Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
Na lekcjach wychowania fizycznego 
nie ćwiczy 17% uczniów podstawówki, 
24% gimnazjum i 38% liceum. I jak 
potem wychować kolejnych 
Lewandowskich i Gortatów?
by Fenin
+
252 292
-

Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
avatar jacinta
28 / 46

Podstawówka, lata 90, klasa I-III: w-f na korytarzu; przez kolejne lata edukacji: "macie piłkę i grajcie" / "10 kółek dookoła szkoły" Naprawdę trudno było lubić te zajęcia :-(

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Gambini
9 / 19

@jacinta
Uwielbiałem to, można była się wyszaleć, rozegrać ciekawy meczyk. Czasem "noga" czasem "siatka" albo "kosz"- czego tu nie lubić?
Problem który ja już dostrzegałem, to nierozsądnie umiejscowienie zajęć sportowych, często w połowie lekcji.
Jak się człowiek przyłożył, to potem siedział taki zapocony z trzęsącymi się mięśniami, bo przerwa to tylko 15 min, więc ciężko odpocząć, o prysznicu nie ma mowy. Dlatego większość z dziewczyn przedstawiało zwolnienia, co nawet było trochę zrozumiałe. Prawie każda już dbała o swoją kobiecość i nie chciały siedzieć resztę dnia rozmemłane po WF-ie.
Oczywistym rozwiązaniem wydawało się ustawienie lekcji sportowych na końcu zajęć.
Jak widać, brak urozmaiceń też jest problemem i to właśnie takimi rzeczami powinno się zająć.

avatar ArcziN
7 / 7

@Gambini "Czasem siatka albo kosz". No właśnie, zawsze to jakieś urozmaicenie. W moim przypadku, przez całe 12 lat edukacji, na lekcjach W-F była tylko i wyłącznie piłka nożna. Dosłownie nie było choćby jednych zajęć na których choćby liznęło się innego sportu. Jest tyle dyscyplin sportu, a ja, przez bite 12 lat miałem wyłącznie piłkę nożną. Choć i tego nie jestem pewien, bo we wszystkich trzech szkołach nikt nawet nie próbował się przejmować takim drobiazgiem jak "spalony" (w podstawówce nawet nauczyciel oficjalnie powiedział, że spalonych nie ma ).

avatar ~kusghakgh
5 / 7

@jacinta mnie denerwowało w późnej podstawówce i gimnazjum (ta sama szkoła), że jako dziewczyny ciągle grałyśmy w siatkę. Inne zajęcia były wtedy, kiedy trzeba było je zaliczyć (piłka lekarska, biegi itp). W piłkę nożną nie grałyśmy nigdy. I w 90% nasz w-f był na sali. Dlaczego? Bo boisko było okupowane przez męskie części klas, które naparzały tam w piłkę nożną - bo tam mają lepsze warunki do wysokich i dalekich podań itd. A ci co w nogę nie chcieli, mogli grać w kosza. Tak czy inaczej panowie byli częściej na zewnątrz i robili to, co lubili. Nawet nie dało się wymóc na nauczycielce zamiany, bo przy głosowaniu większość dziewczyn była za siatkówką (i nie dlatego, że były to fanki tego sportu, ale po prostu przy ich poziomie gry większość meczu można było przestać nie męcząc się wcale). Chociaż szatnie miały prysznice, przez 9 lat nie widziałam, żeby ich używano. Kiedyś miałam okazję je zobaczyć (normalnie były zamknięte na klucz) - nie było zasłonek ani nawet zaczepów sugerujących, że miały tam wisieć. Ja bym nie pokazała gołego tyłka grupie dziewczyn, z których większość ledwo znałam.

avatar Gambini
5 / 5

@ArcziN @~kusghakgh
Kolejna rzecz jaką mi się przypomniała, to zajęcia koedukacyjne. Spora część dziewczyn przychodziła tam na siłę i specjalnie nic nie robiły, żeby właśnie się nie rozmemłać. Gramy w siatkę i trzeba było uważać, żeby nie zrobić krzywdy. Zdarzały się różne perełki, typu mój wyskok do ściny z drugiej linii i spotkałem się kroczem z głową dziewczyny która nagle postanowiła to przyjąć (piłkę, nie krocze;D). Brzmi zabawnie, ale prasło nią ciężko o ziemię, ja też długo się zbierałem żeby wstać. O piłce nożnej szkoda gadać, bo to był już dramat. Może 2-3 dziewczyny wiedziały jak kopnąć piłkę. Reszta stała i czasem odbiła się od nich piłka.

W gimnazjum (byłem pierwszym rocznikiem 86') mieliśmy "dobrego nauczyciela. Na w-fie np. rozkładał materace i mieliśmy walczyć między sobą, na wzór zapasów. Albo graliśmy w grę zasadami przypominającą football amerykański. Było wspaniale ale czasami niebezpiecznie i to wszystkich cieszyło.

avatar Hannya
7 / 9

Podstawówka, lata 90, klasa gdzieś VI, VII. Mam potężną wadę wzroku. Bez okularów jestem ślepa jak kret. Mój nauczyciel w-fu kazał mi zdejmować okulary (bo drogie, a on nie będzie odkupywał) i sędziować piłkę nożną albo koszykówkę. Doprowadził do tego, że miałam poprawkę z w-fu za, jak to określił, "sabotowanie poleceń nauczyciela". W praktyce polegało to na tym, że (oczywiście upraszczam) bez okularów nie byłam w stanie odróżnić, czy ktoś ma żółtą koszulkę z czerwonym paskiem i gra w drużynie 1, czy ktoś ma żółtą koszulkę z czerwona szarfą i gra w drużynie 2. Szkółka była mała, więc na poprawce był nauczyciel z zewnątrz. Dla Niego ukłony. Wziął pod uwagę wszystko: moje odznaki turystyczne, nagrody pływackie, wypytał co mnie interesuje, czym mogę się pochwalić (np. szpagat), po czym powiedział mojemu nauczycielowi, że dziwi się, że mój ojciec jeszcze mu w mordę nie dał. Po tym incydencie przyniosłam zwolnienie z w-fu od okulisty a ten s-syn zwyzywał mnie od rozpieszczonych jedynaczek.

ps. Przypomniałam sobie. Ten nauczyciel z zewnątrz nazywał się Sikora. Imienia nie pamiętam. Przepraszam Panie Doktorze. Dr Sikora - i wystarczy.

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 13 października 2017 o 13:42

avatar aguero90
0 / 2

@jacinta jakby był wf na zasadzie "macie piłkę grajcie" to bym akurat się cieszył. U mnie w podstawówce wf-istka tyrała nas siatkówką (za którą niezbyt przepadaliśmy) i durnymi ćwiczeniami.

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 12 października 2017 o 18:55

avatar ObiektywnyRealista
4 / 8

@Anyway123 Twój argument jest inwalidą. Wychowanie fizyczne to jest przedmiot taki jak każdy inny, ale wf'iści w większości mają to w dupie.
Wyobraź sobie, że wiążesz przyszłość z matematyką, a na lekcje przychodzi nauczyciel 10 minut spóźniony, 10 minut sprawdza obecność i mówi, żebyście się sami pouczyli, a egzaminy za 2 miesiące.
To, że na WF'ie nie siedzi się jak debil przez 45 minut w jednym miejscu nie oznacza, że ma on tak wyglądać.

avatar Anyway123
-1 / 1

@ObiektywnyRealista Inwalidami to są te wszystkie miernoty fizyczne, które znalazły sobie wymówkę, żeby nie chodzić na WF i odpowiadają tymi kretyńskimi argumentami w ankietach. U nas jak się spóźniał nauczyciel, to sami braliśmy piłkę i graliśmy. Ćwiczyć trzeba chcieć, a nie pierdzielić że nauczyciel, że to, że tamto. porównywanie WF z nauka matematyki świadczy o tym, że musiałeś dostać piłką lekarską nie jeden raz w głowę, jak już nauczyciel dotarł na salę.

avatar Hannya
2 / 2

Mam takie durne pytania. Który z Waszych wuefistów przeprowadził zajęcia dotyczące zasad gry w piłkę nożną, albo w koszykówkę, albo w siatkówkę? Który nauczył Was prawidłowiej rozgrzewki przed bieganiem? Czy którykolwiek powiedział Wam, co zrobić, żeby nie dostać kontuzji?
A z resztą w dupie. Przecież jestem tylko rozpieszczoną jedynaczką.

avatar zeon
1 / 29

Jprdl "narzucając z góry określone ćwiczenia"?!!! A to faszyści!!! Przecież wiadomo, że każdy gimbus lepiej wie, jakie ćwiczenia powinny być na wuefie...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Kreos
6 / 10

@zeon Ale taka jest prawda. Wf to nie jest przedmiot ścisły gdzie należy etapami uczyć się zagadnień. Ma w dzieciakach wykształcić pasje do aktywności fizycznej, nauczyć jak dbać o formę, jak przeprowadzać rozgrzewkę, a przede wszystkim ma być czasem gdzie możesz się wyszaleć. Natomiast lekcja typu "skocz przez kozła bo jak nie to pała" to marna zachęta, dlatego większość uczniów unika wf-u. Nauczyciele też mają gdzieś predyspozycje i zamiast rozbudzać w kierunku uzdolnień ucznia mierzą wszystkich tak samo, od sportowców po chuderlaki z atrofią mięśni. To że uczniowie boją się chodzić na wf to porażka na całej linii.

Zmodyfikowano 2 razy. Ostatnia modyfikacja: 12 października 2017 o 19:50

avatar siodmyyy
-3 / 21

Dzisiaj mieliśmy robić jakieś debilne ćwiczenia. A wcześniej, przy 5 stopniach mieliśmy biegać dookoła boiska przez pół godziny (w krótkich spodenkach i rękawach) a pani stała w kurtce i szaliki i krzyczała...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar AsikRambo
0 / 0

@siodmyyy Miałam podobnie w liceum. Był akurat basen, ale że w klasie miałam prawie same dziunie, które nie pływały, bo nie chciały sobie zmywać makijażu i moczyć włosów (tylko ja i koleżanka pływałyśmy, ale wtedy nie mogłyśmy) okazało się, że nie pływa nikt. No to co zrobiła złośliwa baba? Przegoniła nas na "spacer" po jakichś dziurach. Śniegu było prawie po kolana. Szłyśmy boczną ulicą, po której rzadko coś jeździ, ale śnieg był ubity, a ona się drze, że mamy wchodzić na chodnik. Gdzie był śnieg po kolana. Ona sama szła oczywiście na końcu, jak ścieżka była już wydeptana. Ja dalej szłam po ulicy i dostałam uwagę ;)

avatar Owi3c
1 / 5

WI-FI to nie wyposażenie...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Oli_
5 / 5

Moje wf przeważnie były 10/10 (prócz podstawówki) zwłaszcza w liceum. Fajny wuefista ciekawie prowadził zajęcia i mogliśmy sami podjąć decyzję czy chcemy ćwiczyć na siłowni, grać w tenisa stołowego, w siatkówkę czy coś innego. Często dzieliliśmy się na grupy i ćwiczyliśmy osobno ale z racji super wuefisty 80% klasy ćwiczyło.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar fidji
14 / 22

bieganie na ocenę, tzn kto ma lepszy czas i biega szybciej ten dostaje 5-6, dlatego mnóstwo osób załatwiało sobie zwolnienia z wf, żeby nie zaniżać potem średniej na świadectwie...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar neltisen
5 / 7

@JohnLilly u mnie było podobnie, bieg na 50/100/1000m na ocenę, skok wzwyż na ocenę, skok przez koziołki, reszta roku piłka nożna, a że są 3 oceny, to można postawić średnią (nie trzeba robić tych "testów" cały rok, żeby wystawić ocenę)

avatar JohnLilly
-3 / 3

Hehe. No nieźle, napisz prawdę która się ludziom nie podoba to już cię minusują. @barteqssss dobrze napisał. Jak nie idzie ci z matmy, j.polskiego, fizyki, czy jakiegokolwiek innego przedmioty to uczysz się go więcej, albo idziesz na korepetycje. Jak wiesz o sprawdzianie z jakiegoś przedmiotu, to się do tego sprawdzianu uczysz. A tu jak masz mieć test z biegu na wf-ie to nagle "o matko co tu zrobić?!". Ano jak ze wszystkim innym, należy się przygotować poprzez odpowiednie treningi.

avatar Kolaj12
2 / 6

@barteqssss To, że Tobie nie przydała się historia w dorosłym życiu nie znaczy, że tak jest zawsze. Mnie, i wielu znanym mi osobom, się przydaje. A takie mądrości życiowe, że wf jest potrzebny, żeby umieć dobiec do autobusu to sobie daruj. WF to w większości szkół zmuszanie uczniów do czegoś, co zazwyczaj sami chcą robić, ale niekoniecznie w takiej formie jak sobie zażyczy pan mgr od fikołków.
"Trzeba się nauczyć szybko biegać"- stawianie WF-u na równi z innymi przedmotami uważam za bzdet, ale jak ktoś był na tyle głupi, że wymyślił, aby stawiać oceny z fikołków to trudno. Dlaczego jednak ktoś ma się uczyć biegać jeśli mu to nie wychodzi/ nie pasuje/ woli coś innego. Powinny być sekcje sportowe, jak na części uczelni, i niech każdy się zapisuje na co chce. I nie byłoby lewych zwolnień ani niedyspozycji przez 3 lata.

avatar JohnLilly
0 / 0

@Kolaj12 "Dlaczego jednak ktoś ma się uczyć biegać jeśli mu to nie wychodzi" A dlaczego ktoś miałby się uczyć tabliczki mnożenie skoro mu ona nie wchodzi. Może i jestem trochę stronniczy bo mi bieganie zawsze dobrze szło, ale przecież to podstawowa forma ruchu. Dobra kondycja biegowa jest przydatna przy wielu innych dyscyplinach sportowych, piłka nożna, koszykówka, piłka ręczna, tenis.... można w sumie długo wymieniać. Bieganie bardzo dobrze wyrabia też taką ogólną kondycję, dlatego często jest też stosowane jako element treningu, w dyscyplinach sportowych w których tak dużo się nie biega. "Powinny być sekcje sportowe, jak na części uczelni, i niech każdy się zapisuje na co chce" Jak dla mnie lekcje wf-u powinny zapoznawać po trochu uczniów z każdą dyscypliną sportową(*), i niech tam sobie w późniejszym życiu sami uczniowie powybierają jaka forma aktywności fizycznej im najbardziej odpowiada.

* Oczywiście nauczyciele wf-u bardzo często nie wywiązują się z tego obowiązku, ale to już troszkę inna kwestia.

avatar y0u
13 / 13

ktoś zapomniał dopisać że dotyczy to głównie dziewczyn (wiem z własnego doświadczenia, na lakcjach W-F'u potrafiło ćwiczyć tylko 6 na 30 osób)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar splashradek
-2 / 14

Pokolenie paralityków!

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Kiel_Ookami
-1 / 3

Cóż... u mnie narzekałem tylko ja, zbyt częsta gra w siatkówkę i piłkę nożną w liceum, praktyczny brak zajęć gimnastycznych, biegowych, ogólnorozwojowych. Zrównywanie ćwiczeń siłowych chłopaków do ćwiczeń damskich (W żadnym razie nie twierdzę że dziewczyny są słabe, ale widząc grupę "chłopaków" nie potrafiących poprawnie wykonać 15 pompek, czy też nawet 5, człowiek się smuci. Rozgrzewki pozostawione uczniom, którzy chcieli to jak najszybciej zakończyć.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar WonszAnakonda
2 / 4

U nas w szatni nawet klamek w oknach nie ma...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~JJ
3 / 7

Jeszcze bym jeszcze dodał walki gladiatorów , ale bez zabijania oczywiście .

avatar Kreos
3 / 3

1. W przedszkolach jest coś takiego jak ćwiczenia z woreczkami, równoważnia od pierwszej klasy podstawówki więc tu nie chodzi o "nowe pokolenie"
2.Jasne, niech gra z połamanymi nogami, rzyga na boisku albo mdleje, to na pewno pomoże nauczycielowi w pracy.
3. Całą szkolną karierę nie spotkałem żadnego wuefisty, który by ruszył tyłek z ławki. Cała ich rola ograniczała się do przyniesienia piłki na boisko. Nauczyciel w liceum spędził większość lekcji wisząc na telefonie z żoną. To tak jakby matematyk nie umiał tabliczki mnożenia. Jak wuefista chce zachęcać do ćwiczeń jak sam grzeje tyłek na ławeczce cały rok?
4. Polecam basen przy godzinie wf-u, 10 minut na drogę, 20 minut na suszenie i przebieranie, a pływanie w tempie ekspresowym żeby zdążyć na lekcje. Niestety wf rzadko kiedy jest na koniec dnia. Zastanawia mnie jeszcze jak zsynchronizować okresy u wszystkich dziewcząt żeby wszystkie mogły iść na basen?
5. Rodzice niestety nie udzielają się w szkole, trzeba siłą zaciągać na zebrania a co dopiero żeby grali w jakiś mecz po pracy. To fajnie wygląda na papierze.
6.Tu się zgadzam
7.Tu już mniej, co to za nonsens? Przewijałeś kiedyś niemowlę?
8. Szkoły na to nie stać, wuefista nie ma uprawnień a miasto nie przyzna za darmo.
9.Nie wiem co to ma do zajęć wf ale przydałoby się jako profilaktyka
10. Ocena z wf zawsze jest wliczana do średniej, polecam przeczytać statut dowolnej szkoły, Nawet na 1 roku studiów jest wliczana.
11. Ponownie, kto miałby prowadzić? Wufeista nie rusza się z ławki a miałby prowadzić kurs tańca? Jeśli ktoś wyszkolony to nie ma pieniędzy.
12. Grają w dresach, to żadna nowość, ktoś grał kiedykolwiek w jeansach?

Zmodyfikowano 3 razy. Ostatnia modyfikacja: 13 października 2017 o 17:54

avatar JohnLilly
0 / 0

@Kreos "Polecam basen przy godzinie wf-u, 10 minut na drogę..." Moje liceum fajnie podeszło do pływania. W każdy piątek uczniowie liceum mieli zniżkę na basen przez dwie godziny. W praktyce wyglądało to tak, że za 2,5 zł można było pływać przez dwie godziny. Tylko już teraz nie pamiętam w jakich godzinach były te dwie godziny, czy od 13 do 15 czy 14-16, wiem jednak, że rzadko komu te godziny nie odpowiadały. Na pływalni w tym czasie była oczywiście reprezentacja szkolnych nauczycieli wf-u. Ja dzięki temu doszlifowałem swoje umiejętności pływania, bo wuefistka nauczyła mnie wydechu do wody przy pływaniu, niestety zniechęciła do pływania moich kolegów którzy, w odróżnieniu ode mnie, kompletnie nic nie umieli. Nabijała się z ich umiejętności podczas normalnych zajęć z naszymi koleżankami z klasy, i tym sposobem koledzy przestali chodzić na pływalnie.

avatar JanMariaWyborow
0 / 4

Oj, przecież to ani nic nowego, ani nie tylko problem WF-u. Nauczyciele odbębniają program, rzadko trafi się ktoś z pasją, kto potrafi zainteresować uczniów. Zresztą program trzeba zrealizować, trzeba grać w tą siatkówkę czy cośtam, jeżeli to jest przewidziane.

Moim zdaniem powinna być możliwość rezygnacji z WF-u, jeżeli ktoś odpowiednią ilość godzin ćwiczy w klubie sportowym (za to żadnych zwolnień - nie możesz obciążać stawów czy serca, to chociaż graj w szachy). Szkoła robiłaby tylko sprawdziany co semestr (wprawność ogólna + wybrany sport) i tyle. Z pewnością mielibyśmy zdrowszą i sprawniejszą młodzież.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Jimmy_Waldemar_Resiak
3 / 3

Co by nie było nie było możliwości, żebym nie ćwiczył na wf-ie, bo dla mnie to odskocznia od innych lekcji, takie odmulenie, a ogólnie uwielbiam ruch. Uwielbiam też piłkę nożną, ale niestety było mi dane na 95% lekcji grać w siatkówkę (w szkole średniej), a mój nauczyciel wf-u wiedząc jak bardzo uwielbiam grę w piłkę nożną i widząc jak się jej domagam zawsze jak mnie nie było dawał pograć chłopakom w nogę...na złość mi. Całe szczęście bywało to bardzo rzadko, bo frekwencję miałem dobrą, a przynajmniej na wf-ie.

Co do uwagi jaką ktoś napisał, że to raczej dotyczy dziewcząt...całkowita racja, bo u mnie w szkole średniej na blisko 13-15 dziewczyn ćwiczyły 4 prawie zawsze (wiadomo dlaczego), a reszta zwolnienia, żale itp. A teraz widzę większość z nich zapasione...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~ja_jako_ja
1 / 1

Dla mnie wf był najlepszymi zajęciami w szkole, zawsze jakaś odskocznia od ciągłego siedzenia w ławce. Ale z każdym etapem nauki było coraz gorzej, w podstawówce spoko, chłopaki i dziewczyny grali razem, coś sie działo w gimnazjum, dziewczyny już zaczynały sobie robić włosy lokówką na wfie, zwolnienie z powodu niedyspozycji 4 razy w miesiącu, ale jakaś cheć była, za to liceum to kompletna klapa, tylko siatka, czasem kosz, a ludzie przed sprawdzianami z zeszytami biegali, każdy siedział na ławce i czytał po rozgrzewce...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Dragoo
2 / 2

Na siłę nie zrobisz zawodnika, musi chcieć, ale jak można coś wymagać od człowieka który w młodym wieku wymyśla zwolnienia z w-fu, albo dziewczyna która ma okres 4 razy w miesiącu byle nie ćwiczyć. Ale musi być też nauczyciel z pasją.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~mw
-2 / 2

To nie jest kwestia wychowania mistrzów świata! Na tych niećwiczących dziś - w przyszłości RENCISTÓW my będziemy pracować!!!!!!!!!

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~Nick20
1 / 1

W podstawówce nauczyciel, były sportowiec, był kreatywny, oprócz piłki, kosza czy siatkówki np. był ping pong, hokej, zapasy, gimnazjum głównie siatkówka, tylko dlatego, że jeden uczeń grał w klubie siatkarskim, a na wuefie, grał co drugi mecz, nieraz wogóle nie przychodził, a jak przychodził, to tylko się gapił.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~modfjod
3 / 3

Akurat ci którzy mają predyspozycje do bycia kolejnym Lewandowskim ćwiczą na wf-ie

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar mooz
0 / 2

Skąd się biorą takie masowe zwolnienia? Przecież jakiś lekarz musi je wystawiać! Za moich czasów tylko jedna osoba w 38-osobowej klasie była zwolniona z WF-u, bo na okrągło chorowała i więcej jej w szkole nie było niż była.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar daclaw
6 / 6

Trwały uraz do sportu. "Szatnia" (czyli nora w piwnicy) "chłopców" (prosiąt?), gdzie capiło gorzej niż w chlewie i gdzie niejaki Misiak lał w rogu w ramach swawoli; dalej: zapeeździałe materace, specyficzny bukiet zapachowy 20-letniego kurzu i pasty "Frotobella", stroje z przepoconego nylonu (antyperspirantów młodzież nie znała); na koniec: leniwe kopanie jakiejś szmaty (kiedyś piłki) na asfaltowym "boisku", chyba przeznaczonym do kosza, podczas gdy pan wuefista jarał szlugi w kantorku. A jak się typowi 2 razy na semestr zechciało wyleźć, to były szalenie rozwijające rzuty piłką lekarską (zapeeździałą) za siebie. Mowa o przełomie lat 80/90. Co ja bym wtedy dał za zwolnienie i smartfona...

Niestety, słowa takie jak sport, trening czy cokolwiek, zawsze będą mi się kojarzyć z tym smrodem, syfem i dziadostwem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 2 razy. Ostatnia modyfikacja: 12 października 2017 o 9:08

avatar The_White_Warrior
4 / 4

Inne to tak; non stop piłka nożna i te zasadne kozły, nic poza tym. W szkole w Niemczech co roku co innego, kilka różnych dyscyplin na rok. W tym mam bodajże lekkoatletykę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar neltisen
1 / 1

Przyczepię się do treści demota - zajęcia WF są nudne, więc przynoszą zwolnienia. Osobiście uważam że zajęcia j.pol., historii, wos, i geografii też miałem nudne (a przynajmniej w podstawówce i gimnazjum, w liceum polonista i geograf potrafili zainteresować)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar donmaestro
3 / 5

Najczesciej biegi. Denerwowalo mnie to, bo na zaliczenie zawsze byly biegi, w ktorych bylem kiepski. Dlatego nie lubilem w-fu. Bylem za to najlepszy w szkole jesli chodzi o cwiczenia silowe. Gdy mielismy zajecia na silowni, az sam nauczyciel nie mogl czasami uwiezyc, z jakimi ciezarami sobie wtedy radzilem. Ale co z tego, jak przez cale gimnazjum cwiczenia na silowni mielismy moze 2-3 razy a w szkole sredniej moze z 5. I to w trakcie ostrej zimy. I jako najlepszy "ciezarowiec" w szkole mialem zawsze z w-fu ledwo 3. Raz jedynie w pierwszym semestrze gimnazjum mielismy dobrego nauczyciela, ktory ocenial zaangazowanie i indywidualne predyspozycje i wtedy mialem 5+ na polrocze. Heh to bylo cos dla mnie. Caly czas 2-3 a tu nagle 5+. Ale niestey chlop wylecial za (o ironio) pijanstwo! I zas przylazl nastepny debil, ktorym chodzilismy ciagle na biegi. I tak ze zdziwieniem w oczach wystawil mi 3, bo jak to mozliwe, ze mialem na polrocze 5+? Do dupy z tymi w-fami.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Midorina
4 / 4

2 minuty byle jakiej rozgrzewki i siatkówka, siatkówka, siatkówka... Nagle sprawdzian z rzutów oszczepem czy biegania, bo przecież oceny w dzienniku muszą być. Siatkówka, siatkówka, siatkówka... I tak przez całe gimnazjum i liceum. W podstawówce było fajnie, różnorodne zajęcia, nawet z tańca. Ale to tylko dzięki zaangażowanej, młodej nauczycielce -_-

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~muzgojeb
3 / 3

trochę inteligentów też musi być w kraju.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar pawlon1
2 / 4

kto chce sie poruszac ten i na WF cwiczy, ja zawsze to lubilem, tak naprawde 95% chlopcow cwiczy. nie cwicza dziewczyny bo maja "okres" a tak naprawde to im sie nie chce. inna sprawa ze pewnie ma to zwiazek z jakoscia sanitariatow i kompleksami nastolatek. ja w LO bylem 15 lat temu a juz wtedy nasza nauczycielka od WF robila dziewczynom na zajeciach areobik z muzyka i cos a'la zumbe a i tak 50% dziewczyn pernametnie nie cwiczylo

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 12 października 2017 o 12:17

avatar Chopparini
4 / 4

Tak źle i tak niedobrze :( Tutaj niby narzekają na brak urozmaiconych zajęć. Jak ja się uczyłam to o ile w podstawówce i gimnazjum jeszcze było spoko tak w liceum mimo iż trafiłyśmy na super wuefistę, który nam robił zajęcia z różnorodnych dziedzin sportowych (poza klasycznymi to piłka ręczna, hokej, zajęcia z gimnastyki, lekkoatletyki...) tak większość dziewczyn miała postawę w stylu: "my wolimy siatkówkę bo tamto jest zbyt męczące", "co on znowu wymyśla". Więc wydaje mi się,że nawet gdyby się znalazł nauczyciel z pasją to spora część tych uczniów co maja niby opinie jak w democie i tak by nie ćwiczyła

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~Slytherin_Princess
7 / 7

Ja mam bardzo złe wspomnienia z wf-u. W podstawówce moja wada wzroku urosła do -6 plus cylinder - 1,75. Kobitka od wf-u zabraniała mi ćwiczyć w okularach, a wymagania miała takie same do mnie jak do koleżanek z klasy (mimo pisma od okulisty z prośbą o dostosowanie ćwiczeń). Jak jej tłumaczyłam, że nie widzę i dla mnie to jest tak jak bieganie z zamkniętymi oczami to mi nie wierzyła. Z wszystkich przedmiotów miałam 6, a z wf-u 3. W 6 klasie poprosiłam moją okulistkę o całkowite zwolnienie z wf-u. Rodzice zapisali mnie na basen. A na wf-ie nie ćwiczyłam już do końca liceum.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~dgf45g
3 / 7

Pamiętam jak ja chodziłem do liceum, raz w tygodniu WF wypadał w dwóch pierwszych godzinach lekcyjnych od 8:00, później oczywiście na 6 kolejnych lekcji (spocony jak dzi**a w kościele), oczywiście zero łazienki czy prysznica. A później się dziwią, że dzieciaki nie ćwiczą.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ObiektywnyRealista
0 / 4

@mooz A Ludzie dawno temu myli się rzadziej, niż raz na tydzień, a jeżeli ktoś to robił częściej to było to ogromną rzadkością. Po seksie też się ubierasz i robisz dalej inne rzeczy czy bierzesz prysznic jak normalny człowiek?

avatar ~xxes
1 / 1

Całe gimnazjum i technikum zwolnienie, dziś żałuje. Zmądrzało się troszkę przez te 10 kolejnych lat, pokochałem kalistenike...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar fefefka
0 / 0

Ja zaczęłam biegać dwa lata temu. A tak to unikałam biegania na WFie.

avatar ~zbIREK72
-2 / 6

1) Zajęcia WF nie muszą być atrakcyjne. To nie dyskoteka. Ważne, żeby się chociaż (co niektórzy) 2 razy w tygodniu trochę poruszali i spocili. Od tego się nie umiera !
2) Prywatność w szatni ? Może dla każdego osobne pokoje ? W tyłkach się niektórym przewraca ! Jeśli od najmłodszych lat nie przyzwyczaisz się do widoku drugiego człowieka w slipkach to później wyrastają takie taliby, które jak zobaczą kogoś w stroju kąpielowym krzyczą, że Sodoma i Gomora !

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar fefefka
0 / 0

Zobacz, co napisałam poniżej. Myślisz, że mi się w głowie poprzewracało, bo nie uważam tego za normalne?

avatar Rimcem
1 / 1

Cóż są 2 aspekty tej sprawy - 1. Niektórzy nauczyciele faktycznie mają wywalone na zróżnicowany repertuar. 10 minut rozgrzewki, a później katowanie jednej dyscypliny przez 2 miesiące. Jakim cudem Ci ludzie są po studiach ? Przecież na takiej zasadzie to i ja mógłbym trenować gówniaków.
2. Ruszać się jednak trzeba. Obecnie dużo gówniaków żyje tak: dom -> szkoła -> dom -> komputer ->spać. Weekendy ? Komputer -> spać. Gdzie tam jest ruch ? Jedyna okazja to WF. Nawet najgorszy WF jest lepszy niż nic.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Kreos
0 / 0

@Rimcem Nie jest lepszy niż nic bo zniechęca i uczy złych nawyków przy ćwiczeniach. U mnie genialny wuefista kazał się rozciągać na "zimno" czyli przed rozgrzaniem mięśni. Notorycznie naciągnięte ścięgna bo po ćwiczeniach jakoś nie było czasu. O prawidłowej diecie przy wzmożonym wysiłku też nikt słowem nie mówił. Nożna, noża i jeszcze raz nożna. Ewentualnie znienawidzona skrzynia. Wuefiści to największe pijawki systemu edukacji, ich prace można by zastąpić przedszkolakiem i byłaby wykonywana sumienniej.

avatar ~adn
-1 / 3

U mnie w klasie chłopaki chętnie chodzili na wf, a dziewczyny kombinowały jak mogły, żeby tylko nie cwiczyć. A to okres, a to stroju nie ma, "nie, bo nie". Na równoważni nie potrafiły się utrzymać. A potem dziwota, że dzisiejsze dziewczyny pozbawione są seksapilu i wdzięku

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar fefefka
0 / 0

podstawówka? gliniane boisko, jak padało to w sali lekcyjnej brzuszki z piłką lekarską, bieganie po wsi dookoła gospodarstw rolnych. Brak szatni - przebieraliśmy się na korytarzu szkolnym z chłopcami. Liceum - sala gimnastyczna w poprawczaku w tym samym mieście. Pół godziny pieszo wędrówki przez miasto w jedną stronę. Szatnia - ledwie wieszaki. Nie było pryszniców ani szafek ani toalety. Studia - Była sala gimnastyczna, mała szatnia bez szafek i pryszniców. 17 lat szkoły i śmierdzenia po WF-ie na kolejnych zajęciach. Mam 30 lat, więc to nie było wcale tak dawno.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar yabu
2 / 2

Kiedyś przyszedł nowy wuefista. Aby nas zainteresować, zaczął uczyć podstaw judo. Po 5 lekcjach dostał zakaz, bo 'mogą sobie krzywdę zrobić'. Wróciło do normy, macie piłkę - pograjcie sobie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 12 października 2017 o 17:58

avatar DavPolak
1 / 1

A dziewczyny z długimi paznokciami nie będą grać bo sobie połamią... rodzice takiej nie lepsi pyskaci

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar grzechotek
5 / 5

Żeby wychować drugiego Lewandowskiego czy Gortata to ta osoba musi lubić sport i go uprawiać, no i mieć też talent do tego. Widocznie ci co nie ćwiczą na wf nie lubię tego robić i nic to nie poradzi się.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Komandos1990
3 / 7

WF jest nie fajny w szkołach, ponieważ gra się w sporty, które są nudne i nie fajnie. Strasznie lubię ASG/paintball a nic tylko siatkówka i piłka nożna - a ten drugi przykład to najh*jowszy sport na świecie!

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar wiktorro73
1 / 1

U mnie w szatni w 8 osób ledwie się mieścimy a są klasy w których jest po 20 osób jednej płci.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~Tervest
5 / 5

Problem w tym, że w wielu szkołach nie ma zajęć wychowania fizycznego - są zajęcia piłki nożnej. A potem pęd na złamanie karku z byle jakimi ćwiczeniami, bo wuefman nie ma z czego ocen wystawić. Lewandowskich nam wystarczy, kształćmy inżynierów i naukowców.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ObiektywnyRealista
0 / 0

Nauczyciel się spóźnia 10 minut, kolejne 10 zajmuje mu sprawdzenie obecności na laptopie, potem każą nam biegać 5 minut co się przeciąga do kolejnych 10, potem jest jakaś rozgrzewka, która nas rozgrzewa gorzej od lodu, a potem wybieramy drużyny i gramy w coś co wybiorą.
Pół biedy gdyby oni umieli w to grać, nie którzy to w klasie 2 liceum, nie potrafili nawet piłki przebić w siatkówce z połowy boiska.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar jarl_lukas
2 / 2

W liceum przestałem lubić koszykówkę. Graliśmy w kosza na prawie każdych zajęciach, z czasem stało się to nudne. Gdy się kogoś lekko dotknęło podczas gry to krzyczał w niebogłosy ,,Faaaaauuuuuulllllllll!!!!!!!!!" a w kosza ciężko grać bez kontaktu z przeciwnikiem zwłaszcza w obronie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar okularnik67
-2 / 4

W podstawówce w latach 70 WSZYSCY ćwiczyli. Nie było prysznica i wydaje mi się że nie waliło od nas a to dlatego że mieliśmy chyba ciut kondycji i nie pociliśmy się jak ... Nikt też nie narzekał na zestaw ćwiczeń. Było haratanie w gałe była piłka lekarska ( z racji mojej wielkości latałem lepiej niż ona) były biegi, skok wzwyż na piach, Nie byłem asem miałem raczej średnią ocenę i nikt nie narzekał. Wtedy ocena z przedmiotu oznaczała że jesteś z tego przedmiotu słaby a teraz ... Nie będę używał brzydkich ;-) bo netykieta ;-)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Kreos
2 / 2

@okularnik67 To, że poprzednie pokolenia nie miały żadnych wymagań nie znaczy, że obecne są roszczeniowe. Prysznice po wuefie to norma w cywilizowanych krajach. Bez tego wychodzą potówki a wieku dojrzewania ciężko się pozbyć problemów dermatologicznych. A co do pocenia, to radziłbym wrócić do książki z biologii bo pocenie to odpowiedź na wyższą temperaturę ciała. Tym większy wysiłek, tym więcej trzeba odparować wytworzonego ciepła. To nie ma nic do rzeczy z kondycją. Ocenę na wfie ustala się od najlepszego( przynajmniej u mnie tak było) więc mając asa sportu w klasie było się na straconej pozycji.

avatar ~Marko_Ramius
1 / 1

No niestety taki jest system, ze do klasy chodzą osoby z tego samego rocznika. W późniejszych latach skutkuje to tym, że na wf-ie masz wyrośniętego byka i dzieciaka, który ledwo zaczął dojrzewanie i mu dopiero pierwszy włos pod pachą rośnie. Jak ten drugi ma grać w jakieś gry kontaktowe z tym pierwszym - wiadomo, że miga się zwolnieniami jak może.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar barnaba778
0 / 0

te pi... albo maja albo sa albo wlasnie skoczyly okres, coastoliny jeb...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Odoaker
0 / 0

Mało urozmaicone? Wina nauczycieli? No za czasów Lewego było pewnie bardziej urozmaicona: piła czy biegi? Piła! To macie...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar zaymoon
0 / 0

@Odoaker
Lepsze to niż półtorej godziny gimnastyki.

avatar 18052608
2 / 2

Dodam coś od siebie z czasów szkoły średniej.
Technikum nr 1 : profil typowo męski byłam jedną dziweczyną. pierwsza lekcja w-f przynieś zwolnienie lekarskie. Chłopcy będą grać w piłkę nożną ( uwielbiam grać) nie będą się bawić w delikatność, bo to sport typowo męski. Nie ćwiczyłam do połowy 2 klasy. ( po lekcjach grałam z chłopakami z mojej miejscowości na boisku lub hali) technikum 2: dziweczyny aerobik chłopaki piłka nożna. Sala podzielona. Oczywiście wolałam grać z chłopakami ( nauczyciel chłopaków znał mnie z gimnazjum i się zgodził) Pani od w-f nie wyraziła zgody, bo to męski sport. Spory z Panią od w-fu na każdej lekcji. Zwolnienie lekarskie, ponieważ głupio być zagrożonym z w-fu. Więc to prawda, ze czasem nie jest to wina uczniów, że nie chodzą na w-f.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar zaymoon
-2 / 2

Najlepsze lekcje WFu to piłka od kosza czy nogi i hasło grajcie!
Jak nauczyciel chce urozmaicić to może jakiś turniej zorganizować, np. podzielić uczniów na 4 drużyny i gramy każdy z każdym licząc punkty i bramki.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar NotherBlast
-1 / 1

ja w tamtym roku nie mialem przez 3 miesiace drzwi do szatni chlopakow, kazdy kto przechodzil mogl se spojrzec, jak dla mnie to za duzo

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar inOs
2 / 2

A co ma do tego WF? Lewandowski zostanie ktos kto kocha pilke i poswieca temu duzo caly wolny czas (a moze i tak to byc za malo), a nie ze cwiczy na WF. Demot ew gimbazjalny.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar MrJakub11
-1 / 1

38% w liceum? Nie wiem jak w innych szkołach, ale w moim LO ćwiczą praktycznie wszyscy. Coś mi się trochę przekłamane te statystyki wydają

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Ferdek_Kiepski
1 / 1

Ja akurat mam uraz do W-F. Od podstawówki do liceum ciągle "gała! chcemy grać w gałę!". Miałem w klasie pełno ułomów, którym do szczęścia wystarczyło grać ciągle w piłkę. Nie chcieli uczyć się, lecieli na pałach. Kiedyś w trakcie kolejnego "meczu". Jeden z tych ułomów strzelił z połowy boiska, z całej siły w moją twarz. Do dziś od lewego oka aż do ust mam ślad (bardzo widoczny) po rozcięciu skóry.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar maggdalena18
0 / 0

W podstawówce raczej masakra. Zajęcia na korytarzu albo piłka nożna na boisku (to akurat uwielbiałam). Rzadko jakieś biegi na boisku, czy skoki w dal.
W gimnazjum mieliśmy cudowną, wielką halę sportową, gdzie można było rozgrywać fajne mecze siatkówki, nawet zawody międzyszkolne. Zajęcia najróżniejsze: od głupiego aerobiku, przez koszykówkę i siatkówkę, po skoki wzwyż, biegi itd. Super. Minusem byl fakt, że w 1 i 3 klasie zajęcia z wfu mieliśmy jako 1. W 2 klasie jako ostatnie.
Liceum? Sala gimnastyczna stanowiła połowę tej licealnej, było ciasno i gra w siatkówkę na marnym kawałku sali była... ech. Biegi, rzuty kulą, skoki w dal, koszykówka... Zajęcia całkiem spoko. Ale 3 lata wfu na 1 zajęciach to nie była fajna sprawa.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar roowek
-1 / 1

@JohnLilly Ty to do szkoły nie chodziles? Nie znam żadnej szkoły, w której bieganie nie było na ocenę. Nawet były podzielone na kategorie 60m/600m/1000m i za każdy oddzielna ocena. Tak samo zresztą ze wszystkim było, rzut piłką lekarską, skok przez kozła, rzut piłką palantową, stanie na rękach, wszystkie rodzaje skoków, to jak grasz w siatkówkę/koszykowke/w piłkę nożną i wszystko inne też było na ocenę, przynajmniej u mnie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar JohnLilly
0 / 0

@roowek No jak widzę to w twojej szkole czytania ze zrozumieniem nie przerabiałeś.

avatar Kolaj12
0 / 0

W podstawówce ciasna klitka nazywana szumnie "salą gimnastyczną". W gimnazjum nowoczesna sala z prawdziwego zdarzenia przystosowana do kilku różnych dyscyplin, ale genialni nauczyciele i tak wyrzucali nas na betonowy plac zwany boiskiem co drugie zajęcia, a na naszą salę szła "przyklejona" podstawówka. W LO ponownie klitka, ale tym razem wielkości i wysokości 2 klas lekcyjnych, śmiech na sali, podobno w siatkę tam się grało. Potem większa sala, wiecznie koszykówka. Żadna inna dyscyplina, tylko kosz albo przewroty. Dopiero latem piłka ręczna na orliku. W III liceum nie było ręcznej, to zamiast na WF szło się na piwo, bo już wszyscy mieli dość kosza.
Na studiach miałem nadzieję na sekcje sportowe. Gdzie tam, oczywiście urawniłowka i wszyscy w siatę albo kosza.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar cecila02
0 / 0

U mnie w szkole było tak, że na początku rozgrzewka, później oczywiście siatka, siatka, siatka, ale mi akurat to pasowało. Czasami zdarzał się kosz. Chłopaki zawsze ćwiczyli wszyscy, a połowa dziewczyn, jak nie więcej siedziała na ławce, bo okres 4x w miesiącu. Ja byłam jedną z niewielu dziewczyn, które ćwiczyły praktycznie na każdych zajęciach, a wybitnie wyspotowana nie jestem. Mi odpowiadała siatka, ale rozumiem, że ktoś może tego nie lubić. Dziewczyny ze zwolnieniami, gdy zwolnienie się skończyło, bo lekarz był na urlopie i miały wejść na boisko, to piłki odbić nie potrafiły i tylko stały i czekały na koniec. Jak dla mnie najgorsze były ''sprawdziany'', typu dzisiaj na zajęciach każdy po trzy razy przekozłuje piłkę od kosza i z wyskoku wrzuci do kosza, a pod koniec zajęć będzie z tego zaliczenie, jak ktoś nie trafi 3 razy do kosza to jedynka. Ktoś tu napisał, że do ''sprawdzianów'' z wf-u trzeba się ''uczyć'' jak do wszystkich innych. To co, to mam przychodzić po lekcjach i ćwiczyć rzuty do kosza, serio? Moim zdaniem akurat oceny z wf-u powinny być pozpatrywane indywidualnie w zależności od zaangażwania i starania się, a nie od warunków fizycznych. I osoba, która jest wolniejsza, albo mniej sprawna powinna mieć chociażby 4, jesli się stara, ćwiczy na każdych zajęciach.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Rybsonzst
0 / 0

7lat temu skonczylem liceum, u nas byl wypas. Wielka nowa sala, szatnie z 5 prysznicami, zawsze mozna bylo sie ochlapac na szybko. orlik, silownia, basen. Niestety byl w tym wszystkim jeden problem... nauczyciele. Jeden wielki pan trener, ktory tylko pilke dawal i kopcie. Drugi w stylu, wezcie pilke jaka chcecie i robta co chceta. Trzeci tylko silownia, a nie.kazdy przepadal. Trafil sie jeden w ostatniej klasie, ktory urozmaical to wszystko, troche tego, troche tamtego, ale niestety po 3 latach wkurzania sie, kazdy mial juz gdzies. takze zawsze bez strojow i szlismy w ping ponga albo bilard grac.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar DaShock
0 / 0

Mam wrażenie, że jest zupełnie odwrotnie niż jest opisane, a jestem w gimnazjum

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Rolewicz
0 / 0

Proszę zauważyć, iż po pierwsze, nie każdemu zdrowie pozwala, choćby mi. U mnie, na 30 osób w klasie, 4 nie ćwiczą ze względów zdrowotnych. Dziewczyny mają okres, i też zwalniają się, tylko pytanie, czy do tych statystyk policzono to.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar AsikRambo
0 / 0

Podstawówka: mieliśmy dobrego nauczyciela, ale w klasie był nieustanny wyścig szczurów. Źle odbiłeś piłkę, nie obroniłeś? Zaraz wrzaski typu "jak ty beznadziejnie grasz!". No i to wybieranie do drużyny, słabsi fizycznie uczniowie byli zawsze na końcu... Tortura.
Gimbaza: podobnie, ale nauczyciel miał podejście typu "macie piłkę i grajcie", ciągle było klepanie w siatę, rzadko coś innego.
Liceum: nauczycielka z przerostem ambicji, najchętniej by zrobiła maturę z WF-u.

Dopiero dzięki krav madze polubiłam sport.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ewam
0 / 0

Taaa... zajęcia nudne, bo nie można pograć... na tablecie :/
A tak poważnie, jak ktoś chce się trochę poruszać, to mu "brzydka" szatnia nie przeszkodzi. Zajęcia "nie każdemu odpowiadają"? Jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził. Ja lubiłam WF i tyle

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~Zajętytez
0 / 0

A ja myślę że jak komuś coś ma nie pasować, to zawsze znajdzie sobie wymówkę. Bo polak to wiecznie niezadowolony, zawsze czegoś nie ma, coś jest nie takie. Najlepiej to tylko mówić ze źle i źle.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ~kkkkkkkkkkk
0 / 0

ja przez cały okres liceum trenowałam poza szkołą. Z WF miałam zwolnienie. Powód? Obrzydliwym było dla mnie, że prysznice były nieczynne, a WF na pierwszych lekcjach... Można sobie tylko wyobrazić jak po 2 godzinnym WF pachnie człowiek, k to nie dlatego że nie chce, ale dlatego, że nie ma jak!

Odpowiedz Komentuj obrazkiem