Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
130 137
-

Zobacz także:


Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
avatar rafik54321
+2 / 2

Wg mnie, rząd byłby w stanie "nalać z pustego" i rozwiązać problem zarówno inflacji jak i możliwej zapaści gospodarczej, tylko samą zmianą prawa.
A to wszystko bez w zasadzie spadku wpływu do budżetu. Choć droga jest dość kontrowersyjna.

Należałoby zalegalizować marihuanę oraz prostytucję. Aktualnie działa ona w szarej strefie i nie podlega pod opodatkowanie, więc wpływów do budżetu z tego w zasadzie nie ma, a część dochodów jest "wywożona za granicę".
Legalizacja powoduje, że z automatu pojawi się "nowy towar na rynku". Nie zwiększając ilości pieniądza w obiegu, a zwiększając ilość towarów i usług, powodujemy wzrost wartości pieniądza.
Nowa branża oznacza nowe miejsca pracy, a więc i inwestycje. Prawdopodobnie oczywiście ex gangusy zaczęłyby się tu ostro rozpowszechniać, no ale to już jest cena uspokojenia sytuacji gospodarczej :/ .

Wpływy z podatków odnośnie tych nowych "towarów" powinny być obłożone np akcyzą, która NIE powinna być wydawana w budżecie, a wręcz te środki powinny być dosłownie niszczone. Nie zmarnowane (czyli głupio wydane), a dosłownie zniszczone, niczym spalenie teczki gotówki w piecu XD.
Teoretycznie skoro wpływy do budżetu by się zwiększyły, ale część tych pieniędzy była niszczona, oznaczałoby to, że pozostała część budżetu by zyskała na wartości, więc ostatecznie utrata wartości budżetu byłaby śladowa.

W ten piękny sposób, rząd nie wydałby w zasadzie złotówki, nie musiał nawet specjalnie korygować budżetu, a wydatnie zwalczyłby inflację.

Lepszego, szybszego i skuteczniejszego sposobu po prostu nie widzę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar koszmarek66
+2 / 2

Wiemy. Niektórzy. Gdyby PiS z Kaczyńskim interesował się depozytami dla dobra Polaków to zostałby zawieszony lub zdjęty podatek od zysków kapitałowych czyli podatek Belki, który zżera 1/5 zysku z oprocentowania.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem