Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
603 623
-

Zobacz także:


Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
avatar Laviol
+26 / 26

To już nie jest kapitalizm, tylko korpo socjalizm.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M MajorKaza
+45 / 51

To nie kapitalizm wprowadził zakaz handlu w niedzielę, który był często dla takich sklepów ratunkiem. To nie kapitalizm nakłada na właściciela wysoki ZUS, który jest bardziej dotkliwy dla małych. To nie kapitalizm zmusza do wielokrotnej wymiany kas fiskalnych, co bardziej uderza w sklepy mało powierzchniowe. To nie kapitalizm wprowadza skomplikowane prawo, co uderza głównie w małych, których nie stać na dział prawny.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K karolina1128
+22 / 22

@MajorKaza do tego jeszcze ulgi podatkowe dla "nowych inwestorów" z zagranicy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar kanapekr
+17 / 17

@MajorKaza ładnie napisane. Państwo rzuca wolnemu rynkowi szereg kłód pod nogi, jednocześnie okazuje największe wsparcie wielkim firmom a potem ludzie piszą "no patrz, kapitalizm nie działa"

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K Kxz
+1 / 1

@MajorKaza Nie zapomnij jeszcze o darmowych reklamówkach których też kapitalizm nie wyeliminował.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar TheAvatar322
+8 / 8

Wszystko zależy od prawa, które może być albo szkodliwe albo sprawiedliwe i obydwa nazywać częścią kapitalizmu. Ja, chociaż mam biedronkę 400-600 metrów od domu, gdy zabraknie mi jakiś składników do ciasta, na obiad ewentualnie trzeba zrobić szybkie i małe zakupy, wybieram się do osiedlowego niemalże pod blokiem. Nie stoję w kolejkach, nie przemierzam 500 metrów do sklepu by w samym sklepie zrobić kolejne 500 metrów między alejkami a potem wystać swoje w kolejce.

Teraz rzecz jasna nie mamy kapitalizmu, jednak nawet gdyby był, osiedlowe sklepy nadal mogłyby się utrzymywać a właściciele nawet jako-tako przyzwoicie zarabiać.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
I immo
+5 / 11

@TheAvatar322 Przy okazji przepłacasz tak średnio z 1/4. W tym momencie wszyscy właściciele małych sklepików wstali i bili brawo :/ Sorry, ale dla mnie przewodnikiem jest portfel i nia mam zamiaru finansować lokalnych januszy biznesu...
A swoją drogą, jak wchodzę do biedry to nie robię 500 metrów, bo kupuje to co potrzebuje idę do kasy automatycznej i wychodzę :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar TheAvatar322
+7 / 9

@immo Nie powiedziałbym. Jest trochę drożej, fakt. Jednak niekoniecznie o 1/4 a o 10-20%, przy czym częściej są to niewielkie różnice. Do osiedlowego chodzę gdy potrzebuję szybkich, niewielkich zakupów, więc nie będę chodził do biedronki 500 metrów dalej tylko po to by kupić mleko, mąkę i paczkę jajek chociaż mam sklep z tym tuż pod nosem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
F fil79
+7 / 9

@TheAvatar322 teraz to już za późno bo te sklepy zostały wycięte przez markety, które od lat 90 umacniały swoją pozycję. Bezsensowne zwolnienia z podatków dla marketów powodowały nieuczciwą konkurencję. Później nadeszły dyskonty i w takim sklepiku można co najwyżej wegetować.
Mój ojciec miał 2 sklepy. Zanim weszły markety to w każdym z nich zatrudniał ekspedientkę. Później jeden sklep sprzedał a w drugim sprzedawał sam bo na pracownika nie było go stać. A to niby markety miały tworzyć miejsca pracy. Dodatkowo pieniądze z marketów płyną za granicę co jeszcze pogarsza sytuację Polski.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Cascabel
+2 / 2

@TheAvatar322 @immo @fil79 Jeżeli 2/3 razy idąc do osiedlowego nie dostaniesz masła, mleka, mąki, czy czegokolwiek poza piwem w sumie i papierosami, to przestajesz do niego chodzić. Proste...
Znam kilka sklepów osiedlowych, które świetnie funkcjonują, ale... no cóż, są niezawodne.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M marcinm1
+1 / 1

@fil79 Możesz doprecyzować: "zwolnienia z podatków dla marketów" ? Nie kojarze, aby w Polsce były takie zwolnienia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar TomorrowNeverKnows
+3 / 3

@immo Głupszy jesteś niż ustawa przewiduje. Małe sklepy nie są w stanie kupić towar w tej samej cenie co sieciówki. A marże mają porównywalne, ok 30%. Stąd te ceny. A większość ludzi po chleb, czy piwo nie pojedzie do supermarketu tylko kupi w osiedlowym. Tak to działa.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar BrickOfTheWall
0 / 0

@TomorrowNeverKnows
Każdy powinien szukać swojej niszy w rynku. Kto tego nie zrozumie ten zginie. I to właśnie się dzieje z drobnymi sklepami które próbują konkurować z marketami w tym w czym markety są lepsze - np. ceną i różnorodnością towaru. No nie da się - Taki Auchan kupuje od producenta lub hurtownika towar liczony w tonach i w porównaniu ze sklepikiem zaopatrującym się w Selgrosie czy Makro ma ceny sprzedaży niższe niż sklepik zakupowe. Tak samo z różnorodnością asortymentu - Poza pieczywem, najczęściej zakupy robi się raz w tygodniu - i mając wybór albo kupić wszystko pod jednym dachem, jeden wózek, jedna kasa, zapakować do samochodu i do do domu - albo robić PIESZO rundę po sześciu sklepikach (sklepiki z reguły nie mają miejsc parkingowych) - no to sorry ale większość wybierze pierwszą opcję.
Ale często widać pozytywy, wiele sklepów zaczęło z powodzeniem konkurować JAKOŚCIĄ. Są sklepy z dobrymi jakościowo wędlinami, nabiałem, warzywami czy pieczywem. Ceny mają o wiele wyższe niż w marketach ale klientów nie brakuje, bo wiele osób woli zapłacić więcej za lepszą jakość. Nie stanowią konkurencji dla marketów bo te mają towary preferowane przez większość klienteli - czyli "w miarę dobra" lub "znośna" jakość + jak najniższa cena.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 4 razy. Ostatnia modyfikacja: 9 grudnia 2021 o 22:07

F fil79
0 / 0

@Cascabel tylko, że jak ludzie w takim sklepie kupują tylko piwo mleko i chleb, bo całą resztę kupuja w cotygodniowych zakupach w markecie lub dyskoncie, to po co taki sklepik ma mieć na stanie kalmary.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Cascabel
0 / 0

@fil79 a gdzie napisałam, że ich potrzebuje?
W znanych mi małych spożywczych często wychodziłam bez tych podstawowych produktów. Po co mam tracić czas by wobec tego jechać do nich? Lepiej od razu do marketu...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar TomorrowNeverKnows
0 / 0

@BrickOfTheWall O tym właśnie pisałem. Na duże zakupy jadę do supermarketu, ale pierduły kupuję w osiedlowym.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar bartoszewiczkrzysztof
0 / 4

Hm. 87', to chyba raczej lody Calypso (w logo głowa, małego murzynka).

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
+2 / 2

Nie skumałes dowcipu. Chodzi o to że ubranie kasjerki jest tak stare haha. Wiem bo moja babcia miała sklep osiedlowy. Potem. Otworzyli pierwsza biedronke, to obroty spadły o 70%. Zostali głównie pijacy. Potem otworzyli za rogiem netto. To nawet nie było powodu to trzymać.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
L LubieHamaki
0 / 6

Szkoda, że nie mogę dać więcej plusów. Dobry tekst :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D daclaw
+3 / 3

@Jezuita Moja percepcja różniła się nieco na minus: pod sklepem zawsze stał jakiś starszy "kolega" od którego dostawałem w pysk albo kopa w dupę. Norma wtedy, nikogo to nie obchodziło. Wewnątrz zawsze miejscowi żule w kolejce do "wódopoju". Zapach swoisty, dialogi na poziomie. I tak dalej.

Nie tęsknię. A po chwili oślego oporu, doceniłem Żabkę z jej stałym wszędzie asortymentem i niezłą ofertą fast-food.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K KCNO
+1 / 1

Wszystko teraz opanowały sieciówki.
Jak nie lidl, biedronka czy inny market, to jest żabka.
Często też w takim osiedlowym sklepie jest kiepski wybór więc i tak nie korzystam bo po co, skoro kupię tyko połowę tego co potrzebuję i i tak muszę jechać do marketu, więc lepiej od razu tam jechać.
W marketach kolejki powoli ustępują kasom automatycznym, więc to kolejna rzecz przemawiająca za dużymi sieciami.
Kolejna to, że małe sklepiki często są czynne do np. 16tej -17tej więc po pracy już tylko pocałuję klamkę. Aby wspierać takie sklepiki trzeba jednak zrezygnować z wygody, bo nie czarujmy się ale w dzisiejszych czasach zakupy w takich miejscach są karkołomne.
Mają racje bytu małe sklepy które sprzedają coś, czego w markecie nie uświadczymy np. wyroby mięsne czy pieczywo bardzo dobrej jakości albo np warzywniak z szerokim wyborem produktów trudnodostępnych w dużych sklepach.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M marcinm1
0 / 0

Małe sklepy upadają, bo ludzie wolą robić zakupy w średnich i dużych.
I co należy z tym zrobić?
NIC
Każdy może robić zakupy tam gdzie ma ochotę, na tym polega gospodarka wolnorynkowa.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
W wiecejwolnosci
+6 / 10

Kapitalizm powiadasz... Skoro mamy kapitalizm, to widzę mnóstwo nisz. Aż dziw, że nikt ich nie zauważył. Pierwsze z brzegu - kup tytoń od rolnika i otwórz sklep z tytoniem. Uprawa to nie jest duży koszt. Jak sprzedasz o połowę taniej niż w sklepach, to dorobisz się fortuny i nie opędzisz się od klientów. Drogie paliwa. Załóż uprawę oleju rzepakowego, dodaj składniki poprawiające spalanie i zacznij sprzedawać jako alternatywę diesla. Za połowę ceny ze stacji niejeden amator starego auta weźmie z pocałowaniem ręki. Otwórz portal, gdzie można sprzedawać niewykorzystane leki. Pełno ludzie tego mają i się marnuje. Portal, gdzie kobiety będą mogły sprzedawać swoje mleko dla niemowląt. Portal z bronią palną. Robi się niebezpiecznie. Niejeden by się chciał uzbroić.

A może jak zaczniesz taki handelek, to przyjdzie ktoś i powie, że nie możesz, że mogą tylko uprzywilejowani? Taki to kapitalizm.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Aqq300
+4 / 4

Każda działalność zaczyna się i kończy. Producenci pociągów nie przejmowali się losem woźniców dyliżansów, projektanci wodociągów w rzyci mieli woziwodów, wykonawcy kanalizacji - szambiarzy itd. A sklepy osiedlowe padają od lat, za PiSlamistów ten proces przyspieszył. Podobnie jest z hipermarketami - miały swój czas że 20 lat temu, teraz ich rolę przejęły Biedry, Dina i podobne sieci. One też kiedyś znikną, zastąpione przez np. sklepy autonomiczne.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Adamowitch94
-1 / 3

Zrobiłem raz zakupy w całodobowym sklepie Zinu przy M1 w Krakowie. Z ciekawości. Cenowo w porządku. Brak alkoholu w ofercie, brak kolejki, szybka i wygodna transakcja wyłącznie kartą bankową, ładne menu, w którym można wygodnie znaleźć to, po co właściwie przyszedłeś (na podobieństwo zakupów przez internet).

Myślę, że nikt nie będzie robić tygodniowych zakupów w takim sklepie, bo asortyment jest względnie ubogi. Mają raczej tylko same essentials. Ponadto właściciele Lidla czy innego dyskontu liczą właśnie na to, że wejdziesz do sklepu fizycznie i dasz się zachęcić promocjom, marketingowi itp. i finalnie kupisz więcej. Cenowo dyskonty są i raczej pozostaną lepsze.

Myślę, że automatyki zastąpią co najwyżej osiedlowe sklepiki spożywcze i alkoholowe, pod warunkiem, że dodadzą do oferty alkohol i możliwość weryfikacji pełnoletności kupującego.

Akurat mi się trafiła awaria - zapłacona czekolada nie została wydana przez automat. Obsługa klienta poprosiła mnie jednak dzień później o dane bankowe i zrobili przelew zwrotny.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K Kxz
0 / 0

@Aqq300 Raczej bym tutaj zmierzał w kierunku marketów internetowych z dostawą do domu. Już teraz jest spora konkurencja w największych miastach w Polsce, asortyment duży i pewność że niczego nie zabraknie, do tego często w niższej cenie niż na promocjach w biedrze czy lidlu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K Kxz
0 / 0

Wszystko pięknie, fajnie, tylko problem jest taki że mam takie sklepy osiedlowe obok siebie i często potrzebnych składników ze świecą szukać, o chlebie po godzinie 15 jak wracam z pracy już nie wspomnę bo "ni ma, sprzedał się". Skoro towaru nie ma na pułkach za każdym razem jak do niego idę to po co mam kolejny i kolejny raz marnować czas i do niego zaglądać żeby usłyszeć tą samą gadkę. Nie, dziękuję.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B Bzns
0 / 0

Taaak jaka wspaniała Pani sklepikowa, pewnie zaczęła jeszcze bić brawo. Realia były takie, że wchodząc do sklepu było się witanym pogardliwym wzrokiem, jak się podeszło zapłacić to był wielki foch, że się przerwało arcyważną rozmowę z drugą kasjerką lub przez telefon - często okraszone jeszcze sławetnym "czego tu?" ponadto oprócz zawyżonych cen trzeba było dokładnie przeliczyć resztę czy pani się przypadkiem nie "pomyliła". Jeszcze kilka lat temu działał u mnie na osiedlu taki cudny sklepik, też na fali lokalnego patriotyzmu stwierdziłem, że a co tam nawet jak trochę drożej to dam zarobić "swoim". Nic się nie zmieniło względem opisanego scenariusza, mentalność dalej głęboka komuna, więcej nie wróciłem - i chyba nie tylko ja, niedługo później zamknęli go całkowicie. Te sklepiki same się wykończyły zamiast dostosowywać się do nowych realiów i tak jak ktoś wspomniał szukać niszy, woleli tkwić w tym co było i narzekać że to złe markety winne. Nie chcieli klientów to ich nie mieli

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A alienapacz
0 / 0

taa,i musisz opowiadać że dziadek właśnie ma raka, albo kłamać, bo zajebiście po prostu, sam miód

Odpowiedz Komentuj obrazkiem