Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
75 79
-

Komentarze ⬇⬇

Zobacz także:


Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
avatar rafik54321
+2 / 4

Tylko że w żadnym razie prawa autorskie nie zabraniają rozdawania twórczości. Wystarczy że właściciel praw się na to zgodzi. Takowy pisarz, np w testamencie może zapisać aby wszystkie prawa autorskie były na wolnej licencji, jakoby każda wytwórnia mogła dowolnie drukować jego twórczość bez płacenia za licencję. Wolno tak postąpić. Więc to nie w prawie jest problem. To w poetach którzy nie chcą pisać za darmo jest problem. Czy to źle czy do rzęs? Cholera wie. Jednak to nie w prawie jest problem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M mieteknapletek
+3 / 5

prawa autorskie w obecnej formie to 20 wiek, teraz pytanie, czy znasz tworczosc poetow wspolczesnych dla mickiewicza i slowackiego ktorzy nie byli omawiani w szkole czy na studiach?
a przeciez ich tworczosc nie jest chroniona prawami autorskimi

nie wiem czy zdajesz sobie sprawe z tego ze bez praw autorskich, wybitny poeta czy pisarz, moze dalej przymierac glodem, a kase bedzie trzepal wydawca wydajacy tomiki poezji tego poety pod swoim nazwiskiem

i na koniec, prawa autorskie wygasaja 70 lat po smierci autora, tak ze nic nie stoi na przeszkodzie wydac je po tym czasie

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
F konto usunięte
+3 / 7

Może przestań szukać w internetach a zacznij w bibliotece, zapewniam że znajdziesz.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R ruskm
+1 / 1

Autor chce jednak pieniędzy, za życia.Slawa po śmierci nic nie daje. Nie żyjesz więc nie wiesz czy o tobie pamiętają.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M mieteknapletek
0 / 0

@ruskm
ale jak dlaczego po twojej smierci, korzysci majatkowe z twojej tworczosci maja czerpac obcy ludzie, jak moga twoje dzieci i wnuki

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R ruskm
0 / 0

@mieteknapletek ale jak dlaczego uważasz, że sądzę, że utwory po śmierci powinny być uwalniane?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Melotte
0 / 0

@rafik54321 Nie wiem czy współcześni twórcy zdają sobie do końca sprawę z problemu i czy myślą o losie ich twórczości po ich śmierci. Bo w końcu kto spisuje testament, jeśli nie posiada namacalnego nieruchomego majątku? Takie sprawy odkłada się na później, aż w końcu jest za późno. Czy mieliby pisać za darmo? Nie chodzi mi o drukowanie tomików ich poezji, ale o cytowanie całości lub fragmentów ich utworów np. w internetach.

@mieteknapletek Nie wiem czyja twórczość jest omawiana na studiach, ale w szkołach podstawowych i średnich mamy dość zawężony spis twórców z każdego okresu. Czemu nie znamy współczesnych Mickiewiczowi? Może z racji upływu lat? Albo z nastawienia zaborców? Pojęcia nie mam. Ale Młoda Polska jest nam bliższa epokowo i zapewne zasobniejsza w poetów. Jednak ich twórczość zdążyła się załapać na pierwsze przepisy dotyczące praw autorskich wprowadzone w 1926r. A potem przyszła wojna, okres PRL-u z cenzurą, a potem już pamięć o nich po prostu zaginęła, bo pomarli ci, którzy w młodości czytali ich wiersze.

Nie mam na myśli tomików poezji, bo te zdecydowanie powinny być objęte ochroną, ale myślę o cytowaniu poszczególnych wierszy lub ich fragmentów. Prawa autorskie wygasają po 50 latach od śmierci autora (lub wydawcy, bo zależy komu zostały przypisane prawa), ale kto pamięta o pisarzu czy poecie po takim czasie? Komu poza tym zależy na ponownym wydaniu?

@fissiu Nie mam na myśli "Kwiatów polskich" Juliana Tuwima, ale np. "Pieśń o Ojczyźnie" Kornela Makuszyńskiego wydaną w 1924r.

@ruskm Zgadza się jeśli chodzi o współczesnych twórców. I dlatego przeciwstawiłam ich nastawieniu autorów z lat mocno ubiegłych.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
0 / 0

@Melotte tak siak czy owak, problem nie jest w prawie. Bo jeśli dany autor chce, to ma cały wachlarz możliwości by udostępnić część czy całość swojej twórczości za frajer. Za życia czy po śmierci.

Kto spisuje testament? Też tak różnie. No ale można, czyli znów - nie w prawie jest problem.

Raczej bym powiedział że większość współczesnych pisarzy czy poetów nie jest artystami. To samo dotyczy piosenkarzy. To nie są artyści "z powołania", z natchnieniem itd. To po prostu produkcja. To są rzemieslnicy. Kasa się kończy, to trzeba jakiś twór skręcić, bo wydawca oczekuje książki. No klepie to od niechcenia XD. Taki "biznes". A jak w sztukę miesza się biznes, to sztuka się kończy :/ .

Znów warto by się zastanowić nad stworzeniem takiej "polskiej biblioteki kongresu". Chodzi o to, że w takiej bibliotece powinny być po np 3 sztuki każdej wydanej książki w Polsce, każdego autora. Choćby po to, aby taki mol książkowy coś mógł odkopać po X latach :P . Tylko ciekawe jak z finansami wtedy. Byłaby to swoista skarbnica kulturowa.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Melotte
0 / 0

@rafik54321 Cóż... Może sobie współcześni twórcy uświadomią kruchość swojej twórczości i zaczną spisywać testamenty pozwalające dzielić się ich dziełami ze światem. Może.

Zgadzam się w postrzeganiu współczesnych twórców jako producentów. Czasy Wielkich Twórców zdecydowanie przeminęły i od dawna nie ma nikogo, kto by "porwał tłumy". Oczywiście, zdarzają się sytuacje, że ktoś napisze coś, co z zapałem krąży po Kraju i internetach, ale po miesiącu już mało kto to pamięta. A emocje są słomiane.

Pomysł z "polską biblioteką kongresu" jest rewelacyjny i całkowicie go popieram. Mógłby być nawet w formie cyfrowej. W sumie jest zbliżona trochę do Twojego konceptu strona, która się powoli rozwija: https://polona.pl Tylko, że człowiek nawet nie wie czego może szukać.
Twój pomysł rozszerzyłabym jeszcze o dzieła filmowe i muzyczne oraz słuchowiska radiowe.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
0 / 0

@Melotte ale wiesz znowu koszta. Chyba że by to przerzucić na wydawców. Znowu też powiedzmy prawdę w dziób, 3 egzemplarze książki przy nakładzie np 10tys to jest nic.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M mieteknapletek
0 / 0

@Melotte
"Czemu nie znamy współczesnych Mickiewiczowi? Może z racji upływu lat? Albo z nastawienia zaborców?"
stawiam ze jest to zwiazane z wlasnie uplywem lat, kazda epoka ma swoich "celebrytow". Jedni sie tak wypromuja ze zostana zapamietani (mickiewicz, slowacki) a o innych zapomna. Tak masz z kazda epoka, Prawa autorskie czy ich brak nic w tej kwestii nie zmieni
.
"Nie mam na myśli tomików poezji, bo te zdecydowanie powinny być objęte ochroną, ale myślę o cytowaniu poszczególnych wierszy lub ich fragmentów. "
ale obecne prawo dopuszcza cytowanie fragmentow utworow objetych prawem autorskim

"Prawa autorskie wygasają po 50 latach od śmierci autora (lub wydawcy, bo zależy komu zostały przypisane prawa), ale kto pamięta o pisarzu czy poecie po takim czasie? Komu poza tym zależy na ponownym wydaniu?"
nie wiem czy zdajesz sobie sprawe z tego ze zarowno lovecraft (ten od cthulu) jak i howard (ten od conana) byli uwazani za grafomanow, prawa autorskie na ich tworczosc dawno wygasla, a jednak ich tworczosc dalej sie sprzedaje


Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Melotte
0 / 0

@rafik54321 Jeśli o koszty chodzi, to proponowałabym przekierowanie ich naprawdę dużej puli z nietrafionych konceptów. "Polska biblioteka kongresu" to nawiązanie do Banku Nasion na Spitsbergenie. Coś, co będzie służyło Narodowi przez następne stulecia, a może i tysiąclecia. I trzy egzemplarze całkowicie wystarczą, o ile dostęp też będzie do wersji cyfrowej.



@mieteknapletek Nie bez znaczenia było nastawienie zaborców do polskiej literatury. Była w większości zakazana i jedynie po cichu recytowana w domach i na tajnych kompletach. Ludzie umieli na pamięć wiersze i fragmenty prozy. Twórcy nie mieli jak wydać swoich dzieł i często (w tym Mickiewicz) wydawali je na uchodźstwie, najczęściej we Francji. Tylko niewielka część docierała do Polski. Za nielegalne drukowanie groziła Syberia, co sporo Rodaków sprawdziło na własnej skórze. A ksero jeszcze nie wynaleziono.

Owszem mamy w Polsce prawo cytatu, jednak przepisy, które je stanowią, są nie do końca jasne i wynikają z tego nieporozumienia z określonymi konsekwencjami. Dlatego większość społeczeństwa po prostu rezygnuje ze swobodnego cytowania. Tym bardziej, jeśli dotyczy to całości wiersza, a nie jego małego fragmentu.

Wielcy Przedwieczni nie pozwolą, by raz ujawnieni światu popadli w zapomnienie. Ale Era Hyboryjska już nie jest tak często odwiedzana jak dawniej. Howard i Lovecraft mogli uchodzić za grafomanów, ale ich dzieła trafiły na czytelników, którzy za nimi podążyli w ich uniwersa i się w nich odnaleźli. I to oni poprzez dziesięciolecia dbali o ponowne wznowienia, nierzadko własnym kosztem. Dodatkowo Howard zyskał sporą grupę kontynuatorów (z lepszym lub gorszym skutkiem) historii Conana. Zresztą Howard to nie tylko Conan, ale chociażby Bran Mak Morn. Jednak czy znane są obecnie dystopijne i fantastyczne opowiadania Kiplinga, czy raczej znana jest tylko "Księga dżungli"? I trochę to smutne, że w niebyt wpadnie jego opowiadanie "Proste jak D.R.U.T." z 1987r., albo "Imię moje Legion" Zelaznego wyd. 1992r.(świetna wizja ogólnoświatowej bazy ludzkości) oraz wiele innych.
Nie wiem jak jest w innych miastach, ale w moim (Łódź) w Bibliotece Miejskiej i jej filiach w niewyobrażalny sposób zostały okrojone księgozbiory i obecnie przyjmowane są tylko książki wydane po 2010r.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
0 / 0

@Melotte tu znowu za bardzo odpływasz w romantyczną wizję dziedzictwa kulturowego i zapominasz o przyziemnej sferze ekonomicznej.

Jeśli każda książka miałaby być do wypożyczenia w formie e-booku, to przestaje mieć sens robienie książek wgl.
Bo z założenia e-book robimy raz, a potem tylko odcinamy kupony od sprzedanej wersji cyfrowej. Można je dowolnie kopiować i mnożyć. Więc po co kupować księżki, jakiekolwiek książki, skoro każdą za frajer i zawsze by można wypożyczyć? Tak by się zarżnęło całą branżę literatury.

Więc jeśli już, to te e-booki musiałyby być dostępne w takiej samej formie, jak książki papierowe. 3 e-booki w rotacji. Być może na kartridżach. Bo potem taki kartridż łatwo odtworzyć gdyby uległ uszkodzeniu w ramach wypożyczania. Książki papierowe dużo trudniej.
Trochę jak z oryginałem obrazu Mona Lisy i plakatami sprzedawanymi w muzeum masowo :P . Najważniejsza treść czyli sam obraz jest tu i tu, ale najcenniejszy egzemplarz, oryginał zachowujemy w muzeum.
Znowu też te egzemplarze papierowe sugeruję 3 sztuki, (najlepiej w 3 różnych ośrodkach), bo różnie bywa. Pożary, kradzieże, powodzie czy inne kataklizmy się po prostu zdarzają.
W informatyce już dawno się nauczyli że posiadanie tylko jednej kopii danych jest proszeniem się o ich utratę. Bo każdy nośnik zawiedzie, to nie jest rozważanie czy nośnik nawali, tylko kiedy XD.
Więc potencjalnie, może, kiedyś takie banki e-booków może szlak trafić, bo jakiś anarchista literaturowy zrobi atak na bazę e-booków biblioteki i wszystko skasuje XD. To chociaż z papieru by było jak to odtworzyć.

Jednak właśnie ograniczone zasoby biblioteki są tym co umożliwia branży literackiej utrzymanie się na rynku. Gdyby każdą książkę, każdy mógł wypożyczyć za frajer, do tego zawsze mógł to zrobić, nikt by książek nie kupował. Bo i po co? A nikt nie będzie uruchamiać całego procesu wydawania książki, tylko po to aby wydać 3 egzemplarze, które i tak odda za frajer PBK :/ .

Do tego jest jeszcze kolejna bardzo przyziemna kwestia. PBK to musiałby być całkiem potężny budynek. Wielkości szpitala. I to takiego z nie pierwszej łapanki :/ .
Druga sprawa, że sam taki budynek w końcu stałby się atrakcją turystyczną samą w sobie :P

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Melotte
0 / 0

@rafik54321 Akurat ja należę do tych osób, które korzystają wyłącznie z papierowych książek i mam całkiem spory księgozbiór oraz należę do biblioteki. Dlatego jestem za opisaną przez Ciebie "biblioteką". I tak, pomysł z rozlokowaniem każdego egzemplarza w innym miejscu, uważam za rozsądny. Jednak jestem za "szerzeniem" literatury i powszechną dostępnością, a to cecha bardziej pozytywistyczna niż romantyczna :) I tu się pojawia miejsce na postać cyfrową.

"Gdyby każdą książkę, każdy mógł wypożyczyć za frajer, do tego zawsze mógł to zrobić, nikt by książek nie kupował."
Otóż z tym się nie zgodzę, bo chociażby ja kupuję książki papierowe na własny użytek nawet wtedy, gdy są w bibliotece. Bo posiadając własny egzemplarz związuję się z nim emocjonalnie i mam do niego dostęp 24/24. A często wracam do książek, z którymi jestem zżyta. I wiem, że ludzi mających podobne do mojego podejście jest wcale nie tak mało, wiec chociażby dla nas wydawnictwa zawsze będą potrzebne.

Jeśli o budynek chodzi to mamy w Kraju trochę niszczejących, bo nieużywanych, budynków odpowiedniego formatu np. pofabryczne czy zamki. Wystarczy zadbać, odrestaurować i zagospodarować. I tak, będą to atrakcje turystyczne jeśli doda się do tego odpowiednią aranżację wnętrz i bonusy w postaci kafejek, wystaw stałych i czasowych, targów książek oraz innych atrakcji artystycznych.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
0 / 0

@Melotte Tylko właśnie to jest ta różnica.
Niczym w socjalizmie. Jak każdemu dasz do ręki książkę za darmo, to komu będzie się opłacać książki tworzyć? I nawet zakładając istnienie takich fanów jak ty, czy jesteś gotowa przyjąć na siebie cenę tego, aby 10 innych osób miało książkę za darmo?
Bo wtedy twoja książka dla ciebie już nie będzie kosztować np 50zł, tylko 600zł. Bo taki jest rezultat rozdawnictwa.
Powszechna dostępność ok, darmowość, ok, ale musi być tego cena, ceną jest właśnie oczekiwanie w kolejce. Kto nie chce czekać musi kupić ją sobie sam.

No właśnie to "zadbać, odrestaurować i zagospodarować" to olbrzymi koszt który szybko się nie zwróci, a najpewniej nie zwróci nigdy :/ . Dlatego te budynki musiałyby być niemal "gotowe"
Sugeruję wpierniczenie się do jakiegoś zakonu księży XD.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M mieteknapletek
0 / 0

@Melotte
"Nie bez znaczenia było nastawienie zaborców do polskiej literatury"
a co z nie polska? bedzie dokladnie taka sama sytuacja, kilku najlepszych z danej epoki zapisalo sie w historii a reszta zostala zapomniana

"Dlatego większość społeczeństwa po prostu rezygnuje ze swobodnego cytowania. Tym bardziej, jeśli dotyczy to całości wiersza, a nie jego małego fragmentu."
czyli problemem nie jest prawo, tylko to ze ludzie go nie znaja

"Wielcy Przedwieczni nie pozwolą, by raz ujawnieni światu popadli w zapomnienie. Ale Era Hyboryjska już nie jest tak często odwiedzana jak dawniej."
moze to wynika z tego ze fantastyka pokroju conana sie ludziom przejadla, a archetyp wielkiego silnego wojownika ratujacego ksiezniczki sie ludziom znudzil

"I to oni poprzez dziesięciolecia dbali o ponowne wznowienia, nierzadko własnym kosztem."
i wlasnie w tym rzecz, to nie prawa autorskie powoduja to ze autorzy zostaja zapomniani, ale to ze ich tworczosc nie stworzyla fandomu ktory by ja utrzymal przy zyciu

"Jednak czy znane są obecnie dystopijne i fantastyczne opowiadania Kiplinga, czy raczej znana jest tylko "Księga dżungli"?"
bo to ta druga zbudowala wieksza grupe fanow, biorac pod uwage ze kipling zmarl w 1936, to jego tworczosc nie jest juz chroniona prawami autorskimi i jakos nie widzialem zeby jego inna tworczosc byla tak chetnie kupowana.

"Nie wiem jak jest w innych miastach, ale w moim (Łódź) w Bibliotece Miejskiej i jej filiach w niewyobrażalny sposób zostały okrojone księgozbiory i obecnie przyjmowane są tylko książki wydane po 2010r."
trudno powiedziec, mam awersje do bibliotek, wole kupowac ksiazki niz je pozyczac:)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Melotte
0 / 0

@rafik54321 Rozdawnictwo? Ależ od dawna na tej właśnie zasadzie funkcjonują biblioteki publiczne, z których można wypożyczyć za darmo zarówno wersje papierowe książek jak i audiobooki. I księgarnie przez to nie mają się gorzej :) Problemy ze sprzedażą książek wiążą się ze spadkiem czytelnictwa ogólnego. Trzeba ludzi zachęcić do czytania na wszystkie sposoby, a wtedy zapragną też mieć własne książki.

Część zamków i pałaców została odrestaurowana i koszty się zwróciły, a zabytki nie popadały w ruinę. Jeśli w klasztorach stoją puste, nieużywane pomieszczenia to czemu nie? Budynek nieużywany stopniowo popada w ruinę, kruszą się tynki i pojawia się grzyb. Więc w interesie wszystkich leży zagospodarowanie tegoż.

Dziękuję za ciekawą rozmowę i jakbyś kiedyś doszedł do władzy i chciał utworzyć "Polską bibliotekę kongresu" to masz pełne moje poparcie. Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru :)

@mieteknapletek Po śmierci autora prawa autorskie przechodzą na spadkobierców, a czasami jest tak, że autor jeszcze za życia przekazał je wydawcy. Za każdym razem trzeba to ustalić.

Ja, pomijając, że mieszkanie mam nie za duże a książek coraz więcej, zanim kupię książkę, muszę mieć pewność, że chcę ją mieć, bo z moimi książkami nawiązuję łączność emocjonalną, dlatego wolę najpierw pożyczyć i przeczytać. Chyba, że to kolejna z serii. Poza tym jest sporo książek, które chcę przeczytać tylko raz. Tak więc, biblioteka jest mi dość niezbędna :)

Dziękuję za bardzo ciekawą rozmowę i poruszenie tematów wartych przemyślenia. Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
+1 / 1

@Melotte tylko że wtedy (kiedy ludzie by kupowali własne książki) biblioteki mijają się z celem.

A po co klasztor jak księży zaczyna powoli brakować? XD

Myślę że gdybym doszedł do władzy to utworzenie takiej biblioteki by było celem trzecioplanowym :P .
Najpierw trzeba by porządnie pozamiatać gospodarkę, armię i stosunki międzynarodowe - w tej kolejności.
Potem system emerytalno-ubezpieczeniowy. Dopiero wtedy można by się zająć takimi drobniejszymi sprawami.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M mieteknapletek
+1 / 1

@Melotte
"Po śmierci autora prawa autorskie przechodzą na spadkobierców, a czasami jest tak, że autor jeszcze za życia przekazał je wydawcy. Za każdym razem trzeba to ustalić."
tak, ale zauwaz ze to ze autor zmarl, wcale nie przeszkadza wydawac jego ksiazek czy robic filmy na ich podstawie, wystarczy sie dogadac ze spadkobiercami, przykladem jest diuna i wladca pierscieni

"Ja, pomijając, że mieszkanie mam nie za duże a książek coraz więcej, zanim kupię książkę, muszę mieć pewność, że chcę ją mieć, bo z moimi książkami nawiązuję łączność emocjonalną, dlatego wolę najpierw pożyczyć i przeczytać."
moje podejscie do ksiazek jest troche inne, ja czasami kupuje ksiazke bo np ktos gdzies o niej wspomnial podczas ciekawej rozmowy, z drugiej strony ja ostatnio malo czytam beletrystyki, czytam raczej ksiazki popularno naukowe i eseje

Odpowiedz Komentuj obrazkiem