Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
281 299
-

Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
avatar BlueAlien
-3 / 7

Jak można wrócić do kogoś jeśli miało się po związku z tą osobą kogoś innego? Dla mnie to klin nie do przeskoczenia. Albo się kogoś kocha i się z tym kimś jest albo nie. Jeśli się pojawia ktoś nowy to powrót do dawnej miłości jest jak zdrada. Sama bym nie mogła tak zrobić komuś a co dopiero żeby komuś pozwolić tak postąpić względem mnie...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Albiorix
+10 / 10

@BlueAlien to wdowa i wdowiec. Zdradzić można tylko kogoś z kim się jest.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
L Lusja
+2 / 2

@BlueAlien Lubie cie czytac. Fajnie jestes odklejona. ;)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar BlueAlien
-1 / 1

@Albiorix @Lusja

Byli ze sobą wcześniej, zerwali i poznali kogoś innego. Po tym czymś wrócić do siebie? Nawet jeśli nie byliby tak długo z kimś innym, nie byliby wdowcami, ale zerwali, poznali kogoś ale po roku związku z kimś innym znów by do siebie wrócili, to dla mnie to nie do przyjęcia. Ja bym nie wróciła, już bym wolała szukać kogoś innego. I nie dlatego że się dwa razy do tej samej rzeki nie wchodzi ale że się kurde miało kogoś w międzyczasie.

Zamiast walczyć o miłość to się bawić na boku a potem wracać. Brać po kimś.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Albiorix
+3 / 3

@BlueAlien "Walczyć o miłość"? Serio? Nastolatki? Nastolatki jak zostaną ze sobą 3 miesiące bez epickiego focha z jednej lub drugiej strony to już jest sukces i ponadprzeciętny poziom dojrzałości emocjonalnej. Przy czym niektóre z nich przeżywają bezdennie głęboką miłość życia kilka razy w roku i ich uczucia są za każdym razem prawdziwe i na wieki, inne znowu czują głównie presje społeczną i lęk przed odrzuceniem a pierwszy raz "kocham Cię" powiedzą komuś 20 lat później - tak czy siak trudno oczekiważ żeby to się utrzymało - chyba że akurat tak im się ułoży życie że dalej będą mieszkać w tym samym mieście i obracać w tym samym towarzystwie, to spoko. Ale większość nastoletnich par po prostu kończy się jak oboje jadą na studia w inne miejsca.

Ludzie dojrzewają, zmieniają się, czasem ich cele życiowe są zbieżne a czasem rozbieżne. W tym przypadku akurat oboje po prostu żyją wspomnieniami. Nowa osoba by im tego nie dała.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar BlueAlien
0 / 0

@Albiorix I nie brzydzą się siebie po tym że kogoś mieli?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Albiorix
0 / 0

@BlueAlien nie, większość ludzi tak nie ma. Rozumiem że Ty tak masz i myślę że nie jest to może unikalny problem ale jednak dotyczy mniejszości dorosłych.

Większość dorosłych może mieć lekkie obawy i opory wobec byłych swojego partnera/ki, ale nie aż tak, żeby się brzydzić. Tak jak nieświeży oddech po przebudzeniu czy konieczność prania większej ilości skarpet, to po prostu coś co trzeba zaakceptować w życiu bo alternatywy są często gorsze (samotność, związek z kimś dużo zbyt młodym, związek z kimś z poważnymi problemami seksualnymi lub emocjonalnymi).

Osobiście nie mam doświadczeń powrotów do dawnych związków ale gdyby po rozwodzie tak się ułożyło że miałbym na to sznasę z również rozwiedzioną dawną sympatią z czasów młodzieńczych - ani w jedną ani drugą stronę małżeństwa nie byłyby czynnikiem dyskwalifikującym. Jeśli już, to małżeństwo i odchowane dzieci to oznaka, że dana osoba ma przynajmniej znośny charakter i była zdolna do budowania stabilnych, długotrwałych związków które jako tako działały zanim się rozpadły. Wiele innych czynników dyskwalifikuje takie powroty, jak np zmiany charakteru i celów życiowych obojga - ale akurat nie dawne małżeństwa.

Z Twoich innych komentarzy mam wrażenie (być może mylne), że Twoje doświadczenia romantyczno-seksualne zawierają przynajmniej jeden przypadek dramatycznego odrzucenia, rozstania lub zawodu który pozostawił Cię osobą ostrożną, cyniczną i nieufną w sferze związków.
Ale ludzie mają różne doświadczenia i różnie je absorbują, więc większość ludzi nie będzie podzielać Twojego obrzydzenia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 10 czerwca 2021 o 13:25

avatar BlueAlien
0 / 0

@Albiorix Powroty do dawnych związków mimo, że w międzyczasie się kogoś miało kojarzy mi się ze swego rodzaju oszustwem, czy postawieniem na półkę. "Było nam fajnie, ale się rozstaliśmy, bo to prostsze, a potem nie wyszło z kimś innym więc wracam z podkulonym ogonem na stare śmiecie, może frajer/frajerka da mi jeszcze szansę". Ok tu jest inny przypadek, oboje wdowcy i dzieci już dorosłe, można się pospotykać i powspominać stare czasy (choć najlepsze lata już za nimi, wspólnych dzieci mieć nie mogą, z resztą z racji wieku seksu pewnie też nie), ale przyjaźń, flirt itp, nie są złe. Jednak gdyby byli to ludzie młodsi i po rozstaniu mieliby kogoś przez rok dwa a potem wrócili... to dla mnie przez pewne przyzwyczajenia z nowym parterem ta osoba mogła się zmienić, ten czas, który mogła przenaczyć X przenaczyła Y. W democie też przypadek rozstania był lżejszy - inne uczelnie. A przeważnie jest tak że zrywa jedna z osób. Druga ratuje się przed samotnością wiążąc się z kimś innym, obydwojgu nie wychodzi i co, wracają do siebie? Ktoś porzucony ma dać szansę komuś, kto odszedł w celu poszukania kogoś lepszego, ale nikogo takiego nie spotkał, więc wraca jak ten syn marnotrawny? To dla mnie brak szacunku do partnera, porzucić w celu szukania lepszego zycia a potem się zorientować, że to czego szukał już miał ale tym wzgardził i docenił, jak stracił. Dlatego dla mnie nie ma powrotu.

Jeśli się kogoś kocha, to się dba o tę miłość. Jeśli znajduje się kogoś innego, kogo też się kocha - to tej pierwszej się nie kochało, bo zakładam, że aby dać szansę komuś następnego, miłość do tej osoby musi przebić tę starą. Jeśli tak się stało, powrót jest bez sensu, bo wtedy uczucie do wcześniejszej osoby zostało wyparte uczuciem do następnej, a gdy nastąpiło rozstanie (rozwód, śmierć) z nową osobą a uczucie do dawnej miłości znów się pali, to ta nowa miłość była picem na wodę - nigdy nie była tak kochana, jak poprzednia, czyli była oszukiwana. Więc też bym nie chciała mieć kogoś, kto kiedyś kochał kobietę przede mną tak mocno, że gdybyśmy się rozstali, to by do niej wrócił, ale teraz mu za dobrze jest by psuć co jest i tkwi ze mną. Spójrz na komentarz poniżej od Trucker_87 - po 15 latach nie może zapomnieć niespełnionej miłości z dawnych lat. Co jeśli miałby teraz żonę, która by się dowiedziała, że jej mąż po wypiciu małpki zamiast myśleć o niej, myśli o tamtej? Czy to nie podchodzi pod zdradę? Może jestem dziwna, bo w przyjaźni wiele mam luzu, ale związki to zaufanie, a takie zachowania niszczą zaufanie.




To chyba dowód na to, że stałe związki są bez sensu bo człowiek nie umie być monogamiczny.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Trucker_87
0 / 0

Fantastyczna sprawa, taki miły, słodki deser na jesień życia. Większość z nas, a przynajmniej niektórzy, mają chyba taką właśnie niespełnioną miłość z młodych lat, która to nie mogła się ziścić z różnych względów. Sam chętnie spotkałbym się z swoją niespełnioną miłością mojego życia i po prostu porozmawiał, chociaż nie widziałem jej chyba z 15 lat, nie zmienia to faktu, że bardzo często o niej myślę, a w szczególności gdy wypiję sobie małpkę czegoś mocniejszego i dopadają mnie wieczorne rozkminy...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem