Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
1101 1115
-

Zobacz także:


Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
P Pasqdnik82
+1 / 13

Nie zagląda do niego bo może go nie ma :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S szteker
+4 / 8

@Pasqdnik82 bardzo wątpię. A jeśli nawet, to być może chce sam uzbierać na smartfona. Nie zdziwiłbym się też, gdyby o czwartej rano gościł w lesie i zbierał maliny i jagody.
Z drugiej strony, niewiadomo czy to prawda, ale trochę poużalać się można:-)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
V vanzant145
-1 / 11

@Pasqdnik82 No patrz, a ja mam i też nie"zaglądam".

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Eaunanisme
+14 / 18

Mam mieszane uczucia, czy powinniśmy się rozpływać nad widokiem dzieci, które, zamiast korzystać z wakacji, pracują.

Żeby było jasne - chwała mu, jeśli robi to z własnej woli, bo chce pomóc rodzicom, u których krucho z kasą, lub żeby zarobić na coś fajnego dla siebie. Gorzej, jeśli siedzi tam "dzień za dniem, całe wakacje" bo mu każą, zamiast pozwolić korzystać w pogody i wolnego od szkoły. Źródło: Internet, więc cholera wie, jaka jest faktyczna sytuacja.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M Maja123456
-2 / 4

@Eaunanisme Tak male dziecko nie powinno absolutnie pracowac. Pomagac w domu tak, ale nie pracowac zarobkowo. Tym akurat powinna zainteresowac sie pomoc spoleczna, bo cos jest nie tak. Dlaczego matka z ojcem doprowadzili do sytuacji, ze dziecko musi zarabiac?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar 3noki
+1 / 1

@Maja123456

To jest bardzo niebezpieczny tor myślenia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M Maja123456
-1 / 1

@3noki Gdyz? Uwazasz, ze nieporadni, nieodpowiedzialni rodzice, ktorzy nie staraja sie i nie robia wszystkiego, zeby zapewnic byt dziecku, czy dzieciom, ktorych sprowadzili na ten swiat, sa w porzadku?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar 3noki
+1 / 1

@Maja123456

Uważam, że poza skrajnie patologicznymi sytuacjami rodzice będą zdecydowanie bardziej "w porządku" od instytucji państwowej.

Uważam też, że mentalność typu "dziecko nie powinno absolutnie pracować" jest już gorsza nawet od amerykańskiego kapitalizmu początku XX wieku (tak, tego gdzie 9 latek pracował w fabryce po 12 godzin, 6 dni w tygodniu). Jeden system uczył bowiem, że bez pracy nie ma nie tylko kołaczy, ale nawet suchej skórki chleba. Zaś "dziecko nie powinno absolutnie pracować" kończy się tym, że mamy rzesze młodych dorosłych, pełnych oczekiwań od życia odwrotnie proporcjonalnych do doświadczenia i umiejętności.

Uderza mnie też bezpodstawne przeskakiwanie do konkluzji. Bo skąd pewność, że dziecko jest "musi zarabiać"?

Ja pierwszy raz "pracowałem zarobkowo" mając 12 lat. Zbierałem na swój pierwszy obóz harcerski. Choć u mnie wynikało to jedynie z chęci jakiegoś rodzaju "samodzielności, bo akurat w domu nigdy nie brakowało pieniędzy na moje wakacje, to dla większości moich kolegów była to niestety konieczność. Uważasz, że "absolutnie nie powinni pracować"? A ja uważam, iż ludzie, którzy dawali nam wtedy prace byli naszymi bohaterami. Nie dość, że pozwalali tym niektórym dzieciakom w ogóle mieć jakieś wakacje, to przede wszystkim uczyli nas pracować.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M Maja123456
-1 / 1

@3noki Zatem masz bardzo niebezpieczny tok myslenia, jesli uwazasz, ze dziecko bite, gwalcone w patologicznej rodzinie, badz gdzie pieneidzy nie ma nawet czasami na jedzenie, jest w lepszej sytuacji niz w rodzinie zastepczej badz jak jest adoptowane. To jest wrecz patologiczny tok myslenia, badz krzywdzacy dla dzieci z takich rodzin. Przepraszam, ale zbieranie truskawek w wieku nastoletnim, nie wplynie na Twoja dorosla kariere zawodowa. Zeby zarabiac dobre pieniadze, trzeba nabywac wiedze i umiejetnosci w tym, czym czlowiek jest dobry, a praca zabiera czas na zdobywanie wiedzy.
Odpowiadajac na Twoje pytanie - skad pewnosc ze dziecko musi zarabiac - odpowiadam - jakby nie musialo zdobywac pieneidyz, nie zarabialoby, ergo nie marnowaloby czasu na sprawy ktore powinien zapewnic rodzic, a spozytkowaloby go w inny sposob, niekoniecznie chulaszczy. Jak u Ciebie nie brakowalo pieniedzy na wakacje, a jednak chciales zarobic, to zapewne traktowales to jako przygode, inaczej jakbys musial to robic z innych pobudek. Rodzic nie powinien wymagac od dziecka pracy zarobkowej, bo to rodzic jest od tego zeby dziecko wszystko zapewnic, nie tylko jedznie ei dach nad glowa, ale rowniez pieniadze na przyjemnosci i rozwoj dziecka. Wtedy dziecko nie jest obciazone "doroslymi sprawami i zmartwieniami", moze rozwijac sie prawidlowo. Twoi koledzy nie mieli tego luksusu i dla nich pieniadze i strach o nie, bedzie towarzyszyl pewnie do konca zycia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar 3noki
0 / 2

@Maja123456
"Zbieranie truskawek" samo w sobie nie. Ale etyka pracy, dość szybkie zorientowanie się, że bez specjalistycznych umiejętności będzie się nikim i wynikający z tego rozrój osobisty - już jak najbardziej.

Co do kolegów, to żaden z tych, którzy ze mną wtedy pracowali dziś nie ma problemów finansowych. I to mówiąc "dziś" mam na myśli kryzys i początek recesji. Za to w sobotę byłem na parapetówce w domu dosłownie najbiedniejszego z moich znajomych z dzieciństwa. Dziś ma w domu kuchnię większą niż mieszkanko w kamienicy, w którym się chował z czwórką rodzeństwa. Tak. Wiem. Dowód anegdotyczny. Naukowo nieistotny. Równie dla nauki nieistotny jak to, że jego własnym zdaniem swój sukces zawdzięcza etyce pracy wyniesionej z tych właśnie wyjazdów. Bo nie od ojca robotnika, ani matki, która w życiu nie pracowała.

Jeżeli rzeczywiście uważasz, że "dziecko bite, gwalcone" to nie jest wspomniana przeze mnie "skrajnie patologiczna sytuacja" to nie tylko współczuję Ci dzieciństwa, ale również życzę bezpłodności. Mam jednak nadzieję, że tylko czegoś nie doczytałaś i to zwykłe nieporozumienie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M Maja123456
-1 / 1

@3noki Z uwagi na szacunek do rozmowcy, zwykle czytam cala wypowiedz, chyba ze juz od poczatku jest wulgarny. Ty niestety zakonczyles prostacka prywata jak i zyczeniami tego co najgorsze, mimo ze nic zlego Ci nie napisalm, ale rozumiem ze wylala sie agresja z powodu braku argumentow poza "anegdotycznymi". Rozumiem, ze rozmowa ze mna przerosla Twoje mozliwosci intelektualne w rozmowie o ogole, a nie szczegole, ktore przeciez nic nie wnosza ( te szczegoly). Ja w przeciwienstwie do Ciebie, zycze Ci wszystkiego dobrego, jednakze sobie zycze nie miec juz z Toba zadnego kontaktu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar 3noki
+1 / 1

@Maja123456 Jeśli uważasz używanie argumentu "gwałcone dzieci" jako przykład "zachowanie nie będące skrajnie patologicznym" to tak, rozmowa przechodzi moje możliwości intelektualne. Niestety mój tak zwany "intelekt" nie toleruje zarówno robienia dziwki z logiki, jak i kogoś kto to robi.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J jjac
-2 / 6

No i właśnie się Morawiecki o nim dowiedział...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
V VaniaVirgo
+1 / 3

No żeby z tego demota opieka społeczna nie zaczęła się interesować, czemu dziecko pracuje, czy na pewno z własnej woli itd.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Ansset_
-2 / 2

@VaniaVirgo
"Czemu", DZIEWICO umyslowa, z obliczem nieskalanym zadna mysla?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar LocosPPG
-2 / 2

Nieletni pracuje, nie płaci podatku-mandat będzie!

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D konto usunięte
-4 / 4

Dziwne, że go jeszcze straż miejska nie "dojechała"

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K Koksownica
-2 / 2

Zaraz i tak go skarbówka dojedzie i ZUS

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Ansset_
0 / 2

Nie bede pial z zachwytu. Dzieciak chce sobie dorobic (na cel dowolny) i robi to. Chapeau bas!

Dwie dekady temu, w czasach licealnych (98-02) bylo to na porzadku dziennym. Roznosilem ulotki, pracowalem w TESCO przy wykladaniu towaru, w wakacje pracowalem w tartaku przy lekkich pracach. Owszem, bylem starszy o 3-4 lata niz wspomniany dzieciak. 1/3 mojej klasy dorabiala sobie. Jedno z najlepszych poznanskich LO, rodziny przynajmniej z klasy sredniej, gdzie dziecko nie musialo pracowac.
Nawet na wakacjach CHCIALEM rabac drewno na opal, pomagac przy koniach, wykosic trawnik czy naprawic pomost. I dobrze! Zostala mi ta kultura pracy, staram sie ja dzieciom przekazywac. Nie zeruje na kims.
Brawa dla rodziny, ze wspolpracuje ze soba. Brawa dla Padre, ze uczy dziecko zycia. Tak, tylko i az zycia.
Boleje jednak nad faktem, ze obecnie to wielkie wydarzenie, a nie spoleczna norma.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar 3noki
+1 / 1

@Ansset_

Pełna zgoda. U mnie w domu jakoś specjalnie nigdy niczego nie brakowało, ale jak chciałem np. kupić sobie monitor do kompa, to na niego sam zarobiłem (to był akurat mój pierwszy większy zakup w życiu - miałem jakieś 16 lat). Prawie 1,5k zł to były dla mnie wtedy ogromne pieniądze. Pewnie właśnie dlatego nie chciałem brać ich od rodziców. Myłem samochody sąsiadów, pomagałem w ogródkach i jeździłem do Tarczyna na wiśnie. Nie dość, że monitora wciąż używam w domu do pracy, a to już ponad 15 lat, to jakoś tak mi zostało, że jak chcę zbędną zabawkę (nowy TV, telefon, laptop itp) to kupuję to zawsze właśnie z "dodatkowych źródeł", zakładając, że nadwyżka z dochodów podstawowych winna być jednak akumulowana na starość, a nie iść na głupoty.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M Maja123456
-1 / 1

@Ansset_ Dziecko nie zeruje. To rodzic ma obowiazek zapewnic dziecku warunki do rozwoju, a nie tylko pozywienie i dach nad glowa. Zerowac moze bezrobotny, nieuczacy sie dorosly, ale absolutnie nie dziecko.
Kultura pracy brzmi bardzo zle. Praca to nie kultura. Praca sluzy wylacznie zarabianiu pieniedzy. Praca to nie zycie. Pracujemy po to zeby zyc, a nie zyjemy po to zeby pracowac. Slowem, praca nie czyni wolnym, pieniadze tak, ale nie praca. A pieniadze mozna miec z roznych zrodel, ze spadku, z wygranej. Zdarza sie zadko, ale zdarza i wtedy czlowiek nie musi pracowac zarobkowo.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Ansset_
0 / 0

@Maja123456
Kto mowil o tym, ze dziecko zeruje na kims?
Idac Twoim, poniekad slusznym tokiem rozumowania, to RODZIC MA ZAPEWNIC dziecku warunki do rozwoju. Nie sasiad, nie fundacja, nie spoleczenstwo (poprzez rozdawnictwo jechanego RZONDU).
Kultura pracy, to nie zapierdzielanie od rana do nocy 7 dni w tygodniu, Nie doroslas do demokracji, podstawowych pojec stowrzyszonych nie rozumiesz, to nie bede tlumaczyl, bylaby to zmarnotrawiona praca, aby tlumaczyc krowie na rowie.
Pozwole sobie wyrazic nadzieje, iz ŻADKO (sic!) glosujesz i rownie TRZENsto sie rozmnazasz.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem