Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj

Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
avatar oggi21
-3 / 21

Moja żona podczas porodu na mnie zwymiotowała...2 razy, nie polecam

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar KillerDzasta
10 / 20

Przykro mi. Mam nadzieję, że jednak potrafiliście do siebie wrócić psychicznie i fizycznie. Z mojego doświadczenia tylko powiem, że kobieta podczas wydawania dziecka na świat zamienia się w pędzącego tira, próbującego przepchnąć planetę Jowisz przez uchylone drzwiczki do domku dla lalek. Nadludzki wysiłek, który sprawia, że ciało pozostaje poza kontrolą, poza świadomością, poza wszelkim myśleniem. Nie mniej jednak współczuję przykrych doświadczeń.

avatar panna_zuzanna_i_wanna
40 / 48

@KillerDzasta @oggi21 Przykre doświadczenia z porodu, to są wtedy, jak występują poważne komplikacje, a nie jak ukochana na Ciebie zwymiotuje. Pawik to jest co najwyżej anegdotka, którą można opowiedzieć w zaufanym towarzystwie, a nie jakaś trauma, po której trzeba do siebie "wracać psychicznie i fizycznie". Co wy tacy delikatni?

avatar ilus20
6 / 6

panna_Zuzanna_i_... dokładnie, on biedactwo został obrzygany, a ona prawdopodobnie przez parę ładnych godzin była "rozrywana " od środka.

avatar faraon69
61 / 65

Dożyliśmy czasów, gdzie to, co normalne jest wstydem a to co nienormalne, niegodziwe, chamskie i nieludzkie wstydem już nie jest.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar katem
23 / 27

@faraon69 Uprzedziłeś mnie :-). Poród jest czynnością fizjologiczną i z samej swej natury nie jest czynnością wykonywaną publicznie. Nie jest to więc ani czas, ani miejsce na wstyd. To tylko natura. To, że niektórzy czynią z tego widowisko (filmując i pokazując ów film obcym ludziom) to już znak czasów, czasów wszechobecnego ekshibicjonizmu.

avatar jonaszewski
2 / 12

@faraon69 Byłaby to prawda, gdyby... była to prawda. Otóż dożyliśmy czasów, kiedy to, co normalne, PRZESTAJE być wstydliwe. Sto lat temu nie można było opublikować jednej z nowelek o Sherlocku Holmesie, bo była w niej mowa o seksie przedmałżeńskim - opisy morderstw i rozbryzganego przez wystrzał ze śrutówki mózgu nikomu nie przeszkadzały. Ciążę raczej się ukrywało, o poradach nie mówiło, ginekologami pogardzano, nieformalny związek był powodem do wstydu, a karmienie piersią w pewnych okresach wręcz zwalczano jako niemoralne czy starodawne (i do dziś u niektórych budzi obrzydzenie, gdy spotkają w parku karmiącą matkę).

avatar ChrisNorris
33 / 35

Jakie wstydliwe? Samo życie. Demot powinien nosić nazwę "12 ciekawostek na temat porodu" albo "idziesz z żoną na poród, bądź przygotowany" ewentualnie "Będziesz przy porodzie? Zobacz jakie są bonusy!" Poza tym widząc cierpienie ukochanej osoby podczas porodu, "tona gowna i 40 metrów sześciennych gazów, łożyska, śluz, kosmici, wojna atomowa, różowy słoń na ścianie czy przechadzający się przez pokój Donald Trum" i wszystkie inne atrakcje nie są w stanie sprawić aby przestać pragnąć ulgi dla najbliższej. To chyba jedyne o czym się marzy. Nie wiem. Każdy ma inaczej.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~zx
11 / 15

@ChrisNorris
Właśnie tak! samo życie. Obecność podczas porodu wiąże współmałżonków.
Byłem podczas obu porodów moich dzieci. WARTO Panowie!

avatar Tusiaczektuch
21 / 25

Naprawdę? To ma być wstydliwe? Chyba jak się ma 15 lat albo problemy z samoakceptacją. Dla personelu kupa i inne takie to normalka. A jak rodzisz dziecko to powinnaś się martwić o dziecko a nie o stringi.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar VaniaVirgo
10 / 16

@Chasing_Cars_ lewatywa i golenie chyba jednak są. Na pewno są odchody połogowe, dziecko pokryte mazią, możliwi studenci i ból! Dużo bólu!
O tm się nie mówi, w filmach po cesarce kobieta niemal od razu może wstać i normalnie funkcjonować, ewentualnie czasem lekko stęknie. Otóż nie, po cesarce nie wstaniesz od razu, wstaniesz później niż po naturalnym, a kurcząca się macica przez około 2 tygodni podrażnia boleśnie ranę po cięciu. Każde wstawanie boli, siadanie, zmiana pozycji, jazda samochodem. Modlisz się, by nie kichnąć, nie kaszlnąć :P
Do tego zakłada się cewnik, to nie jest miłe. Po cesarce trzeba sobie robić zastrzyki przeciwzakrzepowe.
Niektórzy twierdzą, że CC jest wyborem leniwych, wygodnickich. Nieprawda! To jest operacja i chociaż bezpieczna dla dziecka, to już jednak trochę ryzykowna dla rodzącej i wcale nie jest to takie proste i komfortowe.

avatar argo21
-1 / 7

@Chasing_Cars_ Jeśli poród przebiega prawidłowo, to jest lepszy dla dziecka Podczas przeciskania się przez drogi rodne wypycha ono ze swoich dróg oddechowych zalegający śluz. Poza tym jest to proces w pełni naturalny, podczas, gdy cesarka to jednak sztuczna ingerencja. Natura zazwyczaj wie co jest lepsze

avatar VaniaVirgo
6 / 8

@argo21 natura niestety nie zawsze wie. Często podczas naturalnego porodu dochodzi do poważnych problemów, jak owinięta wokół szyi pępowina, rozerwane krocze aż do odbytu, niedotlenienie, poród pośladkowy i wiele innych. Dawniej przez brak CC dochodziło do wielu zgonów zarówno rodzącej, jak i noworodka. Oczywiście, naturalny poród oznacza szybsze dojście do siebie zazwyczaj, ingerencja chirurgiczna ten proces zaburza, ale często to właśnie dzięki CC wszystko kończy się szczęśliwie. Niestety często lekarze nie chcą zalecać CC, mimo oczywistych powodów i ich błąd kosztuje życie, ale matki w żałobie nie myślą o procesach, bo proces nie przywróci im dziecka.
Dodam jeszcze, że matka natura dała nam wyrostek robaczkowy, też nie powinno się go usuwać? To również nie jest rzadkość, że trzeba sztucznie ingerować.

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 17 lipca 2017 o 14:34

avatar Quant
8 / 12

@VaniaVirgo - jeżeli spojrzymy na sprawę z punktu wiedzenia natury, to jednak natura zawsze wie lepiej. Tyle, że celem natury nie jest zachowanie przy życiu konkretnej rodzącej czy konkretnego dziecka, ale gatunku. Z punktu widzenia celu w postaci maksymalizacji szansy przetrwania gatunku, najlepszym rozwiązaniem jest surowa selekcja. Organizmy słabe, uszkodzone, chore, o nieprawidłowej anatomii i tak dalej - umierają podczas porodu. Bezproblemowo rodzą się tylko organizmy silne i zdrowe, czyli takie, które gwarantują gatunkowi najlepsze geny. Rozwój cywilizacji zmienił ten obraz. Dzięki postępowi w medycynie, na świat mogą przychodzić dzieci, które bez pomocy lekarskiej nie miałyby szans na przeżycie. Takie dzieci dorastają i powielają swoje "słabsze" geny. W ten sposób gatunek słabnie jako całość. Podsumowując, natura "zabijając" dzieci chore, słabe czy z jakiegoś innego powodu ułomne, jak najbardziej wie co robi - chroni gatunek przed utrwaleniem słabych genów, nie pozwala zatem osłabiać gatunku. Jednak człowiek przeciwdziała temu mechanizmowi przy pomocy wiedzy i rozumu, czym w pewnym sensie sprzeciwia się naturze. Nie żebym miał coś przeciwko temu, bo sam zaraz po urodzeniu zapadłem na zapalenie płuc, więc jeszcze 100 lat temu nie przeżyłbym nawet tygodnia i nie mógłbym tego pisać. Jednak jest faktem, że ludzie jako gatunek są coraz słabsi biologicznie i przez to coraz bardziej uzależnieni od cywilizacji. Dopóki cywilizacja ma się dobrze, wszystko jest w porządku, ale gdy z jakiegokolwiek powodu człowiek traci dostęp do medycyny, to się robi nieciekawie. Przekonali się o tym ludzie podczas wielkich katastrof naturalnych czy wojen, kiedy do szpitala nie było jak dotrzeć. Np. po wielkim tsunami z 2004 roku, w Indonezji zmarło wiele matek i noworodków, które w normalnych okolicznościach dałoby się utrzymać przy życiu, jednak szpitale zostały zmiecione z powierzchni ziemi, więc pomoc nie nadeszła. 1000 lat temu kobieta mogła rodzić w brudnej chacie, w lesie czy w jeziorze i większość wychodziła z tego cało razem z dzieckiem. Współczesne kobiety takich warunków w większości już by nie przeżyły. Taka jest cena postępu.

avatar VaniaVirgo
0 / 4

@Quant wybacz ale to jest nielogiczne, skoro przez tysiące lat natura wysegregowała geny tak, by zachować tylko te silne, te które jak napisałeś "gwarantują gatunkowi najlepsze geny", to czemu wciąż są problemy słabszych genów? Skąd one się wzięły? Nie musisz odpowiadać, po prostu się zastanów na tym, czy ta ideologia nie brzmi tylko fajnie, a w praktyce nie bardzo pasuje.
Upośledzone osoby zazwyczaj nie budują związków i się nie rozmnażają (są wyjątki), więc właściwie słabych genów nie przekazują dalej. A życie ratuje się w przypadkach, z których wychodzą zdrowo i matka i dziecko a ich geny są właściwie w porządku, tylko pechowo coś się nie udało. Nie sądzę, by poród pośladkowy był winą złej genetyki jednostki.
Z resztą zdolność rozwoju też mamy z natury ;)
Zgodzę się, że czasem niedobrze, że na siłę się ratuje, a potem dziecko żyje krótko i w cierpieniach.
"1000 lat temu kobieta mogła rodzić w brudnej chacie, w lesie czy w jeziorze i większość wychodziła z tego cało razem z dzieckiem." nie jestem tego taka pewna, zgonów było bardzo dużo, z powodu zakażeń na przykład.
"ludzie jako gatunek są coraz słabsi biologicznie" tego też nie jestem pewna, wydaje mi się, że to się nie zmieniło, tylko teraz choroby nie dziesiątkują wsi ;) Dlatego jest nas tak dużo.
No w każdym razie, dzięki medycynie ja swój poród przeżyłam, chociaż przez chwile mnie nie było, ale mnie przywrócili.

avatar HaveANiceDay1983
-1 / 3

@argo21 natura nie wie co jest najlepsze, dlatego 99,99% gatunków na ziemi wygineło.

avatar SirNobody
1 / 1

@VaniaVirgo, @Quant trochę nawyolbrzymiał, ale ma właściwie rację. Selekcja naturalna dba o przekazywanie jak najsilniejszych genów, za pośrednictwem jak najsilniejszych jednostek dalej, oraz do maksymalne przystosowanie do panujących warunków. Odpisując na argument @HaveANiceDay1983 - to, że gatunki wymierają wynika bardzo często z tego, że były właśnie ZBYT wyspecjalizowane, a warunki uległy zmianie. Bo nie oszukujmy się, warunki cały czas się zmieniają, raz bardziej, raz mniej drastycznie, jednak natura jako całość ma niesamowite zdolności samoregulacji i dostosowania. Nie pozwoli, by w ekosystemie była jakaś dziura, a jeśli się pojawi, bardzo szybko ją wypełni :P
Pytasz się, dlaczego mielibyśmy słabnąć jako gatunek, skoro powinny przetrwać do tej pory tylko najlepsze geny? Widzisz, ewolucja opiera się nie tylko na selekcjonowaniu istniejących genów, ale i ich samoistnym powstawaniu/przekształcaniu/zanikaniu. Mutacje, gorsze i lepsze powstają cały czas, cywilizacja zaś zapobiega naturalnej eliminacji tych gorszych.
Nawet tak, oczywisty w założeniach dobór partnera w tym nie pomaga. To nie jest tak, że ludzie upośledzeni nie zakładają rodzin, więc się nie rozmnażają. Po pierwsze nieprawda, bo się wiążą (po prostu mają trochę trudniej), po drugie... cóż, mało to jest na świecie gwałtów, jednonocnych przygód etc? Do zorganizowania sobie potomka nie jest potrzebne założenie rodziny :P

etc etc. Tak, to wszystko sprawia, że kobieta rodząca 1k lat temu w brudnej chacie miała większe szanse na przeżycie tego, niż obecna. Człowiek się mocno wydelikacił, nawet jeśli pozornie niewiele się zmienił z wyglądu

avatar Quant
0 / 0

@VaniaVirgo - nie muszę się zastanawiać nad tym, co napisałem. Uczyłem się genetyki w szkole :) Odpowiedź na Twoje pytanie jest bardzo proste. "Słabe" geny biorą się z mutacji, które zachodzą bez przerwy, w każdym pokoleniu. Proces ewolucji polega na tym, że gdy pojawi się mutacja "poprawiająca" przystosowanie, to się utrwala, bo potomstwo w tymi "lepszymi" genami ma większe szanse dożycia wieku, w którym można się rozmnażać. Gdy natomiast pojawi się mutacja pogarszająca szanse na przetrwanie, to się nie utrwala, bo gorzej przystosowane osobniki mają większe szanse nie dożyć dojrzałości płciowej. Oczywiście upraszczam, bo zjawisko jest znacznie bardziej złożone, ale to nie jest miejsce na pisanie elaboratów. Podsumowując, niezależnie od tego jak długo trwała selekcja ukierunkowana na eliminację "słabych" genów, jeżeli taka selekcja ustanie, to te "słabe" się utrwalą. Dlaczego akurat one? Bo jest ich po prostu więcej. Mutacje zwiększające przystosowanie do przetrwania zdarzają się o kilka rzędów wielkości rzadziej, niż mutacje upośledzające to przystosowanie.

avatar VaniaVirgo
0 / 0

@SirNobody, no co ci mogę napisać, masz rację. Zmieniają się warunki, a my wraz z nimi. To nie jest tak, że ja poddaję w wątpliwość ewolucję. Po prostu nie dowierzam nieomylności matki natury. Uważam, że też się myli, chociaż my też przez stulecia się z nią kłócimy. Ludzie dobierają się w pary pod względem anatomicznym, nieświadomie. Zapach, ruch, to wszystko nas przyciąga do właściwych dla nas osób. Tylko że małżeństwa kojarzone, perfumy, teraz operacje plastyczne komplikują nieco ten proces.
Ja pomocy poprzez wykonanie CC nie uważam za zakłócanie selekcji naturalnej, ta występuje przy poronieniach naturalnych, bezpłodności. Oczywiście to tylko moje zdanie. Sądzę, że skoro do tego 9 miesiąca dziecko rozwinęło się prawidłowo, jedyny problem był z wyjściem, a to pępowina wokół szyi, a to kiepskie ułożenie, czy problem z rozwarciem. Po wyciągnięciu dziecko jest zdrowe, matka przy drugim porodzie nie ma już żadnego problemu, często ta jest. To nie było chyba problemu ze słabymi genami?

W przypadku niektórych wad rozwojowych pojawia się też bezpłodność, nie we wszystkich, ale się zdarza. Upośledzeni w stopniu widocznym raczej nie chodzą w miejsca z podniesionym ryzykiem gwałtu, jak dyskoteki. Ci uzależnieni od opiekunów, rodziców nigdzie sami nie chodzą, bo nie są w stanie. I bardziej o takich przypadkach pisałam i zaznaczyłam, że zazwyczaj, nie że zawsze tak jest.

@Quant "Uczyłem się genetyki w szkole :)" Ja się uczyłam, że mamy 9 planet w układzie słonecznym ;) Genetyki też.
Nauka to wspaniała rzecz i ona każe wątpić, tylko dzięki tym wątpliwościom badania posuwają się do przodu. Genetyka wciąż jeszcze skrywa tajemnice, które mogą zrewolucjonizować współczesną wiedzę.
Rzecz w tym, że ten "system" eliminacji słabszych genów trochę zawodzi, ja rozumiem, że pojawiają się nowe "problemy" efekt rozwoju, ewolucji itd, które natura powinna wyeliminować, ale jej przeszkadzamy. Tylko że wciąż pozostało dużo starych, sprzed czasów rozwoju medycyny.
Żeby była jasność, nie jestem fanatykiem jakiejś ideologii, natura to zło, ona się myli. Po prostu nie uważam, by była nieomylna, by "wiedziała" najlepiej. Popełnia dużo błędów, jak bliźnięta syjamskie, dodatkowe chromosomy, czy inne takie.
PS Szanuje was, za poziom wypowiedzi :)

avatar Chasing_Cars_
-1 / 1

@VaniaVirgo miałam 2 cesarki, uwierz, wiem jak jest i mówię, że jest o niebo lepiej (oczywiśćie, jeśli nie ma komplikacji, bo wiadomo, że wszystko się może zdarzyć). Przede wszystkim:
1. nie ma żadnej lewatywy ani żadnych zastrzyków przeciwzakrzepowych - nie wiem skąd taką wiedzę posiadasz???
2. ogolić się można samemu wcześniej, bo zabieg masz na konkretną godzinę umówiony
3. dziecko jest piękne, nie spuchnięte, nie sine, nie umęczone, dali mi je wszystkie od razu po wyjęciu do pocałowania i przytulenia, więc wiem.
4. po cesarce po kilku godzinach wstajesz, owszem, boli to, ale trzeba się "uruchomić" jak to mówią pielęgniarki. Do przeżycia. Po paru godzinach chodzisz jakgdyby nigdy nic.
5. rana na podbrzuszu nie bolała wcale, tylko "ciągła" przy wstawaniu przez pewien czas, ale wystarczyło ostrożnie wstawać, przewracając się najpierw na bok i było ok. Żadnych problemów z jazdą samochodem, kichaniem czy cokolwiek, również nie wiem, skąd Twoje rewelacje (?) Z resztą zdecydowanie lepsze to, niż zeszyte krocze, które przy gwałtowniejszym posadzeniu tyłka na krześle pęka spowrotem! (tak miały 3 moje kuzynki)
6. nie każdej kobiecie, zwłaszcza w pewnym wieku, po porodzie naturalnym zbiega się tam wszystko w kroczu - później są problemy z nietrzymaniem moczu, a w starszym wieku nawet wypadanie macicy....

Natura nie jest doskonała. Po prostu poród drogami rodnymi to była jedyna możliwość wydania potomstwa, jaką człowiekowi mogła zafundować, bo póki co, nie mamy zamków błyskawicznych w poprzek brzucha :) Nie oznacza to wcale, że cesarka jest gorsza. Moim zdaniem najlepszy sposób porodu powinien być dobierany wg badań - dla jednych kobiet bezpieczniejszy i lepszy będzie naturalny, dla innych cesarka będzie lepsza i tyle. Te cyrki ze specjalnymi wskazaniami to jakaś paranoja wg mnie.

@argo21 natura nie wie, bo to nie jest twór myślący, osobowy. Naturalny poród jest taki, jaki jest, bo innej możliwości w naturze nie ma, w drodze ewolucji ta okazała się po prostu najlepsza dla naszego gatunku. Natura dostosowuje się do warunków, nie warunki do natury. Jakbyśmy zaczęli wykonywać same cesarki (teoretycznie mówię) to nie wykluczone, że za ileś set albo tysięcy pokoleń kobiety nie potrafiłyby już rodzić naturalnie.

avatar Chasing_Cars_
0 / 0

aha i koledzy, nie ma sensu się kłócić o silniejsze geny itp,
Sam poród to tylko ostatni etap, ciążę trzeba jeszcze donosić, a do tego w obecnych czasach nie trzeba już ani silnych genów dziecka, ani silnej genetycznie matki, bardzo dużo zależy od opieki w połogu.
Mówić, że naturalny poród jest lepszy, bo jest naturalny, to tak, jakby kobieta po liftingu twarzy, mezobrazji i ostrzykiwaniu botoxem zastanawiała się, który krem przeciwzmarszczkowy działa lepiej, pod kątem zawartości naturalnych składników....

avatar VaniaVirgo
1 / 1

@Chasing_Cars_ "miałam 2 cesarki, uwierz, wiem jak jest" - nie, nie wiesz jak jest zawsze. Wiesz jak ty miałaś. Chociaż jeśli twierdzisz, że po paru godzinach chodzi się, jakby nigdy nic i że nic nie boli, to wygląda na to, że nie pamiętasz.

"W trakcie cesarskiego cięcia dokonuje się przecież przecięcia wszystkich powłok brzusznych, mięśni i rozcięcia macicy. Zszycie tych miejsc nie rozwiązuje problemu gojenia, a samo zrastanie tkanek może trwać długo. Trudno się zatem dziwić, że po takiej operacji kobieta po prostu cierpi.

Najgorszy bywa pierwszy okres - tuż po porodzie, gdy przestają pomału działać leki przeciwbólowe. Ogromna bolesność rany pooperacyjnej uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Kobiecie trudno jest wstawać, a nawet siadać."

Jeśli chodzi o przeciwzakrzepowe zastrzyki, to z tego, co doczytałam, to zależy od lekarza, zazwyczaj trzeba jeszcze samemu, jak po każdej operacji, ale czasem lekarze dają jeden zastrzyk i po problemie. Lewatywa jak przed każdą poważną operacją, są też tabletki zamiast lewatywy i są przypadki, że jej nie zrobią. Przy naturalnym porodzie też się tak dzieje.

Ogolić się można samemu, tak jak przy naturalnym.
Nigdzie nie napisałam, że dziecko jest opuchnięte i brzydkie, nie wiem skąd ci się to wzięło? Napisałam, że też jest w mazi, bo jest, ale się je myje, jak po naturalnym porodzie.

Podsumowując, poród to poród, pewne rzeczy są stałe i nie ma znaczenia w jaki sposób został wykonany.

W sumie moja siostra też ma takie zaniki pamięci. Pamiętam jak się męczyła a jakiś czas później była święcie przekonana, że nic nie bolało. To też normalne. Ja tam pamiętam jak bolało.

Druga już tak nie boli, bo tną po bliźnie.

Mniejsza z tym, cesarka to nie jest zło. Irytuje mnie jak ktoś, a podobno są tacy ludzie (chociaż ja się jeszcze nie spotkałam), uważa że jak poród przez CC to gorszy, matka gorsza itd. CC to rozwiązanie, które pomaga, ratuje w sytuacjach, w których mogło się wszystko bardzo źle skończyć. A jeśli ktoś chce CC z własnej woli i chce za to zapłacić, to czemu nie? Chirurdzy za kasę nie takie rzeczy robili. I nie umniejsza to roli matki, bo nie od porodu zależy jakim się będzie rodzicem.

Tak na koniec, pamiętaj, nie jesteś wszystkimi, to, że coś przeżyłaś, nie znaczy, że już wiesz o tym absolutnie wszystko. Bo zwłaszcza w przypadku organizmu, nie ma idealnego szablonu, pod który każdy idealnie pasuje. Ja wstałam szybko po cesarce, trochę mnie lekarze rugali, ale w końcu odpuścili i mi wyjęli cewnik, dzięki czemu mogłam łazić. Póki nie usiadłam to się nawet nieźle chodziło, ale nie "jak gdyby nigdy nic", bardziej jak na zakwasach hehe. Szybko mnie więc wypuścili do domu, a pozostałe dziewczyny patrzyły na mnie wilkiem :P W domu rano mąż przed wyjściem do pracy pomagał mi wstać i aż do jego powrotu nie siadałam, bo bym mogła nie wstać na czas do dziecka. A tak to do sklepu z wózkiem, bez problemu mogłam wyjść, ale rana bolała. Szybko doszłam do siebie, ale ja to nie inni. O tym trzeba zawsze pamiętać.

avatar Quant
0 / 0

@Chasing_Cars_ - interesujące uwagi. Moja żona również miała dwie cesarki, a za tydzień będzie miała trzecią. Potwierdzam wszystko, co napisałaś. Żadnych lewatyw (chociaż zaleca się samodzielne "oczyszczenie" przed zabiegiem, co polega mniej więcej na tym, aby się porządnie wypróżnić i nie objadać), co do zastrzyków przeciwzakrzepowych,. to głowy nie dam, bo nie pytałem żony czy jej coś takiego dawali, ale szybsze uruchomienie po cesarce to fakt. Żona wstawała kilka godzin po operacji, a następnego dnia brała już prysznic i spacerowała w najlepsze po korytarzu. Do domu po 3 dobach od porodu, a szwy ściąga się po 10-14 dniach. Żadnych nacięć krocza, które później stwarzają problemy (nie tylko jeżeli chodzi o ryzyko ponownego rozerwania, ale pogarsza się też jakość pożycia seksualnego - podobno). Kolejna zaleta to brak deformacji czaszki dziecka, które przecież ma jeszcze ruchome kości czaszki. Dzieci urodzone siłami natury wyglądają czasem jak kosmici z głowami wydłużonymi przeciskaniem się przez kanał rodny. A jak stosowane było Vako, to już w ogóle dramat, bo prowadzi to niekiedy do poważnych powikłań i uszkodzeń dziecka. Jedyne wady cesarki to ryzyko powikłań związanych z laparotomią (otwarciem powłok brzusznych), blizna pooperacyjna, która raczej już zostaje na całe życie oraz konieczność wymuszenia oczyszczenia płuc dziecka z wód płodowych, które przy porodzie naturalnym same są "wyciskane". Jednak powikłania po cesarce zdarzają się rzadziej, niż powikłania przy porodach naturalnych (medycyna idzie naprzód), blizna z czasem blednie i staje się mało widoczna, a jak się ktoś uprze, to można ją w ogóle usunąć, natomiast co do oczyszczania płuc dziecka, to po pierwsze są na to bardzo skuteczne metody, a po drugie przy porodach naturalnych również zdarza się, że trzeba sztucznie wyciągać płyny z płuc malucha. Oczywiście to nie znaczy, że każdej kobiecie należy wykonywać cesarkę. Decydują wskazania medyczne. Problem natomiast polega na tym, że w Polsce bardzo często lekarze zmuszają do rodzenia siłami natury, pomimo wskazań do cesarki. Robi się to dla oszczędności, bo cesarka to znacznie większe koszty dla szpitala niż poród siłami natury, a NFZ nie refinansuje w 100% kosztów cesarek. Wychodzi więc na to, że ze względów finansowych, a po części dla wygody lekarzy, ryzykuje się zdrowiem, a niekiedy nawet życiem kobiet i ich dzieci.
A na koniec ciekawostka - wyobraź sobie, że jednak istnieje coś takiego jak zamek błyskawiczny w brzuchu :) Nazywa się to zamkiem Bradley`a i jest to coś w rodzaju zamka błyskawicznego wszywanego w powłoki brzuszne. Oczywiście nikt tego nie zrobi w położnictwie, bo takie zamki używane są przede wszystkim w zmianach martwiczych w jamie brzusznej (szczególnie trzustki) kiedy zachodzi konieczność wielokrotnego otwierania pacjenta. Zresztą nawet przy schorzeniach trzustki stosuje się coraz rzadziej. Ale takie zamki jednak istnieją :)

avatar Chasing_Cars_
-1 / 1

@VaniaVirgo
"nie, nie wiesz jak jest zawsze. Wiesz jak ty miałaś." - nie mój drogi, ja wiem, jak jest normalnie, to ty mówisz zdaje się o szczególnych przypadkach. Moje cesarki to były typowe, normalne przypadki, zatem zdecydowanie wiem, jak jest. Napisałam przecież, że nie chodzi mi o przypadki szczególne, z komlikacjami.

"Chociaż jeśli twierdzisz, że po paru godzinach chodzi się, jakby nigdy nic i że nic nie boli, to wygląda na to, że nie pamiętasz." - owszem, pamiętam doskonale. Po pierwszej cesarce miałam ściąganie szwów po 7 dniach i wyobraź sobie, że przyjechalam na nie samochodem, sama z dzieckiem i od parkingu na 1 piętro szpitala i spowrotem niosłam je w nosidełku (foteliku samochdowym). To jest to Twoje "cierpienie po cesarce"? kuzynka przez miesiąc po naturalnym porodzie miała problemy, bo dwa razy jej szwy w kroczu puściły, w tym za pierwszym razem właśnie podczas wsiadania do samochodu.

"samo zrastanie tkanek może trwać długo" - jeśli po 7 dniach wyjmuje się szwy, to przedefiniuj proszę słowo "długo".... owszem, kobieta po cesarce może cierpieć, tak samo, jak może cierpieć po naturalnym porodzie. To jednak nie stanowi dowodu na tezę, że poród naturalny jest dla kobiety lepszy.
O wstawaniu i siadaniu już pisałam wyżej. To jest problem przez max parę godzin po operacji. Poza tym każda kobieta może przeżywać to inaczej, każda ma inne ciało i inną wrażliwość. Ta sama kobieta, która twierdzi, że po cesarce konała, po porodzie naturalnym może konać jeszcze bardziej - jeśli jest po prostu słaba i tyle (nie mówię o innych czynnikach, typu komplikacje, tylko czysto teoretycznie).

"Jeśli chodzi o przeciwzakrzepowe zastrzyki, to z tego, co doczytałam, to zależy od lekarza" - nie, nie zależy od lekarza, bo to nie jest rutinoscorbin. Jeśli nie ma wskazań do lewatywy, a przeważnie nie ma przy cesarce, to się jej nie robi. Miałam prócz cesarek jedną bardzo poważną, wielogodzinną operację w znieczuleniu ogólnym (planowaną) i również żadnej lewatywy nie było, nie rozumiem, dlaczego podczas cesarki miałaby ona być potrzebna?? cesarki miałam zaplanowane na rano (pierwsza między 8 a 9, druga między 9 a 10) i zwyczajnie od poprzedniego dnia nie jadłam. To jest standardowa procedura podczas wszelkich operacji, nie lewatywa. Lewatywa może być, jeśli sytuacja jest nagła i operacja nie była planowana.

"Nigdzie nie napisałam, że dziecko jest opuchnięte i brzydkie, nie wiem skąd ci się to wzięło? Napisałam, że też jest w mazi" - a więc jakie znaczenie w dyskusji ma ten fakt? po co w ogóle to pisałaś?:) skoro tak samo jest w naturalnym jak i w CC. Owszem, jest w mazi, ale i tak jest dużo czystsze, niż po naturalnym, ponieważ nie jest w krwi. Tej mazi jest tak niewiele, że w ogóle jej niezauważyłam, a całowałam swoje dzieci tuż po wyjęciu z brzucha, w rękach lekarza.



"Mniejsza z tym, cesarka to nie jest zło. Irytuje mnie jak ktoś, a podobno są tacy ludzie (chociaż ja się jeszcze nie spotkałam), uważa że jak poród przez CC to gorszy, matka gorsza itd."
-tu się całkowicie zgadzam i właśnie o tym pisałam. W przypadku, kiedy nie ma żadnych komplikacji czy innych czynników, nie ma różnicy w jakości porodu przez CC i naturalnego, ale lekarze z jakiś chorych przyczyn demonizują CC i nie chcą wykonywać ich pacjentkom, a usprawiedliwienie zawsze jest tylko jedno, najbardziej czcze i miałkie, jakie da się wymyślić: "bo natura wie co robi". Jakbyśmy mieli polegać na naturze, to powinniśmy nie robić badań i w ogóle żyć i rodzić w lesie.

"Tak na koniec, pamiętaj, nie jesteś wszystkimi, to, że coś przeżyłaś, nie znaczy, że już wiesz o tym absolutnie wszystko." - nigdzie nie twierdzę, że wiem wszystko, twierdzę jednak, że wiem, jak wygląda książkowy, bezproblemowy poród CC, bo właśnie takie miałam. Nie twierdzę, że każdy poród wygląda jak mój, twierdzę, że mam prawo wypowiadać się na temat zalet CC, bo je poznałam.

Ja po wycięciu migdałków za dwa dni jadłam i piłam normalnie, a ludzie po 4-5 dniach zaczynali przełykać kisiel... Ludzie są różni, ale

avatar Chasing_Cars_
0 / 0

...ale jak ktoś mi mówi, że cesarka jest gorsza od naturalnego, bo się powoli wraca do sił i dużo więcej cierpi, to mnie krew zalewa, a zwłaszcza, jak mi to mówi ktoś, kto te reweacje wyczytał w necie. Później się dziwić, że CC w szpitalach odmawiają kobietom, bo panuje takie chore zbiorowe przekonanie, że wszyscy wiedzą lepiej, co potrzebne jest kobiecie, tylko nie ona sama.
pozdrawiam i całusy dla dzieciaków :)

@Quant Dobrze napisane. P.S - gdzieś się natknęłam kiedyś na te zamki, nie wiem czy nie w "Grey's anatomy", ale nie o to mi chodziło :) chodziło mi o to, że nie rodzimy się z czymś takim, nie jest to część naszego organizmu, jako sposób na poród. Wątpię, żeby ewolucja dotarła kiedyś do takiego etapu xD
Podsumowując - ja uważam troszkę inaczej: cesarka powinna być dostępna na życzenie, o ile nie ma do niej przeciwwskazań, dokładnie tak samo, jak poród naturalny.

avatar VaniaVirgo
0 / 0

@Quant zaciekawiłeś mnie tym zamkiem, chciałam wygooglować, ale wyskakuje mi jedynie normalny zamek do drzwi. Masz jakieś żródło? Poczytałabym o tym coś więcej.

@Chasing_Cars_ Jak ty czytasz? Kilka razy napisałam, że rodziłam przez CC, więc zgadnij jakiej jestem płci? Jeśli nadal nie wiesz, to uwaga, kobietą, więc nie mogę być twoim drogim.
Lubie dyskusje, ale nie z kimś, kto czyta pobieżnie i wszystko przekręca.
Nie bez powodu tekst o gojeniu podałam w cudzysłowie. To nie moje słowa były, tylko cytat.
Już chyba któryś raz tłumaczę ci co napisałam. Nie napisałam, że leży się tygodniami bezczynnie. ZNOWU coś sobie dodałaś. Po prostu boli, wszystko można zrobić, ale odczuwalne (boleśnie) niektóre ruchy są.
"nie, nie zależy od lekarza" - Tak zależy, każde zalecenie zależy od lekarza.
"Napisałam, że też jest w mazi" - a więc jakie znaczenie w dyskusji ma ten fakt? po co w ogóle to pisałaś?" - Jak to po co? Zwróć uwagę na to kiedy i w jakich okolicznościach zostało to napisane. Chodziło o podobieństwa między obydwoma porodami. To jest jedno z tych podobieństw, to, że potem sobie dopowiedziałaś kolejne bzdury to już nie moja wina.
Nie da się niestety rozmawiać z kimś, kto wszystko przekręca, dopowiada sobie, dlatego kończę.
Buziaczki i pozdrowienia :P

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 18 lipca 2017 o 18:09

avatar Quant
0 / 0

@VaniaVirgo - poniżej masz link do filmiku z podobnymi zamkami. To co prawda nie są dokładnie takie, jakie wszywa się w powłoki brzuszne, ale konstrukcja i działanie jest podobne. Film nie jest drastyczny (przynajmniej dla mnie), ale jeżeli brzydzi Cię widok rany operacyjnej, to lepiej przewiń powyżej 1 minuty, od której wszystko pokazywane jest już tylko na macie szkoleniowej z tworzywa sztucznego.
https://www.youtube.com/watch?v=CrD0thY_uEA

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 18 lipca 2017 o 22:35

avatar Chasing_Cars_
0 / 0

@VaniaVirgo
Wiem, że kobietą, nie wiem czemu napisałam "mój drogi" - zapewne pomyłka, przecież w dalszej części postu pisałam już normalnie, więc czemu się oburzasz? miałam kolegę, na którego mówiliśmy Wania (to zdrobnienie od imienia męskiego, używane w Rosji, jeśli nie wiesz) więc zapewne tak odruchowo napisałam.

Domyśliłam się, że to był cytat, ale skoro go użyłaś, to chyba w jakimś celu, czyż nie? skomentowałam ów cytat, nie twierdząc wcale, że to Twoje słowa, tylko przedstawiając swój punkt widzenia na jego temat.

"Tak zależy, każde zalecenie zależy od lekarza. " - zlecenie wykonania cewnika podczas gipsowania nogi też? chodzi mi o to, że tego zabiegu się po prostu nie wykonuje, kiedy operacja jest planowana, bo to nie ma sensu ani do nieczego nie jest potrzebne, dlaczego miałoby to zatem być zależne od decyzji lekarza? wymyśliłaś to sobie, z tym zaleceniem, żeby pokazać, że lewatywę czasem się wykonuje. Owszem, wykonuje się, jeśli sytuacja jest nagła i zabieg jest nieplanowany. Tylko wtedy.

Nie przekręcam niczego, sama nie czytasz dokładnie. Zapytałam jaki był sens opowiadania o mazi, to jest zupelnie nieadekwatne porównanie, ponieważ po naturalnym porodzie dziecko jest brudne od krwi, maź to jest pikuś. Jakbyś porównywała rzetelnie, to zaznaczyłabyć różnicę z krwią, z opuchlizną, z deformacją czaszki i z ogólnym zmęczeniem dziecka, bo to jest znacząca różnica, a nie szukała tak nieznaczących i nikłych podobieństw.

nie ma sprawy, ja również kończę dyskusję, nie chcesz, to nie czytaj, w sumie i tak nie za bardzo Ci się chce jak widać;)

avatar VaniaVirgo
0 / 0

@Quant Dzięki! Naprawdę niesamowite rzeczy wymyślają, a ile jeszcze przed nami! Nie mam problemu z ranami, nawet jakby flaki były pokazane haha

avatar Marian_Janusz_Pazdzioch
8 / 14

Niesamowite. Ta galeria tylko utwierdza mnie, że ta strona nastawiona jest na młodocianych chłopców, którzy nie mieli nigdy dziewczyny.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Cystof
7 / 9

Wstydliwe? Niby w którym miejscu? No chyba że ktoś nie zdaje sobie sprawy że podczas parcia można wycisnąć coś poza dzieckiem.... Wybacz autorze ale moją pierwszą myślą po przeczytaniu galerii było "jakiś gimnazjalista to pisał...."

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Arcticfrost
6 / 8

Od zarania wszystkie kobiety rodziły w ten sam sposób, rodzą i nic nie zapowiada że coś się w tej materii zmieni.
A Ty, nagle "odkryłeś" nagle "cud" narodzin i wszystkie okoliczności jemu towarzyszące?! Ile masz lat? Napiszę Ci więcej, ale nikomu nie mów, dobrze? Ten sposób przychodzenia na świat jest domeną wszystkich ssaków żyjących na naszej pięknej Ziemi.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar VaniaVirgo
6 / 10

@Arcticfrost Coś tak najechał na autora? Sporo młodych nie mających wcześniej nikogo rodzącego wyobraża sobie poród jak w filmach. Pół minuty stękania, krzyk i gotowe, wszystko czyste, piękne i idealne. Bo skąd mają wiedzieć, że jest inaczej, skoro się takich informacji nie rozpowszechnia, bo "przecież każdy wie".

avatar Marian_Janusz_Pazdzioch
0 / 8

@VaniaVirgo może z książek mają to wiedzieć,a nie z demotów? może z filmów dokumentalnych? Co za ciężko czerpać wiedzę, wysilić się i sięgnąć do fachowych źródeł? Serio wy juz tylko demoty odpalacie i stąd czerpiecie wiedzę o swiecie, to jest wasze jedyne źródło wiedzy że się tak bulwersujesz?

avatar VaniaVirgo
3 / 5

@Marian_Janusz_Pazdzioch to ty się bulwersujesz. Ja tylko stwierdzam fakt, w szkole powinni tego uczyć na biologii, ale nie uczą. Skoro zagląda tutaj dużo młodzieży, to już lepiej taka galeria uświadamiająca, niż galerie typu "8 wskazówek, że twój partner cie zdradza".

avatar ~botaktam
-1 / 1

Nie ma mięśni Kegla - są ćwiczenia Kegla

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Tusiaczektuch
-1 / 1

~botaktam są ćwiczenia MIĘŚNI Kegla i mięśnie Kegla też są.

avatar Arcticfrost
0 / 4

@VaniaVirgo "Posłuchaj" tedy Iwanie Dziewico! Piszesz: "Sporo młodych nie mających wcześniej nikogo rodzącego..." To ja się Ciebie pytam, w jaki sposób ci ludzie przyszli na ten świat?! Bocian ich przyniósł, w kapuście ich znaleziono czy też sfrunęli z obłoków, wprost w objęcia swych rodziców?
Każdy "młody" zna kogoś rodzącego, jest nią taka magiczna istota - Matką ją nazywamy. I to ona, przynajmniej na początku naszej wędrówki po tym łez padole, powinna być naszym przewodnikiem, objawiając nam najprostsze prawdy życiowe. Mimo, iż jeszcze dwa pokolenia wstecz, dzieci posiadały lepsze wykształcenie od swych rodziców.
No a jeśli ci młodzi, do których jak mniemam, i Ty się zaliczasz, czerpiecie również i o życiu wiedzę z filmów, tudzież internetowych galerii, to ostrzegam, srogo się rozczarujecie.
Ale to już temat na inną opowieść.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 2 razy. Ostatnia modyfikacja: 17 lipca 2017 o 15:52

avatar VaniaVirgo
0 / 2

@Arcticfrost "To ja się Ciebie pytam, w jaki sposób ci ludzie przyszli na ten świat?!" Może jesteś jakąś anomalią, ale ludzie nie pamiętają porodu. Nie każda matka jest przykładną matką, chcącą dzielić się wiedzą. Nie każdy też matkę posiada, naprawdę tak oczywiste rzeczy trzeba pisać? No ale dobrze. Nie każdy ma w domu różowo i wesoło, jest dużo sierot, półsierot i patologii. Nie zaliczam się raczej do młodzieży. Kiedy rodziłam, wiedziałam co mnie czeka, ale ja to nie każdy. Ty też każdym nie jesteś, a sytuacje są naprawdę różne. Pracowałam w szpitalu na pediatrii, były tam nastoletnie ciężarne. Były też noworodki z mamami i serio, niektórzy nie wiedzą nawet podstawowych rzeczy, a ilu nadal wierzy, że za pierwszym razem nie można zajść w ciąże i inne bzdury przekazywane przez ludzi, to chyba nawet nie sposób policzyć. Iwan ma zdrobnienie Wania, natomiast Vania to żeńskie imię.

avatar AIkanaro
-2 / 6

Usuwanie owlosienia lonowego ma byc zdrowie? Przeciez po to mamy owlosienie zeby do narzadow intymnych NIEDOSTAWALY sie bakterie i zarazki poniewaz to owlosienie wlasnie pelni role OCHRONNA. Co to za konowal pisal i wymyslil?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Snickers2012
7 / 7

Generalnie można odnieść wrażenie, że rodzenie to przegwizdany temat i ja będąc kobietom raczej bym tego uniknął za wszelką cenę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Tusiaczektuch
0 / 2

Snickers2012,ale ile radości, jak ci bachor niedaje spać po nocach, a jak urośnie to strzela fochy...