Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
257 263
-

Komentarze ⬇⬇

Zobacz także:


Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
P pawelusa74
0 / 2

Szczere slowa.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
R rafalhard
+3 / 5

Wiele wędkarzy to też brudasy co nad wodą zostawiają swoje śmiecie. I wcale nie tylko starzy wiele jest młodych.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
+3 / 5

@rafalhard bo z czego to wynika? Sam mam kartę wędkarska. Opłacałem ja 10 lat z rzędu. Zgadnij ile miałem kontroli przez ten czas... Jedną.
Policja miała w radiowozie około 50 wędek (było widać przez okno). Więc bardzo możliwe że jako jedyni z kumplem mieliśmy kwity. Skala kłusownictwa jest niebotyczna. Roczna składka z wszystkimi należnymi opłatami to ponad 400 zł rocznie. Z racji że na ryby jeździ się maks przez pół roku to masz 26 weekendów. Zakładając że będziesz jeździł co drugi, to masz 13 wypadów rocznie. To koszt opłat wędkarskich to koło 30zl od wypadu.
I za co płacisz? Za syf, brak dojazdu, zarośnięte jezioro w którym prawie ryb nie ma.
Znam w mojej okolicy super prywatne łowisko. Płacisz właścicielowi 30zl i możesz siedzieć cały dzień. Ryby są konkretne, złapać kilową sztukę to nie wielki wyczyn. Czysto, są śmietniki, nawet toi-toi, ładnie wykoszone. Elegancko. I nie musisz kupować rocznego uprawnienia. Możesz sobie pojechać że 3 razy do roku, a jak chcesz to i 10. Płacisz od dnia. Więc od lat pierniczę PZW.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 16 kwietnia 2022 o 10:03

R rafalhard
+2 / 2

@rafik54321 Ale ja jak jadę na ryby to jak przywiozę swoje słoik i worki to zabieram je ze sobą. Bez znaczenia gdzie jadę. Po prostu brudasy a nie ile tam kosztuje karta. Ja karty ne mam bo jadę na nieużytki rolne i w życiu bym nie dał grosza na PZW.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
+2 / 4

@rafalhard z tego co wiem to każdy zbiornik wodny który nie jest własnością prywatną jest pod opieką PZW. Więc klusujesz.

Oczywiście rozsądni ludzie zabierają swoje śmieci. Raczej uderzam do tego że za kartę płaci się dużo i dostaje się za to syf, a na prywatnych łowiskach dostajesz konkretne łowisko i to w mniejszych pieniądzach.
Bo na prywatnym łowisku właściciel dba o czystość, również w tym że po prostu pilnuje czy mu nikt syfu nie robi. A na PZW to jest chaos .

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar kiraftw
0 / 0

@rafik54321 Generalnie nie znam się, ale się wypowiem, jak pytałem z pracy takich już starych wyjadaczy czy sprawdzają wędkarzy to jeden mi powiedział, że przy rzekach bardzo często bo pływają łódką po rzece, więc może zależy gdzie?
Natomiast jako hobby to niestety chyba nie ma hobby do którego byś nie dopłacał.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
0 / 0

@kiraftw Oczywiście że zależy gdzie. Ja swoją jedyną kontrolę miałem właśnie na Wiśle, więc raczej w tym "najczęstszym" obszarze, bo na jeziorach jest jeszcze gorzej.

W moim PZW jest ponad 300 łowisk, a rocznie dokonują do 1000 kontroli. Daje to średnio 3 kontrole rocznie na danym łowisku. To jest śmiech na sali.
I żeby było śmieszniej, te kontrole dość często nie są właśnie w weekendy tylko w tygodniu kiedy wędkarzy jest mniej.
Więc na 180 dni sezonu, tylko 3 dni są "trefne" :/ .

Tu nie chodzi o to, że składki trzeba opłacać. Bo to jest oczywiste. Chodzi o to, że prywatne alternatywy w tych samych pieniądzach po prostu oferują dużo więcej.
Aby PZW miało sens w takim wydaniu jakie jest teraz, to ta roczna składka musiałaby być koło 50-70zł rocznie. Bo praktycznie nic nie oferują.
90% wędkarzy to kłusownicy i te 10% płaci za te 90%.
No i oczywiście kłusownicy mają gdzieś wymiary ochronne, limity czy okresy ochronne, bo i tak jest "na przypale".
A tacy kłusownicy też nie pójdą po rozum do głowy, w stylu "złapałem w sumie 5kg ryb, to sobie wezmę z 1kg, a resztę wypuszczę" tylko zawsze biorą wszystko co złapią, nawet 5cm uklejki, jakby to była "skaza na honorze" wypuścić :/ . No idioci.
Na tym prywatnym łowisku jest limit 5ciu ryb które można zabrać, ALE, z racji że nie problem tam wyrwać rybę ponad 1kg, to te 5 ryb to aż nadto. Kiedyś widziałem jak wędkarz obok wyciągnął 7kg karpia :P .

Co jest jeszcze większą humoreską, to fakt, że mandat za kłusownictwo jest niższy (!) niż roczne opłaty. 300zł mandat vs 400zł opłaty.

Jakby składka była te 50zł rocznie, to nikt by nie kłusował, bo i po co? 50zł to mały pieniądz, a mandat 300zł przy tym by bolał w cholerę. Na dodatek kilka razy więcej kontroli i by pasowało.
To PZW po najniższej linii oporu, dowalmy opłaty tym co płacą i niech płacą za tych co nie płacą XD.

Dlatego ja mając wybór pomiędzy PZW a prywatnym łowiskiem wolę to drugie. Cena podobna lub niższa (niższa jeśli jeździsz rzadko) a masz full wypas.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
+1 / 3

jest jeszcze taki aspekt, że część wędkarzy jeździ na ryby się właśnie nachlać bo baba w domu nie pozwala XD...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar IncelariuszOfficial
-2 / 4

jakby pzw zarybiało to można by jeździć nad wodę po coś więcej niż wooooodeczka

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
0 / 0

@IncelariuszOfficial PZW coś tam zarybia, problem w tym że nie mają pojęcia o skali kłusownictwa, albo mają, tylko mają to gdzieś.

Bo jeśli na 100 wędkarzy może 10ciu ma uprawnienia, to tempo połowu jest aż 10 razy szybsze, więc trzeba by 10 razy więcej zarybiać. Dlatego sytuacja wygląda jak wygląda.

Powyżej opisałem prywatne łowisko. Tam facet ma 2 zbiorniki wodne. Jeden na którym się łowi i drugi na którym on hoduje ryby. Co roku przeciąga siecią zbiornik hodowlany i sam dobiera ryby przeznaczone do odłowu, a młodsze sztuki zostawia na hodowli. Dzięki czemu nie musi wydawać żadnych pieniędzy na zarybianie.
I wszyscy zadowoleni. Wędkarze bo mają do łapania fajne sztuki, właściciel bo kaska się kręci i nie wydaje na zarybianie.

A w PZW to chyba jak w strzelectwie, tam się uprawia typowe "działactwo". Robić coś, byle wyglądało że się robi, a tak na serio to się nie robi nic.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem