Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
356 360
-

Komentarze ⬇⬇

Zobacz także:


Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
avatar rafik54321
+5 / 11

No to teraz cyk do psychiatryka. Zamkną go między kolesiem który myśli że jest Jezusem, a świrem który latał z nożem po osiedlu. Tak, to na prawdę mu pomoże, oczywiście...

Wg mnie, zaburzenia depresyjne powinny dostać nową kwalifikację naukową. Powinny być inaczej traktowane. Nie jako choroba psychiczna i traktowana na równi z np obłąkaniem, a raczej coś w stylu "infekcji psychicznej". Osobne ośrodki leczenia, osobna specjalizacja. Bo klasyczny psychiatra leczyć depresji nie potrafi zupełnie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Pasqdnik82
-2 / 2

@rafik54321 Psychiatria to raczej w głównej mierze farmakologia... czyli faszerują lekami... są tam jakies terapie inne.. ale jak gość jest naćpany i nie bardzo kuma co się dzieje wokół niego.. a to chyba nie o to chodzi.... Terapia indywidualna i/lub grupowa z psychologiem byłaby raczej lepsza.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
-1 / 3

@Pasqdnik82 tylko że właśnie depresji nie wyleczysz farmakologią, a mimo to, psychiatrzy tylko na lekach się opierają.
Psychoterapeuci też nie zdają egzaminu.

Dlatego potrzeba odrębnych struktur tylko do takich zaburzeń.

Leki przeciwdepresyjne niczego nie rozwiązują. Wręcz przeciwnie, utrudniają dużo. Zaciemniają umysł.

Bo prawdę mówiąc źródłem depresji zawsze jest otoczenie. To trochę tak, jakby leczyć objawy zatrucia tlenkiem węgla, ale nie usunąć źródła tego czadu.
Osoby chore wymagają po prostu dużych zmian w ich otoczeniu, ale naprawa tego jest przerzucana na chorego, co jest głupie, bo gdyby był w stanie sam sobie poradzić, to nie wpadłby w depresję.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
W WhiteD
-1 / 3

@rafik54321 Nie ma to jak być ekspertem nie mając zielonego pojęcia o tym o czym się wypowiada...
Antydepresanty działają na przekaźniki neurochemiczne w mózgu - to co u osoby z depresją po prostu siadło i nie działa. Tak to lekarze je przepisują - no raczej nie psycholodzy czy szamani. Nie każdy pacjent z depresją potrzebuje leków, ale znakomita większość - na jakimś etapie choroby lub ciągle - tak. Twój sposób myślenia sugeruje że nie masz zielonego pojęcia o tej chorobie - co nie jest dziwne.
Są osoby na które leki nie działają i tu dopiero są schody...

Osoba chora której chemia w mózgu nie działa - no jak chcesz bez leków sprawić żeby zaczeła? Będziesz ją okadzać dymem z jakichś roślinek? Czy powiesz mu żeby nie wiem obejrzał miły film i poszedł sobie pobiegać? Ech...
Depresja to jest poważna choroba - przewlekła do tego - wynkająca z tego że chemia w twoim mózgu nie działa. Nie ma tu znaczenia twój status społeczny, to ile zarabiasz i ilu masz znajomych - to jak ze złamaniem kończyny, na prawdę nie ma znaczenia kim jesteś jak się wypier^%%^ na śliskich schodach.
Fakt że ludzie tacy jak ty chodzą i powtarzają takie idiotyzmy może sprawić że ktoś to przeczyta i np. odstawi leki - potem masz potencjalnego samobójce.

Do tego psychiatrzy robią jednak nieco więcej - choćby wykonują szereg badań krwi czy też badają jak działa mózg pacjenta, hormony itd. Bo wtedy lepiej jest dobrać odpowiednie leczenie.
Psychoterapia też jest ważnym elementem leczenia.

Także - skasuj te swoje bzdury, bo są szkodliwe i możesz komuś zrobić krzywdę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
0 / 0

@WhiteD no akurat doskonale wiem o czym mówię bo znam to z autopsji.

Owszem, antydepresanty działają na neuroprzekaźniki, to fakt. ALE, neuroprzekaźniki nie wysiadły sobie same z siebie! To skutek, nie powód.
Gdyby to był powód, to sama farmakologia by zawsze wystarczała, jak antybiotyk na bakterie. Ale tak właśnie nie jest.

Branie antydepresantów do końca życia ma destrukcyjny wpływ na mózg. Wyczytasz to w opracowaniu każdego antydepresanta. Maks można je brać 2 lata.

Bynajmniej. Neuroprzekaźniki są generowane w skutek konkretnych doświadczeń mózgu. Przyjemne doświadczenia, generują tak potrzebne neuroprzekaźniki serotoniny. Stres generuje kortyzol.
Uzupełnienie "braków" antydepresantami, jest niczym innym jak formą ćpania. Tylko nie ćpasz narkotyków, a neuroprzekaźniki. Dlatego odstawienie antydepresantów powoduje nawroty depresji. Co za przypadek?
Dodatkowo, mózg adaptuje się do leków. Tak jak nadużywanie kawy, powoduje ogólne, stałe przemęczenie organizmu pomimo pełnego zregenerowania.
Więc osoba w depresji, biorąc neuroprzekaźniki BEZ zmiany otoczenia, pogłębi finalnie depresję.

" Nie ma tu znaczenia twój status społeczny, to ile zarabiasz i ilu masz znajomych - to jak ze złamaniem kończyny, na prawdę nie ma znaczenia kim jesteś jak się wypier^%%^ na śliskich schodach." - bo właśnie sednem jest to, czy dana osoba jest zadowolona ze swojego życia. A jeśli nie jest, to dlaczego tak jest? Mówiąc wprost, czego chce od życia. A problem właśnie w tym, że 90% chorych NIE WIE, czego chce.

"Fakt że ludzie tacy jak ty chodzą i powtarzają takie idiotyzmy może sprawić że ktoś to przeczyta i np. odstawi leki - potem masz potencjalnego samobójce." - czytałeś ulotki antydepresantów? Skutki ubocze: nasilenie depresji, myśli samobójcze itd. XD. No co za przypadek?
Bo właśnie antydepresanty w pierwszej kolejności uzupełniają neuroprzekaźniki odpowiadające za motywację, dopiero w później, serotoniny. W rezultacie, w początkowej fazie, osoba chora jest PODATNIEJSZA na samobójstwo niż nie biorąc leków!

"Do tego psychiatrzy robią jednak nieco więcej - choćby wykonują szereg badań krwi czy też badają jak działa mózg pacjenta, hormony itd. " - no właśnie kuwa nie. Zaliczyłem ponad rok takiej "terapii" efekt był totalnie odwrotny od zamierzonego. Badania krwi nie miałem wcale, a jedyne badanie głowy, to było poszukiwanie fizycznego powodu przewlekłych migren.

Także zanim cokolwiek powiesz, zalicz leczenie psychiatryczne i DOPIERO się wypowiadaj! Ja znam temat od podszewki.
A nawet za przykład można wziąć psy po traumatycznych przeżyciach. Pies też może mieć depresję. Jak szybko psy potrafią się zmienić kiedy dasz je do normalnego domu, pokochasz je i zadbasz o nie? I takim psom depresja nie wraca? A antydepresantów nie biorą. Efekt jest szybszy, bo psi umysł jest prostszy. Jednak kierunek jest słuszny.
Również na sobie zauważyłem że tylko ta metodologia działa. Nie farmacja. Generowanie przyjemnych wspomnień, odczuć i relacji, które przysłonią to, co jest problemem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
H Hermenegild
+6 / 6

Gwoli ścisłości, most ma 254 metry DŁUGOŚCI, nie wysokości.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
W wzt377
-2 / 6

@Hermenegild
Brawo Ty Nikt tego wcześniej nie zauważył

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K konto usunięte
+1 / 1

Skoro dał się przekonać to znaczy, że był to bardziej krzyk desperackiej rozpaczy niż rzeczywista chęć pozbawienia się życia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Master_Yi
0 / 0

I cyk w poniedziałek do roboty za minimalną płacić podatki ku chwale ojczyzny.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Ansset0
0 / 0

Gdzie to jest 254-metrowy most? Nawet, smieciu, przetlumaczyc nie potrafisz? Imperialne jednostki miar nie sa trudne do przeliczenia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem