdecydowanie więcej uwagi powinno się przywiązywać do nauczenia dzieci tego, że czyny mają swoje konsekwencje.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
+5 / 7

@diverus raczej miałem na myśli konsekwencję rodziców przy wychowywaniu, a nie jak teraz duża część rodziców. Mówią "nie", dzieciak poryczy "no dobra, masz".

Wg mnie, wychowanie, to okres w którym trzeba przystosować dziecko do samodzielnego życia. Nauczyć je radzenia sobie z problemami, nauczyć odporności, ograniczonego zaufania do obcych, wpoić kręgosłup moralny oraz etyczny. Pomóc ustalić cel życia itp.
A nie tylko po prostu dziecko utrzymać i jakoś to będzie :/ . Jako rodzic, człowiek powinien dążyć do tego, aby stać się idolem swojego dziecka.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M Madman07
-1 / 11

@rafik54321 No nie do końca. Wychowanie jest gdzie indziej, a nie w jedzeniu na zegarek. Równie dobrze można do ubikacji nauczyć chodzić ludzi na zegarek. Sam mam ponad 30 lat i nigdy nie jem o standardowych godzinach.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
+2 / 4

@Madman07 To że ty nie jesz, to nie znaczy że to dobry nawyk. Choćby ze względów zdrowotnych.

Usystematyzowanie pór posiłków ma sens również z tego względu, aby dziecko jadło wartościowe posiłki, a nie wiecznie jechało na przekąskach.
Dodatkowo, dając dziecku jeść kiedy ono chce - po prostu je rozpieszczasz. To dobre wg ciebie? Dziecko musi znać dyscyplinę, pewien porządek rzeczy.

A potem dorośnie i co? Szef też będzie potem twojemu dziecku dawał przerwy tak jak mu się podoba? Nie. Szef wyznaczy konkretną godzinę i cześć.

Wyznaczenie konkretnych pór posiłków to element wychowania. A nie całość. I najskuteczniej po prostu stosować wiele metod wychowawczych, równocześnie.

Podobnie jak nieuchronność kary. Jeśli dzieciak nabroi to MUSI zostać ukarany. W jakiś sposób. Nawet jeśli ci ryczy, mówi przepraszam bla bla bla, a tobie się serce kraje - kara musi być. Bo ta kara jest dla jego dobra. Bo jak raz odpuścisz, to dzieciak już wiecznie będzie sondował na ile mu pozwolisz.

Pewien rygor musi być.

Oczywiście dla równowagi też trzeba dla dziecka być (tak na codzień) po prostu dobry. Pograć z nim, powygłupiać. Spędzić czas, czy po prostu wysłuchać że teraz są jakieś tam zestawy figurek.
Warto też dziecku coś pokazać, coś co samemu lubi się robić. Dzieci są ciekawskie - używać tego. Np jak ja naprawiałem motocykl, to się dzieciakowi dało do ręki klucz, pokazało jak używać i niech młodzian kręci śrubki XD. Tak się buduje więź z dzieckiem.

Stosując wszystkie powyższe zasady, najpewniej nigdy nie będzie potrzeby czy to krzyku czy tym bardziej bicia dziecka.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
H Hostis_Humani_Generis
-1 / 1

@rafik54321 Dodam jeszcze, ze jeśli chcesz żeby dziecko coś robiło to musisz sam to robić albo chociaż próbować. Dziecko jest naśladowcą, nic nie da jeśli powiesz dziecku "czytaj książki" albo wręcz będziesz je bił kiedy nie czyta czy krzyczał albo karał, lepiej samemu czytać na oczach dziecka i wtedy samo będzie czytać. Moja żona, chociażby, teściu czytał na jej oczach kiedy miała 4 latka a ta dzisiaj ma na koncie kilkanaście tysięcy przeczytanych książek, w tym ze sto w językach obcych i sama zaczęła pisać. I sama mi to opowiadała nieraz, że zobaczyła jak jej ojciec czyta i się śmieje i chciała się nauczyć czytać żeby wiedzieć co tam jest napisane i też się pośmiać.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M Madman07
-2 / 6

@rafik54321 Na szczęście mi szef nie wyznacza, kiedy mogę jeść a kiedy robić siku. Ba, nie wyznacza mi dokładnie godzin, kiedy mam pracować a kiedy myśleć o niebieskich migdałach.
Zabawne jak wszyscy mówią, że szczepienie złe bo czipy, że czipowanie ludzi złe a potem chodzę jeść i siku na zawołanie :P

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Pani_Informatyk
+1 / 1

@rafik54321, at nie wiesz jak bardzo się mylisz. Jako była nauczycielka, muszę coś poprawić:
- już dawno udowodniono, że w procesie wychowania kara uczy jedynie unikania karty. Bez rozmowy, wysłuchania drugiej strony oraz spokojnego wyjaśnienia swoich racji (nie, bo dziadkowi podobał się posiłek o 9 i h** go obchodzi druga strona) to na pewno karanie doprowadzi tylko do frustracji i unikania złapania. Nagradzanie jest zdecydowanie skuteczniejsze, jakbyście nie wiedzieli. I wbrew pozora trudniejsze.
- inaczej by wyglądała sytuacja gdyby dziadek porozmawiał z dziećmi. Spokojnie wyłożyłby im swoje razlcje. Ale nie na zasadzie, bo ja tak chce i już, a wy to gówno bez własnego zdania. Tylko np.: że regularne posiłki są zdrowy. Albo o tych godzinach dziadek ma czas, bo potem pracuje, ma inne, istotne zajęcia. Większość dzieci zrozumienia.
- nie będę już razlcje się o konsekwencjach np.: zmuszania młodego człowieka do jedzenia, gdy nie jest głodny. Czy naprawdę chcemy wychować pokolenie bezradnych niedojd tylko dlatego, że nie umiemy zrozumieć że dziecko też może nie byś głodne (co tutaj symbolizuje odbieranie dziecku wolnej woli) , i ma prawo mówić nie? Oraz zrozumieć dlaczego dorośli muszą czasem powiedzieć nie, zamiast słyszeć, bo tak mi się podoba?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S Skarpetoperz
+2 / 2

@Hostis_Humani_Generis
"a ta dzisiaj ma na koncie kilkanaście tysięcy przeczytanych książek"

żeby kłamać trzeba umieć:

kilkanaście tysięcy -> minimum 10 000.
książka co 1 dzień
10 000 / 365 dni = 27,4 lat

I to tylko przy założeniu czytania 1 książki dziennie.
Także tego.

Sam czytam, bo lubię. Ale łgarstwo, w celu "szerzenia" miłości do czytania jest po prostu śmieszne.
Popraw się na przyszłość i nie kłam tyle.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
+2 / 2

@Hostis_Humani_Generis oczywiście. To napisałem już na samym początku.

Jednak jest jeszcze jeden mały niuans którego tutaj jeszcze nie poruszaliśmy. To jest broń obusieczna. Dlaczego dzieci z patoli często stają się patolą? Właśnie dlatego. Jeśli dziecko widzi że chlanie na umór jest wporzo i to chlanie non stop - samo zacznie to robić. Nieliczne wyjątki skumają że coś tu jest nie tak i odrzucą wzór - chwała im za to. Problem w tym że wtedy te dzieci są kompletnie zagubione :( .

@Madman07 bo nie masz szefa haha XD.
To że ty jakoś masz czy tam nie masz, nie jest regułą. Jak sobie wyobrażasz np pracę na produkcji, gdzie taśma leci, a ty masz sobie od tak wyjść ze stanowiska bo coś tam. Albo na kasie w hipermarkecie. Albo jako kierowca autobusu. Co, zatrzymasz autobus i sobie pobiegniesz na stację, bo siusiu?

@Pani_Informatyk nagradzanie jest dużo łatwiejsze. Oczywiście jest również potrzebne. Nagradzanie mówi "jak jest dobrze", ale równowaga musi być zachowana, karanie mówi "jak nie robić".
Idąc twoim tokiem myślenia, kodeks karny jest niepotrzebny, przecież wystarczy chwalić ludzi XD.
Karanie odstrasza od czynu, przede wszystkim wtedy, kiedy kara jest nieuchronna i dziecko zda sobie sprawę z tego że mu się nie upiecze. Czyli - konsekwencja.

Dzieci, zwłaszcza małe, mają pewien problem z zrozumieniem złożonych kwestii przyczynowo-skutkowych. Jak chcesz np 6latkowi wytłumaczyć że powinien jeść śniadanie o 7mej, a nie o 12tej? On nie widzi, nie dochodzi do dziecka, że robienie śniadania osobno dla każdego to zmarnowanie czasu. Dziecko nawet nie rozumie marnowania czasu, bo ma go aż za dużo. Dziecko po prostu mało zna świat i jeszcze mniej rozumie.
Większość dzieci nie chce rozumieć, bo chce się wygłupiać. Skakać, brykać i dobrze, po to są dziećmi, żeby się bawić.

Jeśli dziecko tak mega nie chce jeść, ok, niech nie je, ale nie może potem dostać za godzinę np chipsów. Bo wiecznie będzie chciało jechać na przekąskach. Takie są dzieci, jedzą przede wszystkim to co słodkie. A słodycze nie są najlepszym pokarmem.

Widzę to po moim siostrzeńcu. Jest rano. Za np godzinę zaczyna zdalne lekcje. "On nie jest głodny". A tuż przed zdalną lekcją on ci powie że chce teraz kakao i płatki - przy klawiaturze, w trakcie lekcji. Super pomysł.
Ale jak rano z nim usiądziesz i podpowiesz żeby nie jadł kanapki jak mysz, to ci bez problemu zje 3 kanapki :/ .

@Skarpetoperz czy ja wiem czy takie łgarstwo? Zależy ile tamta osoba ma lat. Może zaraz będzie emerytem. 60 lat? Wtedy twoja średnia się wyciąga już do 1 książki na 2 dni. Poza tym książka, książce nierówna. Jedne mają po kilkanaście stron, inne mają setki stron.
Osobiście czytam około 60 stron na godzinę, tak pi razy oko. Jednak słyszałem o osobach które czytają po 120-150 stron na godzinę.
Zakładając te tempo 120str/h, taką nie za grubą książkę, można spokojnie łyknąć w jedno popołudnie.
Bardziej niż ilości, czepiałbym się kosztów. Bo książka kosztuje średnio od 10 do 80zł. Te 10tys książek, licząc nawet po 10zł, to 100tys zł. Dużo. Nawet jeśli by połowę uciąć "bo biblioteki", to i tak wychodzi 50tys.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
H Hostis_Humani_Generis
0 / 0

@Skarpetoperz Wiesz jaki jest problem dzisiejszych ludzi? że zawsze zakładacie, że ktoś kłamie, że ma złe intencje, zamiast zapytać. Wiesz, ani ja ani moja nie liczymy ile książek przeczytaliśmy, dużo, komu by się chciało liczyć? Może rzeczywiście przesadziłem ale dużo, z kilka tysięcy na pewno, zakładając że umie czytać od 8 roku życia a od 10 czyta książki (jeśli musimy już być takimi rewizjonistami) to w 13 lat by się jej udało przeczytać 5000 książek, zakładając, że czyta codziennie (a czyta codziennie lub prawie codziennie). Ale serio, nie myślałem nad tym ile przeczytała, w domu mamy tego tyle, ze się na regałach i pułkach nie mieszczą i po stole i przy biurku się walają po trzy stosy. Sam czytam, zdecydowanie mniej niż moja żona i dla mnie to ona jest przy mnie Freudem w połączeniu z prof Miodkiem.

Nie zakładaj, że ktoś ma złe intencje tyle, bo z nikim nie stworzysz szczęśliwej rodziny.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 19 listopada 2021 o 23:36

H Hostis_Humani_Generis
0 / 0

@rafik54321 U nas jest taki antykwariat, w nim książki kosztują po 10 zł i to czasami białe kruki, całą serie Agaty Christie kupiona za 120 zł (no, może nie cała, nie znam się bo sam wolę Doyle'a i przyznam, że Christie nic nie czytałem). No na pewno nie cała bo może z 8 czy 10 książek. Za to cały Holmes Doyle'a wyhaczyliśmy w internecie za 150 zł chyba, wszystkie o Holmesie, od "Studium w Szkarłacie" po "Psa Baskerville'ów i dalej, ale to w jednej oprawie, gruba jak Biblia. Da się. "Księgę Wychodzenia za Dnia" która do niedawna była białym krukiem, dorwałem za 28 zł.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 19 listopada 2021 o 23:36

avatar rafik54321
0 / 0

@Hostis_Humani_Generis no wchodząc w używki to fakt, można kupić tanio, tylko wielu książkoholików nie chce sprzedawać swoich "zbiorów" :) . Czy to dobrze, czy to źle? Co kto lubi.

Ja tam preferuję książki z jakąś konkretną wiedzą. Jakieś poradniki, książki o budowie maszyn, książki o psychologii, niż jakieś książki fabularne. Bo dla mnie taka książka fabularna to "papierowa wersja filmu" :P . Chodzi o to samo, tak samo, tylko nie mamy obrazu wideo, a obraz wyobraźni. Jedyna różnica.

Bo u podstaw książka jako taka, to tylko sposób przekazania informacji. Nie jest ani lepsza, ani gorsza od filmu, dźwięku czy obrazu. Po prostu do jednych zastosowań nadaje się lepiej niż do innych. Siekierą niby też można wbić gwóźdź, ale młotkiem łatwiej :P .

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Aqq300
+19 / 27

Wyjątkowo, ten jest sensowny.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M Madman07
-3 / 11

@Aqq300 W sensie że masz jeść na zegarek a nie wtedy, kiedy Twój organizm tego potrzebuje? No super. Kible też zamykajmy i możesz robić siku i kupę tylko 30 minut po jedzeniu, później już nie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
Z zidy
+2 / 4

@Madman07 wnioskuję, że nie masz dzieci, albo nie bardzo Cię interesuje czy i kiedy coś zjedzą.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M Madman07
0 / 2

@zidy Na szczęście nie mam. Ale mówię tu akurat o sobie. Nie wyobrażam sobie jeść wtedy, kiedy mi każą.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S Saerion85
0 / 2

@Madman07 aha czyli majac 3 dzieci mam gotowac 4 razy obiad raz dla siebie drugi raz dla syna trzeci raz dla corki i czwart raz dla drugiego syna genialne powiec mi skarbnico wiedzy co jeszcze mam robic dla kazdej jednostki z osobna

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Czarny_motyl
+23 / 25

U mnie, jak nie chciałam jeść, to tata mówił wprost do mamy, która chciała mnie zmuszać: "Nie chce, niech nie je! Widocznie niegłodna". I za to jestem wdzięczna, za tę swobodę i zaufanie. Jakoś z głodu nie umarłam i obecnie próbuję zrzucić 4-5 kg od lat

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 18 listopada 2021 o 11:57

Z zidy
0 / 0

Też tak robię. Nie jesz śniadania. Ok. Obiad o 15. Tak jak ten dziadek. Tylko oznacza to również anulowanie przekąsek, bo dzieciak zaje potem głód śmieciowym żarciem - na warzywa czy owoce jakoś kieszonka w brzuchu się rzadko otwiera.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Ashardon
+1 / 25

Wychowanie, to skomplikowany, długotrwały proces, który trwa latami i wymaga wiele cierpliwości od wychowującego. Pojedyncza sytuacja nie jest w stanie wychować kogokolwiek, a szczególnie dziecko, które myśli zupełnie innymi kategoriami.
Na śmietnik z takimi historyjkami.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B biolaXYZ
+8 / 14

@Kujak11 Jaką znów głodówkę? Że 2 posiłków nie zjedli?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Laviol
+8 / 10

@Ashardon, jak przemyślisz tę historię, to zobaczysz, że opowiada o tym, że przy wychowywaniu dzieci potrzebny jest spokój, cierpliwość, konsekwencja i pozwolenie na to, żeby dziecko poniosło konsekwencje. Ośmiolatki jak w democie doskonale potrafią podejmować decyzje i łączyć z konsekwencjami. Nawet młodsze dzieci to potrafią.
Dawno temu wybrałam się na wczasy z koleżanką, ja z synem lat 4, ona z 7-latkiem. Wszystko było fajnie poza posiłkami. Przy każdym koleżanka targowała się z synem co on zje, a co może zostawić. Potem głodniał przed obiadem, coś dostawał do jedzenia, w efekcie przy obiedzie znowu nie był głodny i kołomyja od początku. To samo przy kolacji. W końcu poradziłam jej, żeby pozwoliła mu jeść ile chce, ale uprzedziła, że między posiłkami nie dostanie nic poza napojami. Zjadł za mało na śniadanie, więc koło południa jęczał, ale ona się nie ugięła i przy obiedzie stał się cud. Wtranżolił obiad, aż miło. To samo było z kolacją. Potrwało to kilka dni i niestety to koleżanka się wyłamała i znowu zaczęła targować co i ile ma zjeść. Machnęłam ręką, nie można ludzi uszczęśliwiać na siłę, skoro nei wyciągnęła wniosków z własnego doświadczenia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M mati233490
+4 / 4

@Laviol
Dobrze gadasz.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Laviol
+2 / 2

@mati233490, dzięki :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar robiperu1
+6 / 16

A najlepsze w tej historii jest to (o czym autor nie napisał), że za stodołą cały czas siedział świstak i to czego nie zjadły dzieci zawijał w sreberka

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar robiperu1
+3 / 13

A tak w ogóle dzisiaj za takie numery dziadek miałby OPS na karku

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
H Hary86olk
-5 / 21

Konsekwencja konsekwencja. Ja mam 35 lat i jem śniadanie albo o 7 albo o 9 albo 10
Obiad 13, 15 .17
Kolacja 19, 22 albo wcale. Jak mozna mówić dziecku o której ma byc głodne!!!! Idiota nie dziadek

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Pani_Informatyk
+5 / 15

@Hary86olk No ale boomerzy będą uważać, że wiedzą wszytko najlepiej. Moja babcia zawsze uważała, że jak ona zrobi jeść, to jestem głodna i mam żreć nieważne czy się mi podoba, czy nie. A zapytanie kogoś czy jest głodny określała jako stratę czasu. Mają żreć, bo ona tak mówi. Jak jej jest zimno to ja też mam ubierać na siebie tone ubrać, nawet jeżeli mnie nie było zimno. Jak ona chce spać, to ja miałam zasypiać w sekundę bo to oznacza, że ja na pewno też jestem śpiąca. Jak kupi dla mnie ciuch, to mam przed nią bić pokłony, a ciuch wychwalać pod niebiosa, niezależnie od tego czy mi się podoba, czy nie. A spróbuj, nawet spokojnie powiedzieć nie. Afera, krzyki, jestem niewdzięczna, zła, głupia ... jak ja mogę mieć inne zdanie niż ona!
I już nie będę się wypowiadać o konsekwencjach takiego wychowania w dorosłych życiu. Szczególnie w ówczesnym świecie.
NIGDY NIE WYBACZĘ MOJEJ BABCI, ŻE NIE TRAKTOWAŁA MNIE JAK CZŁOWIEKA KTÓRY MA PRAWO DO WŁASNEGO ZDANIA I ODCZUĆ!
I wiem, że nie chciała źle. Ale wyszło tragicznie i chamsko, a ja mam bardzo złe zdanie o starszych ludziach, jako tych, którzy nie włożą minimum wysiłku w zrozumienie innych. Dużo większy szacunek mam do dzieci i nastolatków.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Pasqdnik82
-2 / 4

@Pani_Informatyk Ty też kiedyś będziesz starszą osobą.... i Twoje wnuki mogą takie zdanie mieć o Tobie :D

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
V VaniaVirgo
+4 / 4

@Pani_Informatyk Pierwszą poważną konsekwencją jest ogromny problem z asertywnością. W pracy daje się z siebie robić popychadło. "Przyjaciele" robią z takim co chcą, pożyczanie kasy, pilnowanie dzieci czy inne przysługi. Bo wpojono strach przed odmawianiem.
Kolejną konsekwencją jest brak własnego zdania i nieumiejętność dokonywania wyborów. A na deser mamy niską samoocenę, brak silnej woli, nijakie życie w cieniu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
L Livanir
+1 / 3

Dla mnie ta lekcja brzmi: Rób tak jak każą inni, inaczej będziesz chodził biedny.
Chyba wolałabym lekcje: Rób jak inni karzą, a jak nie, to sam zapracuj.
Poprzez nakaz, by dzieci same sobie robiły śniadanie czy ugotowały obiad(choćby by zrobiły kanapki)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B BruceD
-1 / 1

@Livanir Czyli inaczej mówiąc:
"Rób tak jak każą inni, inaczej będziesz chodził biedny." znaczy "rób co inni mówią, inaczej będziesz chodził biedny." oraz
"Rób jak inni karzą, a jak nie, to sam zapracuj." znaczy "Karaj tak jak inni, a jak nie, to sam zapracuj."
Gdzie tu sens i logika?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
L Livanir
+1 / 1

@BruceD Na zasadzie: Nie podoba Ci się w pracy/jak fachowiec robi czy tam żona niesmacznie gotuje, to gódź się albo nie miej pracy/płytek/obiadu. Nie lepsze: Zmień prace/otwórz biznes/ zmioeń fachowca lub sam zrób, Zmień przepisy albo sam gotuj??

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B BruceD
-1 / 1

@Livanir Widzę, że nie załapałeś o co mi chodzi. Napisałeś ten sam wyraz na dwa różne sposoby, przez co mają zupełnie inne znaczenie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar PogromcaCiapatychPrawiczkow
+1 / 5

Spędzałem z kuzynostwem wakacje u dziadków co roku. Jak ja dziękuję, że mój dziadek, były więzień obozów, nie był takim debilem, jak ten debil z demota. To nie jest żadne wychowanie, a tresowanie. Jak ktoś się zachwyca nad takimi metodami, musi mieć poważne problemy psychiczne i nie wolno powierzać mu żadnych dzieci pod opiekę. Komuś się mocno definicje popierdzieliły, i to bardzo mocno.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
Z zidy
0 / 0

lepiej napisz jak Ty wychowujesz teraz swoje dzieci. Jestem ciekaw jaki model przyjąłeś.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar PogromcaCiapatychPrawiczkow
+1 / 1

Zapewniam ciebie, że moje dzieci nie są tresowane w stylu bohatera demota. Nie przeszkadza to w tym, aby były normalne, znające swoją wartość i swoje potrzeby. Nie istnieje model wychowania, bo każdy człowiek jest inny. Jak chcesz z domu zrobić zakład karny, to ok, możesz iść drogą tego imbecyla z demota.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
H Haneczka666
+3 / 3

to nie było wychowywanie a ustalenie zasad jakie panują u dziadka . Jest to element wychowania , ale wychowywanie to proces. Wszystko czego się uczymy musi być konsekwentnie powtarzane. A swoją drogą jedzenie o stałych porach bardzo dobrze wpływa na rozwój organizmu więc to akurat dobrze dziadek zrobił .

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Pasqdnik82
+1 / 1

@Haneczka666 i nie jest ważne czy ktoś o 9 czy 15 jest głodny... ma zeżreć śniadanie/obiad... bo to dobre dla jego zdrowia :P ani niech się waży zjeść cokolwiek o 9:30 czy 8:30... albo o 14:30 czy 16.... bo to zniszczy organizm :P

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar DexterHollandRulez
-1 / 3

Jak dla mnie bardzo dobre podejście. Z jednej strony jest swoboda i pewna decyzyjność (nikt nie zmusza ani do przychodzenia o czasie ani do dojadania czegoś, czego się nie lubi), ale też nie ma łagodzenia konsekwencji decyzji już podjętej, jest tylko opcja wyciągnięcia wniosków i zachowania się inaczej na drugi raz. Bardzo życiowe :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Pasqdnik82
+1 / 1

@DexterHollandRulez tresowanie bombelków :D nie jest ważne że w swoim rodzinnym domu jedli śniadania, obiady czy kolacje o innych porach... nawet jeśli regularnie... jak tu wspomniała niejaka @Haneczka666... ma być tak jak dziadek powiedział i tyle :P Gdy byłem dzieciakiem i bywałem na wakacjach u dziadków... to lubiłem sobie i do późna posiedzieć i np czytać... i wstawałem też późno gdy dziadkowie byli już po śniadaniu.... i wyobraźcie sobie... może to dla niektórych niepojęte że tak można... i że dziecko potrafi... ale otwierałem lodówkę... brałem masło, wędlinę czy ser.. otwierałem chlebak, brałem nóż, smarowałem kromki chleba i sam własnoręcznie robiłem sobie kanapki, nawet sobie pomidora czy ogórka pokroiłem do tego jak miałem ochotę :D a tu nie do pomyślenia.... 8 latkowie nie zjedli śniadania bo już nie było i dziadek pozamykał wszystko na kłódkę :P

Odpowiedz Komentuj obrazkiem