Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
183 194
-

Komentarze ⬇⬇

Zobacz także:


Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
avatar Rhanai
0 / 8

Raczej w Januszexie. Korpo zazwyczaj wie, że szczęśliwy pracownik to wydajniejszy pracownik.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Ashardon
+2 / 6

@Rhanai Wielotysięczne korporacje dbają o pracowników?
Ha ha ha.

Pracownik w korporacji jest, jak gąbka. Należy go wycisnąć, a następnie wyciągnąć rękę po kolejnego.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Rhanai
+1 / 1

@Ashardon nie opłaca się kształcić kolejnego. Jak już zainwestowałeś w szkolenia pracownika, to należy go zatrzymać. Co innego Januszex. Nie ma takiej czynności, której nie zdoła wykonać określona liczba studentów, najlepiej na bezpłatnych stażach.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Ashardon
0 / 0

@Rhanai Widać o pracy w korpo wiesz, jak mało kto.

Pracowałem w jednej z większych firm budowlanych w Polsce zaraz po ukończeniu studiów. Dałem spokój, bo miałem dość telefonów w sobotnie popołudnie "przyjedź na plac budowy, bo się wali i pali". Myślisz, że kiedy po roku złożyłem wypowiedzenie, to mój bezpośredni przełożony padł na kolana i błagał, żebym został, bo gdzie on teraz znajdzie inżyniera? Podaliśmy sobie ręce i tyle. Kiedy kolega, który złożył wymówienie miesiąc przede mną, odszedł z pracy, to po tygodniu przyszedł ktoś na jego miejsce. Ze mną było podobnie. I - nie wynosząc się - chodziło tu o kadrę zarządzającą budową. Na niższych szczeblach przemiał był o wiele większy, jak to zresztą w korporacjach bywa. Sztuka jest sztuka.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S SecundusInterpares
0 / 2

@Ashardon korpo korpo nie równe. widać w budowlance opłaca sie traktować pracowników jak wymienne częsci zamienne - kiepsko widze taką branże - dla pracownik, dla pracodawcy żyła złota.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Rhanai
0 / 0

@Ashardon pracowałam w korpo i to więcej niż jednym. Nawet nie tylko w kraju. Pracowałam też jako inżynier w firmie budowlanej w Polsce i było dokładnie tak, jak opisujesz, bywały nawet większe przekręty. Tyle że u nas "współczynnik rotacji" jak to nazywaliśmy wynosił -2 na miesiąc jak odchodziłam. Może to po prostu uroda branży?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Ashardon
0 / 0

@Rhanai Skoro masz podobne doświadczenia do moich, to skąd pogląd, że w korpo szanuje się pracownika?
Moja żona pracuje u jednego z większych ubezpieczycieli w Polsce - co tam się wyprawia, to mógłbym dwie książki napisać.
Mamy w Bydgoszczy firmę ATOS - dział IT. Firma zagraniczna, niby zachodnie standardy, a... młody pracownik na dzień dobry dostaje więcej, niż stary wyjadacz. Ludzie odchodzą, żeby po roku zatrudnić się za nową stawkę. Idąc dalej - Amazon - tysiące komentarzy odnoszących się do warunków pracy.
Przykłady korpo-patologii można by mnożyć.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Rhanai
0 / 0

@Ashardon źle zrozumiałeś. W firmie budowlanej miałam takie doświadczenia. W korpo wręcz przeciwne.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D daclaw
-1 / 3

Długie weekendy to polska patologia, a nie żadne "prawo pracownika". Wolne są te dni, które są wolne. Jak masz niewykorzystany urlop i zrobioną robotę, to sobie możesz zrobić "długi weekend", podobnie jak w dowolnym innym okresie roku. Ale nie - administracja i urzędy muszą zawsze stanąć niemal na miesiąc, najlepiej np. od mikołajek do trzech króli. "Najbardziej zapracowany naród świata", jego mać.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
T TomekOKM
+1 / 1

@daclaw
Dlaczego patologia? Jeżeli jest ustawowo dzień wolny dajmy na to w czwartek a piątek mam zaplanowany w planie urlopowym jako dzień wolny to pracodawca powinien tak zaplanować pracę na dany tydzień/miesiąc abym mógł skorzystać z prawa do urlopu. Przecież po to robi się plan urlopu na cały rok, aby można było tak ułożyć pracę, żeby „robota była zrobiona”. Urlop jest w końcu dla pracownika czy dla pracodawcy? Działa to też na urzędy – dyrektor/kierownik danej placówki powinien zatwierdzić taki plan urlopów, aby była zachowana ciągłość pracy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D daclaw
0 / 0

@TomekOKM No, ja akurat budżetówkę mam na myśli. Dział zamówień publicznych, który zamyka się na głucho na miesiąc i niczego nie można kupić, choćby się waliło i paliło. Co ciekawe, niemal nikomu to nie przeszkadza, tylko tym, którzy chcieliby jednak pracować.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem