Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
od ~facepalmtozamalo
+
395 414
-

Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
avatar Svantevit_z_Arkony
+14 / 26

Religii w ogóle nie powinno być

...jeśli nie w ogóle to przynajmniej w szkołach ;p

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
-1 / 11

@Svantevit_z_Arkony Trochę dziwi mnie argument "w szkołach nie powinno być religii".
Jednak zanim ktoś zminusuje, to niech wysłucha.
Bo wszak w PRLu, religii w szkołach nie było (a jednak dzieciaki chodziły na nią) i teraz moje pytanie brzmi, dlaczego dziś ona jest?
Wg mnie jest jeden konkretny powód, mianowicie względy praktyczne. Po prostu łatwiej dzieciaka puścić do szkoły raz, a nie, raz do szkoły a potem jeszcze do kościoła :/ .
Choć jestem zagorzałym antyklerykałem i wg mnie cała hierarchia kościoła to czarna, legalna mafia, to jednak nie można odmówić narodowi dostępu do religii :/ . Bo na tym polega wolność.
Wg mnie, jak już to powinna istnieć inna rzecz. Mianowicie, że domyślnym przedmiotem powinna być "etyka" a nie religia. Na religię trzeba by było się dodatkowo zapisać.
Kto chce, chodzi na nią, kto nie - nie chodzi. Tak samo można zrobić z każdym innym wyznaniem, choć powątpiewam w zgromadzenie dostatecznie dużej liczby uczniów pojedynczego (innego niż katolickie) wyznania aby takie zajęcia miały sens, w danej szkole. Jednak jeśli taka potrzeba by się pojawiła, to ja nie widzę przeciwwskazań.

Jednak uważam że religia powinna być maks 1 na tydzień. Więcej po prostu nie potrzeba.
Muzykę połączyłbym z plastyką, technikę z informatyką (tu akurat po połączeniu powinny być min 2 lekcje w tygodniu).
Ogólnie osobiście bym mega dużo pozmieniał w programie edukacji, ale wyszedłby z tego bardzo, bardzo duży elaborat. Może gdzieś kiedyś go zamieszczę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D dncx
+1 / 1

@rafik54321 Lekcji religii nie powinno być .Jeśli już to "historia religii", lub "dzieje religii". Ale szerzej. Tylko po co dublować przedmioty? Mamy już przedmiot zwany HISTORIĄ. Tam można by tego uczyć. W tej chwili lekcje te w ogóle mają złą nazwę. Powinno sie to nazywać "Indoktrynacja religijna." I wtedy to ma sens i nazwa odpowiada treści wykładanej na przedmiocie. Powrót tego przedmiotu był nieuzasadniony w 1990 roku (Inna POlska, inny świat). Zerwanie z komuną nie powinno oznaczać powrotu do Polski przed 1939 - to niedorzeczność w moim przekonaniu. Należało zerwać i z PRL i z IIRP. Lekcje religii powinny być w kościołach, w tzw.. szkółkach niedzielnych, salkach katechetycznych. Tam jest ich miejsce.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 25 lutego 2021 o 17:38

avatar pantharhei
+5 / 7

Po pierwsze w tej formie w jakiej istnieje nie powinna być oceniana jako przedmiot nieobowiązkowy, a już z pewnością nie powinna być przedmiotem maturalnym jak niektórych edukatorów korci !!
Może do przyjęcia byłyby jako forma religioznawstwa z zapoznaniem z głównymi religiami świata i tyle.
Bez faworyzowania, manipulowania itd. Etyka na podobnych zasadach, bo sama etyka bez kontekstów religijnych też jest ważna.
Ale czego tu oczekiwać gdy główne kompetencje nauczycieli to robienie sprawdzianów, ostatnio głównie online i bez jego obecności.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B Bongo123xyz
-4 / 6

Na fizyce to o stworzeniu świata przez Boga wg Biblii nauczać i tyle. Po co więcej.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R Rydzykant
-4 / 4

@Bongo123xyz
Dokładnie tak. Lekcja o stworzeniu świata:

"Na początku było słowo. Słowo to obecnie określa się mianem WIELKI WYBUCH..."

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ministerq
+1 / 3

@Rydzykant chyba śmiechu. Tyle w temacie religii.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ministerq
0 / 0

@Rydzykant wierzyć ostatecznie można w co się chce - nie implikuje to jednocześnie że to coś jest czymś więcej niż tylko śmiesznym wymysłem. Matematyka natomiast wierze nie podlega. Na szczęście. W związku z czym nie interesuje mnie to, kto jej używa do dokonania jakiegoś przełomu w nauce.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 26 lutego 2021 o 20:59

R Rydzykant
-4 / 6

@ministerq
Skoro jak piszesz "Matematyka wierze nie podlega" to dlaczego pragniesz ukryć jedno z matematycznych osiągnięć ludzkości? Tylko dlatego, że dokonał go człowiek o światopoglądzie odmiennym od twojego?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ministerq
-1 / 1

@Rydzykant zupełnie nie mam pojęcia o co Ci chodzi. Wielki wybuch to teoria naukowa, która opisuje powstanie wszechświata. Na chwilę obecną, bazując na naszej WIEDZY, najlepiej opisuje co mogło się wtedy stać. Ale przypisywanie do tego religijnego bełkotu to prywatna sprawa tego, kto chce tak robić, i co najwyżej może to być rozpatrywane w kategoriach jego prywatnego hobby. Dopóki więc ksiądz nie miesza swoich prywatnych poglądów do nauki, wszystko jest w porządku, i nie mam nic do tego że pracuje jako matematyk wspomagający teorię wielkiego wybuchu. Więc o jakim ukrywaniu matematycznych osiągnieć w tym kontekście piszesz?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R rdaneel
+2 / 4

@borekpp
"Z religią czy bez: dobrzy ludzie czynią dobro a źli zło.
Potrzeba jednak religii aby dobrzy ludzie zaczęli czynić zło."

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ministerq
-1 / 1

@Rydzykant "swoisty rodzaj religii" - to brzmi jak jakaś gimnastyka lingwistyczna, która koślawo ma uzasadnić Twój punkt widzenia. Coś jak hobby, polegające na niezbieraniu znaczków.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R Rydzykant
-4 / 6

@ministerq
W takiej syatuajci zastanów co jest charakterystyczne dla religii. Po pierwsze, bazą dla religii jest wiara w jakąś ideę, której prawdziwiści lub fałszywości nie da się wykazać. Po drugie, religia ma swoje grono wyznawców, uznających własny punkt widzenia za "jedynie słuszny". Tacy fanatycy nie tylko nauczają wszystkich wokół by przekonać ich do swoich poglądów. Robią wszystko, by uciszyć ludzi mających inne zdanie. Czasem gotowi są nawet łamać wszelkie prawa i bestialsko mordować swoich oponentów. To właśnie miało miejsce w czasie Wojen Wandejskich.

Jak widzisz, faszyzm, stalinizm oraz niektóre formy agresywnego ateizmu spełniają wszystkie wyliczone tu przesłanki. Zwyczajny ateista nie obrazi się za to porównanie. Nie jest fanatykiem, nie pragnie narzucić innym swojego "jedynie słusznego światopoglądu." Natomiast ludzie nawiedzeni, walczący o swoją "ateistyczną wiarę" za chwilę postawią mi tyle minusów, by zapewnić mojej wypowiedzi "komentaż poniżej poziomu". Robią to, bo wytykam błędy i nieścisłości ich wiary w ateizm. Przyłączysz się do nich?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ministerq
-1 / 1

@Rydzykant mieszasz pojęcia. Religia to zinstytucjonalizowana forma wiary. Ateizm nie buduje kościołów, nie ma kapłanów, nie otrzymuje subwencji od państwa, nie jest utrzymywany z datków wiernych.
W związku z czym może być co najwyżej porównywany do wiary.
Niemniej w porównaniu z wiarą i tak ma więcej wspólnego chociażby z logiką - przynajmniej utrzymuje, że dopóki nie udowodni się istnienia czegoś (empirycznie), to to coś po prostu nie istnieje. Wiara natomiast nie potrzebuje takich niuansów by istnieć, i zaprzątać umysły ludzi.
Nie wiem czy w obliczu tego, jest sens w ogóle dyskutować.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ministerq
-1 / 1

@Rydzykant mieszasz pojęcia. Religia to zinstytucjonalizowana forma wiary. Ateizm nie buduje kościołów, nie ma kapłanów, nie otrzymuje subwencji od państwa, nie jest utrzymywany z datków wiernych.
W związku z czym może być co najwyżej porównywany do wiary.
Niemniej w porównaniu z wiarą i tak ma więcej wspólnego chociażby z logiką - przynajmniej utrzymuje, że dopóki nie udowodni się istnienia czegoś (empirycznie), to to coś po prostu nie istnieje. Wiara natomiast nie potrzebuje takich niuansów by istnieć, i zaprzątać umysły ludzi.
Nie wiem czy w obliczu tego, jest sens w ogóle dyskutować.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R Rydzykant
-1 / 3

@ministerq
Patrzysz na świat z bardzo wąskiej euro-katolickiej perspektywy. Istnieją religie, w których nie ma kościołów, funkcje kapłanów pełnią zwykli członkowi wspólnoty bardziej zaangażowani w życie duchowe, nie mają też żadnych subwencji.
"utrzymuje, że dopóki nie udowodni się istnienia czegoś (empirycznie), to to coś po prostu nie istnieje."
Odpowiem ci cytatem znanego, zmarłego niedawno ateisty, profesora S. Hawkinga:
"Brak dowodu nie jest dowodem braku."
Gdyby on się mylił, to opierając się na twoich pomysłach, w starożytności i średniowieczu mikrooganizmy nie istniały, a powstały dopiero po wynalezieniu mikroskopów. Widzisz absurdalność własnej tezy? Przecież wcześniej nikt empirycznie nie potrafił wykazać ich istnienia.
A jeśli nie masz odwagi dyskutować z osobą mającą światopogląd odmienny od twojego, po co to robisz? Wolisz agitować zamiast polemizować? Brawo ty!

Jak widzę, wyznajesz rozpropagowany we Francji na przełomie XVIII i XIX wieku "Kult Rozumu"

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ministerq
-1 / 1

@Rydzykant znów mieszasz. Ateizm nie zajmuje się mikroorganizmami, tylko jedną, konkretną tezą - (nie)istnieniem obiektu wiary, jakim jest Bóg.

Chęć dyskusji w tym przypadku nie jest kwestią odwagi, tylko (braku) sensu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R Rydzykant
-1 / 3

@ministerq
Chwalisz się wąskimi horyzontami i brakiem zdolności czytania ze zrozumieniem. Ateizm jest takim samym światopoglądem, jak każdy inny. Światopoglądy z oczywistych powodów nie podlegają dowodzeniu empirycznemu. Udowodnić można jedynie niektóre przesłanki prowadzące do konkretnego światopoglądu.
W średniowieczu niemożliwe było empiryczne udowodnienie istnienie mikroorganizmów chorobotwórczych, dlatego istniały światopoglądy mówiące o "morowym powietrzu", "klątwie sąsiadów", "woli bogów" i wiele innych. Dziś znamy przyczynę powstawania części chorób, choć niektóre nadal są zagadką.
Oczywiście na dzień dzisiejszy możemy sobie podarować hipotezę na temat "bogów mieszkających na Olimpie" albo 'bozinki na chmurce". Koncepcje te mają z "bytem absolutnym" tyle wspólnego co morowe powietrze z zakażeniami drogą kropelkową. Jednak pewne badania naukowe wykazały istnienie nieznanych nam sił pozamaterialnych (na dzień dzisiejszy nie dających się zmierzyć i wyjaśnić) zdolnych do celowego oddziaływania zarówno na materię nieożywioną, jak i na organizmy żywe. Po szczegóły odsyłam chociażby do książek "Pole" oraz "Eksperyment Intencjonalny" McTaggart.
Naukowcy z renomowanych instytutów badawczych zadają sobie istotne pytania. Natomiast fanatycy odrzucają odkrycia bo zawsze "mają rację". A ty do której grupy wolisz się przyłączyć?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ministerq
-1 / 1

@Rydzykant do grupy która nie ma czasu na takie zabawne dyskusje.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
L loukas5
+1 / 1

Zużywa więcej energii niż produkuje. Projekt bagno.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
L loukas5
+1 / 1

@deanthehunter Coś w tym jest.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M Marakash
0 / 0

Ja tam lubiłem religię. Ksiądz był w porządku, szło czasem obejrzeć jakąś pouczającą "bajkę" nauczającą o tym jak powstała religia itd.
Nie chodzę do kościoła, nikt nie zmusza mnie żebym wierzył.
Zasadniczo to nie wierzę, ale chciałbym żeby zmarli szli do nieba jak to każdy kto nie wierzy chciałby żeby jego np rodzina po śmierci miała kolejne życie. Nikt nas nie zmuszal, luźno było i tyle. Ale ostatnie zajęcia z religii mialem dobre 8-10lat temu może też bylo inaczej. Jak widze podręczniki teraz i robienie wody z mózgu na chama dzieciom to chore

Odpowiedz Komentuj obrazkiem