Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
249 252
-

Zobacz także:


Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
avatar rafik54321
+1 / 3

Większość usterek pojazdów nie pokazuje się z dnia na dzień a są sukcesywnie olewane.

Weźmy np taka usterkę hamulców. Klocki się skończyły. I tu się okazuje że np zaciski są zapieczone, zarówno na tłoczku jak i zacisku.
Aby to zrobić cacy, to oprooceny klocków (150zl), trzeba by doliczyć cenę zestawow naprawczych (120zl), robocizna podskakuje z 250zl na jakieś 450zl.
I byśmy mieli temat z głowy, ale robimy cebulę, składamy jak było i rura. Zaciski przez zapieczenie cały czas lekko "naciskają na hamulec". Hamulec zużywają się 2 razy szybciej i tracą parametry.tarcza się grzeje. Pada desz, wjeżdżamy w kałuże, tarcza się krzywo i zaczyna lekko tłuc. Zaczynają obrywać łożyska kół i końcówki drążków. No ale jeździmy, bo nie zauważamy. W końcu zaczyna wszystko tłuc na maksa i do wymiany mamy tarcze, a jak tarcze to i świeże klocki, końcówki drążków, łożyska kół + ustawianie zbieżności. Hamulce z 350zl, regeneracja zacisków że 120zl, końcówki drążka że 150zl, łożyska 200zl, to w częściach masz z 820,w robociźnie będzie 700zl w robociźnie + ustawienie zbieżności 100zl. W sumie ponad 1600zl. Bo ktoś przycebulil 200zl wcześniej.
Tak się sypią wozy. Regularne przeglądy + wymiana oleju co maks 10tys km, a jak jeździ tylko po mieście to nawet co 7tys km i wóz będzie wdzięczny.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P pejter
+1 / 1

@rafik54321 albo jazda z zablokowanym termostatem, która niszczy uszczelkę pod głowicą, a może nawet i cały silnik, ale najlepsze jak kupujesz samochód za ok 2000zł i działa, pali, jeździ hamuje, a po kilku tysiącach km wszystko zaczyna się zużywać. Jak sprzedający wybrał ten idealny moment, że wszystko jako tako jeszcze działa?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
0 / 2

@pejter po prostu, zużyta część pracuje nieprawidłowo i zużywa część z którą ma kontakt.
To trochę tak jakbyśmy na wyjechaną zębatkę łańcuchową założyli nówkę sztukę łańcuch - szybko się wyciągnie, bo zęby się źle na nim podpierają i cała naprawa psu w odwłok :/ .

Dlatego najlepiej wymieniać albo całymi zespołami, albo po prostu tuż po pojawieniu się usterki.

Jak wspomniałeś, termostat kosztuje niewiele, do 100zł (nierzadko nawet poniżej 40zł). Wymiana to banał, odkręć 2 śrubki wyjmij stary, włóż nowy i cześć. Płynu dolej, odpal i sprawdź czy nie cieknie (na nowej uszczelce cieknąć nie będzie).

Jeśli już koniecznie nie możemy wymienić termostatu od razu, to lepiej już go wyjąć całkowicie. Latem nie zrobimy dużej szkody silnikowi w porównaniu do tego co może się stać po przez przegrzanie silnika. Trochę gorzej zimą, bo silnik będzie niedogrzany, no ale tu można np kartonem przysłonić np pół chłodnicy i jakoś przeżyje XD...

Znowu to samo dotyczy np osłony przegubu. Jak pęknie, to kosztuje grosze, ze 30zł. Wymiana może ze 100zł. I przegub będzie żyć dalej.
Jednak jak się to oleje, to nawali się piachu, przegub się zmieli i już będzie do wymiany część za 250zł i robocizna też 100zł, bo to taka sama robota.
Ale jak ktoś będzie cebulak i będzie dalej z tym jeździł, to może nawet półoś wypaść lub się zaklinować jakoś pod autem, a jak ona szarpnie za skrzynię biegów to koszta już pójdą w tysiące złotych. I tak to się kręci.

Części najlepiej wymieniać przed tym jak się skończą, a nie kiedy się skończą.
Niektóre rzeczy można "cisnąć do końca" bez obaw że coś się stanie, np świece zapłonowe - najwyżej po prostu kiedyś nie odpali XD.

Jednak długoterminowo najbardziej się opłaca naprawiać regularnie. Tak samo ludzie płaczą że fura rdzewieje - a kiedy któryś robił konserwację podwozia? A to powinno się robić co 3-5 lat. Umyć od spodu, popatrzeć czy ruda nie wchodzi, zakonserwować, udrożnić kanały odpływowe itd. Wtedy ruda nie chrupie ;) .
No ale kto to robi? Nikt.

I to chyba jest zmorą współczesnych aut, za długo "wytrzymują cebulowanie".
Stare auta, psuły się bardziej zero-jedynkowo. Jak odpalał to był sprawny, jak coś trzasło, to tak konkretnie że się z tym jeździć nie dało XD. A teraz? Pali się check engine - eee tam, olewka, ewentualnie cyk żaróweczkę wywalić i cześć XD...
A potem płacz że dużo pali, że mocy tyle nie ma, że czujniki padły (bo się zapchały syfem przez np uwalony EGR).

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P pejter
0 / 0

@rafik54321 o właśnie moja osłona przegubu, leczę szykować...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
0 / 2

@pejter do tego można by doliczać np sworznie zawieszenia. Zignorowane też potrafią generować duże koszta. Tak samo końcówki drążków kierowniczych, samie drążki kierownicze, osłony drążków, wycieki płynów, przewody hamulcowe (groźba wypadku), pasek/łańcuch rozrządu, EGR i cała masa innych drobiazgów.

Np manualna skrzynia biegów, jeśli raz w roku wymieniamy w niej olej, na taki o sensownej jakości i nie zmieniamy biegów jak brutal, to taka skrzynia biegów jest w zasadzie wieczna. Przetrwa lekko 30 lat pracy i z milion kilometrów. Bo tam nie ma co się specjalnie psuć.
A skrzynie siadają głównie właśnie przez zaniedbanie oleju (np wycieki lub przepracowanie samego oleju, przez co przypomina on w końcu rzadkie błoto) lub po prostu przez nieprawidłowe korzystanie ze skrzyni biegów (np wbijanie biegów bez sprzęgła lub z nie do końca wciśniętym sprzęgłem).

Paradoksalnie, najbardziej olewają taką wczesną naprawę osoby, które kupują nowe auto, nowe w sensie nowe z salonu.
Bo i tak po 3-5 latach je wymienią to niech kolejny się z tym buja.

Do tego swoje 3 grosze dokładają producenci, którzy przez durne wymogi UE muszą wpisywać herezję do instrukcji serwisowych, jak np pierwsza wymiana oleju dopiero po 30tys km, a silnik wtedy w kondycji jakby miał nabite z 300tys km.
Pierwsza wymiana oleju, najlepiej jakby nastąpiła po 1tys km, druga, po 5tys km. Wtedy by było idealnie. Ewentualnie opcja pośrednia, pierwsza wymiana po 5tys km.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar LocosPPG
0 / 0

Tani dieselek?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem