Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
178 182
-

Komentarze ⬇⬇


Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
P pejter
0 / 0

od czegoś trzeba zacząć ;)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Eaunanisme
+1 / 1

Pomijając humorystyczny wydźwięk tekstu z demota, to przy kupowaniu codziennie kawy na mieście (jeśli do pracy pójdziesz ok. 200 razy w roku i pijesz zwykłą czarną typu americano) wydasz lekko poniżej 3000 PLN rocznie (zakładając, że za kawę tego typu w kawiarni w Warszawie zapłacisz między 13 a 15 złotych - w zależności od rozmiaru).

Tymczasem przy robieniu kawy w ekspresie w domu i przynoszeniu sobie do roboty np. w kubku termicznym mógłbym za tę kwotę co roku kupować nowy ekspres, młynek i kubek termiczny, kupować dobrej jakości ziarna i jeszcze by mi zostało kilka stów.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar mooz
0 / 0

@Eaunanisme
Akurat dziś rano wyświetliłem sobie historię mojej karty kredytowej, podsumowałem wszystkie wydatki na jedzenie i picie poza domem, jakie za pomocą prostych filtrów mogłem znaleźć. Wyszło ok. 8000zł rocznie! Nie stanowi to dla mnie problemu, ale jeżeli ktoś zarabia średnią krajową, to byłby już to bardzo znaczący wydatek.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
C konto usunięte
+1 / 1

Lata bez kafffki, oszczędzanie, zaciskanie pasa, szukanie różnych rozwiązań i z głowy. No ale trzeba umieć przesuwać nagrodę w czasie i mieć priorytety.
A teraz lecimy z kafffką. Kafffka obecnie to 15 zł. Wypada do tego ciastko lub kanapeczkę. Ze dwa złotych napiwku i mamy 30zł. 150 zeta tygodniowo.
Skoro nie jest problemem kafffka na mieście, to może wypada coś zjeść na mieście, bo trzeba "żyć", nie to co dziadki, co klepały biedę i "za darmo dostali mieszkanie!" (to "za darmo" było właśnie tą systemową biedą okupioną, matołki). Zwykła pizza i coś do picia, to będzie 50.
Może żyć trzeba i tak kino. Znów 50.
No raz w tygodniu po pracy trzeba wyjść z kolegami. Ile to wyjście? Same piwa, bez ekstrawagancji? No to mamy 100.
Skoro łatwo wydaje się na piwo, to lekką ręką wyda się na barbera, na ciuchy, mimo, że starym nic nie brakuje, na lepszy sprzęt, którego lepszych funkcji i tak się nie wykorzysta. Ile to średnio wyjdzie, z kilkaset miesięcznie?
No to liczymy te kafffki i inne drobiazgi, dzięki którym można poczuć, że się żyje: 350 za same drobiazgi tygodniowo. A niech to będzie 50 tygodni. Ponad 17 tysięcy na bzdety totalne. Tu nie było nic o zaciskaniu pasa, którzy znali wasi dziadkowie, być może jeszcze rodzice, gdy ubrania się przerabiało i nosiło się tak długo, aż się dało naprawiać. Że jadło się skromnie, a burżujstwem była wódka na weselu czy urodzinach i ciasto drożdżowe na niedzielę. Jakbyście tak żyli, żyli stylem waszych dziadków, to na pół solidnego mieszkania mielibyście po 5 latach.
Wasz wybór. Ja mam święty spokój i każdy ze znajomych, który na początku dorosłej drogi przycisnął pasa, pracował, brał nadgodziny, dokształcał się, albo zachodził dalej w hierarchii, albo zakładał własną firemkę, nie, milionerami nie jesteśmy, ale mamy stabilne życie, życie bez kredytów i teraz nas na te kafffki i restauracje stać. I w sumie piszę to dlatego, że może ktoś młody przeczyta i przeanalizuje czego chce w życiu, bo gwarantuję, że mając 30+ nie będzie pamiętał o ani jednej kafffce na mieście czy innych bzdetach, które miały mu pokazać, że naprawdę żyje, ale będzie płakać po forach, jak to mieszkania są drogie, jak to go na nic nie stać, jak to ma stanowisko kiepsko płatne i, co interesuje mnie najbardziej, mieszkanie prawem nie towarem, weźcie i zabierzcie komuś, najlepiej komuś, kto do czegoś doszedł i dajcie mnie. Ja się naszalałem, teraz zapewnijcie mi byt, bo mi się należy. I cyk, komuno wróć. A to już mi niezbyt pasuje.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar mooz
0 / 0

@claragna
Z pierwszą połową wypowiedzi się całkowicie zgadzam, też mi działają na nerwy osoby mające dobrą pracę, wysokie zarobki i narzekające że nie mają pieniędzy, a szastające nimi na lewo i prawo.

Obrażanie ciężko pracujących ludzi, że narzekają na absurdalne ceny mieszkań jest jednak kompletnie nie na miejscu. Ceny nieruchomości w stosunku do zarobków tak wzrosły, że wielu osobom żadne zaciskanie pasa nie pomoże, kupno mieszkania za milion podczas gdy zarabia się 4500 zł netto to abstrakcja.

A jeżeli Cię tak denerwuje hasło "mieszkanie prawem, nie towarem", to rozumiem że nie masz nic przeciw temu, żeby prywatne firmy wykupiły wszystkie źródła wody i sprzedawały ją po 100 złotych za litr? W końcu "woda nie jest prawem, tylko towarem", co nie?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 15 marca 2024 o 14:54