Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
485 492
-

Zobacz także:


Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
avatar rafik54321
+8 / 8

I może właśnie warto podkreślić że tak wygląda przyszły samobójca. Że najczęściej tacy ludzie są uważani za "normalnych", a po prostu nikt nie chce widzieć ich problemu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Eaunanisme
+4 / 4

@rafik54321 Właściwie jedynym wnioskiem, który można wyciągać z samobójstw ludzi pozornie wesołych i "normalnych", to po prostu generalnie konieczność okazywania innym większej empatii i zainteresowania. No bo jak to "ugryźć" inaczej? 99% społeczeństwa raczej się nie wyróżnia i nie zdradza swoim zachowaniem, że ma problemy. Do każdego w takim wypadku należy podchodzić jak do potencjalnego samobójcy? Nie da się. "Tak wygląda przyszły samobójca" - czyli że każdy wesoły i z pozoru cieszący się życiem człowiek to z definicji ktoś z poważnymi problemami i wymagający pomocy psychologicznej? No raczej nie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
+2 / 2

@Eaunanisme a może raczej kwestia tego, że w większości przypadków to właśnie otoczenie jest problemem?
Bo np taki szef który wyżywa się na pracownikach, swoim działaniem właśnie wywołuje taką depresję?
Empatia i zainteresowanie owszem też mogą być pomocne. Jednak chyba wręcz ważniejsze jest to, aby swoim zachowaniem nie wpędzać w depresję innych.

Do każdego trzeba podchodzić tak, jakby się podchodziło do siebie. Zauważ że osoby z problemami są właśnie bardzo często baaardzo miłe. Właśnie dlatego, bo wiedzą "jak to boli": I czy po prostu nie odreagowywanie swoich problemów na innych to jakiś "dziwny wymóg"? No raczej powinien to być standard. Bo rozumiem że ktoś się na coś wkurzył, ale nie musi z tego powodu drzeć japy na innych, zwłaszcza tych, którzy nie mogą "się obronić" z tych czy innych powodów.

Tak się teraz ludzie podkręcają tym, że rodzic warknie na dzieciaka który broi, ale czemu nikt się nie oburza na właśnie szefa/współpracownika nerwusa? Albo sąsiada świra? To już jest "no problemo".

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Eaunanisme
+1 / 1

@rafik54321 Wiesz. Ja w ogóle nie rozumiem tłumaczenia niektórych, że usprawiedliwiają bycie skończonym bucem i ostatnią wredotą "złym dniem" czy "stresem", a już kompletnie nie łapię dorosłych ludzi (zwłaszcza w środowisku zawodowym) krzyczących na innych dorosłych ludzi za cokolwiek (nie oznacza to oczywiście, że krzyczenie dorosłych na dzieci jest dla mnie OK!). Nie mieści mi się w głowie bycie po prostu niemiłym z założenia, gnębienie kogoś etc. Z własnego życia wiem natomiast, że dla mnóstwa ludzi jest to kompletnie nieoczywiste i nie zatrzymają się nawet przed naubliżaniem swoim dzieciom/rodzicom. Podejrzewam, że w głębi ci najwięksi mobberzy i najbardziej toksyczni ludzie są po prostu dramatycznie nieszczęśliwi, zakompleksieni, a również w bardzo zaawansowanym stopniu ułomni emocjonalnie.

Generalnie jestem skłonny twierdzić, że znaczna większość ludzi to samoluby z poziomem empatii zero, którzy totalnie nie są w stanie postawić się na miejscu drugiej osoby, a co dopiero pomóc komuś w realnej potrzebie. Tyle się mówi o potrzebie zwracania uwagi na drobne sygnały mogące świadczyć o problemie, a znaczna część z nas byłaby gotowa olać innego człowieka, gdyby wprost powiedział, że za godzinę pójdzie skoczyć z mostu. W tym sensie moją intencją było właśnie zwrócenie uwagi, że potrzebne są działania (a raczej zmiana pewnych zachowań) ze strony ogółu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
+1 / 1

@Eaunanisme "złym dniem" czy "stresem" to można usprawiedliwiać fakt posiadania niezbyt pozytywnego humoru, kiedy człowiek po prostu nie łazi z bananem od ucha do ucha. Znowu z drugiej strony, jak ktoś jest faktycznie zdenerwowany, to nie należy go drażnić jeszcze bardziej.

Co do dzieci, czasem trzeba krzyknąć, ALE, trzeba to zrobić "na zimno", bez złości czy agresji. Efekt przywołania dziecka do porządku jest porównywalny, ale taki krzyk jest drastycznie mniej szkodliwy dla psychiki dziecka.

"Podejrzewam, że w głębi ci najwięksi mobberzy i najbardziej toksyczni ludzie są po prostu dramatycznie nieszczęśliwi, zakompleksieni, a również w bardzo zaawansowanym stopniu ułomni emocjonalnie." - bardzo możliwe, jednak to ich wcale nie usprawiedliwia.

"Generalnie jestem skłonny twierdzić, że znaczna większość ludzi to samoluby z poziomem empatii zero, którzy totalnie nie są w stanie postawić się na miejscu drugiej osoby, a co dopiero pomóc komuś w realnej potrzebie. " - to chyba wymusił trend "wyścigu szczurów". Bo dziś jak zapytasz kogoś co by zrobił jakby wygrał na loterii np 1 mld zł, to zacznie ci wymieniać rzeczy wręcz absurdalne. Jakieś pałace, wycieczki w tropiki, ferrari, rolexy, jachty wielkości okrętów wojennych XD... A żaden dureń nie pomyśli z czym się to wiąże i nie pomyśli co robić ze swoim czasem. Zauważ również pełny egoizm takich osób. Nikt nie wymieni wspomożenia jakiejś organizacji pożytku publicznego (czy to w kontekście medycyny, technologii, pomocy socjalnej itd). No bo przecież po co?
Możni tego świata też zapominają o tym, że nie każdy ma w życiu fart, a oni jako osoby "potężne" faktycznie mogą coś z tym zrobić, że jeśli nie oni to kto? Jednak tego nie robią z własnego egoizmu.

Zmniejszmy znowu skalę. To szef odpowiada za to jak jest w pracy. Jeśli on sam nie potrafi się "na wpół koleżeńsko" zachować wobec swoich pracowników, to i pracownicy nie będą się tak zachowywać w pracy. To on może zorganizować jakąś "imprezę" pracowniczą by pracowników ze sobą zżyć. Opcji jest dużo.

" Tyle się mówi o potrzebie zwracania uwagi na drobne sygnały mogące świadczyć o problemie, a znaczna część z nas byłaby gotowa olać innego człowieka, gdyby wprost powiedział, że za godzinę pójdzie skoczyć z mostu. " - ba, dotyczy to również służb które mają pomagać takim osobom ;( . Wiem z autopsji.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar balard
-2 / 2

jak ja mogłam do tej pory żyć bez tej wiedzy- dzięki!

Odpowiedz Komentuj obrazkiem