Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
1208 1238
-

Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
avatar rafik54321
+6 / 10

Problem zaczyna się wtedy, kiedy twoja wiedza i doświadczenie, pomimo iż obszerne i potrzebne, nie są doceniane przez innych i inni nie chcą za to płacić?

Patrz - kowalstwo lub inne ginące zawody. Czy szewc. Mają wieloletnie doświadczenie i powinni sobie liczyć olbrzymie pieniądze, tylko co z tego, skoro nikt nie chce korzystać z ich usług?
I tak się dzieje z coraz większą liczbą zawodów. Coraz więcej zawodów nie wymaga specjalistycznej wiedzy, bo różne systemy są coraz łatwiejsze w montażu czy obsłudze. Coraz więcej prac jest w pełni zautomatyzowanych. Choćby tokarki. Kiedyś chłop dostawał schemat elementu do wykonania i go wykonywał. Teraz to tylko wsuń materiał, naciśnij "start" i reszta zrobi się sama. Tokarz który wyciągał gruby hajs, jest zastąpiony pracownikiem po podstawówce :/ . Co w takiej sytuacji jest warte doświadczenie tokarza? A tokarka to nie jest tani sprzęt.
Taki tokarz może próbować odnaleźć się jedynie w branży regeneracji elementów, ale i to jest kwestia czasu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R Rydzykant
+11 / 15

@rafik54321
"Choćby tokarki. Kiedyś chłop dostawał schemat elementu do wykonania i go wykonywał. Teraz to tylko wsuń materiał, naciśnij "start" i reszta zrobi się sama."

Nie do końca "robi się sama". Jeśli nie jest to element standardowy, to najczęściej musisz uruchomić specjalistyczne oprogramowanie i "napisać program" do wykonania danego podzespołu. Znam kilku byłych tokarzy i frezerów, którzy zostali w firmie, lecz się przekwalifikowali się. Obecnie zamiast stać przy maszynie siedzą przy komputerach jako technolodzy. Są lepsi od młodych po studiach, bo rozumieją cały proces obróbki - wykonywali go kiedyś własnymi rękami.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
+6 / 10

Tak, tylko że aby się "przekwalifikować" to ogólnie taki tokarz musi wgl rozumieć ideę komputera.

Mój ojciec był tokarzem. Nie żyje już 13 lat, ale nawet kiedy żył, nie ogarniał co to jest komputer, jak wgl cokolwiek na tym obsłużyć. Komórka na miarę nokii 3310 to był maks który ogarniał :/ .
Jak chciałbyś takiego tokarza przekwalifikować na programistę tokarki?

Poza tym. Masz np 10 tokarek i takiego programisty potrzebujesz jednego + 9ciu operatorów od przycisku "start-stop" :/ . Wcześniej potrzebowałeś 10ciu tokarzy. Gdzie upchniesz tych 9ciu tokarzy starej daty? Jako operatorów z obcięciem pensji?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D diverus
+8 / 8

@rafik54321 No narzekasz na to, że zawody wymierają wraz z postępem technologicznym. To się nie zatrzyma bo postęp się po prostu opłaca. Nie o to chodzi w democie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D daclaw
+9 / 9

@rafik54321 Problem polega na tym, że ludzie współcześnie kształceni też nie rozumieją idei komputera. Ją dobrze rozumieli ci, których młodość i zainteresowanie tematem trafiły na pionierskie czasy tej technologii i ona dojrzewała razem z nimi. Współcześni choćby studenci, niby z komputerem od pieluch, a mają olbrzymie problemy z edycją prostych dokumentów. Na przykład, z przygotowaniem skanów tak, żeby były proste, miały właściwe proporcje, żeby czarny kolor był na nich czarny a biały był biały. Bo ich się uczy tylko klawiszologii, myszkologii i "netykiety". Ale o bitach, bajtach, o tym jak jest skonstruowany obraz cyfrowy, jak działa format jpeg - jakoś nie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S seybr
+3 / 3

@rafik54321 obecnie płaci się nie tylko za umiejętności, ale za wiedzę. Można mieć świetny sprzęt, ale bez wiedzy w żadnym zawodzie nic dobrego nie zrobisz. Kiedyś wpadam do znajomego. Jego sąsiad jęczy, że nie może grac w sieci bo coś jemu router blokuje. Mówi jaki sprzęt. Znany mi problem. Loguje się na jego sprzęt i po chwili może grać po sieci. Grał na konsoli PS4. Mówię z uśmiechem daj 100 zł. Wyciągnął bez wahania.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
-2 / 6

@diverus nie mówię że narzekam. Po prostu próbuję wytłumaczyć, że fakt iż na czymś się znasz i jesteś w tym dobry nie oznacza że możesz sobie wołać górę hajsu, bo się znasz.
Jeśli twoje doświadczenie jest rzadko kiedy potrzebne, to nie jest nic warte, pomimo że jesteś fachowcem.
A to próbuje wmówić demot - jak się znasz, żądaj taczki hajsu i pal sześć całą resztę :/ .

@daclaw to swoją drogą, że informatyka powinna się zaczynać od ogólnej budowy komputera, co to procesor, RAM itp, oraz ogólnie jak komputer odbiera sygnały i je przetwarza. Że to system 0-1, sygnał i brak sygnału, takie "mrugnięcia".
Czym się różni bit i bajt itp. Już mniejsza w głębsze technikalia, ale żeby dzieciak wiedział że komputer działa trochę jak "alfabet morse'a" XD.

Jednak większość ludzi przed 40tką, ogarnia komputer. Coś tam potrafią na nim zrobić. Ja mówię o starszych fachowcach. Którzy w klawiaturę "nie kumajet" XD.
Kiedyś swoją matkę próbowałem nauczyć obsługi komputera - nie dało rady.
"Na przykład, z przygotowaniem skanów tak, żeby były proste, miały właściwe proporcje, żeby czarny kolor był na nich czarny a biały był biały. " - żeby skan był prosty to wystarczy go prosto położyć na szybie XD...

@seybr kiedyś wiedza = umiejętności. Dziś mamy raczej tendencję "mam wiedzę i guano umiem" XD. Serio.
Bo co z tego że dany lolo, dokładnie zna budowę i zasadę działania np zacisku hamulcowego, skoro kompletnie "nie czuje branży" i nie potrafi zregenerować zacisku? :/ . Bo nie umie założyć uszczelki.
Serio, widywałem mechaników którzy nie potrafili dobrze wykonać nawet prostej naprawy :/ . Potem prywatnie musiałem w służbowym samochodzie sam poprawiać, bo szło się bać o swoje życie, tak potrafili koncertowo spierniczyć wymianę klocków :/ .

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J jakisgoscanonim
+2 / 2

@rafik54321 no fakt, informatyka w polskich szkolach to zart, a przynajmniej w podstawowce i gimnazjum...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E El_Polaco
0 / 0

@rafik54321
Tu nie chodzi o jeden konkretny, być może wymierający, zawód. Tu chodzi ogólnie o zawody, w których konieczne są wiedza i doświadczenie, a pracodawcy czy zleceniodawcy nie zawsze to doceniają.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
L LUPUS1962
+2 / 4

@rafik54321 "Jeśli twoje doświadczenie jest rzadko kiedy potrzebne, to nie jest nic warte, pomimo że jesteś fachowcem." Wręcz przeciwnie. jeśli jest rzadko kiedy potrzebne, najczęściej jesteś regionalnym monopolistą, i to ty dyktujesz ceny. Ot drobnostka - znam "Weidsprache", czyli niemiecki język łowiecki. Zdarza się, że do pobliskiego koła łowieckiego przyjeżdżają Niemcy na polowania. Od kilkunastu lat przyjeżdżają ciągle ci sami, ewentualnie ich znajomi "z polecenia", i to oni sobie życzą, żebym to ja był tłumaczem. Mimo, że ludzie w kole nauczyli się przynajmniej podstawowej komunikacji po niemiecku(niektórzy całkiem nieźle "szprechają") - to i tak ja dyktuję cenę za godziny lub dzień. Fakt - to jest sezonowa sprawa, kilkanaście - do kilkudziesięciu dni w roku, ale niezły zastrzyk gotówki.
Tekst z demota znam jako prastary kawał z mechanikiem samochodowym, aczkolwiek adaptacja jest jak najbardziej prawidłowa i adekwatna do wartości unieruchomionego sprzętu

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 14 stycznia 2022 o 19:23

I Iiyrryyr3iit
+1 / 1

@rafik54321 ja jestem specem od sekstansow i tez mi nie płacą dużo. Znam się też na muchach, ktoś chętny by mi płacić?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
I Iiyrryyr3iit
-2 / 2

@rafik54321 dlatego tokarz zarabia 4tys zl a programista 40tys zl, bo robi pracę za 10ludzi. Wolisz stac przy tokarce brudy i zmęczony za 4k czy przed kompem za 40k ?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D diverus
0 / 0

@rafik54321 No tak, nie zawsze można wołać o taczkę hajsu, z tym się zgodzę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar RomekC
0 / 0

@rafik54321 "Jeśli twoje doświadczenie jest rzadko kiedy potrzebne, to nie jest nic warte, pomimo że jesteś fachowcem."
Czy Ty właśnie powiedziałeś, że doświadczenie tego inżyniera mechanika nie jest nic warte?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S sokolasty
+1 / 1

@rafik54321
"Czy szewc. Mają wieloletnie doświadczenie i powinni sobie liczyć olbrzymie pieniądze, tylko co z tego, skoro nikt nie chce korzystać z ich usług?"
Ma wieloletnie doświadczenie w zawodzie, którego (niemal) nikt nie potrzebuje. Dodaj rymarzy, bednarzy, kowali, kołodziejów, zdunów etc. etc. etc.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R Ricochet69
+1 / 1

@rafik54321 Obawiam się, że mylisz prawdziwych tokarzy z tak zwanymi operatorami, których praca zwykle sprowadza się właśnie do czynności które opisałeś. U nas w formie nazywamy takie osoby "guzikowymi". Ich umiejętności często są niewystarczające do poradzenia sobie nawet z niewielkimi problemami i dlatego w pobliżu musi być ktoś, kto posiada znacznie większy zasób wiedzy i doświadczenia.Kogoś kto nie posiada odpowiedniej wiedzy na temat obsługi, doboru narzędzi i parametrów obróbki, ja nie nazwałbym raczej tokarzem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
I Iiyrryyr3iit
+1 / 1

@Iiyrryyr3iit dlaczego ktoś minusuje ten komentarz? Nie lepiej zarabiać więcej? Nie lepiej pracować z domu lub nowoczesngo biura zamiast brudnej, hałaśliwej hali? Nie lepiej mieć dostęp do kompa w pracy i móc np. przeglądać wiki zamiast unikać gorących wiórów? Itd. Masz możliwość żyć jak klasa średnia więc to chyba dobrze czy nie? :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
I Iiyrryyr3iit
+1 / 1

@seybr ja pracuję dodatkowo jako konsultant. Czyli jadę do klienta i mu pomagam rozwiązać jego problem. Klient płaci ok. 1000zl za godzinę, ja z tego mam połowę, reszta dla mojego szefa i podatki. Sprzedajemy wiedzę

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A ananas94
0 / 0

@rafik54321 Braknie prądu to ludzie docenią wiedzę praktyczną.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A animer
0 / 0

nie chca placic to niech zyja z zepsutymi silnikami/tokarkami. nikt ci nie kaze za grosze ich naprawiac. przyjdzie pan henio i naprawi tak ze za tydzien czy dwa ty bedziesz to wymienial na nowe.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B BijeloDugme
+6 / 6

Już Mojżesz śmiał się słysząc tę historyjkę.Tyle, że wtedy zamiast silnika był jakiś osioł pociągowy, którego trzeba było zdzielić batem po dupie, żeby pozostałe osły zaczęły pracować.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R Rydzykant
+3 / 7

Gdyby był to silnik Fiata 126p, to też wiedziałbym, gdzie uderzyć młoteczkiem. Czasami zawieszał się zawór iglicowy. Kiedyś, za młodych lat, w tan sposób naprawiłem w Bieszczadach malucha pewnej atrakcyjnej blondynki. Ale akurat pieniędzy za "fachową pomoc" nie wziąłem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Buka1976
+2 / 2

@Rydzykant Podobne zdarzenie z zwieszjącym się zaworem pompki paliwa w kaszlaku sąsiadki. Wziąłem zapłatę w inny sposób :))

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 15 stycznia 2022 o 6:07

avatar CoGitare
0 / 0

@Rydzykant do naprawy fiata potrzeba śrubokręt 10 13 i małe dziecko- nawet bez części można naprawić wszystko korzystając z osiedlowego śmietnika... piękne auto. Dziś kontrolka się zapala w aucie a z serwisu dostajesz sms z ceną naprawy i dwoma tygodniami w warsztacie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 16 stycznia 2022 o 9:40

R Rydzykant
-1 / 1

@CoGitare
Niestety pasek klinowy ze starych rajstop wytrzymywał najwyżej kilkanaście kilometrów. Chociaż "oryginalne" polskiej produkcji paski klinowe do maluch też rozpadały się już po kilkunastu tysiącach kilometrów. Dopiero gdy zdobyłem niemiecki, problemy się skończyły. Ech, te kombatanckie wspomnienia ;)

A o współczesnych samochodach lepiej nie mówić. To są po prostu bardzo kosztowne smartfony na kółkach.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D daclaw
+7 / 7

Jest jeszcze coś takiego, jak talent. Kiedy zajmowałem się motorami w nastolactwie, znałem takiego oto kolesia: z wyglądu i usposobienia typowy Sebiks, w szkole ledwo ciągnął a może nawet kiblował w takiej czy innej klasie. Ale jak ja, po tygodniu cyzelowania suwmiarką i mikrometrem, nie byłem w stanie uruchomić silnika, to szedłem do niego. On kopnął, napluł, okleił taśmą i sprzęt chodził jak złoto.

Nikt nie był w stanie dojść, na czym polega ten fenomen.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K koti1515
+8 / 8

A lekarze na każdym kroku są zaczepiani przez "znajomych", sąsiadów, znajomych znajomych, itp. i proszą o darmową konsultację bo to przecież tylko krótka rozmowa, lub obejrzenie wyniku, lub przystawienie pieczątki...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K Kontousun1ete
+6 / 6

Ludzie zawsze popełniają ten sam błąd, patrzą na efekt, nigdy na trudy osiągnięcia efektu.
Widzą że ktoś ma, to zawiszczą, ale nikt się nie zastanowi, co trzeba było poświęcić i ile czasu w to wsadzić żeby np tyle zarabiać :)
Ja osobiście, opierając się na swoim doświadczeniu uważam, że powinienem dążyć do tego, aby coraz mniej robić, a coraz więcej zarabiać, na szczęście mój zawód mi to umożliwia, ALE żeby się znaleźć w tym miejscu to kolorowo nie było, a i tak ciągle słyszę bo Ty masz, bo Ty nie wiesz co mówisz, ludzie muszą żyć za 2000 itd...tia nie wiem, tak jakbym sam kiedyś nie robił za minimalne itd, tylko wtedy nikt nie pier***ił że mam xd

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
O Ochrety
+2 / 2

@koti1515 Nie jestem lekarzem, ale znam to. Nie wszystko trzeba liczyć pieniędzmi. Dla mnie spoko, jeśli pytają osoby, na które mogę liczyć i korzystam z ich pomocy w innych sprawach. Np. z koleżanką z pracy z innej dziedziny chętnie wymieniałyśmy się wiedzą. Albo w rodzinie. Ale jeśli ktoś tylko chce, a nie daje nic od siebie, to słyszy cennik.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar RomekC
0 / 0

@Kontousun1ete "Ludzie zawsze popełniają ten sam błąd, patrzą na efekt, nigdy na trudy osiągnięcia efektu."
Dlaczego trud ma mieć większe znaczenie niż efekt? Jeśli wykopię fundamenty łopatą to mój trud będzie wielokrotnie większy niż wykopanie ich koparką. A efekt taki sam.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K Kontousun1ete
0 / 0

No a koleś od koparki nie poniósł trudu w pozyskaniu uprawnień i zakupieniu koparki? Co nie, samo przyszło :) i teraz idziesz do takiego Pana i mówisz mu przecież to 2h pracy to więcej niż 60zl się nie należy, Pan się śmieje w twarz i mówi 200/h :) No i rozkminiasz o co mu chodzi przecież to tylko 2h pracy :)

O to mi chodziło w tym zdaniu. Ale rozumiem Twój punkt widzenia, w tym momencie możesz sam machać łopata, nikt nie broni ale Twoja strata będzie większa czasowo i finansowo.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar lokutus
+2 / 2

Ile razy jeszcze

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Xar
+2 / 2

I dlatego wlasnie jedni zarabiaja najnizsza krajowa, inni tysiace albo i dziesiatki tysiecy

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Buka1976
+1 / 1

@Xar Niekoniecznie. Taka "naprawa'" zdarza się jak 1 do miliona a sam silnik jest warty grube miliony. Prawdopodobnie ten mechanik wyniuchał zysk i wykorzystał to a tak naprawdę pracuje w swoim warsztacie i zarabia zwykłą stawkę za naprawy gruzów.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
N Nighthawk7
+3 / 3

Obecnie niestety ze wszystkim tak jest. Przypomniało mi się jak kiedyś dzwoni do mnie klient zapytać o cenę usługi. Dowiedziałem się co, gdzie i jak jest mu potrzebne. Podałem cenę. Gościu chwilę podumał i stwierdził, że za 20 minut roboty (realnie 40 minut do godziny) to za drogo.
Kij z tym, że blisko połowa z tej ceny to podatki. Kij z tym, że żeby do niego dojechać, zrobić co było do zrobienia i wrócić to były 2-3 godziny. Kij z tym, że sprzęt do wykonywania takich usług kosztował mnie kilkadziesiąt tysięcy złotych. Według niego to 20 minut roboty i za drogo ;)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M mikeyxx
+2 / 2

podoba anegdota, ale troche lepiej napisana:

The attrac­tive woman who rec­og­nized him, slowly approached him and asked him if he would draw a por­trait of her. Picasso agreed and quickly sketched her. After handing the signed sketch to her, she was most pleased with the like­ness and asked how much she owed to him. Picasso replied, “$5,000”

The woman bris­tled and exclaimed, “But it took you only five minutes!”

“No, Madam, it took me all my life.”

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S shark__
0 / 0

Nie do końca się zgadzam z przeslaniem.
Q dzisiejszych czasach "fachowiec" bardzo często klienta szacuje po jego stopie bogactwa lub naprawę wycenia na podstawie procentu wartości urzadzenia.
Pracuję w branży chłodniczej.
Hotel w poludniowej polsce, awaria centralnej klimatyzacji w przeddzień wesela na 300 ludzi.
Czas naprawy 15 min, wartość częsci 150 zł, rachunek 4 moje wyplaty brutto z pocałowaniem w rękę i vaucherem na wekeend do spa.
Uczciwy by wziął za to 500 zeta.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Banasik
+2 / 2

Dlatego niektórzy rzemieślnicy widząc banalny problem do rozwiązania w minutę rozkładają górę narzędzi, wykonują szereg zbędnych manipulacji i ogólnie robią mnóstwo szumu, bo bez tego klient nie zechce zapłacić ile trzeba. Bo ludzie bardziej są skłonni płacić za wysiłek niż za efekt.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Buka1976
0 / 0

@Banasik Tak sytuacja ma się w urzędach. Za pieczątkę, która gwarantuje porządany efekt, będziesz skłonny dać niemałe pieniądze niż wydać, tylko połowę z tego, na prawnika, który będzie zasypywał urząd setkami nieskutecznych pism ale efektu żadnego. Tak właśnie rodzi się łapówkarstwo. :))

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G Geog
+5 / 5

Kumpel od domowych piecy gazowych: naprawa zajęła mu około 5 minut - tyle co zdjąć obudowę, przepchać zawór igłą, skręcić do kupy. Potem kilkanaście minut ściemniania, bo inaczej klient w życiu by mu nie zapłacił (najczęściej spotykany typ klienta).
Niestety, wciąż panuje u nas etos robola: nie przerzucisz 10 ton węgla i nie uwalisz się przy tym po łokcie - to nie jest praca.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Pingwiningwin
+2 / 2

Bajka, jeśli nikt nie zdołał tego wcześniej poprawić i wycena nie była z tyłka to nikt nie miałby problemu żeby Tobie zapłacić, bo ma 2 wyjścia, być uziemionym i nie zarabiać, albo zapłacić za usługę i wrócić do pracy.

Na tej zasadzie działają programiści, lekarze, prawnicy itp. Godzina ich pracy jest wysoko wyceniona ponieważ bez odpowiedniego doświadczenia i wiedzy ktoś przez kilkanaście lub kilkadziesiąt razy więcej czasu nie wymyśli równie dobrego rozwiązania.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Pug_79
+1 / 1

Jeżeli za ceną idzie jakość usługi i jest ona rynkowo uzasadniona to wszystko jest ok. Gorzej jak trafisz na partacza, który weźmie pieniądze a potem i tak trzeba to robić drugi raz ...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A antydemagog
0 / 0

To nigdy sie nie zdarzylo.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R Ricochet69
+2 / 2

@antydemagog Oj, uwierz że takie sytuacje się zdarzają. Sam kiedyś skasowałem całkiem przyzwoitą sumkę za uruchomienie za pomocą zwykłego śrubokręta wirnika w małej pompie w kotłowni zakładu przemysłowego. Brak pracy tej pompki uniemożliwiał uruchomienie kotła, który z kolei zasilał znaczną część zakładu. Dzięki doświadczeniu i znajomości zasad działania tego typu systemów, znalezienie przyczyn problemu i jego usunięcie zajęło mi w sumie kilkanaście minut nie licząc czasu dojazdu. Dla właściciela instalacji każda godzina postoju oznaczała natomiast spore koszty związane z brakiem produkcji i ryzyko zniszczenia materiału w wyniku przerwania procesu technologicznego.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar CoGitare
0 / 0

Są lepsze anegdotki... Do tego dwa razy rąbnięcie młotkiem? proszę cię, widać że to anegdotka kogoś zza biurka który nie widział nigdy prawdziwych narzędzi w ręku, każda naprawa serwisowanie jak dla mnie dzieli się na diagnostykę, naprawę-naprawę i restart, gościu z doświadczeniem może obciąć czas diagnostyki o 90% naprawy naprawy o 10-15% i restartu urządzenia/maszyny o jakieś 20%, do tego ekspert będzie się w stanie wysłowić i wiedzieć jak gadać z obsługą maszyny tak żeby rozumieli ich a nie zarzucić ich technicznym żargonem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem