Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj

Komentarze ⬇⬇


Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
M Moher_przez_samo_h
+5 / 7

@TuTenAmon Prawda? Pewnie przez całe liceum chodził trzeźwy jak idiota.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kudlata111
+14 / 18

A w tv i tak promować będą gołe dupy i skazanych wyrokami.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
O Obiektywny1
+4 / 4

A nie lepiej zdać jedną maturę z kilku przedmiotów? Po co zdawał aż 8 razy?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ZONTAR
+2 / 10

Nie chcę się tu szczególnie czepiać, ale czy osiągnął on cokolwiek poza zaliczaniem kolejnych egzaminów uczelnianych? Znam całkiem sporo osób z wieloma dyplomami i nawet potrójnymi doktoratami, które się zupełnie gubią w realnym świecie, kiedy trzeba pracować nad czymś konkretnym, a nie bujać głową w chmurach lub wyuczyć się już znanych teorii.
To jest istotne szczególnie w czasach, kiedy systemy nauczania na całym świecie odsunęły się od wymogu zrozumienia i skupiają się na wymogu zapamiętywania, bo to ludziom idzie lepiej.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M m23123
-2 / 4

@ZONTAR Dobry komentarz. Ja też się nie czepiam bo gość by mnie zjadł na śniadanie jeżeli chodzi o wiedzę, ale nie ma co ukrywać, że od samej wiedzy ważniejsza jest umiejętność jej wykorzystania. Po drugie nie róbmy półbogów z takich ludzi. Ja w swojej branży siedzę 10 lat ponad i jeżeli chodzi o moją wiedzę to na śniadanie ja zjadłbym jego (mimo tego, że uważam się za przeciętnego człowieka).

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M mieteknapletek
+1 / 1

@ZONTAR
studiuje w usa w ktorejs z elitarnej uczelni, wiec stawiam ze tam bedzie wiekszy nacisk na rozumienie materialu niz wkuwanie go na pamiec (ja konczylem jeden z lepszych uniwersytetow w uk, wiec mam porownanie zarowno jesli chodzi o poziom akademicki w polsce jak i w mniej elitarnych uniwerkach w uk)
kwestia tez tego co on studiuje, ale cokolwiek skonczy to ma spore szanse na spore osiagniecia

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ZONTAR
+1 / 1

@mieteknapletek Niestety tak często nie jest. Już miałem sporo kandydatów z renomowanych uczelni, którzy byl beznadziejni. Dobre uczelnie dają często lepszą bazę wiedzy, ale chyba największym czynnikiem jaki do tej pory zaobserwowałem jest ich wstępna selekcja. Po prostu najlepsze uczelnie przyjmują już najlepszych studentów pod kątem wyników, więc naturalnie osoby z dyplomem danej uczelni przeszły bardziej restrykcyjną selekcję. Niestety tutaj można zauważyć straszną skrajność. Część absolwentów renomowanych uczelni to faktycznie łebscy goście, którzy poszli tam się czegoś nauczyć, ale sami się rozwijają i chcą wykorzystać wiedzę w praktyce. Druga część absolwentów po prostu ma łeb do nauki i pasuje im system edukacji, chłoną informacje pozwalające im na zaliczenie, ale jak tylko postawisz ich przed problemem do rozwiązania, o którym trudno wyczytać w książkach, to już się gubią.

Najbardziej przykre jest to, że mam pod sobą sporo ludzi. Wielu bardzo dobrych inżynierów odwala genialną robotę, a mają co najwyżej magistra, często tylko bachelor i to nawet nie zawsze w tej dziedzinie. Natomiast mam sporo ludzi z magistrem i doktoratami, którzy wymagają stałego nadzoru, bo przez wiele lat edukacji nauczyli się wykonywać ściśle określone zadania przygotowywane przez osoby starsze stażem i zwyczajnie nie potrafią pracować sami bez nadzoru i mentora. I trafiamy w sytuację, w której ja (tylko inżynier, z magistra zrezygnowałem przed pracą dyplomową, bo miałem lepsze rzeczy do roboty) muszę sprawdzać tych wszystkich doktorów, testować ich, pilnować ich i niestety oni wymagają dużo więcej mojego czasu na wyjaśnienie tej samej rzeczy niż pozostali. Dlatego przez tyle lat już nauczyłem się, że tytuły nie tylko nic nie znaczą, ale często są szkodliwe. Ludzie z dyplomami często myślą, że oni są lepsi i wiedzą więcej, po czym boją się przyjść do kogoś po pomoc aby nie było widać, że z czymś sobie nie radzą. Koleś z inżynierem wie, że nic nie wie, doucza się, pyta o detale i często wymaga mniej trzymania za rączkę.

Oczywiście to nie jest reguła, a jedynie statystyka. Znam trochę gości z zasłużonym doktoratem i znam masę głąbów bez magistra/doktora. Po prostu dyplom często oznacza, że ktoś ma 10% więcej szans na bycie dobrym pracownikiem. Jest niemalże pomijalny.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Nidwer
+2 / 2

ale dyplomu MBA nie ma jak co drugi nasz polityk.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
C csnrdi
0 / 0

hm.. czy kogoś jeszcze, poza mną, naszła chęć porozmawiania o (bez)sensie parytetów.. np. na studia?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
C czlowiek12345
0 / 0

Klasyczne promowanie kujonów. Znam takich, trudne studia, średnia 5.0, a potem ciężko się wziąć do pracy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem