Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
687 725
-

Komentarze ⬇⬇


Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
avatar rafik54321
+15 / 19

Yyyy, wozisz cały czas w aucie wystarczająco duży worek foliowy aby całościowo okryć menela? Trochę creepy....

A tak bardziej na serio. Radiowozy mają na tylnych siedzeniach specjalne maty nieprzemakalne na takich delikwentów. Potem to tylko wyciągają, normalnie wodą opłuczą, przetrze ręcznikiem papierowym i wio.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
J jakisgoscanonim
+3 / 3

@rafik54321 On tylko podłożył worek pod tyłek i tyle.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
+1 / 3

@jakisgoscanonim a myślisz że menel by wysiedział? Skoro nie był w stanie gdziekolwiek sam dojść to znaczy że był ledwo przytomny.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Pasqdnik82
+24 / 34

A w domu zrobi awanturę żonie bo zupa za słona i za 2-3 godziny pójdzie znów gdzieś chlać

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar paralipomena
+9 / 11

@Pasqdnik82 Dokładnie, choć ja widzę to bardziej obrazowo. Rodzina ucieka po nocy z domu, bo ten w alkoholowym szale wymachuje nożem i grozi, że wszystkich powyrzyna.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kibishi
+10 / 16

Mi się zdarzyło, że wychodząc zauważyłem sąsiada na klatce schodowej jak leżał, spieszyłem się na umówione spotkanie więc spojrzałem mniej więcej na stan, nie było krwi ani nic więc zadzwoniłem na 112 że leży nieprzytomny przy schodach, po godzinie jak wracałem to zbierali go gliniarze okazał się pijany więc chcieli zabrać na izbę wytrzeźwień, powiedziałem im w którym mieszkaniu gość mieszka oraz dogadałem aby odstawili go do mieszkania. Jak by go zabrali na izbę to potem mógłbym mieć sporo problemów w bloku gdzie mieszkałem, patologiczna okolica, postanowiłem że więcej tego nie zrobię, bo służby zamiast pomóc to stworzyłyby dla mnie spory problem, 2 miesiące później widziałem klepsydrę, gość zachlał się na śmierć.
Jeżeli człowiek zareaguje to różnie może się dla niego skończyć, czasami można narobić sobie więcej problemów w ten sposób a czasami uratuje się człowieka, czy ja widząc kogoś następnym razem zadzwonię? Raczej nie, nie ze względu na znieczulicę, tylko ze względu na brak wiary w służby, które powinny pomagać.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
I irulax
+6 / 8

@kibishi Bardzo smutne to co napisałeś, ale jestem zmuszony poprzeć Twoją opinię. Może uratowałeś mu życie, ale gdyby trafił na izbę wytrzeźwień to właśnie Ty stałbyś się wrogiem publicznym całego otoczenia. Często tak bywa np. kiedy ktoś z zewnątrz włączy się w awanturę domową. Oni się jakoś pogodzą, a ty stajesz się zaprzysięgłym wrogiem - często na lata.
Ktoś, kto nie miał do czynienia z takim patologicznym zachowaniem, nawet nie jest w stanie uwierzyć co mogą odwalić tacy ludzie. Chyba jedyna działająca metoda to przykucie za kostkę do kaloryfera. A i tak nie ma pewności czy sobie łapy nie odgryzie. Ja widziałem kiedyś takiego dekla, co potrafił SZYBY Z OKIEN WŁASNEJ CHAŁUPY wyjmować aby je sprzedać na wódę. W domu żona i trzy małe dzieciaki.
Z mojej obserwacji: służby bardzo niechętnie reagują. Wobec niektórych to chyba stałe kursy musieliby robić.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 24 listopada 2022 o 22:41

E Ella111111
+2 / 4

@kibishi
Tak to jest... najpierw mamy pewne ideologie a potem zycie je weryfikuje i nazywa naiwnosciá :/
Ja tez mam kilka takich doswiadczen (na szczescie nie z alkoholikami). Po odrzuceniu a nawet wyszydzeniu mojej pomocnej dloni najpierw bylam zbulwersowana... potem tylko rozczarowana i zawiedziona... a na koniec wzruszylam ramionami i odpuscilam.
Owszem... zawsze pomoge (jesli potrafie) ale tylko tym którzy wyraznie o tá pomoc poproszá.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B Bogo151
-4 / 10

@kibishi Chwila, z tego powodu że zadzwonileś po policję ktora przyjechała a nastepnie chciała zabrać pijanego do izby wytrzeźwień gdzie jego miejsce, ale ostatecznie po informacji od Ciebie że mieszka w tej klatce odstawili go do mieszkania,a Ty boisz się sąsiadów, nie będziesz teraz dzwonił na służby w przypadku znalezienia się w podobnej sytuacji innej osoby? Dobrze zrozumiałem? Jestli tak to moim zdaniem albo prubojesz wzbudzić sensację jakie to służby są złe bo złamali Twoją moralność albo masz wyjątkowo lichy kręgosłup moralny i jaja z plasteliny. A jeśli złe zrozumiałem to dopowiedz czego...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kibishi
+3 / 5

@Bogo151 Lubisz mieć nasrane na wycieraczce? Ja nie. Zadzwoniłem bo nie było czuć alkoholu aby ktoś sprawdził czy gość nie spadł ze schodów a nie po to aby go zabrali na izbę, jak by go zabrali to potem miałby do mnie pretensje i potem się mścić.
Co ma do tego moralność? Empatii we mnie faktycznie coraz mniej ale moralność swoją mam.

Tak więcej nie popełnię tego błędu i nie zadzwonię po służby bo im nie ufam, mimo że to nie zgodne z założeniami dość łatwo zdobyć od nich informacje kto zgłosił problem, a pijak potrafi się potem mścić. Szkoda mi czasu aby potem się z takim męczyć.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B Bogo151
-4 / 8

@kibishi Empatia i moralność to dość związane blisko ze sobą rzeczy. Nie można się szczycić moralnością jesli przymykaloby się oczy na takie sytuacje i nie reagowało. A co do samego srania na wycieraczkę, to wybacz że zakupie ale sam się prosisz. Uważasz że pijak który jedyne o czym myśli to się nachlać, który pewnie raz na tydzień ląduje na izbie, który de facto zapił się dwa tygodnie później będzie uzyskać dane o zgłaszającym interwencję? Włamie się do bazy danych czy może przekupi policjantów albo dyżurnego, a może wkradnie się do archiwum na komedzie? Naprawdę tak uważasz?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kibishi
+2 / 4

@Bogo151 " Włamie się do bazy danych czy może przekupi policjantów albo dyżurnego, a może wkradnie się do archiwum na komedzie?" Dlatego właśnie piszę o zaufaniu do służb, zwykle wystarczy zapytać kto zgłosił i powiedzą.
Sam miałem sytuacje, że ktoś zgłosił, że zakłócam spokój w nocy i przyjechała policja, obudzili mnie bo impreza była w innym lokalu, bez problemu odpowiedzieli kto zgłosił.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E Ella111111
+2 / 2

@kibishi
I dobrze zrobiles ze go nawet nie dotknáles bo gdyby przypadkiem byl trupem - to ciebie ciágala by policja!
Mój znajomy mial taki problem... kiedy zmarla mu matka (w kápieli) i wyciágnál já z wody doczepili sie do niego. Musial sie gésto tlumaczyc z tego ze "zmienil polozenie ciala" a nawet próbowano go oskarzyc o zabójstwo wlasnej matki! W koncu sprawe wyjasniono... ale co sie nadenerwowal to jego :/

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B boomfloom
+1 / 1

@Ella111111 No ale przecież jak się dzwoni na pogotowie (nawet jeśli oczywiste jest że nastąpił zgon i to dobrą chwilę temu), to oczekują od nas że będziemy resuscytować do przyjazdu karetki, więc pacjenta trzeba w tym celu wyjąć?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E Ella111111
0 / 0

@boomfloom
Nie wiem, nie znam sie, nie mialam takiego przypadku. Opisalam tylko (ku przestrodze) problemy znajomego

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar samodzielny68
+3 / 11

Wiem, że to okrutne, ale może to Pan Kaczyński powinien zaopiekować się swoim elektoratem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
W wilks
+20 / 28

nie obraź się ale mam trochę inne zdanie. Kto temu człowiekowi kazał pić ? - nikt, sam chce bo to przyjemnie, zaszumi w głowie, na chwilę oderwie od problemów. Skąd miał pieniądze na alkohol ? ukradł, wyżebrał ? jeśli ma rodzinę to przepił pieniądze, które mógł przeznaczyć na potrzeby członków rodziny. Pasqdnik82 słusznie zauważył, że pewnie w domu jest picie, bicie i awantury. Nie wiem co zdarzyło się w życiu tego człowieka ale wiem co zdarza się np. w moim - a mimo wszystko ja wstaję rano 5 dni w tygodniu i idę do pracy na 8/10/12 godzin choć mógłbym wybrać nawalenie się alkoholem, spanie pod płotem i czekanie aż ktoś się mną zajmie. Każdy ma wybór, z każdego problemu jest kilka wyjść (lepszych, gorszych, łatwiejszych, trudniejszych, większość wymaga wysiłku, pracy itp). Większość problemów ludzie mają niestety na własne życzenie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Pasqdnik82
+1 / 7

@wilks z alkoholizmu się nie wyjdzie ot tak... "od dziś nie piję"... no chyba że ktoś ma wielką determinację i siłę woli, ale bez pomocy i leczenia to chyba przypadek jeden na miliard. alkoholik nie czuje probemu.. a nawet jak czuje to potem ma okres trzeźwości... lub względnej trzeźwości że wszystko ma pod kontrolą.... (we własnym mniemaniu) Alkoholik musi sięgnąć najczęściej dna lub poczuć zagrożenie jakieś... dostać jakiegoś impulsu... że pora się leczyć... i albo z tego wyjdzie przy pomocy detoxu, terapii.. mittingów... i samej chęci późniejszej życia w trzeźwości... każde zapicie późniejsze może skończyć się tym że się zacznie znów.... i całe lata pracy nad sobą pójdą w pi....u

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K Kotek_psotek
+2 / 4

@Pasqdnik82 Może więc rzecz w tym by w niego nie wchodzić?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Pasqdnik82
+4 / 6

@Kotek_psotek ten ch..j alkoholizm jest podstępny bo działa powoli... najlepszą metodą by nie wpaść... jest abstynencja... bo takie codzienne piwko po pracy np... piwko do grilla wódeczka na święta..na urodziny imieniny... i inne takie różne rzeczy to jest prosta droga... do tego.. by z czasem... oczywiście dość długim czasem nagle się okaże.... że brak piwka po pracy"to coś nie tak...a to wypiję sobie jedno lub dwa" (chyba na tym bazował Kaczyński mówiąc że 20 lat picia to facet się uzależni.. ale to samo dotyczy kobiet, a nie że im trzeba 2 lat) codzienne picie doprowadzi do alkoholizmu.. i pamiętaj też o tym, że żul najeeeebany na ulicy to w zasadzie taki sam alkoholik jak chirurg.... który musi łyknąć coś przed operacją by mu się łapy nie trzęsły.... różnica polega na tym że tamten wali dyktę lub winiacze a ten żyje sobie wygodnie i kosztuje alkoholi z wyższej pólki... ale są tak samo uzależnieni... tyle że może nie padają na ulicach a zasypiają uchlani w 4 ścianach bo nie łażą na wódkę czy piwo do baru a korzystają z zawartości swojego barku...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E Ella111111
0 / 8

@wilks
doskonale rozumiem twoje stanowisko bo moje jest podobne.
Mówia ze alkoholizm to choroba, ok... nie bede sie klócic ale jestli tak - to JEST TO CHOROBA W KTÓRÁ PIJÁCY SAM SIE WPEDZIL. A skoro tak to uwazam ze nie mam prawa go ani oceniac ani wspomagac... ot... jeden lubi ogórki, drugi ogrodnika córki - i to on ponosi KONSEKWENCJE WLASNEGO WYBORU.
Niestety (o zgrozo!) nie tylko on cierpi z powodu alkoholizmu ale CALA JEGO RODZINA. Dlatego nie bardzo mu wspólczuje bo jestem zdania ze kazdy moze robic wszystko O ILE NIE KRZYWDZI INNYCH.
I jeszcze jedno - nie zawsze ale zazwyczaj taki pijak lub alkoholik ma jakichs bliskich, wiec jesli oni go nie ogarniajá to z jakiej racji ja obca mialabym to robic?
Pomóc to ja moge kalece lub smiertelnie choremu, ale nie zdrowemu osobnikowi który dla kaprysu postanowil dokonac autodestrukcji

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 24 listopada 2022 o 22:33

I irulax
+4 / 6

@wilks Gdyby przynajmniej człowiek wiedział, że coś takiego trafiło się przypadkiem, np. kolo przecenił siły i nie zdołał dotrzeć do domu. Ale często za dzień/dwa widzisz tego samego człowieka leżącego w innym rowie. Nie wiem co o tym myśleć: z jednej strony przyzwoitość chce pomagać - z drugiej jest to najczęściej walka z wiatrakami.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K Kotek_psotek
-1 / 1

@Pasqdnik82
Ale to nic nie zmienia. Po prostu trzeba nie zaczynać. Albo jeśli się zacznie to skończyć przy pierwszym sygnale ostrzegawczym.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Pasqdnik82
+1 / 1

@Kotek_psotek Pierwszy sygnał ostrzegawczy... to już może być za późno :) wszelkie uzależnienia to podstępne "bestie" By być alkoholikiem nie trzeba pić codziennie... może sobie nie pić jakiś czas.. albo sobie jedno piwo czy drinka walnie od czasu do czasu...a potem może wpaść w ciąg alkoholowy na tydzień... dwa czy trzy :D i chlać na umór dzień w dzień. Miałem do czynienia osobiście w domu rodzinnym z takim kimś... jakiś czas pracowałem z takimi ludźmi i naprawdę różne są historie.. różne przyczyny... i że tracą kontrolę nad tym to jest to taka linia niezauważalna... bo dla uzależnionego od alko czy narkotyków... dla nich nie ma problemu i sami sobie mówią że w każdej chwili mogą przestać... co oczywiście jest wierutną bzdurą... w którą oni wierzą i że nie mają z tym problemu. Palacze mają podobne uzależnienie.. ale nie są aż tak destukcyjne jeśli chodzi o otoczenie bo nie wpadają w jakiś szał... nie mają utraty świadomości, nie przekształcają w swojej głowie realiów... i nie wymyślają powodów że palą... Zdają sobie sprawę ze swojego uzależnienia i nie zaprzeczają w przeciwieństwie do alkoholików.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K Kotek_psotek
0 / 2

@Pasqdnik82 To nadal nic nie zmienia. Wystarczy nie zaczynać i problemu nie ma. O uzależnieniu mówią w szkole, w tv , radiu , na każdym portalu i jeszcze na plakatach.
Każdy został poinformowany i ostrzeżony
Jeśli mimo tego zaczyna pić to sam jest sobie winien.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B boomfloom
+1 / 1

@wilks "choć mógłbym wybrać nawalenie się alkoholem" I właśnie w to jest sedno sprawy - alkoholik nie widzi że ma wybór. Czuje że musi pić, więc pije, bo nie ma wyboru. Dlatego alkoholizm jest chorobą - bo zaciemnia obraz rzeczywistości - tak samo jak np depresja. Nikt nie wybiera alkoholizmu, każdy tylko szuka ulgi, a w alkoholizm łatwo wpaść bo na każdym kroku jest dostępny i promowany.

A jeśli się niesłusznie upierasz, że alkoholizm jest wyborem, to podobnie jest z cukrzycą typu drugiego. Może ona zostać zaleczona pod warunkiem zmiany stylu życia. Jak spotkasz Pawła spod trójki jak leży na korytarzu, bo mu cukier nagle spadł, bo o siebie nie dbał, to też mu nie pomożesz, bo przecież cukrzycę ma na własne życzenie?

Nie wszyscy mają tak duże zasoby jak ty. Masz szczęście, że w każdej sytuacji widzisz po kilka wyjść, że wymagany wysiłek Cię nie przerasta, że nie poddajesz się, że potrafisz analizować sytuacje, wyciągnąć poprawne wnioski i wziąć się do dzieła. Ale nie wszyscy tak mają i zazwyczaj to nie jest bezpośrednio ich wina.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
O Ochrety
+1 / 1

@Kotek_psotek Jest bardzo wiele czynników, które wpływają na nasze życie. Zarówno wrodzonych, jak i nabytych cech naszego charakteru oraz okoliczności zewnętrznych.

Dla każdego jest oczywiste, że osoba głodzona lub maltretowana w dzieciństwie będzie nosiła całe życie konsekwencje złamań, oparzeń lub braków składników odżywczych.

Podobnie jest z ranami psychicznymi- ciągną się za człowiekiem całe życie, ale nie widać ich, więc łatwo nam sądzić innych.

Nie mówię, że mamy obowiązek pomagać wszystkim, którzy mają gorzej od nas. Nawet gdybyśmy chcieli, nie mamy takiej mocy.

Osobiście nie uważam, że istnieje idealne rozwiązanie problemów ludzkości. Żeby przetrwać, potrzebujemy ograniczać zachowania destrukcyjne niezależnie od tego, jak poranioniony człowiek ich dokonuje. Z drugiej strony nie uważam za zasadne mówienia, że ktoś na każdym kroku mógł wybierać tak jak ja, bo jest to tak, jakbym osobie sparaliżowanej powiedziała, że jak czuje się przygnębiona, niech idzie pobiegać, to poczuje się lepiej. Czasem psychiczne ograniczenia są równie silne, jak fizyczne, ale ich nie widać, dlatego łatwo nam jechać po ludziach, którzy się stoczyli. Dodatkowo przypisanie im pełnej mocy sprawczej niweluje nasze poczucie winy wobec nich, które pojawią się dlatego, że jesteśmy uczeni obowiązku pomagania innym, a nie mamy możliwości chęci spędzić 100%, lub nawet 10% czasu na pomaganiu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K Kotek_psotek
0 / 0

@Ochrety

Nigdy nie miałem żadnych wyrzutów sumienia zostawiając pijaka samemu sobie.

Jeszcze za dzieciaka dokonałem obserwacji że ludzie piją bo chcą. W ósmej klasie była szkolna trzydniowa wycieczka w Bieszczady. W sumie prawie 60 dzieciaków.

Na pierwszym przystanku jakieś sto km od startu " dzieciaczki" wykupiły cały zapas alkoholu z wiejskiego sklepu przy parkingu. Krwa. Cały. Piwa nawet brakło. To jeszcze były czasy gdzie nikt dowodów nie sprawdzał.

Na kwatery młodzież szła już chwiejnym krokiem a potem zaczęło się chlanie do odcinki. O dziewiątej wieczorem byłem jedynym trzeźwym człowiekiem na obiekcie. Walili wszyscy. Chłopcy i dziewczynki. I wychowawczyni. I opiekunka. I nawet kierowca w tajemnicy przed wszystkimi.

Leżeli w łóżkach, na stołach i podłogach. Zarzygane było wszystko. Łącznie z wanną, korytarzem i sienią.

Dla mnie to był szok. Nikt im wódy do gęby siła nie lał, sami podjęli taką decyzję.

Dlatego moje doświadczenie jest takie. Ludzie zaczynają bo chcą. A potem to już tylko trzeba się zmierzyć z konsekwencjami.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
O Ochrety
0 / 0

@Kotek_psotek Być może nigdy nie miałeś poczucia winy przy spotkaniu z osobami w kryzysie powodowanym alkoholem. Nie wszystkich emocji u siebie jesteśmy świadomi, ale nie mam takiej wiedzy, żeby powiedzieć z całą pewnością, co z czego wynika u Ciebie.

Są dzieci i dorośli, którzy mają większe lub mniejsze predyspozycje do wpadania w nałogi - zależy to od naszej kondycji psychicznej, relacji z ludźmi od czasów życia płodowego i pewnie jeszcze wielu innych czynników.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K Kotek_psotek
0 / 0

@Ochrety
Przeczytaj dokładnie mój ostatni komentarz. Nic nie trzeba zgadywać. Picie zaczyna się od wyboru że się będzie pilo z tych czy innych przyczyn.

Potem tylko przychodzą konsekwencje.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
O Ochrety
0 / 0

@Kotek_psotek Ten wybór jest dyktowany różnymi powodami. Dzieciaki, które nie są pewne swojej wartości, nie są nauczone tego, że można mieć własne zdanie i nie zostać za to zjechanym z góry na dół, wiedzą, że w razie trudności nie mają oparcia w nikim dorosłym, są znacznie bardziej podatne na presję grupy. Prędzej będą szukały akceptacji przez podejmowanie zachowań ryzykownych, częściej będą próbowały ukoić żal w alkoholu i częściej będą się od niego uzależniać.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
O Ochrety
0 / 0

@Kotek_psotek Zresztą to picie wcale nie musi się zaczynać od chlania. Początek może być bardzo elegancki. A alkohol w odpowiednich ilościach korzystnie wpływa na zdrowie. Dopiero będąc w trudnym momencie życia człowiek może zacząć pomału pić coraz więcej i wpaść w nałóg, zanim się zorientuje, że jest problem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K Kotek_psotek
0 / 0

@Ochrety
Nie ma ilości alkoholu która korzystnie by wpływała na zdrowie. Ten mit obalono piętnaście lat temu, jak nie wcześniej.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
O Ochrety
0 / 0

@Kotek_psotek Są badania, z których wynika, że na żaden aspekt zdrowia alkohol nie działa korzystnie? Możesz je przytoczyć?

Niemniej dla mojego sposobu myślenia o uzależnieniach ta kwestia nie ma większego znaczenia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K Kotek_psotek
0 / 0

@Ochrety

Autorką najnowszego zestawienia jest prof Emmanuela Gakidou. Szukaj w Lancetach z 2018 albo 2019 roku.

W skrócie wygląda to tak: jak analizowano pojedyncze typy chorób to wydawało się że niewielkie ilości alkoholu są dobre. Jak skonfrontowano wszystkie dane to okazało się np że ilość alkoholu która "pamaga" na serce poprzez obniżenie ciśnienia, uszkadza nerki i wątrobę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
O Ogi1988
+9 / 19

Dorośli to nie dzieci, którymi się trzeba zajmować. Każdy jest odpowiedzialny sam za siebie. Jak ktoś się uchla do punktu, że uśnie w śniegu i zamarznie na śmierć to znaczy, że selekcja naturalna zadziałała w tym przypadku.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
O Ogi1988
+4 / 4

@Tescior
Jeśli według Ciebie wypadek losowy, a chlanie do nieprzytomności to to samo, to ciekawi mnie twoja dedukcja.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
T Tescior
-1 / 1

@Ogi1988 kropka zamiast przecinka po pierwszym zdaniu sugeruje, że to oddzielna część... Watsonie...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A adi011290
0 / 2

@Ogi1988 Serio ? Wyjeżdżasz z selekcją naturalną ? Zapamiętaj sobie swoje słowa i przypominaj je sobie każdego razu, gdy Ty lub ktoś z Twojej rodziny, lub znajomych wypije za dużo i urwie mu się film... podejdź wtedy do tej osoby (lub do lustra) i życz mu śmierci. Każdemu w życiu zdarza się popełnić błąd, na urodzinach kumpla wypić kieliszek/drinka za dużo. Alkoholizm to straszna choroba z której ciężko wyjść, ale można to zrobić. Często jednak potrzeba do tego pomocy innych. Swoją drogą z tego tekstu nie wiesz, czy facet rzeczywiście był alkoholikiem, czy może to był jednarazowy wybryk/błąd ? Odwracanie głowy w drugą stronę nie sprawi, że świat stanie się lepszy i bezpieczniejszy. Kiedyś możesz stracić przytomność na ulicy i chcesz, żeby ludzie na Ciebie patrzyli i mówili "selekcją naturalna zadziałała w tym przypadku" ? Czy może zaczniesz segregować ludzi i będziesz pomagać tylko tym dobrze ubranym ? Jak wątły trzeba mieć kręgosłup moralny, by wyjeżdżać z selekcją naturalną ? Przerażające jak mało empatii masz w sobie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
O Ogi1988
-2 / 2

@adi011290
Nie zabraniam innym pomagać i zbierać pijaków po ulicach. Ja do tego ręki przykładał nie będę.
A chorobą to jest rak albo białaczka, a nie pociąg do alkoholu. W dzisiejszych czasach wszystko już jest chorobą, paranoja. Jeśli ktoś wybiera ciągłe picie albo branie narkotyków to niech się liczy z konsekwencjami swoich czynów.
A ci co wylewają czasami za kołnierz o jeden kieliszek za dużo, bardzo często wsiadają za kółko i zabiją niewinnych ludzi.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A adi011290
+1 / 1

@Ogi1988 Widać w życiu nie mialeś do czynienia z nałogiem, ani depresją. Co generalnie mnie cieszy, bo choć mamy odmienne podejście do tematu, to tak naprawdę życzę Ci jak najlepiej. Możesz to wypierać, ale fakt jest taki, że alkoholizm jest chorobą psychiczną, gdyż ludzie tracą świadomość i zdolność logicznego myślenia, to nie jest tak, że alkoholik dobrowolnie wybiera picie, jego umysł teoretycznie zmusza go do autodestrukcji. Owszem zgadzam się, że każdy alkoholik musiał ten pierwszy krok zrobić samemu, z drugiej strony nie chcesz mi powiedzieć, że nigdy sobie nie wypiłeś piwka po pracy, czy na grillu ze znajomymi. Uwierz mi, że każdy alkoholik zaczynał od czegoś podobnego... to wszystko dzieje się powoli, ale jeśli się zagapiasz i w porę nie wysiadziesz z tej przyspieszającej karuzeli to jesteś zgubiony i tkwisz w tej beznadziei. Oczywiście masz prawo do takiego podejścia jak prezentujesz, z drugiej strony za nie udzielenie pomocy grozi odpowiedzialność karna i ta odpowiedzialność ciąży na każdym członku społeczeństwa, a nie tylko na bezpośrednim winowajcy... więc nie udzielając pomocy w skrajnym przypadku możesz zaszkodzić sobie samemu. Oczywiście są to marginalne przypadki, a same prawo jest dość teoretyczne i w praktyce ogranicza się do ścigania sprawców wypadków, którzy zbiegli z miejsca zdarzenia... ale czysto teoretycznie za odwrócenie głowy w drogą stronę, gdy na ulicy leży nieprzytomny gość jest na to paragraf. Problem też w tym, że widząc kogoś leżącego na ulicy nie wiesz czy to pijak, może to być cukrzyk, gość z chorobami układu krążenia? Ba nawet jak jest przytomny i coś blubra, to nie możesz mieć pewności, że przez alkohol, bo równie dobrze może to być udar... takim osobą też nie pomożesz... No nic, Twoje życie, Twój wybór i sumienie. Pozdrawiam serdecznie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar krzysio6666
+3 / 7

No sorry, ale gościu jest dorosły i sam może o sobie decydować, chciał się nawalić i rozwalić na chodniku w niepogodę - luz ma do tego prawo, ja nie musze zgrywać matki Teresy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D dejacek
+5 / 5

to jeszcze nic. Mój wujek chorował na miażdżyce, cukrzycę nadciśnienie i ogolnie byl wrakiem czlowieka. Alkoholu nie tykał przez wiele lat. Jedyną jego rozrywką było wędkarstwo. Któregoś dnia wracał autobusem po nocy spędzonej nad jeziorem i wpadł w śpiączkę cukrzycową. Pasażerowie - dobrzy samarytanie wywalili go na kolejnym przystanku nie udzielając żadnej pomocy

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Puolalainen
+1 / 1

@dejacek

I to jest jeden z powodów dlaczego powinno się zareagować. Nie wiemy dlaczego tam leży, co się stało.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D daclaw
+4 / 6

Poznałem świat i ludzi na tyle, że nie mam złudzeń - jak mnie życie złamie, spadnę na dno i będę leżeć zaszczany na chodniku, to nikogo to nie obejdzie. Jak się sam nie podniosę, to nikt tego za mnie nie zrobi. Więc albo się ogarnę, albo zdechnę. I też nikogo to nie obejdzie. "Szklankę wody na starość" też będę musiał sam sobie nalać, albo zapłacić za to komuś, jeśli uda mi się utrzymać odpowiedni status finansowy, żeby sobie taką osobę zatrudnić.

Więc, sorry, ale niech inni również radzą sobie sami. Albo nie. Życie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 2 razy. Ostatnia modyfikacja: 25 listopada 2022 o 10:22

O Ochrety
0 / 0

Zmroziło mnie. Ale jest w tym wiele prawdy, życie jest okrutnie brutalne, a w naszych czasach i miejscu i tak jest stosunkowo łagodne:(

Niemniej jakoś tak lepiej mi z tą myślą, że jakieś formy wzajemnego wsparcia jednak praktykujemy jako ludzkość - każdy według własnego uznania.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B bilutek
+8 / 8

Kiedyś się zainteresowałam alkoholikiem, który leżał na terenie AszWoju. Poprosił, żeby wezwać policję, bo on nie da rady wstać. Ja wezwałam, on zasnął. Czekałam bardzo długo, chociaż komisariat jest dosłownie ze 3 - 4 km dalej. Po jakimś czasie gościu się ocknął i chciał iść. Mówię, żeby został, bo zaraz policja przyjedzie, tak jak chciał. Rzucił się na mnie, prawie pobił, zwyzywał i uciekł, tzn chwiejnym krokiem, ale dość żwawo oddalił się z miejsca akcji.
Nigdy więcej.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
N no_musialem
+9 / 9

Raz podszedłem i zapytałem takiego delikwenta czy wszystko OK a ten w odpowiedzi próbował rzucić się na mnie z pięściami.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K krzysztofeles
0 / 0

Jego wybór jego życie

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
Q Quant_
+4 / 4

Alkoholizm jest problemem o dużej skali, ale akurat przypadki jak z demota są dość rzadkie. Ludzie śpiący po pijaku na ulicy to najczęściej bezdomni. Bardzo rzadko się zdarza aby na ulicy legł ktoś, kto ma dom. A w starych dobrych czasach istniały izby wytrzeźwień, gdzie przewoziło się takich ulicznych leniwców.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Pasqdnik82
0 / 0

@Quant_ To chyba nie widziałeś mojego starego, który do tego domu nie potrafił czasami dojść i nie raz gdzieś leżał pod jakimś żywopłotem... szkoda że go kiedyś jakiś pijany kierowca nie przejechał na przejściu dla pieszych gdy wracał z knajpy

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
Q Quant_
+3 / 3

@Pasqdnik82 - napisałem, że to są rzadkie przypadki, a nie że to się w ogóle nie zdarza. Swoją drogą, to co piszesz jest straszne. Wyobrażam sobie co delikwent musiał nawywijać żeby mu własne dziecko życzyło śmierci.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
C C1VenomMX321
+4 / 6

Moja sytuacja jeszcze z gimnazjum:
Szedłem do dziewczyny, zobaczyłem dwóch kolegów ze szkoły. Jeden siedział totalnie naebany na ziemi, drugi nad nim stał. Okazało się, że wypili 3 tanie wina.
Wzięliśmy we dwóch tego pijanego i poszliśmy do parku.
Stałem nad nimi 3 godziny, żeby nic się nie stało, w międzyczasie wziąłem telefon tego pijanego i zadzwoniłem do dziewczyny, że nie przyjdę (wtedy jeszcze nie wszyscy mieli komórki).
W końcu przyjechał jego ojciec i pierwsze co, to wydarł się na mnie, że to na pewno ja ich upiłem.
Dwa dni później w szkole ten co był upity podchodzi do mnie i mówi, że z jego telefonu było dzwonione i ja mam za to oddać mu pieniądze.
Tyle w temacie pomagania.
Choćby ktoś się wykrwawiał przede mną i błagał mnie o pomoc - palcem nie kiwnę. Nigdy więcej.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B borg8472
+2 / 2

ten worek to mógł dać gliniarzom. A na przyszłość to jak przyjedzie patrol, przekazujesz im gościa i znikasz a oni sobie poradzą,

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A ajajaj2
+1 / 7

I jeśli kiedyś dopadnie mnie taki kryzys, że będę leżeć zimą na chodniku w swoich fekaliach, to apeluję, zostaw mnie w spokoju. Bo jeśli chcę zachlać się na śmierć, to tylko moja sprawa, a przez twoją nadgorliwość będę mieć same problemy. Nie wiesz co mnie spotkało, więc nie lecz swojego sumienia moim kosztem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar BrickOfTheWall
+1 / 5

No sorry, ale uważam, że powinna wzrosnąć śmiertelność choroby zwanej alkoholizmem.

Zmotywowałoby to tych którzy chcą z tej choroby wyjść i wyeliminowało niezainteresowanych leczeniem. Ponadto wysoka śmiertelność działaby prewencyjnie na tych którym wódeczka coraz bardziej zaczyna smakować.

PS. A cała sytuacja jest zmyślona bo wożeniem "leżaków" zajmuje się Straż Miejska a nie policja.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 25 listopada 2022 o 16:36

A amwit
+3 / 3

Z mojego doświadczenia, podobna sytuacja. Gościu leży w parku nieprzytomny, a w nocy był przymrozek. W dużym skrócie, żeby się nie rozwodzić: operator numeru ratunkowego kazał mi się go spytać, czy ON życzy sobie pomocy! Oczywiście nikt nie przyjechał, bo po co - gościu żyje :-/

Sytuacja zakończyła się takim pół happy-endem, gościu dał się obudzić, był trochę skacowany, ale w miarę sprawny.

Pan operator z wielkim zadowoleniem pogratulował mi, że spełniłem swój "obywatelski obowiązek" :-/

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R Rzezucha0
+5 / 5

Zdarzyło mi się wezwać pogotowie do delikwenta leżącego na ławce (na brzuchu, twarzą do ławki) przy -5 stopniach. W tej pozycji nie widziałam, że to okoliczny żulik. Dopiero jak ratownicy go ruszyli to wyszło, kto to jest... Nabombany jak automat.. A ja dostałam nieziemski opier*nicz, że wzywam pogotowie, że oni i tak go nie wezmą do karetki i ratownik spytał mnie co mają z nim zrobić.. Spionizowali go, wezwali policję i sobie pojechali. Mnie też kazali się oddalić. Wracałam do domu i zastanawiałam się czy jest granica człowieczeństwa.. Czy żul to nadal człowiek?? Czy następnym razem mam zareagować?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
Z zen1973
+1 / 1

,, Gratuluję odwagi'' a może jednak głupoty? Dlaczego ludzie nie reagują? Z tego samego powodu co policjant, nie zabrał go do auta bo zaszczany tylko dlatego że cokolwiek by się stało żulowi(zadławił się wymiocinami, uderzył i przekręcił) byłaby to wina jego czy też Twoja skoro go zabrałeś. Od takich transportów są służby medyczne. Skoro już dzielnie uratowałeś żula i odwiozłeś do domu, pytanie co dalej z nim będzie :
A- Wpie....li rodzinie
B- Zaśnie a po obudzeniu zaleje pałę od nowa
C- Zaśnie z petem i spali kamienicę
D- Przetrzeźwieje i stwierdzi że mu mało, wsiądzie w auto i kogoś zabije
E- Stanie się lepszym człowiekiem i wymyśli lekarstwo na raka
Niestety normalni ludzie wiedzą co będzie dalej więc nie stwarzają sobie i innym problemów ratując 1 żula.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar mygyry87
-1 / 1

Jak to? Przecież dawanie w szyję jest zabawne?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M miczaw
0 / 2

Tylko po co takim ludziom przeszkadzać? Tak zaawansowane nałogi to często powolne samobójstwo. Po co je komuś przedłużać? Im szybciej zdechnie, tym krócej będzie się męczył sam ze sobą, a reszta ludzi z nim. Rozumiem, że w jego życiu mogło się wydarzyć wiele przykrości, które sprawiły, że stoczył się do tego stopnia, ale nie sądzę, by takie uratowanie go od zamarznięcia nagle całkowicie zmieniło jego podejście do życia. Skoro eutanazja jest w Polsce zabroniona, to pozwólmy ludziom działać w ich własny sposób :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Patryk1310
0 / 0

policja nie jest od tego aby kogoś odprowadzać do domu, jego problem ze sam nie wszedł.. leży nietrzeźwy to na izbę

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B bajk4
0 / 0

Kilka spraw. Jesli zostaniesz menelem, caly swiat wiruje koło ciebie. Wszyscy beda ci pomagac, dostaniesz jakąs zapomogę, . Jesli bedziesz pracował, nie dostaniesz nic od j...o panstwa. Zaplacisz za leki, potracą ci podatek z emerytury, musisz stac w kolejce do specjalisty kilka lat...aż zaczniesz pic i staniesz się kolejnym menelem,nad ktorym pochylą się te slużby, które cie olaly gdy płacileś za to z własnej kieszeni.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem