Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
915 941
-

Zobacz także:


Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
T tenqoba
+23 / 41

katoliban, kolejna odsłona. Sam zastanawiam się co z tym zrobić. mam małe dzieci.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E epuzer
+26 / 28

@tenqoba "co z tym zrobić" - cierpliwie poczekać aż nadejdą najbliższe wybory - wtedy będziesz mógł "coś" z tym zrobić.
O ile okoliczna ludność znów nie da się kupić za jakiś ochłap rzucony im łaskawie... z ich podatków.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P piter1984
+10 / 14

@epuzer no i co że będą. Katoterrorysci patusi znów powiedzą że ma być polską katolicka. Jedynym wyjściem jest wyemigrować bo nie liczę że Polacy zmądrzeją

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S Senites
+22 / 22

@falsen
Nawet jeżeli ochrzcił to co z tego? Konstytucja gwarantuje wolność wyznania więc i sposobu jego praktykowania.
Ja jestem z rocznika "przechodniego", który chodził jeszcze w początkowych latach swojej nauki na katechezę, która odbywała się w domu katechetycznym, a następnie pod przykrywką oszczędności czasu dzieci i rodziców została przeniesiona do szkoły. Dzięki temu sprytnemu zabiegowi KK zyskał kasę za etat w szkole, a przecież krzewienie wiary powinno być bezpłatne.
Dobrze, że ludzie kombinują ponieważ coraz większa indoktrynacja KK nie przyniesie nam niczego dobrego. Szkoła jest od przekazywania wiedzy w sferze nauk ścisłych, przyrodniczych i humanistycznych więc lekcje religii/ etyki powinny być zastąpione zajęciami rozwijającymi młode umysły.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
Z zgrr
+3 / 3

@tenqoba Moim zdaniem trzeba po prostu lobbować w szkołach za wprowadzeniem etyki, tak jak ten pan :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Zoolwk
+5 / 5

@tenqoba Cała masa rodziców nie wie, co jest dla ich dzieci najlepsze. Dla tego potrzeba właśnie wysoko wykwalifikowanych specjalistów, którzy nie pozostawiając nam żadnego pola wyboru zrobią pod przymusem kar administracyjnych i wykluczających się dyrektyw i wytycznych procedur to, co jest/musi być najlepsze dla wszystkich naszych pociech. Czego tu nie rozumiesz... ;)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S sithmtx
+2 / 2

@Albert_Einstein_na_wakacjach Bardzo lubię niechrzczone dzieci. Z poważaniem
"Warlock" :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
W sumie buddyzm całkiem fajna rzecz i ciekawa. Sam bym się zapisał. Zamiast do częstochowskiej dziury, pojechać do tybetu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
T tenqoba
0 / 0

@epuzer trzymam Cię za słowo :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
T tenqoba
+1 / 1

@zgrr lobbuję, nawet starsze dziecko chodziło na etykę, ale odszedł nauczyciel i etyka się skończyła.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
T tenqoba
0 / 0

@Albert_Einstein_na_wakacjach
ochrzczone, w rodzinie panuje wolność wyznania, żona i dziadkowie byli za. teraz dzieci będą mogły wybierać.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K korn82
+1 / 1

@epuzer to na kogo proponujesz głosować? Kto odsunie czarnych od koryta i szkół?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
Z zgrr
0 / 0

@tenqoba Właśnie to jest problem, bo pewnie nie ma nauczycieli no i nie ma KASY na nauczycieli po pandemii, więc może mądrzej byłoby taką decyzję podejmować w perspektywie kilku lat i dać szkołom czas na przygotowanie się, nauczycielom na zdobycie kwalifikacji i tak dalej....

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
T tenqoba
+1 / 1

@zgrr właśnie sprawdziłem i na następny rok w naszej szkole nie ma nauczyciela etyki, tak realizuje się plan czarnka.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar F18_hornet
+13 / 17

Bardzo dobry pomysł. Wart naśladowania.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar koszmarek66
+19 / 23

I znowu to małopolskie krematorium oświaty

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E epuzer
+2 / 4

@koszmarek66 co to znaczy "znowu" - przecież po to posadzili tam na stołku nowakową aby pilnowała ich interesów

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar koszmarek66
+5 / 5

@epuzer znowu bo to niepierwszy wyczyn w tym klimacie

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B Bongo123xyz
+18 / 20

Jeśli nauczycieli etyki ma kształcić szkoła Rydzyka to sprowadza się to do religii katolickiej.
Miejsce religii a raczej religii katolickiej jest poza szkołą. A etyką powinni zająć się specjaliści tacy jak np. socjologowie a nie katecheci.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D darek286
+8 / 8

Qrwa pamiętam jak dziś nie miało być religii tylko religioznawstwo i całkowicie bez etatów- płatnych.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Koszowy
+9 / 9

@falsen Nie tylko, są rejony kraju, w których nie tylko katolickie. Np. na śląsku cieszyńskim zajęcia luterańskie są czasami liczniejsze niż katolickie. Świadkowie Jehowy nie mają, bo oni z definicji są antypaństwowi, więc nie występują, tylko organizują się poza szkołami. Inaczej praktycznie w całym kraju odbywały by się także ich zajęcia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar AIkanaro
+7 / 7

@Koszowy Świadkowie Jehowy są apolityczni, a nie anty państwowi.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar BrickOfTheWall
+5 / 5

@Koszowy
We Francji zakaz "tagowania religijnego" nie dotyczy wszystkich ale jedynie pracowników państwa (nauczycieli, urzędników, funkcjonariuszy itp.) i tylko wtedy gdy są w pracy. Po godzinach możesz obwieszać się krzyżykami lub mandalami jak choinka.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Albert_Einstein_na_wakacjach
+6 / 6

@Koszowy On napisał "zniknąć z przestrzeni publicznej". Na wisiorku albo na czole noś sobie co chcesz.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar AIkanaro
-1 / 1

@Koszowy służba wojskowa to nic innego jak polityka...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Koszowy
0 / 0

@Albert_Einstein_na_wakacjach

Ale ja bym jednak chciał się przemieszczać po przestrzeni publicznej. Takie dziwne umiłowanie wolności. A we Francji ZTCW to nie wolno mi wyjść z krzyżykiem na ulicę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Afaren96
+1 / 3

Ja choć wierząca (nie katoliczką) w pełni się zgadzam. Szkoła jest świecka i nie powinno być w niej żadnej religii czy symboli religijnych. Tak samo w urzędach i w szpitalach.
Nie widzę problemu aby w miejscach publicznych była wyznaczone sfery religijne np. mały plac aby móc się pomodlić na dywanie. Chociaż i tak uważam, że od tego jest instytucja lub prywatne miejsca.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Koszowy
-2 / 2

@falsen

>widzę, że bardzo nie chcesz mnie zrozumieć: dla mnie krzyż niczym nie różni się od całej reszty symboli religijnych. I jak ban, to ma dotyczyć wszystkiego z krzyżem włącznie.

Ależ rozumiem, ale się z tym nie zgadzam. Nie zgadzam się z banem, nie ważne czy krzyż, czy inny symbol.

>albo zawieszenia obok niego całej palety innych symboli religijnych, żeby było sprawiedliwie.

Sprawiedliwość nie oznacza PO RÓWNO. PO RÓWNO to komunizm i to taki dość utopijny.
Tak samo w szkole wisi orzeł, a nie wszystkie godła.

Szkoła jest szkołą publiczną, czyli naszą, społeczeństwa. Dlatego np. można złożyć wniosek o zajęcia z religii. I jest to zazwyczaj religia katolicka. Bo takie jest społeczeństwo. Na śląsku cieszyńskim są wnioski również o zajęcia dla luteran i takie zajęcia są. Więc to po prostu kwestia liczby wniosków.

Parytety są złe i niewolą. Jeżeli przyjdziesz na wesele i będziesz się domagał, żeby 50% czasu zespół grał Chopina, to też nie będzie to sprawiedliwe. No bo skoro Muzyka Biesiadna, to po równo niech będzie Muzyka Poważna.

Ja nie jestem katolikiem, a jednak jestem wielkim zwolennikiem religii katolickiej w szkołach. Dlatego, że wiem iż taka jest potrzeba społeczna.

Tak samo z językiem mniejszości. Moje córki chodziły do szkoły, gdzie nie było tego języka, pomimo, że składałem wniosek. No bo nie zebrało się 7 osób. A teraz zmieniły szkołę na inną i tam te zajęcia są i nawet nie musiałem wniosku sam składać, Sekretariat sam mnie z dumą poinformował, że takie zajęcia są i że zachęcają, aby wnioskować. Bo na tym rejonie jest po prostu inny przekrój społeczeństwa.

>Jak cię tęczę rażą, to masz problem, ale to twój problem, nie mój.

Jak cię krzyże rażą, to masz problem, ale to twój problem, nie mój.


>O ruchu morderczyń dzieci nie słyszałem,

Około rok temu było o nich głośno. Nie były to duże grupki, ale bardzo głośne. Chodziły z esesmańską błyskawicą i domagały się prawa do zabijania dzieci. Ich przywódczyni odstawiała szopki przed kamerami i zebrała bodajże półtora miliona, którą to kasę przepuściła w pół roku i ogólnie ruch się wyciszył, bo był raczej niszowy. Ale się o nim mówiło w mediach.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 2 razy. Ostatnia modyfikacja: 23 czerwca 2021 o 10:41

avatar Koszowy
-1 / 1

@falsen

> "Nie zgadzam się z banem, nie ważne czy krzyż, czy inny symbol." - ale durszlak ci nie pasował...

W którym miejscu? Owszem, nie jest to moja religia i ja głosuję przeciw. Ale właśnie o to chodzi, żeby każdy miał prawo do zdania.

>"Sprawiedliwość nie oznacza PO RÓWNO" - znów dyskutujesz ze zdaniem, które sam wymyśliłeś. Sprawiedliwość w każdym wypadku oznacza równość wobec obowiązującego prawa. W teorii i praktyce.


To ty wymyśliłeś, że mają wisieć obok krzyża wszystkie możliwe inne.

>"Parytety są złe i niewolą" - nigdzie nie pisałem o parytetach. Tylko o systemie zerojedynkowym, albo wszystkie symbole wszystkich zainteresowanych, albo żaden. Bo żadna religia z ustawowej listy wobec prawa nie jest lepsza, ani gorsza.

Zainteresowanych owszem, ale proporcjonalnie do zainteresowania. A nie że jeśli w szkole jest 80% chrześcijan i 1% satanistów, to po równo krzyż i belzebub.

> "eżeli przyjdziesz na wesele i będziesz się domagał" - o muzyce na weselu decyduje ten, kto płaci za orkiestrę.

A za szkołę itp. płaci naród. Więc naród decyduje, co ma być.


>"Jak cię krzyże rażą, to masz problem, ale to twój problem, nie mój" - nigdzie nie pisałem, że rażą mnie krzyże.

Pisałeś, że to zło całego świata i że powinny być zakazane.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Koszowy
-1 / 1

@falsen

>jak tylko zbierze się 7 osób, to z automatu ich symbol powinien zawisnąć obok reszty, tak jak dyrektor truchcikiem musi organizować odpowiednią obsadę do lekcji religii dla tej grupy.


A to już inne podejście niż prezentowałeś wyżej, z usuwaniem krzyży. To jest tak, że jak sobie nauczyciel postawi na biurku zdjęcie żony, to też nie będziesz banował chyba, nie? Więc jak nauczyciel sobie postawi krzyżyk, to nie banuj. Jak inny zechce postawić gwiazdę dawida – też nie będę oponował.

>"A nie że jeśli w szkole jest 80% chrześcijan i 1% satanistów, to po równo krzyż i belzebub." - a widzisz, nie to mówi konstytucja. Nie możesz demokratycznie przez głosowanie większości pozbawić kogoś konstytucyjnego prawa do wolności wyznania.


Ale wolność wyznania nie oznacza, że będziemy w całej Polsce wieszać belzebuby. Czy co tam jeszcze. Na razie chrześcijanie chcą, to ja jestem przeciwko banowaniu krzyży.

> naród zadecydował i mamy wolność wyznania. Czy ci się to podoba, czy nie

Cieszę sie, że sam sobie tym odpowiedziałeś i zaprzestaniesz nawoływania do banowania symboli religijnych.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Koszowy
-1 / 1

@falsen Nie, rodo nie zabrania stawiania zdjęcia żony. A akurat to, że sobie ten czy ów postawi na swoim biurku zdjęcie ukochanej, albo medalik, albo krzyżyk, albo durszlak – to ja uważam, że na tym polega wolność.

>nie, bo belzebub nie jest symbolem jakiegoś kościoła

Nie wiem co jest, więc to było tzw. placeholder.

> wskazując na realną szkodliwość obecności ww. symboli w strefie publicznej.

Nie widzę szkodliwości, a wręcz przeciwnie – szeroko posunięty pożytek społeczny, psychiczny, ludzki.

> A ja chętnie zobaczę durszlak obok krzyża na ścianie i pierwszy znajdę w szkole 7 osób, które mi to umożliwią, z moją córką na czele.

Feel free. Byle nie zasłaniał mojego krzyża.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Koszowy
0 / 0

@falsen

>"Nie, rodo nie zabrania stawiania zdjęcia żony." - w domu nie, a dalej sobie doczytaj. Jak wcześniej, to nie ty decydujesz.

Doczytałem doczytałem, już dawno. To ty powołujesz się na swój brak wiedzy.

Jak już przewiniesz preambułę, to daleko szukać nie musisz, bo już Artykuł 2 ustęp 1 wyraźnie określa zastosowanie RODO i jasno widać, że zdjęcie na biurku nie znajduje tu zastosowania. Oczywiście nie tylko ten ustęp, można by powołać się również Art. 2. ust. 2 lit. c, ale nie ma takiej potrzeby, bo już Art. 2.1 wyłącza ten temat.

> O wojnach na tle religijnym też nie słyszałeś?

Słyszałem, dlatego nie chcę zwalczania symboli religijnych i proponuję pokojowe koegzystowanie.

> ale fanatyków religijnych nie brakuje

Nie brakuje też innych fanatyków. To jest podejście w rodzaju: Zgwałcił, bo go prowokowała swoim wyglądem. Jasne, jestem przeciwnikiem wulgarnego ubioru, jaki widuję na ulicach, jednak nie proponuję zakazu takiego ubierania się. Jeżeli kogoś wiszący krzyż prowokuje do fanatyzmu, to nie jest to metoda, żeby się usuwać. To on ma problem, nie ja.

>My się dogadamy,

i to mnie cieszy

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Koszowy
0 / 0

@falsen >"rt. 2.1 wyłącza ten temat." - ależ nie. To ty błędnie zakładasz, że zdjęcie na biurku nie jest częścią zbioru danych.

A jakiego zbioru jest ono niby częścią?

> "można by powołać się również Art. 2. ust. 2 lit. c" - można by z równie marnym skutkiem, bo podczas wykonywania czynności stricte związanych z zakresem pracy i w miejscu gdzie "prywatnej przestrzeni osobistej" nie ma,

Ależ jest. To nie Administrator (szkoła) przetwarza. To ty sobie na prywatne cele ustawiłeś. Potencjalne przetwarzanie nie jest wykonywane w ramach rejestru czynności przetwarzania Administratora. Analogicznie jak np. prywatne rozmowy nauczycieli. Jeżeli Bibliotekarka rozmawia z Biologicą o prostacie swojego męża, to nie można zakładać, że Administrator przetwarza dane szczególnej kategorii (dotyczące zdrowia) tegoż męża.

>Możemy to ciągnąć, ale finały tych spraw mają miejsce w sądzie :) Gdzie zadecydują jak wiatr zawieje.

A masz jakąś przykładową sygnaturę sprawy, w której sąd uznał zdjęcie na biurku pracownika za przetwarzanie administratora? Ciekawi mnie to, bo potencjalnie nie widzę takiej możliwości.

>A najprostszą drogą jest usunięcie punktów zapalnych ze wspólnej przestrzeni koegzystencji.

Ucieczka nie jest rozwiązaniem, bo wtedy fanatyk wygrywa, bo cię zaszczuł i przegonił. Jeżeli jestem zwolennikiem PiS to nie będę się z tym ukrywał, tylko dlatego że jeden z drugim Konfederata będzie na mnie pluł. Ucieczka nie jest rozwiązaniem.

> Fanatyzmem jest na równi upieranie się, żeby ten krzyż wisiał (mimo, że stwarza problem z przyczyn różnych)

Kiedy ci tłumaczę, że „masz jakiś problem?” możesz usłyszeć nawet od sebiksa, nawet jeśli sobie spokojnie tańczysz w klubie z lalunią, która sebiksowi wpadła w oko. Uciekanie bo ktoś ma problem z tobą to nie rozwiązanie.

>Ale jak ktoś zaczyna się o nie potykać - celowo, lub nie - to je zbierasz na własne place zabaw, gdzie nikt z butami włazić nie może, bo to tylko twój chroniony teren zabawy. I to dotyczy każdego. Wydaje się proste.

Ale nie jest proste. Po to jest przestrzeń wspólna, że inaczej zamkniemy się w kojcach, jak pies przy budzie. Jeżeli kibicuję drużynie piłkarskiej i mam ich symbole, to też mogę w ryja zarobić, bo kibol z innymi symbolami ma takie zdanie. Ale to nie powód, żebym uciekał do domu i cichaczem kibicował przez TV, bo idąc na stadion drażnię kibola.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Koszowy
0 / 0

@falsen > "A jakiego zbioru jest ono niby częścią?" - może być częścią wielu zbiorów,

Kiedy właśnie nie wiem jakich.

> nawet twojego, którego jesteś administratorem, kiedy to zdjęcie używasz w celach zawodowych,

Ale nie używam. To osobista żona i jej zdjęcie stoi na moim biurku w pracy dla osobistej przyjemności.



>Jak coś stawiasz na biurku na lekcji, w miejscu, gdzie każdy uczeń i pracownik to może zobaczyć (i przetwarzać dalej, rejestrować, przekazywać), to mieszasz swoje prywatne zdjęcie z celami zawodowymi (nauczanie).

Nie.


> Klasa to obszar przetwarzania,

Pojęcie obszaru przetwarzania, to pojęcie z poprzedniego systemu prawnego, obecnie nie jest stosowane. Zastąpiło je sensowniejsze pojęcie czynności przetwarzania, dlatego właśnie, że nie miejsce, a czynność się liczy. Kiedyś zakładano, błędnie, że przetwarzanie to coś na małym obszarze, jakby laboratorium czy jakaś mała kuchnia w restauracji. A w praktyce okazało się, że nie obszar, a czynność się liczy.

> wszelkie rekwizyty lekcyjne zawierające dane osobowe, w tym zdjęcie które stawiasz na biurku, kwalifikują się jako wykorzystywane w celach zawodowych.

Nie widzę takiej możliwości interpretacji.

>Jeśli rozmowy nauczycieli są prywatne, to problem nie istnieje, ale zdjęcie na biurku w czasie lekcji, to jak rozmowa o tej prostacie na zebraniu online dla 30 pracowników i podpada pod przetwarzanie danych szczególnej kategorii bez zgody osoby.

A jak się spotkają w pokoju nauczycielskim w 10 osób?

To nie jest czynność zawodowa, więc nie jest przedmiotem RODO.

>Ograniczenie prędkości nie powstało dlatego, że wszyscy jeżdżą jak po*ebani, tylko przez tą wąską grupę cymbałów, co jeździ zdecydowanie za szybko.


Bynajmniej. Powstało jako wskazówka. Jeżeli jadę po raz dwutysięczny w dane miejsce, to ewentualnie mogę umieć oszacować. Ale jadąc po raz pierwszy, nie wiem. Na cymbałów to powstały suszarki i fotoradary. A znaki służą do STEROWANIA ruchem, a nie jako represje.


>W sferze publicznej, jak jest kolizja, to symbol z miejsca o charakterze neutralnym powinien zniknąć.

Neutralność nie istnieje. Każdy ma jakieś poglądy. Ateizm nie jest neutralny. Jest tak samo jednym z poglądów. To tak jakbyś chciał usunąć mięso, jaja i mleko, bo przeszkadza weganom. Wielu wegan to fanatycy, więc aby uspokoić ich skołatane fanatyczne serca, usuńmy mięso, jaja i mleko ze szkolnej stołówki. Niech szkolna stołówka będzie neutralna.

Ateistyczna szkoła jest tak samo nie-neutralna, jak stołówka bez mięsa, jak i mleka.


>I nijak to nie narusza czyjejś wolności.

Narusza, tych co chcą jeść mięsko, jaja i mleko.

> W każdym razie, to co nosisz na szyi na ulicy, to twoja sprawa, bo ty dostaniesz w dziób. Ale już wieszać swojego klubowego szalika gdzie popadnie nie możesz, poza swoim kwadratem.

czyli jak nauczyciel nosi szalik klubowy na szyi, to w porządku, ale jak odwiesi na krześle, bo mu za gorąco, to już nie w porządku? W co z krzyżem? Jak będę miał koszulkę z nadrukowanym krzyżem w tej samej szkolnej klasie, to już też OK?

>A spora część choćby szkół zakazuje barw klubowych, bo ważniejsze niż wolność prezentowania preferencji są warunki do edukacji, porządek i bezpieczeństwo.

I to jest właśnie dzikie. Bo symboli jest milion trzysta dwieście czterdzieści na świecie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Koszowy
0 / 0

@falsen

> taaaa, bo dzieci w podstawówce potrzebują bozi tak samo jak mięsa i mleka.

Nawet bardziej. Bo dobrze zbilansowana dieta wegańska wsparta suplementacją nie jest rewelacyjna dla zdrowia, ale z drugiej strony, ta stołówkowa ze szkoły też nie jest, więc ta ujdzie. Zaś brak Boga ma wpływ nie tylko na życie doczesne, ale na wieczne.

>Miejsca kultu, to kościoły. Nie stołówka.


A to błąd wynikający z nieznajomości chrześcijaństwa. Moja córka jest moją córką niezależnie od tego, czy jest teraz w stołówce, na obozie czy w domu. Nie wymagamy aby córki wyrzekały się swoich ojców w szkole. Chrześcijanin kocha swojego Boga-Ojca, jest wdzięczny Jezusowi za zbawienie (ratunek) i całe życie żyje jako chrześcijanin. Jasne, niektórzy by woleli 6 dni dla siebie, a 7 dla Boga, ale to nie jest miłość chrześcijańska.

Ja głoszę dobrą nowinę cały czas. Chrześcijanin modli się całym sobą cały czas. Nie ma podziału na miejsce kultu i nie. Kościół jako budynek, to taka świetlica, gdzie się można spotkać. Tak jak rodzina spotyka się w salonie razem. Ale nie przestaje być rodziną gdy każdy jest w innym miejscu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Koszowy
0 / 0

@falsen >Nie ma co drążyć, bo diety są do pogodzenia i stołówki serwują i takie i takie żarcie już od dawna.

I podobnie z wiarą. Jestem dość wiekowy, ale za moich czasów, gdy wszyscy byli katolikami, do szkoły chodził ze mną kolega, którego cała rodzina była świadkami Jehowy i się dało. A obecnie jeszcze szerzej. Są ateiści, antyteiści, chrześcijanie różnych wyznań, świadkowie itp. i się da.


>"Zaś brak Boga ma wpływ nie tylko na życie doczesne, ale na wieczne." - ale którego boga? mamy ich sporo do wyboru i każdy twierdzi, że ich jest najlepszy i jedyny.

Z tym sporym wyborem, to bym nie przesadzał. Bóg jest jeden, tylko czasami ma inne imię i inną kulturę osób, w jakiej jest czczony. Jest też trochę demonów, ale religii demonicznych w Polsce nie ma zbyt wiele.



> Miłość, dobroć, empatia, uczciwość - to nie są cechy wymyślone i zarezerwowane dla chrześcijan.

Nie są. Acz ich pojmowanie może być już różne.


>Dzieci o życie wieczne zdążą zadbać na własny rachunek, jak osiągną do tego świadomość.


Tylko że nie wszyscy mają prorockie objawienia. Jezus powiedział: Idźcie na cały świat i głoście dobrą nowinę.

Dzieci muszą zadbać o zdrowe zęby na własny rachunek, co nie znaczy że mam pozwolić im gnić w próchnicy aż do tego same dojdą.


>Tak samo, jak zdążą wybrać dietę, która im pasuje jak się nauczą postrzegać, co dobre dla ich organizmu.

Dokładnie! I dlatego od urodzenia muszę ich w tym wspierać.

> a nie według swoich już wyrobionych wąskich preferencji wpychając dziecko do swojej małej szuflady,

Moja szuflada jest bardzo obszerna, bo mieści Królestwo Boże. Ciasna i wyboista jest droga, która do niej prowadzi, ale w sumie szlak na szczyt niejednej góry też jest wyboisty i trudny, ale gdy się ten szczyt zdobywa, to roztacza się przed nami nieziemski widok.

>"Moja córka jest moją córką niezależnie od tego, czy jest teraz w stołówce, na obozie czy w domu." - jasne. Ale nie wszędzie możesz ją zabrać ze sobą, bo są miejsca do których dzieciom z przyczyn równych wchodzić nie wolno. Dalej jest twoją córką, ale nie może zawsze być przy tobie, żebyś mógł ją przytulić.

Ale Bóg jest zawsze ze mną to raz, a dwa jak jej przy mnie nie ma, to nie znaczy że ona się do mnie ma nie przyznawać. Że jej nauczyciel powie: Ojciec to w domu, a tu zapomnij o ojcu, jesteś w publicznej szkole i jesteś obywatelem RP, a nie córką ojca. Nie wspominaj, że kochasz ojca, bo urażasz tym Małgosię, która kocha innego ojca, Franka, który nie kocha ojca i Ryśka, który ojca nie ma. Nie mów, że twój ojciec jest wspaniały i świetnie gotuje, bo Ania ma ojca-nieudacznika, który przypala wodę.

>I tu dochodzimy do sedna. Prawdziwy chrześcijanin nie potrzebuje kościoła, lasu krzyży, bo Boga ma w sercu.


To wynikanie jest fałszywe. Tak, prawdziwy chrześcijanin ma Boga w sercu, ale z tego nie wynika, że nie potrzebuje kościoła czy symboli. Ludzie stawiają zdjęcia ukochanego, choć przecie mają go/ją w sercu. Ludzie zbierają zdjęcia z autografem i wieszają sobie plakaty z idolem. Chrześcijanie od początku spotykali się na łamaniu chleba i dzieleniu winem na pamiątkę ostatniej wieczerzy Jezusa. Od początku organizowali się w zbory. Taka jest ludzka natura. W dowolnej dziedzinie. Robimy kluby, stowarzyszenia i lubimy razem spędzać czas. Z Bogiem podobnie. On jest naszym Ojcem i chcemy się spotykać rodzinnie w kościele. Nasz Ojciec, my jego dzieci, siebie nazywamy braćmi i siostrami.


>Nie używa go też do przyziemnych wojenek o społeczne przestrzenie, racje i należne prawa.


To zależy, bo jeżeli się mi zamyka usta, zabrania głosić dobrej nowiny, jeżeli się mnie prześladuje, to muszę się bronić. Tak, w PL nie ma jeszcze bezpośredniego prześladowania chrześcijan, ale w Belgii się zaczyna, we Francji się rozwija, a są kraje, gdzie idzie pełną gębą. I to nie mówię tylko o arabskich, gdzie jest spór z inną wiarą. Ale o ateistyczne prześladowania chrześcijan. Jak np. w ateistycznych Chinach. Więc nie można lekceważyć małych rzeczy, bo one się rozwijają i pr

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Koszowy
0 / 0

@falsen
2/2

Więc nie można lekceważyć małych rzeczy, bo one się rozwijają i prowadzą do dużych.

Jeżeli ktoś mi zabrania składać życzeń z okazji świąt Bożego Narodzenia, bo to może obrażać kogoś, kto tych świąt nie obchodzi, to to prowadzi do koszmaru, że nie można komuś nawet okazać życzliwości i życzyć wszystkiego najlepszego, jeżeli powodem jest moment obchodów narodzin naszego Zbawiciela.


> A przestrzeń publiczna zostanie wolna od konfliktów i przyjemnie otwarta i dostępna dla ludzi z takim, czy innym bogiem w sercu, lub bez niego, potrafiących uszanować innego człowieka.


Nie pozostanie przyjemnie otwarta, jeżeli za symbol religijny na mojej koszulce, samochodzie jestem/będę prześladowany. Jeżeli za złożenie ci życzeń będę banowany. Jeżeli głoszenie dobrej nowiny spowoduje, że zacznie mi się usta zamykać.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Koszowy
0 / 0

@falsen
>"Bóg jest jeden" - szczególnie w religiach politeistycznych...

Chyba wymarły około 1000 lat temu. Zresztą, ja uważam, że to nadal może być ten sam Bóg, tylko tak postrzegany przez ludzi. Ogólnie sama koncepcja jedności Boga jest koncepcją trudno, bo wymaga pewnej personifikacji. Stąd sobie wyobrażamy Boga jako takiego Staruszka, Co To Chodzi. A istota Boska jest po prostu niepojęta dla człowieka. Może się manifestować w postaci Aniołów, w postaci Jezusa. Mamy też do czynienia z demonami. I przykłady np. wielu kultów w Indiach nie stoją w sprzeczności z chrześcijaństwem. Po prostu tam przedmiotem kultu jest demon. Coś jak polskie kulty satanistyczne czy różnych potworów spaghetti.

"Nie są. Acz ich pojmowanie może być już różne." - ale nie skrajnie różne, a to oznacza, że na bazie tych wartości lepiej funkcjonować - szczególnie dzieciom. Niż spinać je na siłę z wytycznymi religijnymi, powodując tym samym zbędne konflikty.

>Pchanie ideologii do głów, szczególnie dzieci, ma swoją nazwę - indoktrynacja.

Nie istnieje neutralność idelogiczna. I to nie tylko w temacie religii. Zobacz np. na podejście historyczne. Polacy w dużej liczbnie nie lubią Niemców i dzieci są nauczane historii w trybie generowania nienawiści do Niemców. Rodzic antyszczepionkowiec będzie wychowywał dziecko inaczej niż kowidianin. Rodzic wegetarianin inaczej niż mięsożerca.

Ciężko wymagać abym, będąc wdzięcznym Bogu, wychowywał moje dziecko w niechęci lub obojętności na Boga.

> Nie ma to nic wspólnego z głoszeniem dobrej nowiny.

Oczywiście, że ma. Mając świadomość dobrej nowiny, chcę się nią dzielić ze wszystkimi wokoło, a w szczególności z moimi dziećmi. Byłbym bardzo złym ojcem, gdybym to przed moim dzieckiem zatajał.

> "Dzieci muszą zadbać o zdrowe zęby na własny rachunek" - nie, o to akurat musi zadbać rodzic.

I tak samo o zdrową duszę.

>"Moja szuflada jest bardzo obszerna, bo mieści Królestwo Boże" - dla ciebie obszerna, dla innych to jedna z wielu szuflad. Tylko poznając wszystkie, możesz mieć szerokie spectrum świadomego wyboru.

Gdy szukasz żony, to testujesz wszystkie możliwe kandydatki z całego świata? Skąd wiesz, że ta to jest ta jedyna? A może w sąsiedniej wsi znajdziesz dla siebie lepszą?

>Albo możesz świadomie założyć klapki na oczy i trzymać głowę w jednym worku owsa.

Jeżeli mam tę żonę, która mi pasuje, to nie będę latał i szukał kolejnej. Tę kocham i ta jest moim życiem. Bóg, który mi dał świat, który dał mi zbawienie i który jest ze mną każdego dnia, jest dla mnie wystarczający.

>i nikt im nie zabrania się spotykać, zakładać klubów, kościołów.
>"To zależy, bo jeżeli się mi zamyka usta, zabrania głosić dobrej nowiny, jeżeli się mnie prześladuje, to muszę się bronić." - nic takiego się nie dzieje.

No właśnie się zabrania. W Polsce jeszcze na szczęście nie, ale głosy już się pojawiają. Dlatego trzeba się bronić.


>Miejsca kultu i prawo do wiary mają być nienaruszalne - żeby nie było jak w Chinach. A przestrzeń wspólna ma być wolna od religii


Tylko to jest takie twierdzenie, jak to, że miejsca żeglarskie i prawo do żeglowania mają być nienaruszalne, a przestrzeń wspólna ma być wolna od żeglarzy.


> nikt mu nie zabrania mieć kościoła i używać symboli w miejscach kultu.

I jak w mojej żeglarskiej czapce wyjdę na ulicę, to już źle. Albo w moim stroju do jazdy konnej? Bo nikt mi nie zabrania mieć klubu żeglarskiego/jeździeckiego?

Dlaczego np. są osoby noszące koszulki zespółów metalowych? Dlaczego używają tych symboli publicznie, choć drażnią tym zwolenników disco polo?

Przestrzeń publiczna jest pełna symboli, bo tak działamy, jako ludzie. Jedni mają szalik kibica, inni strój żeglarski, inni koszulkę metalowca.


>Jeśli nie będziesz swoich symboli innym naklejał, właził z dobrą nowiną tam, gdzie jej nie chcą i wyraźnie to mówią i swoich religijnych życzeń składał tym, którzy sobie tego nie życzą.

Innym nie naklejam, ale głoszę Słowo. Tak samo jak ludzie głoszą zdrowe odżywania się, ekologię, dobre praktyk

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Koszowy
0 / 0

@falsen Innym nie naklejam, ale głoszę Słowo. Tak samo jak ludzie głoszą zdrowe odżywania się, ekologię, dobre praktyki programistyczne czy poglądy polityczne i gospodarcze. Jeżeli ktoś wychodzi i mówi, że dzięki temu czy owemu będzie nam się żyło dostatnio, to czemu ja nie mam głosić dobrej nowiny o zbawieniu?
Mówisz, że religia wzbudza emocje i wojenki, a polityka nie wzbudza? Ekoterroryzmu nie ma? Kibole się nie biją? Akurat w PL spory religijne są raczej dość słabe i zupełnie bez wymiaru fizycznego.


>Bo to jest brak szacunku dla drugiego człowieka który ty okazujesz, a nie odwrotnie.

Głosząc dobrą nowinę daję osobie drugiej szansę na poznanie tej nowiny. Zauważ, że nie jestem zwolennikiem nawracania mieczem, a po prostu głoszenia Słowa.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Koszowy
0 / 0

@falsen > Póki co jest w Polsce wręcz odwrotnie - osoby niekatolickie zmusza się do życia wg ideologii katolickiej.

Nie jestem katolikiem i nikt mnie nie zmusza. Wręcz przeciwnie, prowadzone są ciągłe nagonki na katolików (na inne wyznania mniej, bo są bardzo niszowe).

>"Innym nie naklejam, ale głoszę Słowo." - no i głoś ile wola. Tylko z kulturą, nie z butami komuś do prywatnej przestrzeni - wtedy wszystko gra.

Ale mowa była o publicznej. Właśnie o tym, że publicznie głoszę. Kiedyś przyszła do mnie uczennica i zapytała, czy jestem wierzący. Powiedziałem, że tak. Dałem swoje świadectwo. Nie udawałem, że To Ateistyczna Szkoła, Nie Będę Się Wypowiadał. Nieraz uczniom składałem życzenia Bożego Błogosławieństwa czy to na święta Bożego Narodzenia czy to na święta Zmartwychstania Pańskiego. Dla mnie Boże błogosławieństwo jest najwspanialszą rzeczą, jaką można komuś życzyć, więc życzę.

>"Mówisz, że religia wzbudza emocje i wojenki, a polityka nie wzbudza?" - wzbudza. Ale odwracanie głowy w inną stronę (jak to właśnie robisz) nie umniejsza problemu,

Ale to nie odwracanie, wręcz przeciwnie, pochwała. Pokazuję, że wolność wypowiedzi jest ważna. I że czy to w polityce czy to w kościele, powinno się mówić. Czasy, gdy w polityce nie wolno było mówić, co się myśli, nie kojarzą się dobrze. Jeden rząd, jedna partia, jedno zdanie. Jako zwierzęta stadne, chcemy działać w stadzie i musimy działać w stadzie.

>Opłać billbord i wklej tam Jezusa - nie ma sprawy. Ale jak ktoś tam obok na billbordzie wklei szatana na tle tęczy z napisem "jezu ale gorąco", to się nie spinaj.

No to od tego wyszliśmy, że nie mam nic przeciwko, żebyś sobie belzebuba wieszał. To znaczy mam, jako człowiek i chrześcijanin i będę chciał cię przekonać, że źle czynisz. Dlatego ja ci głoszę dobrą nowinę o Jezusie Chrystusie i o Bogu, który tak umiłował świat, że syna swego, Jednorodzonego, dał abyś nie zginął, ale miał żywot wieczny.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Koszowy
0 / 0

@falsen >"prowadzone są ciągłe nagonki na katolików " - gdzie te nagonki?

W dowolnych mediach.

>W Polsce mamy 90% katolików, to jakim cudem ta nagonka?

No właśnie w tym problem, że silne ateistyczne media prowadzą taką nagonkę. Jasne, tak jak mówisz, w PL to jest bardzo łagodna nagonka i głównie „strzępienie ryja” a nie prześladowania fizyczne, ale obawiam się, że to się będzie pogłębiać.

> Przestępców trzeba uwidaczniać, stawiać pod sąd, skazywać i zamykać.

To prawda. Tylko że założę się, że przestępcy są wśród innych zawodów, a jednak nie prowadzi się nagonki zawodowej. Nie słyszy się o tym, jak to nauczyciele są paskudni, bo dany nauczyciel okazał się przestępcą. To jest ten sam mechanizm, co z chińską zarazą. Media trąbią o tym codziennie i na każdym kroku, choć umiera osób mniej niż na raka czy inne choroby. Ale ta jedna zyskała uwagę mediów.

W mediach mamy stały licznik, że dzisiaj umarło np. 20 osób. Czy wisi obok licznik, ile dzisiaj ludzi zginęło na drodze w PL? Wybiórczość mediów jest niestety znana. Znam wielu wspaniałych księży, którzy cierpią przez nagonkę na tę grupę.

>A w Polsce jak przestępca okaże się katolickim księdzem, to jego ściganie staje się nagonką na kościół,

Dokładnie! Gdy przestępca okaże się lekarzem, psychologiem, nauczycielem czy sprzedawcą marchewki, to nikt nad tym się nie pochyla. A jak ksiądz, to afera na cały kraj.

Chciałeś sprawiedliwego wieszania symboli, to ja chcę sprawiedliwego pochylania się nad każdym przestępcą.

>"To znaczy mam, jako człowiek i chrześcijanin i będę chciał cię przekonać, że źle czynisz" - i tu właśnie zaczniesz mi włazić z butami ze swoimi przekonaniami.

Ale tak działa świat. Jesteśmy stadem, grupą i chcemy działać na swoją rzecz. Gdy widzimy gościa, który próbuje popełnić samobójstwo, stararamy się go ratować. Czy ratując samobójcę włażę z butami ze swoimi przegonaniami? Przecież jego wola czy chce żyć, czy nie.

Mam znajomego, który palił jak smok. Ale zawsze mu mówiłem, że straszny smród, kupa kasy i zdrowie sobie niszczy. I w końcu rzucił. Nie twierdzę, że wyłącznie dzięki moim słowom, ale myślę, że kropla drąży skałę.

> Twoich nie oceniam, nie obchodzą mnie, ale szanuję twoje prawo do posiadania przekonań na własny rachunek takich, jakie chcesz - jak złe, głupie i śmieszne w mojej ocenie by nie były .

To utopia i mydlenie oczu. Cały cywilizacyjny rozwój polega od tysiącleci na wymianie poglądów i na przekonywaniu się wzajemnym.

>I to jest problem religii: każda ma inne kryteria, każda inaczej ocenia dobro i zło

Analogicznie jak inne systemy etyczne. Dlatego wszystkie systemy etyczne wymieniają się poglądami. Bez ustalenia wspólnego systemu etycznego, życie jest niemożliwe. Moja etyka może zakładać, że będę zabijał sąsiadów, aby wyliminować konkurencję oraz zabrać im majątek, na korzyść mojej rodziny. Można sobie wyobrazić moją etykę, że jestem zajebiaszczy i super dbam o swoją rodzinę. To, czy się zgadzamy, na takie podejście czy nie, to aspekt etycznego wspólnego ustalanie apewnych zasad.

>religie muszą być pod kontrolą wolnego od religii prawa cywilnego.

Nie istnieje takie prawo. Zauważ, że prawo europejskie jest postchrześcijańskie i bazuje na postchrześcijańskiej etyce. Np. mogę mieć tylko 1 żonę. W kraju arabskim takie prawo nie ma zupełnie żadnego sensu. Nie da się zbudować prawa w oderwaniu od etyki, a religia jest bardzo silnym dostarczycielem danego rodzaju etyki. Nie da się oderwać, nawet jeżeli na chwilę obecną przyjąłeś, że Nie-Zabijaj, Nie-Gwałć czy Miej-1-żonę to aspekt niereligijny. Gdyby w PL działała od wieków religia wspierająca wielożeństwo, być może dzisiaj byś mówił: chcę wolnego od religii prawa, to że się żenię z 7 babami to moja decyzja, a nie jakieś tam religijne brednie. Nie potrzebuję religii, żeby wiedzieć, że mam mieć wiele żon, to naturalne przecież, że więcej żon to lepiej.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Koszowy
0 / 0

@falsen > " gdzie te nagonki? - W dowolnych mediach." - w dowolnych nie, bo nie trafiam na nie.

A ja ciągle, choć w zasadzie unikam mediów.

> Czy zdanie na ich temat kreuje ci telewizja "publiczna"?

Niestety właśnie nie. Nie mam telewizora, nie mam telewizji i bazuję tylko na nagłówkach gazet, jakie widzę w sprzedaży oraz na tym, co z każdego konta wyłazi w internetach. Planuję na zimę sobie kupić telewizję i TVP zacząć oglądać, bo ludzie polecają, że tam jest spokojniej i milej, ale na razie bazuję na internetach.

>Natomiast nazywanie nagonką ujawnianie przestępców i ich działań, to ochrona przestępców.

Dlaczego więc nie ujawnia się przestępców innych zawodów? Nie wierzę, że jedyni pedofile, jacy są, są wśród księży. Lata temu był jeden pedofil-psycholog o jakim mówiły media, ale też nikt nie bąknął wtedy, jacy to źli są psycholodzy. A jak ksiądz się trafi, to idzie nagonka na całe środowisko.

>"Nie słyszy się o tym, jak to nauczyciele są paskudni, bo dany nauczyciel okazał się przestępcą" - bo jak w szkole złapią nauczyciela pedofila, to go stawiają pod sąd, skazują i pozbawiają praw do wykonywania zawodu i kontaktu z dziećmi.

No i to samo powinno być z księżmi. Przestępca jest przestępca.

>A w kościele przenoszą go do innej parafii, zamiast zrobić, jak szkoła. Dlatego.

Ale do innej parafii przenoszą hierarchowie. Nauczyciela pod sąd nie stawia Organ Prowadzący Szkołę, tylko Prokuratura. Więc niech prokuratura stawia księdza.

>"Znam wielu wspaniałych księży, którzy cierpią przez nagonkę na tę grupę." - ja też. Ale oni nie cierpią przez żadną nagonkę. Tylko przez innych księży, którzy okazali się przestępcami,

Ale oni niewinni. A cierpią przez nagonkę, bo nauczyciel nie cierpi przez innego nauczyciela, który okazał się przestępcą.

> oraz przez władze kościelne, które tych przestępców ukrywają, przez co stają się również przestępcami.

Dlatego jestem chrześcijaninem, ale nie katolikiem. Bo nie odpowiada mi przynależność organizacyjna do tego związku wyznaniowego. Kościół Rzymsko-Katolicki jest jednym z wielu związków wyznaniowych chrześcijańskich. Jednak pamiętaj, że mówimy to o części organizacyjnej związku religijnego, a nie o Bogu, teologii, zbawieniu i miłości do Jezusa. Wracając do porównania z klubem żeglarskim, mówisz o tym, że Komandor źle zarządza klubem, a nie o tym, jak wybierać żagle, jak działa wiatr na żaglówkę i jak wejść do portu. Jeżeli instruktor-pedofil skrzywdzi dzieci ze szkółki żeglarskiej, a Komandor go za to przeniesie do innego klubu, to jest to sprawa organizacyjna a nie żeglarska. Nawołuje się do apostazji, czyli wyrzeczenia wiary w Boga. A to nie tędy droga. Mi nie odpowiadał związek o nazwie KRK, więc wypisałem się z tego związku i przeniosłem do innego, który na chwilę obecną mi odpowiada. Jeżeli to mi przestanie odpowiadać, zmienię związek. Ale idąc do innego związku, szedłem dalej za Bogiem. Uznałem, że ten związek reprezentuje gorzej Boże interesy. Acz nawet w ramach KRK to są pewne osoby, obecnie stanowiące zarząd i takie przypadki się wydarzają w dużych organizacjach zawsze i od wieków i żadna organizacja, nie tylko religijne, nie jest wolna od nadużyć.

> I dlatego coraz więcej ludzi boi się posyłać dzieci do kościoła, a do szkoły nie.

To może warto posłać do kościoła innego związku wyznaniowego.


>Tylko że okazał się pedofilem, do więzienia NIE trafił, a wszyscy przełożeni o tym wiedzieli i nikt słowa nie pisnął.

Wejdź do większej organizacji dowolnej i znajdziesz zamiatanie pod dywan zawsze. Bo wiadomo, że każdy działa na korzyść swojej organizacji. W filmie Psy Pasikowskiego jest taka scena, gdy Pazura (policjant) donosi na swoich kolegów, że palą akta na wysypisku. I Linda go obwąchuje rozmawiając z Kondratem: Czujesz? No! Ale to nie gówno, to padlina. Jak taki zaczyna od kapowania, to gdzie skończy? Na Powązkach.

Naturalnym odruchem jest obrona swoich. ba! Nawet w sądzie nie musisz zeznawać przeciwko najbliższej rodzinie. Możesz odmówić. Znane są przypadki

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Koszowy
0 / 0

@falsen
Naturalnym odruchem jest obrona swoich. ba! Nawet w sądzie nie musisz zeznawać przeciwko najbliższej rodzinie. Możesz odmówić. Znane są przypadki, gdy matka nie donosiła na swojego syna, choć jej serce pękało, jakim był przestępcą.

>"Gdy widzimy gościa, który próbuje popełnić samobójstwo, stararamy się go ratować." - pewnie, ale nie ma to nic wspólnego z religią,

Chodzi o odruch ratowania. Jeżeli chcesz zniszczyć swoje życie wieczne, to chcę cię ratować. Z tego samego powodu.

>A tobie się wydaje, że ratujesz ludzi, bo "głosisz słowo"...

Problem w tym, że odrzucasz ten ratunek. Tak samo jak są ludzie, którzy odrzucają porady o dobrym odżywianiu się, o rzuceniu palenia, etc.

> Chcesz ratować, zostań ratownikiem.

No i jestem. Duchowym. Są ratownicy medyczni, są strażacy, ratownicy WOPR, GOPR itp.
Poza tym, nie każdy musi być zawodowym ratownikiem, by ratować. Być może uratowałem znajomego przed rakiem, głosząc mu dobrą nowinę o rzucaniu palenia. I być może uratowałem czyjąś duszę, głosząc dobrą nowinę o zbawieniu. Nawet jeśli zawodowo zajmuję się czymś innym.

Gdy zobaczę leżącego na chodniku, to też będę go ratował, choć nie jestem ratownikiem.

> Ja mam na koncie 19 skutecznych akcji ratowniczych, 19 osób uratowanych.

Chwała Panu i dla ciebie wielkie podziękowania. Jedno drugiemu jednak nie przeczy.

> I dlatego wywaliłbym religię ze szkół, a na jej miejsce wsadził naukę pierwszej pomocy.

Ale po co albo-albo? życie wieczne albo życie doczesne. Obydwa są ważne.

>"Przecież jego wola czy chce żyć, czy nie" - nie w polskim prawie.


Prawo tworzymy my, ludzie, w oparciu o Boskie Prawo.

>"Ale zawsze mu mówiłem, że straszny smród, kupa kasy i zdrowie sobie niszczy." - każdy palacz to słyszy 4x dziennie od różnych osób.

No widzisz, łapiesz. I dlatego trzeba mówić. Bo jak każdy zamknie sobie usta, bo przecież nie będę się wtrącał, to nie usłyszy, bo nikt mu nie powie.

I jeśli ja głoszę dobrą nowinę, to nie dlatego, że inni nie głoszą. Jasne – głosimy wszyscy.


>"Cały cywilizacyjny rozwój polega od tysiącleci na wymianie poglądów i na przekonywaniu się wzajemnym" - a jak przekonywanie wychodzi z cywilizowanych ram, o których cały czas piszę - to zamienia się w wojnę.


W dowolnej materii. Wojny religijne nie są jedynymi. Więc należy się wymieniać poglądami, tylko dbać o siłę wymiany.

> WSPÓLNEGO systemu etycznego,

Dlatego konieczna jest wymiana poglądów.

> JEDNOLITEGO na określonym OBSARZE (nie na cały świat)

I tak i nie. Bo jeśli nie mieści ci się w etyce oblewanie kwasem twarzy kobiety, to nie będziesz patrzył pokornie na sąsiada, który to robi.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Koszowy
0 / 0

@falsen > "od wieków i żadna organizacja, nie tylko religijne, nie jest wolna od nadużyć." - jak Boga masz w sercu oraz świadomość że organizacje to zło,


Nie, organizacje to nie zło. To dobro. Tylko że w nich zdarza się zło. Jak wszędzie.

> to po jaką cholerę ci do twojej wiary jakaś organizacja??? […] Szkoda życia i wiary na organizacje […]

Z wielu powodów, o kilku już pisałem. Tak samo jak z klubem żeglarskim. Też mogę żeglować samodzielnie. Ale klub mi daje między innymi: społeczność z innymi, która jest stadnemu człowiekowi potrzebna oraz systemy doskonalenia (kursy itp). I tak samo, chrześcijanie od początku jednoczyli się na łamaniu chleba i piciu wina na pamiątkę męki i śmierci Jezusa. Mieli nauczycieli, duszpasterzy. Idąc do kościoła mam społeczność z innymi parafianami, mam spotkania modlitewne, mam spotkania nauczające, mam duszpasterza, mam zajęcia religii dla moich dzieci. Pismo mówi, że wiara bierze się ze słuchania Słowa. Pismo mówi, aby jeden brat innego napominał. Pismo mówi o miłości bliźniego i nawołuje: jedni drugich brzemiona noście. Kościół, jako organizacja, jest bardzo istotnym elementem wiary.


> sztuczne celebracje.

A to już jest kwestia nastawienia. Wiadomo, że są pewne rytuały, ale tak jest w grupach ludzi. Np. w klubie żeglarskim podnosi się czy opuszcza banderę w pewnych sytuacjach. Życie ludzi w dowolnej sferze oparte jest o pewne rytuały, ale im wiara prawdziwsza, tym te celebracje będą mniej sztuczne. I też wiara pomaga je zrozumieć. Dla ateisty Komunia św. jest jedzeniem małego wafelka i zapijaniem kropelką wina. I może to się wydawać sztuczne, że ludzie podchodzą i to robią. Ale przecież niejeden ateista wznosi choćby toast szampanem za młodą parę. Nie lepiej dać jej 500zł a nie puste celebracje? Wiadomo, że zjadanie wafelka i popijanie winem nie jest Kluczowe Dla Boga, ale jest pewnym gestem, symbolem, czynnością czynioną na pamiątkę męki i śmierci Zbawiciela.


>"To może warto posłać do kościoła innego związku wyznaniowego" - nie warto (powody wyżej).

Warto, powody wyżej.

>Lepiej poświęcić ten czas na rozmowę/zabawę/naukę z dzieckiem, przez którą przekazujesz mu odpowiednie wartości.

A skąd rodzic ma je mieć? To tak samo jak ze szkołą. Po co posyłać dziecko do szkoły, można zrobić edukację domową. Tylko, nie każdy rodzic może, nie każdy umie, a do tego, tak naprawdę dzieci z edukacji domowej też mają często organizowane coś na kształt szkoły, aby żyły w społeczności. I jak zamkniesz dzieciaka bez społeczności innych dzieciaków, to dobrze się nie skończy.

>"Naturalnym odruchem jest obrona swoich" - jeśli kościół uznaje pedofila za "swojego", to nie mam więcej pytań.

Przecie dałem wyjaśnienie. A jak twój syn będzie pedofilem? Była taka pisarka, Anna Rice, która się nawróciła i zaczęła pisać Trylogię o Jezusie. Napisała 2 tomy i odeszła od wiary, bo jej syn okazał się homoseksualistą. I 3 tom nie powstał, a babka się zagubiła.

Ja nie mówię, że dobrze, że bronią tych pedofili, ale wyjaśniam skąd się to bierze. Tak, powinni powiedzieć non possumus, ale socjologicznie rozumiem dlaczego bronią.

>odżywianie i palenie, bazuje na nauce. Mądrzy ludzie, mądrymi metodami ustalili ogólnoświatowy jeden niepodważalny, ale otwarty na zmiany metodami naukowymi front.

żebyś się nie zdziwił. Zmiany tego frontu następują szybciej niż wiatr zawieje. Ba! Ten front jest tak bardzo zmienny, że nie istnieje, bo pomysłów na „zdrowe żywienie” w jednym czasie jest więcej niż religii świata, nawet gdyby każde wyznanie chrześcijańskie traktować oddzielnie. Do palenia lekarze namawiali jeszcze całkiem niedawno.

>"No i jestem. Duchowym" - wymyślone zawody istnieją w wymyślonych ograniczonych światach, ograniczonych ludzi. W realnym świecie nie mają żadnej wartości.

Widać jeszcze na ciebie nie pora, a może zbawienie nie jest ci planowane w ogóle.

>misją szkoły jest edukować i przygotowywać do życia doczesnego, nie wiecznego.

To twoje zdanie. Moje zdanie (i wielu innych) jest odmienne.

>To pro

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Koszowy
0 / 0

@falsen >To proste. Może do planu mszy świętej dołączymy coś z edukacji: 15 min lekcji logiki do omawiania na przykładach biblijnych.

Czemu nie? Dobre zwiastowania Słowa Bożego często opierają się na nauce czy logice.

> "No widzisz, łapiesz. I dlatego trzeba mówić." - żaden palacz nie przestał palić, bo mu smucili do ucha. Zwykle dzieje się to dopiero wtedy, kiedy zdrowie wysiada, a słowa prawdy powie mu lekarz i postawi ultimatum: fajki albo życie.


Mało wiesz. Sam rzuciłem w 2008 roku i wcale nie za słowami lekarza ani tym bardziej nie było żadnego ultimatum. Rzuciłem, bo właśnie wszędzie wokoło była głoszona informacja o szkodliwości. Gdyby była głoszona informacja o zaletach palenia (jak kilkadziesiąt lat temu), to pewnie bym dalej palił. Głoszenie rzeczy prowadzących do ratunku ma sens.

>Gdybyś urodził się w kraju islamskim (gdzie system prawny podporządkowany jest niestety religii), z lubością polewałbyś "złym kobietom" twarze kwasem i nazywał to "wykonywaniem woli pana",

Super, właśnie napisałeś to co ja. Że nie ma obiektywności ludzkiej.

> I dlatego właśnie w cywilizowanych społeczeństwach wszelkie kwestie wiary w sferze publicznej muszą podlegać ograniczeniom,


Ale wg jakiego wzorca? Czemu np. wg postchrześcijańskiego wzorca europejskiego, a nie np. właśnie tego z kraju islamskiego? Jeśli twój odpowiednik z kraju islamskiego będzie nawoływał do oderwania sfery publicznej od wiary, to nadal zostanie mu postislamskie polewanie kwasem. Ani ty nie jesteś oderwany od wiary stosując postchrześcijańską etykę ani on.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Albert_Einstein_na_wakacjach
0 / 0

@Koszowy Ale przecież możesz chodzić z czym chcesz w przestrzeni publicznej. Mieszkasz w Polsce, nie interesuje mnie Francja, a u nas nie ma zakazu. Jak pojedziesz do innego kraju, niestety musisz się dostosować.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Koszowy
0 / 0

@falsen > "Z wielu powodów, o kilku już pisałem." - jeśli masz szczęście funkcjonować w społeczności, która rzeczywiście zbiera prawdziwych wiernych, to nie mam uwag i tylko pozazdrościć.

To jest akurat pewna zaleta niewiodącego wyznania, że jednak mniej jest ludzi z Urodzenia (choć tacy też są), a wiecej z Wyboru. Aczkolwiek w USA sporo jest pustej celebracji także wśród wyznań niekatolickich. Taka uroda większościowych działań.

> O sztucznych celebracjach pisałem w odniesieniu do ludzi, co "przyjmują Jezusa", a 15 min później …

Ano to jest uroda podejścia magicznego. Coś jak młynek modlitewny. Zakręcę i mam. Prawdziwy chrześcijanin żyje swoją wiarą cały czas (o czym pisałem właśnie wcześniej mówiąc o nieoddzielaniu sfery wiary od sfery życia). Przy czym należy też pamiętać, że pradziwy chrześcijanin może też upadać. Więc też błędem jest pokazywanie – o, taki święty, a grzeszy. No grzeszy, bo święty jest jedynie Bóg. A Pismo mówi, że nie ma nikogo bez winy, co by nie zgrzeszył. Małe dziecko, najgrzeczniejsze nawet, też łobuzuje.

> "A skąd rodzic ma je mieć" - od swoich rodziców i przede wszystkim z doświadczenia życiowego.

Też, ale po co się ograniczać do własnych rodziców? Po to jest społeczność Kościoła.

>Zanim wymyślono kościół, to kop w jaja złościł, odebranie własności też, a pomoc drugiemu człowiekowi w potrzebie, budowała pozytywne relacje. Żaden bóg i żadna religia do tego nie jest potrzebna.

Oj jest, jest. Bo złości np. również bieda. I bez Boga to zabicie sąsiada i zabranie mu majątku może być wręcz super rozwiązaniem. Jest taki kawał stary o tym, jak Bóg chodzi i szuka narodu wybranego proponując 1 przykazanie. I spotyka lud jeden i proponuje przykazanie: nie zabijaj. A lud się oburza, że jak to, my żyjemy z rabunku na pustyni. Nie możemy nie zabijać. Spotyka lud drugi i proponuje przykazanie: nie cudzołóż. A lud mówi – ale jak to, podstawą naszego życia jest nierząd i rozwiązłość seksualna. Dalej w kawale jest o tym, jak Bóg spotyka Żydów i proponuje przykazanie. A oni pytają – za ile. Za Darmo! Odpowiada Bóg. „a to my byśmy wzięli 10”.

> "Po co posyłać dziecko do szkoły, można zrobić edukację domową" - to jest błędna analogia, bo szkoła jest obowiązkowa gdyż jest niezbędna do funkcjonowania w realnym świecie.

No właśnie nie jest obowiązkowa. Możesz robić edukację domową w PL. Obowiązkowa jest w DE.

>rodzice niezadowoleni ze szkoły publicznej często organizują się - zapoznaj się ze szkołami demokratycznymi działającymi na zasadach nauczania domowego, ale bez społecznego wykluczania dziecka.

Dokładnie to chciałem przekazać. Że właśnie osoby działające w edukacji domowej, nadal organizują się w społeczność. I to jest dokładnie to samo, co odpowiadałem na to, że kościół jako organizacja jest niepotrzebna. A więc właśnie jest. Część osób organizuje sobie nieformalne domowe grupy biblijne czy modlitewne, a część osób korzysta z bardziej sformalizowanych organizacji kościelnych. Żeby właśnie nie wykluczać się społecznie czy nie wykluczać społecznie dziecka.

>"Przecie dałem wyjaśnienie." - dałeś. Ale nijak nie wyjaśnia problemu i jest słabą obroną pedofilii.

Ale ja nie bronię pedofili. Ja nawet nie bronię jej ukrywania. Tylko wyjaśniam socjologicznie, skąd się ono (te ukrywanie) bierze.

>"Do palenia lekarze namawiali jeszcze całkiem niedawno" - nie wiem, do jakich lekarzy chodzisz, ale czas ich zmienić

To sprawdź sobie temat. Dodam jeszcze, że choroby psychiczne leczono grzebiąc szpikulcem w mózgu przez nos, co robiło roślinkę z pacjenta. Na kaszel dawano narkotyki. Co więcej – gościa, który nawoływał do mycia rąk po wyjściu z kostnicy, zaszczuto zanim uwierzono że kobiety umierają po porodzie właśnie z powodu tych niemytych rąk. I gość nawoływał właśnie i głosił tę prawdę, a środowisko naukowe go gnoiło.

> Ksiądz nie ma pojęcia o życiu w rodzinie (bo nie może mieć żony i dzieci), więc nie powinien o tym nawet próbować nauczać, bo gówno o tym wie.

Dowód anegdotyczny nie jest dowodem. Nawet ja

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Koszowy
0 / 0

@falsen Dowód anegdotyczny nie jest dowodem. Nawet jakby miał (nasi mają i część katolickich też ma), to nadal ma tylko jeden przypadek. Lekarz też nie leczy na podstawie tego, co przeżył sam. Idąc tym tropem, ginekolog-facet nie powinien w ogóle się odzywać, bo sam nie ma macicy.

>"Widać jeszcze na ciebie nie pora, a może zbawienie nie jest ci planowane w ogóle" - być może. ani ty ani żaden ksiądz ani na to nie wpłyną, ani o tym nie zadecydują.

Ależ oczywiście. To wyłącznie w rękach Boga jest. Ale jest taka opowieść o księdzu, który był bardzo bogobojny i dobry i pewnego dnia do jego wsi przyszła powódź. Nadbiegli ludzie i wołali, aby uciekał przed falą powodziową. Ale ksiądz odmówił mówiąc „ja wierzę mojemu Bogu, on mnie uratuje”. Za chwilę podjechała ciężarówka z uciekinierami, ale znów ksiądz odmówił jazdy mówiąc „ja wierzę mojemu Bogu, on mnie uratuje”. Powódź rosła, ksiądz schronił się na szczycie kościelnej wieży. I nadpłynęła łódka strażaków. Ale ksiądz odmówił mówiąc „ja wierzę mojemu Bogu, on mnie uratuje”. I w końcu utonął i stoi przed Bogiem i mówi: „Czemu mnie nie uratowałeś, całe życie wiernie ci służyłem?” A Bóg na to: Trzy razy ci ratunek wysyłałem.

Więc do Ciebie również Bóg wysyła dobrą nowinę i ratunek. Ci co ją niosą, nie decydują o twoim zbawieniu, wyłącznie Bóg.

> Religia obowiązkowa nie jest, jest wciśniętym na siłę dodatkiem przepchanym dla kościelnych oszczędności przez lobby kościelne, żeby mogło zaoszczędzić na salkach.

Obawiam się, że się mylisz ogromnie i koszt salek jest niczym w obliczu kosztu prowadzenia zajęć w szkole. Jednak większość ludzi tak chciała. Większość to katolicy, stąd w kraju są składane masowo wnioski o religię w wyznaniu katolickim. Ale np. w Wiśle i okolicach, także składa dużo wniosków o religię w wyznaniu luterańskim.

Nie składasz wniosku, twoja córka nie uczęszcza. Gdy wnioski przestaną napływać, religia ze szkoły zniknie automatycznie, z braku wniosków. A jednak są, bo większość narodu tego potrzebuje.

>Tam gdzie zaczyna się wiedza, a więc nauka, tam kończy się wiara.

Bynajmniej. Jest i było wielu wierzących naukowców, ba! także księży. Mit o sprzeczności wiary i nauki wynika z powierzchownego podejścia i braku zrozumienia.

>napisałem, że niczym się nie różnisz niestety od muzułmanina oblewającego kwasem kobiety, bo tak mu podpowiada religia.

Tak samo jak ty się nie różnisz. Tylko korzystasz z postchrześcijańskiej etyki, a tak samo mógłbyś z postislamskiej.

>Takie uwstecznienie w wyniku działań pisu odbywa się właśnie w Polsce. Coraz mniej znaczymy na arenie międzynarodowej, nikt nas nie poważa, nasze "prawo" i "rząd" budzą śmiech na tle cywilizowanych państw.

Od dawna wiadomo, że na hejterów nie ma co się oglądać. Po co nam poważanie Makarona czy innych, u których płoną samochody na ulicach, a ludzie są zabijani maczetami? Po co patrzeć na kraje, które odrzuciły Boga i teraz muszą lizać rany? To polski syndrom gorszości, a to Francja, Niemcy czy UK powinny na nas patrzeć jako na wzór, a nie odwrotnie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Koszowy
0 / 0

@falsen >"Więc też błędem jest pokazywanie – o, taki święty, a grzeszy." - przecież wiesz, że nie o tym piszę. Tylko o ludziach, co "Boga w sercu mają" przez 45 min w tygodniu i to jak ktoś patrzy.


Wiem i nad tym ubolewam. :(

> W twoim wyznaniu społeczność twojego kościoła jest chyba nieodłącznym elementem celebrowania wiary.

Ona powinna być w każdym wyznaniu, bo Pismo mówi w wielu miejscach o tej społeczności, a pierwsi chrześcijanie to wręcz w komunie żyli wyprzedając swoje majątki i dając hajs na wspólnotę. Co prawda szybko to rypło, bo natura ludzka jest, jaka jest, ale myślę, że społeczność, Kościół, to są ważne elementy chrześcijaństwa.


> I jak piszesz, ta społeczność działa prawidłowo.


Wiesz, jest masa potknięć i nie chcę gloryfikować i idealizować. Ale tak samo są potknięcia w społeczności klubu żeglarskiego, ale przemy do przodu. Znaczy ja mało prę, bo nie mam już czasu na działania w klubie, ale pomimo sporów w klubie, pomimo ludzkich takich przepychanek, klub się rozbudowuje, stanicę nową urządza i ogólnie do przodu. I podobnie w społeczności naszej parafii. Ciągle coś tam się dzieje, czasami ktoś odchodzi do innej, czasami ktoś się posprzecza. Ale to ludzkie.


>Czyli zupełnie odwrotnie niż w kościele katolickim z jakim miałem doświadczenia, co sprawia, że obecny kościół sam w sobie jest przykrą kulą u nogi wiernego chrześcijanina, a przynależność do niego powodem do wstydu, bo jest zaprzeczeniem wartości chrześcijańskich.


Kiedy ja mam wrażenie, że to kwestia nastawienia oraz też propagandy. Teraz w kanadzie palone są kościoły, bo ktoś odkrył groby indiańskie sprzed bodajże 100 lat. Już nie wnikając w to, jaki był powód śmierci tych indian i czy faktycznie winni są winni, to nie zawinili obecni parafianie tego czy innego kościoła. To tak jakby palić Klinikę w Rzeszowie, bo pracownicy Kliniki w Szczecinie zawinili. I to nie teraźniejsi, a kilkadziesiąt lat temu. Współczesny Niemiec nie jest winny zbrodniom Adolfa, a współczesny Gruzin zbrodniom Józka. I parafia w X nie jest winna potencjalnym zbrodniom Kogoś W Y. Ba! Obarcza się w mediach winą Karola Wojtyłę, który objął stanowisko Papieża w 1978 roku, a szkoły te zostały zlikwidowane w 1970.

Mam wrażenie, że KRK jest takim modnym chłopcem do bicia.

>"zanim uwierzono że kobiety umierają po porodzie właśnie z powodu tych niemytych rąk." - NIE zanim uwierzono, bo to NIC wspólnego z wiarą nie ma, tylko zanim NAUKOWO zbadano.

Ale zanim naukowo zbadano, można było ręce myć, a nie gościa zaszczuć. Nawet jeśli się to miało opierać tylko na wierze. Dokładnie właśnie z tego samego powodu kobieta z okresem była w Biblii opisywana jako nieczysta, a seks z nią był uznawany za grzech. Bo nie było wtedy naukowych wyjaśnień, a trzeba było zabezpieczyć kobiety przed zakażeniami. Zwłaszcza w tak ciepłym klimacie.

Gościowi wyszło z badań statystycznych, że coś musi być w brudzie i że ten brud z kostnicy zabija i nawet jak naukowo nie miał dowodów na bakterie, to powinno to zostać uznane. Zwłaszcza jeśli mycie rąk nie powodowało skutków ubocznych.

>"ginekolog-facet nie powinien w ogóle się odzywać, bo sam nie ma macicy" - ginekolog facet akurat i to pierwszy lepszy, robiąc kobiecie badanie podstawowe poznaje jej macicę lepiej, niż zna i pozna kiedykolwiek ona sama i lepiej, niż zna ją i jest w stanie poznać jej mąż. Więc przykład udowadnia dokładnie coś odwrotnego, niż zamierzałeś.

Nie odwrotnego. Pokazuje, że nie mając macicy, można się o niej wypowiadać. Tak samo nieżonaty człowiek może wypowiadać się o małżeństwie, bo może je badać i być wybitnym nawet specjalistą od małżeństw, który całe życie zjadł na analizowaniu małżeństw. I odwrotnie, ktoś z jedną żoną, a nie zajmujący się tematem, może mieć całkowicie błędne pojęcie, bo będzie się opierał o dowód anegdotyczny. Ja w szkole średniej byłem głęboko zdziwiony, że koledzy nie jadają kiełbasy w każdą sobotę. Bo u mnie był w rodzinie taki zwyczaj, że w każdą sobotę na kolację była kiełbasa na ciepło z wody. Ś

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Koszowy
0 / 0

@falsen Śląska czy jakaś podobna. I byłem w podstawówce święcie przekonany, że tak po prostu jest. Że każda rodzina zasiada do sobotniej kolacji i na stół wjeżdża kiełbasa z wody i musztarda.

>Ksiądz tego nie potrafi. Nie ma wykształcenia ginekologicznego, medycznego (a naucza o antykoncepcji...), ani psychologicznego (widziałem program ich nauczania),


Nie ma świeckiej psychologii, ale ma wykształcenie duszpasterskie. To taki duchowy psycholog. Do tego teologia to nauka nie tylko o Bogu ale o tym, jak żyć.


>(u mojej córki w szkole) trzeba było wnioskować, żeby się WYPISAĆ,

Ale to niezgodne z prawem. Tak to nie działa normalnie.

>"a to Francja, Niemcy czy UK powinny na nas patrzeć jako na wzór, a nie odwrotnie." - raczej na skansen, do którego moglibyśmy sprzedawać drogie bilety.

Akurat to tylko syndrom polskiego zakompleksienia. W wielu dziedzinach jesteśmy już w awangardzie europejskiej, a czasami światowej. I problemem jest tylko to, że wciąż postrzegamy Zachód jako coś do czego dążymy, a w praktyce jest (i dobrze) odwrotnie. Zachód toczy naprawdę paskudny rak.


>Te kraje są przykładem właśnie tego, że pozwoliły religiom się panoszyć, zamiast je utrzymać w ryzach


Akurat Francja wycięła chrześcijaństwo już za czasów Rewolucji. Tylko właśnie, jak się wytnie Boga, to w to miejsce włazi diabeł.

> - a przypominam, że powodem było chrześcijańskie przecież miłosierdzie wobec biednych uchodźców.


Raczej tak samo miało to związek z miłosierdziem, jak poczynania islamskich ekstremistów z prawdziwymi założeniami Islamu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Koszowy
+1 / 5

Odpowiadając na ostatnie pytanie:

Przy 7 osobach w szkole, które składają wniosek o zajęcia z religii, zajęcia są organizowane przez szkołę. Przy bodajże 3 są organizowane Na Mieście, niekoniecznie w tej szkole.

Oczywiście nie wiem, jak po zmianach przepisów to będzie wyglądać, ale obecnie mozna wnioskować o

1. Zajęcia religii
2. Zajęcia etyki
3. Język mniejszości

i nie albo-albo, ale o dowolne, więc można o wszystkie 3 naraz.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar BrickOfTheWall
+5 / 7

@Koszowy
A co z tymi którzy nie są mniejszością językową, nie są wyznawcami żadnej religii a zwrot "etyka katolicka" uważają za oksymoron?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Koszowy
0 / 0

@BrickOfTheWall

Mogą nie wnioskować o te zajęcia. Taki jest stan obecny. Jak będzie po zmianach, to już nie wiem.

(ATPO, zajęcia nie wymagają BYCIA. Wnioskować o lekcje języka mniejszości można bez żadnego deklarowania przynależności do mniejszości, analogicznie o zajęcia religii tego czy innego wyznania, można wnioskować bez wyznania wiary)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar BrickOfTheWall
+4 / 4

@Koszowy
Obecny stan uważam za OK.
Na religie i / lub etykę chodzą wyłącznie osoby zainteresowane, pozostali nie są wleczeni na siłę i nie odreagowywują rozp--laniem zajęć w ramach "buntu przeciwko indoktrynacji". Jak się komuś zajęcia nie podobają to jeden podpis i już nie musi na nich bywać.

Minister Czarnek najwidoczniej uważa inaczej. Boję się, że jest on zwolennikiem dialektyki typu leninowskiego i wierzy, że ilość przechodzi w jakość; że wystarczy wszystkich do czegoś zapędzić, choćby kijami, a poziom umiłowania tego czegoś w narodzie wzrośnie.....

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Pasqdnik82
+1 / 1

@BrickOfTheWall On jest za tępy chyba by zrozumieć, że efekt może przynieść wręcz odwrotny..

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Afaren96
+1 / 1

Z tym "nie są wleczeni" to bym polemizowała.
Koleżanka ma syna, mieszka na wsi. Jako jedyny w klasie nie jest zapisany na religię i co robi?
Dosłownie powiedziano jej, że nie ma nikogo kto by się nim zajął i tak dziecko siedzi na lekcjach religii z której jest wypisany (ale wiadomo religia musi być po środku zajęć).

U mojej siostry z kolei był chłopak prawosławny i choć władze szkoły o tym wiedziały to lekcje religii także były po środku. Chłopak siedział na świetlicy
Ale kurcze to marnowanie czasu dziecka. Mógłby przyjść później lub wyjść wcześniej, niech już nie udają, że te katechetki czy siostry zakonne to takie są zajęte, że nie mogą mieć zajęć rano albo po południu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R rentarnia
+10 / 12

największym wrogiem wiary katolickiej jest kościół katolicki. szkoda że kościół tego nie rozumie

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R Rimcem
-4 / 14

Znając naszych dzbanów u władzy to za parę miesięcy koleś będzie narzekał, bo jego syn uczy się Buddyzmu i nie ma jak się z tego wypisać xd

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M mr_hyde
+9 / 11

Dopóki będziemy państwem lennym Watykanu, dopóki będziemy pod przymusem utrzymywać bandę rozpasionych katabasów bez jakiejkolwiek moralności, dopóki będziemy pokornie łożyć na ich luksusowe życie i zachcianki, o których sami nie ośmielilibyśmy się nawet pomyśleć, dopóki będziemy tolerować gwałty na naszych dzieciach, bezczelne próby indoktrynacji, chamstwo, wymuszenia, znęcanie się psychiczne i ową roszczeniową postawę, którą wszyscy tak dobrze znamy, dopóki będziemy odwracać wzrok i oszukiwać samych siebie, nic się znacząco nie zmieni. Ale do tego potrzeba świadomego i odważnego społeczeństwa. Takiego, które nie wierzy w bajki i nie boi się wziąć odpowiedzialności za życie własne i własnych dzieci w swoje ręce.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P piter1984
+10 / 18

Pamiętajmy, że szykanowanie katoli i pisowcow to nie tylko przyjemność ale i obowiązek.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
C casperkb
-4 / 8

Jak znajdą osobę, która ma wykształcenie pedagogiczne i studia uprawniające do nauki tego przedmiotu oraz wymagany kwalifikowany poziom francuskiego, to może uczyć.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar BrickOfTheWall
+11 / 11

@casperkb
A nie wystarczy dwutygodniowy kurs przygotowawczy? Tak jak ma to miejsce w przypadku katechetów...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
W Wrzeszczu1
+2 / 2

Coś mi się zdaje, że należałoby odświeżyć znaczenie słów etyka i religia

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar BrickOfTheWall
+7 / 7

Jako rzekł jeden z warszawskich kuratorów:
"To mają być lekcje RELIGII a nie jakiegoś POGAŃSTWA"

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
Z zgrr
+3 / 3

Moim zdaniem gdyby była możliwość chodzenia na etykę to byłaby petardziocha, bardzo fajnie gdyby dzieci miały możliwość uczestniczenia w takich zajęciach i na pewno by się im to przydało. Niestety wprowadzane jest to tak jak wszystko - po prostu burdel (w sumie chyba niepotrzebnie obrażam te świetnie prosperujące przybytki), bez żadnego planu. Ale pan z listu dostaje plusa za dystans i kreatywność :-)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 22 czerwca 2021 o 17:09

M mieteknapletek
+3 / 5

@adraxer12
czasami kwestia jest nie tego co jest w programie, ale tego jak sie tego uczy
mozesz miec dwoch nauczycieli historii, jeden sie skupi na pokazaniu powodow dla ktorych wybuchla wojna, a drugi skupi sie na pokazaniu bohaterstwa polskich zolnierzy podczas kampanii wrzesniowej
w obu przypadkach 2ga wojna swiatowa bedzie odfajkowana, ale uczniowie naucza sie zupelnie innych rzeczy

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G greggor
0 / 0

Wprowadzone? Przecież były od zawsze.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Pasqdnik82
+2 / 4

@wacek1911 A Ty wiesz katoliku z bożej łaski, że obchodząc święto Bożego Narodzenia w grudniu wcale nie celebrujesz narodzin Jezusa? Bo ten człowiek nie urodził się w tym miesiącu :) Ty wiesz że Wielkanoc to pogańskie świeto i nie obchodzisz tak naprawdę męki, śmierci i zmartwychwstania swojego Jezusa... jak ktoś umrze 20 marca to jego rocznica śmierci przypada 20 marca.. a nie raz w marcu, raz w kwietniu... Twoja religia przywłaszczyła święta pogańskie i dorobiła do nich swoje wierzenia i ideologię

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Pasqdnik82
0 / 0

@falsen nie obchodzę świąt :) dzieci nie chrzciłem :) Jak zechcą to się ochrzczą same jako świadome osoby.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
W wacek1911
-2 / 2

Wszechwiedzący pasqdniku.Skąd twoja wiedza co ja świętuję i co celebruję. Poza tym nikt ci niczego nie zawłaszczył. Możesz praktykować sobie swoje pogańskie rytuały. To raczej tacy jak ty zawłaszczają święta chrześcijańskie, organizujc świecką wigilię- totalny absurd. Brak rozumu to wasza cecha

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kiawia
0 / 0

Nie przejdzie..

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M mieteknapletek
+7 / 7

szczerze mowac to ze trzeba chodzic na etyke wiekszym problemem nie jest, problemem jest to ze tej etyki beda uczyc nauczyciele etyki po katolickich szkolach i beda uczyc jedynej slusznej etyki katolickiej

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
W wieczniemlodyduchem
-2 / 2

@mieteknapletek Twoim zdaniem jest jakaś inna etyka warta nauki. Przykładowo jaka? Islamska - mordujmy niewiernych, judaistyczna - innowiercy to nie ludzie, lecz zwierzęta, nasze prawa ich nie dotyczą więc można ich oszukiwać. Może etyka pracy w korporacji - zapierniczaj po 12 godzin na dobę to może za 10 lat dostaniesz awans, jeśli wcześniej nie dostaniesz zawału serca. Wolałbyś żyć pod prawem Hammurabiego, czy jednak pod prawem rzymskim? Dlaczego silniejszy nie może zabrać słabszemu tego co mu się podoba, czemu chłop jak widzi ładną babę to sobie nie może jej złapać i po....Dlaczego jak kogoś żona denerwuje to nie może jej przylać. Bo się poskarży policji i będzie kara, czy jednak przede wszystkim dlatego że to zachowania niemoralne? Niemoralne tylko w naszej etyce chrześcijańskiej, w etyce plemion z afrykańskiego buszu są to jak najbardziej normalne zachowania. Zatem pytam, jakiej etyki chcesz uczyć dzieci skoro etyka pod hasłem, nie kradnij, nie pożądaj żony bliźniego swego, nie zabijaj, najwyraźniej ci nie odpowiada? Masz inną propozycję?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M mieteknapletek
0 / 0

@wieczniemlodyduchem
"Twoim zdaniem jest jakaś inna etyka warta nauki."
moze hedonizm, czlowiek jest z natury hedonista. moze humanizm, jak najbardziej sceptycyzm

"Wolałbyś żyć pod prawem Hammurabiego, czy jednak pod prawem rzymskim"
ale wiesz ze prawo rzymskie jest starsze od chrzescijanstwa, i zostalo przez nie zaadaptowane?

"Dlaczego jak kogoś żona denerwuje to nie może jej przylać. Bo się poskarży policji i będzie kara, czy jednak przede wszystkim dlatego że to zachowania niemoralne?"
a co to ma wspolnego z etyka katolicka? przeciez wg katolicyzmu zona ma sluzyc mezowi

"Zatem pytam, jakiej etyki chcesz uczyć dzieci skoro etyka pod hasłem, nie kradnij, nie pożądaj żony bliźniego swego, nie zabijaj, najwyraźniej ci nie odpowiada? Masz inną propozycję?"
jest mnostwo roznych systemow etycznych, i nawet w krajach nie skazonych judaistyczna religia zabijanie innych bez powodow (bo wiadomo sa sytuacje wyjatkowe kiedy wolno) jest traktowane jako cos negatywnego
wiekszosc systemow etycznych ma wspolny wykladnik, nie rob innym czegos jezeli nie chcialbys zeby ktos to zrobil tobie




Odpowiedz Komentuj obrazkiem
L loloskolos
+2 / 2

W szkole nie ma takiego przedmiotu jak religia. Jest przedmiot Religia Katolicka i zacznijmy nazywać rzeczy po imieniu, zamiast używać skrótów. Chodziłem na lekcje Religii Katolickiej w szkole i wspominam te lekcje jako farsę, stracony czas i kompletnie bezsensowne wydawanie pieniędzy ówcześnie moich rodziców, a teraz moich z podatków.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
W wieczniemlodyduchem
-1 / 1

@loloskolos Też tak wspominam, ale podobnie wspominam wiele innych przedmiotów i nauczycieli/ nauczycielek. Najlepiej wcale nie posyłać dzieci do szkoły publicznej bo to stracony czas. Lepiej wybrać szkołę prywatną. Jednak nie każdego stać na czesne więc muszą brać to co rząd daje gratis. Rodzice pamiętajcie że jest coś takiego w szkole jak Rada Rodzicielska jest to organ reprezentujący rodziców i ma wpływ na pracę szkoły, programy nauczania i wybór nauczycieli. Trzeba chodzić na zebrania rodziców i się organizować. Prawo daje takie możliwości. Zmieniajcie szkoły na lepsze.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M mieteknapletek
+1 / 1

@loloskolos
"Jest przedmiot Religia Katolicka i zacznijmy nazywać rzeczy po imieniu, zamiast używać skrótów."
z tego co pamietam jezeli w szkole 6ciu uczniow zadeklaruje chec uczeszczania na inna religie, to szkola ma obowiazek zorganizowac takie zajecia.
wyobraz co by sie stalo gdyby zarejestrowano religie latajacego potwora spaghetti:)

@wieczniemlodyduchem
"Rodzice pamiętajcie że jest coś takiego w szkole jak Rada Rodzicielska jest to organ reprezentujący rodziców i ma wpływ na pracę szkoły, programy nauczania i wybór nauczycieli."
nie w przypadku religii, na to kto uczy religii w danej szkole nie ma wplywu ani rada rodzicielska, ani dyrekcja ani nawet minister edukacji.
program ustala episkopat, a o tym kto bedzie uczyl religii w danej szkole decyduje biskup

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
W wieczniemlodyduchem
-2 / 2

Oczywiście chodzi o utrzymanie etatów dla osób nauczających religii/etyki. To najczęściej będą te same osoby. Nie chcecie nauki religii ani etyki ale chcielibyście pewnie żeby wasze dzieci wiedziały co jest dobre a co złe, żeby umiały bronić słabszych itd. Oczywiście sami uważacie że dobrze wychowujecie swoje dzieci, ale co z innymi rodzicami i dziećmi. Zastanówcie się dlaczego w szkołach jest coraz więcej agresji między dziećmi, znęcania się, wyśmiewania, sytuacji które łamią psychikę i coraz częściej prowadzą do samobójstw dzieci. Narkotyki, dopalacze, ryzykowne picie alkoholu, zaczyna się w coraz młodszym wieku. Dzieje się tak min. dlatego, że rodzice w wychowaniu przestali kłaść nacisk na wartości, na kształtowanie sumienia i charakteru. Większość wymaga tylko żeby dziecko przynosiło ze szkoły dobre stopnie i sprzątało w swoim pokoju. Pamiętacie sprawę dziewczynek z tzw. dobrych domów, wzorowych uczennic, które w wolnych chwilach zajmowały się prostytucją. Nie widziały w tym nic złego - sposób na zarobienie własnych pieniędzy. To przykład bardzo jaskrawy, twoje dziecko pewnie tego nie zrobi, ale czy pomoże koleżance nad którą inne uczennice się znęcają, którą wyśmiewają, czy pomoże koledze którego rodzice biją za słabsze oceny. Zgadzam się że kościół nie potrafi nauczać religii/etyki ale chociaż się stara, większość ludzi kościoła się stara to robić. To że kościołem obecnie rządzi grupa zgredów odziedziczonych jeszcze po komunie to jest zasługa minionej władzy. Czy znacie historię, czy wiecie że władze komunistyczne celowo wysyłały homoseksualistów do seminariów żeby deprawować kleryków i zbierać na nich materiały kompromitujące. Czy wiecie że Służba Bezpieczeństwa PRL pozyskiwała do współpracy księży pedofilów darując im winy, i chroniąc przed odpowiedzialnością byle tylko zostali donosicielami. Ci ludzie często porobili kariery i dziś są na wysokich stołkach rządza kościołem. Gdybyście równie gorliwie co za wypisywanie dzieci z lekcji religii/etyki zabrali się za wymuszenie na kościele wywalenia tych ludzi to jest szansa że na ich miejsce przyjdą młodsi i coś się zmieni. Tymczasem dlaczego nie wymusicie na szkole zatrudnienia nauczyciela etyki który będzie wam odpowiadał, który choć trochę obudzi sumienia waszych dzieci, żeby nie były egoistycznymi dupkami zapatrzonymi w swoje telefony i tablety. Takie lekcje im nie zaszkodzą a może pomogą poukładać w głowie. Szkoła oferuje wam dodatkową godzinę za darmo do wykorzystania, to skorzystajcie. Znajdźcie nauczyciela etyki, który wam odpowiada i zmuście szkołę by go zatrudniła. O nauczyciela religii szkoła występuje do władz danego wyznania na tym terenie, czyli do biskupa, ale nauczyciel etyki, czyli przedmiotu świeckiego to taki sam nauczyciel jak inni i obowiązuje konkurs. Powodzenia w budzeniu sumień małych egoistycznych, roszczeniowych, leniwych dupków jakimi są w większości współczesne dzieci. To wasza zasługa że takie są wiec skoro rząd podarowuje wam za darmo godzinę dodatkowych zajęć to wykorzystajcie ją mądrze, wszak lubicie dodatkowe zajęcia i sami za nie płacicie - a tu macie za darmo. Korzystajcie masowo i z zapałem, jak z promocji w Biedronce.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
C chariot_4
+1 / 1

A Polacy dają się niewolić. Obrzydliwe.
Mnie też zmuszano do chodzenia na to gówno i były oceny z chodzenia do kościoła - indoktrynacja od czasów starożytnych w krasie. Choć dzięki bogu, uczono nas ohydnych rzeczy jak grzechu pierworodnego i pewnie gdyby mnie tym nie obrzydzili, nie kwestionowałabym religii.
Powieśmy tych reżimowców. Legalną tyranię się usuwa siłą, jeżeli rząd ani drgnie i nadal będzie bawił się ludźmi jak figurkami bez uczuć.
W jeden sposób to dobre, bo ludzie czują bunt i to rozwali te całe piorące młodym chłopakom mózgi organizacje, robiące z nich socjopatów bez normalnego ludzkiego życia, ale ceną jest niewolenie dzieci przez bezmyślnych dzikusów z faszystowskich partii. Naprawdę mamy w tym rację, jeżeli ktoś ich w końcu napadnie i zamknie siłą do cel.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D didja
0 / 2

Pewnie dostanie odpowiedź, że buddyzm to nie religia (tak jest klasyfikowany), tylko został wpisany do rejestru związków wyznaniowych.

Ale ja proponowałabym lepszą petardę: wniosek o lekcje religii-islamu ;).

Albo wniosek o nauczalnie pastafarianizmu. W rozporządzeniu nie ma mowy, że muszą to być związki zarejestrowane w Polsce, a prawodawstwo unijne gwarantuje równość wyznania we wszystkich krajach członkowskich, a w Czechach pastafarianizm jest zarejestrowany.

Przy okazji: przeczytałam sobie rozporządzenie o organizacji religii/etyki. Ciężko było znaleźć artykuł, który nie narusza Konstytucji RP i Karty Praw Człowieka.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem