Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
191 199
-

Komentarze ⬇⬇

Zobacz także:


Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
G Grzegorz_c
-2 / 10

osobiście mieszkam w bloku, mieszkanie na kredyt... (ubezpieczenie konieczne) zainstalowaną nam przepieciówke i wywalone nam na wszystko :) czy uderzenie pioruna czy zalanie mieszkania

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A adamis62
+3 / 5

@Grzegorz_c , hahaha, przepięciowka? Czasem faktycznie zadziała.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A adamis62
-1 / 1

Tak się zastanawiam... Mnóstwo kotłów gazowych ma przewody spalinowe zep stali nierdzewnej wyprowadzone kominem na dach. Toz to idealny piorunochron. O tym nic się nie mówi. Czy wejście takiej rury do kotła poprzez plastykowy odcinek będzie wystarczajacym zabezpieczeniem?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar m11
+2 / 2

@adamis62 Raczej nie będzie. Skuteczniejszym zabezpieczeniem, będzie dobrze wykonania instalacja odgromowa.W niewielkiej odległości od stalowego komina powinien zostać zamontowany zwód pionowy, który będzie wyższy od niego. Komin warto również połączyć do instalacji wyrównawczej (tak ,tak prawie nikt nie ma jej w mieszkaniu ;)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Melotte
+16 / 20

Wyłączamy odkąd piorun trafił w nasz blok, poszło przebicie i popaliło ludziom sprzęty.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S siditg
+10 / 14

To jest w sumie bardzo dobre pytanie i temat do dyskusji. Przez lata pojawiło się wiele czynników zmieniających sytuację w tym zakresie. Ja osobiście odłączam tylko najdroższy i najprościej odłączalny sprzęt - w zasadzie komputery i sprzęt audio. No i warto jeszcze odłączyć od sieci wszystko to, co ma anteny na zewnątrz.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 2 razy. Ostatnia modyfikacja: 1 lipca 2022 o 23:19

avatar rafik54321
+2 / 6

@siditg tak na serio to główne pytanie brzmi jak jest zabezpieczony budynek. Jak ma piorunochron i bezpieczniki przepięciowe to nie ma sensu odłączać sprzętów bo po co? Zabezpieczenia wezmą to na klatę.
Jak się nie ma takich rzeczy, a burza jest daleko (długi czas między błyskiem a hukiem grzmotu) to średnio jest sens. Jak jest blisko i się nie ma zabezpieczeń to nieodlaczajac sprzętów to się prosi o koszta.

I racja, anetna też potrafi lupnac. Ba, nawet wzmacniacz w antenie potrafi szlak trafić, nawet jak w antenę piorun nie kupnie, jeśli wzmacniacz nie jest ekranowany.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A adrielo
+3 / 3

@rafik54321 Nie wezmą, a przynajmniej nie zawsze, patrz niżej

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar agronomista
+2 / 2

@rafik54321 Z tym to nigdy nie wiadomo. U moich dziadków uderzyło w piorunochron. Praktycznie go potopiło i cały drut na równe części(nie pamiętam jakiej był średnicy), a w domu popękały żarówki(dlaczego to nie wiem) . Poza tym nic się nie stało więcej. Zaś u nas uderzenie rozłupało drzewo ok 100 m. od domu, a spalił się telewizor, który był co prawda odłączony od prądu ale została podpięta antena.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M misiunio1234
+4 / 4

@rafik54321 Ochronniki przepięciowe, a raczej 'ograniczniki' gwarantują jedynie zmniejszenie piku napięciowego i prądu udarowego, a nie jego całkowite wyeliminowanie. Tego się po prostu nie da na podłączonym urządzeniu. Wielu wierzy w to, że zwykłe bezpieczniki zadziałają - nie, nie zadziałają. Mało tego - nawet ich wyłączenie potrafi być nieskuteczne, bo prąd od uderzenia pioruna jest tak wielki i w tak krótkim czasie, że potrafi przeskoczyć iskra pomiędzy stykami "esa" i urządzenia podłączone do prądu i tak ulegną uszkodzeniu. Z tego samego powodu zwykłe wyłączenie listwy "prztyczkiem" też nic nie da.
Problemem jest to, że w obecnych urządzeniach jest mnóstwo układów scalonych, które są podatne na uszkodzenia przy nawet niewielkim wzroście napięcia. Lepiej odłączyć wtyczki od urządzeń (w tym antenowe) i mieć święty spokój.
Żadna instalacja piorunochronu czy ograniczniki przepięć (gdy zadziałąją i nawet są prawidłowo zestopniowane) nie dają 100% gwarancji ochrony urządzenia przed skutkiem uderzenia pioruna w budynek lub w linię zasilającą.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
0 / 0

@agronomista potopiło drut w domu, bo właśnie był zbyt cienki. Poza tym większość przepięcia wziął na siebie.

Przy drugiej opcji, telewizor spalił się po antenie. I tyle.

@misiunio1234 Pamiętaj że większość zasilaczy JEST przygotowana na nieduże przepięcia. Bo takie przepięcia mogą też wystąpić choćby z powodu uruchomienia lub wyłączenia prądożernych urządzeń/maszyn. Też masz wtedy pewne wachania napięć.
Więc tyle urządzenia "wezmą na klatę". Problem się zaczyna kiedy przesadzimy. I to właśnie mają wziąć na siebie ochronniki przepięciowe. Zminimalizować prąd do takich wartości aby były one tolerowane dla odbiorników.
Weźmy takie zwykłe USB, niby każdy wie że jest na 5V, ALE, USB toleruje napięcia od 4,8 do 5,2V. Daje nam to około 5% zapasu.
Więc jeśli taki ochronnik zmniejszy prąd o 95-98% to wystarczy aby odbiorniki przeżyły ;) .

Druga sprawa to czy faktycznie instalacja jest wykonana prawidłowo.
Znowu gdyby pioruny były aż tak groźne to jakim cudem w programie Top Gear, porazili zgaszone auto "syntetycznym piorunem" które potem normalnie odpaliło XD.
Przecież całą elektronikę powinien szlak trafić. A nie trafił.

Główne układy są bardzo często właśnie ekranowane. Te metalowe pokrywki wlutowane na płytkę, albo taśmy, nie są bez powodu. To one mają zbierać ewentualne pole indukcyjne na siebie i nie pozwolić mu przeniknąć do układów.
Bo zwykłe cewki na układach zasilania wytwarzają takie pola.

Więc tu nie jest pytanie "czy zabezpieczenia wytrzymają", to jest pytanie "czy zabezpieczenia są odpowiednio wykonane oraz czy są sprawne".

U siebie w antenie mam wzmacniacz. Kiedyś montowałem "gołe płytki", co burza - spalona. Kupiłem droższy, ekranowany wzmacniacz w metalowej obudowie - działa już kilka lat i wiele burz później XD.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M misiunio1234
-1 / 1

@rafik54321 Nie zdajesz sobie chyba sprawy z wartości prądu przepięciowego po wyładowaniu atmosferycznym. Przeceniasz możliwości najtańszych ochronników zamontowanych w 99% listew. Nie chcę zanudzać teorią, ale samo ekranowanie niewiele jest w stanie zmienić. 5% zapasu to żaden zapas. 100% zapasu może być niewystarczające.
Co do syntetycznego pioruna, to zależy jak popłynął prąd. Jeśli przeskoczył przez karoserię do ziemi i auto było wyłączone, to bardzo możliwe, że do żadnych uszkodzeń nie doszło.
Zagrożeniem nie jest wcale "pole elektromagnetyczne", a fizyczne przebicie wynikające z wniknięcia zbyt dużego napięcia do wnętrza urządzenia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K karuzelczyk
+7 / 7

Jak komuś tata daje kasę na sprzęty to pewnie się śmieje z tego. Ale perspektywa wymiany całego sprzętu w domu, gdy trzeba kilka-kilkadziesiąt tysięcy wyłożyć skutecznie zmienia sposób zachowania

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P pawelusa74
+4 / 4

Stracilem tv w taki sposob ,teraz mam listwy zabespiczjace pozakladane.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E elefun
+11 / 11

@pawelusa74 Listwa przepięciowa nie chroni przez piorunem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A adrielo
+3 / 9

U mnie 3 lata temu sprzęty były odłączone, ale impuls elektromagnetyczny (tak, jest coś takiego przy piorunie, nie tylko przy bombie atomowej) wygenerowal takie prady w kablach sieciowych ze i tak wszystko popaliło. Straty na ponad 20tys. Więc doradzam przede wszystkim ubezpieczenie. Odłączenie nie zaszkodzi, ale nie zawsze pomoże

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
+6 / 8

@adrielo wyłączenie listwy zasilającej pstryczkiem się nie liczy. Trzeba w pełni odłączyć wtyczek od kontaktu. Owszem piorun potrafi wywołać znaczące pole elektromagnetyczne co wpływa na elementy indukcyjne urządzenia, ale przy odłączonym zasilaniu to nie ma większego znaczenia. Bo i tak takie elementy muszą być całościowo lub częściowo ekranowane.

Druga sprawa że mogło ci pójść przepięcie po np kablu antenowym lub sieciowym. Również podłączenie do przewodu PE może dostać wtedy przepięciem jeśli nie masz odpowiednich bezpieczników. Nawet impuls elektromagnetyczny nie uszkadza elektroniki która jest wyłączona.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R Rocannon2
+1 / 1

@rafik54321 Nie jest prawdą, że EMP nie uszkadza elektroniki która jest wyłączona. Impuls może wyindukować prądy w elementach przewodzących nawet jeżeli nie są pod napięciem. Wyłaczenie elektroniki może (ale nie musi) pomóc gdyż będzie mniej zamkniętych obwodów którymi może popłynąć prąd ale odpowiednio duży EMP usmaży każdą elektronikę bo nastąpią przebicia pomiędzy elementami przewodzącymi.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
0 / 0

@Rocannon2 owszem, ale tu w grę wchodzi siła impulsu.
Impuls o którym mówisz, jest na prawdę potężny, taki możesz uzyskać przy wybuchu bomby atomowej i to blisko epicentrum XD.
Słabsze impulsy EMP uszkodzą tylko włączoną elektronikę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
C Cylindryk
+2 / 2

Przy tym co ważne mam listwy z biezpiecznikami, poza tym mieszkam w bloku - wydaje mi się, że nie muszę odłączać/wyłączać, ale jeśli się mylę to z miłą chęcią chciałbym zostać "uświadomiony" zanim mi się komp/lodówka sfajczą...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar zelalem
0 / 0

@Cylindryk Listwa z bezpiecznikami nie pomoże. Typowy bezpiecznik (rurka 20mm) daje przerwę ok 5-8 mm. Dla napięć powyżej kilku tyś. woltów to za mało. Jak mieszkasz w bloku, to szansa na wyładowanie piorunowe jest niewielka, ale jak się boisz, to wyciągaj wtyczki.
Można sobie też kupić urządzenie ostrzegające przed wyładowaniem. Wiem że są takie scalaki, które wykrywają zmiany pola elektrycznego i po odpowiednich sygnaturach określają szanse na bliskie wyładowania. I wtedy warto się zabezpieczyć.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M misiunio1234
0 / 0

@Cylindryk Jeśli piorun trafi w napowietrzną linię średniego napięcia to nie ma znaczenia gdzie mieszkasz, a czy jesteś do niej przyłączony. Oczywiście energetyka ma stopniowane zabezpieczenia przeciwprzepięciowe na takich liniach (ograniczenie prądów udarowych na kolejnych stopniach do coraz niższych prądów i napięć) i oprócz tego wymaga instalacji ogranicznika przepięć w rozdzielni głównej. Zabezpieczenie w listwie to tak naprawdę ostatni stopień zabezpieczeń przeciwprzepięciowych i może się okazać niewystarczający. Bezpieczniki jako-takie nie zdążą zadziałać - prąd jest na tyle wysoki, że sieje spustoszenie w czułych układach scalonych, zaś na tyle krótkotrwały, że nie zdąży odłączyć bezpiecznika. Także samo wyłączenie napięcia w domu bezpiecznikiem jest nieskuteczne, bowiem napięcie od pioruna nawet po zadziałaniu szeregu ograniczników przepięć jest na tyle wysokie, że wewnątrz szybkiego wyłącznika nastąpi przeskok przez szczelinę powietrzną i wysokie napięcie i tak dostanie się do urządzeń podłączonych do danego obwodu. Skuteczne jest jedynie odłączenie wtyczek, bo dzięki temu prąd udarowy nie ma jak wniknąć do wnętrza urządzenia i go uszkodzić.
Zabezpieczenie w listwach ma szansę ograniczyć skalę uszkodzeń, ale wniknięcie prądu może nastąpić inną drogą, choćby przez kabel antenowy lub jak np. u moich teściów - kilka lat temu prąd piorunowy wniknął przez linię telefoniczną miedzianą (światłowody są bezpieczne pod tym względem). Spalił modem orange, dekoder oraz uszkodził układ obrazu HDMI w amplitunerze oraz samo wejście HDMI w telewizorze

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Arry
+1 / 1

@zelalem
No właśnie. Za mała przerwa.
Wytrzymałość dielektryczna powietrza w warunkach idealnych to 32 kV/cm, ale przyjmuje się, że jest znacznie niższa - 20 kV/cm.
Jak piorun walnie w instalację, to po pierwsze na pewno jest tam wyższe napięcie niż 20 kV, a po za tym nie ma mowy, żeby przy tak krótkim czasowo wzroście napięcia zadziałało zabezpieczenie. Albo raczej inaczej, nikt nie instaluje w domach i mieszkaniach zabezpieczenia, które by zadziałało, bo jest to po prostu bardzo drogi sprzęt. Takie rzeczy pakuje się w zakładach produkcyjnych, w których nie można ot tak sobie wyciągnąć wtyczki, ale również cena takiego zabezpieczenia nie jest wysoka (relatywnie w stosunku do ceny całej instalacji).

Więc tak... lepiej odłączać od prądu urządzenia na któych nam zależy. Szczególnie jeżeli mają jakąś wrażliwą elektronikę (telewizory, komputery itp).

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E elefun
+4 / 4

Wyłączam. Spaliło mi kilka lat temu sprzęty za prawie 10 tys.
Co więcej, miałem tak, że stał komputer WYŁĄCZONY z sieci, wszystko odpięte, ale leciał po nim kabel sieciowy i było takie przepięcie, zaindukowało się w kablu i prawdopodobnie poszła iskra po karcie sieciowej i sieciówkę wypaliło.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Ashera01
+2 / 2

Wyłączam. Mój dziadek nie odłączył i mu popaliło telewizor i lodówkę

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar zelalem
+1 / 1

Wyłączniki, listwy przeciwprzepięciowe są niewystarczające, jeśli w instalację trafi piorun.
Te zabezpieczenia chronią najwyżej przed przepięciami indukowanymi przez pole elektryczne podczas burzy.
Wyjęcie wtyczki z kontaktu ochroni sprzęty, ale wyładowanie biegnące po przewodach w ścianie znajdzie drogę do jakiegoś uziemionego sprzętu i wywali przewody ze ścian.
@ Grzegorz_c - doczytaj, ile ci wypłaci ubezpieczyciel, bo inaczej się ze śmiechu nie ogarniesz...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar jaszczuracs
0 / 0

Piorunochron czy "listwy przeciwprzepięciowe" kompletnie nie chronią sprzętu elektronicznego przed piorunami. Zabezpieczenia w instalacji elektrycznej są rzadkie a nawet jeżeli są to rzadko ktoś sprawdza czy są sprawne. Dodatkowo należy dołączyć kabel internetowy i TV. Czy jest sens odłączać sprzęt? Każdy nowoczesny sprzęt ma bardzo niska odporność na prąd udarowy. Szansa jest nikła ale.....

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar jojo87
0 / 0

Zależy, jeśli burza jest gdzieś daleko, że u mnie tylko ledwo ją słychać - to nic nie robię. Jeśli faktycznie jest u mnie - to wyłączam i TV. Wolę to zrobić niż wydawać kasę na nowe sprzęty tudzież ich naprawę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M MIKKOP
0 / 0

Tak. Wyłączam odłączając na odległość, a nie tylko czerwonym pstryczkiem. Szczęśliwie nauczona na cudzych doświadczeniach.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M marcin55246
0 / 2

Jak się ma porządną instalację odgromową, to nie trzeba się bawić w wyłączanie. Prąd szuka trasy, o najmniejszej rezystancji. Kiedy instalacja odgromowa to cienki pręt wbity w ziemię, zamiast całe zbrojenie fundamentowe (zwykle nikomu się tego nie chce robić, bo za dużo roboty, a w ogóle po co, itp, itd.), to nie dziwne, że urządzenia lecą z miejsca.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem