Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
49 71
-

Komentarze ⬇⬇

Zobacz także:


Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
avatar Laviol
+8 / 14

No nie. Teoria Wielkiego Wybuchu jest paradygmatem, a jako taki nie jest on dany raz na zawsze, może okresowo ulec zasadniczym przemianom prowadzącym do głębokich zmian w nauce, zwanych rewolucją naukową oraz podważa sens absolutnej słuszności. Teoria ta to stan wiedzy znanej nauce na tym etapie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 12 września 2022 o 13:45

W wakxam
+2 / 4

@Laviol Akurat Wieli Wybuch jest potwierdzony przez mikrofalowe promieniowania tła

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
F konto usunięte
0 / 0

@Laviol Twórcą tego paradygmatu nazwanego przez prześmiewców Wielkim Wybuchem był ksiądz katolicki . Taka ciekawostka.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Laviol
+1 / 3

@wakxam, ale zdaje się nadal jest to paradygmat, a nie dogmat. Problem polega na tym, że zbliżając się do ułamka sekundy po wielkim wybuchu, docieramy do granicy oddzielającej ścisłą naukę od radosnej krainy spekulacji. Tam nadal nauka mówi, że nie wie, natomiast religia ma dogmat stworzenia przez Boga.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Laviol
0 / 0

@fissiu, tak, wiem. Dzięki :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar SkrajnieCentrowy
+8 / 8

W normalnym społeczeństwie każdy sobie wierzy w co tam chce, problem jest dopiero to gdy ktoś próbuje kogoś swoimi teoriami ograniczać.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar lolo7
+2 / 8

@SkrajnieCentrowy
Jest różnica między teorią a teorią naukową. Teoria to przypuszczenie. Teoria naukowa to najlepiej udowodnione i prawdopodobne przypuszczenie przyjęte powszechnie jako fakt i stanowiące konsensus naukowy. Dlatego kreacjonizm to teoria a teoria wielkiego wybuchu to teoria naukowa. Nie są sobie równe. Idąc dalej każdy może sobie wierzyć w co tam chce. Tylko religia jest jak penis. Masz to spoko. Nie machaj tym tylko publicznie i nie wciskaj tego dzieciom.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S Sok_Jablkowy
+2 / 4

@SkrajnieCentrowy

Nie nazwałbym tego normalnością, jeśli wiara jest sprzeczna z faktami. Możemy mieć wlasne opinie, nie możemy mieć własnych faktów.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kozaalfa1
0 / 0

@Sok_Jablkowy opisałeś wiedzę a nie wiarę. To tak jakbym powiedział, że wierze w lampkę na biurku (widzę ją w tym momencie). Wiara ma to do siebie, że bazuję na "liczeniu", że będzie tak jak chce. Mam inny fajny przykład - hipotetyczna sytuacja - dziecko przed narodzinami, które nie wie kim jest, może wierzyć, że będzie latać, pływać, chodzić, ale po narodzeniu i wykształceniu samo-świadomości może dowieść kim rzeczywiście jest... hmmm chyba nie taki fajny przykład, ale lepszego nie wymyśle.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S Sok_Jablkowy
+2 / 2

@kozaalfa1

Nie jestem pewien, czy zrozumiałem twoją odpowiedż.

Można w coś wierzyć, kiedy się nie ma faktów (n.p. zanim przyjdzie ten przyszły czas i się dowiesz jaka jest rzeczywostość). Ale jak zdobędziesz fakty i nadal wierzysz wbrew faktom, to jest już to nienormalne.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar SkrajnieCentrowy
0 / 0

@Sok_Jablkowy @lolo7 Mniej więcej o to mi chodziło, z tym że nie napisałem nigdzie, że w to co wierzą ludzie ma coś wspólnego z faktami. Główną myślą przewodnią nie było to czy mają racje, a to aby nie narzucali tych teorii innym niezainteresowanym.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 12 września 2022 o 17:27

K kozaalfa1
+1 / 1

@Sok_Jablkowy Rozchodzi mi się o to, że jak zdobędziesz fakt, to kończy się wiara i zaczyna wiedza. Ludzie już nie wierzą(poza radykalnymi religiami) że na chmurkach żyją Bogowie, bo fizycznie jest to nie możliwe, aby siedzieć na chmurze. Człowiek ma zaprogramowane bronienie swojej wiary/tezy wedle której żyje, więc jak ktoś przez 50 lat wierzył w to, że Bóg siedzi na chmurce, to trzeba bardzo mocnych argumentów aby go przekonać (ale jak to ? myliłem się przez całe życie? to wszystko co robiłem dla mojego Pana było bezsensu, bo on nie mieszka na chmurce ? - nie nie kupuje tego !). Dochodzi jeszcze ludzka skłonność do tworzenia teorii spiskowych - "to na pewno szatan/źli ludzie/iluminaci/itd chcą mnie zwieść ! muszę wierzyć jeszcze wytrwalej w miejsce zamieszkania Boga!". Nie zawsze skłonność tej osoby do wiary w Boga oznacza, że jest głupi. Może być bardzo oczytanym i posiadającym ogromną wiedzę mechanikiem, ale w ogóle niezainteresowanym tym by zbadać dokładnie działanie wszechświata, więc dla niego to co wyniósł z domu (Boga), jest domyślne.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
1 13Puchatek
+2 / 8

Jeszcze śmieszniej jest, kiedy się człowiek dowie, że jednym z pierwszych, którzy wyprowadzili równania postulujące rozszerzanie się Wszechświata na podstawie ogólnej teorii względności, pokazując tym samym, że Wszechświat może ulegać ekspansji, był niejaki Georges Lemaître - belgijski astronom, astrofizyk i… ksiądz katolicki.

I to on jako pierwszy stwierdził, że jeżeli cofnęlibyśmy się jeszcze dalej w czasie, w pewnym momencie natrafilibyśmy na stan, w którym cały wszechświat był skondensowany do pojedynczego punktu w przestrzeni, który następnie zaczął gwałtownie się rozszerzać. Czyli to on de facto stworzył teorię "Wielkiego Wybuchu" (Big Bang Theory). Co jeszcze śmieszniejsze, początkowo wielu fizyków źle przyjęło jego teorię, twierdząc, że to naciąganie nauki, żeby zgadzała się z Biblią.

:-)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 12 września 2022 o 13:40

W wakxam
-3 / 3

@13Puchatek To prawda, raczej chodzi o to że nadal nie wiadomo skąd się wzięła ta osobliwość, co zapoczątkowało istnienie tej "osobliwości"

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
1 13Puchatek
-2 / 2

@wakxam

Nie wiadomo. Są różne teorie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar lolo7
+2 / 4

Prawdziwy ateista powie raczej, że nie wie i powie jak się dowie. Nie wypełnia luk w wiedzy mitologicznymi stworzeniami. Nie mniej dowodów na to, że zrobił to bóg z Twojej religii jest tyle samo co na każdego innego boga z wszystkich innych religii. Ba dokładnie tyle samo dowodów co na to, że zrobił to różowy, jeżdżący na hulajnodze jednorożec defekujący lodami pistacjowymi.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G GieniaK
-1 / 5

@lolo7
"Prawdziwy ateista powie raczej, że nie wie i powie jak się dowie." - tak powie agnostyk, ateista powie, że boccek nieistniej, a to wielka różnica.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar lolo7
+1 / 1

@GieniaK
Masz różne definicje ateizmu. Przykładowo ateizm twardy - Bóg nie istnieje bo - i podaje argumenty. Ateizm miękki - Uważam, że bóg nie istnieje bo nie wykazano w wystarczający sposób jego istnienia. Agnostyk powie, że ma wyrąbane i nie mówi tak ani nie mówi nie. W kontekście naszego przykładu. Teista powie, że za wielkim wybuchem stał bóg. Ateista miękki powie, że nie wie co stało za wielkim wybuchem ale nie uważa by to był bóg bo nie wykazano w dostateczny sposób istnienia tego boga. Agnostyk powie, że może to był bóg, może to nie był bóg, nie wie więc się nie wypowie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G GieniaK
-3 / 3

@lolo7
Ateista to ateista, neguje istnienie wszystkich bogów.

Twoja wypowiedz z posta:
"Prawdziwy ateista powie raczej, że nie wie i powie jak się dowie." - a potem przytaczasz jakieś teorie o ateistachi ich rodzajach. No przemyś te Twoje wypowiedzi, albo najlepiej poczytaj o ateizmie np. Richarda Dawkinsa.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
L Laufer
+1 / 1

@GieniaK
Akurat klasyfikacja Dawkinsa potwierdza to, co napisał lolo7. Może sama się zapoznaj z filozofią Dawkinsa? Masz błędne o niej pojęcie, tak samo jak błędną definicję ateizmu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G GieniaK
-3 / 3

@Laufer
"Akurat klasyfikacja Dawkinsa potwierdza to, co napisał lolo7" - szczególnie rację ma pisząc: "Prawdziwy ateista powie raczej, że nie wie i powie jak się dowie."

Nie Ty pierwszy próbujesz przypisać Dowkinsowi (i wszystkim ateistom), że tak naprawdę, to myśli coś innego niż myśli i zinterpretujesz sobie wszystko po swojemu.

Nie ma czegoś takiego jak ateizm twardy czy miękki. Ateista neguje istnieje bogów, każda inna "odmiana" to agnostycyzm.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
L Laufer
+1 / 1

@GieniaK
Cytat wprost z wikipedii: https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Agnostycyzm
"Richard Dawkins w swojej książce Bóg urojony przedstawia siedmiostopniową skalę wiary w boga lub bogów:

Silny teizm – wierzę i WIEM, że bóg istnieje.
De facto teizm – nie wiem, czy bóg istnieje, ale silnie w niego wierzę i żyję w przekonaniu, że tak jest.
Słaby teizm – nie jestem pewien, czy bóg jest, ale i tak w niego wierzę.
Agnostycyzm – istnienie boga i jego nieistnienie są tak samo niemożliwe do udowodnienia.
Słaby ateizm – nie wiem, czy bóg istnieje, ale jestem sceptyczny.
De facto ateizm – nie wiem na pewno, ale uważam, że bóg jest bardzo nieprawdopodobny.
Silny ateizm – wiem na pewno, że boga nie ma."


Dowkins... Litości. Niemniej masz rację, próbujesz przypisać innym co myślą i interpretujesz wszystko po swojemu. Nie ma sensu dyskutować z kimś takim. Dlatego od teraz wszystkie twoje słowa uznaję za bezwartościowe - masz coś do powiedzenia, potwierdź cytatem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G GieniaK
-3 / 3

@Laufer
Czy Ty w ogóle kiedykolwiek czytałaś Dawkinsa?
Nie sądzę. Wiedziałbyś wtedy jakie są jego poglądy i wiedziałbyś, że ateista to ten, który neguje istnienie wszystkich bogów. Nie napisałbyś również, że lolo7 pisząc: "Prawdziwy ateista powie raczej, że nie wie i powie jak się dowie." - ma rację.

Za chwilę będziesz mnie przekonywać, że Einstain był wierzący, w końcu powiedział "bóg nie gra w kości". No to taka Twoja logika odnośnie interpretacji tego co mówią i myślą inni.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
L Laufer
0 / 2

@GieniaK
Brak cytatów - nic nie napisałaś.
Naprawdę nie zamierzam uczyć podstaw filozofii kogoś, kogo przerasta nawet zrozumienie artykułów na wikipedii odnośnie teizmu/ateizmu i agnostycyzmu. Twoją ignorancję przewyższa tylko przeświadczenie o słuszności swojej opinii. Dopóki sama nie zapoznasz się z poprawną definicją tych pojęć, dyskusja nie ma sensu - nie pojmiesz, jak głęboko się mylisz.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G GieniaK
-3 / 3

@Laufer
Na początek Ty poczytaj "Boga urojonego", a potem filozofuj.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
L Laufer
0 / 2

@GieniaK
Wystarczyło mi przeczytać artykuł o nim na wikipedii, gdzie zacytowano wprost jego własne słowa o tym, jakie są jego przekonania. Wiem, że nie masz racji i piszesz nieprawdę.
Może dla ciebie Dawkins jest jakimś świętym, co jest jedynym źródłem prawdy - ale mnie nawet nie obchodzi co ma do powiedzenia jakiś celebryta. W filozofii już dawno, na podstawie logicznych rozważań, zdefiniowano te pojęcia i relacje między nimi. Nie chcesz używać poprawnego znaczenia słów? Współczuję. Twój problem.
Przy twojej definicji, nawet Dawkins nie jest ateistą. Zacytuję:
"W lutym 2012 w rozmowie z anglikańskim arcybiskupem Rowanem Williamsem przyznał, że nie jest do końca pewny, że Bóg nie istnieje. Powiedział, że jest raczej agnostykiem niż ateistą"

Ja nawet zacytowałem fragment "Boga urojonego". Ty masz wyłącznie swoją opinię, zero argumentów i żałosne odwołanie do autorytetu. Ad personam pominę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G GieniaK
-3 / 3

@Laufer
Udowodniłeś, że o Dawkinsie nic nie wiesz. Powołujesz się na jakieś cytaty, sensacyjne doniesienia jakoby Dawkins nie był ateistą, ale najzabawniejsze jest to, że twierdzisz, że znasz jego dorobek. Uśmiałam się.
Już niedaleko Ci do napisania, że Einstein był wierzący.

Boocku, widzisz i nie grzmisz.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
L Laufer
0 / 2

@GieniaK
Dalsze kłamstwa, do tego insynuacje, a przede wszystkim - brak argumentów i cytatów. Niestety, twoja niezdolność do czytania ze zrozumieniem przekreśla jakikolwiek sens dalszej dyskusji. Życzę, byś jednak kiedyś dowiedziała się czym w istocie jest ateizm. Choć z takimi ograniczeniami intelektualnymi to mało prawdopodobne... Cóż, kobietom nie są potrzebne.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G GieniaK
-3 / 3

@Laufer
"Życzę, byś jednak kiedyś dowiedziała się czym w istocie jest ateizm." -
poucza ateistkę "filozof", deklarujący znajomość dorobku Dawkinsa, deklarujący wszechstronną wiedzę o ateizmie i jednocześnie potwierierdzający, że:
"Prawdziwy ateista powie raczej, że nie wie i powie jak się dowie."

Może zamiast zarzucać mi "ograniczenie intelektualne", pomyślałbyś.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 15 września 2022 o 13:15

G GieniaK
-3 / 3

@Laufer
Czy mógłbyś mi wyjaśnić, głupiej ateistce, jak to jest, że ani ja, ani wszyscy inny ateiści nie wiedzą co myślą? Liczę na Twoją mądrość.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
L Laufer
0 / 2

@GieniaK
Ty nie wiesz co myślisz - w znaczeniu, że nie myślisz, tylko pleciesz androny. Ja, ateista, wiem co myślę.
Jakbym był prawdziwie mądry, skończyłbym tę dyskusję kilka postów wyżej, po uznaniu że jesteś przypadkiem beznadziejnym - bo w istocie jesteś.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 15 września 2022 o 15:29

G GieniaK
-3 / 3

@Laufer
Nie kończ tej dyskusji tak nagle.
Świat potrzebuje wzniosłych, mądrych wypowiedzi.
Bądż wspaniałomyślny, dziel się swoją mądrością.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G GieniaK
-3 / 3

@Laufer
Nie dość, że uciekłeś, to jeszcze usunąłeś część swoich komentarzy.
A jednak przemyślałeś to i owo, a to już coś.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 15 września 2022 o 16:43

L Laufer
0 / 2

@GieniaK
Myślę, że nie jesteś na tyle nierozsądna by zgłaszać wypowiedź za obrazę, po czym oskarżać o usunięcie. Jak tak chcesz, powtórzę.
Nie pisałem nic o znajomości dorobku Dawkinsa. Pisałem o znajomości jego filozofii. Wystarczy zapoznać się z jego wypowiedziami o niej, by ją znać i ocenić, że jej nie pojmujesz.
Ateista nie wie, czy Absolut istnieje. Musiałby mieć dowód. Ateista odrzuca wiarę w bogów. Jeśli sądzisz, że wiesz o nieistnieniu Absolutu w czystej jego definicji... To dowodzisz swojej ignorancji. Można udowodnić fałsz konkretnego wyobrażenia Boga, ale nic więcej. Brak punktu zaczepienia, by wykluczyć Demiurga.
Nie uciekam, po prostu nie mam z kim dyskutować. Przypomnę, masz 0 argumentów.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
T tobimadara
-1 / 5

Czym innym jest wiara w bliżej nieokreślonego stwórcę, a czym innym wiara w chrześcijańskiego boga. Na pierwsze nie ma żadnych dowodów, a w drugim przypadku w każdej chwili możesz sprawdzić, że np. ludzie nie potrafią chodzić po wodzie, a H2O nie da się zamienić w C2H5OH. Tak samo wiesz, że nie ma greckich bogów, bo na Olimpie jest pusto.

Jako ateista też mam problem z samoistnym powstaniem czegoś z niczego. Ale koncepcja boga niczego tu nie tłumaczy, bo prowadzi tylko do pytania "kto stworzył boga". A jeśli coś istniało od zawsze, to wydaje się bardziej prawdopodobne, że to było coś mniej skomplikowanego niż świadomy, wszechmocny byt.

Istnieje możliwość, że tak jak piszesz przed naszym wszechświatem istniał inny wszechświat i że cyklicznie się on rozszerza i kurczy. Są nawet takie teorie. Ale dla nas nie ma to większego znaczenia, bo i tak jest to poza naszym zasięgiem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kozaalfa1
+2 / 4

Wydaje mi się, że nie było by takich kłótni, gdyby KK postępował jak nakazał Jezus. Niestety - gwałcą dzieci, pławią się w dostatku, aby pokazać swój akt dobrej woli - modlą się za ... coś tam (mając zarazem tyle pieniędzy, że mogliby za nie rozwiązać problem). Można jeszcze dodać, że trzymają się z władzą, w takim stopniu, że Ci pragną aby wszyscy (mimo wszelkich bezeceństw KK), należeli do niego, zaś sama władza pokazuje się jako wyższa klasa, która "głupcom" mówi jak żyć, sami zaś prowadzą hulaszczy tryb życia.
Najlepsze jest to, że kiedyś czytałem/słuchałem (przepraszam nie pamiętam materiału) o proroctwie które miało nasz kraj ukazać w pięknym świetle, oraz, że reszta państw będzie brała z nas przykład. Oczywiście była w nim mowa o zapłacie(modlitwy do Marii i takie tam). No jak nic pasuje do obecnego czasu - nie ! nie wypowiedź z proroctwa, ale to, że rząd zmusza cały kraj do bycia katolikami.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 12 września 2022 o 15:10

avatar lolo7
0 / 0

@kozaalfa1
W sensie, że uważasz że ateiści nie kłóciliby się z teistami o istnienie boga i powstanie wszechświata gdyby księża nie gwałcili dzieci, nie żyliby w luksusie i nie zwąchiwali się z władzą?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kozaalfa1
0 / 0

@lolo7 Masz rację - trochę się zagalopowałem. Ale tak mnie mierzi ta obłuda KK, że ją wszędzie widzę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J jeszczeNieZajety
0 / 4

Nie. Śmieszny to jesteś Ty. Ateista mówi :nie wiemy". NIE WIEMY. MOŻE Wszechświat istnieje od zawsze. Może powstał z fluktuacji kwantowej. Najlepszą odpowiedź (moim zdaniem) dał Neil degrasse Tyson. "Nie wiemy ale nasi najlepsi ludzie pracują nad tym".
Ja mam takie pytanie do wierzących: po co bóg się ludziom objawił i to wlaśnie w taki a nie inny sposob? Czy naprawdę stwórcy i zarządcy (załóżmy) Wszechświata skłądającego się z co najmniej 100000000000 (11 zer) galaktyk, każda średnio skłądająca się z 10000000000 (11 zer) gwiazd potrzebuje czci, modłów i hołdów od istotek niewyobrażalnie małych w jego skali? On, ten stwórca, istnieje od minus nieskończoności w czasie. Po upływie nieskończenie długiego czasu wpadł na pomysł. Stworzę Wszechświat. Stworzył. Potem jeszcze czekał 13,8 miliarda lat na pojawienie się człowieka. Na jednej z miliardów, miliardów planet. Potem czekał jeszcze około 100000 lat (na tyle są szacowane najstarsze szczatki niewątpliwie ludzkie) by się ludziom objawić. I to też nie wszystkim. PO CO to zrobił? Na co czekał i czego mu brakowało? Starych bab zawodzących w kościele? On, który zarządza naprawdę wielkim wszechświatem? Gdyby cały znany dziś i na pewnością istniejący Wszechświat zmniejszyć do rozmiarów kuli ziemskiej to sama Ziemia by była w tej skali ponad 100 razy mniejsza od jednego, JEDNEGO, atomu wodoru. Nie byłoby jej widać nawet przez mikroskop elektronowy. Ludzie dla tego boga są mniejsi miliony, miliony razy bardziej niż dla nas są bakterie. Czy my czujemy potrzebę tego by bakterie wyśpiewywały na naszą cześć "O panie jaki jesteś potężny"?
To jest śmieszne.Ale tu poczucie humoru u wierzących słabnie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
F konto usunięte
-1 / 1

@jeszczeNieZajety Coś może istnieć jakaś siła , Grecy nazywali ją logos, rozumem Wszechświata. Im dłużej żyję tym nabieram coraz większego przekonania że coś istnieje Religie wzięły się z pytania. Co my właściwie tu robimy. To my wymyśliliśmy hołdy, modlitwy. Nikt nam tego nie narzucił. Szanuję i wierzących i niewierzących o ile nie są fanatykami bo i w jednej i drugiej grupie tacy istnieją. Nigdy ani jedni ani drudzy nie będą wiedzieć na pewno Paradoksalnie i jedni i drudzy zawsze będą wierzyć. Jedni że Bóg jest, drudzy będą wierzyć że Boga nie ma .

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S Sok_Jablkowy
0 / 2

@fissiu

Nasz początek jest taki sam jak każdego innego przedstawiciela fauny czy flory. Nie mamy żadnego wielkiego celu. I im prędzej to zrozumiemy, tym prędzej zrozumiemy, że powinniśmy dążyć do szczęścia i ulatwienia sobie życia, żebyśmy nie zmarnowali ograniczony czas, jaki mamy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
F konto usunięte
0 / 0

@Sok_Jablkowy My jednak mamy świadomość, własnego istnienie, istnienia Wszechświata i swojego w nim miejsca. Wciąż poznajemy , wciąż tworzymy naszą rzeczywistość być może kiedyś stworzymy własny Wszechświat. czy Wszechświat ma cel ? Być może jest nim świadomość, która ogarnia istnienie Wszechświata . Zwłaszcza że tak na prawdę Wszechświat nie ma w sobie nic materialnego i tylko życie, które wciąż ewoluuje może zdać sobie sprawę z jego istnienia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J jeszczeNieZajety
+1 / 1

@fissiu Moim zdaniem dla dorosłego i poważnego człowieka istnieje tylko jedna droga. Poznać fakty. Potem starać się je zrozumieć i połaczyć w jakiś logicznie spójny sposób. A potem - uwaga, ważne! - być gotowym na akceptację dalszych faktów. Jeśli nowe fakty nie mieszczą się w poglądzie na świat jaki do tej pory mieliśmy to szukamy nowego, któryby -znów ważne!- wyjaśniał wszystko to co stary pogląd wyjaśniał i wyjaśniał również nowe rzeczy. Bo wiemy, że nie wszystko wiemy. Że czekają nas nowe odkrycia, które otworzą nam nowe okna na świat.
Dorosły i poważny człowiek nie wymyśla niesprawdzalnych bajek.
Zdumiewa mnie jakaś dziwna ślepota wierzących. OK - Bóg stworzył Kosmos i tak dalej. Żmudnie i powoli poznajemy budowę i działanie dzieła Stwórcy. Pokolenie po pokoleniu wiemy i rozumiemy więcej. Widzimy, że w pewiem sposób Wszchświat jest piękny. Na przykład matematycznie. Jeśli ktoś naprawdę (ja nie) czuje potrzebę oddawania jakiejś czci temu ewentualnemu stwórcy to powinien starć się ze wszystkich sił ZROZUMIEĆ jak Jego dzieło działa. A nie tkwić w starych księgach spisanych przez ludzi, którzy nie mieli nawet promila naszej obecnej wiedzy. Jeśli jakiś bóg faktycznie istnieje i naprawdę potrzebuje jakiegoś uznania z naszej strony to tylko w jeden sposób: poznać i zrozumieć Jego dzieło. Skąd to wiem? Bo Wszechświat wygląda na to, że może za tym wszystkim stać jakiś rozum. Ten Rozum nie może być głupszy niż ja. A ja bym takich czci nie wymagał. Bo to po prostu głupie.
Wierzący z uporem godnym lepszej sprawy nastają na to, że ich bóg jest głupi i małostkowy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 12 września 2022 o 17:56

F konto usunięte
-1 / 1

@jeszczeNieZajety Ja też nie siedzę w księgach ale są ludzie którzy to robią i niech sobie robią. Nie uważam jednak że poznanie faktów jest jedyną drogą . Filozofowie dochodzili do wniosków , które po upływie przeszło tysiąca lat okazywały się prawdą i znajdowano na to dowody, religii mogę zarzucić to że obwarowuje się dogmatami a przez to robi się mało otwarta. Podobnie jest też w szeroko pojętym świecie naukowym tam też istnieją dogmaty, które trudno obalić jak na przykład statyczny wszechświat Einsteina, którybprzez wiele dekad był dogmatem mimo że dowody mówiły co innego i tak wspomniana teoria Wielkiego Wybuchu przeszła długą drogę zanim została uznana za obowiązującą.Hawking dopiero w 1999 roku poddał się i ją uznał.mimo wielu dowodów i uznania jej w latach 60 po odkryciu promieniowania tła. Hawking przyznał też że jego upór wynikał z jego osobistych uprzedzeń bo... tą teorię stworzył ksiądz katolicki i zarazem kosmolog a przypominała ona stworzenie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J jeszczeNieZajety
0 / 0

@fissiu Tu się nie da naipsać dzieła o filozofii nauki. Jasne, że trzeba się na jakieś filozofii opierać by w jej ramach oceniać fakty. Esencją filozofii nauki jest "cudów nie ma". Naukę tworzą ludzie a ludzie są tacy jacy są. Zapewne słyszałeś o wyczynach Pitagorasa na przykład. On uważał, że wszystko da się wyrazić liczbą. Dla niego liczbą to było to co my dziś nazywamy liczbą wymierną. Gdy jeden z jego uczniów odkrył, że przekątna kwadratu nie daje się (długość) wyrazić liczbą (bo pierwiastek kwadratowy z 2 jest niewymierny) kazał go utopić by ta straszna prawda (że są rzeczy, których się nie da wyrazić liczbą) nie wyciekła. Jak widać nie pomogło - wyciekło:). .Newton kłócił się z Leibnitzem o to kto wynalazł rachunek rózniczkowy i całkowy. (obecnie przyjmuje się, że zrobili to niezależnie, dziś stosuje się symbole Leibnitza). I tak dalej. Ale w końcu nauka jednak dokonuje samokorekty, modyfikuje się i zmienia poglądy. Religia jest nieugięta. W "pismach świętych" nic nie można zmienić. Naprawdę niegłupi ludzie spędzją olbrzymie ilości czasu i dokonują niewiarygodbnych łamańców logicznych by pogodzić naukę z "pismem". Mniej mądrzy stosują zasadę świetnie opisaną w kawale z czasów PRLu: co należy zmienić jeśli fakty nie zgadzają sie z teorią? Teorii nie można zmienić. Jest słuszna. Faktów też nie można zmienić - no bo to są fakty. Należy zmienić "nie zgadzają"., Widziałem niedawno filmik gdzie mędrzec islamski wywodził, że w Koranie jest sama czysta i prawdziwa nauka. Był bardzo inteligentny i konstruował zaiste wielopiętrowe łamańce by między innymi udowodnić, że jak jest napisane, że gwiazdy są poprzybijane do kopuły niebieskiej to to jest, prawda, prawda, tylko należy to właściwie zinterpretować.
Polecam Ci to słowo:"interpretacja". Pisma święte są OK tylko należy je odpowiednio interpretować. Tymczasem obowiązuje prosta zasada. Im więcej interpretacji tym mniej informacji. Pisma "święte" się "interpretuje". Dzieła naukowe się po prostu czyta. BEZ interpretacji. .Oczywiście jest też coś takiego jak na przykłąd "interpretacja kopenhaska" Ale to co innego i na odrębne rozważania. Ta interpretacja to nie to samo co wyczyny wspomnianego islamisty.
Nauka przynosi konkrety - na przykład możemy się wymieniać opiniami na Internecie. Modlitwy dają rezultaty nieistotne statystycznie.
Wojciech Młynarski, jeszcze w PRLu napisał piosenkę o dzieciach układających puzzle. Do dziś nie wiem jak mu to puścili. Te dzieci tam układają, układają, układają i nijak nie mogą ułożyć. W końcu padają slowa dzieci do rodziców:
"....dajcie wytchnąć, dajcie pożyć,
po co my to układamy
jak to nie da się ułożyć".
Inną zdobyczą jaką wyniosłem z PRLu to było pojęcie "niesienia drabiny przez las w poprzek". Dziś mam wrażenie, że religie to jest takie usiłowanie niesienia drabiny w ten właśnie sposób.
Ja osobiście uważam, że w żaden sposób nie da się wiary pogodzić z nauką. Można (i to robią wierzący naukowcy) je separować. Tak jak można być alkoholikiem i jednocześnie zawodowym kierowcą. Trzeba tylko przestrzegać zasady "pijesz - nie jedziesz; jedziesz - nie pijesz". Tak robią wierzący naukowcy. Ja tak nie potrafię.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 13 września 2022 o 16:34

avatar zelalem
0 / 6

Trzeba było częściej chodzić na fizykę zamiast na religię.
To wiedziałbyś, że teoria Wielkiego Wybuchu jest sprawdzalna i potwierdzona doświadczalnie, a istnienie boga ciągle nie...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
F konto usunięte
-1 / 5

@zelalem Tak się składa że autorem tej teorii tzn Wielkiego Wybuchu jest ksiądz katolicki, który pewnie i chodził na religię i nie opuszczał fizyki.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
Z ZZZZ9999
-2 / 2

@fissiu Mikołaj Kopernik też był duchownym katolickim i co to znaczy/zmienia w kontekście istnienia boga?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar zelalem
0 / 0

@fissiu
"..Lemaître twierdził, że jego teoria jest czysto naukowa i jest niezależna od poglądów religijnych"
I można nie twierdzić, że teoria jest jedynie słuszna, w pełni skończona i niezmienna, na wieki wieków amen...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Asheera
-1 / 5

Prawdziwy ateista, który posiada jakąś inteligencję, powie że zwyczajnie wiedza naukowa o wszechświecie zaledwie raczkuje - i dotyczy to tak samo teorii powstania wszechświata, jak i stanu obecnego. Dlatego właśnie między innymi nazywa się to TEORIA wielkiego wybuchu.

Nauka ma to do siebie, że sie rozwija - powstają teorie, które wraz ze wzrostem wiedzy mogą albo zostać potwierdzone, albo obalone

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G GieniaK
0 / 2

@Asheera
Religia natomiast "udaje", że się nie myli.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S Sok_Jablkowy
0 / 0

Moja teoria jest taka, że kosmos się cały czas roszerza po wielkim wybuchu, ale jednocześnie czarne dziury będą się robiły coraz większe, co spowoduje, że w pewnym momencie zacnie się kurczyć, aż powstanie jedna wielka czarna dziura, która zainicjuje kolejny wielki wybuch.

Czy to już się stało, nie wiem.
Czy to możliwe, też nie wiem.
Czy wierzę, że mam rację, nie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S Sok_Jablkowy
0 / 0

Moja teoria jest taka, że kosmos się cały czas roszerza po wielkim wybuchu, ale jednocześnie czarne dziury będą się robiły coraz większe, co spowoduje, że w pewnym momencie zacnie się kurczyć, aż powstanie jedna wielka czarna dziura, która zainicjuje kolejny wielki wybuch.

Czy to już się stało, nie wiem.
Czy to możliwe, też nie wiem.
Czy wierzę, że mam rację, nie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E Erecer
0 / 0

W nauce przyjęło się, że jak coś twierdzisz, to mudisz to udowodnić. Skoro twierdzisz, że Bóg istnieje, to teraz przedstaw dowody na to, że istnieje. I w drugą stronę. Twierdzisz, że nie istnieje przedstaw na to dowody.
Tym różni się nauka od wiary. W nauce musisz dowieść, że masz rację. W religii wystarczy, że większość Cię słucha.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
L life_efil
0 / 0

@wakxam zapominasz o tych co mają kwestię istnienia / nieistnienia tego czy innego boga głęboko gdzieś.
Tak naprawdę wierzący i niewierzący prawie się nie różnią, Mamy jakieś 4000 religii na świecie. Niewierzący myślą, że 4000 z nich jest zmyślona. A dowolny wierzący myśli tak o 3999 z nich ;) Toż to ćwierć promila różnicy tylko. :D

No a reszta ma to..

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A adamIM
0 / 0

a może nie było żadnego wielkiego wybuchu i zastosowanie ma tu teoria bran? może nasz Wszechświat powstaje tak jak kręgi na wodzie po wrzuceniu kamienia. punkt w którym uderza kamień jest punktem styku falujących bran. od tego momentu Wszechświat się nieustannie rozszerza aż do całkowitego zaniku tak jak w przypadku kręgów na wodzie. potem następuje kolejne zetknięcie się sąsiednich bran i tak w kółko. eliminuje to tłumaczenie że Wszechświat powstał z niczego ponieważ falujące brany są energią, która istnieje od zawsze.
zapewne zaraz powstanie pytanie, to dlaczego te brany nie zderzają się częściej? a no może dlatego że w wyniku zderzenia na obu branach powstają potencjały energetyczne wzajemnie się odpychające i dopóki wszechświaty na nich powstałe nie zanikną nie ma możliwości zderzenia się ponownego.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem