Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
75 88
-

Komentarze ⬇⬇

Zobacz także:


Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
J Jacek83218
+9 / 13

Podobnie jest z homoseksualizmem. Wszystkie te kościelne terapie "leczace" z homoseksualizmu są o kant rzyci potłuc. Za to te naukowe... No takich nie ma, bo nauka doskonale wie że homoseksualizm jest wrodzony i nie da się go "wyleczyć". A wszelkie próby podejmowane w przeszłości źle się kończyły dla psychiki leczonego.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar lolo7
+3 / 3

Taka historia. Kumpela jako dzieciak (10-12 lat) z koleżanką ukradły po jakimś ciuchu z lokalnego ciucholandu. Sumienie ją męczyło więc poszła z tym do spowiedzi. Ksiądz zapytał czy jest szansa, że odda ten ciuch i przeprosi. Mówi, że nie chce bo boi się konsekwencji. Ksiądz rozgrzeszył i kazał w ramach pokuty wrzucić równowartość pieniężną bluzki do kościelnej skarbonki XD

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E El_Polaco
-1 / 5

Nie do końca. Terapie dla najbardziej uzależnionych są oparte na religii. Ale ci ludzie mają już tak uszkodzone mózgi, że nie są w stanie normalnie funkcjonować. Dlatego taka terapia, to rodzaj ostrego prania mózgu, gdzie nałóg musi być zastąpiony czymś innym.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A adamis62
-2 / 2

@El_Polaco, o jednym moim znajomym(poznałem go, jak już taki nie był) alkoholiku i bandycie, który więcej życia spędził w więzieniu niż na wolności więzienny psycholog powiedział to samo do pastora, który chodził do więzienia głosić ewangelię. Powiedział: "Pastorze, jestem w stanie uwierzyć, że całe więzienie może się nawrócić, ale on nie, bo ma już tak wypalony przez alkohol mózg, że już nic nie jarzy". Tylko ten Andrzej się nawrócił. Odsiedział swoje do końca i nigdy więcej nie sięgnął po alkohol. Ożenił się, założył firmę, robił dachy, jeździł po więzieniach opowiadając swoją historię i głosił ewangelię. Wielu gości wyciągnął z bagna alkoholizmu, narkotyków i bandyterki. Niektórych nich poznałem. Wszyscy są szczerymi chrześcijanami. Przekochani ludzie.
I to wszystko bez jakichkolwiek terapii.
Nazywał się Andrzej Kulita. Do znalezienia na YT. Zmarł kilka lat temu mając ponad 70 lat.
Zawsze mi się marzyło zetknąć kogoś negujacego chrześcijaństwo i Boga z takim byłym, ale nawróconym alkoholikiem, narkomanem, czy bandytą, i żeby taki ateista powiedział im, że to są urojenia i bzdury.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E El_Polaco
+1 / 1

@adamis62

A w jakim celu? Żeby nawrócić ateistę czy przekonać alkoholika, że jednak nie ma żadnego boga ryzykować, że znowu wpadnie w nałóg? Wygląda na to, że tacy ludzie muszą w coś wierzyć i ta wiara pomaga im wyjść z tego bagna. Ale czy to, w co wierzą, istnieje naprawdę? To już inna kwestia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
Z ZmianaPogody
0 / 2

@adamis62 przecież tą historią potwierdziłeś właśnie teorię z komentarza El Polaco, że choć to mogą być "urojenia i bzdury", to jednak bywają bardzo skuteczne dla tych mózgów, którym co innego nie pomaga.

dla jednych to urojenia i bzdury (Ty użyłeś takich słów), dla innych coś w co nie wierzą (to moje określenie, jestem ateistką i nie używam obraźliwych określeń, tylko stwierdzam fakt, że ja w to nie wierzę), dla innych coś, w co wierzą (spokojni wierzący, analogiczni do mnie stwierdzający po prostu fakt, że oni w to wierzą), dla innych jeszcze jedyna obowiązująca prawda objawiona (fundamentaliści) itp. itd.

mój szef - niepijący alkoholik - to kompletny nieochrzczony nawet ateista, któremu jednak typowa dla AA koncepcja "siły wyższej" (akurat w jego pojęciu nietożsamej z Bogiem, tylko z prawami natury) pomogła wyjść z alkoholizmu i do dziś o tym mówi.

ja dalej nie mogę zrozumieć, dlaczego jemu ta "siła wyższa", tym bardziej nie rozumiana jako Bóg tylko jako bezrozumne siły przyrody, przynosi taką ulgę, ...ale przynosi, działa, jemu pomaga.

dla mnie to dowód na to, co zgrabnie w słowa ubrał El Polaco - że niektórym taka właśnie koncepcja bardzo pomaga w leczeniu z alkoholizmu. a nie zaraz dowôd na istnienie Boga, jak wynika z Twojego komentarza.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A adamis62
-2 / 2

@ZmianaPogody, Ty zapewne myślisz, że ci ludzie mają realne relacje z koncepcją? Np. modlą się do tej koncepcji jak do sciany, bez jej reakcji, bez odpowiedzi, bez jakiegokolwiek znaku, i mimo to nadal wierzą w tę koncepcję, i ta milcząca i nie reagująca koncepcja ich zadowala? Ci ludzie mają dziesiątki historii, gdzie dostawali konkretne odpowiedzi na konkretne modlitwy. Wiem, że podobne sytuacje, zwane przypadkiem lub niezwykłym zbiegiem okoliczności zdarzają się wielu ludziom bez względu na ich światopogląd. Tyle, że inaczej to wygląda, kiedy się zdarza, a inaczej, kiedy jest prawie normą.

Nigdzie nie twierdzę, że to dowód na istnienie Boga. Przykromi jest jedynie, że są ludzie, którzy potrafią drwić z czegoś, czego nie znają, a jeśli znają, to jedynie w wersji katolickiej, co z kolei nie jest chrześcijaństwem.
Co do drwin, rozumiem ich i nie złoszczę się na nich o to. Rozumiem, bo sam 42 lata temu byłem wyśmiewajacym wiarę innych młodzieniaszkiem. Tak, byłem ateistą, i to zawziętym, mającym mocne argumenty naukowe, oczytanym i pewnym swego. Do wiary doszedłem m.inn. poprzez intelektualne rozważania i logikę. Nie jestem słabeuszem, który wiary potrzebuje, żeby utrzymać się na powierzchni życia. Świadomie i z wyboru wierzy bardzo wielu naukowców i ludzi wykształconych. Znam ludzi z doktoratem którzy wierzą Boga i nie maj z tym problemu.
Problem mają ci, którzy z wiary się wyśmiewają. Ich problemem jest to, że za materiał dowodowy służy im katolicyzm. I to jest już wszystko co kpiarze wiedzą o wierze w Boga. Fakt, katolicyzm jest wdzięcznym obiektem drwin i równie sensownym powodem, by w Boga nie wierzyć. I na tym właśnie polega problem wojujących ateistów, że zwalczają coś, co z Bogiem nie ma nic wspólnego. Po prostu katolicyzm nie pokazuje prawdy o Bogu, bo nic o nim nie wie. To tak, jakbym walcząc przeciwko Niemcom dowalał cały czas Austriakom. Każdy, kto twierdzi, że nie ma różnicy pomiędzy tymi narodami zostanie uznany za nieuka. Podobnie odbieram wojujących ateistów.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A adamis62
-2 / 2

@ZmianaPogody , i jeszcze jedno, a'propos skuteczności terapii bez wiary i Boga. Piszesz o znajomym, który bez wiary wygrzebał się z dna. Też znam takich. I cieszę się z ich zwycięstwa. Jest jednak pewna bardzo istotna różnica pomiędzy ich drogą do trzeźwości a drogą tych, o których pisałem. Ci bez Boga włożyli w to sporo wysiłku i trwało to co najmniej kilka tygodni. Ci z Bogiem przestawali pić, ćpać i czynić zło bez żadnych terapii, najczęściej w ciągu kilku minut, najwyżej godzin stawali się innymi ludźmi. Nie było to czymś lekkim. Też musieli stoczyć swoją walkę. Ze sobą samym, ze swoją dumą, niewiarą i wstydem. Kiedy w końcu przyznali, że są na dnie i potrzebują pomocy Boga uzdrowienie i uwolnienie przychodziło bardzo szybko. Więzienny psycholog w każdym z tych przypadków był zdumiony. Niektórzy wprost nazywali to cudem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kibishi
+4 / 6

Jak alkoholizm może być grzechem skoro kilka razy dziennie trzeba wypić na mszy kielich wina.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar cheng54_
0 / 0

Alkoholizm to nie grzech tylko choroba. Pijaństwo, czy też bardziej po staropolsku, opilstwo to grzech.
@El_Polaco - o jakich terapiach mówisz? Jeśli pacjent jest wierzący to wspiera się swoją wiarą i religią a terapie oparte na religii to są te kościelne, które dość składnie Jacek83218 ocenił (i za to ma +).

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J jeszczeNieZajety
0 / 2

Religia w dzisiejszych czasach, przy dzisiejszej wiedzy naukowej to bełkot i nonsens, którego wręcz nie ma jak opisać. Wszyscy tzw duchowni to pasożyty. PASOŻYTY. Zaspokajają (?) tylko pozorne i wmówmione ludziom potrzeby. Ja osobiście trzymam się od reigii jak najdalej (w zasadzie, bo to szerszy temat, jestem ateistą) i nie narzekam. Niczego mi w zyciu nie brak co religia by mogła dać. Precz z czarną zarazą!.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A adamis62
-2 / 2

@brajanpiast, masz bardzo wąskie pojmowanie chrześcijaństwa, ograniczone tylko do katolicyzmu. Prawdziwie chrześcijańskie (nie katolickie) ośrodki pomocy dla alkoholików, narkomanów i bezdomnych mają dużo wyższy odsetek sukcesów niż ośrodki świeckie. Znam sporo ludzi, którzy zostali tam wyciągnięcie niesamowitego bagna. Dzisiaj są normalnymi ludźmi. Mają ródziny, firmy, pracę, dom i przyjaciół. I codziennie dziękują Bogu. Wiem, że to ci nie pasuje do schematu, ale takie są fakty. To wiara odmieniła ich życie, choć wcześniej wielu psychologów próbowało.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem