Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
701 716
-

Zobacz także:


Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
avatar rafik54321
+12 / 18

Najgorsze jest to, że tak demonizowania jest przemoc wobec kobiet, ale przemoc wobec dzieci jest wg mnie wielokrotnie bardziej obrzydliwa. Kobieta jest w stanie częściowo się obronić. Dzieci są całkowicie bezbronne. Na dodatek są atakowane przez osobę która powinna je chronić. Dla takich ludzi, niekoniecznie mężczyzn, powinien być osobny krąg w piekle.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J jeszczeNieZajety
+8 / 10

@rafik54321 Nie pozostaje mi nic innego tylko się oburącz pod tym podpisać. Nie jestem teoretykiem. Wychowałem dwójkę, ZUPEŁNIE BEZ BICIA. Żaden nie pije, nie został menelem. Mają dobre prace, żony i ogólnie udane życie.
Bicie dzieci uważam za oznakę upośledzenia umysłowego.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Pasqdnik82
+1 / 7

@rafik54321 wierzysz takie bzdury jak jakieś kręgi piekieł? dla takich ludzi powinna być bezwzględna kara tutaj.... a nie jakieś wyimaginowane kręgi piekieł po śmierci :P

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
+3 / 7

@jeszczeNieZajety jeśli masz fart i akurat twoje dziecko nie jest brojarzem, a do tego jest posłuszne + jeszcze nie popełnisz żadnego błędu wychowawczego to owszem, kary cielesne mogą po prostu nigdy nie być potrzebne.

Cały problem w tym, że czasem takie kary są po prostu konieczne :/ . Tylko jest różnica pomiędzy wychowawczym klapsem wykonanym na chłodno (bez agresji w stronę dziecka) a czym innym jest jego maltretowanie.

Bo co możesz zrobić, jak ci postawią dzieciaka, który cię kopie, bije, opluwa i pieje ci w twarz? Taki dzieciak nie ma do ciebie szacunku, wychodzi z założenia "i co mi zrobisz?".
Oczywiście to wynika z wcześniejszych błędów wychowawczych, ale kto ich nie popełnia? :/ .

Mam kilkoro siostrzeńców. Większość dostawała po tyłku, oprócz siostrzenicy która wiecznie była "pod ochroną bo dziewczynka". Zgadnij który dzieciak najbardziej odjaniepawla jako nastolatek :/ .

@Pasqdnik82 to metafora... Jprdl, jakoś ostatnio stało się "modne" bycie nie tyle antyklerykałem (co jest uzasadnione) co bycie totalnie na anty wobec jakiejkolwiek wiary.
Skoro ludzie tobie podobni nie wierzą w absolutnie nic, to czemu się nie powiesicie od razu? W końcu tak czy siak, prędzej czy później umrzecie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J jeszczeNieZajety
+4 / 6

@rafik54321 Ja przede wszystkim odczuwałem (i wciąż odczuwam) straszliwą niechęc do bicia kogokolwiek a już słabszych zdecydowanie dzieci szczególnie. Konieczność przełamywania siłą obrony u takiego malucha budziła i budzi we mnie wstręt. Tak patrząc wstecz to chyba brak kar fizycznych w wychowaniu moich synów wynikał chyba bardziej z tego mojego wstrętu niż z jakiś mądrych założeń. Z maniakalnym uporem staraliśmy się zawsze zachować stosunki partnerskie z dziećmi. By oni mieli do nas zufanie. Zawsze, bezwględnie zawsze staraliśmy się przekonywać a nie nakazywać czy zakazywać. Zawsze byiśmy gotowi wysłuchć wyjaśnień, bez przerywania i wrzasku. Zawsze staraliśmy się widzieć rzeczy ich oczami i próbować nakłonić ich by spojrzały na sprawy z naszego punktu widzenia. Ogólnie staraliśmy się utrzymać partenrstwo. I to działało i działa nadal. Wciąż mamy swietny kontakt.
Tak, chyba najważniejszym słowem jest partnerstwo. By nigdy, w miarę możliwości nie mieli poczucia, że coś za nich zdecydowaliśmy bez ich nich. Tyle, że to trzeba zacząć od małego. Bardzo małego. Małe dzieci czasem popadają w histerię. Zupełną mistrzynią w rozładowywaniu takich sytuacji jest moja żona. Nigdy dziecka nie "przłełamywała" Zawsze w końcu udawało się jej jakoś odwrócić uwagę dziecka od tematu histerii. Histeria się kończyła a dziecko nie miało poczucia klęski. Udawało się to jej i z obcymi dziećmi. A czasem bywało i śmiesznie. Na przykład taka (autentyczna!) historia. Siedzieliśmy w jakieś chyba kawiarni albo co (dawno było...) i byliśmy sami, bez dzieci. W lokalu szalała tak na oko trzyletnia dziewczynka. Łaziła po całym lokalu i zaczepiała ludzi, pluła, potrafiła kopnąć w kostkę a mamuśka udawała, że nic się nie dzieje. Wmieszała się moja żona. Zawołała dziewczynkę do naszego stolika i wdała się z nią w rozmowę. Namówiłą ją by podeszłą do swej mamy i mocno jej dowaliła kopa w kostkę. Dziewczynka się ucieszyła, że nareszcie ktoś ją poważnie potraktował, ochoczo pobiegła do swej mamy i dowaliła. Matka się wściekła i wrzasnełą na nią pytając co jej do głowy przyszło. Dziewczynka ochoczo powiedziała "a ta pani mi kazała" i pokazała żonę. Żona uprzejmie kiwnęła głową. Mamuśka porwała dziewczynkę za rękę, poleciała do kasy, zapłąciła i znikła. Nie znam losów tej dziewczynki ale też nie znam nikogo kto by miał takie podejście do dzieci jak moja żona. Ona po prostu mówi "językiem dzieci". Nie w sensie seplenienia czy takich prymitywnych sztuczek. Trochę i ja się przy niej nauczyłem. I nigdy nie musiało u nas dojść do bicia dzieci. Nie było potrzeby. Można. Naprawdę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 23 maja 2022 o 7:19

avatar rafik54321
0 / 4

@jeszczeNieZajety to że potrafisz komuś zrobić kuku, to że jesteś do tego zdolny i w uzasadnionych przypadkach nie zawachasz się tego dokonać, nie robi z ciebie zwyrola. Wręcz przeciwnie. Tylko słowo klucz - w uzasadnionych przypadkach. W przypadku braku tej zasadności w istocie stajesz się zwyrolem i to jest ta cienka granica, która tak często jest łamana.

Przełóżmy to na inny aspekt. Przychodzi do ciebie banda kacapskich trepów. Będziesz do nich mówił, tłumaczył że mają tak czy siak nie robić, bo to złe? Oni słuchać nie będą, tacy ludzie rozumieją tylko 15g ołowianego śrutu w klatce piersiowej. WTEDY dopiero byliby skłonni wgl rozważyć twoje słowa.
Z dziećmi jest dość podobnie, choć skala tych działań jest proporcjonalnie mniejsza.
" Z maniakalnym uporem staraliśmy się zawsze zachować stosunki partnerskie z dziećmi." - i dlatego nie musiałeś ich bić. Bo to jest ważne. By nie być "ponad dziećmi" a być "między nimi". Zawsze kiedy jakiś autorytet próbuje się wywyższyć ponad większość w taki sposób, aby pognębić większość, będzie taki autorytet gnębiony. Jednak jeśli taki autorytet, sam pokaże że potrafi więcej niż większość, to większość sama wyniesie na piedestał taki autorytet.
ALE, jeśli ktoś już popełnił jakiś błąd, to ten fakt się stał i się nie cofnie. Teraz trzeba to naprawiać, naciągać. Zwykle takie zabiegi nie są przyjemne, dla obu stron. Jednak bywają po prostu konieczne.

Nie sądzę aby zachowanie twojej żony w kawiarni było prawidłowe. Wręcz przeciwnie, było szkodliwe.
Bo po wyjściu, na 99% matka wyżyła się na dziecku. A to, nakręci tylko spiralę przemocy. W efekcie, to dziecko wyrośnie tylko na osobę, która będzie stosować przemoc, bo tylko przemoc zna. I czy to spowodowało, że dziecko nie będzie więcej kopać ludzi? Konkretnie, czy działanie twojej żony to przerwało? Bynajmniej. Twoja żona po prostu jak już to potrafi dziećmi manipulować, ale ten przykład nie pokazuje że potrafi wyperswadować jakieś zachowanie.
Takiemu dziecku trzeba zademonstrować, uświadomić je, że istnieją osoby o wiele silniejsze od niego. Np złapać za ręce i przywiązać do krzesła XD. Że bycie niegrzecznym, nie przyniesie profitu.
Mój siostrzeniec kiedyś miał manię przewracania krzeseł. Zwróciłem mu uwagę raz, potem drugi raz z zaznaczeniem że i tak będzie te krzesła podnosił. Za trzecim po prostu go złapałem i jego rękoma podnosiłem wszystkie poprzewracane krzesła. Bez krzyków. Kolejnego już nie przewrócił XD.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Pasqdnik82
0 / 2

@rafik54321 A po co mam się wieszać? Mi się moje życie podoba i nie widze powodu by to zrobić i żadne wiary w bożków, kosmitów w siły wyższe nie są mi potrzebne, a jeśli ktoś wierzy sobie... no cóż... ja się odniosłem tylko do Twojego stwierdzenia o kręgu piekieł..... nie wiem do czego ta metafora ale spoko, jasnowidzem nie jestem,

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
-2 / 2

@Pasqdnik82 no ale twoje życie nie ma przecież sensu. Wszystko co zrobisz jest bezcelowe, bo przecież umrzesz XD. Skoro twoje działania nie dają żadnego efektu, po co to robić?

Oczywiście taka narracja jest dziwna, ale tam samo dziwną jest narracja zaprzeczania czemuś bez niezbitych dowodów.

Metafora miała się odnosić do osobnego, wyjątkowo krytycznego oraz surowego traktowania takich zwyrodnialców.

Nie zauważyłeś pewnej tendencji? Jak gdzieś pojawia się wpis, że jakiś koleś zmaltretował swojego zwierzaka, dajmy na to psa, to zaraz w komentarzach tona nienawiści, że by kolesia rozerwali na strzępy. Jednak jak pojawia się artykuł że matka tłucze dziecko, to reakcja jest dużo mniej ostra. Jakby dziecko było warte mniej od psa...
Świat stanął na głowie.
Na każdym kroku spotykam się z totalnym wywróceniem piorytetów wartości. To co powinno być ważne, poważane, szanowane czy pochwalane, jest nieistotne, gnębione czy krytykowane.
Za to zachowania niewłaściwe, które nie powinny być nigdy chwalone, są właśnie popierane.
I już pal sześć tu religijność. Tu chodzi o wszystkie aspekty. Można by tu wymieniać i wymieniać.
I to przede wszystkim właśnie przez to wykręcanie wartości, świat upada. Księża tylko tu dokładają cegiełkę żeby upadł szybciej...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kawanalawe
0 / 0

@rafik54321
"jeśli masz fart i akurat twoje dziecko nie jest brojarzem, a do tego jest posłuszne + jeszcze nie popełnisz żadnego błędu wychowawczego to owszem, kary cielesne mogą po prostu nigdy nie być potrzebne.
Cały problem w tym, że czasem takie kary są po prostu konieczne :/ ."

To jest absolutna bzdura! Jedno z moich dzieci jest nadpobudliwe, miało wiele rozwojowych trudności i zdecydowanie ktoś mógłby je nazwać "brojarzem". Nigdy i pod żadnym pozorem nie stosowałam kar cielesnych. Obsłuchiwałam się od znajomych i rodziny, że "zobaczę", że "haha bezstresowe wychowanie", że i ja stracę cierpliwość... Ale nie, nie straciłam. I nie było to aż tak trudne. Dziś moje dziecko robi niesamowite postępy w szkole, jest łagodne, potrafi nad sobą panować, jest uczynne, ufne, nie ma problemów emocjonalnych, wie ile jest warte i ile warci są inni. Do tego zdrowe. Co mają zrobić rodzice dzieci z przeróżnymi zespołami, zaburzeniami, albo problemami neurologicznymi? Nie ma usprawiedliwienia dla bicia dzieci! Jeśli tłumaczenie nie pomaga, zawsze jest jakiś inny sposób, niż bicie. Czytajcie, pytajcie, skonsultujcie się ze specjalistą jak trzeba (to nie kosztuje aż tak dużo, a specjalistów od groma - w neciu można łatwo znaleźć). Nie wykorzystujcie swojej przewagi fizycznej. Nie bijcie dzieci. To je niszczy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar DexterHollandRulez
0 / 0

@rafik54321 Każda przemoc jest obrzydliwa i wymaga piętnowania. Ogólnie skupianie się na stopniu fizycznej krzywdy - czyli licytowanie się, czy to silniejszy bił słabszego, czy nie, i jak mocno - jest po części kompletnie błędnym rozumowaniem. Tylko nieliczne przypadki się kończą śmiercią albo trwałym uszkodzeniem ciała, a siniaki czy guzy w parę tygodni się zagoją "i tyle".

Dalece bardziej trwałą i straszną krzywdę bicie - czy każde inne znęcanie się - wyrządza na psychice. Jeśli najbliższa osoba, z którą mieszkamy i żyjemy - rodzic, partner, rodzeństwo - bije, poniża, traktuje jak śmiecia, wali się cały świat. Taki ktoś żyje w ciągłym strachu, stresie, poczuciu uwięzienia i niższości i to utrwala mu w głowie odczucia i schematy, których może się nie pozbyć już nigdy. I to jest ta najgorsza strona przemocy, ta, która pozbawia człowieka zaufania i poczucia bezpieczeństwa w najbliższych relacjach - bo to z człowiekiem zostaje, nawet jeśli już odizolujemy go od agresora.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
-1 / 1

@DexterHollandRulez człowieku, komu to tłumaczysz? Ja tak miałem całe dzieciństwo...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
H hoseroberto2
-2 / 14

Czasami lepiej za dzieciaka paskiem po tyłku niż w dorosłości w tyłek za kratkami.
Kochający rodzic nie skrzywdzi swojej pociechy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kawanalawe
0 / 4

@hoseroberto2 Taaa... są jeszcze inne powiedzonka - o gnijącej wątrobie i o 'kochających' łobuzach... Wnętrzności się wywracają jak się czyta takie bzdury.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar DexterHollandRulez
+1 / 1

@hoseroberto2 Rolą rodzica jest wychowywać, a nie tresować. Wymuszanie określonych zachowań strachem i fizycznym bólem to tresura. A od tej już nawet w cyrkach się odchodzi.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
N next_1
+7 / 13

a czemu zdjęcie mężczyzny tylko ? rozumiem, że kobiety święte madki polki

beznadziejny przekaz

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D dump78
-2 / 2

Zgodnie ze statystykami policji, stosunek mężczyzn do kobiet stosujących przemoc fizyczną w rodzinach wynosi 81% - 19%. Ponadto, w ciągu ostatnich 20 lat kobiety zabiły swoje dzieci 4 razy, a mężczyźni 37.

Pewnie stąd taki przekaz: Tj. zgodny z rzeczywistością.

Jesli masz jeszcze jakieś pytania, to pytaj śmiało!

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Cammax
+4 / 8

Szkoda, że wielu ludzi mentalnie zatrzymało się w XIX w. I nadal tego nie rozumie. A jak krytykujesz ich "metody wychowawcze" to zaraz hurr duur bezstresowe wychowanie. A w taki sposób to wychowasz kryminalistę i sadystę lub w najlepszym wypadku zafundujesz dziecku zniszczoną psychikę i lata terapii psychiatrycznych.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Anonim_Gall
-3 / 3

@Cammax Przeczysz sam sobie. Najeżdżasz na ludzi, że są "zacofani", a potem sam przyznajesz, że to wychowanie sprawiło, że człowiek stał się sadystą. Przecież ten bijący ojciec sam kiedyś był tym bitym dzieckiem, więc czy to 100% jego wina?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Pasqdnik82
-2 / 4

@Cammax bez przesady... ja byłem sadystycznie wychowywany i nie jestem ani menelem, ani psychotopatą ani nic z takich rzeczy..:)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Cammax
+3 / 3

@Anonim_Gall ludzie bijący dzieci są zacofani, bo nie zdają sobie sprawy, że ich wychowanie doprowadzi do tego, że jest wysoka szansa na to, że dziecko będzie powtarzało schemat, którego samo było nauczone. To trochę tak, jak dzieci z patologicznych rodzin, które żyją tylko z zasiłków. Też będą nauczone lenistwa i takiego trybu życia.

@Pasqdnik82 wyjątki się zdarzają. Ale zazwyczaj takie dziecko musi mieć też styczność z innym środowiskiem, by zrozumieć, że takie metody wychowawcze nie są czymś normalnym i większość rodziców tak nie robi. Tak samo jak rodzice np. nie nauczą dziecka manier, a sami mają kulturę na poziomie Pawłowicz. Już nie mówię tu o uczeniu dziecka nienawiści, a o sposobie odnoszenia się do szeroko pojętych "innych". Co prawda nie biją, ale też jest to bardzo złe wychowanie. No i takie dziecko będzie normalne w przyszłości tylko wtedy, gdy będzie miało kontakt z innym środowiskiem i zrozumie, że takie zachowanie nie jest normalne.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Anonim_Gall
0 / 0

@Cammax To tak nie działa. Decyzja o biciu albo nie biciu dzieci nie jest ściśle intelektualna, więc trudno ją podciągać pod zacofanie albo nowoczesność, można co najwyżej powiązać ze stopniem świadomości. To jest decyzja wynikająca z emocji. Takie "dziecko" (teraz rodzic ale na poziomie emocjonalnym dziecko) dopiero teraz ma szanse ujawnić swoją traumę, swoją złość i frustrację, która narastała gdy było bite. I robi to bo trudno mu się powstrzymać. Jest to złe i nie bronię tego ale szokuje mnie że można stawiać taka grubą kreskę i dzieci nazywać ofiarami o rodzica katem, w momencie gdy w tej sytuacji są same ofiary. Myślisz może że człowiek osiąga ustawowe 18, 20, czy może 30 lat i cyk... ból emocjonalny związany z laniem znika? Absurd, oczywiście że nie. Po prostu jedni potrafią go przełknąć i się opanować a inni są na to zbyt słabi. I tak, pewnie nie powinni mieć dzieci, ale to cóż... państwo pozwala rozmnażać się każdemu, do adopcji (nawet psa!) trzeba przejść specjalne kwalifikacje...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kawanalawe
+2 / 2

@Anonim_Gall Takie myślenie (gdzie wszyscy są ofiarami) doprowadza do absurdalnej sytuacji, w której każda przemoc może być usprawiedliwiona. Łatwo jest też dywagować, gdy sytuacja nie dotyczy ciebie. Wyobraź sobie, że stoisz w kolejce w warzywniaku i nagle ktoś ci sprzedaje lewego sierpowego. Będziesz dywagował czy może ma jakąś traumę z dzieciństwa? Czy może zaczniesz się bronić, bo uznasz za oczywiste kto jest agresorem, a kto ofiarą? Z dziećmi sytuacja wygląda jeszcze inaczej - nie mają ani możliwości ani narzędzi, żeby się przed nami - dorosłymi, obronić.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Anonim_Gall
0 / 0

@kawanalawe Oczywiście, że w sytuacji nagłej podejmę odpowiednie działanie. Ale w szerszym kontekscie nie będę wyzywał agresora od: "debili", "zacofańców", "zer", " bydła", itp. itd., bo to nie tylko do niczego nie prowadzi i świadczy bardziej o ignorancji wyzywającego niż o tym, kim faktycznie jest sprawca.

Potrafisz określić moment, od którego bite dzieci można już nazywać "debilami"? Pewnie nie, a przecież one powolutku stają się podobne do rodziców. Wystarczy że strach zamieni się u nich w agresję.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kawanalawe
0 / 0

@Anonim_Gall Co? Chyba coś ci się pomyliło z tymi wyzwiskami, bo ja ani ich nie używam, ani do nich nie nawołuję. 'Frajer' to też nie jest jakiś specjalny wulgaryzm.
Nie każde bite dziecko zamieni się w agresora, ale każde takie dziecko czekają zaburzenia. W idealnym świecie zaburzenia należałoby leczyć do skutku, ale żyjemy w świecie nieidealnym, a do tego wiele z tych zaburzeń jest nieuleczalnych. Dlatego, jeśli ktoś jest niebezpieczny dla otoczenia, sprawdza się izolacja. W przypadku agresji dorosły - dziecko, nie ma dylematu, ani żadnego usprawiedliwienia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Anonim_Gall
0 / 0

@kawanalawe Ale wiesz, że to dziecko bite, potulnie skulone w kącie, w innych okolicznościach może przybrać zupełnie odwrotną podstawę. Mam tu na myśli szkolny "bullying", którego często dopuszczają się właśnie takie dzieci - w domu bite, w szkole mogące odreagować na słabszych od nich dzieciach. Czy należy te dzieci też izolować? No niby można, tylko że to są dodatkowo koszty, itd., problem rangi społecznej.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kawanalawe
0 / 0

@Anonim_Gall Zaburzenia po przemocy domowej u dzieci są pewne. Jakie to będą zaburzenia- zależy od wielu innych czynników. Katów należy jak najszybciej izolować. Dzieci należy chronić. Jednych i drugich należy leczyć, z tym że leczyć dorosłych jest dużo trudniej i są dużo większym zagrożeniem.
Dlatego szacunek do wszystkich dzieci jest w interesie moim, twoim i całego społeczeństwa. Ale nie wszyscy to niestety rozumieją.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
L LubieHamaki
0 / 6

Frajer to mało powiedziane. Gnój, świnia, kat. Reszta to niecenzuralne.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
I irulax
+1 / 3

Do wychowywania dzieci bez stosowania przemocy potrzeba jednak trochę szarych komórek pod kopułką i sporo wysiłku. A że każdy najlichszy nawet menel jest silniejszy od dzieciaka...
Nie znam skali tej całej patologii. Zawsze pokazywane są przykłady skrajne: znecania się nad dziećmi czy to "bezstresowego" wychowania.
Jeżeli nawet pominiemy obrzydliwość całego zachowania, ci ludzie nie zdają sobie sprawy, że karma wraca zawsze. Bezbronny dzieciak przestanie kiedyś przestanie być bezbronny, a "wszechmocny" oprawca przestanie być wszechmocny. Co wtedy?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Ashera01
+1 / 1

@irulax możliwe, że na stare lata bijacze będą potrzebować opieki i pomocy swoich dzieci. A te się wtedy wypną na ich problemy. Sama byłam bita przez rodziców nawet za błahostki i teraz, jak są starzy i schorowani, to mam tak, że tylko udaję, że mnie to obchodzi, a po cichu mówię "zasłużyliście". I reszta rodzeństwa robi to samo, wykręcamy się spraw rodziców własnymi zajęciami, odległością (wszyscy się wyprowadzili) itp itd.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Autarch12
+1 / 5

Jeśli podniosłeś rękę na dziecko to już przegrałeś. Udowodniłeś ,że jesteś silny tylko wobec słabych bezbronnych. Nie zyskałeś posłuchu i utraciłeś swój autorytet. Dziecko zapomni o co dostało klapsa ,ale zapamięta zastosowaną przemoc wobec niego. Dzieci są mądrzejsze niż nam dorosłym się wydaje. Osoby silne nie boją się okazywać swych uczuć. Pokaż dziecku swą smutną twarz i powiedz wyrażnie ,że Cię skrzywdziło. Nie wahaj się też otrzeć łzy w jego obecności. Większość dzieci zrozumie swe postępowanie i albo od razu będzie chciało Cię przeprosić albo popłacze cicho w kącie i niepewne zawstydzone podejdzie później. Przebacz i powiedz mu ,że bardzo je kochasz i dlatego jego postępowanie tak bardzo Cię zabolało. Uwierz, tą lekcję dziecko zapamięta do końca życia. Mówię to z własnego doświadczenia. Kiedyś gdy byłem małym dzieckiem nazwałem mamę starą jędzą gdy kazała mi wracać do domu z podwórka gdy akurat była najlepsza zabawa. Mama nie uderzyła tylko popatrzyła smutno i sama poszła do domu. Widząc to było mi strasznie źle. Sam pobiegłem zaraz za nią. Było mi wstyd podejść do mamy i dopiero na drugi rano podszedłem i przeprosiłem. Mama pewnie zapomniała to wydarzenie ,bo minęło od niego wiele lat. Ja jednak cały czas o nim pamiętam i jest wstyd przed samym sobą. Z drugiej strony dostałem parę razy lanie od taty dlatego ,że krzywo coś napisałem czy czegoś nie wiedziałem. Myślisz ,że to pomogło w jakimś stopniu? Uwierz mi,że nie. Tylko tym bardziej straciłem chęć do nauki. Dopiero w czwartej klasie ją odzyskałem gdy sam zacząłem odrabiać lekcje, Bicie nie sprawi ,że wychowasz dobrego człowieka. Twoje dziecko w przyszłości będzie słabe(mentalnie), zalęknione i niepewne. Zdolne postawić się tylko słabszym od siebie, niezdolne by bronić własnych przekonań czy wartości. Pokaż mu smutek i ,że Cię bardzo dotknęło. Nie wahaj się, silni ludzie nie boją się okazywać swych uczuć. Wychowasz tak rozsądnego pełnego empatii ,niebojącego się mieć własnego zdania i co ważniejsze broniącego go człowieka. Dlatego reżimy wychowują dzieci w kultu siły i przemocy. Wiedzą ,że dorośli będą bali się mieć i wyrażać własne zdanie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 2 razy. Ostatnia modyfikacja: 23 maja 2022 o 10:04

I immo
+5 / 7

A mnie bardziej irytuje, że w takich sytuacjach jako ten znęcający się ZAWSZE przedstawiany jest mężczyzna. A to kobiety stosują bardziej "wyrafinowane" metody znęcania się.
Poza tym każda forma przemocy jest frajerstwem, nie tylko wobec dzieci.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D dump78
-2 / 2

Zgodnie ze statystyką policji, na podstawie niebieskich kart, stosunek mężczyzn do kobiet stosujących przemoc fizyczną w rodzinach wynosi 81% - 19%. Obrazek dotyczy przemocy fizycznej własnie (nawet stoi "z pasem").

Niestety nie są prowadzone statystyki przemocy psychicznej, co oczywiście jest wielkim problemem dla obu płci. Wielu mężczyzn nie przyznaje się do tego, że partnerka znęca się nad nim psychicznie, ponieważ wychowany został w toksycznej męskości i wstydzi się tego, że "baba go bije" psychicznie. Niemal każda organizacja feministyczna próbuje walczyć z tym problemem, nawołując do walki z toksyczną męskością, co by mężczyźni nie bali się i nie wstydzili przyznać do tego, gdy cierpią w swoich związkach, bo to nie jest powód do wstydu, tylko do terapii. Jeśli chcesz pomóc z tym walczyć, skontaktuj się z najbliższym Twojemu miejscu zamieszkania NGO-sem zajmującym się problemami równych praw płci. Na pewno możesz choćby roznieść ulotki po swoim osiedlu, aby pomóc lokalnym mężczyznom żyjącym w strachu.

Jeśli czegoś nie wiesz, to pytaj śmiało!

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar SteveFoKS
-2 / 2

a co ma bycie naiwnym do bycia sprawcą przemocy, prędzej frajerem jest ten co ulega przemocy fizycznej i psychicznej przyjmując na wiarę ,,co z ciebie za facet" lub ulegać zawstydzaniu

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Jamka
+1 / 1

Tylko frajer znęca się nad kimkolwiek.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
Y yerqu
0 / 0

masz na myśli że silniejszy nad słabszym tylko patrzysz przez pryzmat społeczeństwa i doświadczeń?

obudź się = zrozum

Odpowiedz Komentuj obrazkiem