Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
314 331
-

Komentarze ⬇⬇


Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
N next_1
+10 / 24

dokładnie - jedna z najbardziej znanych afer z udziałem firm paliwowych, których celem było pozbycie się elektrycznej konkurencji

ale skąd zdemenciały pajacyk ma o tym wiedzieć
Wszystko co potrafi to siać ferment.....

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
T Tibr
+1 / 5

@next_1 @Goretex ale czy to jest dowód, że wolny rynek nie działa według autora?

A Korwin cóż, nauczył się, że jak nie pier... czegoś o Hitlerze lub feministkach czy lewakach to nikt z nim nie dyskutuje więc chyba rzeczywiście o to chodzi.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G Goretex
-3 / 5

@Tibr nie pisałem nigdzie o wolnym rynku... tylko o głupotach Korwina. Jeśli jego analizy dotyczące wolnego rynku są równie głębokie, to chyba lepiej się na nich nie opierać omawiając ten koncept.

Każdy rynek powinien uregulowany w stopniu wystraczającym.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K k1275
-1 / 1

@Tibr A no jest. Była prawdziwie wolna amerykanka i co się okazało? Że ten co miał więcej pieniędzy mógł ich użyć nie do poprawienia oferowanego produktu/usługi a do zniszczenia konkurencji. Wszystko ku korzyści tytana przemysłu i ku szkodzie konsumenta.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
T Tibr
0 / 0

@Goretex nie, nie napisałeś dlatego wyraźnie napisałem "według autora" :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
T Tibr
0 / 2

@k1275 Sytuacja monopolu, oligopolu czy karteli nie do końca odpowiada teorii wolnego rynku, aby chronić wolny rynek kraje tworzą prawa zabezpieczające je przed monopolem. Tak również jest w USA, gdzie to działało w przypadku np. powstawaniu kolei.

Opisana sytuacja w której główny udział miał koncern GM było działaniem ze złamaniem prawa (co ważniejsze to tylko połowa przyczyn sytuacji z tramwajami). Duża część miast sama chciała odejść od tramwajów ponieważ z oczywistych powodów stworzenie nowej linii autobusowej, czy zmiana trasy jest zdaje się dużo prostsza i nie wymagająca tylu środków do zmiany infrastruktury w miastach.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M mwa
0 / 2

@next_1 jedna z najbardziej znanych afer, w której jest wszystko z wyjątkiem dowodów i zdrowego rozsądku. Ale są szpiedzy z tych złych koncernów paliwowych co pod osłoną nocy wpychają burmistrzom do kieszeni zwoje banknotów, są mieszkańcy którzy nie dostrzegają że nagle im znikły tramwaje w mieście i są oczywiście ci dobrzy zieloni aktywiści co to ostrzegali, ale nikt ich nie słuchał.
Ale o tym że bilety za tramwaje nie pokrywały nawet połowy kosztów ich funkcjonowania to oczywiście ani słowa. No bo mogłoby jeszcze komuś przyjść do głowy że za likwidacją tramwajów nie stał ogólnokrajowy śpisek, ale najnormalniejsza finansowa kalkulacja,

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Prally
+2 / 2

@Tibr Nie, nie jest. Problem polega na czymś zupełnie innym.
W klasycznej teorii wolnego rynku konkurencja wypracowywała najlepsze dla wszystkich rozwiązania, bo podmioty gospodarcze były równe wobec prawa, a realnie rzecz biorąc jeden człowiek, czy nawet rodzina, nie jest zdolny działać bezbłędnie na tyle długo, żeby zakumulować kapitał który dawałby mu przewagę nad innymi podmiotami.
Tzn. oczywiście, byli przedsiębiorcy bogatsi i biedniejsi, ale ta przewaga była na tyle mała że była wrażliwa na błędne decyzje, czy zmiany koniunktury. Dlatego na takim rynku zawsze panuje mniej więcej równa konkurencja i wszyscy są zmuszeni do oferowania coraz lepszych produktów i usłgu, za możliwie najniższa cenę.

W XIX wieku bardzo dobrze to rozumiano, i dlatego na generalnie wolnym rynku praktycznie nie było państwowych regulacji, poza zaledwie kilkoma które zabezpieczały równość konkurencji. Jedną z takich regulacji był zakaz zakładania korporacji, a prawo w ogóle nie pozwalało na rozróżnienie osoby fizycznej, od osoby prawnej. To było bardzo ważne, bo założenie było takie, że nawet jeżeli ktoś będzie genialnym przedsiębiorcą i zmiażdży konkurencję, to przed monopolem i zacofaniem rynek zostanie uchroniony przez śmierć właściciela firmy.
Proces spadkowy był często trzęsieniem ziemi dla przedsiębiorstwa, zwłaszcza jak kasy było dużo i dzieci oraz krewni mocno walczyli o spadek. To dawało oddech innym i pozwalało wzrosnąć nowym przedsiębiorstwo.

W momencie kiedy zalegalizowano korporacje, zaczęły narastać patologie wolnego rynku. Stały się tak bogate i potężne, że mogły zacząć monopolizować rynek, oraz użyć pieniędzy i wpływów żeby zmieniać prawo, co zresztą się stało.
W dodatku duża organizacja niechybnie z czasem kostnieje i staje się niewydajna. W przypadku stosunkowo małych firm, tożsamych z konkretną osoba, nie było to problemem. Natomiast obecnie wielkie korporacje są 'too big to fail' i w razie W pompuje się w ,nie pieniądze, bo skala zwolnień i przerwanie dostaw tak ogromnej ilości produktów i usług, uderzyłoby w gospodarkę jak najazd obcego mocarstwa.

Najlepszym tego przykładem koncerny samochodowe z Detroit;
Wszystkie marki które należą do każdego z nich, kiedyś były niezależnymi, rywalizującymi ze sobą firmami często bardzo oryginalnymi pod względem stosowanych rozwiązań.

Tymczasem takie General Motors np. w latach 80 produkowało de facto kilkanaście modeli, którym tylko naklejano znaczki różnych marek i czasem je trochę przestylizowano, magicznie zwiększając liczbę modeli do kilkudziesięciu.
W tym czasie GM był znany z fatalnej jakości samochodów. Zawieszenia wysypywały się po kilkudziesięciu tysiącach mil, silniki potrafiły się sypać od nowości, a nawet od aut dostarczanych dziennikarzom do testów, odpadały listwy ozdobne.
Nie mówiąc już o tym, że ten złom nawet na papierze nie mógł konkurować z samochodami japońskimi. To atak dużo lepszej konkurencji japońskiej, wymusił u Hamburgerów ocknięcie się ze stanu letargu, i poważne podejście do rozwoju... tylko że od tak dawna nic nie robili, że nie potrafili na to odpowiedzieć.
Dopiero projekt Saturn w latach 90 potrafił dorównać Japończykom pod względem jakości.
W międzyczasie GM sabotował nawet własne projekty kiedy te rzeczywiście miały wnieść coś nowego.
W 82 roku ukręcili łeb własnemu autu Pontiac Turbo Trans Am, bo stwierdzili że jak Pontiac dopracuje swoje nowe Turbo V8 i wsadzi do F-body 3 generacji, to nikt nie kupi Corvetty.
To samo się stało z Pontiaciem Fiero... założenia były dobre, ale dali mu najtańsze zawieszenie i najsłabszy silnik, znowu żeby chronić Corvettę przed konkurencją wewnętrzną.
Jak sprzedaż Fiero zabiła Toyota MR2 i GM poszedł po rozum do głowy to już było za późno; auto zdążyło zarobić reputację powolnego (przy czym zużywało więcej paliwa), źle prowadzącego się i stającego w płomieniach bez powodu.

John DeLorean rzucił błyskotliwą karierę w GM, i wykończył się tworząc własną, niezależną markę, bo jak sam powiedział, już nie mógł znieść wmawiania l

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
T Tibr
+1 / 1

@Prally długie, przebrnąłem xD chyba coś urwałeś i brakło pointy ;)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K k1275
0 / 0

@Tibr @Tibr Zacznijmy od podstaw. Wolny rynek, z definicji, jest to rynek w który państwo ze swoim prawem nie interweniuje. Jak państwo zaczyna nakładać prawa i regulacje to oddalamy się od wolnego rynku i zmierzamy w stronę rynku regulowanego. Monopole, oligopole i kartele rzeczywiście są kijem w szprychach teorii wolnego rynku. Tylko że mają przykrą tendencję spontanicznie wyrastać na wolnym rynku. Powiedzieć że wolny rynek może świetnie działać, tylko trzeba praw przeciw monopolowych, to jak powiedzieć że rower potrafi być bardzo szybki, tylko trzeba w nim zamontować silnik. Niby tak, tylko czy to dalej rower? Czy odpowiednio uregulowany "wolny rynek" działa? Tak, ale to już nie jest wolny rynek.

@Prally demoty czasem urywają komentarze powyżej pewnej ilości znaków. Mógłbyś wedytować resztę? Bo to co pisałeś było ciekawe.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
T Tibr
+2 / 2

@k1275 ale w gospodarce centralnie planowanej nie mamy do czynienia z monopolem? To więc nie dowód, że nie działa. To tak jakbyś napisał, że prawo wolności nie działa bo trzeba zakazać i sankcjonować zabójstwo, bo tak się zdarza, a wolności nie chodzi o to, ze nie ma ona ograniczeń, bo wolność jest od, a nie do i kończy się na pięści przed moim nosem. Tak więc na wolny rynek patrzymy z perspektywy konsumenta i jego dobra bezpieczeństwa.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K k1275
0 / 0

@Tibr Mamy. I jest ona słynna z tego że działa tak se. Ale też co z tego. Istnieje więcej opcji niż tylko wolny rynek i centralne planowanie. (Jedno i drugie w swej czystej postaci działają słabo).

Przepraszam, ale że co? Nie ma takiego prawa jak "prawo wolności". Ale podany przez ciebie przykład to dobra ilustracją dlaczego żadne państwo nie stosuje podejścia "my się nie mieszamy" do spraw życia społecznego.

"Wolny rynek" to dobrze zdefiniowany techniczny termin, oznaczający "rynek gdzie kupujący i sprzedający nie podlegają ograniczeniom ani przymusowi ze strony podmiotów pozarynkowych (władz)". Patrzymy na niego z perspektywy jak dobrze spełnia definicję. Dobro konsumenta przy decydowaniu czy coś jest czy nie jest wolnym rynkiem nie ma żadnego znaczenia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 31 lipca 2022 o 16:41

T Tibr
0 / 0

@k1275 prawo wolności - skrót myślowy jak widać go zrozumiałeś :) Oczywiście, że jest coś pomiędzy, ale pije do tego, że to jest jak z demokracją, też co chwila ktoś twierdzi, że nie dział ale to, że powstają w niej patologiczne sytuacje nie oznacza, że nie działa. Nie dział komunizm, ale demokracja tak, tylko trzeba dbać by nie przeradzała się w jakąś formę oligarchii, wolny rynek też nie oznacza, że nie podlega on żadnym regułom prawnym. Aby dobrze funkcjonował to właśnie te reguły prawne muszą być jasno określne, tal aby one chroniły chociażby, a właściwie przede wszystkie własność prywatną. Pisząc o dobru konsumenta, należy to rozumieć jako wskaźnik pojawiania się patologii, czyli np. monopolu, który z założenia zaprzecza wolnemu rynkowi.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K k1275
0 / 0

@Tibr OK. To w takim razie z ogólnym sentymentem się zgadzam. Rynek uregulowany by zapobiegać patologiom nie jest może idealny (ideałów nie ma), ale działa.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Prally
+1 / 1

@k1275 Nie pamiętam już co dokładnie dalej napisałem, ale istotne jest to, że bez blokady korporacji na szczeblu prawa, dochodzi do patologii. Pięknie to rozpisał Ted Nace w książce 'Gangi Ameryki', którą zresztą napisał z inspiracji od tego jak stracił kontrolę nad korporacją którą sam założył i mimo bycia CEO nie był w stanie sprzeciwić się polityce firmy.

Co do DeLoreana, wróżono mu pozycję CEO całego GM, ale odszedł bo jak sam powiedział, nie mógł już znieść wmawiania ludziom że ''te same stare samochody z trochę inaczej ukształtowanymi błotnikami, to coś nowego i rewolucyjnego''. Dlatego założył własną firmę, co zrujnowało mu życie, ale jak się okazało po latach słowa dotrzymał, bo jego samochody rzeczywiście okazały się dużo trwalsze, bardziej niezawodne i ogólnie bardzo tanie w utrzymaniu. W sumie gdyby nie pech, polegający na ogromnej zmianie w kursie walut, pewnie by wyszedł na swoje, mimo że DMC10 był projektowany z myślą o dobru konsumentów, a nie o zysku.

Aha, jeszcze ciekawosta: amerykański Ford Mustang jeszcze w 2014 roku miał sztywny tylny most. Ostatnimi europejskimi samochodami z tym rozwiązaniem były Polonez i Łady 2105 i 2107 które wycofano z produkcji prawie dekadę wcześniej....

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 7 sierpnia 2022 o 23:21

P Prally
+1 / 1

@k1275 Problem z wolnym rynkiem, jest taki sam jak z tolerancją.
Państwo absolutnie tolerancyjne, doprowadzi do autodestruckji, po pozwoli rosnąć ruchom nietolerancyjnym, które dążą do jego zniszczenia. Dlatego w doktrynie tolerancji cywilnej, państwo tolerancyjne musi być nietolerancyjne i bardzo represyjne wobec ideologii i ludzi nietolerancyjnych.
Tak jak z bombą atomową. Sens jej posiadania polega na tym, żeby nikt jej nie użył.

I tak samo z wolnym rynkiem. Żeby nie wpadł w patologię, musi istnieć kilka regulacji państwowych które go przed tym chronią.
Dlatego osobiście rozróżniam to czy rynek jest wolny, czy nie jest, nie na podstawie tego czy regulacje państwowe istnieją, tylko na podstawie tego ile ich jest i co oraz w jaki sposób regulują.
Np. istnienie Sanepidu nie jest szkodliwe dla wolnego rynku. Wręcz wspiera konkurencję, bo dba o jej uczciwość, zarazem chroniąc obywateli.
Problem zaczyna się, kiedy np. wprowadzasz przepis że tylko certyfikowane firmy mogą produkować np. przyczepy samochodowe, To dobry przykład, bo świerzy. Dzisiaj w Polsce nie możesz zarejestrować samodzielnie zbudowanej przyczepy, nawet jeżeli jest dużo lepsza od korporacyjnych, bo dałeś amortyzatory i jeszcze jesteś inżynierem, więc wyliczyłeś twardość sprężyn, siłę tłumienia amorów itd.
Wolno Ci tylko kupić przyczepę, np, w Castoramie, która nie ma amortyzatorów więc skacze jak głupia stwarzając non stop poważne ryzyko wypadku, i jeszcze rozpada się przy pierwszym użyciu...
Wszystko dlatego że korporacje mają przywilej prawny, albo przynajmniej finansową możliwość homologowania bezużytecznego złomu, a Kowalskiemu nie wolno zbudować przyczepy, ani tym bardziej samochodu, choćby to była najlepsza maszyna w tej kategorii jaką świat widział.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G Goretex
+1 / 17

Aż z ciekawości sprawdziłem czy to prawda... no i to prawda.

I tak niestety wygląda większość błyskotliwych wniosków Korwina. Jak im się bliżej przyjrzeć, to nie są ani błyskotliwe, ani nie można ich nazwać wnioskami.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D dbgoku
+4 / 8

@Goretex pleciesz, alternatywą dla wolnego rynku masz nurty Marksa, Engelsa czy Lenina czyli nurty zbliżone do tego co m.in. robi PIS czy co (olajboga) robiłaby lewica. Węgla nie ma, cukru nie ma, ale nie martw się, pewnie zrobią wspomniane dopłaty do węgla 3 tys i wprowadzą karteczki na cukier.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
H humman
+1 / 3

@dbgoku Likwidacja tramwajów w USA to nie wolny rynek bo pozbawili klientów możliwości wyboru czy jechać tramwajem, autobusem czy samochodem, ale kapitalizm już tak, nie wiem skąd wytrzasnąłeś od razu Marksa

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G Goretex
-5 / 5

@dbgoku a ja gdzieś pisałem o wolnym rynku ? Pisałem o głupotach Korwina.

Jestem za wolnym rynkiem w wielu dziedzinach, wolnym.. ale z sensownymi regułami gry.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E Elathir
+1 / 1

@dbgoku to mamy albo skrajny korporacjonizm albo komunizm?

Pierwsza sprawa, USA nie są krajem jakoś wybitnie wolnym gospodarczo, znajdują się na 25 miejscu.

https://www.heritage.org/index/ranking

Jakoś kraje jak Szwajcaria czy Holandia z pierwszej dziesiątki mają rozbudowany system transportu publicznego.

Korwin propaguje spaczoną przez USA wizję wolnego rynku jako totalnej samowolki korporacji. W Szwajcarii czy Holandii wolny rynek to maksymalizacja wolności konsumenta i możliwości konkurencji niezależnie od rozmiaru podmiotu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M mwa
0 / 0

@humman
No nie bardzo bo nikt nie bronił innym firmom stworzyć swich tramwajów i torów. Tylko ze w tym czasie było to zwyczajnie, w porównaniu do spalinowych autobusów i aut, nieopłacalne.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Prally
+1 / 1

@humman Bo to zrobiły korporacje. Wielkie korporacje zawsze likwidują wolny rynek, tworząc oligopole, i w konsekwencji dochodzi do zastoju technologicznego, oraz narzucania klientom zbyt wysokich cen.

W klasycznym kapitaliźmie było bardzo niewiele regulacji państwowych, ale jedną z nich był zakaz tworzenia korporacji.
Firma miała być tożsama z konkretną osobą, ta osoba miała brać za nią odpowiedzialność, mieć te same prawa i obowiązki co każdy człowiek, oraz umrzeć wraz z właścicielem żeby rynek mógł regularnie się 'wietrzyć'.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Prally
0 / 0

@mwa Ok, tylko jest pewien problem.
Tramwaje wymagają infrastruktury. Jeżeli ona jest, to nie ma problemu. Problem się pojawił, to te korporacje zlikwidowały infrastrukturę, która istniała od 10-leci.

Komuś może się wydawać, że tramwaj to przestarzałe rozwiązanie, bo są ciężkie i muszą jeździć po torach.
Owszem, tylko że w warunkach ciągłego zmieniania prędkości, tory są lepsze, bo one i koła praktycznie się nie zużywają, podczas gdy opony w takich warunkach ścierają się bardzo szybko.
Kolejnym problemem jest bardziej skomplikowany serwis pojazdów spalinowych, oraz to, że nie lubią zmieniać prędkości. Maksymalny moment napędowy silnika spalinowego wymaga osiągnięcia jakichś obrotów, czyli żeby móc płynnie ruszyć, zużycia sprzęgła i strat energii, lub jeszcze większych strat energii przy konwerterze momentu.
W dodatku większość energii wytwarzanej przez silnik spalinowy, to bezużyteczne ciepło.
Silniki elektryczne są po prostu dużo bardziej wydajne, więc większa masa pojazdu nie jest problemem.

Ogólnie nie ma technicznie racjonalnego powodu, dla którego tramwaj miałby nie być kosztowo konkurencyjny z autobusem. Powinien być dużo lepszy, zwłaszcza w tamtych czasach, kiedy silniki elektryczne były już bardzo dobre, a spalinowe skrajnie niewydajne.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D dbgoku
0 / 0

@Goretex wszyscy są za wolnym rynkiem, a przy wyborach wygrywa pis albo po. Jak to jest?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G Goretex
-2 / 2

@dbgoku bo każdy inaczej rozumie wolny rynek.

Każda norma czy certyfikat który trzeba spełnić czy posiadać to już dla wielu jest obraza wolnego rynku, bo nakłada na sprzedającego zobowiązania, które nie pochodzą od kupującego. A dla mnie sensowny poziom kontroli jest kluczowy, taki złoty środek.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D dbgoku
0 / 0

@Goretex jasne, ale nadal wolny rynek i "ograniczenia" w postaci certyfikacji i norm są daleko do socjalistycznych pobudek, a to jednak one wygrywają.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P konto usunięte
+2 / 8

nie kopcie już leżącego, ten dziadek już całkowicie odleciał

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
+1 / 13

Ktoś tam napisał że wolny rynek nie działa. To co mamy w alternatywie? Gospodarkę sterowana centralnie czyli nic innego jak komuna. To jest jeszcze gorsze. Wolny rynek i kapitalizm jest ok, tylko jest jeden mały szkopol. Taki że rozwinięta forma kapitalizmu jest korporacjonizm. Wtedy klarują się monopoliści i zaczyna to przypominać komunę właśnie. Bo małe firmy nie mają za bardzo jak konkurować z molochem, a nawet taka obiecująca foremka zostanie podkupiona tylko po to aby ją zamknąć.

A wszystko się rozbija o to że światową doktryna jest gromadzenie kasy, a nie wiedzy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar TheAvatar322
-2 / 2

@rafik54321 No niezbyt. Korporacjonizm mamy w pewnym stopniu dzisiaj. Na stworzenie jakiegoś biznesu w zależności od branży potrzeba różnej - niekiedy bardzo dużej - ilości gotówki, pozwoleń, certyfikatów, cierpliwości, koncesji, odbiorów od straży pożarnej, kominiarzy itp. To powoduje, że jeśli jakieś firmie uda się rozrosnąć i postawić wiele np. sklepów, ona nie chce, by uproszczono prawo, zniesiono pewne wymagania i wiele innych, aby mogła im bezproblemowo rosnąć konkurencja. Oni już nie są za ich zniesieniem a przeciwnie, chcą utrzymania obecnego opodatkowania a nawet więcej, są za dokręceniem śruby czy to podatkowej czy biurokratycznej, samemu nie rzadko i tak uciekając do rajów podatkowych.

Kapitalizm sprawia, że przy sprawiedliwym prawie duże sklepy płacą duże podatki a małe sklepy płacą małe podatki. Dzięki temu osiedlowy sklepik mógłby bez problemu konkurować cenami z taką biedronką czy lidlem, natomiast duże sklepy miałyby przewagę większego asortymentu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J Jacek83218
0 / 2

@rafik54321
Wolny rynek powinien być. Tylko nie można prywatyzować wszystkiego jak leci. Część przedsiębiorstw musi być w rękach państwa czy samorządu, jak właśnie komunikacja miejska.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
0 / 6

@Jacek83218 czyżby? PKP jest państwowe ale czy jest opłacalne? Które państwowe przedsiębiorstwo faktycznie zarabia i wnosi coś do gospodarki? Bo chyba wszystkie stricte państwowe przedsiębiorstwa to ekonomiczna dziura. Spółki stricte państwowe potrafią uwalić nawet takie źródło hajsu jak choćby kopalnie węgla.

Problem ze spółkami państwowymi jest taki, że dyrekcji czy zarządowi się płaci na zasadzie "czy się stoi, czy się leży, pół miliarda się należy". I tu jest problem. De facto, za nic nie odpowiadają, a jak spółka się sypnie, to się pobierze olbrzymią prowizję i z napchanymi, państwową kasą, kieszeniami się pojedzie na San Escobar klepać dziewuchy po tyłkach :/ .
W przypadku prywatnych spółek, dyrekcja zarabia tylko wtedy, kiedy to spółka zarabia, a wszystkie straty uderzają bezpośrednio w zarząd, a zarząd chce być bogaty. Dlatego musi się starać.

Więc aby państwowe spółki zaczęły zarabiać i być sensowną przeciwwagą dla firm prywatnych, to musisz narzucić srogą odpowiedzialność na dyrekcji takich spółek. Odpowiedzialność której aktualnie w zasadzie nie ma. Tylko jak opisać ramy takiej odpowiedzialności? Zyskiem firmy?

Państwowe to muszą pozostać służby, takie jak policja czy wojsko. Jednak niekoniecznie komunikacja miejska.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J Jacek83218
0 / 4

@rafik54321
Nie muszą? To masz przykład na bazie USA. W Europie aż takiej rzezi tramwajów nie było, bo były państwowe. Do tego dochodzi kwestia regulacji cen biletów żeby zatrzymać odpływ pasażerów i przesiadkę na korkujące, zatruwające środowisko w miastach samochody. A co do odpowiedzialności to się zgadzam. Wynagrodzenia dla zarządu powinny zależeć od dochodu firmy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
-3 / 3

@Jacek83218 tylko że to właśnie jest wolny rynek. Tu tramwaj przegrał z indywidualnym transportem, bo choć był tańszy to miał zbyt wiele wad.
Koncerny samochodowe od lat skupują mniejsze marki. Taki vag ma pod sobie: VW, audi, Seata, Skodę i bugatti. Do tego masz np gm które zamordowało deawoo i saaba. Chyba jedyna "nowa marka" która się przebiła to Tesla, ale Musk był bogaty zanim Teslę stworzył. Więc mógł zacząć z kopyta haha.

Tylko że znów, jesteś takim cwanym przedsiębiorca, masz łeb na karku itd. Co wybierasz, posadę w państwowej spółce gdzie dr facto zyskiem musiałbyś się dzielić z państwem, czy założyć własną firmę i mieć całość dla siebie?
Po co ktoś by miał tu iść na państwowa spółkę? Bo tak jak jest teraz to wiadomo po co idą, by nie robić nic a wyciągać chory hajs. A jak spółka zaliczy stratę to państwo poniesie konsekwencje.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
0 / 2

@TheAvatar322 A czy ja powiedziałem że dziś mamy kapitalizm? W zasadzie, wręcz bym powiedział że wraz z zwiększonymi dochodami powinna rosnąć stawka podatkowa.

Dochody do np 7tys miesięcznie nie powinny być wcale opodatkowane. Jednocześnie kara za nieodprowadzanie należnych podatków powinna wynosić np 100% rocznego dochodu.

W Polsce w zasadzie nigdy nie było czystego kapitalizmu. Bo kiedy na świecie taki się tworzył to u nas panowała komuna, po upadku komuny, już korporacje zagarniały olbrzymie połacie rynku bez szans dla nowicjuszy :/ .

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar TheAvatar322
-2 / 4

@rafik54321 Napisałeś, że rozwinięta forma kapitalizmu prowadzi do korporacjonizmu. Stąd moje wyjaśnienie, że nie. Właśnie nadmierne regulacje i opodatkowanie do niego prowadzą, ponieważ małe firmy są tłamszone i nie są wstanie przedrzeć się wyżej, przez co giganci jedynie umacniają na rynku swoją pozycję.

Podatek progresywny to po prostu złodziejstwo. Prosty przykład. Powiedzmy w uproszczeniu, że osoba A zarabia 20 tys rocznie a osoba B 200 tys rocznie. Jeśli damy podatek liniowy 10%, to osoba A zapłaci 2000 zł. Natomiast osoba B, zapłaci 20 tys. Widzisz? Samego podatku zapłaci tyle, ile osoba A zarobi przez calutki rok. Dlaczego więc chcesz osobę B obarczać jeszcze większym podatkiem?

Powinno być odwrotnie, aby podatki były regresywne. W niewielkich różnicach, ale jednak. Powiedzmy 20 tys rocznie - 10%, 100 tys - 9%, 200 tys - 8%, coś w tym rodzaju. Tak, jakby rząd mówił "Chcesz płacić mniej procent, to pracuj ciężko i zarabiaj więcej, stań się bogatym polakiem"

Ale to tylko przykład, ponieważ podatek dochodowy powinien być całkowicie zlikwidowany. W innym tłumaczeniu podatek dochodowy brzmi jak przepis z Kodeksu Karnego "Kto pracą własną lub swoich pracowników osiąga dochód, podlega karze grzywny". Podatki powinny być od nieruchomości, VAT, akcyza itp.

W Polsce po 89' została wprowadzona ustawa Wilczka, która wprowadzała w PL pewien stopień kapitalizmu. Niestety zaczęto rakiem się z niej wycofywać kiedy wszyscy zorientowali się, że Ci wszyscy handlujący czym się da ludzie, robią zbyt dużą konkurencję dużym firmom i wpływowym ludziom.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 29 lipca 2022 o 16:16

avatar rafik54321
0 / 2

@TheAvatar322 WTF?
Sam siebie orasz, najpierw piszesz
"Właśnie nadmierne regulacje i opodatkowanie do niego prowadzą, ponieważ małe firmy są tłamszone i nie są wstanie przedrzeć się wyżej, przez co giganci jedynie umacniają na rynku swoją pozycję."
A zaraz potem piszesz coś takiego
"W niewielkich różnicach, ale jednak. Powiedzmy 20 tys rocznie - 10%, 100 tys - 9%, 200 tys - 8%, coś w tym rodzaju.".

Ty chcesz dać większą stawkę opodatkowania małym firmom i to rzekomo, ma im ułatwić życie? To tak jakbym tobie zabrał pół wypłaty, a twojemu kierasowi tylko 25% XD i to miałoby spowodować że ty będziesz tak samo bogaty jak kieras? XD. Heloł... Matematyka pislandu? 6zł to więcej niż 8zł? XD.

Nie. Właśnie kuwa nie.
Weźmy taki hipermarket, gdzie on kupuje towar? Bezpośrednio od producentów i z racji iż bierze tego towaru dużo, bardzo dużo, to producent sprzedaje mu nieco taniej na każdej sprzedanej sztuce, dajmy na to opakowaniu makaronu.
Do tej ceny zakupu towaru, hipermarket dorzuca sobie wszystkie koszta prowadzenia działalności jakie ponosi + jakaś tam marża. Z racji iż dziennie sprzedaje setki, jeśli nie tysiące opakowań, to jego marża na każdej sprzedanej sztuce może być niska. Np tylko 5%.
Znowu mały sklep nie jest w stanie kupować regularnie towaru wprost od producenta na drugim krańcu kraju. To robi hurtownik, który wysyła np całego TIRa po towar, ładuje go, a potem sprzedaje małym okolicznym sklepom (oczywiście po tym jak sam doliczy koszta prowadzenia działalności + marża). A potem ten mały sklepik znów dolicza do ceny swoje koszta i swoją marżę.
Dlatego przy jednolitych stawkach podatkowych niezależnie od dochodu ZAWSZE ten mały sklep jest do tyłu. Bo raz że ma "dodatkowego pośrednika do opłacenia" dwa że i tak nigdy nie wynegocjuje odpowiednich stawek.

Przy stawkach podatkowych coraz wyższych wraz z wzrostem dochodu, rząd mówi "pracuj 2 razy więcej, zarobisz prawie 2 razy więcej".

A może podatek od posiadania firmy? Im większy dochód tym większy podatek? XD... Tylko że to właśnie JEST podatek dochodowy.

Im mniejszy masz dochód, tym większą część tego dochodu musisz poświęcić na podstawowe wydatki związane z życiem. Czynsz, żywność, rachunki mieszkalne, odzież itd.
Bo benzyna nie robi się magicznie droższa dla bogacza. Tak samo prąd czy woda.
W twoim przykładzie, jeśli zarabiasz 20tys rocznie i masz odprowadzić 10% podatku, to zostanie ci 18tys zł. A jeśli zarabiasz 100tys to masz niby 9%, czyli zostanie ci 91tys. Jednak koszta życia tego z niższą stawką pochłoną np 75% jego budżetu, a tego bogatszego, raptem 20%.
Żeby rozwijać biznes, trzeba inwestować, a żeby inwestować, to coś musi zostać z tego co zarobisz. Jeśli prawie cała twoja wypłata idzie tylko na "przeżycie" to jak ty kuwa chcesz inwestować?
Bo teraz tak to niestety wygląda. Nie możesz zejść z marży by być bardziej konkurencyjnym, bo będziesz dosłownie robił za darmo. A i tak już jesteś mniej konkurencyjny.
Właśnie o to chodzi, by molochy płaciły większy podatek, względnie maluchy mniejszy, aby właśnie wyrównać koszta molocha i sklepu. Bo jeśli mały sklep ma zapłacić niższą stawkę podatkową, to ceny produktów w tym sklepie będą mogły być niższe.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar TheAvatar322
-2 / 2

@rafik54321 Kumaty jesteś, jednak tym razem albo się pośpieszyłeś, albo niestety nie zrozumiałeś. Przykład jaki podałem z podatkiem regresywnym nie kończy się na 0-1%, gdzie najbogatsi nic nie płacą, ale już na może 8%. Tak, że różnice na + są, jednak do pewnego stopnia symboliczne. I nie "Ty chcesz dać większą stawkę opodatkowania małym firmom" tylko odwrotnie. Podatki powinny być niskie, dużo niższe niż obecnie a im bogatsi ludzie by się stawali, tym po pewnych progach powinni płacić mniej, o te symboliczne 1-2 procenta. Koniec końców i tak będą płacili wielokrotnie więcej w podatkach, niż osoba z przykładu A zarabiająca 20 tys rocznie.

Można by się tu rozpisać na tysiące znaków co ma ostateczny wpływ na cenę towarów w sklepie i jak można by cały handel otoczyć podatkami na nowo, by lepiej to działało a możliwości mamy od groma, więc w to nie wchodźmy. Na ten przykład podatek od metra kwadratowego przestrzeni handlowej, podatek od nieruchomości, opodatkowanie pracowników (których sieciówki mają kilkukrotnie więcej per sklep w porównaniu z osiedlowymi) i tak dalej aż po opodatkowywanie mediów czy paliwa, które też ma wpływ na cenę towaru. Wielkie sklepy mogą oczywiście wytargować lepsze ceny, ominąć tego czy tamtego pośrednika, jednak za wszystko co wymieniłem będą musieli zapłacić znacznie więcej niż sklep osiedlowy, dlatego osiedlowe nadal miałyby rację bytu i konkurencyjne ceny. No ale jak dziś zakładasz firmę i chcesz zatrudnić pracownika i na dzień dobry musisz wywalić kilka tysięcy zł na składki, nic dziwnego, że ludzie boją się spróbować.

Nie wspomniałem o tym, gdyż uważałem to za oczywiste, ale kwota wolna od podatku powinna być duużo wyższa. Może nie do 7 tys miesięcznie (bo za tyle małżeństwo bez dzieci wyżyje na bardzo dobrym poziomie a przecież nie ma tak dobrze, by żyć za darmo, ktoś musi ten kraj utrzymywać i te cholerne emerytury, w które nas wpieprzyli) ale 3,5-4 tys/mc już na spokojnie. To kwota, za którą samemu można by żyć w Warszawie na wynajmowanym, mieć samochód i jeszcze coś sobie okładać co miesiąc

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 2 razy. Ostatnia modyfikacja: 29 lipca 2022 o 17:48

avatar rafik54321
-1 / 1

@TheAvatar322 skoro różnica jest symboliczna - po co ta różnica wgl? Albo, albo...

Tylko właśnie aby ludzie mogli stawać się bogatsi, to trzba te podatki obniżać od dołu, a nie od góry. Właśnie po to, aby ci biedniejsi, mieli szansę stać się bogatsi. Bo wszystko na tej planecie jest skończone. Zasoby, pieniądze, powietrze czy woda. Bogci są bogaci, bo mają tego więcej niż inni. Jeśli im obniższysz podatki nim zrobisz to samo biedniejszym - zagarną jeszcze więcej i nic dla biedniejszych do podziału nie zostanie.

"Na ten przykład podatek od metra kwadratowego przestrzeni handlowej, podatek od nieruchomości, opodatkowanie pracowników (których sieciówki mają kilkukrotnie więcej per sklep w porównaniu z osiedlowymi)" - i wielokrotnie MNIEJ zważywszy na obrót.
Bo jeden pracownik przy dziennym obrocie rzędu 500zł, to więcej niż 100 pracowników przy obrocie dziennym rzędu 500tys zł.

Gdyby zwiększanie skali sklepów nie dawało lepszych efektów, to by takich sklepów przecież nie było, bo po co? Przecież mogliby zamiast sieci sklepów typu biedronka czy auchan, zrobić sieć minisklepików typu żabka (tak wgl wszystkie żabki to tylko franczyza XD).
Dlatego właśnie małe sklepy NIE mają racji bytu. Moja babcia miała taki osiedlowy sklepik. W hurtowni kupowała po cenach takich samych jak w biedronce obok, a gdzie tu jeszcze wyjść na swoje? Bo jeśli np chleb w hurtowni wtedy kosztował 1zł netto, a w biedronce 1zł brutto, to jak tu kuwa konkurować? XD.

Tu jest problem nawet z jednoosobową działalnością. Zwiększanie skali obniża koszta produkcji każdej sztuki produkowanego towaru.
Weźmy np produkcję auta. Masz wyprodukować jedną sztukę, to najsensowniej jest to wykonać po prostu ręcznie. Każdy element wykonać jako rękodzieło. Ale to jest czasochłonne i przez to drogie.
Jeśli planujesz produkować ich więcej, lepiej iść w automatyzację i inwestycje. Wtedy spada koszt produkcji bo wzrasta wydajność, a przez to spada cena finalna.
To już nawet nie jest kwestia chęci, tylko po prostu miejsca na rynku. Bo jak taki Kowalski, choćby miał w pytę łba na karku, ma sam w garażu konkurować z koncernem samochodowym? Weź tu ogarnij chociażby homologację drogową.

"Na ten przykład podatek od metra kwadratowego przestrzeni handlowej, podatek od nieruchomości, opodatkowanie pracowników (których sieciówki mają kilkukrotnie więcej per sklep w porównaniu z osiedlowymi)" - a pomyślałeś może że ludzie nie robią dzieci, bo, no nie wiem, NIE STAĆ ICH?!
Ostatnio wyliczałem jakie koszta by miała taka rodzina 2+3. W wyjątkowo skromnych szacunkach wyszło mi 5tys zł, a w takich "w miarę" już 7tys.
Na samą żywność można liczyć 2-2,5tys miesięcznie. Czynsz drugie 2tys zł. Już masz 4,5tys zł. A gdzie rachunki? Kolejne 1000zł leciutko. Już masz 5,5tys zł, a do tego dochodzi np odzież, materiały szkolne, paliwo do jakiegoś auta (już nie mówię że do wielkiego, choćby do takiego a'la tico). I już masz leciutko 7tys zł.

"To kwota, za którą samemu można by żyć w Warszawie na wynajmowanym, mieć samochód i jeszcze coś sobie okładać co miesiąc" - W Warszawie, to może, ale chyba tej w woj. lubelskim, na wynajmowanym, może i tak jeśli to kawalerka i samochód, któremu bliżej do trumny na kółkach, który dostaje przegląd na lewo. Wtedy, owszem XD.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Prally
0 / 0

@rafik54321 Ludzie którzy mówią że wolny rynek nie działa, mylą wolny rynek z korporacjonizmem który mamy dzisiaj.

Korporacjonizm, to nic innego jak faszyzm. Z tą tylko różnicą, że w faszyźmie Mussoliniego korporacje miały być kontrolowane przez państwo, a w USA to państwo jest kontrolowane przez prywatne korporacje.
A jaka doktryna polityczna jest pod względem rzeczywistych rozwiązań najbliższa faszyzmowi? Oczywiście komunizm bolszewicki.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Prally
0 / 0

@TheAvatar322 Tak naprawdę chodzi tylko o to, że na prawdziwym wolnym rynku podmioty są równe wobec prawa, niezdolne do nadmiernego rozrostu i śmiertelne, bo z punktu widzenia prawa tożsame z żyjącym człowiekiem.

Powyżej pewnej wielkości struktury, firma należąca do osoby prywatnej nie może się rozwijać, bo zaczyna to przerastać możliwości fizyczne właściciela, a firmy mogące pomóc w organizacji, zaczynają domagać się udziałów jako zabezpieczenia.
W korporacji, nawet jeżeliby formalnie stanowiłaby własność człowieka, decyzje stają się zależne od struktury, a proces decyzyjny wymyka się spod jego kontroli.
Jeszcze gorzej, jak taka firma wejdzie na giełdę. Wówczas założyciel zupełnie traci nad nią kontrolę.
W prywatnej firmie właściciel może powiedzieć; 'h... mnie obchodzi że mamy najlepszy produkt. Wprowadzamy na rynek nasze nowe osiągnięcie i h...!' W korporacji w analogicznej sytuacji nowy produkt zostałby opóźniony o lata, tylko po to żeby zbić więcej kasy na starym.
W prywatnej firmie właściciel może powiedzieć "od dziś przeznaczamy 100% zysków dochodów na cele charytawywne". W spółce giełdowej jest to niemożliwe. CEO zostałby momentalnie odwołany przez radę nadzorczą, a nawet gdyby ją jakoś przekabacił, to zaraz byłaby lawina pozwów od udziałowców.


W dodatku korporacje obowiązują inne prawa. Koncern samochodowy może np. sobie sam homologować i dopuścić do ruchu samochód. Prywatna firma ''Kowalski Samochody Osobowe'', nie może.
Najbardziej kuriozalnym tego przykładem była polska firma ''Leopard'' która produkowała zgodne ze wszystkimi przepisami homologacyjnymi samochody sportowe, a każdy wyprodukowany egzemplarz musieli rejestrować jako SAMa.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Prally
0 / 0

@TheAvatar322 Podatek regresywny to zły pomysł, bo prowadziłby właśnie do nadmiernej akumulacji kapitału, czyli popierałby powstawanie patologii podobnych do korporacyjnych.

Zgadzam się natomiast że podatek dochodowy nie powinien istnieć, ale nie z powodów korwinologicznych, tylko dlatego że w czasie pokoju nie ma on sensu. Jest skrajnie niewydajny i bardzo łatwy do obejścia. Wprowadzono go tylko dlatego, że w czasie Wojen Światowych załamywała się konsumpcja, a trzeba było skądś wziąć mający pokrycie pieniądz na produkcję wojenną, dlatego go wprowadzono, a potem zapomniano zlikwidować.
Ten podatek ma sens tylko i wyłącznie w trakcie wojny totalnej.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
N nielubiepisu
0 / 8

ten dziadek z tej świałej , rosyjskiej "kunfederacji", taka wolność jednostki...korporacyjnej ?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S sceptykiem_sie_urodzic
+3 / 5

Gdy GM wchodził z fabryka do Gliwic prezydent tego miasta Zbigniew Frankiewicz wbrew zdrowemu rozsądkowi i sprzeciwu mieszkańców zlikwidował w mieście linie tramwajowe.

W żadnym mieście na świecie gdzie fabryki posiadało GM nie było lub zostały zlikwidowane (lub ograniczano zasadniczo rozwój) linii tramwajowych ub innych środkow komunikacji zbiorowej.

Niektóre miasta więc same chętnie niszczyły infrastrukture by się przypodobać motoryzacyjnemu gigantowi.

Brawo Zygmuncie Frankiewiczu z Gliwic.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B BurakRasyPolskiej
-3 / 13

Jak to niby wolny rynek nie działa? A skąd General Motors i firmy paliwowe miały pieniądze aby wykupywać i zamykać linie tramwajowe? A no stąd, że wolny rynek czyli konsumenci z własnej woli wybierali ich produkty bo im odpowiadały. Prywatni ludzie jeżdżąc tramwajem marzyli o samochodzie i gdy tylko nadarzała się okazja to takowy kupowali. Na odwrót raczej się nie zdarzało. Nikt mając samochód nie myślał: Szkoda, że nie mam więcej pieniędzy. Mógłbym wreszcie wykupić karnet na tramwaj i przestać jeździć samochodem.
Firmy transportowe i ogólnie usługowe chcąc dobrze działać i się rozwijać wolały kupić pierwszą czy kolejna ciężarówkę niż tramwaj. Już nie mówiąc o zamówieniach rządowych, np. dla wojsk czy policji gdzie też z obiektywnych powodów preferowane były pojazdy spalinowe.
Podsumowując tak działa wolny rynek. Społeczeństwo amerykańskie wolało samochody od tramwajów więc samochody wygrały z tramwajami, i już. Jakakolwiek wielka, chciwa i korumpująca władze państwowe korporacja może być taką tylko z jednego powodu: ludzie wybierają jej produkty czy usługi. Może być sobie i największy gigantem ale wystarczy, ze odwrócą się od niej klienci i jednej chwili leci na pysk i w zapomnienie. To jest właśnie siła wolnego rynku i jak do tej pory nic lepszego nie wymyślono.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G Greglem
-3 / 9

@BurakRasyPolskiej Brawo, ale lewusow i tak zadna edukacja nie przekona. Tramwajow nie ma i juz.... To, ze nikt normalny nie chce nimi jezdzic wraz z menelami, bezrobtnymi i ludzmi, ktorzy sie myja raz w tygodniu to nie ich sprawa.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
H humman
+5 / 5

@BurakRasyPolskiej To były inne czasy, mniej ludzi i samochodów teraz USA płaci cenę za słabą organizację transportu zbiorowego i budowanie przedmieść i autostrad w latach 50-tych długi dojazdami i korkami.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K Ktostamskadstam
-1 / 9

Racja. Dlatego wprowadźmy komunizm który wszędzie się sprawdził doskonale. Wszystkie komunistyczne kraje to wzory dobrobytu. Chiny, Korea Północna, ZSRR.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar TheAvatar322
-3 / 5

Ze szkodą dla ludzi? Jakoś nie sądzę, by ktokolwiek miał problemy w Ameryce z płynnością ruchu ulicznego czy z dostaniem się do jakiegoś miejsca nie posiadając własnego auta. Za to w Polsce w Warszawie widuję wiecznie zakorkowane ulice, które rozdziela 8-10 metrowe torowisko, na którym bez problemu zmieściłyby się przynajmniej 2-3 dodatkowe pasy ruchu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K krickin
+2 / 2

@TheAvatar322 Żartujesz prawda? Zobacz sobie filmiki amerykanów którzy wprost mówią że w dużych amerykańskich miastach nigdzie się nie dostaniesz dalej niż przecznicę bez samochodu, jest powód dla którego mają więcej samochodów niż ludzi i prawko robią mając już 15 lat. A do tego komunikacja miejska praktycznie nie istnieje.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 29 lipca 2022 o 16:43

E El_Polaco
+3 / 3

Radykalni wolnorynkowcy w jednym są jak komuniści. To nie był prawdziwy wolny rynek, ale następnym razem się uda. Tak samo jak na świecie nigdzie nie było prawdziwego komunizmu, ale będą dzielnie próbować i tym razem na pewno dadzą radę.

Oczywiście wolny rynek jest lepszy niż komunizm, ale nigdy nie ma w pełni wolnego rynku. Przynajmniej w najbogatszych krajach świata. Amerykanie, czy wcześniej Brytyjczycy, wprowadzili liberalizm gospodarczy, jak już zdominowali wystarczającą część światowej gospodarki i nikt nie zagrażał ich pozycji. Np. wcześniej Angole dorżnęli przemysł tekstylny w Indiach, żeby nie stanowił dla nich konkurencji.

Ogólnie każda z najpotężniejszych gospodarek świata najpierw nakładała wysokie cła na importowane towary, żeby ludzie kupowali miejscowe produkty i rozwijała się lokalna gospodarka. Inaczej zagraniczne firmy zdominowałyby rynek. Dopiero, jak rodzime firmy stawały się konkurencyjne dla zagranicznych, uwalniano gospodarkę.

Chińczycy zadziałali inaczej, bo uzależnili świat od swojej siły roboczej, a w tym czasie kopiowali technologie i zaczęli tworzyć własne, konkurencyjne marki.

Z kolei całkowicie wolny rynek wewnętrzny prędzej czy później spowoduje powstanie monopoli, które będą niszczyć konkurencję. I to będzie koniec wolnego rynku.

A analizując teorie Korwina powinno się pamiętać o powiedzeniu "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia". On sam nie dorobił się majątku, tylko go odziedziczył. Nie musi martwić się o konkurencję, koniunkturę itp. Także dla niego taki całkowicie wolny rynek byłby jak znalazł. Zawsze znajdzie kogoś, kogo może zatrudnić za grosze na beznadziejnych warunkach i państwo nie będzie się wtrącać.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Prally
+1 / 1

@El_Polaco Bzdury pleciesz. Na wolnym rynku nie ma korporacji, bo konsekwencją wielkości i siły korporacji jest likwidacja wolnego rynku przez nadmierną akumulację kapitału, lobbying i korupcję, w konsekwencji dochodzi do oligopolizacji rynku.

Angole nie musieli dożynać przemysłu tekstylnego w Indiach, bo bez nich Hindusy nigdy by się nie dowiedzieli że oni istnieją. A nawet jak już wiedzieli, to nie potrafiliby z tego sami skorzystać.
Musieliby sprzedać towar Europejczykom. Nawet gdyby importerzy zarżnęli lokalnych producentów w Europie, to sami zainwestowaliby pieniądze gdzie indziej. Zmieniałby się struktura gospodarki i tyle.

Tak naprawdę wolny rynek od rynku regulowanego nie różni się brakiem regulacji, a ich ilością.
Na wolnym rynku jest zaledwie kilka regulacji które chronią wolność i równość w konkurencji, a na rynku regulowanym ilość regulacji powoduje brak wolności i uprzywilejowanie jednych podmiotów względem drugich.
W USA do drugiej połowy XIX wieku był zakaz zakładania korporacji. Od czasu kiedy on padł, korporacje systematycznie zyskują przywileje prawne, uniemożliwiając równą konkurencję już nie tylko przez swoją przewagę kapitałową, ale także przez prawo.

Obecny stan, kiedy większość rynku w większości sektorów kontrolują korporacje, odpowiada definicji gospodarki faszystowskiej stworzonej przez Mussoliniego. Z tą różnicą, że u Mussoliniego to państwo miało kontrolować korporację, a we współczesnym korporacjoniźmie, to korporacje kontrolują (do pewnego stopnia), państwo.
W gruncie rzeczy korporacjoni

''Ogólnie każda z najpotężniejszych gospodarek świata najpierw nakładała wysokie cła na importowane towary, żeby ludzie kupowali miejscowe produkty i rozwijała się lokalna gospodarka. Inaczej zagraniczne firmy zdominowałyby rynek.''
K prawda. Poziom rozwoju był podobny, więc obca konkurencja nie była zagrożeniem, tym bardziej że przy braku prawa korporacyjnego, nie można było założyć sobie filli w obcym kraju. Trzeba było tam kogoś wysłać żeby był tożsamy z firmą, a nawet jak to był twój brat, to mógł cię wydymać. Dlatego nie atakowano obcych rynków, tylko handloano licencjami, co sprzyjało poszerzaniu dostępu do nowej techniki.

Nawet gdyby nie zakłać filii w tamtych warunkach, tylko po prostu sprzedać swój produkt, to też nie sprzedasz go sam, tylko musisz sprzedać lokalnemu importerowi. W dodatku to koszt, bo trzeba przetransporować, a jeszcze produkt może w transporcie zostać uszkodzony czy skradziony.
Dlatego w CK Austrii nawet bogaty człowiek nie kupował Hispano-Suizy, tylko Skodę-Hispano-Suizę, czyli produkt licencyjny.

Cła nakładano, bo państwa nie miały za bardzo innych źródeł dochodów. VAT ani dochodowy nie istniały, inne podatki były mało wydajne, a ludność i działalność słabo zewidencjonowane. No to co mieli zrobić? Najłatwiej było postawić żołnierzy na granicach i kazać im "napadać" na kupców i ściągać characz.

Owszem, było odstępstwo od tej reguły, jak Japonia i Korea Płd. które rzeczywiście musiały się bronić przed obcymi firmami, bo już było prawo korporacyjne, i te firmy miały olbrzymią przewagę ze względu na jeszcze niedawne głębiokie zacofanie tych krajów, oraz zniszczenia wojenne. Tylko że Japonia i Korea Płd. mają takie położenie geograficzne, że mogły to zrobić bez konsekcji, mają blisko do krajów które były bardziej zacofane od nich, więc nie miały powodu żeby odpowiadać wrogo na cła importowe na samochody.

Gdyby natomiast taki numer zrobiła np. Polska, to za pół roku byłbyś zmuszony do polowania na szczury.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 30 lipca 2022 o 0:03

1 13Puchatek
+6 / 10

Wolny rynek działa - ale we współczesnym świecie musi być chroniony przez prawo, między innymi właśnie po to, żeby nie dopuszczać do takich akcji na szkodę konsumenta. To, o czym marzy Korwin, to nie jest "wolny rynek", tylko (w przenośni mówiąc) "wolna amerykanka", czyli de facto brak jakichkolwiek zasad i reguł. A to - paradoksalnie - niszczy wolny rynek.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar CoGitare
+2 / 2

@13Puchatek Amerykanie w czasach świetności byli przeciwnikami megakorporacji i rozbijali je, dziś głośno o tym jak firmy się łączą ale nikt ich nie zaczepia, ani demokraci ani republikanie, za to zachęcają ludzi o walkę o LGBT.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Prally
+1 / 1

@13Puchatek Problem polega na tym, że współcześnie podejście jest takie, że aby zapobiec podobnej sytuacji, stworzonoby pierdylion przepisów które i tak byłyby nieskuteczne, za to waliły rykoszetami jak seria z maxima puszczona na pancerz czołgowy.

Tymczasem cały problem sprowadza się do tego że współczesne prawo rozróżnia osoby fizyczne od prawnych.

Żadna firma tożsama z realnie żyjącym człowiekiem, nie byłaby w stanie urosnąć do takich rozmiarów, żeby być w stanie wykręcić taki numer.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S SalomonMowi
+1 / 1

To nie do końca wolny rynek, gdy rafinerie przez długi czas działały na zasadzie monopolistów. Do sprzedania dochodzi też dlatego, że ktoś to chciał sprzedać (pytanie jak więc wyglądały zyski)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M mieteknapletek
+1 / 1

@SalomonMowi
przy sprzedazy wlasnosci panstwa, politycy nie zawsze sie kieruja racja stanu
przykladem jest to jak wygladala prywatyzacja w polsce

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S SalomonMowi
0 / 2

@mieteknapletek racja, nie myślą też perspektywicznie, ani o dobru obywateli.. liczy się chwilowy zysk oraz to co pod stołem

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M mieteknapletek
+1 / 1

@SalomonMowi
mysla perspektywicznie,
tylko priorytetem sa ich perspektywy nie perspektywy kraju i jego obywateli

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E Elathir
+2 / 2

Pierwsza sprawa, USA nie są krajem jakoś wybitnie wolnym gospodarczo, znajdują się na 25 miejscu.

https://www.heritage.org/index/ranking

Jakoś kraje jak Szwajcaria czy Holandia z pierwszej dziesiątki mają rozbudowany system transportu publicznego.

Korwin propaguje spaczoną przez USA wizję wolnego rynku jako totalnej samowolki korporacji. W Szwajcarii czy Holandii wolny rynek to maksymalizacja wolności konsumenta i możliwości konkurencji niezależnie od rozmiaru podmiotu.

Tak wiec wolny rynek jak najbardzij działa, tylko w okreslonych wariantach, bo nie ma czegos takiego jak jedna uniwersalna definicja wolnego rynku. Na tą łapie się i skrajny kapitalizm, korporacjonizm, gospodarka konkurencyjna, anarcho-kapitalizm, lesseferyzm itd. Modeli jest wiele. Samo pojęcie wolnego rynku to bardziej zestaw celi i idei niż konkretna implementacja.

Bo można sie kłócić czy ograniczanie działań korporacji wymierzonych w mniejsza konkurencję chroni wolny rynek (prawo do wyboru przez konsumenta) czy działa przeciw niemu (państwo wtrąca sie w prowadzenia biznesu)? Albo czy ograniczenia na stosowanych dodatkach do żywności? Z jednej strony ograniczają działania firm poprzez regulacje, z drugiej chronią konsumenta przed działaniami na jego szkodę oraz sprawiają, że konkuracja odbywa sie na polu dostarczenia optymalnego produktu a nie cięcia kosztów tylko i wyłącznie poprzez koncentrację na tanich ale szkodliwych zamiennikach.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 29 lipca 2022 o 16:57

C cichooddycham
-2 / 4

Korwin jest durniem

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B BooBoss
0 / 0

I wolny rynek działać nie będzie - przynajmniej nie w kapitalizmie. Kapitalizm opiera się na tym, że tworzą się gigantyczne firmy które następnie tworzą lobby które podkupuje rządy. Tak się stało w dzikim kapitalizmie Ameryki.

W socjalizmie (nie mylić z tym gównem które było w ZSRR i nie miało nic wspólnego z socjalizmem) firmy wolnego rynku należą do ludzi którzy w nich pracują - a nie do kapitalisty czyli jednego lub grupki ludzi. Tym samym demokratycznie głosują oni nad kształtem firmy. O ile każdemu zależy na zysku to ludzie pracujący nawet w ogromnych korporacjach nie zgodzili by się na to, żeby działanie tej korporacji doprowadziło do upadku transportu publicznego ponieważ każdy z nich korzysta z tego na co dzień. Prędzej odeszli by od GM zabierając tym samy część swojej firmy (w gotówce) doprowadzając tym samym do upadku GM albo przynajmniej zmiany polityki firmy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Prally
0 / 0

@BooBoss Wiesz, dać robotnikom prawo decydowania o kierunkach rozwoju i organizacji firmy, to już chyba nawet gorsze niż gospodarka centralnie sterowana w stylu ZSRR.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem