Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
461 476
-

Komentarze ⬇⬇


Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
E Ella111111
+14 / 18

Nie wiem czy mem jest oparty na fakcie czy wymyslony, ale wiem ze calkiem spory procent spoleczenstwa ma podobne problemy.
Jesli ktokolwiek czuje ze temat go dotyczy (lub kogos z otoczenia) polecam ksiázke Susan Froward i Craig Buck "TOKSYCZNI RODZICE". Ofiary takich ludzi znajá tam sposoby "Jak sie uwolnic od bolesnej spuscizny i rozpoczác nowe zycie"

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D domek76
+3 / 3

Tutaj porozmawiałbym z psychologiem lub psychoterapeutą. Kilka-kilkanaście sesji pozwoli lepiej funkcjonować.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G gonzor73
+3 / 3

Jeśli nawet ktoś tak ma, to jest PLUS, że zdaje sobie z tego sprawę.
Nie spotkał jeszcze tego partnera/ki

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S sedapa
+6 / 6

@Ella111111 nie wiem czy ten przypadek jest prawdziwy ale treść jej jest (jak piszesz) dosyć często spotykana. Ja sam znam kilka osób które zostały tak wychowane i nie poukładały cobie życia. Ja również w pewnej mierze, zwichnięte życie emocjonalne przez ojca, pomimo ponad dwudziestu lat życia we własnym mieszkaniu z dala od rodzinnego domu.
I bardzo jest przykre kiedy usiłujesz wytłumaczyć rodzicowi co robił źle, jak krzywdził moja przyszłość - nie jest w stanie tego zrozumieć. "bo chciałem dobrze" , " bo tak wyszło",
Pomimo że przepracowałem wiele nad sobą to wciąż mi to ciąży. I panicznie boję się że przeniosę takie zachowania na własne dzieci.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E Ella111111
0 / 4

@sedapa
Przede wszystkim bardzo ci wspólczuje (bo wiem o czym mówisz) bo ja tez mam znajomá 45lat / fantastyczna i piekna dziewczyna / z psychiká sobie jakos radzi ale kuleje psycho-motoryka.
Mimo ze jest swiadoma problemu pewna psychoza i depresja lékowa systematycznie powracajá. Jednak po tek ksiazce którá polecam (Susan Froward i Craig Buck "TOKSYCZNI RODZICE") jest sporo lepiej :)
Wiesz... dopóki nie masz odpowiedniej "broni" przeciwko wlasnej (nawet bylej) traumie... zawsze czujesz sie niepewnie. A ta ksiazka podsuwa ludziom "antidotum" na momenty zwátpienia czy wrecz zalamania.
Jesli moge sie wtrácic - wiem ze to trudne ale postawowa sprawa to "wybaczyc" ojcu, oczyscic atmosfere i spóbowac zyc po swojemu (pamietajác ze juz nie jestes dzieckiem od niego zaleznym tylko doroslym samodzielnym czlowiekiem który ma cel w zyciu (rodzina)
Jestem pewna ze wspaniale wychowasz wlasne dzieci bo juz masz bolesny przyklad - czego robic nie nalezy. Nie bój sie... strach zamien w dzialanie na rzecz rodziny :) Powodzenia :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 22 listopada 2022 o 16:17

avatar BrickOfTheWall
0 / 2

Niby taki ogarnięty ale takiego hasła jak np. "terapia behawioralna" już nie był w stanie znaleźć?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar hemos
+3 / 3

Oj, jak ja cię rozumiem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar hemos
+3 / 5

Oj, jak ja cię rozumiem. Nikt mnie nie obdarował taką nienawiścią to ludzi, jak moi kochają rodzice.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M maczovista
-2 / 2

Trolling

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar RoseCherry
+3 / 3

Nie oceniam tego czy ta historia jest prawdziwą czy nie, ale wiem jedno - wiele ludzi tak ma ,tylko, że o tym się głośno nie mówi i nie uczy przyszłych rodziców co tak naprawdę jest dobre dla rozwoju dziecka ,a co jest wręcz toksyczne.
Nie wymaga się przecież żadnych zdolności i wiedzy by wychować człowieka ,a szkoda. Możemy jedynie starać się i mieć nadzieje ,że kolejne pokolenia zmienią podejście do roli rodzica.
Powiem tak, nie potrzeba mieć ultra religijnych rodziców, surowych zasad czy straszenia grzechem by mieć podobny scenariusz w życiu. Tak naprawdę do takiego scenariusza może doprowadzić wiele kwestii ,wyborów, ludzi czy konieczności na, które nie mamy czasem nawet najmniejszego wpływu. Wiem co mówię, poniekąd z własnego doświadczenia. I u mnie to nie religią jest tą kwestią. Ojciec wmówił mi kiedy byłam jeszcze nastolatką, że "nikt takiej Ty dziewczyny nie pokocha" "Po co komu taka partnerka kiedy są lepsze?" I wiele takich podobnych. Wierzcie mi, to potrafi mocno zszargać poczucie wartości i pewności siebie. To nie jest coś, co nie zostaje w człowieku.
Dziś żyje czując jak lata płyną ,a we mnie samo przekonanie ,że zasługuje na miłość jest dość słabe by nie powiedzieć ,że nie ma go w ogóle. Walczę z tym na ile mogę ,ale doskonale wiem jaka to walka i praca by po takim czymś wyjść na prostą.
Mimo prób nigdy też nie spotkałam w swoim życiu faceta ,który by chciał choć spróbować zrozumieć i spróbować ze mną to pokonać. Staram się wierzyć ,że może kiedyś jeszcze będzie dobrze.

Los tylko raczy wiedzieć ile jest takich ludzi na świecie zniszczonych w jakimś polu w taki sposób. Ale wierzę ,że do każdego szczęście się uśmiechnie,

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 23 listopada 2022 o 1:27

K kamil1024
0 / 2

@RoseCherry Nie chcę cię zniechęcać, ale nie, nie do każdego. Nawet do bardzo wielu nie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar RoseCherry
-1 / 1

@kamil1024
Z takim podejściem to wszystko nie będzie miało sensu więc po co wstawać z łóżka?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kamil1024
0 / 0

@RoseCherry To nie jest podejście, to jest stwierdzenie faktu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar kunovsky
0 / 0

Smutne aczkolwiek prawdziwe...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar CatFish
+1 / 1

@Ella111111 @sedapa @hemos @RoseCherry

Nie wiedziałem, że ten demotywator trafi na główna, ale skoro napisaliście to chętnie wam napisze coś więcej, bo w democie jest limit znaków.
Otóż rozmawiałem sobie z facetem dalej. Jest nawet dosyć przystojny, nawet jak nie był w szkole Adonisem to kilka ladnych dziewczyn się do niego kleiło. Ale nie odwzajemniał ich uczuć, bo miał wychowacze blokady w mózgu. Na studiach znalazł paczkę kolegów więc zapomniał o związkach, tym bardziej, że wtedy już kielkował inny etap niż typ szkolnej miłości. Facet nie jest prawiczkiem, ale pierwszy raz u niego nie był zbyt romatyczny. Musiał się nauczyć wszystkiego u tzw prostytutki. Dawniej, jeszcze jako smarkacz myślałem, że do prostytytek chodzą celebryci, biznesmeni, gangsterzy, lub erotomani. A okazuje się, że wiele zwykłych facetów, którzy przez rózne czynniki i niekoniecznie wygląd nigdy nie mogli mieć tego pierwszego razu.
Nie powinienem życia sprowadzać do relacji damsko męskich, ale widzę, że ów kolega nie odhaczając młodzienczego typu relacji i zwiazku jest jakby na tym polu, nawet emocjonalnie zgaszony i nie da rady zacząć wzystkiego od poważnego, dorosłego związku mimo że na każdym polu życiowym się ogarnąl i świetnie sobie radzi.
Nie chcę uchodzić za psychologa, ale widze, że etap lat 7-20 jest w życiu bardzo ważny, jeśli coś w nich nie pyknie trudno się odnaleźć w doroslym życiu, ktore jest pozbawione młodzieńczych fajerwerków. Np jak masz 30 lat i masz do 35 roku zycia jakieś łopoty, idziesz dalej. widać to po celebrytach, którzy mieli zła młodość. Mimo pieniędzy ćpają czy rozpadają się ich związki.
Rodzice mojego znajomego są z tak zwanego awansu społecznego, gdzie od zera wszystkiego się dorobili, Kosztem tego, że wychowwyali syna w kulcie obowiązków, że życie to nie zabawa. I skutek taki, że chyba wnuków nie zobaczą.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar CatFish
+1 / 1

@Ella111111 @sedapa @hemos @RoseCherry

Nie wiedziałem, że ten demotywator trafi na główna, ale skoro napisaliście to chętnie wam napisze coś więcej, bo w democie jest limit znaków.
Otóż rozmawiałem sobie z facetem dalej. Jest nawet dosyć przystojny, nawet jak nie był w szkole Adonisem to kilka ladnych dziewczyn się do niego kleiło. Ale nie odwzajemniał ich uczuć, bo miał wychowacze blokady w mózgu. Na studiach znalazł paczkę kolegów więc zapomniał o związkach, tym bardziej, że wtedy już kielkował inny etap niż typ szkolnej miłości. Facet nie jest prawiczkiem, ale pierwszy raz u niego nie był zbyt romatyczny. Musiał się nauczyć wszystkiego u tzw prostytutki. Dawniej, jeszcze jako smarkacz myślałem, że do prostytytek chodzą celebryci, biznesmeni, gangsterzy, lub erotomani. A okazuje się, że wiele zwykłych facetów, którzy przez rózne czynniki i niekoniecznie wygląd nigdy nie mogli mieć tego pierwszego razu.
Nie powinienem życia sprowadzać do relacji damsko męskich, ale widzę, że ów kolega nie odhaczając młodzienczego typu relacji i zwiazku jest jakby na tym polu, nawet emocjonalnie zgaszony i nie da rady zacząć wzystkiego od poważnego, dorosłego związku mimo że na każdym polu życiowym się ogarnąl i świetnie sobie radzi.
Nie chcę uchodzić za psychologa, ale widze, że etap lat 7-20 jest w życiu bardzo ważny, jeśli coś w nich nie pyknie trudno się odnaleźć w doroslym życiu, ktore jest pozbawione młodzieńczych fajerwerków. Np jak masz 30 lat i masz do 35 roku zycia jakieś łopoty, idziesz dalej. widać to po celebrytach, którzy mieli zła młodość. Mimo pieniędzy ćpają czy rozpadają się ich związki.
Rodzice mojego znajomego są z tak zwanego awansu społecznego, gdzie od zera wszystkiego się dorobili, Kosztem tego, że wychowwyali syna w kulcie obowiązków, że życie to nie zabawa. I skutek taki, że chyba wnuków nie zobaczą.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar hemos
+1 / 1

@CatFish szacun że się mu chciało. Ja się po prostu podałem. Na nic nie liczę, niczego nie szukam.
Coś jednak dało mu impuls i nadzieję by próbować.
Mnie nic tak nie zniszczyło jak "miłość" ludzi którzy mnie "kochają".

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar RoseCherry
0 / 0

@CatFish

Według mnie kolega miał owszem niełatwo i wiele toksycznych rzeczy i relacji go spotkało, ale... No właśnie! Jego własne decyzje, które w momencie podejmowania może wydawały się słuszne tak naprawdę pogorszyły sprawę w rezultacie. Tak, mówię tutaj o wizycie u prostytutki. Co mu to dało? Odhaczył jedno doświadczenie życiowe, fakt. Jednak znowu było one kopaniem głębiej w dziurze ,w której już siedział. Najlepszym i najzdrowszym rozwiązaniem była by porządna i rzetelna terapia u specjalisty by zrobić porządek w swoim życiu i dopiero potem szukanie i randkowanie. Spotkanie z prostytutką na pewno nie było tak naprawdę przełomowe w jego życiu - załatwienie jakiejś tam potrzeby i tyle, mechaniczne i bez uczuć, a chyba facetowi najbardziej chodziło o uczucia i związek ,a nie mechaniczne załatwienie tej sprawy. Mam też przeczucie ,że taka taktyka na pocieszenie się prostytutką tylko dalej" kopie" poczucie wartości i nadziei - podejrzewam ,że facet się tym jeszcze bardziej skrzywdził.

Podkreślę też ,że jest wiele dobrych kobiet i mężczyzn na tym świecie tylko czasem trudno taką osobę spotkać, spotkanie za pieniądze nas do tego nie przybliży tylko oddali. Jest chodzeniem na skróty, które nie zmieni tego ,że wraca się do pustego domu ,że nie ma się do kogo wtulić gdy jest kiepsko. To tylko rodzi frustracje i pustkę, którą udana wizyta u najpiękniejszej pani za pieniądze nie zmieni.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 2 razy. Ostatnia modyfikacja: 23 listopada 2022 o 18:52

E Ella111111
-1 / 1

@hemos
nie wiem czy czytales moje posty powyzej ale goráco polecam ci ksiázke Susan Froward i Craig Buck "TOKSYCZNI RODZICE". Nie znajdziesz w niej gotowców na zwyciestwo ale wsparcie i rozne sposoby pomocne w walce z traumá.
Prosze... nie poddawaj sie... NIGDY :) Dasz rade! :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 23 listopada 2022 o 21:14

E Ella111111
-1 / 1

@CatFish
Poruszyles trudny temat który moze naprawde pomóc wielu ludziom :) i mysle ze w imieniu wszystkich moge ci podziekowac
To naprawde moze zaorac mózg kiedy krzywdzá cie najblizsi (chocby nieswiadomie)... kompletnie lezy wtedy poczucie bezpieczenstwa i samoocena - chociaz nie kazdy zdaje sobie z tego sprawe. Dlatego bardzo wazne jest pokazac takim ludziom ze nie sá sami... ze takich jak oni jest duuuuzo wiecej. Kiedy zorientujá sie ze majá grupe wsparcia poczujá sie silniejsi, i wtedy nabiorá ochote na walke o siebie. Ksiázka Susan Froward i Craig Buck "TOKSYCZNI RODZICE" jest kolejnym wsparciem i choc nie daje gotowej recepty na sukces to dziala troche jak chlodny kompres na czolo. Pokazuje jak sobie radzic... nie z innymi / nie z rodzicami / ale ze sobá samym. Dlatego uwazam ze warto já polecic.
Dobrze by bylo udac sie tez do specjalisty (psychoterapeuty) ale DOBREGO,,, nie najtanszego.
Jednak bez wzgledu na wzgledy chcialabym tutaj powiedziec - NIE PODDAWAJCIE SIE...NIGDY W ZYCIU! Wasza walka z traumá jest podobna do rzucania nalogu (alkoholu / tytoniu / narkotyku) - dlatego czasem gdy macie slabszy dzien nastepujá upadki. Poczekajcie wtedy dzien-dwa i zaczynajcie od nowa... a przyjdzie dzien ze wasza trauma ustápi. Jestem tego pewna!
PS
Nie jestem psychologiem ale mój zyciowy partner jest psychiatrá wiec pozwolilam sobie na kilka porad które slyszalam kiedy pomagal naszym znajomym. Trzymamy kciuki :)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar hemos
0 / 0

@Ella111111 przypomina mi się historia aktora z Power Ranger (świerza sprawa), Jason Dawid Frank.
Jak mam dwie porady dla osób na skraju załamania.
1. Musisz przeżyć swoich wrogów.
2.Nie wiem jak wy ale ja się nie odjebię. Nie zrobię ludzkości takiej przysługi. Będę żyć im na złość.
Dziwne, może głupie ale bardzo motywujące.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E Ella111111
0 / 0

@hemos
No... jest to jakies wyjscie tymczasowe, chociaz podczas traumy nie powinno sie patrzec na innych tylko "wejsc w siebie" - bo ktos na skraju zalamania nie ma ochoty walczyc ze swiatem (najczesciej nie ma ochoty na nic - to podstawowy symptom depresji). Ale jesli ma nature przekornej duszy to moze byc silná motywacjá! :)

Ja nie mam wiekszych problemów ale kiedy cos mnie gnébi i trzyma sie w glowie zbyt dlugo to korzystam ze znanej przypowiesci którá zapewne znasz:

"Walczá ze sobá dwa wilki - Dobry i Zly. Który wygra? Ten którego lepiej karmisz" - i to jest najlepszy przyklad jak i o czym myslec trudnych w chwilach- pesymizm sciága cie w dól / optymizm dodaje skrzydel.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar hemos
0 / 0

@Ella111111 słońce, akurat ja nie mam konfliktu wewnętrznego. Mam w sobie wilki dwa. Jeden chce roz**bać ludzkość, drugi kubełek z KFC. Jak masz pełny brzuch to limit tolerancji jakoś się zwiększa. A co do optymizmu. Biorę życie jakim jest. Jak mi wesoło to się śmieję. Jak smutno to się smucę. Z pewnością żyj tak by nie żałować WŁASNYCH czynów. Nie przejmuj się tym na co nie masz wpływu. Taki miks stoicyzmu i carpe diem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem