Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
580 604
-

Zobacz także:


Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
D Dabronik
+19 / 25

Weź bo cię armia "MADKA 500+" zaraz zje, bo przecież dziecko to najlepsze co można mieć.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 7 czerwca 2022 o 10:17

C Czubbajka
+14 / 16

@Dabronik Dokładnie tak, trzeba głośno o tym mówić. Myśląc "dziecko" większość ludzi wyobraża sobie niemowlę albo przedszkolaka, a to jest tylko pierwszych kilka lat życia CZŁOWIEKA, nie maskotki do przytulania, którą można odstawić, jak już przestanie bawić. Potem następuje wiele długich lat upierdliwego dla obydwu stron nastolactwa i potem jeszcze do czterdziestki nie idzie się takiego z domu pozbyć (bo na kredyt mieszkaniowy go nie stać).

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Cascabel
+6 / 6

@Czubbajka Gorzej, jak masz na odwrót. Dobrze dogaduję się z dzieciakami tak 10+ lat, przeraża mnie myśl o "małych potworkach pozbawionych zdolności myślenia abstrakcyjnego" i wymagających opieki non stop, nie rozróżniających dobra i zła. Poza tym łatwo mogą się uszkodzić i to tak, że wpłynie to na ich całe życie. Pomijając fakt, że osoba która dostaje ataku paniki lub nawet mdleje na widok krwi kiepsko nadaje się na rodzica.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Anah19
+6 / 16

Dziecko to ogromna odpowiedzialność, tak, jak mówisz. Z drugiej strony jednak matka ( bo zwykle właśnie ona) " nic nie robi". Bo tylko opiekuje się dziećmi. Zapewnia bezpieczeństwo, opiekę, rozwój, uczy świata, pokazuje relacje z ludźmi itd. Ale u nas to się nazywa siedzeniem w domu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E El_Polaco
+6 / 14

@Anah19
W Polsce nikt nic nie robi, póki ktoś samemu nie zacznie tego robić.

Matka tylko siedzi z dzieckiem. Wytrzymaj z takim dzieckiem 24 godziny, zwłaszcza jak będzie chore i będzie ciągle płakać, to pogadamy.

Nauczyciel nic nie robi, tylko 18 godzin w klasie i mnóstwo wolnego. Niech idzie taki na 1 lekcję, najlepiej z najgorszą klasą, niech przygotuje materiały, zastanowi się, jak im przedstawić temat, a potem niech jeszcze ogarnie całą papierkową robotę z tym związaną.

Lekarz tylko siedzi w szpitalu na dyżurze i popija kawkę. Polecam wizytę na sali operacyjnej.

Strażacy też nic nie robią. Siedzą sobie na remizie i tyle. Do czasu. W pożarach ryzykują życiem, a wyjazd do wypadku może być traumą ba całe życie.

Podobnie jest z policją. A wydział zabójstw to dopiero fucha. Podobno największe wygi wymiękają, jak widzą trupy zamordowanych dzieci.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Cascabel
+4 / 4

@El_Polaco dodajmy:
Nastawienie prania i rozwieszenie go, wyprasowanie, ugotowanie obiadu - to żaden obowiązek do momentu, gdy osoba która zajmuje się tym normalnie wypadnie z grafiku.
Wyjście z psem trzy razy dziennie jest przyjemnością, a nie obowiązkiem. Chyba, że na tą przyjemność pewnego dnia nie masz czasu i zajmuje się tym inny domownik...
Siedzenie w biurze też jest łatwe i przyjemne, nieobciążające.
A praca na budowie? Nieco ruchu, mało myślenia!
Wszędzie dobrze tam gdzie nas nie ma, dopiero po czasie przychodzi zrozumienie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ellaella87
0 / 2

@El_Polaco Polać mu/jej, bo dobrze prawi!

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D Doombringerpl
+21 / 21

Wiecie co jest śmieszne? Nagonka na bezdzietnych. Wiadomo, że każdy ma swoje powody, ale zmuszanie ludzi lub dyskryminacja z powodu tego, ze nie chcą lub nie mogą mieć dzieci to skrajny debilizm osób właśnie tak myślących. Moja odpowiedzialność nie pozwala mi wzięcie na siebie ciężaru utrzymania dziecka, skoro sam, dzięki mojemu debilnemu ojcu, ledwo utrzymuje siebie. Tak płacę za jego poczynania. Inna sprawa, że dzieci rodzą kobiety a ja mam z nimi problem. Nie ufam im i nie pozwalam się do siebie zbliżyć. Trzecia sprawa. Zycie nauczyło mnie myśleć i działać bez emocji. Kobieta t najwyżej naturalny pociąg seksualny a nie ktoś, dla kogo stracę głowę i będę się zmieniał dla tj osoby. A bez kobiety trochę średnio z dziećmi. Inn sprawa, że lubię ciszę, a wychowanie mnie w "starym dobrym stylu" powoduje, że prędzej trafie do kryminału niż wychowam dziecko. Skoro niektórzy uważają to za priorytet życia, niech tak będzie. Ale na tych rodziców na pełen etat ktoś musi zarobić, i czasem są to ci niewdzięczni i samolubni informatycy i inni z branży IT...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R Ruda_Maruda
+10 / 10

@Doombringerpl są ludzie wychowani "starym dobrym stylu" którzy chcą dziecka tylko po to, żeby wychować je inaczej, żeby na przekór udowodnić starszemu pokoleniu że się mylili i gucio wiedzą. Ale są też tacy jak ty. Dowód na to, że ludzie różnie reagują na tą samą sytuację. I obie drogi są prawidłowe :)

Też uwielbiam ciszę, spokój i siedzenie sam na sam ze sobą. Moje baterie ładują się wtedy zdecydowanie szybciej :D Jak sobie pomyślę że miałby się pokazać małe coś, szturmujące drzwi nawet kiedy siedzę na toalecie, to mam ochotę iść podwiązać jajowody.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 9 czerwca 2022 o 8:44

K kurnutus
+5 / 5

@Doombringerpl no więc właśnie jest to ciekawe, bezdzietni są "niedobrzy" bo nie mają dzieci ale kto w takim razie pracuje na pełny etat i płaci podatki na przedszkola, szkoły, opiekę zdrowotną? Jasne, że na wszystko pieniędzy jest za mało (przede wszystkim dlatego, że są nieudolnie wydawane), ale gdyby nie ci bezdzietni pracujący, byłoby ich jeszcze mniej. I co wtedy? Jakim cudem wtedy n.p. ubezpieczenie zdrowotne miałyby dzieci, skoro mają je ot, tak sobie, nie płacąc składek?

Często mam wrażenie, że znaczna część rodziców dzieci ma, bo nie miała innego pomysłu na życie. A potem okazuje się, że jakoś tak niezbyt różowo, więc gdy znajdzie się ktoś bezdzietny to albo trują, co też bezpowrotnie traci nie decydując się na dziecko albo uważają za egoistę i pasożyta, umyślnie nie zauważając, że na nich pracuje. No bo przyznać, że wybrał(a) lepiej, to boli najbardziej...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 3 razy. Ostatnia modyfikacja: 8 czerwca 2022 o 9:20

M mluki3
+3 / 7

@Doombringerpl

Ja z kolei ostatnio zauważam raczej nagonkę na osoby z dziećmi. Wrzuca się ich wszystkich do jednego wora z roszczeniowymi "madkami" i ogólnie przeglądając internet można odnieść wrażenie, jakoby wszystkie rodziny z dziećmi to była jakaś patologia i coś nienormalnego, zasługującego na pogardę i wstyd.
Takie podejście niestety zniechęca potencjalnych rodziców do posiadania dzieci. A powinno nam zależeć, aby jak najwięcej dzieci rodziło się w rodzinach normalnych, z wykształconymi, inteligentnymi i pracującymi rodzicami. W przeciwnym razie nasze społeczeństwo będzie coraz głupsze, bo coraz większa część dzieci będzie pochodzić od "madek", które od małego wpoją tym dzieciom swój własny światopogląd.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
O ozeo
-3 / 3

@kurnutus Państwo bez bezdzietnych przetrwa. Bez dzieci wszystko się załamie przyjdą imigranci i zaczną się wojny rasowe. Dlatego będzie coraz bardziej promowana dzietność bo państwo jako całość nie ma innego wyboru musi mieć nowych obywateli.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R Ruda_Maruda
+19 / 19

Szczerze sądzę, że absolutnie nie nadaje się na rodzica. I to jest wystarczający powód.

Bobasy nigdy mnie nie rozczulały, niemowlaki budzą we mnie strach, nie mam cierpliwości do przedszkolaków, nastolatki mnie irytują.
Czyli pierwsze 20 lat życia z potomstwem zaowocować mogłoby jedynie wzajemną (lekko ujmując) niechęcią.

Pytanie: po co miałabym to robić? Świadomie i z pełną premedytacją zniszczyć życie sobie i komuś? To wysoce nieetyczne.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar konradstru
-3 / 7

Ile masz dzieci w jakim wieku?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
W WERTY12345
-2 / 6

Wszyscy krytykują MŁODE kobiety, że nie chcą mieć dzieci.
Tak jakby nie wiedzieli, że w pojedynkę (nie uwzględniając invitro bo za drogie) NIE DA SIĘ ZAJŚĆ W CIĄŻĘ.
Ludzie odzwyczaili spotykania się po pandemii.
Nie ma już takiej ilości speed datingów jak były kiedyś.
Nawet organizowane przez kościoły.
Tak więc zamiast pracować językiem i wszystko wokół krytykować może lepiej byłoby pomóc.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M mluki3
+2 / 4

@WERTY12345

Problem jest o wiele bardziej złożony.
Młode kobiety nie chcą mieć dzieci, bo skupiają się na samorozwoju, karierze i sukcesach zawodowych. Na dzieci zwyczajnie nie mają czasu. A gdy już przychodzi stabilizacja zawodowa, to często okazuje się, że na dzieci jest już po prostu za późno.

Tzw. "life-balance", czyli umiejętność łączenia życia zawodowego i rodzinnego jest bardzo trudne do osiągnięcia w dzisiejszych czasach, ale możliwe. Zwykle potrzebna jest jednak do tego pomoc męża, który przejmie na siebie sporo obowiązków rodzinnych, umożliwiając kobiecie realizację na polu zawodowym.

Póki co coraz częściej sytuacja wygląda tak, że na dzieci decydują się rodziny, gdzie żona nie pracuje (nie musi lub nie chce). Niestety część tego typu kobiet ma mentalność stereotypowej "madki".

Jak myślicie, co stanie się ze społeczeństwem, jeżeli przyszłe pokolenie będzie w dużym stopniu wychowane w takich właśnie rodzinach?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 2 razy. Ostatnia modyfikacja: 8 czerwca 2022 o 11:24

B boomfloom
+1 / 1

@mluki3 Work-life balance.

Czemu jak mąż zajmuje się domem czy dziećmi, to się to nazywa "pomoc"? Gdzieś przecież on musi mieszkać (sprzątanie), coś musi jeść (zakupy, gotowanie, zmywanie), ubrania też nosi (pranie, rozwieszanie, składanie, ewentualnie prasowanie), więc czemu zakładamy, że to kobieta ma to wszystko ogarnąć i jeszcze iść na osiem godzin do roboty, a on ją ewentualnie odciąży? Dlaczego od dobrej woli męża ma zależeć czy kobieta zrobi karierę i będzie jako-tako zarabiała?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M mluki3
-1 / 1

@boomfloom

Uważam, że trochę niepotrzebnie czepiasz się słówek. Podobnie jak ostatnio zgłasza się pretensje, że mówimy "na Ukrainie" a nie "w Ukrainie", choć to pierwsze sformułowanie używamy od pokoleń i wszyscy językoznawcy są zgodni, że jest ono poprawne.

Zwróć uwagę na fakt, że począwszy od ludów pierwotnych, poprzez starożytne cywilizacje aż do czasów współczesnych podstawowym obowiązkiem kobiety było opiekowanie się dziećmi i domostwem, podczas gdy obowiązkiem mężczyzny było zapewnić bezpieczeństwo oraz pożywienie. Taki podział ról był naturalny i nie wynikał z jakichś sztucznych ustaleń społecznych, tylko z posiadania pewnych predyspozycji - na przykład to kobieta po urodzeniu dziecka jest hormonalnie nastawiona na opiekę nad nim (tzw. instynkt macierzyński). To są naturalne mechanizmy. Zresztą u niemal wszystkich gatunków zwierząt to matka wychowuje dzieci (często sama). U mężczyzn oczywiście też zachodzą pewne procesy i jak najbardziej są (a przynajmniej powinni być) przywiązani do swojego potomstwa, jednak działa to zupełnie inaczej niż u kobiet.
I nawet w dzisiejszych czasach, gdzie podział ról społecznych uległ zatarciu, natury nie da się oszukać. Facet, choćby bardzo chciał, nie urodzi sobie sam dziecka, ani nie wykarmi własną piersią. W tej kwestii kobieta jest niezbędna i niezastąpiona. Oczywiście później podział obowiązków może być bardzo różny - jestem zwolennikiem tego, aby każda para ustalała je sobie indywidualnie w zależności od preferencji, predyspozycji i okoliczności. Na przykład w moim małżeństwie, z uwagi na to że moja praca jest mniej absorbująca niż mojej Żony (która prowadzi swoją firmę), to ja więcej czasu spędzam z dziećmi i absolutnie nie mam z tym żadnego problemu. Uwielbiam spędzać z nimi czas. Ale mimo wszystko, zwłaszcza w pierwszych miesiącach życia dziecka (i oczywiście w okresie ciąży) to właśnie matka jest najważniejszą personą - szczególnie jeśli karmi dziecko piersią. W tym okresie udział ojca można nazwać jedynie "pomocą", nawet jeżeli jego udział i zaangażowanie są naprawdę duże.
To są rzeczy zdefiniowane przez naturę, a nie przez jakiekolwiek szowinistyczne czy feministyczne przekonania.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B boomfloom
0 / 0

@mluki3 Jestem lingwistką - słowa mają swoje znaczenia i pokazują jak ludzie widzą świat i jak ten świat się zmienia.

Jeśli ja przejmuję czyjeś obowiązki, to znaczy że wyświadczam tej osobie przysługę. To stawia mnie w pozycji siły, bo to ja decyduję czy pomagam, ile pomagam i przez jaki czas, a ta druga osoba jest ode mnie zależna.

O ile przysługi mają miejsce w małżeństwie (weź powieś pranie, bo nie mam dziś już siły), o tyle domyślny podział powinien być po równo. Mówimy o obowiązkach domowych (sprzątanie, gotowanie, pranie). Nie wymagają one żadnych predyspozycji - to jest po prostu kwestia nabycia pewnych umiejętności. Zgadzam się, że to jest indywidualna kwestia w małżeństwie jak tego podziału dokonać, ale to czy dobrze gotuję czy sprzątam jest moją cechą jako osoby, a nie jako kobiety. Ja się musiałam tego nauczyć - mąż też może.

Nie wymagam, żebyś nosił ciążę przez 4,5 miesiąca, ale w czasie ciąży swojej żony możesz przejąć niektóre jej obowiązki z uwagi na jej stan i samopoczucie. Wtedy to jest pomoc, bo odwalasz jej robotę. W normalnych czasie - to jest po prostu wspólne życie.

Jeśli chodzi o to, że zawsze kobiety zajmowały się domem - i co z tego? Świat się zmienia i patriarchat jest bardzo powoli obalany. Kiedyś uważano, że żona zawsze ma być gotowa zaspokoić swojego męża. Teraz seks wbrew woli żony to gwałt. Wmawiano nam, że edukacja nam zaszkodzi, a wcale tak się nie stało - zaszkodziła jedynie mężczyznom.

Udowodniono, że instynkt macierzyński nie istnieje. Opieka nad dzieckiem to kwestia nabycia umiejętności. Ja trzy razy w życiu trzymałam na rękach niemowlę (w sumie może 10 minut). Myślisz, że w momencie kiedy urodzę swoje dziecko, nagle spłynie na mnie mądrość wszystkich moich przodkiń i będę wiedziała co robić? Nie sądzę. I nie zgadzam się, że mnie jako kobiecie jest łatwiej się tego nauczyć niż mężowi.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M mluki3
-1 / 1

@boomfloom

Podzieliłaś swoją wypowiedź na akapity, co bardzo ją porządkuje i ułatwia mi odnoszenie się do jej konkretnych części. Dla porządku mojej wypowiedzi pozwoliłem sobie ponumerować Twoje akapity od 1 do 6. A zatem:

Ad 1) Ok, rozumiem. Każdy ma swoje skrzywienie zawodowe. Z pewnością jednak masz świadomość, że są pewne słowa, które weszły do codziennego użytku i bywają używane niekoniecznie zgodnie ze swoim dosłownym znaczeniem. Uważam, że przykład "pomoc żonie w obowiązkach domowych" jest właśnie takim przykładem i ma konkretne uwarunkowania społeczne, nawet jeżeli obecnie ta "pomoc" polegałaby na przejęciu 90% wszystkich obowiązków.

Ad 2) Słuszna analiza. Przy czym biorąc pod uwagę, że przez wiele tysięcy lat zajmowanie się domem było podstawowym obowiązkiem kobiety (bo mężczyzna miał inne obowiązki), nie ma się co dziwić że w mowie funkcjonuje takie a na inne określenie na udział mężczyzny w pracach domowych.

Ad 3) Tu się troszkę nie zgadzam w kontekście domyślnego podziału "po równo". To jest bardzo indywidualna kwestia, zależna od wielu czynników - osobowości, przyzwyczajeń, preferencji i możliwości poszczególnych osób. Nie można oczekiwać, że w każdym związku obowiązki domowe będą dzielone po równo.

Druga kwestia poruszona w tym akapicie: Owszem, to czy dobrze gotujesz lub sprzątasz nie jest uzależnione od Twojej płci. Ale moja wcześniejsza wypowiedź o podziale ról w związku akurat nie dotyczyła tego typu obowiązków. Po prostu kobieta i mężczyzna się różnią (niby oczywiste stwierdzenie, ale w dzisiejszych czasach bywa, że wywołuje oburzenie). Nie tylko fizycznie, ale również mentalnie i społecznie. Na przykład kobiety zdecydowanie lepiej radzą sobie z wielozadaniowością, są bardziej empatyczne i w swoich działaniach większą uwagę zwracają na obecne w nich uczucia. Z kolei mężczyźni zwykle są silniejsi fizycznie, a myślą w sposób bardziej analityczny. I tak dalej. Jesteśmy różnie zbudowani, można powiedzieć, że "rządzą nami inne hormony". Więc o ile w kontekście gotowania obiadu czy zrobienia prania nie ma żadnych cech, które by faworyzowały którąś z płci, to jednak jest wiele aspektów, w których te różnice i predyspozycje są bardzo widoczne.
Przykład: ilu znasz mężczyzn "przedszkolanków" (w ogóle nawet nie ma takiego słowa) - czyli zajmujących się opieką dzieci w przedszkolu lub w żłobku? Ile znasz kobiet, pracujących fizycznie np. w hutach, kopalniach czy choćby na budowie? Jasne - jak zawsze zdarzają się wyjątki, jednak statystyki są nieubłagane.
Innymi słowy - są pewne zawody w których cechy jednej lub drugiej płci stawiają ją w uprzywilejowanej pozycji. I to nie jest tworem norm społecznych, tylko efektem naturalnych predyspozycji właśnie.

Ad 4) Choćbyśmy bardzo chcieli to natury nie oszukamy - ciążę musi nosić kobieta i koniec kropka. Mężczyzna powinien wówczas maksymalnie ograniczyć jej obowiązki domowe i tu pełna racja.
Co do wspólnego życia - ja osobiście dokładnie tak do tego podchodzę i jest to dla mnie naturalne, co też w dużej mierze wyniosłem z mojego rodzinnego domu. Natomiast mnie po prostu nie irytuje fakt, że ktoś takie życie nazywa "pomaganiem kobiecie w domu".

Ad 5) Ano to z tego, że taki podział ról był od zawsze w sposób naturalny definiowany przez istniejące okoliczności. Po prostu taka forma współpracy mężczyzny i kobiety była bardziej efektywna niż gdyby, dajmy na to, mieli się rolami zamienić. Obecnie rzeczywiście ten podział jest zaburzony, co wynika z faktu, że współczesna cywilizacja boryka się z zupełnie innymi, nowymi problemami, a kobieta i mężczyzna stoją przed wyzwaniem odnalezienia na nowo optymalnego podziału obowiązków. Co przyniesie przyszłość - nie wiadomo, aczkolwiek uważam że w niektórych kwestiach nasza cywilizacja postępuje w sposób sprzeczny z naturą, co prędzej czy później musi zakończyć się fiaskiem.
Odnośnie obowiązku zaspokajania swojego męża przez kobietę, to akurat nie wynikało to w żaden sposób z przytaczanych tu przeze mnie naturalnych predyspozycji, ale

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B boomfloom
0 / 0

@mluki3 Ad 3 - Powiedziałam, że domyślny podział powinien być po równo, a później mąż z żoną się dogadują jak to będzie w ich życiu wyglądać. Wtedy po prostu łatwiej jest dyskutować zamiast startować z pozycji "Ja ci, żono, pomogę". Zamiast tego stajecie razem przed wspólnym zadaniem "prowadzenie domu" i go rozwiązujecie.

Ludzie się różnią między sobą, ale nie znoszę wmawiania nam, że to płeć czy hormony to powodują. Z tego przekonania, że mężczyzna ma umysł analityczny, a kobieta jest bardziej emocjonalna biorą się wszystkie osoby trans. Bo nie ma przyzwolenia, żeby chłop sobie szminką usta pociągnął i pracował w przedszkolu, bo od razu byłyby głosy, że to zwyrol i trzeba go z daleka od dzieci trzymać. Nie patrzymy na jego umiejętności czy zdolności, tylko oceniamy po zawartości spodni i stopniu konformizmu z przypisaną mu społecznie rolą.

Weźmy na przykład krawiectwo - kiedyś kobiety się zajmowały szyciem ubrań dla rodziny. Wiesz jakie to jest skomplikowane? Samo szycie (w sensie łączenie tkanin) to betka. Wykroje to całkiem inna bajka - wymaga myślenia przestrzennego, którego podobno nam, kobietom, nie dano. Skoro kobieta potrafi wymyślić skomplikowaną suknię i ją wykonać, to czemu przez te wszystkie lata architektura była zarezerwowana tylko dla mężczyzn, bo niby tylko oni to potrafią rozumem ogarnąć?

A co do siły - idź wyprać pranie w rzece i powiedz kto jest silniejszy - Ty czy Twoja prababcia. (Ja też bym rady nie dała.)

Przy dyskusjach o aborcji, często się mówi "a co jeśli to dziecko byłoby następnym Einsteinem?" Ja się pytam: a co z tymi wszystkimi kobietami na przestrzeni wieków, którym odmówiono rozwoju tylko ze względu na płeć? Teraz niby nam wolno wszystko, ale nadal jesteśmy upupiane, bo tylko my możemy rodzić i zająć się dzieckiem i pozostaje nam liczyć, że mąż się zlituje i pomoże.

Rzecz w tym, że wierząc w różnice między płciami (zamiast między ludźmi) strasznie ograniczasz i siebie, i innych.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J Jur4578
+5 / 11

Ty dojrzałeś do rodzicielstwa i na takich rodzicach powinno nam zależeć najbardziej.

Natomiast Kościół liczy na chuć - niech się parzą, z żądzy, z gwałtu, z czegokolwiek - aborcja zakazana! 500+ jako korupcja wyborcza, zachęta dla menelstwa, niech się mnoży jako Polacy przyszłości!

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
N next_1
+1 / 1

jak to możliwe, że niektóre madki robią wszystko, żeby skutecznie je odebrać ojcom (wieloletnie procesy, opóźnianie, utrudnianie kontaktów w każdy możliwy sposób, nastawianie dzieci przeciwko ojcom, niszczenie relacji itp)???

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B bilutek
+1 / 3

Dzieci to najlepsze w życiu co mnie spotkało. Ale zdaję sobie sprawę, że po prostu mi się udało dobrze je wychować. Znam rodziców, którzy robili wszystko, żeby dzieci "wyszły na ludzi" i się to nie udało.. Bo wpadły w złe towarzystwo, bo narkotyki, alkohol, bo nie chciały się słuchać ani leczyć itd. Rozumiem, że nie każdy może czuć się na siłach, żeby wychować dziecko, nie każdy czuje instynkt rodzicielski. Albo po prostu woli żyć bez zobowiązań. Od dawna uważam, że dzieci powinni mieć ci co chcą, ale natura tak nie działa... A co gorsza najbardziej mnożą się ci, którzy nigdy nie powinni mieć dziecka. Mimo antykoncepcji, która czasem nie działa.
Wybaczcie chaotyczną wypowiedź, ale się spieszę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
T Tomek59
-3 / 5

"rujnujesz świat dziecka"- no fakt, jak się nie urodzi, to nawet nie ma czego zrujnować. Szkoda też, że dobry aspektow życia też nie doświadczy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B Blumcia
+3 / 3

Myślę, że Twoja wypowiedź to duża generalizacja. To, że młode kobiety rozwijają się zawodowo, nie oznacza że dochodzą do momentu, kiedy na dzieci jest zbyt późno. Po prostu rodzą później, po trzydziestce. Oczywiście te, które chcą. Sama jestem właśnie taką matką. Wszystko da się pogodzić, jeśli człowiekowi na tym zależy. A każdemu zależy na czymś innym. Jeden chce mieć dzieci, inny nie. I wszyscy mogą mieć dobre życie. Ja osobiscie swoich decyzji nie żałuję.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar monikashell
-2 / 4

a ja myślę, że takie tłumaczenie nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. dziecko (oczywiście chciane i wychowywane, nie mówimy o patologii) wymaga wyrzeczeń i poświęceń, wymaga cierpliwości, której nie ma młode pokolenie, ktore jest zbyt egoistyczne i wygodne. Ono chce mieć już i teraz, a nad dzieckiem trzeba pracować codziennie, to wymaga odpowiedzialności i poświęcenia czegoś nee wszystkiego oraz kompromisu. przede wszystkim na pytanie czy chcę mieć dziecko powinny odpowiadać pary z długim stażem, a nie dawać tu dywagacji singla, który nawet nie ma z kim i gdzie mieć tego dziecka, a dlaczego singla bo nie umie znaleźć kompromisu nawet z 2 dorosłą osobą. Związek też wymaga poświęcenia, to jest oddanie komuś części swojego terytorium i czasu. Tyle w temacie, oczywiście rozumiem że są jednostki tak poświęcone swojej pasji z której nie chcą zrezygnować że ciąża nie wchodzi w rachubę np. sport zawodowy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D daclaw
+4 / 6

Dzieci nie są "słodkie". Dzieci prezentują czystą, nieskrępowaną naturę człowieka, niestępioną wychowaniem i normami społecznymi. Są to istoty 100% egoistyczne, bezwzględne, twarde drapieżniki. Nie mogą zagrozić fizycznie dorosłemu tylko dlatego, że są na to zbyt małe i słabe. Gdyby mogły, toby zagroziły.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem