Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
192 204
-

Komentarze ⬇⬇


Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
I Iasafaer
+3 / 3

Proponuję, żeby ludzie przestali po prostu na chwilę jeździć samochodami.
Zobaczcie. Wystarczyło w 2020 roku, żeby na miesiąc wyraźnie spadł ruch samochodowy i paliwo mogło spaść nawet poniżej 4zł.
Wiele osób może się "poświęcić" i zrezygnować z samochodu. Na początku to może wydawać się trudne, ale w gruncie rzeczy przyzwyczailiśmy się mocno do wygodnictwa przez co pozornie może nam się wydawać, że to trudne do zrealizowania. Nic bardziej mylnego.
Myślę, że nikomu nie zawali się świat jak sobie miesiąc pojeździ rowerem, albo zbiorkomem dla wyższej sprawy.

Ludzie muszą sobie uświadomić, że na rynku jest tylko jedno skuteczne narzędzie - wybór.
Nasze płacze, narzekania, protesty są nic nie warte, jeśli nadal kupujemy dany produkt, albo korzystamy z danej usługi. Jedynym skutecznym sygnałem dla przedsiębiorcy jest spadek sprzedaży.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Montuch
+3 / 5

@Iasafaer Dobry, ale nieco utopijny pomysł. Pomyśl, że ludzie dojeżdżają do pracy często kilkadziesiąt km, i nie mają możliwości podjechać zbiorkomem lub na rowerze. Auto jest wręcz KONIECZNE.
A na Orlenie zatrzymuję się tylko po to, aby się wysrać.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 28 października 2022 o 19:28

avatar bartoszewiczkrzysztof
+1 / 3

@Iasafaer Nie do końca masz rację. W czasie lockdownu ludzie pracowali zdalnie i nauka też była zdalna. Teraz jeśli wszyscy przesiedliby się na komunikację miejską, nigdzie byś nie dojechał, po prostu zabrakłoby miejsca dla Ciebie :-). Kolejna sprawa to czas dojazdu. Moja żona do pracy ma dziesięć kilometrów, więc dojazd to max. dwadzieścia minut. Jeśli zbiorówką, to kilometr na przystanek PKS (powrót z torbą zakupów), oczekiwanie na autobus i przesiadka na dwa autobusy miejskie i kolejne pięćset metrów do pracy. Powiesz że to jest realne. Owszem ale czas dojazdu i powrotu, robi się o godzinę dłuższy, w każda stronę. Rowerem można latem, teraz przy coraz dłuższych ciemnościach, robi się mało bezpiecznie. Kolejna sprawa to koszt. Autem z LPG (8l. x 3zł = 24zł/100km) dojazd i powrót do domu, to niecałe pięć złotych(cena autobusu podmiejskiego to siedem złotych w jedną stronę), także sorry :-(

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 29 października 2022 o 10:19

avatar Montuch
+4 / 4

@bartoszewiczkrzysztof Ty również masz rację, ale też nie do końca. Wyobraź sobie, że są zawody w których nie da się pracować zdalnie. Ja pracuję w korpo produkcyjnym, co prawda nie jako pracownik fizyczny, czy operator maszyn, ale zawsze...Musimy być po prostu na miejscu i nie da się tego zrobić sprzed ekranu monitora. Do tego niektóre zakłady pracy są umiejscowione tak, że nie da się dojechać żadnym autobusem. Dlatego moja żona jeździ samochodem. Także wiesz... Nie każdą pracę da się wykonać zdalnie, oraz nie do każdej pracy dojedziesz rowerem, lub autobusem mimo. Ale zgadzam się z Twoim tokiem rozumowania i w pewnym sensie masz rację.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S konto usunięte
0 / 0

@bartoszewiczkrzysztof

Może ludzie, którzy pracowali zdalnie powinni powiedzieć nie powrotom do biura.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar bartoszewiczkrzysztof
+1 / 1

@Montuch Tak, ale nie chciałem pisać elaboratów, cały czas uważam, że nie każdy może dojechać komunikacją miejską (chyba źle mnie zrozumiałeś, bo wytykam same niedogodności i brak w tym ekonomi :-) ). Co więcej bywa tak, że w jedno miejsce trzeba jechać kilkoma samochodami i to tylko kierowca, bo trzeba zabrać kilka przyczep ze sprzętem, a tego nie da się spiąć, w jeden pociąg.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar bartoszewiczkrzysztof
0 / 0

@Sok_Jablkowy Nie wiem, może byłoby to lepsze, ale nie znam się na tym.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
I Iasafaer
0 / 2

@Montuch Powiem tak - brutalnie - gówno prawda. Auto w wielu przypadkach nie jest konieczne.
Przyzwyczailiśmy się do samochodów tak mocno, że to nam się wydaje, że jest konieczne.
Ilu ludzi dojeżdża kilkadziesiąt kilometrów? Proszę Cię... Przytłaczająca większość ludzi pracuje w obrębie występowania zbiorkomu. Liczba osób dojeżdżająca po kilkadziesiąt kilometrów jest ostatecznie w stosunku do ludzi mających bliżej bardzo mała.
Zbiorkom wbrew pozorom jakoś tam działa w obrębie tych kilkudziesięciu kilometrów. Jest kolej podmiejska, są pociągi międzymiastowe.

I żebyśmy się tutaj dobrze zrozumieli. Mówimy o sytuacji WYJĄTKOWEJ, o konieczności poświęcenia odrobiny wygody, komfortu ku wyższej sprawie.
Możesz przez miesiąc lub dwa wstawać 2 godziny szybciej na pociąg, autobus, albo przez ten czas przeboleć fakt, że spocisz się trochę na rowerze. Ja doskonale rozumiem plusy dojazdu prywatnym autem.
Tylko spójrz na to inaczej - masz się dla wyższej idei na chwilę poświęcić, a Ty mi chcesz powiedzieć, że "nie o ch...j, bo Ty MUSISZ samochodem, bo ojeju masz kilkadziesiąt kilometrów"?
To ja Ci odpowiem. Jeśli masz do pracy mniej, niż 50 kilometrów i nie mieszkasz na TOTALNYM wyp**dowie to samochód NIE JEST KONIECZNY. Do Twojej miejscowości na pewno dojeżdża autobus, z pewnością jesteś w stanie pokonać część trasy rowerem, na pewno masz rozsądną odległość do dworca kolejowego. Trudno mi sobie wyobrazić gdzie musiałbyś mieszkać, żeby tak z ręką na sercu powiedzieć, że przez miesiąc lub dwa NIE DA SIĘ.
Da się. Tylko po prostu nie wyobrażasz sobie rezygnacji z komfortu jaki daje prywatny transport.
I ja właśnie o tym mówię. Za dobrze mamy i się w dupach poprzewracało. Trudno się zatem dziwić, że władza i korporacje to wykorzystują.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G Gekon86
+1 / 1

@Iasafaer spoko. Jestem glazurnikiem i będę wszystkie narzędzia woził komunikacją miejską. Świetny pomysł

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G Gekon86
0 / 0

@bartoszewiczkrzysztof jesteś jednym z wielu co to myśl, że praca w tym kraju to tylko biuro? Wiesz o tym, że ogrom zawodów bez przemieszczania się własnym środkiem transportu przestanie istnieć? Zrób kolego ścianki działowe zdalnie:) także sory, ale nie pykła twoja wypowiedź.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G Gekon86
0 / 0

@Iasafaer możesz mieszkać i w centrum miasta a jak masz zawód budowlany to bez samochodu możesz pozostać w domu. W jaki sposób przez miesiąc chcesz działać bez auta? Będziesz woził narzędzia taksówką, autobusem czy rowerem? O ile materiał dowiezie transport z hurtowni to już twoich zabawek nie. Masz kiepska mentalność myśląc chyba że każdy pracuje w biurze i może dojechać hulajnogą lub rowerem. Weź pomyśl.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar bartoszewiczkrzysztof
0 / 0

@Gekon86 Naprawdę przypisujesz mi taki tok rozumowania? I dlatego napisałem ?
''Kolejna sprawa to koszt. Autem z LPG (8l. x 3zł = 24zł/100km) dojazd i powrót do domu, to niecałe pięć złotych(cena autobusu podmiejskiego to siedem złotych w jedną stronę), także sorry :-( ''

''..nie każdy może dojechać komunikacją miejską ''

''Co więcej bywa tak, że w jedno miejsce trzeba jechać kilkoma samochodami i to tylko kierowca, bo trzeba zabrać kilka przyczep ze sprzętem, a tego nie da się spiąć, w jeden pociąg.''

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 29 października 2022 o 10:18

I Iasafaer
+1 / 1

@Gekon86
Ile ludzi wozi ze sobą mały market budowlany codziennie? Czy Twoją sytuację można opisać jako standardową? Nie sądzę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Montuch
0 / 0

@Iasafaer Nie masz do końca racji, choć z jednej strony także rozumiem Twój tok rozumowania. Dookoła mojego miasta wyrosło sporo firm. Często praca na 2 zmiany, jedną lub 3. Jednak ta cześć, właściwie obrzeża miasta nie jest już dobrze skomunikowana, bo wykracza poza standardową strefę przemysłową i nie ma tam nikt szans dojechać autobusem np. na 6 rano do roboty. Owszem, można pokonać dodatkową trasę rowerem, tylko spróbuj wsiąść do zatłoczonego autobusu o 5.20 rano wraz z rowerem... Życzę powodzenia. Tam nawet nie ma miejsca na to, żeby mieć plecak, a co dopiero rower. Także nie wszystko jest tak, jak piszesz.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
I Iasafaer
0 / 0

@Montuch Czy Ty rozumiesz w ogóle o czym ja mówię?
Ja nie mówię o codziennym dojeździe w taki sposób.
Mówię o POŚWIĘCENIU na chwilę. Na miesiąc lub dwa.
Tak, proszę o miesiąc lub dwa "drobnej" niedogodności. Może konieczności wcześniejszego wstawania, szybszego pójścia spać, odmówienia sobie jakichś czynności rano/wieczorem, może dotarcia do pracy spoconym od jazdy na rowerze, wymiętej koszuli.

Kur...a ludzie. Ja się nie dziwę, że jest tak źle skoro ludzie nie są skłonni do żadnego poświęcenia w imię wyższej sprawy. Tym bardziej, że nie mówimy przecież o wejściu na Mount Everest, a nieużywania auta przez miesiąc lub dwa co w przytłaczającej większości przypadków JEST MOŻLIWE kosztem małej lub średniej niedogodności.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Montuch
0 / 0

@Iasafaer To jedź sobie kuźwa 30km na rowerze, wyrusz o 4 rano, może na 6.00 do roboty zdążysz. Potem zapierniczaj 8h lub więcej fizycznie i wracaj tak samo sobie na rowerku. Ciekawe jak długo pociągniesz tak w deszczu, lub w zimie, albo przy nadgodzinach. Życzę powodzenia.

Edit. pociągnij tak chociaż miesiąc dzień w dzień. :D Ludzie tam pracują fizycznie i naprawdę ciężko, bo byliśmy z delegacją w kilku firmach, które poprosiły nas o szkolenie. Więc zapierniczaj sobie po godzinach ciężkiej, fizycznej pracy na rowerze do domu. Sam chyba nie masz za bardzo pojęcia o różnych sytuacjach. A co do tego, że ktoś ma pracę oddaloną o zaledwie kilka km - ja jestem za. Sam bym sobie na rowerku jeździł. Więc bez spiny, ale czasem pewnych rzeczy obejść się nie da.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 30 października 2022 o 18:18

I Iasafaer
0 / 0

@Montuch Nie wiem ile masz lat, ja mam 30. Wystarczy, że porozmawiam z ojcem, z dziadkiem, którzy za komuny i we wczesnych latach 90-tych pracowali i dojeżdżali do pracy na znacznie gorszych warunkach i żyli. Większość ludzi nie posiadała prywatnego pojazdu. A zbiorkom choć nieco lepszy, nie był idealny.
I właśnie do tego kur..a zmierzam. Przyzwyczailiśmy się do wygody tak bardzo, że drobna niewygoda jest dla nas równoznaczna z "nieludzkimi warunkami". 30 kilometrów rowerem, jeszcze w deszczu to dla nas teraz jakiś ultramaraton. Tak się w dupie poprzewracało.
Teraz jak trzeba zimą rano odśnieżyć kawałek ulicy przed domem to się urządza pyskówki do kogo droga należy, kto za to odpowiedzialny i za czyje pieniądze.
Bo my na gotowe czekamy. Pług przyjedzie, gmina załatwi, a samochód czeka przed domem, wsiadamy, ciepełko i jedziemy.

I jak bez spiny? Chłopie, to co Ty piszesz to jest jakiś odlot. Jakieś umysłowe ograniczenie - z całym szacunkiem. Ludzie, którzy podobno ciężko fizycznie pracują, ale mają mieć problem z pokonaniem 30km rowerem? Toż to aberracja.
I właśnie dlatego będziecie wszyscy żyli w biedzie. Bo skoro dla wyższej sprawy nie jesteście gotowi na poświęcenie odrobiny - bądź co bądź - wygody, to nie zasługujecie na godne życie, niższe ceny, ani ludzkie warunki. Po prostu nie zasługujecie.

To co Ty opisujesz to jest głęboki psychologiczny problem społeczny.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Kocioo
0 / 2

Jest prostsze rozwiązanie. Nie podobają ci się ceny na Orlenie. Tankuj na Shellu lub BP.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Xar
+4 / 4

@Kocioo jest jedno "ale" - paliwa w Polsce pochodza z rafinerii Orlenu i Lotosu, wiec kupujac na Shellu albo BP i tak kupujesz paliwo z Orlenu,takze tego...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Kocioo
0 / 0

@Xar Średnia krajowa jest jaka jest a ceny paliw są takie same dla wszystkich krajów na giełdzie paliwowej i szczerze mówiąc zaskoczyłeś mnie bo tylko w Estonii można zatankować więcej a w pozostałych krajach byłego bloku mniej. Co więcej nawet Włosi i Portugalczycy i Grecy mogą zatankować mniej, mimo że zarabiają średnio lepiej. Nie tak dawno tankowałem w Andorze, gdzie jeżdżą zdesperowani Francuzi na zakupy bo jest tam strefa bezcłowa. Paliwo też jest tanie bo nie zawiera cła i podatków i było tam jednak nieco drożej niż w tym samym czasie w Polsce, to był maj tego roku po podwyżkach. We Francji podrożało wszystko i to dużo paliwo, art. spożywcze a najbardziej mat. budowlane, ich ceny odpowiadały polskim tylko w euro. O ile rozumiem strach przed inflacją o tyle nie rozumiem tego że nikt nie zauważa faktu że dzieje się to w całej Europie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
I Iasafaer
+2 / 2

@Kocioo Oczywiście, że dzieje się to w całej Europie.
Bo tylko ignorant uważa, że to kwestia tylko Polski.
Natomiast co trzeba sobie powiedzieć jasno - w inflacji akurat idziemy na rekord.
Ceny rosną wszędzie, ale w Polsce wyjątkowo szybko z uwagi na dodatkową "nadprogramową" inflację. A to nie byle jaka różnica, bo o ile w wielu państwach EU inflacja dobija 10% to u nas bliżej jej już do 20%.
Oczywiście są też państwa EU, które nakładają jeszcze wyższe podatki na paliwa, ale tak jak widzisz - wszystko trzeba odnieść do tej nieszczęsnej średniej zarobków.
Wszędzie ceny rosną, ale z jakiego poziomu startują oni, a z jakiego my. Nas już dawno stać było na o wiele mniej dóbr, niż resztę EU, a w tej niedoli dotrzymywały nam towarzystwa zaledwie takie bliźniacze narody jak Litwa i Łotwa i kilka bałkańskich państw.
I teraz im ceny rosną i oni się buntują, a Polacy...? Polacy już dawno przywykli, bo od wielu, wielu lat ażeby przeżyć musimy sobie wmawiać przed lustrem by "lubić co się ma". My się nie buntujemy, bo my z biedą zaprzyjaźnieni, nawet się w niej nieźle urządziliśmy. Co to dla nas za różnica paliwo po 5, czy po 8zł. I to drogo i to drogo. A jeździmy tyle co zawsze, bo przecież do pracy dojechać trzeba.

My Polacy mamy z jednej strony fenomenalną, a z drugiej idiotyczną umiejętność adaptacji do ch...owych warunków życia. Z jednej strony to dobrze, ale z drugiej strony okazuje się, że zbytnia biegłość w tej kwestii sprawia, że nie czujemy potrzeby buntu.
My się zbuntujemy jak zabraknie wódki, jak ordynarnie zabiorą wolność bez już owijania w bawełnę, albo jak rzeczywiście zabraknie chleba na półce.
Póki wódka jest to choćby kosztowała worek złota polak nie podniesie ręki na władzę, póki ma iluzję wolności będzie siedział cicho. Chleb jaki by nie był i po ile - póki jest, gra muzyka.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Kocioo
-1 / 1

@Iasafaer Średnia europejska to inflacja 11.9 Fakt, u nas jest wysoka ale zdecydowanie nie najwyższa np Holandia ma 17 .1 procent. We Francji jest to zaledwie nieco ponad 6 procent a jest to spowodowane tym że Francja jest zabezpieczona energetycznie jak żaden kraj EU. Piszę tu o sieci elektrowni jądrowych, u nas to zaniedbano. https://www.statista.com/statistics/225698/monthly-inflation-rate-in-eu-countries/

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
I Iasafaer
+1 / 1

@Kocioo Ogólnie porównywanie inflacji pomiędzy krajami jest dla mnie obarczone pewnym oczywistym błędem.
Bo nie dość, że oficjalna inflacja CPI już jest obarczona paroma machlojkami to jeszcze jeśli nałożymy na to różnice w jej obliczaniu pomiędzy krajami to mogą nam wychodzić jakieś kompletne potworki.

W praktyce trudno powiedzieć gdzie i ile ta inflacja wynosi naprawdę. Fakty są takie, że ogromna ilość produktów drożeje w tempie najmniej kilkudziesięciu procent, a nie brak takich, które zanotowały trzy cyfrowe wzrosty. Samo paliwo przecież podrożało niemal o połowę, a w pewnym momencie niemal o 100%. Być może nawet nasi włodarze przeliczyli się co do tych wzrostów stąd szybka reakcja w postaci "tarczy" i obniżeniu vatu. Jak to bywa z dyletantami, nie docenili własnej głupoty.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R Ricochet69
0 / 0

@Iasafaer Niestety znaczna część naszego społeczeństwa ma mentalność bardzo zbliżoną do mentalności prostych rosjan. Widać to chociażby porównując to co napisałeś z wypowiedziami ludzi znających doskonale rosyjskie realia, na przykład w tym wywiadzie:
https://www.youtube.com/watch?v=5R22SZWYdRg
Często wyśmiewany ich zachowania, a tymczasem u nas jest pod tym względem niewiele lepiej.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
N next_1
+1 / 1

ja mam LPG i od 25 lat mogą mi skoczyć. A już tylu mi mówiło - nie zakładaj gazu - zaraz się skończy - i jakoś od 25 lat to goowno prawda

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A adamis62
-2 / 2

A co wpływa na wysokie ceny paliw w innych krajach?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Xar
0 / 0

@adamis62 a ktory z krajow zanotowal najwiekszy procentowy wzrost ceny?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A adamis62
-1 / 1

@Xar, co ty mi próbujesz tłumaczyć? Znam sprawę. I w najmniejszym stopniu nie popieram PiSu. Wkurza mnie tylko to manipulowanie faktami przy takich okazjach, i przedstawianie problemu wysokich cen paliw jako całkowicie z winy PiS. Ktoś,kto niezna realiów cen paliw na świecie, po przeczytaniu takich manipulacji, może pomyśleć, że tylko u nas jest tak drogie paliwo bo pazerny ( to fakt, PiS jest pazerny) PiS podniósł ceny, że to wszędzie na świecie jest normalnie, tak jak przed wojną.
Otóż nie jest. Niedawno byłem kilka dni w Czechach i tam paliwo jest tak samo droższe od naszego jak było droższe przed wojną.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D Dabronik
+2 / 2

Po 15 złotych będzie i nikt nic nie powie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Xar
+2 / 2

@Dabronik dokladnie, byla akcja BlokujemyOrlen? Byla! W miescie wojewodzkim po 7-10 osob...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D Dabronik
+1 / 1

@Xar Dlatego będą dalej nas okradać bo żelazny elektorat nie ma samochodów, więc dla nich paliwo dorogie to nie problem

Odpowiedz Komentuj obrazkiem